PRACowniA

22 listopada 2015

Wielka gra w globalną zmianę. Nasza cywilizacja zmierza do powtórki epoki brązu

Laura Knight-Jadczyk
Sott.net
12 listopada 2015 r.

 

 

Od dość dawna już nic nie napisałam dla SOTT, głównie dlatego, że, jak mi się wydaje, w kilkudziesięciu artykułach na przestrzeni kilku lat powiedziałam wszystko, co trzeba było powiedzieć. Nie znaczy to, że się poddałam; po prostu skupiłam się na badaniach historycznych, starając się znaleźć klucz, który potencjalnie mógłby otworzyć możliwość zmian w układzie. Nie znalazłam go. Co więcej, badania historyczne przekonały mnie, jak nigdy dotąd, że jeśli sytuacja będzie się rozwijała w dotychczasowym kierunku, nie wróży to ludzkości nic dobrego. Wygląda na to, że jeśli w najbliższym czasie ludzie nie unicestwią miliardów spośród siebie, zrobi to sama planeta albo kosmos.

Tak, oczywiście, Władimir Putin pomieszał szyki globalnej elicie, dążącej do uzyskania pełnej dominacji, ale ostatnim, kto to wcześniej zrobił w obrębie, powiedzmy, analogicznego imperium, był Juliusz Cezar – i zobaczcie, co mu się stało.

Obecnie przedzieram się przez szczegółowy opis upadku cywilizacji epoki brązu i podobieństwa są tak interesujące, że chciałabym na nie zwrócić uwagę.

Pod koniec epoki brązu wszystkie okoliczności i wydarzenia tak się perfekcyjnie nawarstwiły, że sprowadziły ludy basenu Morza Śródziemnego – a może okazałoby się, że i całej planety, gdyby dane były dostępne – w wieki ciemne, z których te nie wygrzebały się przez następne 300 lat. Myślę, że jeśli obecnie ludzkość w ogóle przetrwa, to i tak grozi nam coś podobnego.

Przede wszystkim mamy zmiany klimatyczne. Zmiany klimatu pociągają za sobą niskie plony, niedostatek i głód, a te z kolei potęgują kryzys społeczny i gospodarczy, w tym masową migrację. Zmiany klimatu, które dotknęły epokę brązu, poprzedzając zapaść, rozpoczęły się od „globalnego ocieplenia”. Tak, globalne ocieplenie jest realne, w odróżnieniu od globalnego ocieplenia spowodowanego przez człowieka. A globalne ocieplenie prowadzi do globalnego ochłodzenia. To właśnie się wtedy stało.

Oczywiście, susze i powodzie występowały zawsze i samo ich nasilenie nie wystarcza, żeby zniszczyć cywilizację. Jednak chciałabym przypomnieć czytelnikowi o opublikowanym jakiś czas temu „Tajnym raporcie Pentagonu” (Secret Pentagon Report), który ostrzegał, że zagrożenie dla ludzkości wynikające ze zmian klimatu jest o wiele poważniejsze niż zagrożenie terroryzmem i że w ciągu 20 lat Anglia stanie się „Syberią”. Było to w roku 2004. Minęło jedenaście lat, a wszystkie globalne elity jedynie kontynuują swoją wojnę z terroryzmem. Nie wiem, może myślą, że stworzenie zagrożenia terroryzmem było sprytnym sposobem zabezpieczenia sobie władzy, tak że kiedy w końcu zacznie się szerzyć anarchia z powodu malejących zasobów żywności i wody, będą mogli decydować, kto będzie jadł, a kto nie.

Przypomina mi to „Grę w globalną zmianę” (Global Change Game) Boba Altemeyera. Poniżej krótki przegląd zasad gry:

W październiku 1994 roku profesor psychologii na Uniwersytecie Manitoba Bob Altemeyer przeprowadził eksperyment. Do selekcji uczestników użył testu na osobowość, udającego zwykły sondaż opinii. W ten sposób wybrał 68 wysoko autorytarnych studentów, którzy mieli zagrać w symulacji zarządzania polityką i zasobami, zwanej „Grą w globalną zmianę”. W tej grze każdy gracz reprezentuje 100 milionów ludzi w jednym z dziewięciu różnych regionów świata. Gra polega na podejmowaniu decyzji w kwestiach społecznych, gospodarczych i środowiskowych. Żywotność każdego gracza określają trzy czynniki: żywność, opieka zdrowotna oraz zatrudnienie. Utrata dostępu do jednego czynnika skutkuje czarną opaską, uzyskanie trzech opasek oznacza śmierć wszystkich reprezentowanych przez gracza ludzi. Występujący losowo światowy kryzys bada zdolność uczestników do reakcji na globalne zagrożenie.

Gra także uwzględnia regionalnych przywódców, zwanych „elitami”, którzy kontrolują przypisane im regionalne konta bankowe, z których mogą korzystać w celu finansowania zakupu fabryk, szpitali, wojska i tak dalej. Mogą oni podróżować po świecie, robić interesy z innymi elitami oraz wypowiadać wojny, jeśli uda im się zebrać wystarczające poparcie ze strony innych członków regionu. Sukces w wojnie oznacza zwiększenie terytorium oraz majątku. Elity mogą również potajemnie przelewać część pieniędzy z regionu do swoich prywatnej kieszeni. (Bez wiedzy reszty graczy elity jednocześnie rywalizują o nagrodę Najbogatszego Człowieka Świata.)

Pierwotnie Gra w globalną zmianę miała zapoznawać studentów z różnymi wyzwaniami, przed jakimi staje współczesny świat, jak choćby wzrost populacji, głód, zmiany klimatu, stosunki międzynarodowe, wojny czy podział zasobów. Ale tego dnia 1994 roku Bob Altemeyer użył jej w innym celu: chciał zobaczyć, co się stanie, gdy na świecie będą wyłącznie prawicowe* autorytarne jednostki.

Możecie dowiedzieć się, co się stało, czytając resztę artykułu tutaj. Praca Altemeyera na temat gry tutaj: Co się stanie, kiedy jednostki autorytarne zaludnią ziemię? Symulacja. Przeczytajcie, a następnie o tym porozmawiamy.

Przypis Pracowni: W nazewnictwie Altemeyera prawicowy autorytaryzm (RWA) jest cechą osobowości, a nie orientacją polityczną:

„Jednym z pierwotnych znaczeń przymiotnika ‘prawy’ (right) było ‘słuszny, legalny, właściwy, poprawny’, co w dawnych czasach oznaczało robienie tego, co chcieli lokalny dziedzic oraz król. Zawsze wolałem dla tej cechy używać terminu ‘prawicowy autorytaryzm’ dla zaznaczenia, że istnieje też autorytaryzm lewicowy. Zwolennik autorytaryzmu (authoritarian follower) w wysokim stopniu ulega jakimś autorytetom, atakuje w ich imieniu i nastaje, żeby wszyscy przestrzegali ich reguł. Jeśli są to autorytety (władze) ustanowione w społeczeństwie, mamy do czynienia z prawicowym autorytaryzmem. Jeśli ktoś podporządkowuje się autorytetom, które chcą obalić ustanowiony porządek rzeczy, to – według mojej definicji – jest to lewicowy autorytaryzm. … Ktoś, kto żyłby w kraju rządzonym przez komunistów i żarliwie wspierał partię komunistyczną, w psychologicznym sensie również byłby dla mnie prawicowym autorytarianinem, pomimo tego, że – w sensie politycznym – byłby lewicowcem”.

Wracając do eksperymentu: “W eksperymencie Altemeyera symulującym przyszłość świata nazwanym Gra w Globalną Zmianę, jednego wieczoru 67 studentów, którzy uzyskali wynik z dolnej ćwiartki RWA (mały autorytaryzm), zrezygnowało z państwa opiekuńczego, w zamian za to angażując się we współpracę międzyregionalną na niespotykaną skalę. Zaowocowało to względnie stabilną, dostatnią, przyjazną środowisku naturalnemu przyszłością, choć niestety 400 milionów ludzi ucierpiało od głodu i chorób zakaźnych na przestrzeni 40 lat objętych symulacją. Następnego wieczoru 68 studentów o wysokich wynikach w skali RWA (wysoki poziom autorytaryzmu) wzięło udział w takiej samej symulacji. Gra skończyła się w dramatyczny sposób. Wszyscy zginęli w wyniku zagłady nuklearnej. Również druga próba zakończyła się niezbyt pomyślnie dla mieszkańców Ziemi. Gracze doprowadzili do tragedii, wywołując klęskę głodu, epidemii i wojny konwencjonalne, w których zginęły ponad dwa miliardy ludzi. – dr Jarosław Klebaniuk, Autorytaryzm i orientacja na dominację społeczną jako źródło zagrożeń dla gospodarki opartej na wiedzy

Przeczytaliście? Zauważyliście, co się stało w grze, gdy rządziły osoby z cechami osobowości autorytarnej? To jest właśnie trajektoria, po której teraz się poruszamy, a wszystko przebiega zgodnie z modelem gry. Nie pytajcie, dlaczego ci idioci nie widzą, że sterowany przez nich statek z nami wszystkimi na pokładzie czeka poważna katastrofa; poczytajcie o psychopatii, to zrozumiecie.

© bcclimate.com — Średnia liczba trzęsień ziemi o magnitudzie 7,5 i większej od początku XX w.

Prowadzi to do kolejnego czynnika upadku cywilizacji epoki brązu: rebelii, wojen i zaniku handlu z powyższych powodów. Bunty są często spowodowane przez głód lub trudności wynikłe z klęsk żywiołowych. Z pewnością obserwujemy wyraźny wzrost tego typu zjawisk w ciągu ostatnich jedenastu lat. W drugiej połowie XIII wieku p.n.e. zaczęła się „nawałnica trzęsień ziemi” i trwała przez około 50 lat. Jest to proces, w którym linie uskoków zaczynają się „rozsuwać”, wyzwalając w kolejnych latach wiele katastrofalnych trzęsień, dopóki nie zostanie uwolnione nagromadzone wzdłuż tych linii napięcie. Mieliśmy wiele znaków, że jesteśmy w takim właśnie okresie. Nie wiem jak wy, ale co do mnie, to niepokoi mnie możliwość wystąpienia trzęsień ziemi i fal tsunami rozmiaru tych, które wystąpiły w Indonezji (26 grudnia 2004 r.) oraz w Japonii (11 marca 2011 r.), po przeciwnej stronie Pierścienia Ognia [to okolice Ekwadoru i Kalifornii], które dokończyłyby „rozsuwanie” i uwalnianie napięcia. Pomyślcie o tym przez chwilę.

Mamy na całym świecie klęski głodu, wywołane zmianą klimatu, oraz nędzę i niedostatki, wywołane czynnikiem geologicznym, co prowadzi do niepokojów społecznych, które kumulują się jak para w szczelnym szybkowarze. Można by zapytać, dlaczego, w imię rozsądku, dlaczego globalne elity nic nie robią z tymi problemami, a tylko pogarszają sytuację, bombardując co popadnie i gdzie popadnie, czym wręcz wzmacniają niepokoje społeczne? Czy oni nie widzą, do czego to prowadzi? Jak powiedział Putin, „Widzicie, co zrobiliście?”. Cóż, jak wskazałam powyżej, nie, oni nie widzą, co zrobili, i nie mogą tego zobaczyć; są ciągle przekonani, że dzięki trzymaniu kontroli nad wszystkim to oni będą decydowali, kto dostanie jedzenie, a kto nie, podczas zbliżającego się „ucisku i cierpienia”. Na pewno zapoznali się z historią i uważają, że dzięki temu jak rozgrywają tę grę, nieuchronne bunty będą całkowicie pod ich kontrolą. Patrząc daleko wstecz, w dawnych czasach ludzie buntowali się przeciw elitom i wówczas spadały głowy – jednym z bardziej współczesnych przykładów jest Rewolucja Francuska. Ale nawet wtedy nic się nie zmieniło na lepsze – nowe przywództwo nie różniło się od starego.

 

© D. Dagli Orti/DEA/De Agostini/Getty — Minojski fresk ze wschodniego skrzydła pałacu w Knossos

 

 

Przez wiele lat upadek cywilizacji epoki brązu był przypisany inwazji „Ludów Morza”, teoria ta jednak traci na popularności, ponieważ po prostu nie ma żadnych rzeczywistych dowodów na palące i niszczące wszystko hordy, które by następnie zniknęły z map, nie pozostawiając żadnych śladów swojej tożsamości. Dlaczego zmuszeni do wędrówki trudnymi warunkami na swojej ziemi mieliby palić czyjeś miasto, skoro mogliby jakoś pozbyć się ludności i wszystko przejąć? I dlaczego te grasujące hordy grasowały w miejscach, gdzie było tak samo ciężko jak u nich? Nie ma w tym zbyt wiele sensu. [Tutaj troszkę na ten temat – przyp.] Niemniej jednak w czasach niepokojów i nędzy pewna ilość grabieży i zabijania ma miejsce; co możemy zobaczyć dzisiaj.

Mamy teraz klęski żywiołowe (trzęsienia ziemi, tsunami, wybuchy wulkanów, zmiany klimatyczne), powstania i wojny. Ale ludzkość miała z tym często do czynienia i wydarzenia te nie zawsze – a nawet dość rzadko – prowadziły do zniszczenia kwitnącej cywilizacji. Dlaczego więc cywilizacja epoki brązu upadła?

Colin Renfrew omawia to w kategoriach „upadku systemu”: efekt motyla, gdzie mały trzepot skrzydeł może ostatecznie skutkować huraganem. Zebrał on ogólne cechy takiego upadku: 1) upadek centralnej organizacji administracyjnej; 2) zanik tradycyjnej klasy elitarnej; 3) upadek scentralizowanej gospodarki; 4) wędrówki ludów oraz spadek liczby ludności.

Jeśli chodzi o punkty 1 i 2, prawdopodobnie przywódcy przestali rządzić w interesie mas. Tradycyjna klasa elity – wybrana w celu służenia społeczeństwu i działania w jego imieniu – została zastąpiona przez jednostki patologiczne – zupełnie jak w naszych czasach. Mario Liverani z Uniwersytetu w Rzymie przyczynę upatruje w nadmiernej koncentracji władzy i może jest to krok w dobrym kierunku, aczkolwiek wciąż nie jestem przekonana, że sama koncentracja władzy wystarczyłaby do spowodowania upadku całej cywilizacji i sprowadzenia na nią 300 lat wieków ciemnych. Jedyne, co w tym kontekście wydaje się mieć sens, to jakiś czynnik zewnętrzny, wnoszący istotną zmianę do systemu, który w przeciwnym wypadku byłby w stanie przystosować się do pewnych wariacji wymienionych powyżej elementów. Dwa czynniki, które wydają się najbardziej prawdopodobnymi sprawcami, to oczywiście katastrofy pochodzące z kosmosu (wielokrotne zdarzenie podobne do Tunguskiej, w tym trochę mniejszych, trochę większych) oraz epidemie. Praca, którą obecnie czytam, nie uwzględnia w kalkulacjach żadnego z tych elementów, a tym samym kończy się dość nieprzekonywująco „efektami powielającymi” – defekt jednej części systemu prowadzi do defektu w następnej części systemu, jak w dominie.

© Leon Neal/AFP – Gramy w Globalną zmianę

Tak czy inaczej, wyraźnie widać, że żyjemy w okresie bardzo podobnym do tego z końcówki epoki brązu, i podobieństwa te nie pozostawiają mi dużo nadziei. W rzeczywistości, nasza cywilizacja jest chyba jeszcze bardziej nieodporna, a ludzie znacznie mniej zdolni poradzić sobie z takim zagrożeniem. Mamy jednostki autorytarne i psychopatyczne na stanowiskach władzy, grające w Globalną Zmianę, na żywo, a punkt krytyczny, kiedy zbuntowani chłopi chwytają za widły i żagwie, nie został jeszcze osiągnięty. Tymczasem te globalne elity zdają się myśleć, że zwiększenie kontroli nad populacją planety zapobiegnie rewolcie, której się tak boją, nie zdając sobie sprawy, że w ten sposób tylko przyspieszają wzrost frustracji i zwiększają prawdopodobieństwo większej i długotrwałej przemocy, gdy w końcu czara się przeleje. Nie wiem, jak to będzie i gdzie się zacznie, ale to bez wątpienia nadchodzi. Nadeszło w 1177 roku p.n.e., nadeszło ponownie i według tego samego schematu w Rzymie w latach 410-540 n.e. W międzyczasie były też mniejsze cykle, ale te dwa wielkie w ciągu ostatnich 5000 lat to zabójcy cywilizacji, zwiastuny wieków ciemnych.

Czy spotka nas w najbliżej przyszłości bombardowanie fragmentami komet lub asteroid? Nie wiem. Wydaje się to całkiem możliwe i staje się coraz bardziej prawdopodobne. Czy będą masowe epidemie, które uśmiercą 70% lub więcej globalnej populacji? Jest to możliwe, a nawet prawdopodobne – historia lubi się powtarzać, a to jest jeden z tych elementów, które powtarzają się z zatrważającą regularnością. Nawet jeśli żaden z tych dwóch elementów się nie pojawi, samo podążanie obecną trajektorią prowadzi do potężnego załamania się systemu, a to oznacza masową śmierć.

Oczywiście, kiedy ludzie już biorą pod uwagę takie sprawy – zakładając, że można ich do tego skłonić, w ich własnym interesie – przeważnie myślą, że zdarzy się to komuś innemu, gdzieś indziej. Jest to proces myślowy także tych, których to rzeczywiście spotyka. Szansę mają ci, którzy myślą: „To może się zdarzyć i może to spotkać mnie… Muszę być przygotowany…”.

W ludzkich kolejach jest powodzi zmienność, przypływ i odpływ; kto uchwyci porę rosnącej fali, do szczęścia się wzniesie! Gdy ją opuści, cała podróż życia pójdzie mu między skały i mielizny. Na takiem pełnem morzu dziś jesteśmy i albo musim korzystać z powodzi, póki nam służy, albo wszystko stracić.

~ William Shakespeare, Juliusz Cezar, w przekładzie Adama Pajgerta.

Tłumaczenie: PRACowniA
O osobowości autorytarnej na Pracowni, m.in.:
Wieki Ciemne i inkwizycje, starożytne i współczesne, część 3
Autorytaryzm

Reklamy

3 Komentarze »

  1. nie do epoki brązu ..ale do średniowiecza …zatoczyło się kosmiczne koło znowu w Europie pojawiły się hordy religijnych fanatyków mówiących ludności Europy jak ma żyć.Już to przerabiali nasi przodkowie z tym,że wtedy inna religia udowadniała swoją wielkość w stosach, krucjatach i polowaniach na czarownice czytaj myślących inaczej.Potem przyjdzie czas na palenie książek …oczywiście szatańskich i tym sposobem zakosztujemy uroków średniowiecza 🙂

    Komentarz - autor: Altea — 22 listopada 2015 @ 22:31

  2. @Altea
    Średniowiecze to jeden z tych „mniejszych cykli” wspomnianych w artykule – więc może spróbuj sobie wyobrazić, jak może wyglądać ten Wielki. A najlepiej poczytaj o tym. Pod oryginalnym artykułem na SOTT polecana jest książka Erica H. Cline’a pt. 1177 B.C.: The Year Civilization Collapsed. Na Amazonie w sekcji komentarzy jest bardzo interesująca dyskusja z udziałem autora. 🙂

    Komentarz - autor: iza — 22 listopada 2015 @ 23:16

  3. Moim zdaniem elity przeceniły swoje „siły” i zmiany klimatyczne (cała reszta zmian to będą pochodne…) jakie nadchodzą wywrócą naszą cywilizację do góry nogami.

    Komentarz - autor: mydło — 25 listopada 2015 @ 14:39


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: