PRACowniA

19 listopada 2015

ISIS jako narzędzie w wojnie zastępczej wymierzonej w populację Zachodu

Joe Quinn
Sott.net
16 listopada 2015

Oczywistą konsekwencją, a zatem i celem, przerażających ataków w Paryżu, o które zostali oskarżeni terroryści z ISIS, jest sprowokowanie swoistego społeczno-politycznego „punktu rozłamu”, innymi słowy doprowadzenie do rozłamu pomiędzy mieszkającymi we Francji muzułmanami i (w większości niepraktykującymi) chrześcijanami oraz zaognienie debaty na temat tego, co należy zrobić z francuskim, i ogólnie europejskim, „multikulturalizmem” w epoce terroryzmu spod znaku dżihadu.

Jest to wyjątkowo cyniczne i, szczerze mówiąc, szatańskie posunięcie w kontekście ostatniego napływu do Europy ogromnej liczby syryjskich imigrantów, uciekających przed wojną wymierzoną w rząd Asada, wznieconą i w pełni popieraną przez kraje Zachodu, w tym Francję.

Należy powiedzieć wprost, bez owijania w bawełnę, iż Francja od jakiegoś czasu wspiera w Syrii dokładnie takich samych dżihadyjskich terrorystów, których obecnie obwinia o przeprowadzenie ataków w Paryżu.

Jak wspomniałem w poprzednim artykule [po polsku tutaj], z powszechnie dostępnych materiałów wynika, że po II wojnie światowej rząd Stanów Zjednoczonych oraz kraje NATO utworzyły na terenie państw Europy tajne siatki paramilitarne, których zadaniem było przeprowadzanie ataków terrorystycznych na mieszkańców Europy po to, by doprowadzić do społeczno-politycznego rozłamu pomiędzy Wschodem i Zachodem, pomiędzy komunizmem i kapitalizmem.

Za wieloma atakami terrorystycznymi, przeprowadzonymi w latach 1960-1980, stała ta właśnie siatka „Gladio”, przy czym część z tych zamachów była bardzo podobna do dokonanych ostatnio w Paryżu, gdyż ich celem było zabicie ludności cywilnej krajów Europy. Tak jak kilkadziesiąt lat temu, mamy obecnie do czynienia z identyczną strategią kreowania napięcia poprzez ataki terrorystyczne na mieszkańców Zachodu, co ma służyć osiągnięciu określonych geopolitycznych celów, z tą jedną różnicą, że miejsce „sowieckich komunistów” zajęli „muzułmańscy terroryści”.

Celem wspomnianej strategii jest utrzymanie kontroli nad materialnymi zasobami, takimi jak ropa naftowa i gaz, dzięki czemu łatwiej jest kontrolować kraje. Jej istotnym aspektem jest także zarządzanie społeczną percepcją – tym, w jaki sposób ludzie myślą i czują. Bo przecież ostatecznie rządzący tym światem pozyskują władzę dzięki poparciu ludzi, a zatem udzielony przez nich mandat należy utrzymać – za wszelką cenę.

Jeśli politycy są względnie łaskawi dla społeczeństwa, to dzięki relatywnej przejrzystości podejmowanych przez nich działań proces umacniania się publicznego poparcia dla ich władzy przebiega w sposób naturalny. Lecz jeśli wybrani rządzący aktywnie uprawiają politykę, która jest typową antytezą wartości, na których rzekomo opiera się ich pozycja, to wtedy na porządku dziennym przeprowadza się tajne, podstępne akcje, a wszystko to pod przykrywką „interesów bezpieczeństwa narodowego”.

Europę tudzież „Zachód” postrzega się generalnie jako globalnego obrońcę wolności, demokracji oraz wartości powiązanych z ideą „oświecenia”. Mimo to od 4 lat zachodnie rządy i ich agencje wywiadowcze aktywnie wspierają jedne z najbardziej barbarzyńskich przypadków niewyobrażalnego ludzkiego śmiecia tylko po to, by w nielegalny sposób obalić demokratycznie wybrany rząd Syrii. Czyniąc to, te same zachodnie rządy umożliwiły wymordowanie około 250 tysięcy syryjskich cywilów oraz sprawiły, że miliony pozostałych musiały opuścić własne domy.

Pomimo tych faktów zachodnie populacje wciąż delektują się tą samą, wyświechtaną, przepełnioną banałami propagandą, zgodnie z którą zachodnie rządy są bastionami prawej, słusznej walki z atawistycznymi hordami. Wyraźnie jesteśmy oszukiwani w myśl słów Hitlera, który powiedział, że „szerokie masy ludu łatwiej dają się nabrać na wielkie kłamstwo niż na małe”.

Prawda jest taka, że owe „hordy” muzułmańskich ekstremistów są prawie w całości tworem zachodnich rządów, które wykorzystują je i przedstawiają jako zewnętrzne zagrożenie, by następnie z nim „walczyć”, po to, by bronić zachodnich „wartości”, tych samych, które 300 lat temu motywowały Brytyjskie Imperium, a potem każde kolejne, jakie się pojawiło na Zachodzie, do podbijania i kontrolowania możliwie dużych obszarów ziemi oraz jej zasobów, zarówno naturalnych, jak i ludzkich.

Na naszej planecie trwa walka, lecz u jej podstaw nie leżą żadne religijne czy kulturowe ideologie, wyznawane przez masy ludzkie. Jest to walka pomiędzy normalnymi ludźmi – najbardziej wartościowym, zaradnym, samoodnawialnym zasobem świata – i psychologicznie dewiacyjnymi jednostkami, które uzurpują sobie prawo sprawowania władzy nad masami, w wyraźnym celu wtłoczenia ich w tryby jeszcze bardziej wyrafinowanej kontroli. Jeśli wciąż macie co do tego jakiekolwiek wątpliwości, to spójrzcie wstecz i zobaczcie, jaki kurs przybrało nasze globalne społeczeństwo w ciągu ostatnich 15-20 lat.

Nie jest przypadkiem, że nasilanie się wojen i konfliktów w odleglejszych częściach świata idzie w parze z militaryzacją zachodniego świata oraz utratą praw obywatelskich. Być może ktoś powie, że to pierwsze jest przyczyną drugiego, że taka jest po prostu naturalna kolej rzeczy. Argumentując w ten sposób, ignoruje jednak całą masę dowodów, z których jednoznacznie wynika, że wojny są planowane i prowadzone po to, by osiągnąć wyraźnie sprecyzowany cel – akumulację władzy w rękach niewielu.

Jak już napisałem powyżej, ci, którzy szukają władzy na tym świecie, w pierwszej kolejności muszą przejąć władzę na ludźmi. Jeśli nie jest to możliwe dzięki otwartemu upowszechnianiu prawdziwie szlachetnych wartości, to musi się to odbyć poprzez wdrożenie infrastruktury państwa policyjnego, które narzuca społeczeństwu uległość i posłuszeństwo tylko po to, by rządzący mogli w spokoju prowadzić swą grę pt. „kto rządzi światem”. Zdaje się, że na pozyskanie spolegliwej zgody od społeczeństwa nie ma lepszego sposobu niż wywołanie w nim strachu przed bolesną i krwawą śmiercią. Rzecz jasna nie chodzi tu o chęć zabicia wszystkich czy nawet większości ludzi, lecz o doprowadzenie całej populacji do stanu głębokiej traumy. A do tego wystarczy dobrze zaaranżowany, krwawy atak terrorystyczny oraz odpowiednie wykorzystanie siły współczesnych cyfrowych mediów.

To jasne (w każdym razie dla mnie), że ludzie tego świata, czy to bezpośrednio, czy pośrednio, nie zaznają „życia w pokoju”. Bo w gruncie rzeczy wojna została już głośno i dosadnie zapowiedziana, i o ile zgadzam się z tym, że zagrożenie pochodzi z wewnątrz kraju, że zostało „wyhodowane na własnym podwórku”, to z tym, że stoją za nim brodaci kolesie z filmu na Youtube, już niekoniecznie. Tak naprawdę groźni są dla nas elokwentni dżentelmeni pod krawatem, występujący w wieczornych serwisach informacyjnych, obiecujący wolność, demokrację i bezpieczeństwo dla wszystkich, nawet jeśli robią dokładnie coś innego.

 

Al-Kaida nie istnieje. „Prawda jest taka, że nie istnieje żadna islamska armia ani grupa terrorystyczna zwana Al Kaidą. I wie o tym każdy zorientowany oficer wywiadu. Istnieje natomiast kampania propagandowa, która ma sprawić, że opinia publiczna uwierzy w obecność owej namierzonej organizacji reprezentującej diabła. Celem tej kampanii jest takie pokierowanie telewidzami, by zaakceptowali ujednolicone międzynarodowe przywództwo w wojnie z terroryzmem. Państwem, które stoi za tą propagandą, są Stany Zjednoczone…” – były brytyjski minister spraw zagranicznych Robin Cook (zginął nagle w trakcie wyprawy w szkockie góry Highlands), tydzień po wygłoszeniu tych słów.

Tłumaczenie: PRACowniA

Advertisements

6 komentarzy »

  1. I co jeszcze wymyślicie? Przecież oni się przyznali, wypowiadają nam wojnę, a wy dalej wierzycie, że ameryka to zło świata.

    Komentarz - autor: UmrzyjZiemniaku — 20 listopada 2015 @ 01:48

  2. Koleżko podpisujący się „UmrzyjZiemniaku”. Wojnę to chyba jelita wypowiedziały twojej głowie.

    Komentarz - autor: Zerohero — 20 listopada 2015 @ 18:22

  3. Ziemniaku , jacy „oni” się przyznali ? Zobaczyłeś , a raczej usłyszałeś o jakimś śniadym facecie / facetach , który powiedział „to ja rządzę tymi zamachami” . I co ? Sprawdziłeś kto to , czy to prawda etc , etc. ?
    Równie dobrze mógłby ktoś w necie ujawnić się jako grupa UmrzyjZiemniaku z Mławy ! Przecież Autor pisze , że właśnie NA TYM TO POLEGA !
    Kumasz ? Czy jesteś jednak ziemniakiem ?

    ps . Pomijając jawne prowokacje , to Zachód sam tworzy kolejne byty terrorystyczne ustawicznie rozwalając te kraje w imę „szlachetnych wartości „

    Komentarz - autor: fly — 20 listopada 2015 @ 18:24

  4. Hej chłopaki, co tak ostro? Oszczędźcie Ziemniaka. Może zamiast tego, poprosimy grzecznie Ziemniaka, żeby raczej skupił(a) się na swoim blogu? A żeby nie było, że chcę coś za darmo, niniejszym oferuję reklamę: Jeśli ktoś ma problemy, wątpliwości, pytania, odwiedźcie UmrzyjZiemniaka na jej blogu, zapytajcie, a Ziemniak obiecuje Wam wszystko wytłumaczyć. Serio! Nie wymyśliłam tego.

    To jak, umowa stoi?

    Komentarz - autor: iza — 20 listopada 2015 @ 20:21

  5. @Iza

    W pierwszej chwili chciałem odpisać mu merytorycznie, ale przecież merytorycznie jest już w artykule, którego ten chłopak na 99% nie raczył nawet przeczytać. Szkoda czasu na człowieka złej woli (hasbarowca) albo idiotę. Tylko lekko zaznaczyłem, że swój pogląd by nie miał satysfakcji, że komentarze kontrastują z tekstem. 🙂

    Komentarz - autor: Zerohero — 20 listopada 2015 @ 23:18

  6. @UmrzyjZiemniaku

    Jak się siedzi po godzinach w internecie i się pisze o 01:48 komentarz, to często ze zmęczenia wychodzą pochopne komentarze, one tak samo smakują jak niedogotowane ziemniaki.

    Ostatnio uzmysłowiłem sobie bardzo ważną rzecz, otóż muszę nauczyć się umiejętnie zarządzać czasem! Między innymi dlatego, żeby wcześniej kłaść się spać. Mówią, że kto zarządza czasem, to tak naprawdę zarządza życiem.

    A więc wziąłem się do roboty, pierwsze, co można przeczytać w książkach, to to, iż należy planować z góry cały dzień, zapisując plan dnia na papierze i najlepiej robić to dzień wcześniej, na wieczór, żeby przez noc podświadomość to przetworzyła.

    I tak dzisiejszy dzień mam rozpisany, nie idzie mi idealnie, ale warto było dzień rozpisać, jest to taki punkt zaczepienia, a podobno kto ma punkt zaczepienia, ten może poruszyć ziemie, a skoro może poruszyć ziemie, to tym bardziej swoje życie, pewien tego nie jestem, ale mam nadzieję, że tak jest. Zaglądam do notatek i weryfikuje czy robię, to co miałem, czy może właśnie gdzieś mnie nosi jak chorągiew na wietrze.

    „UmrzyjZiemniaku”, możesz na przykład sobie rozplanować:

    22:20-22:35 – przygotować maseczkę z ziemniaków
    22:35-22:55 – nałożyć i trzymać na twarzy maseczkę (można dopisać jako dod. motywacja: skóra dzięki temu będzie bardziej nawilżona i [coś tam jeszcze…])
    23:00 – zmyć maseczkę, umyć zęby i pójść spać.

    Zawsze możesz coś zmienić, ale tylko pisząc plan na nowo. NIE pod wpływem chwili. I się go TRZYMAĆ.

    Takie planowanie i pisanie, to dobry przykład „myślenia wolnego” (kto nie czytał Pułapek Myślenia, ten powinien, to zrobić jak najszybciej, to ważna lektura).

    Wiem, że to ma niewiele wspólnego z samym artykułem, przepraszam za to. Choć całe szczęście mieści się, to w tematach poruszanych na blogu. A co do samego artykułu, to myślę, że „UmrzyjZiemniaku”, musi go dokładnie i na spokojnie przeczytać. Wtedy pogadamy.

    Komentarz - autor: Corran Horn — 22 listopada 2015 @ 17:36


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: