PRACowniA

12 listopada 2015

Pal sześć umowy o metkach. Izrael przypomina, że jest ofiarą

 

Portal Onet podał wczoraj, że „importowane do UE produkty pochodzące z izraelskich osiedli na terytoriach palestyńskich powinny być wyraźnie oznakowane”.

W czwartek wykładnia zostanie opublikowana w Dzienniku Urzędowym UE. Przewiduje ona, że produkty rolne, jak warzywa i owoce, a także kosmetyki pochodzące z osiedli izraelskich na terytoriach okupowanych nie mogą być oznakowane jako produkty wyprodukowane w Izraelu, gdyż UE nie uważa tych obszarów za część państwa izraelskiego. Etykiety muszą wyraźnie wskazywać, że towary zostały wyprodukowane na terenie osiedli izraelskich, i w związku z tym nie mogą nosić etykiety „Made in Israel”.

Również ogólna informacja, że produkt wytworzony w osiedlu izraelskim pochodzi z Zachodniego Brzegu Jordanu czy też z Palestyny nie jest w tym przypadku wystarczająca […] Produkty importowane z terenów okupowanych przez Izrael nie są też objęte preferencjami handlowymi, które obowiązują między tym krajem a UE.

Choć Bruksela zapewnia, że jest to posunięcie czysto techniczne, „jedynie interpretacja i doprecyzowanie zasad już obowiązujących, a nie kwestia polityczna”, bowiem „UE nie popiera żadnej formy bojkotu czy sankcji wobec Izraela”, sprawa etykietek wywołała w Izraelu furię.

Onet podaje za agencją dpa, że według Liebermana oznaczanie produktów z osiedli izraelskich [tzn. z Palestyńskich Terytoriów Okupowanych] „przypomina mu znaki żółtej gwiazdy Dawida, do których noszenia Żydzy [sic!] byli zmuszani przez nazistowskie Niemcy”. Z kolei izraelski ambasador przy UE Dawid Walzer zagroził, że Izrael nie będzie akceptował UE jako mediatora w procesie pokojowym na Bliskim Wschodzie

Inne kuriozalne reakcje:

  • Ambasador UE w Izraelu Lars Faaborg-Andersen został wezwany do ministra spraw wewnętrznych w Jerolimie po reprymendę
  • Izrael zawiesił swój udział w rozmowach dyplomatycznych na różnych forach UE, które miały się odbyć w najbliższych tygodniach
  • Izraelski Minister ds. Energii Yuval Steinitz nazwał te środki „antysemityzmem w przebraniu” (ibid.)
  • Minister Sprawiedliwości Ayelet Shaked też nazwała to posunięcie „antyizraelskim i antyżydowskim”, dodając, że „europejska hipokryzja i nienawiść do Izraela przekroczyły wszelkie granice”
  • Wiceminister Spraw Zagranicznych Tzipi Hotovely jeszcze we wrześniu ostrzegała, że taki krok będzie uważany za przekroczenie „czerwonej linii”, przysięgła uruchomienie kampanii wyperswadowania najważniejszym krajom UE wprowadzenia tych uregulowań, w przeciwnym razie nie będą brane pod uwagę jako istotni gracze na Bliskim Wschodzie, i przestrzegła, że one „też mają coś do stracenia”. Wczoraj dodała, że Izrael nie akceptuje „dyskryminacji” pomiędzy towarami produkowanymi w różnych rejonach swojego terytorium”
  • wiele innych, w tym samym tonie

Zatwierdzona wczoraj rezolucja nie stanowi nawet oficjalnego prawa UE, zawiera jedynie wytyczne dla krajów członkowskich. Prace nad nią trwały od kilku lat, Komisja Europejska była już naciskana przez część krajów członkowskich, by wreszcie zamknąć sprawę i opublikować jasną wykładnię (zob. np. list z kwietnia br. podpisany przez ministrów SZ 16 krajów członkowskich). Głosowanie w Parlamencie Europejskim odbyło się 10 września br. i rezolucja przeszła stosunkiem głosów 525 do 70, przy 31 wstrzymujących się (szczegóły głosowania tutaj). Więc o co teraz ten hałas?

Relacje pomiędzy Izraelem i UE określa Umowa Stowarzyszeniowa (EU-Israel Association Agreement) podpisana w 1995 roku, która po ratyfikowaniu przez PE i Kneset weszła w życie w roku 2000. Umowa ta określa między innymi zasady wolnego handlu artykułami przemysłowymi i ustanawia preferencyjne stawki celne na produkty rolne, przy czym nie stosuje się ona do terytoriów okupowanych, ponieważ w świetle prawa międzynarodowego nie są one częścią państwa Izrael. W 2004 r. podpisano uzupełniające porozumienie, obligujące Izrael do dokładnego specyfikowania lokalizacji geograficznej miejsca pochodzenia towaru (w zasadzie podawania kodu pocztowego). Porozumienie weszło w życie w 2005 roku i od tego czasu eksport izraelskich produktów rolnych do UE teoretycznie i prawnie podlegał obowiązkowi rozróżniania miejsca pochodzenia między legalnym terytorium Izraela a osiedlami na terenach okupowanych. W praktyce jednak urzędy celne często ignorowały kod pocztowy i zwalniały z cła wszystkie produkty rolne oznakowane jako „made in Izrael”. Jeśli chodzi o artykuły przemysłowe, w tym przetworzone produkty spożywcze, nie podlegają one w UE obowiązkowi pełnego oznakowania, które w tym wypadku jest kwestią wyboru.

Przegłosowana we wrześniu rezolucja zawiera jeden punkt dotyczący właściwego oznaczania towarów:

9. [Parlament Europejski] z zadowoleniem przyjmuje zobowiązanie UE do zapewnienia, zgodnie z zasadą rozróżnienia między Izraelem a jego działaniami na okupowanych terytoriach palestyńskich, by – jak podkreślono w konkluzjach Rady do Spraw Zagranicznych z dnia 20 lipca 2015 r. – wszelkie umowy między UE a Państwem Izrael jednoznacznie i wyraźnie stwierdzały, że nie mają zastosowania do terytoriów zajętych przez Izrael w 1967 r.; zwraca uwagę na wytyczne Komisji z dnia 19 lipca 2013 r. dotyczące kwalifikowania się podmiotów izraelskich i ich działalności na terytoriach okupowanych przez Izrael od czerwca 1967 r. do korzystania z dotacji, nagród i instrumentów finansowych finansowanych ze środków UE począwszy od 2014 r., oraz pismo z dnia 13 kwietnia 2015 r. skierowane przez 16 ministrów spraw zagranicznych UE do wiceprzewodniczącej Komisji/wysokiej przedstawiciel, w którym zachęcają ją do objęcia w Komisji kierowniczej roli w celu dokończenia prac nad ogólnounijnymi wytycznymi dotyczącymi prawidłowego oznaczania produktów pochodzących z osiedli izraelskich;

EUobserver w artykule opublikowanym 11 września 2015 r. zauważa:

[Dyplomata UE] powiedział, że UE ma milczącą zgodę [na wprowadzenie] USA i precedens w Stanach Zjednoczonych.

Podobne uregulowania dotyczące oznakowania już obowiązują w USA, ale prawie nikt o tym nie wie. Ostatnio natknęliśmy się na nie w amerykańskich przepisach”.

W podobnym duchu wypowiedział się holenderski ambasador w Izraelu Caspar Veldkamp w kwietniu 2013 roku, mówiąc, że „Stany Zjednoczone nie odwodziły nas od tego”.

Główną zasadą, stojącą za regulacjami dotyczącymi oznakowywania towarów, jest prawo konsumenta do dokonywania świadomego wyboru, z tego też powodu etykiety nie mogą wprowadzać w błąd.

Kiedy oznakowywanie jest obowiązkowe, geograficzne miejsce pochodzenia musi być ujawnione na metce. Kiedy jest dobrowolne, handlowcy mogą sami decydować, czy ujawnią na metce kraj pochodzenia, jednak pod warunkiem, że brak takiej informacji nie wprowadzi klienta w błąd. Jeśli już zdecydują się zawrzeć tę informację, musi ona być poprawna i precyzyjna, żeby nie wprowadzała w błąd.

EUobserwer dodaje, że takie uregulowania „zalecane są” już od jakiegoś czasu w Belgii, Danii i Wielkiej Brytanii, gdzie sugerowane są oznaczenia takie jak: „Wyprodukowano na Zachodnim Brzegu (produkt palestyński)” albo „Wyprodukowano na Zachodnim Brzegu (produkt izraelski)”; „Produkt ze Wzgórz Golan (izraelskie osiedle)”.

Więc jeszcze raz, o co teraz cały ten hałas?

Mniej więcej nad tym samym zastanawiał się wspomniany wyżej ambasador UE w Izraelu. W wywiadzie udzielonym Times of Israel Lars Faaborg-Andersen powiedział, że nie rozumie, dlaczego Jerozolima robi takie „fochy” na temat europejskiego planu oznakowywania produktów izraelskich z Zachodniego Brzegu, skoro Izrael uznał już stanowisko Unii w tej sprawie. Zaznaczył też, że Izrael nie kryje się ze swoim „osadnictwem” i przyznaje sobie prawo budowania na każdej części „swojej ziemi”, dlaczego więc tak stanowczo sprzeciwia się etykietowaniu przez UE wyprodukowanych tam towarów? Ambasador dodał:

Dlaczego więc przychodzicie tu po 10 latach [od kiedy została podpisana umowa stowarzyszeniowa] i sprzeciwiacie się czemuś, co już uzgodniliśmy? Dlaczego nie wyraziliście sprzeciwu wtedy? Dlaczego przychodzicie 10 lat później, kiedy wprowadzamy tylko w życie jeden ze szczegółów, wynikający z pierwotnej umowy, i robicie z tego wielkie halo?

W czym problem? Dlaczego tak się boicie zaznaczenia, że produkty pochodzą z osiedli? Zdajecie się być bardzo dumni ze swoich przedsięwzięć osiedleńczych, czemu więc jest to taki ogromny problem? Trochę tego nie rozumiem.

Jak można się domyślić, ten komentarz wywołał oburzenie ze strony Izraela. Odwołanie się do porozumienia technicznego z 2005 roku rzecznik ministra SZ nazwał „błędem i wprowadzaniem w błąd, oraz ignorowaniem faktów”.

Palestyńczycy niosący ciała 5 rodaków zabitych 31 października przez siły izraelskie na Zachodnim Brzegu. To ostatnie z ponad 2600 ofiar zabitych przez Izrael w październiku.

Jednak pytanie, dlaczego właśnie teraz, pozostaje. Może wskazówką jest fakt, że Times of Israel wyciągnął wczoraj ten wywiad, który – jak sam przyznaje – był przeprowadzony zanim wybuchła obecna fala terroru i przemocy? A zaczęła się ona mniej więcej wraz z zaangażowaniem się Rosji w Syrii. Putin przechytrzył Netanjahu i teraz Izrael nie może już sobie dowolnie poczynać w Syrii. Dwa dni później „terroryści” zabili w Jerozolimie izraelską parę, po czym rozpętało się piekło. Jakoś dziwnie przypomina to zeszłoroczną historię porwania i zabicia izraelskich nastolatków i konsekwencje tego wydarzenia. W międzyczasie świat wyraźnie ma dość poczynań Izraela, protestując przeciwko brutalnemu traktowaniu propalestyńskich demonstracji.

Czy to z tego powodu Izrael robi „wiele hałasu o nic” – żeby wzmocnić swój wizerunek „ofiary” i odwrócić uwagę od eskalowania swoich działań zbrojnych na okupowanych obszarach?

A wracając do (zastępczego) tematu etykietowania…

O ignorowaniu przez Izrael postawień umów, które sam podpisał, w tym o orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości z 2010 roku w sprawie stawki celnej na towary importowane z osiedla na Zachodnim Brzegu przez niemiecką firmę BRITA można przeczytać w artykule Produkty pochodzące z nielegalnych osiedli izraelskich: etykietowanie czy prohibicja?

Wartym uwagi jest również dokument UE z lipca 2013 roku, zatytułowany „Wytyczne dotyczące kwalifikowania się podmiotów izraelskich i ich działań na terytoriach okupowanych przez Izrael od czerwca 1967 r. do korzystania z dotacji, nagród i instrumentów finansowych finansowanych ze środków UE począwszy od 2014 r.

 

Advertisements

1 komentarz »

  1. Ten kraj jest hańbą nad hańbami dla krajów całego świata, który od blisko 70-ciu lat morduje semickich Palestyńczyków, systematycznie zajmuje ich tereny, urządza regularne rzezie ludności cywilnej w tym bezbronnych kobiet i dzieci. Ten kraj jest wrzodem na d…ie całego świata i niech szlag trafi wszystkich przywódców krajów na świecie, którzy na te zbrodnie Izraelczykom pozwalają i udają, że niczego nie widzą. Udają, że nie wiedzą kto jest agresorem, a kto ofiarą w tej regularnej wojnie. Zachowanie tych talmudyczno-kabalistycnych psychopatów nie ma sobie równych na świecie. Jeżeli Palestyńczycy nie wywołują żadnych zamieszek, to wywołuje je armia izraelska lub Mossad po to, aby móc wrzeszczeć na cały świat, że Palestyńczycy ich napadli i oni muszą się bronić. W ub. roku Izraelczycy pod pretekstem wywołania rzezi Palestyńczyków sami uprowadzili trzech nastolatków, aby potem obwinić o to Palestynę. Przerażające fotografie palestyńskich ojców niosących na rękach swoje małe dzieci z dziurą w głowie wielkości piłki, bez kończyn, z dziurami w całym ciele powoduje u mnie tak wielkie wzburzenie i współczucie dla tych biednych ludzi, że jeżeli mógłbym to […]. Strzelanie do bezbronnych ludzi, bombardowanie cywilów z lądu i powietrza, stosowanie najnowocześniejszej i najskuteczniejszej broni przeciwko całkowicie bezbronnym ludziom znamionuje totalną dekompozycję psychiki i jako takie powinno być napiętnowane przez cały świat, a jeżeli to nie pomoże to Izrael powinien zostać po prostu wymazany z mapy świata, a jego obywatele unicestwieni. Miarą tej patologii są fotografie jak obywatele Izraela siadają wygodnie na swoich krzesłach na wzgórzu, zajmują jak najlepsze miejsca aby obserwować jak regularna armia Izraela bombarduje tych bezbronnych Palestyńczyków mieszkających na drugim brzegu.
    Oni są mistrzami histerii, w tak błahych sprawach jaka poruszona jest w tym artykule. Ta histeria podnosi się na cały świat, jest wymieniana w prasie na całym świecie z każdego dowolnego powodu, kiedy żydostwo poczuje, że sprawy nie idą po ich myśli. Jeżeli dany kraj nie pozwala się ograbić z bogactw, próbuje się bronić przed lichwą lub grabieżą wtedy nazywany jest antysemickim. Antysemitą nie jest ten kto nie lubi żydów, ale ten, którego nie lubi międzynarodowe żydostwo.
    Jeżeli grupa międzynarodowych oszustów z Nowego Yorku wymyśliła sobie, że Polska kraj – ofiara II WŚ musi im zapłacić wyimaginowaną sumę 65 mld $ odszkodowania i nie mają do tego żadnej podstawy prawnej to polskie władze okupacyjne robią wszystko, aby te żądania spełnić i próbują się posunąć do tego aby sprzedać Lasy Państwowe. Mało tego kraje takie jak USA próbują dyscyplinować polskie władze, aby pospieszyły się z realizacją tych ,,odszkodowań”

    Może nie wszyscy wiemy, ale 46% ludności Izraela to psychopaci – zainteresowanych – odsyłam do sesji C’s. Wywiad tego sztucznego tworu jakim jest Izrael potrafił przyjechać do znanego jasnowidza do Człuchowa, aby wybadać jakie jest źródło jego wiedzy o czymś co planowano wcześniej (kryzys finansowy), a on ogłosił to publicznie wcześniej niż ,,kryzys” nastąpił.
    Musimy być cierpliwi, bo Izrael czeka zasłużona ,,nagroda” i odkupią oni swoje winy – kosmiczna sprawiedliwość nadchodzi i jest już blisko.

    Komentarz - autor: obudzony — 13 listopada 2015 @ 16:48


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: