PRACowniA

6 listopada 2015

Zbrojenie, finansowanie i szkolenie terrorystów: Hillary i prawdziwy problem ze skandalem w Bengazi

Brandon Turbeville
Activist Post
29 października 2015

Osiągnięcia Hillary w Libii są co najmniej marne. Jako minister spraw zagranicznych Clinton była w pełni odpowiedzialna za zapewnienie bezpieczeństwa w ambasadzie USA, a jednak w trakcie ataku na tę placówkę zginął ambasador Chris Stevens. Zważywszy na efekt końcowy, można spokojnie powiedzieć, że Clinton nie wywiązała się ze swoich obowiązków. To, oczywiście, jeśli założyć, że nie było gorzej – przynajmniej dopóki nie będzie niezbitych dowodów, wskazujących na coś więcej.

Skandal w Bengazi i śmierć amerykańskiego ambasadora Chrisa Stevensa były roztrząsane na wszelkie możliwe sposoby, jednak prawdziwa historia tych ataków pokazuje, że Clinton jest winna nie tylko niekompetencji. Tak naprawdę, Clinton w całym tym skandalu była bardzo kompetentna.

Chris Stevens to jedynie ofiara zakrojonej na znacznie szerszą skalę kampanii zbrojenia terrorystów w Libii, a później przerzucania ich razem z bronią przez Turcję do Syrii. Nie ulega kwestii, że Stany Zjednoczone uzbroiły, wyszkoliły i sfinansowały terrorystów w Libii i Syrii, a także sterowali nimi. Jest również faktem, że kluczową rolę w tym procederze odgrywał Departament Stanu USA.

Jego udział rozpoczął się zanim jeszcze pojawił się John Kerry czy Hillary Clinton, choć z pewnością trwał w trakcie jej kadencji.

Sędzia Andrew Napolitano odkrył to, przeglądając słynne e-maile Clinton.[1] Napolitano napisał:

To, co zobaczyłem, przekonało mnie ponad wszelką wątpliwość i bez moralnych oporów, że pani Clinton zapewniała terrorystom pomoc materialną oraz kłamała przed Kongresem tam, gdzie z prawnego punktu widzenia była zobowiązana mówić prawdę. A oto tło historii:

[…]

Usiłując trzymać sprzęt wojskowy z dala od krajów i grup, które mogłyby zaszkodzić Amerykanom i ich interesom, Kongres przyznał Departamentom Stanu i Skarbu Państwa rolę tzw. strażników broni. Mają oni możliwość określania, czy dany kraj lub organizacja ma charakter terrorystyczny. Jeśli tak jest, to sprzedaż lub udział w sprzedaży broni tego typu podmiotom jest przestępstwem. Departamenty mogą również wydawać licencje na sprzedaż.

Pan Turi sprzedał broń, wartą setki milionów dolarów, rządowi Kataru. Następnie, na zlecenie amerykańskich rządowych oficjeli, broń została sprzedana lub oddana grupom rebelianckim w Libii i Syrii. Niektóre z nich znajdują się na amerykańskiej liście grup terrorystycznych. Zatem te same departamenty – Stanu i Skarbu Państwa – które wydały pozwolenie na sprzedaż, jednocześnie jej zabraniały.

Jak to możliwe?

W tym miejscu wkracza tajny Departament Stanu pani Clinton wraz z jej tajną wojną. Ponieważ w okresie zajmowania stanowiska sekretarza stanu pani Clinton – łamiąc trzy zapisy prawa federalnego – do całej swojej korespondencji e-mailowej wykorzystywała serwer obsługujący komputer męża, niewiele osób w Departamencie Stanu spoza jej najbliższego kręgu wiedziało, czym się zajmowała.

Teraz już wiemy.

Otrzymała pozwolenie od prezydenta Obamy i zgodę od przewodniczących obu izb Kongresu oraz obu partii na zbrojenie rebeliantów w Syrii i Libii w ramach planu obalenia rządów tych krajów.

Spora część rebeliantów, których uzbroiła pani Clinton w broń legalnie sprzedaną do Kataru przez pana Turi i innych handlarzy, to grupy terrorystyczne, będące naszymi śmiertelnymi wrogami. Kongres nie wypowiedział wojny, nie było żadnego głosowania ani ustawy prawnej, która by to autoryzowała. Co więcej, z wyjątkiem kilku wtajemniczonych członków Kongres nic o tym nie wiedział.

Kiedy 23 stycznia 2013 roku senator Rand Paul, Republikanin z Kentucky, podczas publicznego przesłuchania przed Komisją Sił Zbrojnych Senatu zapytał panią Clinton, czy wiedziała o transporcie amerykańskiej broni na Bliski Wschód, do Turcji bądź innego kraju, Clinton zaprzeczyła. Nie ma pewności, czy w tym czasie odpowiadała pod przysięga, lecz pod względem prawnym jest to nieistotne. Obowiązek mówienia prawdy, całej prawdy i tylko prawdy przed Kongresem dotyczy wszystkich świadków, którzy zeznają przed komisją Kongresu, bez względu na to, czy przysięga została złożona, czy nie. Oto wspomniane zeznanie pani Clinton:

Pani Clinton: Do Turcji? …Będę musiała uznać to pytanie za swoisty rekord. Nigdy dotąd nikt mi go nie zadał. Ja, ja…

Pan Paul: Informacje o statkach opuszczających Libię, mogących mieć na pokładzie broń, pojawiały się w doniesieniach prasowych. Chciałbym się dowiedzieć, czy ten drugi obiekt [w Bengazi – chodzi o dodatkową posesję, użytkowaną przez CIA] w sąsiedztwie, czy oni byli zaangażowani w zamawianie, kupno, sprzedaż, pozyskiwanie broni i czy coś z tej broni było przekazane do innych krajów, jakichkolwiek krajów, w tym Turcji?

Pani Clinton: Senatorze, musi pan skierować to pytanie do agencji, która zarządzała tą placówką. A ja zobaczę, jakie informacje są dostępne, i yyy….

Pan Paul: Czyli mówi pani, że pani nie wie.

Pani Clinton: Nie wiem. Nie posiadam żadnych informacji na ten temat.

Pan Paul: Pytam, czy Stany Zjednoczone są związane z jakimkolwiek dostarczaniem broni, jej przekazywaniem, kupowaniem, sprzedażą – ogólnie, z jakimkolwiek transferem broni z Libii do Turcji?

W tym samym czasie, kiedy pani Clinton zaprzeczała jakiejkolwiek wiedzy na temat wysyłania broni, wraz z Andrew Shapiro, podsekretarzem stanu ds. politycznych, autoryzowała tysiące dostaw broni wartej miliardy dolarów do wrogów Stanów Zjednoczonych, żeby walczyli w jej tajnej wojnie. Wśród ofiar jej wojny znalazł się amerykański ambasador w Libii Chris Stevens i jego trzej koledzy, którzy zostali zamordowani w amerykańskim konsulacie w Bengazi przez rebeliantów, których uzbroiła w amerykański sprzęt wojskowy pani Clinton – łamiąc tym samym amerykańskie prawo.

Ta tajna wojna i ożywiające ją kryminalne działania były produktem konspiratorów w Białym Domu, Departamencie Stanu, Departamencie Skarbu, Departamencie Sprawiedliwości, CIA i hermetycznej grupie członków Kongresu.

W swoim artykule Napolitano wyraźnie zmierza we właściwym kierunku. Co jest równie oczywiste, najważniejszą sprawą w aferze Bengazi nie są szczegóły techniczne związane z e-mailami Hillary, ale kwestia zbrojenia, finansowania, szkolenia i kierowania grupami terrorystycznymi za granicą dla celów geopolitycznych, przy jednoczesnym wykorzystywaniu tychże organizacji do usprawiedliwiania coraz ściślejszej kontroli narzucanej we własnym kraju.

Komentarz SOTT: Prawda o Bengazi: przykrywka dla dostarczania broni terrorystom w Syrii (ang.)

Odnośnik:

[1] Napolitano, Andrew P. “Hillary’s Secret War.” Washington Times. July 1, 2015.

Tłumaczenie: PRACowniA
Artykuł na SOTT: Arming, funding and training terrorists: Hillary and the real deal on the Benghazi scandal

Zob. też na Pracowni:
Ukryte pochodzenie ISIS
Mistrzowie manipulacji – światem rządzą psychopaci

Nagranie przesłuchania Hillary Clinton przez Randa Paula, 23 stycznia 2013:

 

Advertisements

Dodaj komentarz »

Brak komentarzy.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: