PRACowniA

8 października 2015

Reakcja Zachodu na rosyjską interwencję w Syrii, czyli wojna informacyjna na zwiększonych obrotach

Niall Bradley
Sott.net
2 października 2015

Ostatnio pisaliśmy o „paradach potworności”, mających miejsce w Syrii, przypisywanych siłom Asada, o których donosi jedno główne źródło: „Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka” (SOPC) [tutaj po polsku] – „grupa opozycyjna” pod przywództwem syryjskiego „ekspata”, mieszkającego w Coventry, w Anglii. Zaraz potem wątek ten podchwyciła telewizja RT i podążyła tropem owego nieuchwytnego „Rami Abdulrahmana” oraz jego wyssanych z palca doniesień na temat wydarzeń w Syrii:

 

 

Gdy 30 września Rosja przeprowadziła naloty na zlokalizowane w Syrii obiekty przejęte przez terrorystów, w zachodnich mediach słowa Abdulrahmana znowu zaczęto podawać jako fakty. Tym razem dotyczyły one śmierci 36 syryjskich cywilów, którzy rzekomo zostali zabici przez Rosjan w wyniku pierwszych operacji militarnych, wymierzonych w kompleksy zajmowane przez terrorystów. Niezwykłe zdolności percepcyjne Abdulrahmana sprawiły, że jego „potwierdzone” doniesienia o uśmierceniu osób cywilnych pojawiły się jeszcze zanim w ogóle doszło do jakichkolwiek nalotów.

Wbrew temu, co w poniedziałek 28 września w Nowy Jorku twierdził Obama, Putin nie jest „izolowany przez społeczność międzynarodową”, gdyż 2 października przybył on do Paryża na rozmowy z francuskim prezydentem François Hollande’em i niemiecką kanclerz Angelą Merkel. Rzekomo po to, by przedyskutować kolejne kroki w procesie pokojowym na Ukrainie, lecz gorącym punktem rozmów była też prawdopodobnie rosyjska interwencja w Syrii, zapowiadająca systemową zmianę w globalnym układzie sił.

Tymczasem „ISIS”, w odpowiedzi na zniszczenie przejętych przez nią obiektów, opublikowała na Twitterze ostrzeżenie o takiej oto treści: „Śmierć Putinowi: #wkrótce będziemy”, wraz ze zdjęciem płonącego Kremla. Zwróćcie uwagę na logo w lewym górnym rogu załączonego rysunku: po raz kolejny musimy podziękować prywatnej amerykańsko-izraelskiej grupie wywiadowczej SITE intelligence group za „przemawianie w imieniu terrorystów”…

 

© SITE Intelligence

 

Fabrykowanie zbrodni lub – co gorsza – ignorowanie morderstw popełnianych własnymi rękoma lub rękoma marionetek po to, by oszukiwać masy i nakręcać machinę wojenną, jest standardową procedurą operacyjną w ramach polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych. W 1990 roku największa amerykańska agencja PR, Hill & Knowlton, otrzymała od prezydenta Busha seniora honorarium w wysokości 10 milionów dolarów za sukces kampanii medialnej pod hasłem „Saddam Husajn to zło wcielone”. Bez żadnych skrupułów posłużyli się córką ambasadora Kuwejtu, która wystąpiła przed komisją Kongresu Stanów Zjednoczonych, przedstawiając się jako wolontariuszka szpitala w Kuwejcie, i ze łzami w oczach opowiadała o „żołnierzach Gwardii Republikańskiej Saddama, wyrzucających z inkubatorów niemowlęta”, mimo że taka sytuacja nigdy nie miała miejsca.

 

15-letnia Nayirah al-Ṣabaḥ ze łzami w oczach składa zeznania w trakcie nadawanego na żywo w telewizji posiedzenia komisji Kongresu, co zasadniczo przesądziło o losie Saddama Husajna i Iraku w oczach amerykańskiej opinii publicznej. Później wyszło na jaw, że jest ona córką ambasadora Kuwejtu w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie oraz że do odegrania tej sceny została namówiona przez największą amerykańską agencję PR, Hill & Knowlton.

 

Historia nie musi powtarzać się dokładnie ze szczegółami, ale w przypadku współczesnej Ameryki płyta się zacięła i nadaje w kółko tę samą sadystyczną ścieżkę. Media Zachodu walcząc o to, by ich odbiorcy nie poparli rosyjskiej interwencji w Syrii, odświeżają stare, wyświechtane „zbrodnie”, popełnione przez „reżim” Asada, na próżno mając nadzieję, że przynajmniej część nikczemności przypisywanych Asadowi będzie można przenieść na Putina.

Dobrym tego przykładem jest „exposé” opublikowane 1 października w Guardianie na temat anonimowej osoby, występującej pod pseudonimem „Cezar”, która utrzymuje, że jest „dezerterem”, który uciekł do Kataru przed syryjskim „reżimem” wraz tysiącem zdjęć, przedstawiających „ofiary torturowane w syryjskich obozach dla internowanych”.

W tej sytuacji trudno traktować Katar jako państwo bezstronne, wziąwszy pod uwagę, że w wojnę przeciwko Syrii zainwestował co najmniej 4 miliardy dolarów oraz obiecał przeznaczyć dodatkowe 20 miliardów na „odbudowę” kraju, do którego destrukcji aktywnie się przyczynia. Emirowie katarscy chcą pozbyć się Asada za wszelką cenę, żeby przekształcić Syrię w twór na podobieństwo własnej islamskiej ojczyzny à la Frankenstein. To z tego powodu tuż przed rozmowami pokojowymi w Genewie w styczniu 2014 roku ten nieludzki, średniowieczny kraj, jakim jest Katar, zlecił elitarnej londyńskiej kancelarii prawnej Carter-Ruck przygotowanie naprędce ilustrowanego „raportu” w sprawie „tortur i morderstw na skalę przemysłową”, przeprowadzanych na rozkaz Asada.

 

Rzekomy „fotograf-dezerter”, znany jako „Cezar” (znaki szczególne: niebieska bluza i kaptur), zeznający przed amerykańskim Kongresem w lipcu 2014 roku w sprawie około 50 tysięcy fotografii, które ponoć przeszmuglował z Syrii do Kataru na nośniku USB, przedstawiających ofiary tortur.

 

Londyńska kancelaria prawna Carter-Ruck jest tak wiarygodnym i „niezależnym” źródłem informacji, jak Tony Blair jest „negocjatorem ds. pokoju”. Co ciekawe, Carter-Ruck była odpowiedzialna także za wcześniejsze akcje propagandowe wymierzone w Syrię (chodzi o sławetną jazgotliwą gadkę na temat „chemicznej broni masowego rażenia” w rękach Asada). Joe Quinn wykazał w tym artykule [tutaj po polsku], że „Carter-Ruck ma długoletnią praktykę w „bronieniu” korporacji oraz ważnych, uwikłanych w skandale klientów przed „oszczerstwami”, które jak się potem okazało, wcale nie były oszczerstwami”.

Zważywszy na dotychczasową wątpliwą wiarygodność doniesień mediów zachodnich w sprawie Syrii, bardzo możliwe, że owe „zdjęcia z miejsca tortur” przedstawiają całkowicie inne ofiary oraz że ten „niezależny raport” został spreparowany w celach czysto propagandowych; w szczególności po to, by umocnić sfabrykowany wizerunek Asada jako „najnowszego wcielenia Hitlera”, a w konsekwencji, by podtrzymywać przeświadczenie opinii publicznej o konieczności zmasakrowania przez siły NATO Asada wraz z jego rodziną (oraz setkami tysięcy Syryjczyków).

Znacznie bardziej prawdopodobne jest jednak to, że ofiary „ujawnione” przez „Cezara”, tak jak większość innych zabitych, prezentowanych zachodniej opinii publicznej jako męczennicy „reżimu” Asada, były torturowane i zamordowane przez „islamskich” najemników Zachodu, współfinansowanych przez Katar i Arabię Saudyjską – zresztą tysiące godzin prawdziwych nagrań, jako dowód na to, że faktycznie tak postępują na terenie Syrii, Libii i w innych miejscach, jest dostępnych na kanale YouTube. I wreszcie, nie należy wykluczać i tego, że na owych fotografiach są osoby spośród setek tysięcy zabitych w Iraku i Libii, będące ofiarami tortur za czasów okupacji i bombardowań tych krajów przez Stany Zjednoczone.

© Latuff – Znajdź różnice

Jeśli cofniemy się do czasów histerii wygenerowanej w 2012 roku za sprawą zdjęć zdeformowanych ciał dzieci, ofiar „masakry w syryjskiej miejscowości Hula”, to przypomnimy sobie, że ta historia najpierw przewijała się do znudzenia przez wszystkie propagandowe kanały medialne, a następnie wymazano ją z pamięci, kiedy okazało się, że ofiarami były w rzeczywistości syryjskie dzieci z rodzin popierających rząd Asada, zastrzelone, względnie zabite nożem lub siekierą przez członków szkolonej przez CIA „Syryjskiej Armii Wyzwolenia”, niewykluczone, że w bezpośredniej asyście amerykańskich agentów.

Zgadza się, to ci sami „umiarkowani terroryści”, przeciwko którym Rosja przeprowadza właśnie naloty, co bardzo niepokoi Pentagon. Należy podkreślić, że nie istnieją żadne „umiarkowane grupy terrorystów” na obszarze Syrii. Jest to rozróżnienie stosowane wyłącznie w języku Zachodu, bo dzięki temu ci, którzy zajmują się obalaniem rządów (zmianą „reżimów”) „mają otwarte pozycje” i „dynamiczne” narracje. Ci sami ludzie, których jednego dnia określa się mianem „ISIS”, kolejnego mogą zostać przemianowani na „rebeliantów” i trudno zweryfikować, kto jest kim. A zatem, kiedy senator amerykański John McCain skarży się, że „rosyjskie naloty były wymierzone w jednostki oraz grupy sponsorowane i szkolone przez nasze CIA”, to, w drodze wyjątku, możemy uwierzyć w słowa tego „znakomitego” komentatora spraw międzynarodowych.

Tłumaczenie: PRACowniA

Advertisements

2 komentarze »

  1. Dzięki za tekst…
    Jako komentarz:
    https://adnovumteam.wordpress.com/2015/10/08/syria-dziewiaty-dzien-sprzatania-swiata/comment-page-1/#comment-68761

    Pozdrawiam Redakcje i Tłumaczy / -czki 😀

    Komentarz - autor: brusek — 9 października 2015 @ 14:55

  2. Świetny tekst jak zwykle,zdravim

    Komentarz - autor: konservaTor — 9 października 2015 @ 16:28


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: