PRACowniA

7 Październik 2015

Sadystyczni saudyjscy książęta oraz podżegacze wojenni z Waszyngtonu kontra cywilizowane rosyjskie siły

Harrison Koehli
Sott.net
26 września 2015, 15:39 UTC

Meczet Baitul Futuh w Londynie

Dzisiaj (w sobotę, 26 września) wybuchł pożar w największym meczecie w Europie, Baitul Futuh w Londynie. Ukończony w 2003 roku, zbudowany na powierzchni 2 hektarów, może pomieścić nawet 10 tysięcy osób. Budowa kosztowała 15 milionów funtów (23 miliony dolarów). Jego parter i pierwsze piętro stoją w płomieniach, nad ugaszeniem pożaru pracuje około 70 strażaków oraz 10 wozów strażackich. Brak jakichkolwiek informacji na temat przyczyny pożaru i osób rannych bądź uwięzionych w budynku.

Zdarzenie to ma miejsce zaledwie trzy dni po ponownym otwarciu największego rosyjskiego meczetu, Moskiewskiego Meczetu Katedralnego o całkowitej powierzchni 19 tys. metrów kwadratowych, który także może pomieścić ponad 10 tys. osób. Zbudowany w 1904 roku, został kompletnie przebudowany w ciągu ostatnich 4 lat. Podczas wielkiego otwarcia obok prezydenta Rosji Władimira Putina przemawiali także prezydent Turcji Recep Erdogan oraz przywódca Palestyny Mahmud Abbas.

Zważywszy na obecne wydarzenia polityczno-religijne, kontrast pomiędzy tymi dwoma zdarzeniami nie mógłby być bardziej wyrazisty.

© Alexei Druzhinin / Reuters – Moskiewski Meczet Katedralny

Przez ostatnie 15 lat zarówno Zachód, jak i Rosja, skupiały uwagę na zagrożeniach islamskim terroryzmem. Putin był pierwszym światowym liderem, który przekazał wyrazy współczucia Ameryce po wydarzeniach z 11 września 2001 r. Kilka godzin po ataku Putin rozmawiał przez telefon z prezydentem Bushem.

„Rosja dokładnie wie, co oznacza terroryzm”, powiedział później Putin w wystąpieniu telewizyjnym.

„I z tego powodu, bardziej niż inni, rozumiemy uczucia Amerykanów. W imieniu Rosji chciałbym powiedzieć narodowi amerykańskiemu – jesteśmy z wami”.

Kilka miesięcy później Putin ujawnił, że miał przeczucie co do ataków terrorystycznych z 11 września.

„Powiedziałem amerykańskim kolegom: „To naprawdę mnie martwi. Mam wrażenie, że coś się stanie, że najwyraźniej coś się szykuje”.

Postawa Putina z 2001 roku jest bardzo podobna do jego obecnego stosunku do kryzysu syryjskiego. Wtedy była „Al-Kaida”. Dziś jest „ISIS”. Wydarzenia z 9/11 dały amerykańskiemu imperium zielone światło do „globalnej wojny z terrorem”, która doprowadziła do zniszczenia Afganistanu, Iraku oraz Libii. Obecnie amerykańskie imperium w Syrii i Iraku uruchamia „koalicję” przeciw ISIS. Putin wspierał oficjalną narrację, ale jednocześnie delikatnie przeciwdziałał realizacji skrytych planów.

W 2001 roku Rosja rozgrywała w Czeczenii własną „wojnę z terrorem”, która odbiła się szerokim echem po całej Federacji Rosyjskiej. Tak samo, jak w przypadku mudżahedinów w latach 80. w Afganistanie, tak i czeczeńscy terroryści byli wspierani przez Zachód jako narzędzie do destabilizacji Rosji. Wspieranie zachodniej „krucjaty” nie tylko nadało oficjalne poczucie legitymizacji rosyjskich zmagań (nota bene, prezentowanych przez zachodnie media i polityków jako wojna przeciwko walczącym o wolność separatystom), ale także sugerowało istotność popierania słów czynami. Gdyby Zachód naprawdę był zainteresowany walką z terroryzmem, naprawdę by coś w tej sprawie zrobił, także dla Rosji.

Ten sam scenariusz rozgrywa się w tej chwili. Po trwającym 4 lata finansowaniu przez Zachód „umiarkowanych buntowników” (czytaj: terrorystów), żeby walczyli przeciwko prezydentowi Syrii Baszarowi al-Asadowi (a raczej przeciw popierającej go większości syryjskiego narodu), z ostatecznym celem zmiany reżimu (a w międzyczasie destabilizacji Rosji), Putin ponownie oczekuje od Zachodu, żeby poparł swoje słowa czynami: Jeśli poważnie myślicie o zwalczeniu ISIS (podpowiedź: wcale nie o to im chodzi), zachowajcie się logicznie i stwórzcie koalicję z prawdziwego zdarzenia z krajami, które naprawdę chcą to zrobić i mają do tego środki – z Syrią z Asadem, Iranem, Hezbollahem, kurdyjskimi bojownikami oraz z Rosją. Jest to układ, od którego Zachód nie może się migać, bo milcząco przyznałby, że nie chce zwalczyć ISIS – a tym samym, że ISIS jest narzędziem Waszyngtonu, dążącego do destabilizacji Syrii i obalenia Asada. Odmowa byłaby jak odrzucenie oferty od profesjonalnego renowatora, który jest gotów za grosze naprawić twoją sypiącą się inwestycję. Byłbyś idiotą, mówiąc nie. A jeśli powiesz nie, będzie to bardzo podejrzane.

Rosja i Zachód wyrażają bardzo podobne stanowisko w tej kwestii – islamski terroryzm jest zły. Jednak w rzeczywistości nie mogliby się bardziej od siebie różnić. Rosja stoczyła prawdziwą walkę przeciw sponsorowanemu przez Zachód terroryzmowi i ją wygrała, jednak wciąż zagrażają jej te same zastępcze siły na granicach z Azją Środkową i Kaukazem. Rosja i jej sojusznik, Syria (a także Libia), były lub właśnie są ofiarami międzynarodowego terroryzmu. Zachód natomiast nie jest ofiarą – Zachód wykorzystuje globalny terroryzm (tzn. finansuje i wspiera go) do destabilizowania „wrogich” nacji i sam aranżuje wydarzenia, w których zostaje poszkodowany, by następnie uzasadnić tym konieczność interwencji w obcych krajach oraz zwiększenie nadzoru w kraju. Nie powinno to nikogo dziwić – wszystkie rządy bazujące na psychopatach używają podobnych taktyk.

Dlatego właśnie tak uderzające są oba te wydarzenia, związane z meczetami. W Londynie stanął w ogniu symbol islamu. Trudno o lepszy symbol strachu, bigoterii i agresywnej postawy, charakteryzujących stosunek Europy Zachodniej do islamu od czasów 9/11. Tymczasem Moskwa otworzyła swój meczet w zupełnie innej atmosferze i w oparciu o wyraźnie inne wartości. Jak to ujął Abbas podczas ceremonii otwarcia meczetu:

„Budowa tego meczetu potwierdza wysoką pozycję Rosji na świecie i jej znaczenie dla arabskiego i muzułmańskiego świata” […] Wyraził też nadzieję, że to miejsce kultu stanie się „ośrodkiem szerzenia ducha pokojowego współistnienia narodów i religii”.

Zdaniem prezydenta Erdogana Rosja dała „żywy przykład tego, jak być dobrym sąsiadem oraz jak ludzie o różnych religijnych i etnicznych korzeniach mogą współistnieć pokojowo”.

„Dzisiaj Moskwa gromadzi różne narody, jednoczy ich wspólne wartości duchowe, tworzy wspólną przestrzeń życiową i stanowi wspaniały przykład na przyszłość”, dodał turecki prezydent.

Widok 150 tysięcy muzułmanów zebranych na modlitwie na ulicach Moskwy z okazji ponownego otwarcia tego ogromnego meczetu stanowi silny kontrast do sposobu traktowania muzułmanów na Zachodzie, gdzie histeria na temat „muzułmanów, którzy zawładną nami i narzucą prawo szariatu” wpędza Europejczyków i Amerykanów w szaleństwo na myśl, co to się stanie z ich „białym chrześcijańskim krajem”. Jakoś nigdy nie było to problemem w Rosji, gdzie islam jest drugą co do liczebności wyznawców religią.

Około dwóch milionów zróżnicowanej populacji Moskwy uważa się za muzułmanów bądź ich potomków.

Warto również zwrócić uwagę na gości honorowych podczas tego wydarzenia: Erdogana z Turcji i Abbasa z Palestyny. Czy Turcja wesprze rosyjski zamiar udzielenia Syrii aktywnej pomocy, czy też nie? Wskazówkę może stanowić spotkanie Erdogana i Putina, na którym przywódcy uzgodnili potrojenie wymiany handlowej pomiędzy Rosją a Turcją w ciągu następnych 7 lat. Nie zdarzy się to, jeśli Rosją i Turcja będą „wrogami”.

Przesłanie nie mogło być jaśniejsze, przychodząc zaledwie dwa dni po wizycie Netanjahu w Moskwie – Rosja nie bierze udziału w waszym „zderzeniu cywilizacji”. Czy ktoś może kwestionować, że Rosja jest potężną siłą cywilizującą, przeciwieństwem rozpadu i chaosu?

Aktualnie Putin udaje się do jaskini smoka (do Nowego Jorku, gdzie temat meczetów wywołuje furię) na wystąpienie z okazji 70 Zgromadzeniu Ogólnego ONZ, gdzie będzie mówił o pokoju, tolerancji oraz jak zakończyć obłęd na Bliskim Wschodzie.

Teraz zestawcie to wszystko z długoletnim amerykańskim wsparciem dla oszalałych łowców głów, Arabii Saudyjskiej.

Czarne chmury zbierają się nad Arabią Saudyjską

W czwartek, kiedy muzułmanie na całym świecie obchodzili święto Id al-Adha, mniej więcej 2 miliony pielgrzymów odbywało podróż do Mekki. Ponad 700 osób zginęło, a ponad 850 zostało rannych podczas wybuchu paniki na obrzeżach Mekki. To kolejna tragedia w świętym muzułmańskim mieście Mekka w Arabii Saudyjskiej, po niedawnym pożarze i zeszłotygodniowym zwaleniu się dużego dźwigu na Wielki Meczet, które zdarzyło się dokładnie 14 lat po wydarzeniach z 9/11 i rozpoczęciu „globalnej wojny z terroryzmem”, w której Arabia Saudyjska odegrała kluczową rolę. Zginęło co najmniej 118 osób, gdy dźwig obsługiwany przez Bin Laden Construction Group (należącej do brata Osamy) został trafiony przez piorun i przewrócił się podczas szczytu pielgrzymki Hadżdż.

Na polecenie króla Arabii Saudyjskiej podejmowanie się nowych projektów przez koncern Saudi Binladin Group (SBG) jest zabronione, a już rozpoczęte realizacje zostaną poddane przeglądowi. W zeszłym miesiącu kilkoro członków rodziny Bin Ladena zginęło w katastrofie prywatnego samolotu na lotnisku w Wielkiej Brytanii – w wypadku, który zdaniem pilota regularnie lądującego na tym lotnisku „nie miał żadnego sensu” .

Niewiele wiadomo na temat dokładnej przyczyny wybuchu paniki, ale wygląda na to, że wywołał ją nie kto inny jak wicenastępca tronu, książę i minister obrony Arabii Saudyjskiej Muhammad ibn Salman ibn Abd al-Aziz Al Su’ud:

Arabska gazeta Ad-Dijar podała, że kluczową rolę w tym śmiertelnym wydarzeniu trzeciego dnia dorocznej pielgrzymki Hadżdż odegrał konwój księcia Muhammada ibn Salmana Al Su’ud.

W artykule czytamy, że Salman, który chciał uczestniczyć w tym ogromnym zgromadzeniu pielgrzymów w Minie, dużej dolinie około pięciu kilometrów od Mekki, przybył na miejsce wcześnie rano w czwartek wraz z ogromną świtą.

Księcia eskortowało 200 wojskowych i 150 policjantów.

Obecność księcia wśród pielgrzymów spowodowała zmianę kierunku ruchu pielgrzymów i w konsekwencji panikę.

Libański dziennik podał, że Salman i jego świta szybko opuścili miejsce wypadku, dodając, że władze saudyjskie starają się wyciszyć całą sprawę i narzucić mediom cenzurę w sprawie obecności Salmana w tej okolicy.

Skoro już mowa o saudyjskich książętach, w tym tygodniu kolejny z nich miał swój „dzień”. W środę został aresztowany Madżid ibn Abd al-Aziz Al-Su’ud (l. 28) pod zarzutem zmuszania do seksu oralnego, pobicia i bezprawnego więzienia kobiety, którą krwawiącą zauważył sąsiad, kiedy próbowała pokonać 2,5-metrowy mur otaczający wynajmowany przez księcia dom w okolicy Beverly Hills.

Mniej więcej tydzień wcześniej okazało się, że saudyjskiego ambasadora w Genewie wybrano na przewodniczącego wpływowego gremium Rady Praw Człowieka ONZ. Tak, chodzi o tę samą Arabię Saudyjską, której dotychczasowe osiągnięcia z pewnością gwarantują idealne kierowanie międzynarodowym panelem ds. praw człowieka:

  • światowa stolica ścinania głów, które jest karą za takie rzeczy jak czary, cudzołóstwo, apostazja i protesty. 4 lata temu 21-letni Ali Mohammed al-Nimr został aresztowany za udział w protestach antyrządowych i „posiadanie broni palnej” – zaplanowano już jego ścięcie, po którym jego ciało zawiśnie na krzyżu i będzie wystawione na widok publiczny
  • brutalne tortury
  • Gdzie bez zgody męskiego opiekuna kobiety nie mogą dostać paszportu, wyjść za mąż, podróżować ani studiować na uniwersytecie
  • 64 miejsce ze 180 w wolności prasy
  • Od marca bombarduje Jemen, zabijając tysiące cywilów i setki dzieci.

Oczywiście, pomimo międzynarodowego oburzenia, Departament Stanu USA „powitał nominację z zadowoleniem”.

Ponadto do ich opłakanej historii łamania praw człowieka (co powinno kwalifikować ich do sponsorowanej przez USA kolorowej rewolucji) Arabia Saudyjska odgrywała kluczową rolę w rozprzestrzenianiu się ISIS i napędzającego go ekstremistycznego sunnickiego islamu wahabitów/takfiri.

Tłumaczenie: PRACowniA

2 komentarzy »

  1. Co ma wspólnego z Islamem Baitul Futuh w Londynie?Przecież to meczet Ahmediya a nie muzułmański.Zaden z nurtów Islamu nie uznaje Ahmediya za muzułmanów.Podpalenie jest prędzej atakiem na Wielką Brytanię gdyż Ahmediya ma w swoim wyznaniu wiary wpisaną „wierność koronie angielskiej”.Jest to ruch założony za pieniądze Brytyjczyków.Ahmediya nie modlą się w kierunku Mekki,odrzucają całkowicie Sunnę zarówno sunnicką jak i szyicką i mają innego „proroka”.W tym ontekście cała reszta artykułu brzmi dość komicznie.

    Komentarz - autor: riyad — 11 Październik 2015 @ 15:09

  2. @ riyad

    Zaden z nurtów Islamu nie uznaje Ahmediya za muzułmanów

    No i co z tego? Czyż nie jest ważniejsze, za kogo oni sami się uznają? A zdaje się, że uznają się za muzułmanów, wyznawców (zreformowanego) islamu. Wszystkie główne nurty religii mają zwyczaj odsądzania swoich odłamów od czci i wiary. Nic nowego pod słońcem. Sufizm, gnostycyzm, katarzy… Abstrahując od faktu, że wszystkie religie są wymyślone przez ludzi i następnie wykorzystywane przez rządzące elity do ich własnych, niecnych celów, żadna z ich nie ma monopolu. A im usilniej sobie taki monopol przyznaje – i prawo do osądzania, kto nie jest heretykiem, a kto jest i tym samym zasługuje na prześladowania – tym bardziej jest narzędziem, a mniej religią.

    Na litość boską, jakie ma znaczenie, w którym kierunku ktoś się modli? Serio…

    Tym bardziej uderzający jest ten pożar, choćby tylko w symbolicznym sensie – dotknął najbardziej chyba pokojowy i ekumeniczny odłam islamu. Ciekawe…

    Komentarz - autor: iza — 11 Październik 2015 @ 20:36


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: