PRACowniA

25 września 2015

Zostaliśmy powołani do życia właśnie w tych czasach

Clarissa Pinkola Estes
theunboundedspirit.com
13 grudnia 2013

 

 

Przyjaciele, nie traćcie odwagi. Zostaliśmy powołani do życia w tych czasach. Ostatnio dociera do mnie tak wiele głosów od głęboko skonsternowanych jednostek, których martwi obecny stan świata. To właśnie my niemalże każdego dnia wyrażamy zdumienie, a często również uzasadnioną wściekłość, z powodu degradacji tego, co najcenniejsze dla osób przyzwoitych i dalekowzrocznych.

Nie mylicie się w waszych ocenach. Porażające jest to, że niektórzy spośród żądnych blichtru i godności jednocześnie udzielają poparcia dla haniebnych czynów wobec dzieci, zwykłych obywateli, osób starszych, ubogich, pozbawionych opieki czy bezradnych. Mimo to proszę was i delikatnie nakłaniam do tego, abyście nie tracili ducha, nie popadali w przygnębienie, uskarżając się na te trudne czasy. W szczególności – nie traćcie nadziei. Głównie dlatego, że de facto zostaliśmy stworzeni po to, by żyć właśnie w tych czasach. Taka jest prawda. Od lat pozyskujemy wiedzę i praktykę, nabieramy wprawy i po prostu czekamy na to, by spotkać się w takim, a nie innym kręgu wyzwań.

Dorastałam w regionie Wielkich Jezior i kiedy widzę statek, rozpoznaję, czy jest on zdolny do żeglugi. Jeśli chodzi o przebudzone dusze, to nigdy wcześniej na całym świecie nie było ich więcej niż obecnie, gotowych do rejsu niczym okręty. W pełni zaopatrzonych, potrafiących wysyłać sobie wzajemnie sygnały, co do tej pory nigdy nie miało miejsca w historii ludzkości.

Stańcie na dziobie statku i rozejrzyjcie się; na wodzie obok waszego są ich miliony – miliony sprawiedliwych dusz. Nawet jeśli każda sztormowa fala wprawia w drżenie ich forniry, to zapewniam was, że długie belki dziobów i ruf pochodzą z bardziej dorodnych lasów. Drewno przecięte wzdłuż włókien znane jest z tego, że wytrzymuje sztormy, ma właściwości spajające, dobrze przylega do belek o podobnym pokroju oraz staje się coraz bardziej doskonałe, bez względu na wszystko.

W posępnych czasach pojawia się tendencja do zbaczania z kursu w kierunku roztrząsania nieprawości lub niedociągnięć tego świata. Nie koncentrujcie się na tym. Istnieje także skłonność do popadania w stany bezsilności, kiedy rozwodzimy się nad tym, co jest poza naszym zasięgiem, nad tym, co w chwili obecnej nie jest możliwe. Nie skupiajcie się nad tym. Po co marnować siłę wiatru przy opuszczonych żaglach.

Powinno wystarczyć nam przeświadczenie, że jesteśmy potrzebni. Jeśli natkniemy się na przeszkody, na opór, to pojawią się inne wspaniałe dusze, które przywitają się z nami, obdarzą nas miłością i naprowadzą na właściwą drogę, a kiedy je spotkamy, poznamy, że to one. Czy nie mówiłeś, że przepełnia cię wiara? Czy nie zobowiązałeś się do tego, by słuchać bardziej doniosłego głosu? Czy nie prosiłeś o łaskę? Czy nie pamiętasz, że stan łaski oznacza podążanie za wspanialszym głosem?

Nie do nas należy naprawianie całego świata za jednym zamachem, naszym zadaniem są wysiłki na rzecz poprawy tej jego części, która jest w naszym zasięgu. Każda mała, skromna rzecz bez rozgłosu, którą jedna dusza może zrobić dla innej, by jej pomóc, by chociaż w niewielkim stopniu umniejszyć cierpienie tego biednego świata, jest olbrzymim wsparciem. Nie wiemy, jakie i czyje uczynki staną się masą krytyczną, która przechyli szalę w kierunku trwałego, nieprzemijającego dobra.

By nastąpiła dramatyczna zmiana, konieczne jest nagromadzenie dobrych uczynków oraz nieustające ich przybywanie i narastanie. Mamy świadomość tego, że nie każdy człowiek na Ziemi będzie orędownikiem sprawiedliwości i pokoju, lecz wyłącznie niewielka, zdeterminowana grupa, która nie podda się w trakcie pierwszej, drugiej czy setnej zawieruchy. Jednym z najbardziej wyważonych, a jednocześnie potężnych działań, jakie możesz podjąć, by mieć swój udział w przemianie tego burzliwego świata, jest odważne zademonstrowanie swej duszy. Dusza na talerzu błyszczy niczym złoto w ciemności. Dusza wyrzuca z siebie iskry, roznieca płomienie, wytwarza świetlne sygnały, sprawia, że podatne podłoże szybko łapie ogień. Zapalić latarnię duszy w ciemnych czasach jak obecne – być nieustraszonym i okazywać miłosierdzie; obydwa te czyny są wyrazem olbrzymiej odwagi i najwyższej konieczności.

Borykające się dusze pozyskują światło od innych dusz, które są już w pełnym blasku i chętnie to okazują. Jeśli chciałbyś pomóc w uciszeniu tej wrzawy, to jest to jedna z najbardziej potężnych rzeczy, jaką możesz zrobić.

Zawsze będziesz doświadczać momentów zniechęcenia. Mnie również wiele razy w życiu ogarniał nastrój rozpaczy, ale na dłuższą metę nie ma dla niego miejsca przy moim stole. Nie będę go gościć. Nie wolno mu jeść z mojego talerza.

A oto przyczyna: w najgłębszych zakamarkach mej duszy wiem bowiem o czymś, czego ty również jesteś świadomy. Utrata nadziei nie może mieć miejsca, jeśli pamiętasz, dlaczego pojawiłeś się na Ziemi, komu służysz i kto cię tu przysłał. Nasze dobre słowa i uczynki nie należą do nas. Są one częścią Jedni, dzięki której tu jesteśmy. Mam nadzieję, że pozostając w takim duchu, napiszesz na ścianie swego mieszkania takie oto słowa: Wielki statek zacumowany w porcie jest bezpieczny, co do tego nie ma wątpliwości. Ale nie po to został on zbudowany.

Tłumaczenie: PRACowniA
Artykuł na SOTT: We were made for these times

🙂

Reklamy

5 Komentarzy »

  1. „– Ba! – zawołał Woland patrząc na przybysza z ironicznym uśmieszkiem. – Wszystkiego się
    mogłem spodziewać, tylko nie ciebie! Co cię sprowadza, nieproszony gościu?
    – Przybyłem do ciebie, duchu zła i władco cieni – odparł przybysz, nieprzyjaźnie patrząc
    spode łba na Wolanda.
    – Skoro przybyłeś do mnie, to dlaczego mnie nie pozdrowiłeś, były poborco podatków? –
    surowo powiedział Woland.
    – Bo nie życzę ci dobrze, wcale nie chcę, żeby ci się dobrze wiodło – hardo odpowiedział mu
    przybysz.
    – Będziesz się jednak musiał z tym pogodzić – odparł na to Woland i uśmiech wykrzywił mu
    twarz. – Zaledwieś się zjawił na dachu, a już palnąłeś głupstwo. Chcesz wiedzieć, na czym ono
    polega? Na intonacji twego głosu. To, co powiedziałeś, powiedziałeś w sposób zdający się
    świadczyć, że nie uznajesz cieni ani zła. Bądź tak uprzejmy i spróbuj przemyśleć następujący
    Strona302
    problem – na co by się zdało twoje dobro, gdyby nie istniało zło i jak by wyglądała ziemia,
    gdyby z niej zniknęły cienie? Przecież cienie rzucają przedmioty i ludzie. Oto cień mojej szpady.
    Ale są również cienie drzew i cienie istot żywych. A może chcesz złupić całą kulę ziemską,
    usuwając z jej powierzchni wszystkie drzewa i wszystko, co żyje, ponieważ masz taką fantazję,
    żeby się napawać niezmąconą światłością? Jesteś głupi.”

    Komentarz - autor: The son of the Sun — 25 września 2015 @ 13:52

  2. Z zazdrością przyglądam sie przez peryskop, kilom i sterom statków pływających nade mną.
    Ponieważ jestem batyskafem i zaczyna mi brakować powietrza.

    Komentarz - autor: ufoludek — 25 września 2015 @ 18:49

  3. @ ufoludek
    Trzymaj się, nadciąga pomoc. 🙂
    Serio, zwątpienie, rozgoryczenie czy rozpacz, kiedy stają się permanentne, zatruwają duszę. Jak się dobrze rozejrzysz, to ciągle tu i ówdzie można dostrzec światła latarni.

    Komentarz - autor: iza — 26 września 2015 @ 12:14

  4. „Na wszystkom gotów co jest godne męża…”

    Komentarz - autor: V — 26 września 2015 @ 15:09

  5. Piękny budujący tekst – czyli zbudowałem się troszeczkę za co dziękuję. Pozdrawiam!

    Komentarz - autor: Michal — 30 września 2015 @ 00:34


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: