PRACowniA

10 lipca 2015

W greckim „kryzysie” chodzi o ideologię polityczną i psychopatologię, a nie o finanse

Corey Schink
Sott.net
3 lipca 2015

Teraz to prawda.

Ostatnie doniesienia o zamykaniu greckich banków i „kontrolowaniu przepływu kapitału” szerzą się w oficjalnych mediach jak wirus. Wiadomościom towarzyszy ignorancka histeria i trąbienie o „nieuniknionej zarazie”, jaka grozi uśmierceniem UE i (ostatecznie, bez wątpienia) narazi nas na pojawienie się na naszym progu hord dżihadystów z ich niesmacznymi upodobaniami. Ale nie uprzedzajmy wypadków.

Mówi się nam, że głównym problemem jest żądza Greków, nieracjonalność ich rządu i smutne plamienie wspaniałego jak dotąd eksperymentu, jakim była jest Unia Europejska.

Jak zwykle prawda jest dokładnie przeciwna. Kiedy przyjrzeć się dokładnie sytuacji i jej historii, okazuje się, że Grecy są waleczni, przebojowi, odważni i po wielu latach wreszcie jakoś się zbierają po klęsce w „wojnie finansowej”, sprowadzonej na nich przez Zachód. Są wściekli jak diabli i mają już dość. Jednak Grecja musi być ostrożna, bo jej przeciwnik to banda psychopatycznych doktorów Strangelove [pl], nastawionych na dominację nad światem.

Grecja – plac zabaw dla dyktatorów z nadania CIA

Po II wojnie światowej Grecja była, i nadal pozostaje, krytycznym elementem w łuku „powstrzymywania”, stworzonym przez NATO w celu utrzymania Rosji tam, „gdzie jej miejsce”. Z tego powodu lewicujący rząd – to znaczy zorientowany na dobro obywateli –nigdy nie wchodził tam w grę, przynajmniej z punktu widzenia zachodnich hegemonów politycznych.

Podczas II wojny światowej grecki ruch oporu – Front Wyzwolenia Narodowego – z drobną pomocą Brytyjczyków walczył dzielnie przeciwko nazistom, którzy w końcu, w 1944 roku, wycofali się. Ruch oporu niechętnie zaakceptował oficjalne przybycie armii brytyjskiej i oddanie się pod dowództwo brytyjskiego generała Ronalda Scobiego. Po niezwykle ofiarnej walce o wyswobodzenie kraju od Niemców (zginęło 7% greckiej ludności), Grecy pragnęli państwa rządzonego przez ludzi i dla ludzi. Brytyjczycy jednak mieli inny pomysł.

Psychopata par excellence: Churchill opuszcza pokład HMS „Ajax” udając się na spotkanie w Atenach w grudniu 1944

17 sierpnia 1944 roku Churchill napisał „prywatny i ściśle tajny” list do prezydenta USA Franklina Roosevelta, w którym wyraził obawę, że ruch oporu może „zająć” Ateny „zanim ustanowiony zostanie zorganizowany rząd”. Idea, że Grecy mogliby „zająć” własną stolicę i powołać rząd po pozbyciu się nazistów, była najwyraźniej nie do pomyślenia dla brytyjskich i amerykańskich budowniczych imperium, którzy chcieli ponownie zainstalować tam skorumpowaną grecką monarchię. Aby uniknąć takiej „katastrofy”, Brytyjczycy zażądali rozbrojenia ruchu oporu i, co gorsza, zaczęli rehabilitować i zbroić 12000 byłych nazistowskich kolaborantów, przygotowując ich na policjantów i żołnierzy, mających stanowić bastion przeciwko ruchowi oporu i jego nieuzasadnionemu domaganiu się prawdziwej demokracji.

Brytyjskie Kierownictwo Operacji Specjalnych (SEO), tajna agencja rządowa, utworzona w czasie II wojny światowej, mająca wspomagać ruch oporu przeciwko nazistom, nalegało, że „Rząd Jej Królewskiej Mości nie może być w widoczny sposób powiązany z tym planem”. Gdy 3 grudnia 1944 roku 200 tysięcy Greków wyszło w Atenach na ulice w proteście przeciwko brytyjskiej polityce, Brytyjczycy i ich sojusznicy, nazistowscy kolaboranci, zastrzelili 28 cywilów. Kiedy ruch oporu odpowiedział, atakując brytyjskie czołgi i żołnierzy, generał Scobie wprowadził stan wojenny i zarządził lotnicze bombardowania robotniczej dzielnicy Aten, Mec, w których zginęły dziesiątki cywilów. […]

Brytyjski plan poradzenia sobie z Grekami dopiero się rozpoczął. W 1945 roku pod płaszczykiem „walki z komunizmem” Brytyjczycy finansują i reżyserują „wojnę domową” w Grecji. Brytyjskie siły zastępcze, złożone z nazistowskich kolaborantów i prawicowych najemników (tzw. „grecka armia”), zabiły tysiące niewinnych Greków oraz każdego, kto sympatyzował z oporem, nawet tych, którzy wspierali go w walce z nazistami. Podczas gdy naziści nie utworzyli w Grecji obozów jenieckich, ochoczo zrobili to Brytyjczycy.

3 z 28 greckich cywilów, zastrzelonych przez siły brytyjskie za domaganie się demokracji. Ateny, 3 grudnia 1944

[…] Dzięki przytłaczającej sile ognia i bestialstwu, w 1949 roku Brytyjczycy ostatecznie pokonali ruch oporu wraz z jego domaganiem się demokracji. Wojna brytyjskiego rządu przeciwko Grekom oraz bezpośrednie zaangażowanie CIA w polityczne i wojskowe sprawy Grecji w okresie po wojnie domowej doprowadziły wprost do wspieranego przez USA zamachu stanu w 1967 r., który zapoczątkował 7-letni okres brutalnej dyktatury.

Ten chaos utrzymywał się do 1974 roku, kiedy to junta zainicjowała zamach na Cyprze. Zamach skłonił Turcję do inwazji na północną część Cypru, pustosząc ten obszar. W rezultacie junta została zdyskredytowana i do Grecji powrócił były premier Konstandinos Karamanlis, aby zapewnić pozory bardziej „demokratycznego” rządu, sprzyjającego „moralności” Wspólnoty Europejskiej. Grecka polityka wciąż jest przesiąknięta tą powiązaną z Gladio oligarchią.

Grecja i UE – fatalne połączenie

Chciwość oligarchów nie przestaje wykrwawiać Grecji przez następne kilkadziesiąt lat. Nawet w okresie, kiedy sukcesywnie rosła produkcja, krajowi dokuczały nieskuteczne instytucje, szerząca się korupcja, kumoterstwo i ogólne lekceważenie dobra publicznego. Po przejściu na euro zrobiło się jeszcze gorzej i Grecja straciła większość własnego przemysłu na rzecz międzynarodowych korporacji.

Historia kołem się toczy. Nastaje czas Unii Europejskiej, która nie jest stworzona „przez ludzi i dla ludzi’, a przez i dla oligarchów. Kryzysy gospodarcze, jakie wywołuje przyjęcie wspólnej waluty, są wykorzystywane do konsolidacji władzy w rękach różnych psychopatycznych sitw. To fakt potwierdzony przez kilka ujawnionych dokumentów.

Jednym z nich jest dokument z 2011 roku „Przyszłość UE. Do stworzenia Unii Stabilności wymagane jest usprawnienie polityki integracyjnej”:

Do prasy przedostała się wewnętrzna nota niemieckiego rządu, zatytułowana „Przyszłość UE. Do stworzenia Unii Stabilności wymagane jest usprawnienie polityki integracyjnej”. W rzeczywistości dokument proponuje powołanie „Europejskiego Funduszu Walutowego”, do którego kompetencji należałoby zarządzanie gospodarką problematycznych krajów europejskich. Szybko po tej „unii stabilności” powstałaby właściwa, pełnoprawna „unia polityczna”. W istocie rzeczy, ten ujawniony dokument proponuje stworzenie „europejskiego superpaństwa”, które będzie wciskane w gardło reszcie Europy, czy się to komu podoba, czy nie. Suwerenność narodowa zacznie należeć do przeszłości, a wszystkim zajmą się europejscy biurokraci. Oczywiście coś takiego nigdy nie zostałoby zaakceptowane przez Europejczyków, dopóki nie poczują dotkliwego bólu nadchodzącej zapaści finansowej, ale zaczynamy widzieć, że istnieje już klarowny plan tego, co Niemcy chcą wdrożyć w następstwie nadchodzącego kryzysu.

Sporo ludzi zakłada, że jeśli w Europie nastąpi poważny krach finansowy i euro się załamie, ​​będzie to oznaczać koniec euro i potencjalny rozpad UE. Ale nie to zaplanowali Niemcy.

O Europejskim Banku Centralnym z siedzibą w Niemczech z pewnością można powiedzieć, że „ma swoich faworytów”. Polityka monetarna w stosunku do całej Europy oparta na zasadzie „to samo dla każdego” jest w rzeczywistości ukierunkowana na Niemcy. Nic zatem dziwnego, że dla tak wielu krajów europejskich euro było katastrofą, a Niemcy kwitły. Ten układ był w zasadzie Partnerstwem Transpacyficznym (TPP) dla Niemiec i reszty Europy, pozwalając Niemcom podejmować wszystkie decyzje i dając Merkel kontrolę nad całym blokiem. Jednocześnie Waszyngton liczy na kontrolowanie Merkel, co ewidentnie świetnie mu idzie, po części w drodze szantażu.

Zanim w 2001 roku Grecja przyjęła euro, produkcja w tym kraju wzrosła o 600% w okresie 1960-2001. Następnie spadła o 26%, podczas gdy niemiecka wzrosła o 20%. W innych krajach przyjęcie euro prowadziło do podobnych rezultatów:

 

 

Poza tym, mamy też dokument ujawniający rolę Waszyngtonu w rozwoju europejskiej unii walutowej:

„Nota sekcji europejskiej [Departamentu Stanu USA] z 11 czerwca 1965 r. doradza wiceprezesowi Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, Robertowi Marjolinowi, wprowadzanie unii walutowej ukradkiem. Zaleca tłumienie dyskusji do momentu, kiedy „przyjęcie takich propozycji będzie praktycznie nieuniknione”.

I oczywiście ustalono, że Waszyngton zrobi z Europy w zasadzie kolaborujące „superpaństwo”, podległe NATO (czytaj: armii Stanów Zjednoczonych) i jego planom zapobieżenia zajęciu przez Rosję należnego jej miejsca światowego mocarstwa.

Dokładnie po to było euro:

Jak wyjaśnił Mundell [ojciec euro], dzięki euro kongresy i parlamenty mogą być pozbawione wszelkiej władzy nad polityką pieniężną i fiskalną. Kłopotliwa demokracja zostaje usunięta z systemu gospodarczego. „Bez polityki fiskalnej jedynym sposobem, w jaki kraje mogą zachować miejsca pracy, jest konkurencyjna redukcja uregulowań w zakresie biznesu” – powiedział mi Mundell.

W drugim dokumencie, jaki niedawno wyciekł, JP Morgan wskazuje na potrzebę stosowania wobec europejskich narodów coraz bardziej dyktatorskiej władzy:

W końcowej części dokumentu autorzy wyjaśniają, co rozumieją przez „reformy polityczne”. Piszą: „W pierwszych dniach kryzysu sądzono, że te zastane problemy krajowe są w znacznej mierze natury ekonomicznej”, ale „okazało się, że są to głęboko zakorzenione problemy polityczne na tych peryferiach, co, naszym zdaniem, musi się zmienić, jeśli EUM (Europejska Unia Monetarna) ma funkcjonować na dłuższą metę”.

Po tym następuje szczegółowe wyliczenie problemów w systemach politycznych państw peryferyjnych Unii Europejskiej – Grecji, Hiszpanii, Portugalii i Włoch – które były w centrum europejskiego kryzysu zadłużenia.

Autorzy piszą:. „Systemy polityczne w państwach peryferyjnych powstały w następstwie dyktatury i są zdeterminowane tym doświadczeniem. Konstytucje zwykle wykazują silne wpływy socjalistyczne, co odzwierciedla siłę polityczną, jaką zdobyły lewicowe partie po klęsce faszyzmu”.

I oczywiście te megabanki chcą, żeby kraje „otworzyły” swoje rynki, uruchomiły prywatyzację, zaakceptowały pakiety oszczędnościowe, spłacały swoje zadłużenie i nie narzekały. Muszą, bo obsługują „czarną dziurę długu”, który nie może być spłacony. Żeby czarna dziura była zadowolona, wrzuca się w nią po trochę poszczególnych ludzi, całe rodziny, wreszcie narody. To fundament naszej gospodarki opartej na długu i nikt nie powinien z tym dyskutować. Jeśli ktoś chciałby czegoś innego, zostaje zamordowany (jak Kaddafi).

W tych trzech dokumentach widzimy trzy różne grupy, prawdopodobnie mające przeciwstawne cele, ale każda z nich korzysta z „Unii Europejskiej” dla osiągnięcia postępów w realizowaniu swoich psychopatycznych planów. Tu nie ma żadnej „demokracji”. Jest za to mnóstwo konspiracji, bo taka jest rzeczywistość polityki. Każda grupa jest patologicznie nastawiona na pogłębianie własnej władzy – za wszelką cenę.

Tak więc ci psychopaci do pewnego stopnia ze sobą współpracują, żeby tym sposobem łatwiej osiągnąć własne cele. W efekcie Waszyngton dysponuje solidnym blokiem, który pomaga nie dopuścić do integracji Eurazji; Niemcy mają model gospodarczy, który służy ich wzrostowi i zapewnia kontrolę nad Europą; banksterzy uzyskują narzędzia niezbędne do złamania sprzeciwu przeciwko ich programom oszczędnościowym.

Komentarz: Trzeba pamiętać, że na tym nie koniec. Istnieje kilka grup, bądź poziomów wpływów. Pierwszy z nich to „Troika” – Europejski Bank Centralny, Komisja Europejska i MFW – która operuje pieniądzem jako środkiem kontrolowania krajów i ludzkości. Ale nawet najbardziej uciskani finansowo ludzie mogą zachować pewną osobistą lub grupową godność i niezależność. Na drugim poziomie mamy „tajny”, czy też „realny” rząd, jak zwał, tak zwał – to ci, którzy napędzają podziały, konflikty i wojny. To oni sprowadzają najwięcej cierpienia i odpowiadają za zagładę milionów ludzi. Ich narzędziem jest terror. Nie tolerują najmniejszych oznak niezależności.

To w tym kontekście Grecja, rządzona przez grecki rząd, który jest politycznym i ideologicznym spadkobiercą greckiego ruchu oporu, pogrąża się w sztucznym „kryzysie”.

Rok 2009 i „zaraza”

 

 

W latach 2001-2008 w Grecji obowiązywały niskie stopy procentowe i panował szał pożyczania, co stymulowało wzrost wydatków konsumpcyjnych i mieszkaniowych. Czasy były świetne. W roku 2009 amerykański kryzys na rynku ryzykownych kredytów hipotecznych przekształcił się już w kryzys w strefie euro, a greccy urzędnicy pozwolili jakoś prześliznąć się faktowi, że czasy były dobre, bo „zEnronizowali” gospodarkę. Byli w stanie zamaskować swoje długi przy pomocy technik wymyślonych przez takie instytucje, jak JP Morgan i Goldman Sachs.

Ale przecież każdy to robił, nieprawdaż? Jak inaczej wpadliby na taki pomysł?

Rzecz w tym, że na świecie nie zajmowano się jeszcze kryzysem instrumentów pochodnych, a manipulacja na rynkach wciąż rosła. Twierdzi się, że ponieważ rynek instrumentów pochodnych (prawie 505 bilionów dolarów) jest zabezpieczony stabilnymi stopami procentowymi, a wyjście Grecji ze strefy euro mogłoby doprowadzić do tego, że inwestorzy zdaliby sobie sprawę, iż Europa nie jest już bezpiecznym miejscem do przechowywania pieniędzy, stopy procentowe mogłyby się rozchwiać, a beczka prochu, jaką były derywaty – wybuchnąć.

Należy tu jednak nadmienić, że nawet jeśli zdarzy się taka sytuacja, nie będzie to wina Grecji. Taka retoryka to po prostu zapisywanie historii, zanim ta się jeszcze stała.

Psychopaci zwyczajowo obwiniają ofiary, co zdecydowanie służy ich długofalowym celom, do których należy zwiększanie kontroli. Jak wskazał Brandon Smith, gdy zrobi się naprawdę gorąco, „będą twierdzić, że UE nie była wystarczająco scentralizowana. Będą przekonywać, że aby działała ponadnarodowa gospodarka i waluty, potrzebne jest ponadnarodowe zarządzanie. Krótko mówiąc, system nie zdał egzaminu, ponieważ musi być stabilizowany przez rząd globalny”.

Innymi słowy, jeśli „Grexit” faktycznie stworzy efekt domina i zaczniemy dostrzegać, jak rzeczywistość kształtuje się zgodnie z tym, co planowano od dziesiątek lat, to nie będzie temu winna grecka chciwość – będzie to wprowadzona doktryna szoku w pełnej krasie.

UE upadnie, ponieważ kierowała się imperialnym mandatem i stała się pionkiem dziwacznego gospodarczego, zastępczego i tajemniczego imperium, które jest nadmiernie rozciągnięte i nadęte psychopatyczną chciwością. Prawdziwą „zarazą” jest poneryzacja oraz skutki, jakie powoduje w Unii Europejskiej na płaszczyźnie militarnej, ekonomicznej, politycznej i społecznej. Tego się nie da obejść – pozwólcie psychopatom podejmować decyzje, a prędzej czy później obudzicie się i odkryjecie, że wszystko się rozpada.

Elita wie o tym i planuje to wykorzystać. Grecja przeszła zapaść, a my, obserwując rozwój wydarzeń, zaczynamy widzieć, czego potrzeba, aby restytuować ich kraj.

Grecji ciemna noc duszy

 

© Getty – Kiedy zadłużenie Grecji pogłębiało się pomimo wielomiliardowych pakietów ratunkowych, UE domagała się większych oszczędności. W efekcie greckie wydatki socjalne zostały zredukowane o 9%, a budżety wojskowe wzrosły nawet o 18%

 

 

Po oficjalnym ustępstwie na rzecz „Enronizowania” greckiej gospodarki Merkel zdecydowała, że dystrybucją ogromnego długu w wysokości 170 miliardów euro wśród narodu greckiego powinien zająć się MFW. Czy Grecy zobaczyli te pieniądze? Oczywiście, że nie. Pieniądze zostały przekazane bezpośrednio na ratowanie banków. Ale to naród musiał je spłacać. Banki, „zbyt duże, żeby upaść”, były bez wątpienia uszczęśliwione faktem, że nowi biedni musieli zapłacić za zbrodnie popełnione przez nie i innych oficjeli. Jak zwrócił uwagę Rob Urie, „»pożyczenie« państwowych pieniędzy Grecji na uzupełnienie ograbionych do czysta kas bankowych w celu wsparcia nierównowagi handlowej, na której skorzystały Niemcy, które w żaden sposób i w żadnych możliwych okolicznościach nie mogą zostać zwrócone, jest wojną gospodarczą”.

Skutki tej wojny gospodarczej? Bez oddania jednego strzału liczba samobójstw popełnionych w Grecji skoczyła o 40% w stosunku do lat 2010-2011. Przywódcy UE przepisali Grekom dietę w gazańskim stylu i Grecy, żeby przeżyć, musieli zacząć uprawiać ziemniaki (dlaczego brzmi to znajomo?). W latach 2009-2011 grecka gospodarka kurczyła się rocznie o 5%, a ceny towarów konsumpcyjnych rosły o 3,7%. W ciągu dwóch lat 2010-2012 liczba samochodów na greckich drogach spadła o 40%. W 2012 roku europejskie władze gospodarcze przeniosły 18 miliardów euro do czterech największych greckich banków prywatnych, a następnego dnia Krajowa Agencja Zdrowia ogłosiła, że ​​nie jest w stanie zapłacić farmaceutom za leki na receptę.

Grekom obiecano, że kiedy już MFW i inne banki skończą grabienie ich, Grecja wróci do ery dobrobytu. Ale zamiast żyć w dobrobycie, Grecy zaczęli rezygnować z posługiwania się pieniędzmi i przerzucili się na handel wymienny, starając stać się samowystarczalni. Grecja, jaką znali, upadła.

W 2011 roku coraz częściej używano siły w społecznych protestach przeciwko tej pętli, jaką założono im na szyję. Ustalała się sytuacja absolutnego bezprawia, gdzie do masowej histerii przyczyniało się poczucie, że „wszystkie chwyty dozwolone”. Oczywiście demokratyczne rozwiązanie takiej sytuacji nie wchodziło w grę, ponieważ Złodziejska Machina Zagłady ma gdzieś demokrację. Z każdą nieudaną próbą zakończenia tego cierpienia rosła przemoc.

W 2012 roku nagle do parlamentu weszła skrajnie prawicowa partia Złoty Świt (spadkobiercy nazistowskich kolaborantów), uzyskując 6,97% poparcia i 18 mandatów. Rok później, według badań opinii publicznej, miała już poparcie 11,5% społeczeństwa. Na czele partii stał Nikolaos Michaloliakos, protegowany nazistowski kolaborant, uczestnik operacji Gladio i współpracownik CIA, człowiek, który zapoczątkował grecką wojnę domową i rządy czarnych pułkowników.

© AFP PHOTO / Louisa Gouliamaki – Lider Złotego Świtu Nikolaos Michaloliakos

Podobnie jak neonazistowscy bandyci na Ukrainie, Złoty Świt był kolejnym narzędziem oligarchów. Kiedy ci neonaziści traumatyzowali naród grecki, oligarchowie mogli bezpiecznie zbiec z bogactwem narodu i realizować swoje występne cele.

Na światło dzienne wyszły dowody, że grecka policja była w zmowie ze Złotym Świtem. Pewien grecki oficer policji powiedział, że państwo greckie było „w pełni świadome” działalności Złotego Świtu i że wywiad krajowy skrupulatnie ich monitorował. Dlaczego nie zrobiono nic, aby powstrzymać rozwój tej przestępczej, brutalnej grupy nienawiści? Ano dlatego, że członków Złotego Świtu „można było użyć w walce przeciwko greckiej lewicy, która stała na czele społecznych protestów ulicznych”. To była operacja Gladio w wersji 2.0.

Nie powinno to być zaskoczeniem. Złoty Świt, jako relikt operacji Gladio, był po prostu kolejnym użytecznym idiotą dla oligarchów w ich misji pt. „doktryna szoku”. Oligarchowie zawsze, kiedy odzierają naród z jego majątku i zasobów naturalnych, chcą, żeby ludzie wiedzieli, iż „opór jest daremny”.

A Złoty Świt ma się czym zajmować. Przy ogromnym kryzysie imigracyjnym, wywołanym bezwzględną i brutalną destrukcją Afryki i Bliskiego Wschodu przez NATO, przez Grecję przewinęło się 80% imigrantów, szukających bezpiecznego miejsca. W czasach ogromnej destabilizacji i zupełnej bezsilności często swoją potworną głowę podnoszą uprzedzenia. To sprawiło, że imigranci stali się głównym celem Złotego Świtu, który w pierwszych trzech latach kryzysu greckiego przeprowadził na nich 300 ataków. Członkowie partii maszerowali przez Ateny, skandując rasistowskie hasła i rozniecając konflikt z partią Syriza.

Ale wygłodniała, krwiożercza natura Złotego Świtu (tak pokręconego i złego, jak partie zainstalowane przez Waszyngton i UE na Ukrainie) doprowadziła do jego tymczasowego upadku, gdy jeden z jego członków zamordował popularnego greckiego muzyka. Grecka opinia na ich temat gwałtownie się zmieniła, a dochodzenie wykazało, że Złoty Świt był ściśle powiązany z innymi partiami politycznymi. Trzech pracowników służby bezpieczeństwa zaczęło rozprawiać się z tą neonazistowską partią i wkrótce wielu jej członków znalazło się w więzieniu.

Mimo to grecki Sąd Najwyższy nadal pozwalał tej zbrodniczej partii brać udział w wyborach. Niebezpieczeństwo jeszcze nie minęło, ponieważ w ostatnich wyborach Złoty Świt uplasował się na trzecim miejscu, a głębokie państwo oczywiście wie, jak wprowadzić dramatyczne zmiany, prowadzące do rządów psychopatów. Wystarczy spojrzeć na Libię – ten kiedyś piękny, zdrowy kraj w mgnieniu oka zmienił się w piekielne miejsce opanowane i pustoszone przez uzbrojonych katów, finansowanych przez zachodnich psychopatów politycznych.

Na tym etapie gry Grecy wybrali Syrizę do reprezentowania ich przed „Troiką” – połączoną korupcją Komisji Europejskiej, MFW i Europejskiego Banku Centralnego. Kraj, który przeżył katastrofalne załamanie, odnalazł swój nowy głos, a po okresie wielkiej desperacji zdobył się na odwagę, by przeciwstawić się „establishmentowi”, który jest bezpośrednio odpowiedzialny za ich cierpienia.

Kiedy Syriza doszła do władzy po przedterminowych wyborach, wierzyciele natychmiast zaczęli aranżować jej upadek:

„Podczas wyborów chcieli, żeby Syriza objęła władzę na trzy do czterech miesięcy. Zamierzali prowadzić z nią negocjacje, ale nie dać żadnych pieniędzy. Chcieli całkowicie wydrenować gospodarkę (co wykonano), wprowadzić chaos, otwarcie ukarać Grecję zamkniętymi bankami a następnie, w atmosferze kompletnej paniki, przeprowadzić wybory i na zawsze pozbyć się lewicy” – powiedział analityk i naczelny greckiej gazety Athens Courier.

„Negocjacje”

© CNN – Jak można negocjować z psychopatą? Metodą prób i błędów protestujący Grecy znaleźli na to sposób

Po latach tego niepotrzebnego cierpienia Grecja ma raczkujący rząd, doskonale rozumiejący, z czym ma do czynienia, wrzucony na ring, by walczyć z przebiegłym gangiem psychopatów, chcących go zniszczyć. Jednym z pierwszych przeprowadzonych działań rządu było anulowanie programu prywatyzacji i szukanie sposobu na ponowne zatrudnienie tysięcy zwolnionych pracowników. Jednak po negocjacjach skapitulował i obiecał przywrócenie programu prywatyzacji. Z tego powodu wielu obserwatorów zaczęło kwestionować jego rzetelność.

Ale cofnijmy się na chwilę i spójrzmy, czego chcą obie opozycyjne względem siebie strony, Syriza i wierzyciele z UE. Syriza, jak się wydaje, naprawdę chce wolności dla narodu Grecji. Zna trudności, z jakimi boryka się Grecja, i została wybrana po to, żeby położyć kres cierpieniu. Troika chce dalszego niewolnictwa gospodarczego Grecji albo, jeśli Grecy odmówią, na jej przykładzie pokazać, co czeka każdego, kto ośmieli się postawić „Władcom Świata”. Trudny punkt wyjścia do negocjacji.

Cele Syrizy

Przeciągające się rozmowy Syrizy z Troiką – rozmowy, które wydają się kręcić w kółko, prowadzić do pozornej kapitulacji i zaczynać się od nowa – wprowadzają sporo dezorientacji u ludzi. Jednak niektórzy analitycy zwracali uwagę, że dzięki tym rozciągniętym w czasie rozmowom przeciętny grecki obywatel zyskał czas niezbędny do przygotowania się na nieuniknione:

Obserwatorzy ostatnich wydarzeń powinni pamiętać, że pomimo wszystkich zapewnień o dobrej woli i że Grecja „chce spłacić swoje długi”, prawda jest taka, że nie ma ona na to pieniędzy – chyba że MFW zastosuje strategię „odraczania i udawania” (extend and pretend), oferując Grecji swoje własne pieniądze na niektóre spłaty. Jak się okazało, Cipras i Varoufakis nie spłacali zagranicznych długów z greckich środków. Nie równoważyli deficytu budżetowego przez cięcia emerytur ani nie wyprzedali państwowych klejnotów, czyli infrastruktury, będącej własnością społeczną – wbrew oczekiwaniom europejskich banków, które liczyły na możliwość sfinansowania jej zakupów swoim klientom.

Zamiast wyprzedawać majątek, Cipras dał Grekom wystarczająco dużo czasu, żeby mogli wycofać z banków swoje oszczędności i zamienić je na banknoty euro (których cyrkulacja w kraju wzrosła o 13 mld euro) albo na „twarde” aktywa, takie jak samochody czy łodzie, mające wartość w wypadku odsprzedaży.

Od początku 2015 roku Grecy wycofywali pieniądze w zawrotnym tempie z oczywistych powodów. Choć eksperci finansowi apelowali o zachowanie spokoju, nikt nie chce być nieprzygotowany, jeśli zdarzy się to, co jest „nie do pomyślenia” – bezprecedensowa zapaść gospodarcza. Grecy nie są głupi. Wszyscy powinni wziąć z nich przykład. Dla wielu Greków wyraźnie jest coś perfidnego, wręcz złego, w Troice, z którą „negocjuje” ich rząd.

Przeciąganie negocjacji nie tylko zapewniło Grekom więcej czasu na przygotowania, ale dało też czas Syrizie na rozpracowanie planu gry czy też domyślenie się, gdzie dokładnie psychopaci z Troiki próbują ją zaprowadzić. Prognozy z pewnością nie wyglądają pod tym względem dobrze, a okazja przyjęcia pomocy od Rosji musiała być dla Syrizy bardzo kusząca. Ale Cipras et al nie zdecydowali się przyjąć rosyjskiej oferty i trzymali się swojego głównego tematu, czyli chęci pozostanie w Unii Europejskiej. Ale dlaczego by nie opuścić po prostu UE i związać się z Rosją i BRICS?

Gdyby Grecja zupełnie odwróciła się od UE, ta sprowadziłaby na nią gniew psychopatów z Waszyngtonu, typów od „Nowego Porządku Świata”, którzy dążą do kompletnej dominacji nad wszystkim i wszystkimi. Szczególnie w kontekście trwającej Zimnej Wojny 2.0 z Rosją groźba zastosowania wobec Grecji opcji Ukrainy lub Libii jest bardzo realna. „Terroryści” już się uwijają w Grecji, próbując wywrzeć naciski na raczkujący rząd.

Jednocześnie Syriza nie może całkowicie skapitulować przed Troiką i porzucić żywotnych interesów narodu, ponieważ zostałaby odsunięta od władzy. Niewątpliwie bardzo delikatna sytuacja. Wygląda na to, że partia rządząca robi coś pozornie bardzo prostego: wiedzą, że nie mogą zapłacić, więc po prostu mówią, że nie mogą zapłacić, ale są gotowi współpracować jak „grzeczne dzieci” i robić, co w ich mocy. Jeśli Troika odmówi im pieniędzy, będą musieli ogłosić bankructwo nie z własnej winy. Ostatecznie, kto może ich winić za chęć chronienia emerytur i opieki zdrowotnej? A tak w ogóle, to przecież chodzi o demokrację, prawda?

Grecy zdecydują w niedzielę. Jeśli opowiedzą się przeciwko dalszym programom oszczędnościowym Troiki, a Troika podepcze ich demokratycznie podjętą decyzję i spróbuje zagrać ostro, spychając greckie banki (i ludzi) na skraj przepaści, to może Syriza pokaże, że to sama UE rzuca ją w ramiona Rosji i krajów BRICS.

Grecja rozmawiała już z Rosją, a Rosja wie, jak grać w tę grę. Jest obecnie ekspertem, jeśli chodzi o wychodzenie z zapaści i zajmowanie silnej pozycji na szachownicy wypełnionej psychopatami. Należy mieć nadzieję, że Syriza korzysta z tego doświadczenia i że używa swojej pozornej słabości jako siły, grając uległość w celu udowodnienia światu, że UE składa się z nieprawdopodobnych, bezlitosnych tyranów, którzy tańczą tak, jak zagra im Waszyngton.

To by wyjaśniało, dlaczego Syriza pozornie skapitulowała przed Troiką w kwestii Rosji, prywatyzacji i „pragnienia pozostania w UE”, jednocześnie wdrażając „opcję nuklearną” w postaci referendum, żeby obywatele mogli się wypowiedzieć na temat „kryzysu zadłużenia”.

W ciągu ostatnich pięciu miesięcy zawiłych negocjacji między wierzycielami i greckim premierem Alexisem Ciprasem greckie banki i samo państwo przy życiu trzymała kapiąca gotówka EBC z siedzibą we Frankfurcie.

Ale od soboty wyglądało na to, że Grecja zdąża na nieznane – i prawdopodobnie burzliwe – wody „planu B”, którego od dawna się obawiano.

Wszystko się zmieniło, kiedy Cipras zaskoczył Europę niespodziewaną propozycją przeprowadzenia 5 lipca referendum w sprawie najnowszego pakietu „kasa-za-reformy” i z ogromnym przekonaniem zachęcał wyborców do głosowania przeciwko umowie, która oznacza jeszcze większe upokorzenie.

Europe rejects Greek bailout extension – referendum shoc

Jak podkreślił Cipras, „rząd będzie do końca walczył o realną ofertę i w ramach euro. Takie będzie przesłanie związane z opcją NIE w głosowaniu”.

Ale wiadomość rozsyłana przez psycho-Trojkę i jej mistrzów w Waszyngtonie jest dobrze słyszalna i wiele zainteresowanych stron z pewnością ogląda ten dramat z dużym zainteresowaniem.

Stratedzy finansowi od strefy euro mówią otwarcie, że chcą z Syrizy uczynić przykład, stanowiący ostrzeżenie dla partii Podemos z Hiszpanii oraz przeciwnych euro partii we Włoszech i Francji. Komunikat miał brzmieć: „Migajcie się od naszych pakietów oszczędnościowych, a sprowadzimy na was chaos. Spójrzcie na Grecję”.

Ale reszta Europy interpretuje ten komunikat w odwrotny sposób: „Pozostańcie w strefie euro, a będziemy tworzyć pieniądze tylko na wzmocnienia oligarchii finansowej, tego 1%. Będziemy domagać się nadwyżek budżetowych (a przynajmniej braku deficytów), żeby zagłodzić gospodarkę pieniężno-kredytową, zmuszając ją do polegania na bankach komercyjnych za cenę odsetek”.

Grecja rzeczywiście staje się przykładem. Ale to jest przykład horroru, jaki monetaryści Eurostrefy starają się narzucić jednej gospodarce po drugiej, używając długu jako dźwigni w celu wymuszenia wyprzedaży majątku po cenach typowych dla takiej sytuacji.

Podsumowanie

Grecja stała się dokładnie tym, czego NATO nie chciało w 1940 roku i nie chce dziś – krajem zdolnym do podejmowania własnych decyzji i wybrania własnej drogi. Do utrzymania Grecji na klęczkach wykorzystywano ekstremistów z Gladio przez kilkadziesiąt lat, eksploatację dokonywaną przez Unię Europejską na rzecz Niemiec oraz wojnę finansową. Ale nawet kiedy media mówią o poważnych powodach do strachu i zamykane są banki, tysiące Greków otwarcie wyrażają poparcie dla opcji „Nie!” w referendum.

Na krótką metę decyzja uwolnienia się z pętli psychopatycznych biurokratów prawdopodobnie będzie bolesna, być może dla całej społeczności europejskiej. Ale „zaraza” nie jest w Grecji – jest w całym sektorze bankowym, a Grecja przy tym to małe piwo. Natomiast w dłuższej perspektywie Grexit jest jedynym pewnym sposobem dla Greków na odzyskanie szacunku do siebie i zakończenie narzuconego im bezsensownego cierpienia. Tego chcą Grecy – i to dlatego Syriza została wybrana do władzy. To dlatego grecki ruch oporu walczył ze szwadronami śmierci Churchilla. Czy jest to realistyczne? Zważywszy na zmiany zachodzące we wzajemnych stosunkach władzy na Wschodzie i Zachodzie, z pewnością nadszedł czas na zmiany.

Po latach upokorzeń, po latach bycia powstającą waszyngtońską małą Ukrainą, po latach głodzenia, plądrowania i nękania przez zachłanną Brukselę, Grecy mają wybór. Miejmy nadzieję, że Grecy powiedzą psychopatom u władzy dokładnie to, co ci powinni usłyszeć: NIE! Mamy dość!

„Co do tej Komisji, zasługuje na to, żeby zniknąć. Nie chcę już Hallsteina. Nie chcę już Marjolina. Nie chcę już mieć z nimi do czynienia. […] Nie chcę, żeby francuski rząd musiał robić interesy z tymi typami. […] Problemem jest ta mafia supranacjonalistów, czy są komisarzami, parlamentarzystami, czy biurokratami. Oni wszyscy są wrogami. Zostali tam umieszczeni przez naszych wrogów”.

~ C’était de Gaulle, Alain Peyrefitte, Éditions de Fallois – Fayard, tom II, str.290-291.

 

Tłumaczenie: PRACowniA

Reklamy

33 Komentarze »

  1. Grecy już powiedzieli „nie” ale coś im rząd zaczyna wymiękać. Źle to wygląda…
    Poniżej link do tekstu Stathisa Kouvelakisa, politologa z King’s College w Londynie i członka władz Syrizy.
    Tekst bardzo… wkurzonego człowieka.
    https://www.jacobinmag.com/2015/07/tsipras-syriza-greece-euro-debt/

    Komentarz - autor: Magia — 10 lipca 2015 @ 22:39

  2. @ Magia
    „Rząd Grekom zaczyna wymiękać” i „wymięknie” bo tak ma BYĆ !! Problem w jakim stylu wymięknie i jak to zrobić ( oczywiście w tym wymiękaniu główną rolę wiodą żydobansterzy ) by pilnie obserwująca reszta świata zadłużona po pachy nie doszła do wniosku ,że z żydobanksterami można negocjować swój dług !Moim zdaniem kompromis zostanie osiągnięty ale za ten kompromis zapłaci społeczeństwo Greckie. Zostanie przez żydobanksterów zniszczone takimi technikami jak multi-kulti, emigracją zarobkową i nieoczekiwanie zwiększoną liczba imigrantów z całego świata. Grecja zostanie dla przykładu ukarana tak jak kraje karaibskie 150 lat temu przez koloniale kraje zachodniej europy, ku przestrodze tym którym marzy się samodzielność, niepodległość i wolność. Już dzisiaj możemy Grecję ustawić w panteonie kultur wymarłych jak Sumerowie,Partowie,Faraonowie czy Prusowie. W kapitalizmie nie ma rzeczy świętych bardziej wartościowych od długu !!!!!!! W kapitalizmie BOGIEM PRAWDZIWYM !!! jest własność prywatna i dług a nie jakieś tam LESZCZE zwane Machometami, Jezusami czy Buddami opium dla MAS !

    Komentarz - autor: Pimpuś — 11 lipca 2015 @ 09:58

  3. @Pimpuś

    „Rząd Grekom zaczyna wymiękać” i „wymięknie” bo tak ma BYĆ !!”

    W moim odczuciu to gra na zwłokę. W tej chwili rząd grecki ma nóż na gardle, no i jest zbyt słaby na rewolucyjne zmiany. Zaznaczyć „nie” na kartce to żadna sztuka, gorzej z wdrożeniem tej decyzji w życie i z przełknięciem wynikających z niej konsekwencji. Myślę, że rząd grecki chce posprzątać co nieco na swoim podwórku i nabrać sił, by umożliwić Grecji w miarę bezbolesne opuszczenie nie tylko strefy euro, ale ostatecznie również Unii, w czym pomoże jej Rosja.

    Komentarz - autor: Kate — 11 lipca 2015 @ 12:02

  4. Tak upada kolebka cywilizacji, która istnieje co najmniej od 2500 lat i przechodziła różne zawirowania historii, a wykończyli ją dopiero żydobanksterzy w kilkadziesiąt lat. Niech to będzie przestrogą i otrzeźwieniem dla innych krajów UE, które są w podobnym położeniu, ale kiedy rządy poszczególnych państw przestaną panować nad tłumami, które powoli zaczynają rozumieć o co tutaj chodzi może być nieciekawie. Grecy w swojej mądrości i odwadze ,,postawili się” UE i żydobanksterom z USA, a ich przywódcy na razie grzecznie potakują światowemu rządowi, bo wiedzą, że na razie z nimi nie wygrają, a naród grecki został obrabowany poprzez lichwiarskie pożyczki. I znowu ci oligarchowie, którzy te pożyczki skonsumowali, a długiem obciążyli wszystkich Greków, którzy tych pożyczek po prostu nie brali. Od dawna podejrzewałem brytyjskich przywódców o kolaborację z rządem światowym, ale oczy otworzyła mi dopiero książka Douglasa Reeda ,,Kontrowersje Syjonu”, a udział Churchila i innych przywódców brytyjskich na przestrzeni ponad stuletniej w podbijaniu krajów i układaniu ich na swoją modłę(zasada dziel i rządź) pozostaje poza sporem.
    Ukazuje się nam także rola Niemiec jako kraju dominującego w UE, pozostającego w wasalnych stosunkach z USA, który pełni rolę konia trojańskiego w UE i wykonuje rękami swoich przywódców dokładne polecenia Rządu Światowego. Odbywa się to bez udziału społeczeństw zarówno W. Brytanii jak i Niemiec, ale garstki zaufanych ludzi wybranych w rzekomo demokratycznych wyborach, które są masowo fałszowane na przestrzeni wielu lat. Niemcy jako kraj są zadłużeni na 2 biliony euro, ale Deutsche Bank posiada tzw derywaty czyli instrumenty pochodne na sumę 55 bilionów Euro to jest tyle ile Niemiecka gospodarka produkuje przez 20 lat!
    Okazują się owe derywaty niczym innym jak zwykłym śmieciem a ich rentowność spada na łeb na szyję. Podobną wartość derywatów posiada bank JP Morgan i teraz pytanie za 100pkt:
    kto i w jakim celu odpowiadający w Deutsche Banku za lokowanie aktywów zdecydował się na zakup tego śmiecia w tak kolosalnych ilościach? Czy można tej grupie osób zarzucić, że działały w zmowie w celu doprowadzenia do upadku banku i tym samym wytransferowaniu bilionowych sum do banków rotszyldowskiej kliki? Tak się na razie nie stało, ale można sobie wyobrazić jakimi sumami obracają banksterzy obrabiając na tysiące sposobów z gotówki całe państwa.
    Jeżeli światowa opinia publiczna nie obudzi się i nie zrozumie kto nimi od wielu lat rządzi, wywołując wojny światowe, rozliczne konflikty, powodując planowane kryzysy, rabując światowe zasoby gotówki, złota, bogactw naturalnych, dopóty będziemy przeganiani jak stado baranów i będziemy beczeć na swój los.
    Ja także jestem tym baranem ze stada strzyżonym przez garstkę psychopatów, ale ja nie beczę, że mnie strzygą przy samej skórze i to boli. Dokładnie wiem kto mnie strzyże, wiem z jakich powodów, ale staram się poinformować o tym inne barany w stadzie i jak widać po niektórych komentarzach tych poinformowanych jest ciągle za mało.

    Komentarz - autor: obudzony — 11 lipca 2015 @ 12:05

  5. @Kate
    Opuścić to można zapłakanego męża ale nie psychopatycznego zazdrośnika !! pSYCHOPACI Z uSRAELA I uE nigdy nie pozwolą Grecji na mariaż z Rosją nawet gdyby ta Grecja była brzydka i stara i nigdy nie pozwolą Grecji na Rząd który umożliwi grekom uniezależnić się od OKUPANTA !! Droga Kate Europa to kloaka od 1000 lat od chwili gdy władza pochodzi od psychopatycznego BOGA i PSYCHOPACI zostali namaszczeni na władców europejskich. W tej kloace każdy psychopata trzyma innego psychopatę namaszczonego przez boga na władcę ZA JAJA i NIE PUŚCI !! a zwłaszcza w objęcia innego psychopaty Rosyjskiego (trzeci Rzym !!!)

    Komentarz - autor: Pimpuś — 11 lipca 2015 @ 12:57

  6. @ Pimpuś, nie musisz krzyczeć, nie jestem głucha.

    Wyjaśnimy kilka kwestii. Po pierwsze Grecy w referendum nie głosowali za wyjściem ze strefy euro. Wyrazili swój sprzeciw wobec „pakietu pomocowego” z UE, którego przyjęcie oznaczałoby dla nich kolejne „zaciśnięcie pasa”. Liczyli na renegocjowanie warunków spłaty dotychczasowych kredytów – na co psychopaci z UE nie przystali, co było do przewidzenia. Gdyby to ode mnie zależało, rozłożyłaby Grekom spłatę rat kapitałowych na circa 150 lat. A docelowo negocjowałabym umorzenie długu np. o 1/3 wszystkim zadłużonym krajom Europy, na co paradoksalnie musiałyby się zgodzić przede wszystkim Chiny, Japonia, kraje arabskie, no i rzecz jasna Niemcy, Norwegowie…Jeśli to by nic nie dało, modliłabym się o wielkie „bum” 🙂

    Załóżmy, że rząd grecki postąpiłby zgodnie z wolą Greków, powiedział „papa” Trojce i przestał regulować zobowiązania wynikające z zaciągnięcia wcześniejszych kredytów – bynajmniej nie ze złej woli, lecz z prostego powodu – bo nie ma z czego. Grecja zostałaby bankrutem. Przestałyby napływać pieniądze z ELA, a w greckim systemie bankowym w chwili obecnej euro jak na lekarstwo, bo Grecy ostatnimi czasy sporo już wypłacili. By ratować swój kraj, obywatele greccy mogliby zwrócić do banku wypłacone przez siebie euro – co oczywiście jest mało prawdopodobne. Można by rzecz jasna zwrócić się o pomoc do greckich oligarchów – marzenie ściętej głowy. Podobnie jak sprzedaż przez Poroszenkę cukierkowego biznesu, by wspomóc Ukrainę.

    Pozostałoby drukowanie drachmy – czego Grecy nie chcą, bo to doprowadziłoby do drastycznego pogorszenia się ich warunków życia w kolejnych 2-3 latach. W dłuższej perspektywie wyszłoby im to na zdrowie. Ale póki co – z czego zdaje sobie sprawę grecki rząd – jest za wcześnie na tego typu rewolucyjne zmiany, co nie oznacza, że w końcu do nich dojdzie. Należy pamiętać, że nie mamy dostępu do zakulisowych rozmów, no i media nie o wszystkim donoszą. Zgadzam się, że psychopaci to twardzi zawodnicy, ale nie przesadzajmy. Bez cienia nadziei, należałoby kupić sznurek i iść z nim do lasu.

    Komentarz - autor: Kate — 11 lipca 2015 @ 13:46

  7. @Kate
    „Załóżmy, że rząd grecki postąpiłby zgodnie z wolą Greków, powiedział „papa” Trojce i przestał regulować zobowiązania wynikające z zaciągnięcia wcześniejszych kredytów – bynajmniej nie ze złej woli, lecz z prostego powodu – bo nie ma z czego. Grecja zostałaby bankrutem. Przestałyby napływać pieniądze z ELA, a w greckim systemie bankowym w chwili obecnej euro jak na lekarstwo, bo Grecy ostatnimi czasy sporo już wypłacili. By ratować swój kraj, obywatele greccy mogliby zwrócić do banku wypłacone przez siebie euro – co oczywiście jest mało prawdopodobne.”

    Fundamentalnie się z tym nie zgadzam.
    http://www.sott.net/article/298890-The-challenge-and-promise-of-Greece-Economic-guerrilla-warfare-against-a-hegemonic-power-via-nationalization-of-banks

    Syriza MP: It’s Time to Take Over the Banks (1/2)
    http://therealnews.com/t2/index.php?option=com_content&task=view&id=31&Itemid=74&jumival=14181

    Od siebie dodam, bo Ellen Brown tego nie podaje: banki greckie zostały „znacjonalizowane” w pewien pokrętny sposób za poprzedniego, „technokratycznego” rządu narzuconego przez Trojkę. Środki w tych bankach stały się państwowe i państwo ma w nich większościowe udziały ale… państwo/rząd nie ma możliwości sprawowania władztwa nad tymi bankami. Rządzą nimi te same skorumpowane osoby, które doprowadziły do tego stanu. To dlatego Trojka nie protestowała, kiedy ich ludzie w poprzednim rządzie greckim „nacjonalizowali” te instytucje.
    I na koniec: nie ma prawnej możliwości wywalenia jakiegokolwiek państwa ze Eurostrefy. Nie ma nawet możliwości wywalenia państwa z UE. Jedyna opcja to zawieszenie go w prawach członka z powodu… „naruszenia wartości demokratycznych”.
    To stoi jak wół w Traktacie Lizbońskim.

    Komentarz - autor: Magia — 12 lipca 2015 @ 06:08

  8. @Kate
    „W moim odczuciu to gra na zwłokę. W tej chwili rząd grecki ma nóż na gardle, no i jest zbyt słaby na rewolucyjne zmiany.”

    Tak, ale nie z przyczyn ekonomicznych.

    Posłuchaj, co mówił niemiecki dziennikarz Ernst Wolf 6 lipca, po tym jak Warufakis zrezygnował ze stanowiska MF Grecji (plik audio na końcu art., 2 minuty):
    http://rt.com/news/271849-varoufakis-resign-minister-greece/

    Przeczytaj krótki tekst Lendmana z 8 lipca, streszczający art. Helmera, dziennikarza śledczego:
    http://www.globalresearch.ca/planned-us-coup-in-greece/5461051
    Cytat z tego tekstu:
    „If Moscow-based independent investigative journalist John Helmer is right, Greek Prime Minister Alexis Tsipras is a marked man and SYRIZA governance on thin ice showing cracks:

    ”(a) putsch in Athens to save allied Greece from enemy Russia is in preparation by the US and Germany, with backing from the non-taxpayers of Greece – the Greek oligarchs, Anglo-Greek shipowners, and the Greek Church.”

    “At the highest and lowest level of Greek government, and from Thessaloniki to Milvorni, all Greeks understand what is happening. (Sunday) they voted overwhelmingly to resist.”

    “According to a high political figure in Athens, a 40-year veteran, ‘what is actually happening is a slow process of regime change.’ “

    Te wypowiedzi idealnie wpisują się w ciąg wydarzeń, które tak dobrze opisał Corey Schink.

    Komentarz - autor: Magia — 12 lipca 2015 @ 07:18

  9. @Magia

    To, o czym pisze Ellen Brown (znacjonalizowanie banków na chińską modłę, wprowadzenie do obiegu równoległej waluty, możliwość „drukowania” euro przez bank centralny Grecji za pozwoleniem EBC) to podobno propozycje Warufakisa. Żeby można było je wdrożyć na spokojnie w życie, konieczne było zamrożenie na jakiś czas spłaty dotychczasowych zobowiązań wobec UE czy coś podobnego – na co nie zgodziła się Trojka. To pewnie z tej przyczyny Warufakis zrezygnował, albo go o to „poproszono”.

    Oczywiście zakulisowych planów zmiany „reżimu” też nie należy wykluczać. Pożyjemy, zobaczymy.

    Komentarz - autor: Kate — 12 lipca 2015 @ 10:15

  10. Grecja jest w tej chwili chyba najbardziej gotowa, od rozpoczęcia kryzysu, do oderwania się od zachodnich pijawek
    Psychopaci doskonale zdają sobie sprawę że utrata kontroli nad Grecją otworzy oczy innym krajom, precedens, że można się uwolnić od „finansowej czarnej dziury”. Wydaje mi się że znaczną rolę odegra Rosja. Podobnie jak w wyniku wojny turecko – rosyjskiej, która ułatwiła aby ruch niepodległościowy który zainicjował walki o niepodległość Grecji w roku 1821, doprowadził do niepodległości Grecji i uwolnienia się od tyrani tureckiej, co było bardzo nie na rękę Brytyjczykom.
    Tak i w obecnych czasach, to właśnie Rosja może doprowadzić do zamieszania które pozwoli Grecji na odzyskanie niezależności.
    Historia lubi się powtarzać 🙂 także i w sytuacjach prowadzących do pozytywnych zmian.

    Komentarz - autor: Marek — 12 lipca 2015 @ 21:51

  11. @Marek

    Po pierwsze, obywatele greccy muszą pogodzić się z myślą, że trzeba będzie powrócić do drachmy, bo na razie ponad 80% z nich chce otrzymywać pensje i emerytury w euro – co pewnie trochę potrwa, po drugie, władze Grecji muszą zwrócić się o pomoc do Rosji, czego jak na razie nie uczyniły – przynajmniej oficjalnie. Oczywiście trzeba będzie liczyć się z próbami destabilizowania wewnętrznej sytuacji Grecji przez UE i USA.

    Póki co, Grecja na chwilę „dogadała się” z UE…

    Komentarz - autor: Kate — 13 lipca 2015 @ 09:34

  12. Póki co, Grecja na chwilę „dogadała się” z UE…

    Za cenę m.in. prawa własności do swojego majątku o wartości 50 miliardów euro.

    Podczas 17-godzinnej rundy megocjacji, kiedy wszyscy wychodzili na przerwę, w sali, za zamkniętami drzwiami pozostawali Tusk, Hollande, Merkel i Cipras. Niektórzy relacjonujący wydarzenie dziennikarze mówili o odbywającym się wówczas psychicznym „podtapianiu” Ciprasa przez pozostałą trójkę.

    Jak zwał tak zwał. Ale to, co zrobiła UE, jest po prostu zbrodnią.

    Komentarz - autor: iza — 13 lipca 2015 @ 14:10

  13. @iza

    „Niektórzy relacjonujący wydarzenie dziennikarze mówili o odbywającym się wówczas psychicznym „podtapianiu” Ciprasa przez pozostałą trójkę”.

    Zrobili mu pranie mózgu, wymęczyli na amen, zakrzyczeli, może nawet postraszyli, a na koniec podsunęli to i owo do podpisania.

    „Za cenę m.in. prawa własności do swojego majątku o wartości 50 miliardów euro”.

    Niewątpliwie pętla zacisnęła się mocniej…

    Komentarz - autor: Kate — 13 lipca 2015 @ 15:03

  14. Coś tu śmierdzi, te 86 mld pomocy jeszcze bardziej pogrąży Grecję tym bardziej że tak samo jak poprzednich 240 mld tak i tych pieniędzy, na pewno nie zobaczy na oczy zwykły grecki obywatel, do tego dochodzą, utrata praw do majątku, cięcia wydatków socjalnych i szereg innych ustaw,. jest to najgorsza opcja jaką mógł podjąć grecki rząd, Ciekaw jestem czym go zmusili,

    Komentarz - autor: Marek — 13 lipca 2015 @ 18:30

  15. @Magia

    „I na koniec: nie ma prawnej możliwości wywalenia jakiegokolwiek państwa ze Eurostrefy. Nie ma nawet możliwości wywalenia państwa z UE. Jedyna opcja to zawieszenie go w prawach członka z powodu… „naruszenia wartości demokratycznych”.
    To stoi jak wół w Traktacie Lizbońskim”.

    Fragment najświeższego wywiadu z Warufakisem:

    HL: What is the greatest problem with the general way the Eurogroup functions?

    YV: [To exemplify…] There was a moment when the President of the Eurogroup decided to move against us and effectively shut us out, and made it known that Greece was essentially on its way out of the Eurozone. … There is a convention that communiqués must be unanimous, and the President can’t just convene a meeting of the Eurozone and exclude a member state. And he said, “Oh I’m sure I can do that.” So I asked for a legal opinion. It created a bit of a kerfuffle. For about 5-10 minutes the meeting stopped, clerks, officials were talking to one another, on their phone, and eventually some official, some legal expert addressed me, and said the following words, that “Well, the Eurogroup does not exist in law, there is no treaty which has convened this group.”

    So what we have is a non-existent group that has the greatest power to determine the lives of Europeans. It’s not answerable to anyone, given it doesn’t exist in law; no minutes are kept; and it’s confidential. So no citizen ever knows what is said within. … These are decisions of almost life and death, and no member has to answer to anybody.

    Komentarz - autor: Kate — 13 lipca 2015 @ 21:37

  16. Dla porządku zamieszczam jeszcze linka do całości wywiadu oraz linka z info o Eurogrupie:

    http://www.newstatesman.com/world-affairs/2015/07/yanis-varoufakis-full-transcript-our-battle-save-greece

    http://www.consilium.europa.eu/pl/council-eu/eurogroup/

    Komentarz - autor: Kate — 13 lipca 2015 @ 21:41

  17. @Kate
    Zgadzam się z wypowiedzią Warufakisa. Coś tu nie pasuje do mojej wypowiedzi o wyrzucaniu kogoś poza strefę Euro i z UE?
    Nie rozumiem o co Ci chodzi.

    Komentarz - autor: Magia — 14 lipca 2015 @ 09:49

  18. @Magia

    W świetle tego, co mówi Warufakis, istnienie czy nieistnienie przesłanek prawnych pozwalających na wyrzucenie kraju ze strefy euro nie ma chyba większego znaczenia. Skoro Eurogrupa może wypowiadać się publicznie w imieniu członka strefy euro i nie musi wcześniej z nim tego konsultować, to nie widzę przeszkód, by zaczęła podejmować też za niego decyzje, skoro stoi ponad prawem…Z drugiej strony, pewnie nie będzie takiej konieczności, bo Grecja prędzej czy później opuści strefę euro z własnej inicjatywy, poraniona i upokorzona do cna.

    Komentarz - autor: Kate — 14 lipca 2015 @ 13:44

  19. @Kate
    Nie ma znaczenia tylko dla kogoś, kto ustanowione przez siebie prawo ma… w tyle.
    Jeśli Corin ma słuszność, a coraz więcej wskazuje na to, że jego założenia są słuszne, to Grecji będzie bardzo trudno wydobyć się ze szponów tego psychopatycznego tworu pt. UE. Strefę euro mogą opuścić w każdej chwili, mogą jej nawet nie opuszczać ale dokonać modyfikacji w funkcjonowaniu systemu bankowego.
    Jednakże, decyzja o opuszczeniu/modyfikacji eurostrefy wymaga jednak (oprócz woli) zaistnienia kilku innych czynników: czy rząd Syrizy ma po swojej stronie media? (tu mogę odpowiedzieć – z całą pewnością nie!, bo główne media w Grecji należą do oligarchów powiązanych z UE i US), czy rząd Syrizy ma po swojej stronie armię? czy rząd Syrizy ma po swojej stronie policję? czy rząd Syrizy jest w stanie zapobiec/spacyfikować „majdan ateński”, który niewątpliwie w „takich okolicznościach” się zacznie?

    Komentarz - autor: Magia — 14 lipca 2015 @ 14:36

  20. @Magia

    Jeszcze w lutym Grecja miała szansę zrobić co najmniej jeden krok w kierunku wyjścia z jaskini smoka. Zamiast tego zrobiła kilka susów w głąb, pakując się w naprawdę poważne kłopoty. W chwili obecnej opuszczenie strefy euro przez Grecję czy jakieś pokrewne działania to oczywiście szaleństwo. Sama nic nie wskóra. Musi poczekać na inne kraje chcące wyjść ze strefy euro czy w ogóle z Unii i wtedy do nich dołączyć.

    Komentarz - autor: Kate — 14 lipca 2015 @ 16:45

  21. @Kate
    Może mogła, a może nie mogla. Jeszcze przed wyborami, kiedy sondaże zaczęły pokazywać możliwość ich wygrania przez Syrizę, rozpoczęła się nagonka medialna.
    Grecja nie jest monolitem. Na PASOK i ND głosowało wielu. Ponad 11% oddało swoje głosy na faszystowski „Złoty Świt”. Ba! Sama Syriza nie jest nawet partią, a ruchem, składającym się z iluś tam ugrupowań, stowarzyszeń, itp.
    Jeśli umiesz „łączyć punkty” (a jestem przekonana, że umiesz), to dość łatwo powinnaś dojść do wniosku, że Syriza – nie mając takiego poparcia jakim cieszy się rząd Rosji i Putin – nie miała wielkiego pola manewru. Tym bardziej, że ekonomiczny wymiar kryzysu greckiego był raczej pretekstem, do pokazania każdemu z peryferyjnych krajów UE do czego prowadzi każda próba wyrwania się z „demokratycznych” pęt ku normalności.
    Jak napisałam wcześniej, nic wielkiego udać się nie może, jeśli rząd chcący działać na korzyść państwa i ludzi nie ma za sobą mediów, wojska i policji. Syriza tego mieć nie mogła, bo nie jest jednorodną partią i nigdy wcześniej nie rządziła. Gdyby podejmowali jakiekolwiek próby „dogadania się z policją i wojskiem przed wygraniem wyborów, zostaliby oskarżeni o próbę zamachu stanu. Po wyborach zostało już im tylko gaszenie pożaru.
    Nie wiem, czy cokolwiek by to zmieniło, ale uważam, że Tsipras postąpił źle relegując z ekipy Warufakisa. Robiąc to, skazał się na samotność przy „stole negocjacyjnym”. Euklid Cakalotos to przy Warufakisie ciepłe kluchy, taka oxfordzka „mamałyga”.

    Komentarz - autor: Magia — 14 lipca 2015 @ 18:16

  22. Polecam przeczytanie ostatnich postów na Forum, zaczynając np. tutaj. Te dwie ostatnie strony są jak najlepszy film Hitchcocka albo Miasteczko Twin Peaks. Nic nie jest takie, jakie się wydaje…

    Komentarz - autor: iza — 14 lipca 2015 @ 18:46

  23. Warufakis miał plan B w powijakach „na wypadek gdyby”. Tsipras od początku był za „zaciśnięciem pasa” i liczył, że Grecy w referendum również się za tym opowiedzą. Niestety, powiedzieli: „Nie”. Pomysł Warufakisa odrzucono, jemu samemu podziękowano, a wynik referendum puszczono w niepamięć. Tsipras sam powrócił do „stołu negocjacyjnego”, by przystać na gorszą wersję „pakietu pomocowego” (kara za wynik w referendum), a obecnie mówi, że spełnił życzenie Greków – pozostanie w strefie euro, w Europie, tj. w rodzinie, za wszelką cenę.

    Większość Greków pewnie łyknie to, o czym mówi Tsipras, ale za jakiś czas przejrzą na oczy i czkawką im się to odbije…

    Komentarz - autor: Kate — 14 lipca 2015 @ 20:40

  24. @Iza
    Wielkie dzięki za linkę. Na razie, po przeczytaniu kilku postów mogę powiedzieć, że Michael Snyder, którego artykuł jest obficie w dyskusji cytowany, myli się niebotycznie pisząc, że Niemcom zależy na wyrzuceniu Grecji ze strefy euro. Nie odrobił lekcji? Toć Czarnogóra sama siebie włączyła do strefy euro, a nawet nie jest członkiem UE. No kurde, facet oślepł. 🙂
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Czarnog%C3%B3ra
    Jeszcze raz powtarzam – nie ma żadnej możliwości, w tym przede wszystkim prawnej – by wypierniczyć jakieś państwo se strefy euro. Grecy mogą w dalszym ciągu sprzeciwić się wynegocjowanej „umowie” i pozostać przy euro. Tylko czy mają „jaja” by tego dokonać?

    Wracam do lektury.

    Komentarz - autor: Magia — 14 lipca 2015 @ 21:01

  25. @Iza
    Doczytałam do końca. @spyraal rządzi! 🙂 Ale żarty na bok. Post Alany jest b. ważny. Cytowany przez nią artykuł/post Alexandra Mercourisa jest wymowny. Pokazuje, że Mercouris wcale nie jest lewicowy, na jakiego pozuje i jest beznadziejnie zapatrzony w psycho-Schauble. Tego mu długo nie daruję. Jak można być tak ślepym?!
    16 kwietnia odbyły się spotkania Warukaisa i Schauble z „elitą” Brookings Institute.
    To skrót porównania wypowiedzi Warufakisa i Schauble, z korzyścią dla tego ostatniego:

    Gdyby ktoś cierpiał na nadmiar wolnego czasu i nie wiedział co z nim począć, proponuję zapoznać się z pełnym wystąpieniem Warufakisa:

    oraz Schauble:

    Mercouris tego nie obejrzał. A szkoda…

    Komentarz - autor: Magia — 14 lipca 2015 @ 21:55

  26. Tsipras agent Brukseli, czy tylko głupiec bez jajec ?
    Jak na razie psychole z eurokołchozu dopięły swego „dziel i rządź.
    Mimo to ciągle wierzę w Grecję.

    Komentarz - autor: Marek — 14 lipca 2015 @ 21:59

  27. @Magia

    „Toć Czarnogóra sama siebie włączyła do strefy euro, a nawet nie jest członkiem UE. No kurde, facet oślepł”.

    Czarnogóra nie jest w strefie euro. Czarnogóra wyłącznie korzysta z euro, bez wpływu na jego kreację czy ustalanie wysokości stóp procentowych. Nie może posługiwać się instrumentami polityki monetarnej.

    Komentarz - autor: Kate — 15 lipca 2015 @ 13:17

  28. @Kate
    Jakby oficjalni członkowie eurostrefy (poza Niemcami oczywiście) wpływali oraz posługiwali się. 😀

    Komentarz - autor: Magia — 15 lipca 2015 @ 14:44

  29. @Magia

    „Jakby oficjalni członkowie eurostrefy (poza Niemcami oczywiście) wpływali oraz posługiwali się. :D”

    Prezesi banków centralnych państw należących do strefy euro są członkami Rady Prezesów EBC i biorą udział w głosowaniach w sprawie zmian w polityce pieniężnej. Waga głosów jest różna w zależności od wielkości gospodarki i sektora finansowego, co oczywiste, co jednak nie zmienia faktu, że nawet najmniejszy kraj należący do strefy euro ma realny wpływ na kształt jej polityki monetarnej, w przeciwieństwie do prezesa banku centralnego Czarnogóry, którego nikt nie zaprasza na posiedzenia do EBS, bo „Czarnogóra sama siebie [nie] włączyła do strefy euro” – Czarnogóra przeprowadziła wyłącznie tzw. jednostronną euroizację.

    Komentarz - autor: Kate — 15 lipca 2015 @ 15:34

  30. @Kate
    „nawet najmniejszy kraj należący do strefy euro ma realny wpływ na kształt jej polityki monetarnej”
    Wygląda na to, że dokonujesz ocen przez idealistyczny pryzmat tego, co napisano w różnych traktatach i porozumieniach, a nie tak, jak to RZECZYWIŚCIE funkcjonuje.

    Komentarz - autor: Magia — 16 lipca 2015 @ 17:19

  31. @Magia

    „nawet najmniejszy kraj należący do strefy euro ma realny wpływ na kształt jej polityki monetarnej”

    „Wygląda na to, że dokonujesz ocen przez idealistyczny pryzmat tego, co napisano w różnych traktatach i porozumieniach, a nie tak, jak to RZECZYWIŚCIE funkcjonuje”.

    Ja nie dokonuję żadnych ocen, niby w którym miejscu? Napisałam, że prezesi banków centralnych wszystkich państw ze strefy euro, również tych najmniejszych, głosując na posiedzeniach EBC, mają realny wpływ na kształt polityki monetarnej, bo to niezbity fakt. Istnieją protokoły z głosowań. Odrębną kwestią jest to, którym krajom decyzje podjęte w trakcie głosowań tak naprawdę służą. O tym chyba nie trzeba pisać, bo to oczywista oczywistość.

    Moją intencją było tylko sprostowanie w dobrej wierze jednej rzeczy w Twojej wypowiedzi – mianowicie tego, że Czarnogóra nie jest w strefie euro, a Ty zamiast przyznać się do nieodrobienia lekcji (co zarzuciłaś niesłusznie komuś innemu), albo pominąć mój wpis milczeniem, brniesz dalej, w dodatku nieporadnie. Po co?

    Komentarz - autor: Kate — 16 lipca 2015 @ 19:15

  32. @Kate
    Napisałam, że (cytuję własne słowa): „Czarnogóra SAMA SIEBIE włączyła do strefy euro” (domyślnie: nie ma to żadnej mocy prawnej, ale euro wprowadziła i z niego korzysta!), a nie że Czarnogórę przyjęto do strefy euro.
    Dlaczego przekręcasz moje słowa? O co Ci chodzi?

    „Napisałam, że prezesi banków centralnych wszystkich państw ze strefy euro, również tych najmniejszych, głosując na posiedzeniach EBC, mają realny wpływ na kształt polityki monetarnej, bo to niezbity fakt.”
    Niewątpliwie tak zapisano w stosownych traktatach i porozumieniach. A teraz poproszę o pokazanie mi tego „realnego wpływu” poprzez przedstawienie „niezbitych faktów”? Może być na przykładzie Grecji, jest chyba wystarczająco mala a ostatnio tak wiele o niej mówi się i pisze. Jaki REALNY wpływ miała i ma Grecja na politykę monetarną UE? Chętnie się czegoś nowego dowiem i nauczę.

    Komentarz - autor: Magia — 16 lipca 2015 @ 20:48

  33. @Magia

    Nie ośmieszaj się.

    Komentarz - autor: Kate — 16 lipca 2015 @ 21:24


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: