PRACowniA

26 czerwca 2015

„Pie…ć USA!” Antyrosyjskie sankcje poważnie uderzają w gospodarkę UE

Aeneas Georg
Sott.net
25 czerwca 2015

© Michel Phillipsen – Miłująca pokój UE bezradnie przygląda się, jak ta potworna Rosja pożera Ukrainę wraz z tysiącami ton pomocy humanitarnej… Ilustracja z podręcznika szkolnego obowiązującego w Holandii, gdzie uczy się dzieci amerykańskiego stylu życia.

Jak informowaliśmy na początku miesiąca na SOTT.net, powyższa ilustracja, pochodząca z holendeskiego podręcznika dla 15- i 16-letnich uczniów, przedstawiająca Rosję jako potwora z kłami i pazurami, pożerającego Ukrainę, kiedy Europa wyciąga pomocną dłoń – co stoi w całkowitej sprzeczności z prawdą – odzwierciedla pełne spektrum szaleństwa, jakim promieniują atlantyckie elity, starając się zarazić nim całą resztę Paktu.

Przed pięcioma miesiącami napisałem list otwarty do przywódców Unii Europejskiej:

List otwarty do europejskich przywódców: „F*ck the EU” było obelgą, nie poleceniem!

I właśnie odpowiedzieli – w pewnym sensie – decyzją, która nie pozostawia cienia wątpliwości co do tego, że te tchórzliwe, małoduszne szumowiny, występujące jako „przywódcy UE”, nie zmieniły taktyki ani o jotę. Unia Europejska przedłużyła swoje obłudne sankcje nałożone na Rosję, gwarantując tym samym Europejczykom więcej problemów w imię globalnej hegemonii USA. O przedłużeniu sankcji zadecydowano 22 czerwca, czyli w dzień pamiętny dla Rosjan z racji niemieckiej inwazji w 1941 roku. Jak powiedział Minister Spraw Zagranicznych Rosji,

„Wolelibyśmy, żeby się okazało, iż był to zbieg okoliczności, a nie zaplanowane działanie”.

Co ciekawe, kilka dni przed posiedzeniem Rady UE w sprawie przedłużenia sankcji niemiecka gazet Die Welt opublikowała wyniki badań na temat wpływu sankcji na finanse krajów Unii Europejskiej. Badanie zostało przeprowadzone przez austriacki Instytut Badań Gospodarczych (Instituts für Wirtschaftsforschung – Wifo) i jego wyniki są raczej złą wiadomością.

Rozpatrywano dwa scenariusze: jeden, dotyczący dotychczas wyrządzonych szkód, i drugi, wskazujący przyszłe straty w wypadku przedłużenia sankcji. Pierwszy z poniższych wykresów przedstawia straty w kategoriach wartości dodanej brutto (GVA/WDB):

© Die Welt – Strata wartości dodanej brutto w porównaniu z rokiem 2013.

Następnie utrata miejsc pracy:

© Die Welt – Utrata miejsc pracy z powodu sankcji.

Według austriackiego instytutu Unii Europejskiej grozi utrata 2 milionów miejsc pracy, a gospodarkę czeka strata w wysokości 100 miliardów euro. W samych tylko Niemczech ta strata to niemal 500 000 miejsc pracy i 27 miliardów euro.

Powyższe liczby odzwierciedlają zaledwie podstawowe skutki sankcji. Niemiecki bankier Folker Hellmeyer w ujmująco szczerym wywiadzie wyjaśnił, że w porównując rok do roku (tzn. analogiczne okresy), w 2014 roku eksport Niemiec do Rosji spadł o 18%, ale już o 34% w ciągu dwóch pierwszych miesięcy 2015 roku. Jednak kraje peryferyjne „bardzo dotkliwie” odczują wtórny efekt domina. Rosnąca przepaść pomiędzy ideologicznie obłąkanymi decydentami politycznymi i silniej zorientowanymi na rzeczywistość przedsiębiorcami prowadzi do z gruntu groteskowych scenariuszy, w szczególności do planowania przez wiodące europejskie konglomeraty przemysłowe „tworzenia w Rosji zakładów produkcyjnych o najwyższym poziomie wydajności”. Rozważają przeniesienie swojego przemysłu do Rosji! Zdaniem Hellmeyera oznacza to, że Europa „traci ten potencjalny kapitał akcyjny, który jest podstawą naszego dobrobytu. Rosja go wygrywa„.

Czyż to nie doskonały przykład wpadnięcia do kopanego pod kimś dołka? Przy utrzymaniu się tego tempa zmian, europejskie sankcje nałożone na Rosję mogą zwiększyć majątek Rosji kosztem Europy – i najprawdopodobniej tak właśnie się stanie. Europa zmierza w kierunku (kolejnej) recesji, tym razem z własnej, nieprzymuszonej woli. W tym wypadku nie będzie się jednak obwiniać krajów PIIGS – teraz, cokolwiek się nie powiedzie, jest to zawsze wina Rosji.

Naturalnie, straty najbardziej dotykają kraje najsilniej gospodarczo powiązane z Rosją i – jak pokazuje wykres ­– bardzo mocno narażone są państwa bałtyckie. Estonia może stracić szacunkowo 16% WDB i 120 000 miejsc pracy! To bardzo dużo jak na kraj z ludnością wynoszącą 1,3 miliona! Można by pomyśleć, że mówią o tym wszystkie estońskie media, podobnie w pozostałych państwach bałtyckich. Ale tak nie jest. Żeby odciągnąć uwagę publiczną od tego gigantycznego błędu polityki zagranicznej, tamtejsze media drą się „ROSYJSKA AGRESJA” i „WOJNA, WOJNA, WOJNA”.

Po co martwić się systemowymi problemami na własnym podwórku, skoro można nakłonić ludzi do wspierania agresywnego pokazu siły Waszyngtonu we wschodniej Europie, jak ona długa i szeroka? Po co szukać rozwiązań dyplomatycznych i rozmawiać o pojednaniu, skoro można jeszcze bardziej zdemonizować Rosję i wpompować w region jeszcze więcej wojska i broni?

Przywódcy europejscy jeszcze się nie opamiętali – i prędzej piekło zamarznie, niż to nastąpi – ale w międzyczasie głos zabierają byli przywódcy. W odpowiedzi na zapowiedziane w Brukseli przez Sekretarza NATO, gen. Jensa Stoltenberga, wysłanie do Europy Wschodniej 40 000 żołnierzy NATO oraz ogłoszenie w Tallinie, stolicy Estonii przez jego szefa – Sekretarza Obrony USA, Ashtona Cartera – wysłania w tenże region kolejnych 250 amerykańskich pojazdów wojskowych, były niemiecki minister finansów Oskar Lafontaine, poszedł za przykładem „dyplomatycznego łajdactwa” Victorii Nuland i wypowiedział się w imieniu większości Europejczyków:

Nie sposób się nie zastanawiać, dlaczego przywódcy UE tak bardzo są skłonni poświęcić interesy swoich krajów, a tym samym własną wiarygodność. Czy ktokolwiek naprawdę myśli, że Merkel i Hollande w swojej bezgranicznej ignorancji po prostu wierzą w forsowaną przez USA historię o „agresji Rosji”? To bardzo mało prawdopodobne, co oznacza, że przyczyny tej umyślnie samobójczej „strategii” leżą w czym innym. Wydaje się dość oczywiste, że zjadliwa antyrosyjska histeria, tak agresywnie promowana przez ostatnie 12 miesięcy, jest „made in America”; dlaczego więc przywódcy UE podporządkowują się?

Odpowiedzi prawdopodobnie nie trzeba szukać dalej niż w ostatnich rewelacjach o szpiegowaniu Merkel przez NSA i czwartkowym ujawnieniu przez Wikileaks, że imperium chaosu systematycznie szpiegowało nie tylko Hollande, ale i Sarkozy’ego, a nawet Chiraca. Jakie informacje pozyskali w ten sposób NSA i amerykański rząd? Wszyscy będziemy mogli się o nich dowiedzieć z pierwszej strony Washington Post, jeśli tylko Merkel, Hollande i inni przywódcy UE kiedykolwiek zdecydują się przestać równać do szeregu z USA.

Tłumaczenie: PRACowniA

Reklamy

3 Komentarze »

  1. Widzę że nie jestem jedyny! Jakieś pół roku temu (a może już rok temu?) w pewnym okresie szeroko starałem się rozpowszechnić moją tezę że w efekcie sankcji firmy zachodnie przeniosą produkcję na Białoruś i do samej Rosji.
    Ciekawostką przyrodniczą pozostaje fakt występujący na rosyjskim rynku pracy braku fachowców – inżynierów przede wszystkim!
    Już od roku 2000-go ogromna ilość techników i inżynierów pracująca na polach naftowych Afryki Północnej a pochodząca z takich krajów jak dawna Jugosławia, Polska, Rumunia ale i Austria, Szkocja, Kanada, USA – przeniosła się na pola naftowe Rosji i Kazachstanu! Znam to bo mnie samego tam „ciągnięto” i znam „ciut” to zjawisko…

    Komentarz - autor: brusek — 26 czerwca 2015 @ 15:08

  2. @ brusek

    Na braku fachowców po wschodniej stronie naszej granicy wielki majątek zbijali ci na zachód (i daleki zachód) od nas przynajmniej od czasów I w.św. Wróg nie wróg, Zimna Wojna czy gorąca wojna – wielki i nie tak znowu wielki biznes nieprzerwanie robi biznes. Sankcje zdają się osłabiać państwa, ale nie indywidualne osoby i korporacje.

    Swoją drogą, wciąż szukam rozsądnej odpowiedzi na pytanie, skąd ten rzeczony brak fachowców. Wszak Akademia rosyjska o niebo lepsza od hamerykańskiej czy innej zachodniej.

    Komentarz - autor: iza — 27 czerwca 2015 @ 16:52

  3. @ iza
    Dlaczego brak fachowców. Ja znam ten temat od strony technicznej. Proces jest złożony i postępuje latami. Np. brak szkół, niechęć młodych ludzi do większego wysiłku (studia trudniejsze itp.), brak przemysłu a co się z tym wiąże wykształcenia niezbędnej kultury technicznej. Przed 1990 były szkoły przyzakładowe. Później w życiu zawodowy tłumaczenia i zmaganie się z „może ma pan racje ale musi pan wiedzieć ze to ja mam racje”. Wszędzie brakuje specjalistów na zachodzie i wschodzie i będzie ich brakować coraz więcej. Dlatego ze postępuje automatyzacja robotyzacja komputeryzacja i nie wspomnę o kilkudziesięciu innych dziedzinach ciągle rozwijanych. Historia pokazuje ze jesteśmy dość toporni i nie docierają do naszych główek podstawowe rzeczy to pomimo tego ciągle się rozwijamy się technicznie.

    Komentarz - autor: The son of the Sun — 29 czerwca 2015 @ 07:41


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: