PRACowniA

13 Czerwiec 2015

Bohater rewolucyjny a wieloaspektowe niszczenie młodego pokolenia nonkonformistów i antyautorytarian

Bruce E. Levine
Huffington Post
3 listopada 2013

Philip Zimbardo w trakcie wykładu pt. „Psychologia zła” mówi: „Aby być bohaterem, musisz nauczyć się odbiegać od normy, gdyż zawsze będziesz opierać się konformizmowi grupy”. To prawda. Sądzę, że Zimbardo zgodziłby się ze stwierdzeniem, iż w obliczu tyranii heroizm sprowadza się do walki o wolność i sprawiedliwość, a w batalii z niesprawiedliwością niezbędny jest szczególny rodzaj odchylenia i nonkonformizmu. Taką postawę Martin Luther King, Jr. nazywał „nieprzystosowaniem kreatywnym” [natomiast Kazimierz Dąbrowski – „nieprzystosowaniem pozytywnym”]. Powinna jej towarzyszyć olbrzymia doza sprzeciwu wobec ustanowionych w danym społeczeństwie tak zwanych autorytetów.

Antyautorytarianie, czyli ci, którzy nie uznają a priori żadnych autorytetów, niejednokrotnie krytykują niewłaściwe działania, podejmowane przez prawowitych przywódców, natomiast rządy liderów samozwańczych kwestionują i opierają się ich postanowieniom. Instytucje amerykańskie aktywnie zwalczają inicjatywy młodych antyautorytarian – potencjalnych przyszłych bohaterów – a wykorzystywane w tym celu metody powinny bez wątpienia zainteresować Amerykanów i wzbudzić w nich niepokój.

Zdaniem Zimbardo systemy edukacji winny sprzyjać upowszechnianiu idei „bohaterskiej wyobraźni”, a miałoby się to odbywać na specjalnych kursach, w których organizowanie chciałby się osobiście zaangażować. Ja natomiast jestem zdania, iż nasi młodzi potencjalni herosi znaczenie bardziej niż tego typu szkoleń potrzebują pomocy w walce z autorytarnymi aspektami systemu szkolnictwa.

George Orwell doszedł do wniosku, że nic bardziej nie dławi oporu wobec władzy i związanego z tym heroizmu niż obezwładniający strach. Niestety, w Stanach Zjednoczonych uczucie owego paraliżującego lęku jest wzbudzane właśnie przez system edukacji. Przyczynia się do tego uchwalenie ustawy „No child left behind” („Równe szanse dla wszystkich dzieci”), organizowanie konkursów na opracowanie programu nauczania pt. „Race to the top” („Wyścig na szczyt”) oraz tyrania testów wystandaryzowanych. Te przedsięwzięcia rozbudzają strach i w uczniach, i w nauczycielach. Ci ostatni są zmuszani do tego, by ściśle przestrzegać wymogów określonych przez autorów sprawdzianów końcowych. Edukacja podszyta lękiem zabija ciekawość i umiejętność krytycznego myślenia, a w konsekwencji hamuje odwagę krytykowania szkodliwych działań podejmowanych przez legalne władze oraz kwestionowania przejęcia rządów przez samozwańczych przywódców.

Dodatkowe obawy wśród młodych ludzi wzbudzają też docierające zewsząd komunikaty o konieczności studiowania – w przeciwnym razie staniesz się „życiowym nieudacznikiem”. Studentom, którzy wzięli pożyczki studenckie, trudniej jest wystąpić przeciwko systemowi z obawy, że ich postawa może zapędzić ich w jeszcze większą finansową pułapkę.

Powodem do zmartwień jest również fakt coraz częstszego kierowania do placówek psychiatrycznych „odbiegających od normy”, nonkonformistycznych, antyautorytarnych młodych ludzi, naszych potencjalnych przyszłych bohaterów. Ich leczenie, zalecane przez tak zwanych specjalistów zdrowia psychicznego, sprowadza się najczęściej do zażywania medykamentów. W 1980 roku Amerykańskie Stowarzyszenie Psychiatryczne dorzuciło do swej diagnostycznej biblii (wówczas wersji DSM-3) nową jednostkę chorobową, mianowicie „zaburzenie opozycyjno-buntownicze – ZOB” („oppositional defiant disorder” – ODD). Do jej klinicznych objawów należą między innymi: „częste ignorowanie próśb i reguł, ustalonych przez osoby dorosłe, lub niezgodne z nimi postępowanie” oraz „częste wdawanie się w sprzeczki z dorosłymi”. U wielu naszych największych bohaterów historycznych, jeśli żyliby w obecnych czasach, zapewne zdiagnozowano by w młodości ZOB lub inne tak zwane „zaburzenie destrukcyjne”, związane z destrukcyjnym zachowaniem lub nieprzestrzeganiem dyscypliny.

Silnie uspakajające leki przeciwpsychotyczne (neuroleptyki), takie jak na przykład Zyprexa czy Risperdal, są na chwilę obecną najbardziej dochodowymi medykamentami w Stanach Zjednoczonych (w 2011 roku wartość ich sprzedaży wyniosła 18 miliardów dolarów). W 2010 roku Journal of the American Medical Association (tygodnik wydawany przez American Medical Association, organizację założoną przez amerykańskich lekarzy) za główną przyczynę sukcesu leków przeciwpsychotycznych uznał nagminne przepisywanie ich dzieciom, u których zdiagnozowano niepsychotyczne zaburzenia, takie jak ZOB czy inne zaburzenia destrukcyjne. Dotyczy to w szczególności najmłodszych pacjentów, których koszty leczenia pokrywa Medicaid (program ubezpieczenia społecznego dla osób o niskich dochodach).

Ignacio Martin-Baró, psycholog społeczny z Salwadoru i jednocześnie orędownik na rzecz osób uciskanych przez system, został w końcu zamordowany w 1989 roku przez salwadorski pluton egzekucyjny, szkolony przez amerykańskich wysłanników. Jedną z obserwacji, jaką Martin-Baró poczynił w odniesieniu do psychologii w Stanach Zjednoczonych było to, iż „swoją pozycję i rangę zawdzięcza ona nadskakiwaniu ugruntowanym strukturom władzy i zaspokajaniu ich potrzeb”.

Martin-Baró nie byłby zaskoczony faktem, iż American Psychological Association – APA (Amerykańskie Stowarzyszenie Psychologiczne – ASP) przez kilka lat nie tylko akceptowało pomysł obecności psychologów przy przesłuchaniach i torturach w obozie Guantánamo, oraz w innych, podobnych miejscach, ale wręcz odnosiło się do niego z entuzjazmem. Kiedy wyszło na jaw, że w opracowywaniu brutalnych metod przesłuchań prowadzonych przez amerykańską armię i CIA pomagali amerykańscy psychologowie, ASP w 2005 roku zebrało zespół roboczy, by przyjrzeć się sprawie, dochodząc do wniosku, że działania psychologów przy wspieraniu armii w przesłuchaniach więźniów były… „ważne i etyczne”. W 2007 roku rada reprezentantów ASP zgodziła się z tą oceną, przegłosowując przytłaczającą większością odrzucenie warunków, które wykluczałyby udział członków ASP w znieważającym przesłuchiwaniu zatrzymanych. ASP zmieniło diametralnie swoje stanowisko dopiero rok później, unieważniając dotychczasowe postanowienia. Pochwała za to należy się w pierwszej kolejności Philipowi Zimbardo, gdyż jest on jednym z tych psychologów, którzy opowiadali się przeciwko polityce ASP.

Autorytarianie i antyautorytarianie istnieli, istnieją i będą istnieli też w następnych pokoleniach. Ci pierwsi znajdują się w strukturach władzy i w kręgach eksperckich, które, podążając za odgórnymi wytycznymi, zaspokajają potrzeby rządzących, jednocześnie zapewniając sobie samym pozycję społeczną i rangę. Ci drudzy nie chcą podporządkować swojego postępowania interesom władz, a za swój sprzeciw niejednokrotnie płacą ostracyzmem. Młodzi współcześni antyautorytarianie są systematycznie tłamszeni zarówno przez rządzących, jak i przez ich zwolenników – autorytarian. Możemy im pomóc, walcząc z despotycznymi siłami, które ich ciemiężą.

 

 ~ * ~

 

Największym wrogiem prawdy jest bezmyślny respekt dla autorytetów.

 

A oto w jaki sposób postawę heroiczną opisuje kanadyjski psycholog Jordan B. Peterson w swojej książce z 1999 roku pt. “Maps of Meaning: The Architecture of Belief” (“Mapy znaczeniowe: architektura przekonań”):

Bohater rewolucyjny to jednostka, która postanawia dobrowolnie i odważnie stanąć twarzą w twarz z niektórymi wciąż niepoznanymi i zagrażającymi aspektami rzeczywistości. Może być on również jedyną osobą, która w danym czasie jest zdolna w pewien szczególny sposób dostrzec niepełne i niewłaściwe ustrukturyzowanie adaptacji społecznej – kimś, kto rozumie, że wciąż istnieją złe, niepokonane jeszcze duchy, niebezpieczne niewiadome oraz przerażające możliwości. Podejmując twórcze działania, ponownie napotyka chaos, tworzy nowe, oparte na mitach, strategie postępowania i poszerza granice właściwości kulturowych – lub przekształca ich paradygmatyczną strukturę […].

Ten bohater, w konsekwencji zetknięcia się z nową anomalią, jako pierwszy przeorganizował swoją „wewnętrzną strukturę” – hierarchię wartości oraz zachowanie. „Zejście do świata podziemnego” i późniejsza transformacja czynią z niego wybawcę – ale kontakt ze smokiem chaosu także zaraża go siłami, które wprowadzają zamęt w tradycję i zaburzają stabilność. Utrzymywanie się „ustalonej” równowagi może być tylko pozorne – to znaczy, kultura w swojej obecnej formie może być już skazana na upadek wskutek jeszcze nie do końca uwidocznionej zmiany […].

Postawa tyraniczna utrzymuje społeczeństwo w stanie homogeniczności i sztywnej przewidywalności, ale przez to skazuje je na ostateczny upadek. Ten arogancki tradycjonalizm, ukryty po przykrywką moralnej cnoty, to tylko niewyrażona, zamaskowana obawa przed zejściem z ubitej ścieżki i przetarciem nowego szlaku – co jest całkowicie zrozumiałą, niemniej jednak niewybaczalną postawą wzdrygania się przed przeznaczeniem, wynikającą z braku wiary w osobiste umiejętności oraz dokładnie współmiernego lęku przed nieznanym. Nieuchronnym skutkiem takiego błędu jest ograniczenie zakresu znaczeniowego, sensu nadawanego zjawiskom – niejako z definicji, bowiem znaczenie, sens, egzystuje na granicy pomiędzy znanym i nieznanym. Tłumienie osobistych doświadczeń – co oznacza niepodjęcie nowych działań oraz nieuaktualnienie reprezentacji (obrazu) rzeczywistości w zetknięciu z czymś anomalnym – jest niczym budowanie zapory na rzece życia; oznacza egzystencję na jałowym gruncie, w uśpionym królestwie, w świecie wiecznej suszy. Osobiste doświadczenie – nie do pomyślenia w faszystowskiej, odwiecznie wypierającej kategoryzacji grupowej – jest nowatorskie oraz bezgranicznie ożywcze i pokrzepiające. […]

Bezpieczeństwo, jakie zapewnia przewidywalne społeczeństwo, stanowi antidotum na strach, ale społeczeństwo zbyt skostniałe ostatecznie sprowadza na siebie destrukcję. Przyszłość zawsze niesie ze sobą nieznane. Z tego to powodu brak elastyczności i gotowości na zmiany to pewna śmierć, wymarcie.

Zachowania adaptacyjne są tworzone lub transformowane przez jednostki czujące silną potrzebę znalezienia rozwiązania dla nieuchronnego napięcia pomiędzy dynamicznym osobistym doświadczeniem a społeczeństwem – pomiędzy tym, co rozpoznali jako prawdę, a tym, co głosi historia. W czasach kryzysu […] pełna readaptacja może wymagać środków rewolucyjnych – pełnej lub częściowej reinkarnacji – rozkładu na czynniki pierwsze i usystematyzowanej reorganizacji. […] Jeśli w czasie trwania kryzysu nie znajdzie się rozwiązania, grozi choroba psychiczna (danej osoby) albo kulturowa degeneracja (społeczeństwa). Taka „choroba psychiczna” (bankructwo kultury, fiasko heroizmu) to powrót do dominacji nieznanego. […]

Nieustanne wykraczanie w przyszłość służy zniszczeniu absolutnej wystarczalności wszystkich wcześniej ustalonych historycznie systemów i zagwarantowaniu, że ścieżka określona przez bohatera rewolucyjnego pozostaje jedyną pewną drogą do wybawienia. „Bohater rewolucyjny” jest ucieleśnieniem i reprezentacją działania samej świadomości. […]

Bohater to jednostka, która dla swoich egzystencjalnych problemów znajduje „trzecie wyjście” – alternatywę wobec dekadencji i autorytaryzmu. W zetknięciu z paradoksem, którego rozwiązanie jest niemożliwe w ramach historycznego kanonu (który ustanowił opartą się aksjomatach hierarchię wartości i takież założenia), podejmuje on natchnione działania i przekracza własne ograniczenia, zdeterminowane kulturowo. Zamiast zaprzeczać istnieniu problemu, bohater rewolucyjny – sprowadzając tym katusze na tych, którzy uparcie to postulują – podejmuje się z pozoru niemożliwego do wykonania zadania, polegającego na znalezieniu nowego rozwiązania i ponownym scaleniu walczących ze sobą przeciwieństw. Dopuszcza do siebie możliwość osiągnięcia sukcesu – nie dlatego, że problem można umniejszyć, a dzięki wierze w potencjał ludzkiej natury w znajdowaniu rozwiązań. Takie przekonanie – wiara – jest warunkiem wstępnym dla zebrania w sobie odwagi. Akt dobrowolnej transcendencji bohatera znów wystawia go na brutalne siły nieznanego (i na gniew grupy społecznej), ale jednocześnie umożliwia kreatywność działań. Zdolność bohatera do podjęcia ryzyka występowania w pojedynkę – jednak bez odrzucania własnej kultury z ignorancji co do jej wartości, ani też nie uciekając od niej w panice z powodu strachu – daje mu możliwość zdobycia autentycznej pozycji, jakkolwiek niekoniecznie publicznego uznania czy popularności.

[…] Heroiczny aspekt takiej jednostki – zdolność do spotkania z zupełnie nieznanym – nie może być poddany tyranii i nie rządzi nim przeszłość. Taki to duch stworzył cywilizację. Wyjście poza kulturę i ustawienie się przeciw naturze i światu wydaje się beznadziejną pozycją. Ale człowiek słabo zna swój prawdziwy potencjał – i w tej ignorancji jego nadzieja.

Tłumaczenie obydwu tekstów: PRACowniA
Niektóre z naszych wpisów o zbliżonej tematyce:
Jak psycholodzy załatwiają ruchy demokratyczne – tenże Bruce E. Levine
Autorytaryzm i orientacja na dominację społeczną na gruncie polskim – dr Jarosław Klebaniuk
Autorytaryzm – Laura Knight-Jadczyk
Moralne endo- i egzokręgosłupy – Andrew Bard Schmookler
Zinn: Nasz problem to obywatelskie posłuszeństwo – Howard Zinn

Dodaj komentarz »

Brak komentarzy.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: