PRACowniA

9 czerwca 2015

Akceptacja rzeczywistości kluczowym elementem zakończenia psychicznego bólu

Filed under: Nauka,Psychologia — iza @ 14:37

Margarita Tartakovsky, M.S.
PsychCentral
17 maja 2015

Każdy z nas doświadczał bólu. Ból ten może wynikać z powodu utraty bliskiej osoby, utraty pracy, zakończenia związku, uczestnictwa w wypadku samochodowym lub innego rodzaju traumy czy trudnej sytuacji.

Sheri Van Dijk, MSW (magister pracy socjalnej), jest autorką książki Calming the Emotional Storm: Using Dialectical Behavior Therapy Skills to Manage Your Emotions & Balance Your Life (Opanowanie emocjonalnej burzy. Korzystanie z umiejętności terapii dialektyczno-behawioralnej w zarządzaniu emocjami i wprowadzeniu równowagi w życiu). Według niej ból jest nieunikniony, jest częścią bycia człowiekiem. Często jednak sami zwiększamy swój ból i zadajemy sobie dodatkowe cierpienie.

Van Dijk koncentruje się na czterech grupach umiejętności wchodzących w skład terapii dialektyczno-behawioralnej (DBT), która została opracowana przez doktor psychologii Marshę Linehan. Van Dijk dzieli się swoim rozumieniem w takich kwestiach, jak walidacja emocji (przyznanie im prawa bytu), bycie bardziej skutecznym w życiu, radzenie sobie z sytuacjami kryzysowymi czy poprawa naszych relacji międzyludzkich.

Jak pisze Van Dijk, terapeutka zdrowia psychicznego w Sharon, w Kanadzie, nie akceptując rzeczywistości, tworzymy sobie cierpienie. Na przykład mówiąc: „To nie w porządku”, „Dlaczego ja”, „To nie powinno się było zdarzyć” lub „Nie mogę tego znieść!”.

Według niej instynkt skłania do walki z bólem. Normalnie ten instynkt chroni nas, ale w przypadku bólu obraca się przeciwko nam. Możemy unikać bólu albo udawać, że nie istnieje, możemy zwrócić się do zachowania szkodliwego dla zdrowia, możemy rozmyślać o swoim cierpieniu, nie robiąc nic, żeby mu ulżyć, możemy próbować zapomnieć o bólu, używając pewnych substancji (alkohol, leki, narkotyki).

Tymczasem kluczem jest zaakceptowanie rzeczywistości. Jak pisze van Dijk: „Akceptacja po prostu oznacza, że zamiast starać się zaprzeczyć rzeczywistości, przyjmujesz ją do wiadomości”.

Akceptacja nie oznacza, że aprobujesz daną sytuację ani że nie chcesz jej zmienić. Akceptacja nie jest też synonimem przebaczenia i nie ma związku z innymi ludźmi. Van Dijk pisze:

„Chodzi o zmniejszenie przeżywanego cierpienia. Jeśli byłeś wykorzystywany, nie musisz wybaczać osobie, która się tego dopuściła. Akceptacja oznacza zaakceptowanie faktu wykorzystania.

W akceptacji – lub jej braku – chodzi po prostu o to, czy chcesz dalej poświęcać czas i energię na przeżywanie tych wszystkich bolesnych emocji, związanych z daną sytuacją, czy też nie”.

Według Van Dijk przebaczenie nie jest obowiązkowe, jest jedną z opcji, ale akceptacja jest niezbędna, aby pójść do przodu.

Akceptacja nie oznacza także poddania się ani bierności w danej sytuacji. Van Dijk ukazuje to na przykładzie kobiety, która spotyka się z pewnym mężczyzną. W przeciwieństwie do niej, on nie chce ślubu ani dzieci. Ona ma jednak nadzieję, że zmieni on swoje zdanie. Po dwóch latach bycia razem w końcu zdaje sobie sprawę, że musi zaakceptować rzeczywistość decyzji podjętych przez jej partnera i zdecydować, czy pozostać w obecnym związku, czy poszukać sobie kogoś, kto będzie chciał tego samego, co ona.

„Nie możemy aktywnie dążyć do zmiany czegoś, dopóki nie uznamy tego, czym to coś naprawdę jest”.

Akceptacja ma potężną moc. Kiedy zaakceptujemy rzeczywistość, przeważnie słabnie nasz gniew. Bolesna sytuacja przestaje mieć nad nami władzę. Chociaż ból nie znika, znika cierpienie.

Oto lista dodatkowych wskazówek, jak zaakceptować rzeczywistość, pochodzących z książki van Dijk, która powinna być lekturą obowiązkową:

  • Poweźmij zobowiązanie zaakceptowania rzeczywistości określonej sytuacji. Zauważaj, kiedy się przeciwstawiasz i mówisz coś w rodzaju „Ale to niesprawiedliwe”. Nie osądzaj się za to, że nie jesteś w stanie zaakceptować rzeczywistości. To normalne, że myśli wracają na utarte szlaki. Jak w wypadku nabywania nowych umiejętności, tak i tu potrzeba czasu, praktyki i cierpliwości. Akceptacja nie nastąpi z dnia na dzień, a im bardziej bolesna sytuacja, tym więcej wymaga czasu i praktyki.
  • Ponownie skoncentruj się na akceptacji. Przypomnij sobie, że sam wybrałeś akceptację oraz dlaczego jest to dla ciebie ważne. Możesz powiedzieć sobie: „Jest, co jest”. Zdecydowałem się pracować nad zaakceptowaniem tej sytuacji, ponieważ nie chcę już, aby miała nade mną kontrolę. Będę wytrwale pracował nad jej zaakceptowaniem”.
  • Zrób sobie listę tego, co chcesz zaakceptować. Zacznij od drobnych spraw, które nie powodują dużo bólu. Pomoże ci to ćwiczyć i budować zaufanie. Na przykład zacznij od zaakceptowania, że utknąłeś w korku, stoisz w długiej kolejce lub musisz zmienić plany z powodu brzydkiej pogody.
  • Przygniatającą sytuację staraj się podzielić na mniejsze, łatwiejsze do zaakceptowania elementy.
  • Skup się na teraźniejszości. Nie próbuj zaakceptować czegoś, co się wydarzy w przyszłości, jak na przykład: „nigdy nie będę w trwałym związku”. Nie mamy pojęcia, co nas spotka w przyszłości. Zamiast tego, możesz pracować nad zaakceptowaniem, że obecnie nie jesteś w żadnym związku – jeśli to jest przyczyną twojego cierpienia.
  • Nie próbuj zaakceptować osądów. Van Dijk pracowała z kobietą, która mówiła, że ciężko jej było zaakceptować to, że jest złą osobą. Doszła do tego wniosku, ponieważ była uzależniona od narkotyków i nie potrafiła przyjąć pomocy od bliskich jej osób. Ale to, co tak naprawdę potrzebowała zaakceptować, to te właśnie realia – a nie osąd o byciu jakoby złym człowiekiem.

Jeszcze raz, ból emocjonalny jest częścią życia. Jednak sami tworzymy niepotrzebne cierpienie poprzez brak akceptacji rzeczywistości. Nie możemy wówczas dokonać zdrowych zmian. Kiedy praktykujemy akceptację, pozwalamy sobie przejść dalej, otwieramy drzwi do wolności i podejmujemy kroki, wiodące do poprawy naszego życia. Akceptacja może być trudna, ale możemy się w tym ćwiczyć.

Komentarz SOTT: Choć często uniesienie zasłony naszych złudzeń jest bolesne, nie możemy tak naprawdę ruszyć do przodu ani rozpocząć procesu uzdrawiania, dopóki nie przyjmiemy do wiadomości rzeczywistości nieprzyjemnej sytuacji, w której się znajdujemy. Dopiero wtedy mamy możliwość podjęcia niezbędnych kroków, otwierających drzwi do nowych możliwości:
Konieczność pozbycia się iluzji

 

Tłumaczenie: PRACowniA
Artykuł na SOTT: Acceptance of reality is key to ending the suffering of emotional pain

Advertisements

4 komentarze »

  1. Konkret tekst. Wypuszczenie skrywanych emocji na powierzchnię, to za pewne jeden z najważniejszych elementów w pracy nad sobą. Emocje muszą dojść do świadomości. Bywało, że zdawałem sobie sprawę (pewnie wy macie podobnie), że po usłyszeniu czegoś negatywnego na swój temat zaczynałem (a właściwie zaczynały mi się) tworzyć różne myśli w głowie o tym jaka ta osoba, która mi coś wytknęła jest – że jest taka czy owaka. Zaczynałem umniejszać ją w myślach, a sobie dodawać i szukać wymówek dla swojej sytuacji. Gdy tak na prawdę chodziło o to, żeby przyznać wewnętrznie samemu przed sobą: „Tak, taki jestem.”, „Tak, to zrobiłem/tak się zachowuję” i odczuć ten dyskomfort wynikający z sytuacji, w której się jest. I wtedy cały ten wewnętrzny dialog wygasał i było możliwe spojrzeć inaczej na tę osobę i w ogóle rzeczywistość.

    Po co to jest? Dlaczego tak się dzieje? Widać zawsze mamy wybór. Możemy zaprzeczać samemu sobie, ale jednak jakaś część w nas chce prawdy, chcemy zmian, chcemy być lepsi, ale jeśli nie współpracujemy, tylko tworzymy historię z księżyca, to ostatecznie kreuje to cierpienie. Biada temu, co kłamie sobie i jak zmienić się może mu może być ciężko, tak biada, jak nawet nie wyczuwa, że jest coś nie tak i że jego narracja się nie klei.

    Komentarz - autor: corhorn — 9 czerwca 2015 @ 15:23

  2. Proponowana przez autorkę metoda akceptacji w psychoterapii na pewno przynosi ulgę cierpiącemu, lecz nie rozwiązuje konfliktu osobowościowego w którym on tkwi, tylko sprowadza go na niższy poziom podświadomości mówiąc inaczej go ukrywa. Tym samym nie rozstrzyga zasadniczego problemu , który pojawił się przed pacjentem. W tym względzie ta psychoterapeutyczna metoda przypomina mi swoim podobieństwem psychologiczną metodę rozwiązywania wewnętrznych konfliktów osobowościowych przez samooszukiwanie, którą to metodę nie należny zaliczyć do najdoskonalszych z punktu widzenia rozwoju osobowości. Jej pozytywną stroną jest to , iż pomaga pacjentowi, lecz wydaje mi się, że jedynie na krótką metę to jest odsuwa problem w czasie dając pacjentowi i jednocześnie terapeucie potrzebny czas , by wdrożyć do rozwiązania konfliktu inną doskonalszą metodę , którą jest racjonalizacja, przy czym w okresie przejściowym od jednej metody do drugiej pacjent musi pozostawać pod stałą opieką terapeutyczną .

    Jest jeszcze jeden problem ze stosowaniem akceptacji, a mianowicie nie może ona przekroczyć pewnych granice . Mam na myśli granice uniwersalnych wartości ludzkich, społecznych, światopoglądowych i ideologicznych uznawanych przez pacjenta, bowiem w przeciwnym razie metoda ta zostanie przez pacjenta na samym początku odrzucona i jej praktyczna opernacjonalizacja stanie się niewykonalna. . Z tego tez względu powszechne stosowanie tej metody w terapii /psychoterapii/ wydaje się w dużej mierze ograniczone.

    Komentarz - autor: Michał Jarzyński — 11 czerwca 2015 @ 07:42

  3. @ MJ

    W tym względzie ta psychoterapeutyczna metoda przypomina mi swoim podobieństwem psychologiczną metodę rozwiązywania wewnętrznych konfliktów osobowościowych przez samooszukiwanie

    I tu nie masz racji, Michał. Może źle zrozumiałeś przekaz, bo jest wręcz przeciwnie. Nie da się rozwiązać żadnego problemu – wewnętrznego, w relacjach z innymi itp – jeśli się zaprzecza jego istnieniu, nie dopuszcza się go świadomości (samooszukiwanie się). Tu chodzi o zaakceptowanie istnienia konkretnego problemu i przeważnie również wiążących się z nim uczuć, a nie o akceptacje „wszystkiego” w new age’owym stylu.

    Spróbuję podać przykład. Weźmy choćby zdradę (przyjaciel zdradził nasze zaufanie, zdradził/a nas partner/ka itp). Zdrada jest jednym z najbardziej traumatyzujących przeżyć, więc oczywiście wywołuje u ofiary włączanie się mechanizmów obronnych, mających za zadanie usunąć bolesne doświadczenie ze świadomości albo przynajmniej złagodzić odczuwany ból. Często wspomagającym czynnikiem jest nasza skłonność do unikania/ odsuwania problemów i trudnych wyzwań. W ten sposób doświadczenie ląduje gdzieś w podświadomości – a powiązane emocje i uczucia oczywiście „wyciekają” przy każdej nadarzającej się okazji, w sposób niekontrolowany i przeważnie nieadekwatnie do sytuacji.

    Akceptacja rzeczywistości dotyczy aktywnego, świadomego przeciwstawienia się tej tendencji ucieczkowej (zaprzeczania, usprawiedliwiania, chowania głowy w piasek) – i stawienia czoła sytuacji w taki czy inny sposób, zależnie od okoliczności. Na przykład: OK, przyjaciek zdradził nasze zaufanie. To boli i wywołuje gniew (akceptacja uczuć). Przyjaciel powinien się o tym dowiedzieć, jest to czas na asertywność i szczerość. W zależności od jego reakcji i rozwoju wypadków albo przyjaźń się obroni, albo trzeba będzie podjąć trudną decyzję o zerwaniu bliskiej więzi. To niewygodne, kłopotliwe, stresujące, ale jednocześnie jedyne zdrowe rozwiązanie – nie do osiągnięcia bez zakceptowania (zaistnienia) problemu.

    Komentarz - autor: iza — 11 czerwca 2015 @ 16:12

  4. @Iza
    „Nie da się rozwiązać żadnego problemu – wewnętrznego, w relacjach z innymi itp – jeśli się zaprzecza jego istnieniu, nie dopuszcza się go świadomości (samooszukiwanie się). Tu chodzi o zaakceptowanie istnienia konkretnego problemu i przeważnie również wiążących się z nim uczuć, a nie o akceptacje „wszystkiego” w new age’owym stylu. […] Akceptacja rzeczywistości dotyczy aktywnego, świadomego przeciwstawienia się tej tendencji ucieczkowej (zaprzeczania, usprawiedliwiania, chowania głowy w piasek) – i stawienia czoła sytuacji w taki czy inny sposób, zależnie od okoliczności.”

    Absolutnie poprawnie. Powiedziałabym, że wręcz podręcznikowo. Brawo!

    @Michał – ucz się.

    Komentarz - autor: Magia — 12 czerwca 2015 @ 12:28


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: