PRACowniA

2 kwietnia 2015

Impas w stosunkach między Stanami i Rosją – psychopaci kontra fakty

Joe Quinn
Sott.net
28 lutego 2015

© Metro (UK) — Oto, co w zachodnich mediach uchodzi za „obiektywną informację”: „Nuklearny atak Putina – tysiące osób w niebezpieczeństwie”

Przez ostatnie 12 miesięcy rozgrywa się wokół nas szaleńcza wojna – to tak gwoli przypomnienia, jeśli umknęło to waszej uwadze. Nie jest to wojna „gorąca”, lecz zakrojona na olbrzymią skalę [„zimna”] propaganda wojenna, z rodzaju tych, które zwykle są zapowiedzią podjęcia równie intensywnych działań militarnych.

Amerykańska ofensywa dezinformacyjna, skierowana przeciwko Rosji, ruszyła pełną parą nie na żarty w 2006 roku, kiedy to wskutek zatrucia polonem zmarł przeciwnik Putina – Aleksander Litwinienko. Pomimo faktu, że wcześniej jedynymi sprawcami podobnego czynu byli mordercy Jasera Arafata [prawdopodobnie agenci Mosadu], zachodnie media winnym otrucia Litwinienki błyskawicznie uznały Putina, a potem to oskarżenie usilnie podtrzymywały.

Na początku tego roku rząd brytyjski rozpoczął jawne dochodzenie w tej sprawie. Zarzuty sformułowano w oparciu o prawną argumentację a priori, tj. bez dowodów – przyjęto, że „każdy wie, że Putin jest bandytą”. W trakcie śledztwa ujawniono pewien drobny szczegół, całkowicie podważający zarzuty stawiane Putinowi, dotyczące śmierci Litwinienki, ale zachodnie media skrzętnie go pominęły.

Według brytyjskiego rządu Litwinienkę – modelowego „antyputinowskiego bojownika” – sprzątnęli dwaj agenci Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), aplikując mu radioaktywną truciznę dodaną do resztki herbaty w imbryku (około pół filiżanki), zamówionej w londyńskim hotelu, którą go poczęstowali. Problem w tym, że z tymi dwoma umówił się spontanicznie sam Litwinienko zaledwie kilka godzin przed owym spotkaniem. A zatem, by uwierzyć, że to akurat tych dwóch rosyjskich agentów zamordowało swojego rodaka, musimy przyjąć, że przypuszczali oni, że Litwinienko zamierza poprosić ich o spotkanie, i właśnie na taką okoliczność nosili przy sobie działkę polonu. Na dodatek, jeden z owych agentów przedstawił Litwinience swojego 8-letniego syna, a nawet kazał dzieciakowi uścisnąć mu rękę po tym, jak ten wypił już rzekomo radioaktywną herbatę. Żona Litwinienki, Marina, przekazała śledczym, że jej mąż w okresie poprzedzającym jego śmierć pracował dla MI6.

(more…)

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: