PRACowniA

4 marca 2015

Pomiędzy amerykańskim i izraelskim rządem nie ma żadnej różnicy

Robert Fisk
The Independent, UK
3 marca 2015

Prezydent USraela?

Uri Awneri jest bez wątpienia najbardziej dalekowzrocznym, intelektualnie i filozoficznie usposobionym przedstawicielem izraelskiej lewicy, jakiego kiedykolwiek spotkałem. Podobnie jak T. S. Eliot, posiada on umiejętność wyrażania najgłębszych prawd przy użyciu zaledwie kilku słów. O każdym eseju, który napisał, mogłem powiedzieć: Dokładnie, to jest to! Jednak po raz pierwszy od 40 lat nie mogę zgodzić się z tym wielkim człowiekiem.

Zasugerował bowiem, że wtorkowa wizyta Benjamina Netanjahu w Kongresie na zaproszenie republikanów – na dwa tygodnie przez wyborami do Knesetu oraz bez zgody i chęci Obamy na spotkanie się z tym starym łajdakiem – niszczy jednogłośne, dwupartyjne amerykańskie wsparcie dla polityki Izraela. Zdaniem Uriego po raz pierwszy w historii pozwolono demokratom na krytykowanie Izraela.

To całkowita niedorzeczność.

Kongresmeni z obydwu partii płaszczą się, niemalże mdleją i wydają okrzyki poparcia dla Bibiego i jego poprzedników z większym entuzjazmem niż rzymski tłum w Koloseum. Kiedy Bibi ostatnio pojawił się na Kapitolu, otrzymał dosłownie dziesiątki owacji na stojąco od przypominających stado owiec reprezentantów amerykańskiego społeczeństwa, których bezkrytyczne uwielbienie państwa izraelskiego oraz skrajny, podszyty tchórzostwem, strach przed posądzeniem ich o antysemityzm sugerują, że Bibi mógłby być znaczenie bardziej popularny jako prezydent Stanów Zjednoczonych aniżeli Barack. Przydaje się tu również jego nieskazitelny amerykański akcent.

 

(more…)

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: