PRACowniA

21 Styczeń 2015

Najwyższa Bogini na mównicy: teoria ruchu feministyczno-wegetariańskiego/wegańskiego

Filed under: Psychologia,Różne,Świat wokół nas — iza @ 15:03
Tags: ,

Gena Winterbrook
Sott.net
Fri, 20 Apr 2012

© Anna Leah Merrit — „Ewa”

Według popularnego biblijnego mitu zerwanie przez Ewę jabłka i spożycie go wspólnie z Adamem jest przyczyną „upadku ludzkości”. Ewa i jej partner, przyodziani jedynie w figowe listki, bez grosza przy duszy, zostali wypędzeni z Edenu. Jeszcze długo potem kobiety były pomawiane i obarczane winą za „całe zło” tego świata.

W rzeczywistości, opowieść o Edenie jest metaforą utraty przez ludzkość jej kreatywnej energii, odseparowania się od natury i stopniowego zacieśniania więzi ze światem materialnym. To właśnie oddzielenie człowieka od przyrody położyło grunt pod zniekształcone postrzeganie kobiety jako „ucieleśnienia zła”, które potem zakorzeniło się w wielu religiach i przetrwało do dziś.

Ruchy feministyczny i wegetariański, podobnie jak religia, zyskały poklask, przyjmując formę czegoś, co najwyraźniej ma więcej wspólnego z fundamentalizmem niż z grupą osób wyrażających opinie, będące odzwierciedleniem ich wyborów.

Interesujące, jak w wielu przypadkach oba te ruchy przeplatają się. Wiele dzisiejszych feministek zdaje się utożsamiać z założeniami wegetarianizmu, natomiast wiele wegetarianek podziela idee feminizmu. I feministki, i wegetarianki zyskały reputację pełnych jadu awanturnic, co niejednokrotnie zmusza przerażonych oponentów do wycofywania się z dalszej konfrontacji. Jeśli zwyczajna rozmowa wywołuje aż tak strachliwą reakcję wśród ich krytyków, to może należałoby się bliżej przyjrzeć motywom, jakie stoją u podstaw ruchu feministyczno-wegetariańskiego.

Często cytowane wyniki badań Daniela Yankelovicha z 1992 roku, zlecone przez czasopismo Vegetarian Times, pokazują, że z 12,4 miliona osób, które określają siebie mianem wegetarian, aż 68% stanowią kobiety.

W ciągu ostatnich kilku lat ruch feministyczno-wegetariański gwałtownie urósł w siłę. Jak wspomniano powyżej, każdy odwiedzający jedną z wielu stron lub forów poświęconych temu zagadnieniu, szybko zorientuje się, że większość dyskusji przesiąknięta jest pyszałkowatą złością. O ile, co zrozumiałe, nikt nie miałby ochoty na rozmowy o mięsie na portalach wegetariańskich, o tyle wiele prowadzonych przez mięsożerców stron jest opanowanych przez grupy wegetariańskich „krzykaczy”, wyrażających oburzenie z powodu najmniejszej sugestii, kwestionującej rzekomy zbawienny wpływ diety wegetariańskiej na zdrowie. Dla ludzi, którzy opowiadają się za pokojem i miłością, fanatycy wegetarianizmu są postrzegani z pewnością jako jednostki pełne gniewu. Dlaczego tak się dzieje?

Często pod przykrywką złości kryje się strach i głębokie rozczarowanie. Być może feministko-wegetariankom powróciła pamięć o emocjonalnym zranieniu, jakiego doświadczyły w dzieciństwie, i poprzez ratowanie zwierząt i nawracanie mięsożerców usiłują ocalić siebie?

Jedzenie mięsa i kobiece zniewolenie

© Peta

Wiele kobiet identyfikuje się ze zwierzętami najwyraźniej dlatego, że potrafią dostrzec olbrzymie cierpienie, jakiemu poddawane są zwierzęta z masowych hodowli i ubojni (CAFOs). W gruncie rzeczy, swoje własne doświadczenia przenoszą najwidoczniej na zwierzęta. Przetwórnie przemysłu mięsnego to niezaprzeczalnie miejsca pełne przemocy i okrucieństwa, niemniej jednak wegetarianki napawa wstrętem w równym stopniu idea jedzenia mięsa zwierząt wypasanych na łąkach, które żyją w większej zgodzie z naturą. Niektóre z nich są tak mocno zaangażowane w tę kwestię, że niestety nie są w stanie znieść żadnego cierpienia obecnego w królestwie zwierząt; nawet polowanie i zabijanie w celu przetrwania to dla nich zbyt wiele.

Uczucie aż takiej empatii w stosunku do istot żyjących jest godne pochwały, niemniej jednak w przypadku wegetarianek ma ono zastosowanie wyłącznie w odniesieniu do zwierząt, a także tylko tych osób, które podzielają ich światopogląd. Empatia jest podstawową ludzką cechą (a przynajmniej tak było kiedyś) i powinna być obecna podczas każdej ludzkiej interakcji, nawet z tymi, którzy dokonali odmiennych wyborów. Dlaczego życzliwość wobec osób, które postanowiły jeść mięso, i respektowanie ich wolnej woli doprowadza wegetarianki do utraty rozumu?

A może jest tak, że niektóre feministko-wegetarianki doznały aż tak głębokiego bólu i cierpienia (poprzez seksizm i inne formy poneryzacji), że nie potrafią już, tak jak ich męskie odpowiedniki, rozpoznać siebie w kimś innym? Bardzo często przyczyną życia w takim stanie jest, najwyraźniej, wystarczająco długotrwała odmowa spojrzenia w głąb siebie – w celu uzyskania dostępu do własnego emocjonalnego krajobrazu – aby zdać sobie sprawę ze swojego człowieczeństwa i skłonności do popełniania błędów. Zamiast pogodzić się z tym nieskomplikowanym faktem, opowiadają się po stronie zwierząt, w desperackiej próbie udowodnienie sobie samym i innym, że wzniosły się ponad każdą słabość, ukrytą czy widoczną. Niemniej jednak, utożsamiając się z całej siły z prześladowanymi, same nieświadomie wcielają się w rolę prześladowców każdego, kto nie podziela ich poglądów.

Przyjście na ten świat w ciele kobiety wiąże się z doświadczaniem przemocy fizycznej i/lub emocjonalnej, niejednokrotnie przez całe życie. Trudne do zniesienia, nieustające osądy innych (a w końcu własne) często prowadzą do uformowania wokół siebie ochronnej ściany w celu przetrwania. W przypadku tych, którzy doświadczają nadmiernej seksualnej lub psychologicznej przemocy, jest ona wyjątkowo gruba i wysoka. To sprawia, że odbiór komunikatów dochodzących z zewnętrz zostaje utrudniony, gdyż są one często brane za atak. A zatem nic dziwnego, że niektórzy, skonfrontowani z zagadnieniami seksu i płci, przenoszą własne emocjonalne rany na kogokolwiek lub cokolwiek, jeśli tylko stanowi ich odzwierciedlenie.

Kobiety już od dzieciństwa doświadczają seksizmu. Jeśli nie przystają do społecznych standardów, są ciągle narażane na poniżanie i zakłopotanie. Wyzwiska kierowane pod ich adresem typu „suka” i „krowa” to dla wielu z nich chleb powszedni. A może te obelżywe określenia sprawiają, że kobiety jeszcze bardziej utożsamiają się z pełnym zniewagi traktowaniem zwierząt? Dodatkowo, część mięsa pozyskuje się z osobników żeńskich, co może być przyczyną tego, że wiele kobiet nie tylko wczuwa się w sytuację zwierząt, ale usiłuje też bronić je przed uprzedmiotowieniem.

Traumy z przeszłości ciągną się za pokrzywdzoną do tego stopnia, że każda sytuacja jest postrzegana przez nią w kontekście “my przeciwko im”. Sytuacja staje się jeszcze bardziej skomplikowana, gdy każdy dowód na społeczną patologię traktuje się po prostu jako pretekst do przyjęcia zwykle ekstremalnie moralistycznego stanowiska, co prowadzi do znajdowania winy w tych, którzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności. Są to swoiste „straty poboczne”.

Teoretyczka ruchu feministyczno-wegetariańskiego Carol J. Adams, autorka książki pt. “Polityka seksualna mięsa: teoria krytyczna ruchu feministyczno-wegetariańskiego” (The Sexual Politics of Meat: A Feminist-Vegetarian Critical Theory), próbuje zestawić uprzedmiotowienie zwierząt i kobiet oraz postawić pomiędzy tym zjawiskami znak równości. Na tę okoliczność ukuła termin antropornografia:

„Antropornografia to przedstawienie nie-ludzi jako zwierzęcych prostytutek, które pragną zostać zjedzone. Począwszy od nieżywego kurczaka na wysokich szpilkach w jednym z wydań Vanity Fair, a skończywszy na „indyczej / tureckiej prostytutce” (turkey hooker), z cierpienia zwierząt uczyniono seksualną rozrywkę. Wraz z antropornografią, nierówność pomiędzy gatunkami przechodzi w nierówność pomiędzy płciami, a pożądanie ukrywa potrzebę dominacji. Antropomorfizację zwierząt, czyli przypisywanie im cech ludzkich, zarzuca się wegetarianom, weganom i aktywistom na rzecz zwierząt, natomiast w rzeczywistości czynią to najwyraźniej mięsożercy i zwolennicy antropornografii. Aktywiści na rzecz zwierząt zdają sobie sprawę z tego, że zwierzęta są jak istoty ludzkie, bo ludzie de facto to zwierzęta. Animorphs, czyli ci, którzy posiadają moc przemiany w zwierzęta, dzięki pełnemu współczucia magicznemu usposobieniu, też sugerują, że to prawda”.

W powyższym fragmencie, Adams porównuje sposób traktowania zwierząt i kobiet w kontekście pornografii. Niestety, autorka ma na myśli każdego, kto nie jest wegetarianinem lub weganem. Podobny brak umiejętności oddzielenia jednostek i ich specyficznych osobistych doświadczeń jest powszechnie widoczny w ruchu feministycznym, gdzie z każdego mężczyzny próbuje uczynić się wroga. To, czego Adams i jej podobni najwyraźniej nie pojmują, to że istnieje wróg o znacznie większej sile oddziaływania, jeśli uwzględni się rolę psychopatów, jaką mają do odegrania w społeczeństwie. Szczegóły przesłaniają autorce istotę rzeczy; podobnie rzecz się ma w przypadku wielu wegetarian i wegan, co sprawia, że wszystkich mięsożerców postrzegają oni, w najlepszym przypadku, jako zwolenników mizoginii, a najgorszym – jako morderców.

Nie słysząc dzwonów bijących na pogrzeb

Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą; każdy stanowi ułomek kontynentu, część lądu. Jeżeli morze zmyje choćby grudkę ziemi, Europa będzie pomniejszona, tak samo jak gdyby pochłonęło przylądek, włość twoich przyjaciół czy twoją własną. Śmierć każdego człowieka umniejsza mnie, albowiem jestem zespolony z ludzkością. Przeto nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie. – John Donne, Medytacja XVII

Powszechnym błędnym wyobrażeniem na temat mięsożerców, podzielanym przez wegetarian i wegan, jest brak zainteresowania losem zwierząt oraz brak poszanowania dla ich życia. Mięsożercy to bezmyślne żarłoki. Podczas gdy w niektórych przypadkach może być to prawdą, to z pewnością nie obejmuje wszystkich. W rzeczywistości, wielu zwolenników jedzenia mięsa ma wielki szacunek dla życia i świadomie dokonuje wyborów, które wspierają prawo do zdrowego i radosnego życia zwierząt. Bez wątpienia zdają sobie sprawę z tego, że jakość mięsa, jakie spożywają, wpływa bezpośrednio na ich życie. Wielu wegetarian i wegan wie, że jeśli pożywienie pochodzi z możliwe najzdrowszego źródła, to wszyscy na tym zyskują, cała natura. Natomiast to, czego niektórzy z nich nie dostrzegają, to potrzeby i wybory innych.

Jako że to kobiety są często odpowiedzialne za robienie zakupów w gospodarstwach domowych, to one decydują o tym, kto co je. Dla kogoś, kto ma bardziej urozmaiconą dietę, może stanowić to trudność. Na przykład niektóre zwierzęta otrzymują karmę wegetariańską, bez względu na to, czy sprzyja ona ich zdrowiu, czy nie. Gdy określona dieta nie jest naturalna lub optymalna dla utrzymania zdrowia innej istoty, to czemu dokładnie ma służyć jej narzucanie? Najwyraźniej to paradoksalne, oparte na ucisku pragnienie określania potrzeb innych sprawia, że wielu wegetarian i wegan przekracza granice. Skoro w efekcie spożywania przez całe życie niewłaściwego jedzenia wiele osób przedwcześnie umiera, niejednokrotnie w bólu, to w takim razie zlekceważono nie tylko ich prawo do zdrowia, ale też prawo do spokojnej śmierci. Jak właściwie przebiega ten cały proces i o co w nim chodzi?

Jeśli “wszystko ma swój czas”, to dlaczego niektórym wegetarianom i weganom tak trudno pogodzić się z tym, że w pewnym momencie każde życie dobiega do końca? Natura obejmuje rośliny i zwierzęta i niestety w każdym cyklu życia, aby coś mogło żyć, coś innego musi umrzeć. Spójrzcie na przyrodę, która was otacza. Wielu osobom trudno przyjąć do wiadomości, że za jakiś czas one też muszą umrzeć. Jako że wśród wegetarianek są również kobiety obdarzone zdolnością do dawania życia, to nie wykluczone, że niektórym z nich trudniej pogodzić się ze śmiertelnością, a zatem przenoszą swoje własne zrozumienie koncepcji Matki obdarzającej życiem na wszystkich, którzy stają na ich drodze, z pominięciem mięsożerców, którzy przypominają im o śmierci.

Może być również tak, że w odczuciu feministko-wegetarianek mięsożercy wykształcili w sobie pewne psychologiczne blokady, dzięki którym pozostają nieświadomi faktu, że ich posiłki zawierają w sobie niegdyś żywy pierwiastek. Nie dotyczy to jednak wszystkich konsumentów mięsa. Co więcej, niektórzy mięsożercy są wyjątkowo świadomi faktu, że zwierzę oddało dla nich swoje życie i są mu za to wdzięczni. Dodatkowo, kupując mięso ze zwierząt wypasanych na łąkach, bez problemu dostrzegają ich ścięgna, mięśnie, kości, krew i organy. Nie da się nie zauważyć, że to mięso należało kiedyś do żyjącej, oddychającej istoty. Jeśli jesteśmy wystarczająco uważni, możemy skorzystać z okazji zmierzenia się z naszą własną śmiertelnością i uszanować to odebrane życie, starając się żyć bardziej świadomie.

Opór przed zaakceptowaniem śmierci został wprogramowany we współczesne społeczeństwo. Opinię publiczną zachęca się do odsuwania od siebie wszelkiej myśli na temat bólu i śmierci, oferując jej gotowe, przetworzone „jedzenie” lub farmaceutyki, odciągające uwagę od konfliktów zbrojnych, prowadzonych przez rządzących przeciwko niewinnym ludziom na całym świecie. W związku z tym potrafię pojąć, dlaczego niektóre feministko-wegetarianki nie chcą mieć nic wspólnego z czymkolwiek, co kojarzy się im ze śmiercią.

Ignorowanie śmierci nie oznacza jednak większego umiłowania życia; oznacza de facto umniejszone umiłowanie życia. Decydując się na niepostrzeganie rzeczywistości taką, jaka jest, w gruncie rzeczy przestajemy ją akceptować. Innymi słowy, nie darzymy jej szacunkiem. To jakby powiedzieć, że kochamy kogoś bardziej tylko dlatego, że nie akceptujemy wszystkich innych. Dobieranie i wybieranie tego, co lubimy i czego nie lubimy, jest w istocie pogardzaniem każdym doświadczeniem, które uczyniło nas tym, kim jesteśmy. Gdy ktoś twierdzi, że nas kocha, jednocześnie odrzucając niektóre nasze cechy, to w rezultacie nie obdarza nas pełną miłością. A zatem wegetarianki i weganki, które nie potrafią pogodzić się ze śmiercią zwierząt, po to, abyśmy mogli żyć, gdyż „kochają” je tak mocno, powinny ponownie rozważyć, czy są zwolenniczkami życia, czy pogardzają jego istotnym i nieodłącznych aspektem.

Opowiadając się za życiem, akceptujemy fakt, że wszyscy jesteśmy i drapieżnikiem, i ofiarą. Ludzie są ciągle narażeni na śmierć, czy to w wyniku ataku zwierzęcia, innej osoby czy wreszcie przez chorobę. W końcu coś nas dopadnie. Nawet jeśli uda nam się długo wytrwać w zdrowiu, nasze ciała i tak staną się pożywką dla mikroorganizmów w glebie. Cyklu życia nie da się odrzucić i nie powinno się tego robić. W swojej najbardziej pierwotnej formie oznacza on, że każdy zjada całą resztę. Obiektywnie rzecz ujmując, przyroda jest zadziwiająca. Wszystko żywi się i jednocześnie stanowi pokarm dla innych lub – jak napisała Lierre Keith w książce „Mit wegetarianizmu” (The Vegetarian Myth) – aby jeden żył, drugi musi umrzeć”.

Świadomość, że każde zwierzę, roślina, osoba, wiatr i pora roku zawdzięcza swoje istnienie całej reszcie, jest wiedzą przepełnioną mądrością, zrozumieniem. Odrzucanie naturalnej wdzięczności, która pojawia się wraz z narodzinami, oznacza, że nie chcesz być częścią życia i że nie chcesz dorosnąć. – Martin Pretchel, „Długie życie, miód w sercu” (Long Life, Honey in the Heart)

Powyższa koncepcja była akceptowana przez wiele starożytnych i “prymitywnych” społeczeństw, które miały znacznie zdrowszy pogląd na życie. Jest ona częścią wiedzy, której niezwykle brakuje w naszym „współczesnym” świecie. Ci, którzy odrzucają ten niezwykły, rzeczywisty i głęboki aspekt rzeczywistości, są jak dzieci, którym nie udaje się pojąć jakiejś kwestii, bo jest ona zbyt skomplikowana dla jeszcze nie w pełni rozwiniętego umysłu. Podczas gdy nie wszyscy mięsożercy przyklaskują tej idei, to wielu z nich ma świadomość faktu, że tak jak oni coś konsumują, tak też ktoś konsumuje ich. Dla innej formy życia to oni są „mięsem”.

Kult Bogini

© Peta

Jak zostało już wspomniane, wywody feministko-wegetarianek często przypominają fundamentalistyczne doktryny religijne, wzmocnione kompleksem mesjasza. Taktyka stosowania przymusu i wzbudzania winy stosowana przez wegetarianki niejednokrotnie sprawia, że niczemu niewinni mięsożercy natychmiast udają się w kierunku najbliższego wyjścia. Wegetarianki, pojawiające się na portalach promujących dietę mięsną, zostają często pozbawione prawa dostępu za wysyłanie napastliwych lub obraźliwych komentarzy. Co jest siłą napędową takiej zaciętości?

Na początku artykułu sugerowałam, że gniew wegetarianek może być podszyty strachem, wywołanym przez emocjonalne rany z dzieciństwa, oraz niemalże obsesyjną potrzebą ratowania siebie poprzez próbę ocalenia innych. Strachem przed śmiercią, przed życiem, przed własnym człowieczeństwem i przed innymi ludźmi, który często prowadzi do irracjonalnych zachowań. Niewykluczone, że istnieją również inne czynniki sprawcze….

Diety wegetariańska i wegańska stanowią przedmiot wielu badań i jak pokazują wyniki, są one pozbawione istotnych substancji odżywczych, niezbędnych do prawidłowego rozwoju mózgu. Wbrew temu, co twierdzą wegetarianie, mięso jest optymalnym pokarmem dla ludzi. Jeśli mózg pozbawiony jest odpowiednich składników, pojawiają się zaburzenia psychiczne. To z kolei pogłębia problem traumatycznych doświadczeń z przeszłości i znacznie utrudnia pracę nad innymi, powiązanymi zaburzeniami. Innymi słowy, wegetarianki odrzucają dietę, która ma zasadnicze znaczenie dla pomyślnego rozwiązania ich problemów natury psychicznej.

Poniżej interesujący punkt widzenia, swoista głębsza prawda, odnośnie kwestii, która jest przedmiotem tego całego sporu:

Sesja: 11 czerwca, 2011

O: Ciało genetyczne skłania się ku zwierzęcej naturze. Zwróćcie uwagę, że powiedzieliśmy „skłania się”. U tych o fanatycznej „wegetariańskiej” naturze ta skłonność jest bardzo silna. W istocie, można nawet powiedzieć, że istnieje u nich silna identyfikacja z genetycznym ciałem i wszystko połączone jest z nim energetycznie.

P: (L) Co rozumiecie przez „silną identyfikację z genetycznym ciałem i wszystko połączone jest z nim energetycznie”? Czy dobrze myślę, że ci fanatyczni wegetarianie nie chcą jeść mięsa, bo dla nich to jak spożywanie przedstawicieli ich własnego gatunku? Jedzenie wołowiny jest dla nich jak kanibalizm, gdyż tak silnie identyfikują się ze światem zwierzęcym, że…?

O: Tak. […]

P: (L) OK. (Galaxia) Czyli zasadniczo są to ludzie o zwierzęcej esencji?

O: Tak.

P: (L) Identyfikują się energetycznie… (Galaxia) Wyglądają jak ludzie, ale nimi nie są.

O: Tak.

P: (Galaxia) Nie jedzą wołowiny, bo mają esencję krowy!

O: Tak.

P: (Ark) Bardziej przejmują się losem krów, niż ludzi.

O: Tak.

P: (L) To znaczy, że odczuwają empatię wobec zwierząt – tj. wobec przedstawicieli własnego duchowego gatunku – a nie wobec do ludzi.

O: Tak.

To tłumaczyłoby fanatyczną naturę niektórych feministko-wegetarianek, a dodatkowo wyjaśniałoby, dlaczego niektóre z nich zdają się mieć mnóstwo empatii w stosunku do zwierząt, ale już niewiele w stosunku do ludzi. Nadal jednak pozostaje pytanie o przyczynę fundamentalistycznej natury ruchu feministyczno-wegetariańskiego:

Sesja 11 czerwca, 2011

P: (L) Kiedyś zapytałam, czy wegetarianizm jest właściwym modelem odżywiania, a wy powiedzieliście, że nie, że zazwyczaj nie, gdyż skupia się on na fizyczności. Co dokładnie chcieliście przez to powiedzieć?

O: Większość wegetarian jest taka, wierząc, że jest to bardziej „uduchowione”. Jest to przeświadczenie, że odżywianie się w określony sposób zmieni naturę, przeznaczenie lub upodobania ducha. Jest to równie skuteczne, co akt spowiedzi, pokutowanie, a potem grzeszenie od nowa. Poza tym, jak zauważyliście, wegetarianie, których spotkaliście, byli wyjątkowo „nieuduchowieni”.

P: (L) OK, pozwólcie, że zapytam w ten sposób: czy fakt, że jemy mięso, przynosi uszczerbek naszej duchowości?

O: Absolutnie nie.

P: (L) Ale powiedziałabym, że samo jedzenie mięsa nie jest w ogóle kwestią duchowości. (Perceval) Jedzenie jest sprawą ciała. (L) Tak, chodzi mi o to, że próbujemy jeść w optymalny sposób, aby dać ciału właściwe paliwo, abyśmy mogli pracować. Chodzi o to, żeby dostarczyć ciału optymalne paliwo.

O: Dostrzegacie różnicę? Wy jecie po to, aby optymalnie odżywiać ciało, a oni jedzą po to, by podtrzymywać iluzję.

P: (L) Cóż, nie wszyscy z nich jedzą po to, by podtrzymywać iluzję. Wielu z nich jest zdania, że warzywa są optymalnym paliwem, ale to ułuda. (Perceval) Ale nie mogliby tak myśleć, gdyby naprawdę obiektywnie zapoznali się ze wszystkimi szczegółami.

O: Brak im obiektywnej wiedzy.

A zatem być może to nadmierna identyfikacja ze sferą materialną/fizyczną utrzymuje ruch wegetariański w ryzach, a niektóre feministko-wegetarianki szczególnie utknęły we własnej iluzji. Strach przed śmiercią, przed sobą samą i przed innymi, który u wielu osób wyraża się poprzez traumę, u nich znajduje odzwierciedlenie w autorytarnym zachowaniu. Jednak jakie kroki mieliby podjąć ci, którzy utknęli w wegetariańskiej iluzji nie aż tak, żeby nie móc odzyskać zdolności klarownego myślenia?

Najwyraźniej tylko ci, którzy postanowili postrzegać rzeczywistość obiektywnie, będą próbowali zajrzeć za zasłonę czarownika. Jednak dalece zbyt wielu zdecydowało się pozostać w stanie uśpienia. Aczkolwiek dotarcie do pomocnych informacji może być trudne – sporo z nich jest już na tym portalu.

Odszukanie własnej religii

Niektórzy mogą twierdzić, że kiedyś zwykli byli jeść mięso i że czuli się fatalnie, niemniej jednak [czego mogli być nieświadomi] za ich niedomagania często odpowiedzialny był gluten, nabiał, cukier w różnej postaci, kukurydza, soja i tłuszcze trans. Jeśli eksperymentujesz z dietą, odstaw toksyczne ziarna i produkty mleczne, ostrożnie i stopniowo zwiększaj konsumpcję białka i zdrowych tłuszczów, a wiele dolegliwości samoistnie ustąpi. Nasze organizmy nieustająco próbują nam w pomóc w odzyskaniu zdrowia. Okazuje się, że styl życia oparty na diecie paleo jest najbardziej optymalny dla ludzi.

Książki “Mit wegetarianizmu” (The Vegetarian Myth), “Pierwotne ciało, pierwotny umysł” (Primal Mind, Primal Body, “Życie bez chleba” (Life Without Bread) i inne są niezbędne w celu zrozumienia nie tylko przyczyn dobroczynnego wpływu mięsa na ludzi, ale też dlaczego wybór diety mięsnej sprzyja zdrowiu i dobrobytowi zwierząt oraz poszanowaniu życia w ogóle.

Trwała decyzja o tym, aby w każdej chwili widzieć rzeczywistość taką, jaka jest, to najlepszy sposób, aby darzyć szacunkiem każdą żyjącą istotę, bez względu na gatunek, do którego przynależy. Kto czyni inaczej, nie tylko stawia się w roli boga, ale też uprzedmiotawia, wykorzystuje i zadręcza siebie, innych, a w szerszym ujęciu – cały Wszechświat.

Tłumaczenie: PRACowniA

34 komentarzy »

  1. Dziękuję za ten artykuł.

    Komentarz - autor: ufoludek — 21 Styczeń 2015 @ 16:38

  2. „Wbrew temu, co twierdzą wegetarianie, mięso jest optymalnym pokarmem dla ludzi. Jeśli mózg pozbawiony jest odpowiednich składników, pojawiają się zaburzenia psychiczne.”

    Obecnie jem mięso.
    Nie jadłem zaś mięsa kilkadziesiąt lat.

    Zatem mam chyba coś tu dopowiedzenia.
    I bardziej obiektywnie, niż autorzy powyższych wypowiedzi, choćby i byli kosmitami Laury 😉
    Bo mówią Laurze (L) bzdury.

    Jakoś dla mojego mózgu nie brakowało składników odżywczych – gdy nie jadłem mięsa.
    Nawet miałem umysł bardziej płodny w kwestiach duchowych.

    Teraz od kilkunastu lat jem mięso. I dzięki temu przestałem patrzeć z pogardą na mięsożerców 🙂
    Choćby po to warto było wrócić do jedzenia mięsa.

    Oczywiście lepiej jest nie jeść mięsa.
    Lubię i cenię ludzi, którzy poświęcają się i nie jedzą mięsa.
    A ich fanatyzm?
    Muszą mieć motywację 😉
    A fanatyzm im ją daje chyba najlepiej hehe
    Im bardziej ktoś fanatyzuje – tym bardziej podświadomie boi się powrotu do jedzenia mięsa?? 😉
    Nic nie sugeruję, ale warto o refleksję.

    A obrona zwierząt?
    Dzięki mięsożercom większość z nich przyszła na ten świat.
    Hodowla by nie istniała w takiej skali bez mięsożerców.
    Argumenty zawsze każda strona znajdzie 😉
    Ja przeciw jedzeniu mięsa napisałem prawe książkę, ale włożyłem do szuflady. Nie chcę dręczyć nią ludzi wychowanych w „kulturze” mięsożernej.

    Komentarz - autor: Ormad — 22 Styczeń 2015 @ 11:21

  3. @Ormad
    Co więc Pana skłoniło do tego żeby po kilkudziesięciu latach z powrotem włączyć do swojej diety pokarmy mięsne? I, jeśli mógłbym zapytać, to jak Pan ocenia wpływ diety wegetariańskiej na Pańskie zdrowie, w porównaniu do bardziej „normalnej” diety, na której jak zakładam znajduje się Pan teraz? Pytam z czystej ciekawości 🙂

    Komentarz - autor: Janek — 22 Styczeń 2015 @ 18:45

  4. Zanim Ormad odpowie, polecam Ci Janku ten artykuł: Why Do Most Vegetarians Go Back To Eating Meat?

    Komentarz - autor: Dariusz Kmak — 22 Styczeń 2015 @ 22:36

  5. Gdy przestałem jeść mięso zacząłem czuć się lżejszy, unoszony energią witalną. A było to prawie 40 lat temu. Wtedy to ludzie patrzyli na mnie dziwnie – jako na wegetarianina. Szczególnie na wczasach 🙂 Gdy jadłem ziemniaki z surówką. Wtedy to było wyrzeczenie.
    Dziś wegetarianie mają łatwiej.
    Ale ciekawe, że gdy teraz jem mięso to już nadal czuję się unoszony witalnością. Może dlatego, że jadam z mięs tylko drobiowe?
    Do jedzenia mięsa skłoniła mnie półroczna rezygnacja z tłustych żółtych serów (wtedy nie było w Polsce nisko tłuszczowych), rezygnacja z masła i ze śmietany. Dzięki czemu w ciągu roku pozbyłem się stłuszczenia wątroby. Lekarz USG nie wierzył własnym oczom.
    Pozdrawiam

    Komentarz - autor: Ormad — 22 Styczeń 2015 @ 23:59

  6. „Ale powiedziałabym, że samo jedzenie mięsa nie jest w ogóle kwestią duchowości. (Perceval)”
    To prawda, że sposób odżywiania nie wpływa na ducha (uduchowienie), a ma ogromne znaczenie dla ciała fizycznego. Więc jeśli ktoś myśli, że wzrośnie duchowo i osiągnie wyższy stopień rozumienia, stosując jakąkolwiek dietę – jest w błędzie.
    Właściwym katalizatorem zmian (nadającym im kierunek w tym zakresie) jest impuls „odgórny” – pochodzący od człowieczego ducha. Tylko wtedy jakakolwiek zmiana odżywiania będzie korzystna dla wzrostu i harmonizacji konglomeratu ciało-umysł-duch. Innymi słowy – najpierw rozwija się duch, a za nim podąża umysł i ciało. To umysł i ciało, ostatecznie, dopasowują się do Ducha, a nie odwrotnie.
    Każde nadmierne skupianie się na kwestii diety, jest skupianiem się na fizyczności i dotyczy to zarówno wegetarian jak i pozostałych (w tym grupy biorącej udział w eksperymencie kasjopeańskim). Nie jest to jakimś błędem, a raczej wynika z naturalnego rozwoju i dotyczy każdego człowieka na jakimś etapie życia. Co więcej, jest pozytywnym objawem (jeśli nie staje się natręctwem) bo przysparza doświadczenia i wiedzy o nas samych.
    Każdy fanatyzm to dominacja niższego centrum emocjonalnego i świadczy o niskim poziomie duchowości – niewiele wyższym od zwierzęcego więc nie dotyczy to tylko fanatycznych wegetarian.

    Komentarz - autor: Ram — 23 Styczeń 2015 @ 13:17

  7. @Ormad
    „Do jedzenia mięsa skłoniła mnie półroczna rezygnacja z tłustych żółtych serów (wtedy nie było w Polsce nisko tłuszczowych), rezygnacja z masła i ze śmietany. Dzięki czemu w ciągu roku pozbyłem się stłuszczenia wątroby. Lekarz USG nie wierzył własnym oczom.”

    Faktycznie, cudowny ten wegetarianizm skoro musiałeś leczyć stłuszczoną wątrobę… Poza tym, stłuszczenie pojawia się najczęściej od nadmiaru węglowodanów.

    @Ram

    Słowem: „W zdrowym ciele, zdrowy duch!”.

    Każdy fanatyzm to dominacja niższego centrum emocjonalnego i świadczy o niskim poziomie duchowości – niewiele wyższym od zwierzęcego więc nie dotyczy to tylko fanatycznych wegetarian.

    Mogę się mylić, ale nie słyszałem, by u zwierząt obserwowano coś takiego jak „fanatyzm”.

    Komentarz - autor: fox — 23 Styczeń 2015 @ 19:37

  8. Fox, wróć proszę do głównego artykułu i przemyśl jeszcze raz tekst zawierający słowo „esencja” i „identyfikacja” w części poniżej tekstu „interesujący punkt widzenia, swoista głębsza prawda, odnośnie kwestii, która jest przedmiotem tego całego sporu:”
    Pozdrawiam

    Komentarz - autor: Ram — 24 Styczeń 2015 @ 11:31

  9. Dobrze się stało Ormad, że zacząłeś jeść mięso, bo widocznie ,,dojrzewasz” duchowo. Nasz świat jest właśnie tak skonstruowany, że poziom niższy(fauna) jest pożywieniem poziomu wyższego(człowiek), a my ludzie jesteśmy z kolei pożywieniem istot z wyższych poziomów. Z tym jednak zastrzeżeniem, że konsumpcja zachodzi na poziomie duchowym – naszych negatywnych emocji(strachu, gniewu, zazdrości, bólu, cierpienia), a nie naszych ciał. Wszystkie te negatywne emocje są przechwytywane i konsumowane przez naszych ,,okupantów”. Dlatego, że nie mamy ani urządzeń, ani aparatury do pomiaru tychże negatywnych wydzielanych emocji. Poziom naszej wiedzy i nauki wynika m. in. z tego, że wyłączono przed wiekami z dziedziny nauk wszystko to co nie wiąże się z materializmem, czyli sławetne ,,szkiełko i oko”. Dlatego wmówiono rasie ludzkiej, że jeżeli czegoś nie można zaobserwować, ani dotknąć, to to po prostu nie istnieje. Z drugiej strony – rozumiem jakim szokiem musiało być dla kucharek w jakimś ośrodku wypoczynkowym dajmy na to w roku 1976 zamówienie dania typu: ziemniaki i surówka, bez sznycla.

    Komentarz - autor: obudzony — 24 Styczeń 2015 @ 23:24

  10. @Ram

    Przemyśleć pod kątem czego?

    Chodziło mi o to, że skoro zwierzęta nie „fanatyzują”, to człowiek fanatyk, fundamentalista może nie być nawet tak rozwinięty duchowo jak fauna. Albo jest całkiem nieźle rozwinięty tylko, że w tą, z mojej perspektywy, gorszą stronę.

    A w kwestii zdrowego ciała i ducha, to ja to postrzegam tak, że nie rozwinę dalej ducha jak nie uzdrowię/obudzę ciała (to moje „narzędzie poznawcze” w pewnym sensie). Ok, zgoda – być może ten impuls do naprawy siebie, w tym wypadku zmiany diety pochodzi wpierw od ducha.

    Komentarz - autor: fox — 24 Styczeń 2015 @ 23:26

  11. Moim zdaniem,są wegetarianie i „wegetarianie” fanatycy. Jestem wegetarianką prawie 20 lat, i wiem, że nie każdy organizm (człowiek, zwierzę) może funkcjonować bez mięsa.
    Nigdy, nikogo nie namawiałam do rezygnacji z jedzenia mięsa.Nie wzbudzałam też poczucia winy u mięsożerców.
    Zawsze miałam i mam większą empatię w stosunku do ludzi niż do zwierząt.Mam psa i kota, kocham je, ale człowiek jest dla mnie zawsze na pierwszym miejscu.
    Nowi znajomi czasem pytają : twoja rodzina też jest wegetariańska? Zawsze odpowiadam : nie, moja rodzina jest normalna, tylko ja jestem wegetarianką.
    Dla rodziny, przyjaciół, zawsze staram się ugotować to co lubią.Szanuję ich wybór, a oni mój. Moja psychika jest w równowadze 😉

    Komentarz - autor: lumicino — 25 Styczeń 2015 @ 22:01

  12. @”obudzony”
    Napewno nie jest dojrzały duchowo ten, kto nazywa siebie „obudzony” 🙂
    To stwierdzenie ogólne, a nie pod Ciebie. A jak sam o sobie tak pomyslałeś…

    Ty natomiast jakie masz uprawnienia i kompetencje, by oceniać, czy ja dojrzewam duchowo?
    Opamietaj się, skoroś niby taki „obudzony” 🙂
    Może pomyliłeś obudzenie z pobudzeniem? 😉

    Sorki. Nie mogłem sie powstrzymać. Żartuję. Mogłem. Uznałem jednak, że powinienem to napisać. Dla Ciebie.

    Nie odbierz tego jako jakiegos ataku. to tylko reakcja na Twoje niektóre słowa.
    Dalej napisałeś mądrze. Wiem, że i wcześniej chciałeś „dobrze” 🙂

    Poza tym dzięki za całość. Bo to mnie pobudza do życia 😀
    I tu ktoś może mieć dylemat. Cóż to za pokarm, że go „zjadłem”, a on nie został zjedzony?
    Była tu konsumpcja, czy nie była?

    Do życia nie tylko konsumpcji potrzebujemy, ale i wydalania :)))
    Albo czy jest konsumpcją oglądanie widoków?
    Nie wszystko, co dostarcza wrażeń, jest konsumowane.
    Choć życie to odbieranie wrażeń.

    Kolejna kwestia: Gdyby było tak, że rasie ludzkiej wmówiono, że nie istnieje to, czego nie można dotknąć, to już na ziemi nie byłoby żadnej religii.

    Komentarz - autor: Ormad — 31 Styczeń 2015 @ 09:15

  13. @fox
    Rozwój duchowy niekoniecznie musi mieć coś wspólnego z byciem człowiekiem, zwierzęciem, czy fauną.
    Zapewniam Cię, że niektóre zwierzęta zabijają dla przyjemności. I jeśli mogą to zabiją wszystko, co się da. Nie tylko by zjeść.
    Nie można o istotach tego świata wyrazić się jednoznacznie. Są bardziej złożone niż „marzą” o tym psycholodzy 😉

    A dieta?
    To doświadczenie tego, kto w nie wkracza.
    Ono wiele za sobą niesie. To wybór jak każdy.
    Dla mnie np.kolejnym wyborem i doświadczeniem był powrót do jedzenia mięsa. Jakbym wkroczył w trzeci świat. Tak, bo to już nie ten, w którym jadłem mięso przed światem wegetarianizmu. Świat człowieka to jego perspektywa postrzegania.
    A rozwój to wychodzenie poza własny świat – poza dotychczasową perspektywę.

    A ciało? Hmmm… Czy jest ważne? I na ile?
    Skoro w nim jesteśmy… to mamy dowód, że aktualnie jest ważne.
    Kto uznaje je za nieważne, to je opuszcza 😀

    Napisał @obudzony o „okupantach”, że żywią się negatywnymi emocjami.
    Otóż zabijane zwierze jakie ma emocje? Czy miłe?
    I wiadomo, że emocje wpływają na nasze komórki.
    A jaka jest siła emocji istoty zabijanej?
    Zjadając komórki takiego zwierzęcia zjadamy negatywne emocje zapisane w jego komórkach.
    I w nas zderza się siła tych emocji z naszym stanem – naszym poziomem sił.
    Jaki to ma wpływ na zjadacza?
    To indywidualna sprawa.
    Jednak statystycznie wpływ jest podobny.

    Komentarz - autor: Ormad — 31 Styczeń 2015 @ 09:37

  14. @lumicino
    Miło Cię poznać.
    Gdy niegdyś obrałem wegetariańska ścieżkę, byłem niczym Don Kichot. Teraz nawet w rodzinach rodziny mam wegetarian 🙂 No i w mojej. A każdy dokonał sam wyboru i nie miał żadnej presji. Nawet raczej był odwodzony i ciągle jest.
    W sumie wróciłem tutaj by przytoczyć pewien cytat:
    „Wysokie stężenie żelaza w mózgu wpływa na produkcję reaktywnych form tlenu i ma związek z ryzykiem chorób neurologicznych, takich jak stwardnienie rozsiane, choroba Parkinsona czy Alzheimera /…/ poziom ten wzrasta wraz z wiekiem
    /…/ poziom żelaza w mózgu był wyższy w przypadku mężczyzn, którzy spożywali więcej produktów mlecznych i warzyw.
    /…/ u mężczyzn spożywających czerwone mięso poziom żelaza w mózgu był niższy.

    /…/ Konsumpcja czerwonego mięsa powodowała podwyższenie poziomu żelaza w mózgach kobiet
    /…/ Spożycie produktów mlecznych nie wpływało natomiast na poziom żelaza u kobiet, a konsumpcja warzyw była związana z niższym poziomem tego pierwiastka.”
    http://synbiotyki.esculap.com/news/138127/Dieta_inaczej_wp„Wysokie stężenie żelaza w mózgu wpływa na produkcję reaktywnych form tlenu i ma związek z ryzykiem chorób neurologicznych, takich jak stwardnienie rozsiane, choroba Parkinsona czy Alzheimera /…/ poziom ten wzrasta wraz z wiekiem
    /…/ poziom żelaza w mózgu był wyższy w przypadku mężczyzn, którzy spożywali więcej produktów mlecznych i warzyw.
    /…/ u mężczyzn spożywających czerwone mięso poziom żelaza w mózgu był niższy.

    /…/ Konsumpcja czerwonego mięsa powodowała podwyższenie poziomu żelaza w mózgach kobiet
    /…/ Spożycie produktów mlecznych nie wpływało natomiast na poziom żelaza u kobiet, a konsumpcja warzyw była związana z niższym poziomem tego pierwiastka.”
    http://synbiotyki.esculap.com/news/138127/Dieta_inaczej_wp

    Komentarz - autor: Ormad — 31 Styczeń 2015 @ 09:51

  15. @Ormad
    „Zapewniam Cię, że niektóre zwierzęta zabijają dla przyjemności.”
    Mogę prosić jakieś przykłady? Chętnie się douczę.

    Komentarz - autor: Magia — 31 Styczeń 2015 @ 16:48

  16. @Ormad

    Zapewniam Cię, że niektóre zwierzęta zabijają dla przyjemności. I jeśli mogą to zabiją wszystko, co się da. Nie tylko by zjeść.

    Zapytam zwięźle: które dokładnie?

    Komentarz - autor: fox — 31 Styczeń 2015 @ 16:53

  17. Co z Wami? Nie wierzycie mi, to dlaczego myślicie, że uwierzycie jak napiszę?
    Popytajcie lepiej rolników.
    Jak im lis albo kuna wszystkie kury potrafi wydusić w jedną noc i zostawić trupy.
    Np. 40-ci niosnych kur i młodych kogutów.
    Niewierni Tomasze.
    Mało wiecie o świecie. Zresztą nie tylko Wy, skoro pokutuje głupi pogląd, że zwierzę zabija bo musi.
    Tak samo koty zabijają mysz nieraz dla zabawy.

    Komentarz - autor: Ormad — 31 Styczeń 2015 @ 20:42

  18. @Ormad

    Co z Tobą?Tu masz o kotach:
    http://www.homofelidae.pl/articles/zabawa_ofiara_polowania_u_kota_domowego.pdf

    A o kunach i lisach sam sobie leniu poszukaj.

    Komentarz - autor: ufoludek — 2 Luty 2015 @ 15:51

  19. Jej, co niektórzy przypisują zwierzętom ludzkie cechy, tak jakby one WYBIERAŁY, żeby na przykład „pobawić” się z ofiarą. Myślę, że zwierzęta podążają za „programami” – nie posiadają woli, są przywiązane do Ziemi, a ludzie jako „przybysze” powinni podporządkować się naturze, albo jako duchowe istoty (bynajmniej ta część ludzi souled) mądrze w nią ingerować. Co do diety: Po co mam jeść rośliny jak mogę jeść zwierzęta? – takie to moje myślenie pytaniami. W czym niby rośliny przewyższają zwierzęta?

    Komentarz - autor: corhorn — 3 Luty 2015 @ 00:41

  20. Coś na temat odczuwania przyjemności przez zwierzęta można przeczytać tu http://pl.wikipedia.org/wiki/Uk%C5%82ad_nagrody
    Jeśli ktoś chce, może głębiej podrążyć temat. Nagrodą będzie satysfakcja z powiększenia własnej wiedzy co pobudzi jego własny ośrodek przyjemności:)

    Komentarz - autor: Ram — 3 Luty 2015 @ 14:13

  21. @ufoludek
    A co mnie obchodzi obserwacja „przygłupów”?
    Ja sam obserwuję pół wieku już.
    Poza tym zwróć uwagę na zdanie:
    „Zabawa przedmiotami jest rzadko obserwowana u dzikich zwierząt, występuje natomiast
    dość powszechnie u zwierząt udomowionych”
    To chyba normalne, że rzadziej obserwujemy zwierzęta dzikie , niż udomowione 😀
    Poza tym nie napisali, że u dzikich jej nie ma!
    Poza tym tam nie myślą tak jednoznacznie jak Ty.
    „Funkcjonalne znaczenie zachowania zwierząt udomowionych nie jest jednoznaczne”
    „…dokonali analizy zabawy obiektem u dorosłych kotów. Funkcja, jaką
    pełni to zachowanie u dorosłych kotów jest nie do końca jasna”

    Zatem oni nie wiedzą. Bo nie chcą przyjąć do swoich betonowych mózgów, że zwierzaki tez się bawią i też czasem w sposób zdegenerowany. Jak niektóre osobniki ludzkie. To Tobie i im nie pasi.
    A chcąc na siłę znaleźć jakieś wytłumaczenie zdegenerowanych zabaw tworzą swoje sugestie typu:
    „Sugestie dotyczące możliwego sensu zabawy u dorosłych kotów obejmują szlifowanie
    dotychczasowych umiejętności motorycznych (Bateson i Young, 1979), podnoszenie
    plastyczności behawioralnej (Fagen, 1981) oraz eksplorację i poznawanie nowych obiektów”

    Czy oni w ogóle mieli swego kota albo psa? Bo strasznie idiotycznie kombinują :))

    Ja widzę, że mój leniwy i nażarty od dzieciństwa kot bawi się myszą. Nie jest to u mnie „ludzka tendencja
    do antropomorfizacji”. Mój kot nigdy myszy nie zjadł i nie zamierza.
    Bawi się z nią tak samo jak z chusteczką na sznurku. Nie ma żadnej empatii wobec bólu myszy. Tak jak niektórzy ludzie jej nie mają.
    Za to Ci „naukowcy” mają tendencję do tego, by pozbawić zwierzęta ludzkich cech.
    To raczej należy zbadać ich postawę jako przypadek. A może robią to na zamówienie przemysłu mięsnego? 😉
    Albo by mieć spokojne sumienie? I na silę postrzegać zwierzęta jako zupełnie inne istoty, niż ludzie?
    Napisali oni tam:
    „zabawa obiektem u dorosłych kotów nie zawiera wszystkich elementów charakterystycznych dla zabawy,
    takich jak zachowania wyrwane z kontekstu, zahamowanie niektórych wzorców zachowań
    czy też wyolbrzymienie ulubionych wzorców zachowań”
    Najwyraźniej koty które ja miałem były ludźmi :)) Bo ich zabawy były nawet „bogatsze”, niż zrobiłoby to ludzkie dziecko!

    A kuny i lisy?
    To wyjaśnij dlaczego gospodarz znajduje po nocy wszystkie wyduszone kurczęta w liczbie 50-ciu w zamkniętym obszarze o metrażu 250 m2?
    Jakby nie było nie zostały zabite w celu nabycia posiłku.

    Komentarz - autor: Ormad — 3 Luty 2015 @ 19:38

  22. @Ram, a co tam wg Ciebie takiego ciekawego?
    Co by kto nie napisał, czy to naukowiec, czy babcia w liście do wnuka, napisze Ci jedno:
    Przyjemność, to rzecz nabyta.
    😉
    I to najprawdziwsza prawda o niej :)))
    Nabywasz skłonności do niektórych nabywając ciało 🙂
    Potem nabywasz nabywając doświadczenia, poglądy, przekonania, tworząc nastawienia, oczekiwania.
    Tak samo u zwierząt.
    Np. pies który za mną przepada ma na mój temat swój pogląd 😉

    Komentarz - autor: Ormad — 3 Luty 2015 @ 19:47

  23. @Ormad

    Jak im lis albo kuna wszystkie kury potrafi wydusić w jedną noc i zostawić trupy.
    Np. 40-ci niosnych kur i młodych kogutów.

    To wyjaśnij dlaczego gospodarz znajduje po nocy wszystkie wyduszone kurczęta w liczbie 50-ciu w zamkniętym obszarze o metrażu 250 m2?
    Jakby nie było nie zostały zabite w celu nabycia posiłku.

    To w końcu 40 czy 50 tych kur było? 😛

    Komentarz - autor: fox — 3 Luty 2015 @ 22:09

  24. Ormad
    Chyba nie zrozumiałeś, że podany przeze mnie link to wsparcie dla Twojej tezy, że niektóre zwierzęta odczuwają przyjemność zabijając inne. Można więc założyć, że rzeczona kuna zrobiła to co zrobiła, czerpiąc z tego przyjemność.

    Komentarz - autor: Ram — 4 Luty 2015 @ 20:17

  25. @Ram, sorki, że inaczej odebrałem Twoje intencje

    Komentarz - autor: Ormad — 4 Luty 2015 @ 21:20

  26. @fox, znajduje, bo tam wszedł.
    😀
    A gdyby nawet było 30-ci, to leżały, a kuna, czy lis nie potrzebował ich na posiłek.
    10-100, nic tu nie zmienia. Poza stratą gospodarza.

    P.s.
    Zdarzenia tego byłem świadkiem ponad 30 lat temu. Nie muszę pamiętać, czy to 40-ci, czy 50. Nawet gdyby były moje nie pamiętałbym 🙂
    A może to były moje? 😉 Też nie ma różnicy dla samej sprawy, że zwierzęta nie zabijają tylko, aby zaspokoić poczucie głodu.

    Komentarz - autor: Ormad — 4 Luty 2015 @ 21:26

  27. @Ram
    Niezmiernie mi przykro, ale zalinkowana informacja o układzie nagrody nie ma związku z zachowaniami kun i innych drapieżników.
    W przypadku kun, decydującą rolę odgrywa zupełnie co innego:
    „Kamionka po dostaniu się do kurnika może zabić wszystkie znajdujące się tam kury, choć dla nasycenia głodu wystarczyłaby jedna. Nie jest to przejaw szczególnej krwiożerczości, lecz efekt instynktownej pogoni za każdą uciekającą zdobyczą.”
    http://www.polskiwilk.org.pl/kuny

    Przypadek lisów też ma zupełnie inne uzasadnienie, związane z pewnym szczególnym okresem w ich cyklu rozrodczym. Ale tego już sobie Ty i Ormad poszukajcie sami. „Nagrodą będzie satysfakcja z powiększenia własnej wiedzy, co pobudzi wasz własny ośrodek przyjemności:” Avanti! ;P

    Komentarz - autor: Magia — 5 Luty 2015 @ 08:56

  28. „Nie jest to przejaw szczególnej krwiożerczości, lecz efekt instynktownej pogoni za każdą uciekającą zdobyczą.”

    Ktoś wyraził swoją koncepcję.
    Bo chyba nie jest kuną?
    Poza tym zdanie bez sensu.
    Bo skoro kuna ma instynktowną pogoń za zdobyczą, to niech sobie biega za nią 🙂
    Dlaczego zabija?

    Widziałem kota, który nie biegał już za złapanymi myszami, a bawił się każdą w obu przypadkach:
    1. Gdy była żywa
    2. Gdy była martwa
    To zależało od jego nastroju, humoru i aktualnej zachcianki.
    Jak u człowieka.
    Instynkt jako program powinien zawsze wyzwolić jednakową reakcję.

    Widziałem też jak kot puszczał mysz żywą. Z łobuzerską miną.Tylko po to, by potem na nią ponownie polować. I tak wielokrotnie…

    Komentarz - autor: Ormad — 5 Luty 2015 @ 16:12

  29. No i masz babo placek – na co mi to było?:)
    Nie zastanawia Cię Magio, dlaczego (w przypadku kun) ewolucyjnie wykształcił się bezsensowny mechanizm zabijania wszystkiego co rusza się w pobliżu niej? Czy to jej wewnętrzny program przetrwania uległ uszkodzeniu, czy może został zmodyfikowany przez pewne emocjonalne impulsy? Owa kuna zachowuje się jak ten laboratoryjny szczur stymulujący swój ośrodek przyjemności i gdyby w kurniku znajdowała się odpowiednio duża liczba kur – padła by w końcu z wycieńczenia, chcąc je wszystkie zagryźć. Gdyby teoretycznie, w jej zasięgu znalazły się wszystkie stworzenia, którymi się żywi, w niedługim czasie po zabiciu ich wszystkich, padła by z głodu. To chyba nie byłoby dla niej korzystne.
    Pozdrawiam

    Komentarz - autor: Ram — 6 Luty 2015 @ 00:00

  30. @Ram
    Błądzisz myląc zachowania instynktowne z zachowaniami warunkowanymi.

    Komentarz - autor: Magia — 6 Luty 2015 @ 14:50

  31. Tak właśnie psychopaci skłócają ludzkość. Poddający się ich psychomanipulacji bezmyślni ludzie gotowi są powyrzynać się z nienawiści nawet z powodu tego, co mają na talerzu . Autorka wyraźnie pisze, że jest ofiarą przemocy i seksizmu, ale zamiast poddać się psychoterapii i wejrzeć w siebie, co radzi innym, odgrywa się na świecie projektując swoje problemy na innych. Pisze, generalizując, że każda kobieta, z racji urodzenia w kobiecym ciele doświadcza najróżniejszych form prześladowania. I proszę zwrócić uwagę przede wszystkim na to, że ten pełen nietolerancji, nienawiści i fanatyzmu artykuł napisała mięsożerczyni, a nie wegetarianka.

    Komentarz - autor: astromaria — 6 Luty 2015 @ 16:19

  32. @astromaria

    Czyżby odwiedziła nas jedna z przepełnionych jadem awanturnic? 🙂

    Komentarz - autor: Kate — 6 Luty 2015 @ 17:23

  33. Czyżby odwiedziła nas jedna z przepełnionych jadem awanturnic? 🙂

    Uderz w stół itd. (c.b.d.o.)

    Klasyczny przykład, jak przyjęte uprzedzenia wsparte silnymi emocjami zabarwiają i wykrzywiają odbierany przekaz. W tekście nie ma ani razu słowa „ja”, a o autorce nie wiemy nic poza tym, że zaobserwowała i opisała fascynujące zjawisko. I kto tu dokonuje projekcji? „Każda kobieta”? Można ją znaleźć jedynie w kolekcji osiągnięć Systemu 1. Plum. 🙂

    Komentarz - autor: iza — 6 Luty 2015 @ 20:18

  34. Definicja z 1905 roku:

    W e g e t a r j a n i e, ssaki roślinożerne o niewykształconym podniebieniu. Obchodzą się bez jaj, mięsa, a nawet mleka – bez tego ostatniego zazwyczaj dopiero od drugiego roku życia. Dla zasady żenią się z kobietami bardzo chudemi. Życie ich jest w e g e t a c j ą, ztąd pochodzi ich nazwa [pisownia oryginalna].

    Komentarz - autor: Kate — 16 Kwiecień 2015 @ 20:46


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: