PRACowniA

23 Październik 2014

Naturalne sposoby leczenia Eboli w medycynie alopatycznej

Dr Mark Sircus
IMVA
4 sierpnia 2014 18:18 CDT

 

 

Szefowa Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Margaret Chan powiedziała, że epidemia Eboli wymknęła się spod kontroli. „Wirus atakuje tkanki miękkie ludzkiego ciała – proces, który niektórzy lekarze dosadnie porównują do rozpuszczania się pacjenta” – napisał korespondent gazety Tribune, Paul Salopek, podczas wybuchu epidemii w 2000 roku. Nie ma lekarstwa. Nie ma skutecznego leczenia. Żadnych szczepionek. Reszta świata, oddalona o jeden czy dwa loty samolotem, drży. Tak jak w poprzednich wybuchach epidemii, tak i w tym, wirus nie okazuje litości. Ebola zabija do 90% swoich ofiar z zadziwiającą szybkością.

Standardowe leczenie polega na łagodzeniu objawów Eboli, podczas gdy organizm walczy z infekcją. Ten rodzaj leczenia znany jest pod nazwą leczenia podtrzymującego. Obecna epidemia spowodowała więcej zgonów, niż inne do tej pory rejestrowane, powiedział przedstawiciel organizacji „Lekarze bez granic”, przy umieralności w granicach 60-90% można by myśleć, że medyczny establishment otworzy się na rozwiązania, które mają naukowe uzasadnienie. Wirusolodzy tak bardzo ugrzęźli w błędnym paradygmacie szczepień, że zawęzili sobie pole widzenia i nie dostrzegają, co może zadziałać. W przypadku Eboli nie ma szczepionki i nie będzie przez następne kilka lat.

Pacjenci szukający pomocy w ośrodkach leczenia nie dostają leków, są tylko nawadniani kroplówkami. Uważa się, że epidemia szalejąca w Afryce Zachodniej jest całkowicie poza kontrolą, zaś lekarze niezmordowanie próbują walczyć z chorobą zgodnie z aktualnie obowiązującym podejściem, które w większości przypadków nie ratuje pacjentów od śmierci. Urzędnicy medyczni lubią obwiniać wirusa, ale część tych zgonów wynika z ich własnej ignorancji i braku chęci do głębszego spojrzenia na alternatywne sposoby pomocy.

Obecnie w leczeniu Eboli wykorzystuje się zazwyczaj dożylne podawanie płynów, a dodatkowo podaje się antybiotyki i tlen. Leczenie może również obejmować stosowanie środków przeciwgorączkowych, zwiększających krzepliwość krwi i utrzymujących ciśnienie krwi. Nawet przy takim leczeniu podtrzymującym zgon następuje u 50- 90% ludzi chorych na Ebolę.

  • Dożylne płyny do utrzymywania odpowiedniego poziomu nawodnienia i elektrolity (sód, potas i chlorki)
  • Tlen i sprzęt wspomagający oddychanie
  • Leki utrzymujące pod kontrolą gorączkę, wspomagające krzepliwość krwi i podtrzymujące ciśnienie krwi
  • Antybiotyki przeciwdziałające wtórnym zakażeniom bakteryjnym
  • Dobra opieka pielęgniarska

Powodem Eboli jest zakażenie wirusowe, a nie bakteryjne, a jak dotąd naukowcy mieli duże trudności z opracowaniem metod leczenia chorób wirusowych w porównaniu z chorobami bakteryjnymi – powiedział Derek Gatherer, bioinformatyk z Lancaster University w Wielkiej Brytanii, który studiuje ewolucję i genetykę wirusów. Według niego, wirus Eboli atakuje komórki odpornościowe i może spowodować nadmierną aktywność systemu immunologicznego i wywołanie „burzy” molekuł zapalnych, które powodują pękanie drobnych naczyń krwionośnych. Te uszkodzenia naczyń krwionośnych mogą spowodować spadek ciśnienia krwi i prowadzić do niewydolności wielonarządowej.

Zasady odżywiania a medycyna

Od dawna było wiadomym, że zwiększona podatność na choroby zakaźne jest powszechna wśród niedożywionych populacji. Tradycyjnie było to rozumiane jako naturalna konsekwencja faktu, że system odpornościowy musi być utrzymany w dobrej kondycji przez odpowiednie odżywianie, żeby mógł pracować optymalnie. Dopiero od niedawna zaczęto gromadzić dane na poparcie hipotezy, że czynniki żywieniowe mogą czasami mieć bezpośredni wpływ na patogeny, a ich przejście przez niedożywiony organizm gospodarza może ułatwić ewolucyjne zmiany czynników zakaźnych. [1]

Mechanizm śmierci komórki (apoptoza, martwica (nekroza), pyroptoza lub śmierć autofagiczna komórki) zależy od zdolności komórek do radzenia sobie z warunkami, na które są wystawione. Ostatecznie o losie komórki decyduje jej zdolność adaptacyjna, kiedy zostaje poddana stresowi. Siła komórki, lub inaczej jej zdolność adaptacyjna, jest bezpośrednio związana z dostatecznym odżywianiem i prawidłowym oddychaniem komórkowym, które usuwa wszystkie toksyny i odpady przez ścianę komórkową.

Pacjenci, znajdujący się w stanie krytycznym wskutek zakażenia wirusem Eboli, mają wysokie wymagania żywieniowe, które muszą być spełnione. Odżywcze żywienie jest krytyczne dla efektu końcowego leczenia. Naturalna medycyna alopatyczna przyjmuje inne podejście niż medycyna współczesna. Zamiast używać toksycznych środków farmaceutycznych, które osłabiają układ odpornościowy przez dalsze obniżanie stanu odżywienia, nasze podejście i nasze leczenie opiera się na postępowaniu zgodnie z zasadami odżywiania.

Nie potrzebujemy wymyślać drogich lekarstw czekając, aż miliony ludzi mogą umrzeć. W szpitalnych izbach przyjęć i oddziałach ratunkowych mamy już doskonałe leki, z którymi lekarze ratujący życie każdego dnia są świetnie obeznani. Medycyna żywieniowa jest bezpieczniejsza i bardziej efektywna niż leki farmaceutyczne. Wystarczy zapytać o to lekarza w pogotowiu ratunkowym albo na oddziale intensywnej terapii po tym, jak właśnie zaaplikował komuś chlorek magnezu albo wodorowęglan sodowy, żeby uratować mu życie.

Niewybaczalnym jest, że urzędnicy medyczni krzywią się na używanie leków nie podlegających patentom, takich jak wspomniane wyżej, w czasie gdy Ebola szaleje w Afryce, zagrażając reszcie świata. Substancje należące do naturalnego protokołu medycyny alopatycznej w leczeniu Eboli mają niezrównaną siłę, którą możemy wykorzystać do uratowania wielu istnień ludzkich zainfekowanych tym wirusem. Jednakże, niektórzy ludzie cieszyliby się, widząc śmierć milionów, jeśli nie miliardów ludzi, która zredukowałaby populację do łatwiejszego w zarządzaniu poziomu. Inni wolą raczej trzymać się swojej dumy profesjonalisty albo podporządkować się medycznym autorytetom i pozwolić pacjentom umrzeć, niż chociażby pomyśleć o tym, co mogłoby obniżyć śmiertelność związaną z Ebolą. Naprawdę szkoda by było, gdyby świat medycyny pozostał obojętny i pozwolił tej pandemii wziąć górę.

Sekrety środków leczniczych, używanych na pogotowiu ratunkowym i oddziałach intensywnej terapii, są kluczem do rozwiązania problemu Eboli. Sole magnezu, wodorowęglan sodowy (soda oczyszczona), jod, selen i witamina C są skoncentrowanymi odżywczymi środkami leczniczymi, które były używane w najgorszych medycznych przypadkach. Są powszechnie dostępne, niedrogie i bezpieczne do podawania przez całą dobę w dużych dawkach.

Sedno naturalnego protokołu alopatycznego redefiniuje sposób, w jaki powinni być traktowani pacjenci z Ebolą – a mianowicie powinno się to odbywać na wzór interwencji pogotowia ratunkowego i oddziałów intensywnej terapii, z użyciem odżywczych środków leczniczych o udowodnionym szybkim działaniu, bezpiecznych, skoncentrowanych i w większości nadających się do podania dożylnego. Jeśli zakażenie Ebolą naprawdę wymyka się spod kontroli, pocieszającym dla rodziców może być fakt, że mogą legalnie podać te same środki w przypadku leczenia zainfekowanych ludzi w domu. Wszystkie środki lecznicze naturalnej medycyny alopatycznej mogą być również przyjmowane doustnie albo transdermalnie (miejscowo) z prawie takim samym skutkiem, jeśli leczenie rozpoczęło się wystarczająco wcześnie.

Ci, którzy wybierają leczenie domowe albo nie mają innego wyjścia, powinni w tym samym czasie obchodzić się tak samo ze wszystkimi domownikami – niezależnie od tego, czy ktoś ma objawy zakażenia, czy nie. Czekanie na rozprzestrzenienie się choroby w rodzinie, czy – w przypadku lekarzy – w szpitalu bądź klinice, jest nierozsądne. Główną ideą winno być wyprzedzenie wirusa.

Wyciszanie burzy cytokin selenem

Wysoce patogenny szczep wirusa Eboli, Zair, może być zależny od śladowego pierwiastka – selenu (Se) z powodu obecności w genomie Eboli kilku otwartych ramek odczytu (ORF) [por. Wiki pl], zawierających klastry do 17 wewnątrzramkowych kodonów UGA, które potencjalnie kodują rzadki aminokwas selenocysteinę (SeC). Rodzi to możliwość, że niedobór selenu (Se) w populacji zakażonych może rzeczywiście sprzyjać replikacji wirusa, umożliwiając powstawanie epidemii związanych z pojawieniem się bardziej zjadliwych szczepów wirusa – a może nawet ułatwiających je. [2]

Selen jest silnym przeciwutleniaczem (antyoksydantem) i działa przeciwzapalnie. Może kontrolować burzę cytokin wywołaną infekcjami, które wyrwały się spod kontroli. Badania kliniczne nad sepsą wskazują, że wyższe dawki selenu, podawane we wlewie ciągłym, są dobrze tolerowane (4000 μg selenu w postaci pięciowodzianu seleninu sodu pierwszego dnia, 1000 μg selenu na dobę przez 9 następnych dni) i nie mają stwierdzonego działania toksycznego. W świetle tej nowej informacji, firma Biosyn wprowadziła fiolki z dawką 1000 μg selenu na potrzeby kliniczne.

Główne objawy burzy cytokin to: wysoka gorączka, obrzęki, zaczerwienienia, skrajne zmęczenie i nudności. W przypadku Eboli do śmierci prowadzi kombinacja czynników, należy więc wybrać podejście kombinowane, które zajmuje się wszystkimi czynnikami. W przebiegu zakażenia Ebolą reakcja immunologiczna w postaci burzy cytokin może być śmiertelna w skutkach. Żeby powstrzymać burzę cytokin i ostry stan niewydolności oddechowej, trzeba podać selen dożylnie albo zmusić świat medycyny do wyprodukowania, według procedury dra Emanuela Reviciego, liposomalnego selenu, który może być podany doustnie w niezwykle wysokich dawkach, znacznie wyższych niż dożylne.

Największym odkryciem dra Reviciego było to, że jeżeli chcemy dostarczyć składnik odżywczy do chorej komórki, musimy połączyć go z tłuszczem. Nienasycone tłuszcze są podstawowymi i doskonałymi nośnikami, dostarczającymi składniki odżywcze do obciążonych stresem komórek – wyłącznie tych chorych. […]

Revici użył specjalnej molekularnej postaci selenu (dwuwartościowy ujemny selen), wprowadzonej do cząsteczki kwasu tłuszczowego (tłuszczu). W tej formie może zaaplikować aż do 1 grama selenu dziennie, co odpowiada 1 milionowi mikrogramów, ponoć bez toksycznych skutków ubocznych. Dla porównania, zbyt duże dawki selenu w postaci seleninu (sześciowartościowy dodatni selen) mają działanie toksyczne na zwierzęta, więc jego doustne dawki dla ludzi zostały ograniczone do tylko 100-150 mikrogramów na dobę. Dr Revici często administruje tą nietoksyczną formę selenu dożylnie, zazwyczaj uważaną za 4-krotnie silniejszą od podanej doustnie.

Przez ostatnie 25 lat średnie spożycie selenu spadło z 60 μg do 35 μg na dzień. Rząd Wielkiej Brytanii ustanowił standard zalecanego dziennego spożycia (Reference Nutrient Intake – RNI) dla selenu na poziomie 75 μg na dobę. W związku z tym, istnieje żywieniowa luka pomiędzy aktualnie zalecanym poziomem dziennego spożycia selenu, a tym, co ludzie faktycznie otrzymują poprzez dietę. [3]

[…] Selen ma wpływ zarówno na wrodzony („nieadaptacyjny”), jak i na nabyty („adaptacyjny”) system odpornościowy [4]-[5]-[6]-[7]-[8]. Wrodzony system odpornościowy obejmuje bariery infekcyjne i nieswoiste komórki efektorowe, takie jak makrofagi. Główne komórki efektorowe nabytego systemu odpornościowego stanowią limfocyty T i B, które dojrzewają wraz z ekspozycją na wyzwania immunologiczne. […]

Selen jest również zaangażowany w kilkanaście kluczowych procesów metabolicznych poprzez enzymy seleno-proteinowe, które chronią przed stresem oksydacyjnym. [10] Niedobór selenu może też umożliwiać atakującym wirusom mutowanie i spowodować dłużej trwającą i poważniejszą chorobę. [11] Badania na zwierzętach pokazały, że selen i witamina E działają synergistycznie, wzmacniając odpowiedź organizmu na zakażenia bakteryjne [12] i pasożytnicze. [13]

To, że selen jest silnym stymulatorem odpornościowym, potwierdza też 18-miesięczne badanie przeprowadzone na grupie 262 pacjentów chorych na AIDS, które stwierdza, że ci, którzy codziennie przyjmowali kapsułkę zawierającą 200 mikrogramów selenu, w końcowych testach mieli we krwi niższy poziom wirusa i wyższy poziom dających zdrowie komórek odpornościowych CD4, niż przyjmujący placebo.

Pacjenci chorzy na AIDS, którzy podlegali suplementacji selenem, byli w stanie stłumić w swoim organizmie tego śmiertelnego wirusa i doładować swój nadszarpnięty system odpornościowy, co jest dodatkowym przyczynkiem do przekonania, że selen ma własności lecznicze, które powinniśmy uwzględnić w leczeniu pacjentów chorych na Ebolę. [14] Osoby z poważnie osłabionym systemem odpornościowym z powodu AIDS uzyskały znacząco lepszą odpowiedź immunologiczną po suplementacji selenem, zaś to ustalenie spójne jest z informacjami prezentowanymi na stronie internetowej NIH [National Insitutes of Health, Narodowy Instytut Zdrowia – przyp. tłumacza] w zakładce dotyczącej selenu.

Magnez w ostrych stanach chorobowych

Chlorek magnezu (olej magnezowy) zawsze był i pozostaje moim ulubionym środkiem leczniczym, który ma wpływ na całą fizjologię. Dr Raul Vergini z Włoch mówi, że „chlorek magnezu ma wyjątkowe właściwości lecznicze, jeżeli chodzi o ostre zapalenia wirusowe albo bakteryjne. Leczył polio i błonicę, co było głównym tematem mojej książki o magnezie. Kilka gramów chlorku magnezu, podawanych co kilka godzin, rozprawi się w niedługim czasie z większością najostrzejszych stanów chorobowych. Widziałem wiele przypadków grypy wyleczonej w ciągu 24-48 godzin przy dawkowaniu 3 gramów chlorku magnezu co 6-8 godzin”. Zalecałbym postępować zgodnie z sugestiami dra Verginiego i dodatkowo wzbogacać oddziaływanie magnezu drogą transdermalną. Drugie wydanie książki „Transdermal Magnesium Therapy” jest również dostępne w formie papierowej na Amazon.com.

Zakażenia krwotoczne leczone witaminą C

Wirus Ebola został rozpoznany w 1976 roku. Inne, mniej znane, ale powiązane syndromy wirusowe, które mogą być leczone za pomocą tego protokołu, obejmują: żółtą febrę, gorączkę krwotoczną Denga, gorączkę Doliny Rift, gorączkę krwotoczną krymsko-kongijską, chorobę Lasu Kyasanur, omską gorączkę krwotoczną, gorączkę krwotoczną z zespołem nerkowym, hantawirusowy zespół płucny, wenezuelską gorączkę krwotoczną, brazylijską gorączkę krwotoczną, argentyńską gorączkę krwotoczną, boliwijską gorączkę krwotoczną i gorączkę Lassa. Wirus Ebola, znany również pod nazwą afrykańskiej gorączki krwotocznej, wyróżnia się najwyższą śmiertelnością wśród wszystkich chorób wymienionych powyżej i wynosi od 53% do 88%.

Do dziś nie wykazano, by jakakolwiek infekcja wirusowa była odporna na odpowiednie dawkowanie witaminy C, co klasycznie przedstawił w swoim protokole Klenner. Jednak nie wszystkie wirusy zostały poddane oddziaływaniu witaminy C zgodnie z dawkami Klennera, albo ich rezultaty nie zostały jeszcze opublikowane. Zakażenie wirusem Ebola i inne ostre gorączki krwotoczne wydają się należeć do tej właśnie kategorii. Ze względu na, jak się wydaje, wyraźnie wyjątkowe zdolności tych wirusów do wyczerpywania zapasów witaminy C, żeby cofnąć i ostatecznie wyleczyć infekcję spowodowaną przez te wirusy należałoby prawdopodobnie podawać nawet wyższe dawki. [15]

Cathcart (1981), który wprowadził pojęcie jelitowej tolerancji na witaminę C, przypuszczał, że Ebola i inne ostre wirusowe gorączki krwotoczne mogą wymagać nawet 500 000mg witaminy C dziennie, żeby osiągnąć poziom tolerancji jelitowej! Niezależnie od tego, czy to przypuszczenie jest trafne, czy też nie, wydaje się być jasne – o czym mogą świadczyć podobne do szkorbutu manifestacje kliniczne w obrazie tych zakażeń wirusowych – że dozowanie witaminy C musi być intensywne i w bardzo dużych dawkach. Gdy wygląda na to, że choroba zaczyna wygrywać, powinno się podawać jeszcze więcej witaminy C, dopóki objawy nie zaczną ustępować. Oczywiście, są to choroby wirusowe, które w początkowej fazie leczenia bezwzględnie wymagają zastosowania dużych dawek witaminy C dożylnie. Dawkowanie doustne powinno zacząć się w tym samym czasie, ale droga dożylna powinna być kontynuowana do czasu uzyskania jednoznacznej odpowiedzi klinicznej. [16] W przypadku gorączek krwotocznych śmierć następuje zbyt szybko, by dozować witaminę C w sposób zachowawczy.

Wirusowe gorączki krwotoczne zazwyczaj szybko rozprzestrzeniają się i osiągają rozmiary epidemii w populacjach, u których należy się spodziewać małych zasobów witaminy C w organizmach, tak jak jest to stwierdzone u wielu poważnie niedożywionych Afrykańczyków. U takich osób wirus gorączki krwotocznej wymiecie wszelkie pozostałe zapasy witaminy C, zanim system odpornościowy uzyska przewagę i zainicjuje proces zdrowienia. Kiedy zasoby witaminy C zostają gwałtownie uszczuplone przez intensywny atak agresywnego wirusa, w podobny sposób zostaje wyczerpany i zagrożony cały system odpornościowy.

Według dra Thomasa Levy’ego, „dzięki odpowiedniemu dawkowaniu witaminy C zostało już wyleczonych wiele wirusowych chorób zakaźnych i może dalej być leczonych. Tak, gdy jest dostęp do odpowiedniego leczenia witaminą C, szczepienia dla tych wyleczalnych chorób zakaźnych są zupełnie niepotrzebne. Ponadto, wszystkie skutki uboczne szczepień… są również całkowicie zbędne, ponieważ szczepienia w ogóle nie muszą być wykonywane, o ile mamy dostęp do witaminy C w odpowiednich dawkach. [17]

Podawana dożylnie witamina C jest potężnym środkiem, mającym moc przywracania zdrowia ludziom cierpiącym z powodu gorączek krwotocznych, kiedy balansują na krawędzi między życiem a śmiercią. Witamina C (kwas askorbinowy) znana jest z pełnienia wielu krytycznych funkcji w organizmie, obejmujących odtruwanie, odbudowywanie tkanek, wzmacnianie systemu odpornościowego, odczuwanie bólu oraz kontrolowanie lub zabijanie organizmów chorobotwórczych.

Dr Rober Cathcart, który ma większe doświadczenie w leczeniu śmiertelnych zakażeń za pomocą wysokich dawek witaminy C niż jakikolwiek inny lekarz, mówi: „Wirus Ebola zabija przez wolne rodniki, które mogą zostać zneutralizowane przy pomocy potężnych dawek podanego dożylnie askorbinianu sodu”. Zwróćcie uwagę na inną gorączkę krwotoczną (gwałtownie wywołany szkorbut): pielęgniarka Pinneo, pierwsza biała osoba, która przeżyła wybuch epidemii gorączki Lassa (jedna z gorączek krwotocznych), leczyła się sama witaminami”. [18] [Lily Pinneo trafiła do szpitala w Nowym Jorku i rzeczywiście wyzdrowiała, użyczyła swojej krwi z przeciwciałami jako serum, dzięki któremu uratowało się kilka osób, wróciła na jakiś czas na misję do Afryki i szczęśliwie dożyła 95 lat. Trudno jest jednak dotrzeć do materiałów potwierdzających zażywanie przez nią witamin – przyp. tłum.] Nie trzeba geniuszu, żeby sobie uzmysłowić, że przy zwiększonej tolerancji jelitowej na doustne przyjmowanie witaminy C w jakiś sposób proporcjonalnej do toksyczności choroby, najpoważniejsze choroby zakaźne wyczerpują gwałtownie całe zasoby witaminy C, wywołując ostry szkorbut i powodując krwawienia w całym organizmie, a w końcu śmierć za przyczyną wolnych rodników.

Dr Robert Cathcart stwierdza też: „Moje doświadczenie z podawaniem ogromnych dawek kwasu askorbinowego doustnie ponad 30 000 pacjentom i podawaniem dożylnie askorbinianu sodu ponad 2000 pacjentom wskazywałoby, że w przypadku Eboli i innych wirusowych gorączek krwotocznych należałoby zaczynać dawkowanie od przynajmniej 180 gramów na dobę. Jeżeli gorączka nie zostałaby opanowana albo symptomy by nie osłabły, dawki i częstość ich podawania powinny być zwiększane, dopóki objawy nie znajdą się pod kontrolą”.

Z pomocą przybywa wodorowęglan sodowy

„W latach 1918 i 1919 podczas walki z ‘grypą’ z ramienia US Public Health Service, zwrócono mi uwagę na fakt, że spoœród osób, które gruntownie alkalizowały organizm z pomocą sody oczyszczonej, ma³o kto chorował, zaś ci, którzy zachorowali i których odpowiednio wcześnie zalkalizowano, niezmiennie mieli łagodne ataki. Od tego czasu traktuję wszystkie przypadki ‘przeziębienia’, influenzy i ‘grypy’ najpierw podając hojne dawki sody oczyszczonej, co w wielu, wielu przypadkach powodowało całkowite ustąpienie objawów w ciągu 36 godzin”, pisał dr Volney S. Cheney w liœcie do Arm & Hammer Company.

Dr Revici również odkrył, że kluczem do kontroli bólu i opanowania choroby jest modulacja pH. Miejscowy brak równowagi pH powoduje zarówno ból, jak i stres dla okolicznych tkanek. Osłabione przez stres tkanki stają się podatniejsze na uszkodzenia. Ma to kluczowe znaczenie, ponieważ stan zapalny spowodowany brakiem równowagi pH zakłóca dostawy tlenu do okolicznych tkanek, co z kolei osłabia następne pobliskie komórki, powiększając ich podatność na chorobę. Kontrola nierównowagi pH na danym obszarze pomaga ograniczyć patologię, chroniąc okoliczne komórki przed oparzeniami chemicznymi, powstającymi z braku równowagi pH.

Spowolnienie oddechu, np. przy pomocy urządzenia do oddychania “Breathslim”, będzie również działać zdecydowanie w kierunku wzmocnienia działania wodorowęglanu sodu. Spowolnienie oddychania pozwoli na wzrost poziomu dwutlenku węgla, jak również tlenu, zapewniając jednocześnie kojący komfort.

Komentarz PRACowni: Z naszych wieloletnich doświadczeń wynika, że do spowolnienia, uspokojenia I pogłębienia oddechu (oczywiście poza przypadkiem ostrej niewydolności oddechowej) nie są potrzebne żadne urządzenia. Wystarczą proste i systematyczne ćwiczenia oddechowe, będące częścią programu Éiriú Eolas.

Witamina D – idealna pomocnica witaminy C

Witamina D zmniejsza ryzyko śmierci wskutek infekcji wirusowej. Naukowcy ze szpitala Winthrop University w Mineola, w stanie Nowy Jork, wykazali, że podając suplementy witaminy D grupie ochotników, zmniejszono epizody infekcji przeziębieniowych i grypy o 70% w ciągu trzech lat. Naukowcy stwierdzili, że witamina D stymuluje „wrodzoną odporność” na wirusy i bakterie. Mało kto jednak wie, że witamina D – podobnie jak witamina C – może być stosowana w wysokich dawkach [oczywiście przy zachowaniu odpowiednich proporcji – przyp. tłumacza].

Nigdy nie zapominaj o jodzie

Bardzo wysokie dawki jodu mogą mieć poważne skutki uboczne, ale do zabicia wirusów grypy wystarczy tylko niewielka cząstka tych ekstremalnych dawek” – pisze dr David Derry z Kanady. Przełom nastąpił w 1945 roku, kiedy J.D. Stone i Sir McFarland Burnet (który później zdobył nagrodę Nobla za teorię selekcji klonalnej) wystawili myszy na zagrażające życiu działanie mgiełki, w której były zawieszone wirusy grypy. Rozwój choroby uniemożliwiono smarując mysie pyszczki roztworem jodu tuż przed umieszczeniem zwierząt w komorach zawierających wirusy grypy. Dr Derry przypomina nam również, że w przeszłości uczniów w klasach chroniono przed grypą jodową terapi¹ aerozolow¹. Jod w aerozolu jest również skuteczny przeciwko świeżo rozpylonym wirusom grypy.

Jod jest nieodzowny, gdy mamy do czynienia ze śmiertelnie groźnymi wirusami, i w znacznym stopniu przyczyniłby się do zmniejszenia śmiertelności wśród zakażonych Ebolą. Dr Gabriel Cousens napisał: „W przeszłości, już w 1911 roku, ludzie normalnie przyjmowali 300-900 tys. mikrogramów jodu na dobę bez skutków ubocznych. Inni badacze podawali pacjentom 3000-6000 mikrogramów na dobę, aby zapobiec powstawaniu wola”. Niedobory jodu mają ogromny wpływ na układ odpornościowy. […]

Terapia podczerwienią

Terapia podczerwienią zwiększa temperaturę ciała. Przez podniesienie temperatury ciała o jeden do trzech stopni w czasie takiej sesji terapeutycznej, promieniowanie podczerwone naśladuje gorączkę, co wywołuje odpowiedź układu immunologicznego i umożliwia organizmowi zwalczanie bakterii i wirusów.

Według profesora Abo Touru z Uniwersytetu Nagata, funkcje układu immunologicznego poprawiają się o 40%, gdy podnosimy temperaturę ciała o 1 stopień. Ciepło podczerwieni (ciepło wywołane światłem) łagodzi ból poprzez rozszerzenie naczyń krwionośnych i zwiększenie przepływu krwi. Lepsze krążenie szybciej odprowadza odpady metaboliczne i dostarcza bogatą w tlen krew do komórek w tlen ubogich, zmniejsza ból i przyspiesza proces gojenia.

Instalacja BioMat w każdym szpitalu zapewniłaby mniejszą umieralność z powodu Eboli lub z ptasiej czy jakiejkolwiek innej grypy. Kąpiel pacjentów w świetle i podgrzewania ich środowiska wewnętrznęgo zwiększa ich metabolizm i wzmacnia układ odpornościowy. Pacjenci leżący mogą używać podczerwieni na niskim poziomie przez całą dobę, dzięki czemu będą mieli zapewniony komfort i lepiej poradzą sobie z dreszczami, które często towarzyszą wysokiej gorączce.

Jeśli ktoś może sobie pozwolić na zakup Biomaty do użytku domowego, niech wie, że zapewnienie pacjentowi komfortu cieplnego i świetlnego jest dla niego niezwykle pomocne. Im bardziej ktoś jest chory, tym większy zyskuje komfort. Czy to Ebola, czy zwykła grypa, nie ma jak leżenie na Biomacie.

„Wydaje się oczywiste, że światło jest najważniejszym czynnikiem środowiskowym, zaraz po żywności, w kontrolowaniu funkcji organizmu” – stwierdził Richard J. Wurtman, dietetyk z Instytutu Technologicznego w Massachusetts. Liczne eksperymenty wykazały, że różne kolory wpływają na ciśnienie krwi, puls i oddychanie, oraz aktywność mózgu i biorytmy. Światło uzdrawia, światło poprawia komfort, światło pielęgnuje nas na głębokich poziomach.

Glutation

Według dra Russella Blaylocka, niski poziom magnezu związany jest z dramatycznym wzrostem wolnych rodników, a także z uszczupleniem zasobów glutationu. Natomiast dr Patricia Kongshavn, była profesor wydziału medycyny na Uniwersytecie McGill, twierdzi, że „glutation jest konieczny w wielu skomplikowanych krokach niezbędnych do zajścia reakcji immunologicznej. Jest potrzebny do namnażania się limfocytów, który to proces stymuluje silną reakcję odpornościową, a także do tego, żeby limfocyty-zabójcy były zdolne zabić niepożądane komórki, takie jak komórki nowotworowe albo komórki zakażone przez wirusy. Znaczenie glutationu jest nie do przecenienia. Jak już wskazałam, spełnia on wiele zadañ i rzeczywiœcie, jeśli przyjrzeć się bliżej każdemu układowi czy narządowi, niezbędność glutationu staje się coraz bardziej oczywista.

Poziom glutationu spada wraz z wiekiem, zaś wyższe jego wartości u osób starszych idą w parze z lepszym stanem zdrowia, co podkreśla znaczenie tej niezwykłej substancji dla utrzymania zdrowego, dobrze funkcjonującego organizmu”.

Wnioski

Te środki lecznicze i procesy terapeutyczne klasy oddziału ratunkowego dają możliwość ratowania życia i uzdrawiania. Dowiadując się o wyżej wymienionych środkach intensywnej opieki i ucząc się, jak z nich korzystać, zyskuje się dużo siły i mądrości medycznej, by przezwyciężyć powikłania, a nawet dyskomfort związany z najgorszymi zakażeniami wirusowymi. Aby uzyskać więcej informacji na temat tych wybranych środków leczniczych intensywnej opieki zapraszam do obejrzenia filmów na stronie Naturalnego Protokołu Alopatycznego.

Zawsze można wprowadzić inne środki lecznicze. Jednak¿e praktykuj¹c medycynê ratunkow¹ i intensywn¹ terapiê, powinno się wybrać najsilniejsze substancje, które są szybkie w działaniu i bezpieczne przy podaniu w wysokich dawkach. Zachęcam też, by lekarze i inni pracownicy służby zdrowia, jak również każde gospodarstwo domowe, posiadali dobry nebulizator i używali wysokiej klasy srebra koloidalnego oraz wodorowęglanu sodu naprzemiennie z suplementacją glutationu.

Stan dra Kenta Brantly’ego, zarażonego Ebolą amerykańskiego lekarza, który z Liberii został przewieziony z powrotem do Stanów Zjednoczonych, „zdaje się poprawiać” – oznajmił Tom Frieden, dyrektor Centrum Kontroli i Prewencji Chorób. [Brantly wyzdrowiał – przyp. tłum.] Nie każdy umrze z powodu tej infekcji, co oznacza, że jest nadzieja i odpowiednie sposoby terapii, które mogą zwiększyć szanse przetrwania tej wyjątkowo paskudnej choroby.

Brantly’emu podano eksperymentalny lek, który nie był testowany pod względem bezpieczeństwa i musiał być przewożony w ujemnych temperaturach. Choć niepraktyczny w użytku domowym i niesprawdzony, to jednak dowodzi, że tę chorobę można pokonać. Naturalna medycyna alopatyczna oferuje sprawdzone i bezpieczne środki lecznicze natychmiast dostępne dla wszystkich.

Źródła:

[1] Host Nutritional Status and Its Effect on a Viral Pathogen; Melinda A. Beck and Orville A. Levander; JInfect Dis.;(2000) 182(Supplement 1): S93-S96.doi:10.1086/315918; http://jid.oxfordjournals.org/content/182/Supplement_1/S93.full

[2] Theoretical Evidence that the Ebola Virus Zaire Strain May Be Selenium-Dependent: A Factorin Pathogenesis and Viral Outbreaks?;Ethan Will Taylor1 and Chandra Sekar Ramanathan;The Journal of Orthomolecular Medicine Vol. 10, No.2, 1995;http://orthomolecular.org/library/jom/1995/articles/1995-v10n0304-p131.shtml

[3] McPherson, A. et al. NRC Research Press 1997: 203-205

[4] Turner, R. J. & Finch, J. M. (1991) Selenium and the immune response. Proc. Nutr. Soc. 50: 275 – 285.[Medline]

[5] Kiremidjian-Schumacher, L. & Roy, M. (1998) Selenium and immune function. Z. Ernahrungswiss. 37: 50 – 56.

[6] McKenzie, R. C., Rafferty, T. S., Arthur, J. R. & Beckett, G. J. (2001) Effects of selenium on immunity and ageing. In: Selenium: Its Molecular Biology and Role in Human Health (Hatfield, D. L., ed.), pp. 258 – 272. Kluwer Academic Publishers, Boston, MA.

[7] McKenzie, R. C., Arthur, J. R., Miller, S. M., Rafferty, T. S. & Beckett, G. J. (2002) Selenium and the immune system. In: Nutrition and Immune Function (Calder, P. C., Field, C. J. & Gill, N. S., eds.), pp. 229 – 250. CAB International, Oxford, U.K

[8] Beckett, G. J., Arthur, J. R., Miller, S. M. & McKenzie, R. C. (2003) Selenium, immunity and disease. In: Dietary Enhancement of Human Immune Function (Hughes D. A., Bendich, A. & Darlington, G., eds.). Humana Press, Totowa, NJ (in press).

[9] Supplement: 11th International Symposium on Trace Elements in Man and Animals;Selenium in the Immune System John R. Arthur; The American Society for Nutritional Sciences J. Nutr. 133:1457S-1459S, May 2003; http://jn.nutrition.org/cgi/content/full/133/5/1457SOver

[10] Ryan-Harshman M, Aldoori W. „The relevance of selenium to immunity, cancer and infectious/inflammatory diseases.” Can J Diet Pract Res. 66, 2:98-102, 2005.

[11] Nelson HK et al. „Host nutritional selenium status as a driving force for influenza virus mutations.”FASEB. 15:1846-8, 2001. www.fasebj.org

[12] Berg BM et al. „alpha-Tocopherol and selenium facilitate recovery from lipopolysaccharide-induced sickness in aged mice.” J Nutr. 135, 5:1157-63, 2005. www.nutrition.org.

[13] Smith A et al. „Deficiencies in selenium and/or vitamin E lower the resistance of mice to Heligmosomoides polygyrus infections.” J Nutr. 135, 4:830-6, 2005. www.nutrition.org

[14]Suppression of human immunodeficiency virus type 1 viral load with selenium supplementation: a randomized controlled trial. Hurwitz BE et al; Arch Intern Med. 2007 Jan 22;167(2):148-54; http://www.ncbi.nlm.nih.gov/sites/entrez

[15] Curing the Incurable; Vitamin C, Infectious Diseases, and Toxins; by Thomas E. Levy MD JD

[16] Marburg and Ebola; ROBERT F. CATHCART III, M.D.; ALLERGY, ENVIRONMENTAL & ORTHOMOLECULAR MEDICINE; http://vitamincfoundation.org/www.orthomed.com/ebola.htm

[17] Dr Thomas Levy M.D., J.D. (Vitamin C, Infectious Diseases and Toxins p30)

[18] Fuller, JG. Fever. Reader’s Digest Press. 1974.

– –
Dla zainteresowanych poszczególnymi produktami dostępnymi za granicą, oryginalny artykuł zawiera kilka takich linków.

Tłumaczenie: PRACowniA
Link do artykułu na SOTT: Natural allopathic treatment modalities for Ebola

Dodatkowe informacje na temat witaminy C i jej stosowania w zakażeniu Ebolą można znaleźć np. w artykule Steve’a Hickeya PhD, Hilary Roberts PhD i Damiena Downinga MBBS, MSB pt. Vitamin C – A cure for Ebola

30 komentarzy »

  1. a dlaczego nie dyskutuje się nigdzie pod kątem: a skąd się wzięło to dziadostwo, komu było potrzebne i do czego??? nazwiska, fakty, wydarzenia… może znajdzie się w końcu jakiś dziennikarz śledczy niekoncesjonowany??

    Komentarz - autor: Peter — 23 Październik 2014 @ 15:18

  2. Do Pana Petera.
    Słyszał może o „puszce Pandory”? To jest coś w tym stylu.
    Kiedy pojawi się niekoncesjonowany dziennikarz ?
    To bardzo proste.
    Jak znikną rachunki za koszty życia. No chyba że Pan Peter ma tyle iż jego to „grzeje”. Ale wtedy trzeba wykazać się samemu. To tylko tyle.

    Komentarz - autor: DonPedro — 23 Październik 2014 @ 21:29

  3. „Doctor G. C. Willis found that people taking 1,500mg of vitamin C a day for 12 months reversed plaque while those who didn’t take vitamin C had worsening plaque. It is clear that vitamin C is necessary for vascular health.” http://drsircus.com/medicine/cancer/using-vitamin-c-for-heart-disease-cancer-and-cell-protection

    Jestem fanem vit. C. 1 500 – 2 000 mg to moja standardowa codzienna dawka. Mam z 3/4 kg jeszcze w domu. Można za niską cenę dostać tego dużo i to działa. Co do srebra koloidalnego, w moim odczuciu jest naciągane. W moim odczuciu – nie wiem jaka jest rzeczywiście tego skuteczność, ale miałem wrażenie, że to nie ma porównania do vit. C, która jest na dodatek po prostu tania i łatwo dostępna.

    Komentarz - autor: corhorn — 23 Październik 2014 @ 22:09

  4. @ corhorn

    „Można za niską cenę dostać tego dużo i to działa.”

    Co to za źródło, jeśli można wiedzieć?
    Ja się obawiam „niesprawdzonych” źródeł, choć i te niby „sprawdzone” też pewne nie są.
    Na przykład NOW FOODS, jeśli wyraźnie nie napisze, że nie GMO, to należy przyjąć, że GMO.

    Też biorę 1g dziennie i póki co na szczęście nie miałem okazji sprawdzać, jaki rezultat dają większe dawki w przypadku infekcji…

    Komentarz - autor: Art — 24 Październik 2014 @ 00:40

  5. @Art
    Źródeł jest sporo. Ja kupuję w sklepie internetowym produkt firmy, która ma certyfikaty do obrotu chemią spożywczą i farmaceutyczną, o tu.
    Ważne jest, by produkt pod nazwą „witamina C” lub „kwas L-askorbinowy” był oznaczony numerem CAS 50-81-7.

    Jeśli chodzi o „wit. C – GMO” to jest to mit.

    Pod tym linkiem znajdziesz solidnie napisany artykuł w formie pytań i odpowiedzi, który (mam nadzieję) rozwieje Twoje wątpliwości.

    Od kilku miesięcy produkuję w domu liposomalną wit. C. Ma to swoje zalety:
    – zwiększyła się tolerancja jelitowa, czyli mogę przyjąć większą dawkę dobową
    – ochraniam szkliwo zębów
    – nie wykrzywiam się w reakcji na bardzo kwaśny smak 😀

    Najlepszy, bo najbardziej szczegółowy i rzetelny, opis przygotowania tego specyfiku, jaki znalazłam po polsku, przeczytasz tu.

    Ta sama Autorka przetłumaczyła też na język polski raport dr Klennera, o którym jest mowa w powyższym artykule.

    Pozdrawiam prozdrowotnie 🙂

    Komentarz - autor: Magia — 24 Październik 2014 @ 09:08

  6. Żadne NOW FOODS 😛

    Od polskich producentów na kilogramy, hurtowo – szukaj, a znajdziesz.

    Komentarz - autor: corhorn — 24 Październik 2014 @ 10:02

  7. @ corhorn

    Pomagamy, czy utrudniamy..?

    I wiesz, co siedzi w produkcie „polskiego producenta” ?
    W tym kraju nie masz pewności, że zwykłe masło, bez wzgledu na producenta, nie zawiera dodatku tłuszczów roślinnych. Cos takiego jak boczek może być „oszukany”. Kontrole to pokazują.
    Kary są wliczone w cenę.

    Komentarz - autor: Art — 24 Październik 2014 @ 10:13

  8. Tylko tak zwane „podroby”, uważane na szczęście ( albo nieszczęście) przez ludzi za żywność „odpadową”, jest z tego powodu tania i po prostu nie opłaca się przy niej „kommbinować.”
    Oczywiście pozostaje kwestia wczesniejszego karmienia zwierzęcia.

    Komentarz - autor: Art — 24 Październik 2014 @ 10:27

  9. Swoją drogą niezła ironia: „podroby” – jedyne nie podrabiane 😉

    Komentarz - autor: Art — 24 Październik 2014 @ 10:33

  10. @Art

    Kwas askorbinowy to nie masło ani nie boczek, więc jeśli posiadasz konkretną wiedzę i dowody na temat „wzbogacania” kwasu askorbinowego przez polskich producentów, przedstaw je tutaj.

    Komentarz - autor: koliber — 24 Październik 2014 @ 10:33

  11. @Art

    Co ma kura do Eboli?

    Komentarz - autor: koliber — 24 Październik 2014 @ 10:37

  12. @ koliber

    Chodzi o wzmocnienie organizmu? To wzmacniajmy, nie osłabiajmy, bo nieświadomie konsumujemy oszukańcze dodatki. A taki dodatek tłuszczu roślinnego, w ilości kilkunastu procent, to nie oliwa z oliwek, tylko najgorszy z możliwych „śmieć”. Kilkanaście procent !
    A w innych przypadkach bedziemy się obawiać ( i słusznie) tłuszczów trans w śladowej ilości…

    Komentarz - autor: Art — 24 Październik 2014 @ 10:51

  13. @Art

    Tyle, że o ile dobrze rozumiem, poprzez analogię sugerujesz istnienie oszukańczych dodatków w kwasie askorbinowym polskich producentów. Nie wrzucajmy wszystkiego do jednego wora, żadne to rozwiązanie. Co do masła, zgadzam się, jak widzę na półce sklepowej mixełko czy osełko 82% tłuszczu (że to mix tłuszczu roślinnego dopisane drobnym maczkiem) to mnie szlak trafia. Masła zjadam kostkę dziennie, kupuję z lokalnej mleczarni 5zł za kostkę, unikam wszystkich producentów molochów. Jeżeli już podroby, to raz w tygodniu wątróbka, poza tym na okrągło wieprzowina 😛

    Komentarz - autor: koliber — 24 Październik 2014 @ 11:36

  14. „Kwas askorbinowy to nie masło ani nie boczek, więc jeśli posiadasz konkretną wiedzę i dowody na temat „wzbogacania” kwasu askorbinowego przez polskich producentów, przedstaw je tutaj.”

    Tu nie chodzi o „wzbogacanie”, tylko o źródło do produkcji witaminy.
    Now Foods, z ogromnym prawdopodobieństwem, produkuje kwas askorbinowy z kukurydzy, która w Stanach jest w prawie 90% modyfikowana genetycznie.

    „Figures from 2011 indicated that 88% of corn, 94% od soy, 90% of cotton, 96% of sugar beet and 90% of canola produced in the US are genetically engineered…”

    http://www.nutraingredients-usa.com/Markets/Going-non-GMO-in-dietary-supplements-The-supply-community-is-not-there-with-us-yet-say-manufacturers?utm_source=copyright&utm_medium=OnSite&utm_campaign=copyright

    http://naturalsociety.com/supplement-brands-openly-contain-gmo-vitamin-sources/

    Z czego produkują „polscy producenci”?

    Witamina, to z dużym prawdopodobieństwem nie czysty kwas askorbinowy. Tym bardziej w postaci tabletek, soft geli, kapsułek itd.

    I, wybacz, to po stronie producenta leży obowiązek dowodu, nie konsumenta.

    Komentarz - autor: Art — 24 Październik 2014 @ 11:46

  15. @Art
    Bardzo żałuję, że swój poprzedni komentarz skierowałam do Ciebie. Ty w ogóle nie czytasz tego co Ci podaje, tylko z uporem maniaka wygłaszasz swoje teorie. W jednym z artykułów, które wcześniej linkowałam stoi jak wół:

    „2. Podobno tania chińska witamina C może być produkowana z kukurydzy GMO i to jest bardzo szkodliwe. Mam się bać?

    Generalnie są cztery sposoby produkowania witaminy C:

    – jej ekstrakcja z roślin (np. z aceroli),

    – pozyskanie jej drogą wyłącznie chemicznej syntezy,

    – pozyskanie jej drogą fermentacji (to jest to co możemy zrobić samodzielnie w domu i nawet robimy: kisząc kapustę czy ogórki),

    – pozyskanie jej drogą mieszaną (częściowo fermentacja i częściowo chemiczna synteza), z czego możemy mieć do czynienia albo z:

    a) opracowanym w latach 30-tych ubiegłego wieku droższym procesem Reichsteina, albo z

    b) procesem dwustopniowej fermentacji z udziałem mikroorganizmów (czyli podobnie jak w naszej kiszonej kapuście), który jest nie tylko tańszy, ale i NIE używa tylu toksycznych rozpuszczalników i reagentów (typu aceton czy kwas siarkowy) jak proces Rechsteina.

    Ten drugi sposób (dwustopniowa fermentacja) został opracowany w latach 60-tych przez chińskich naukowców i jest do tej pory przez wszystkich chińskich (i niektórych licencjonowanych spoza Chin) producentów stosowany.

    Jeśli więc kupujemy tańszą witaminę C pochodzącą z Chin (które nota bene są na dzień dzisiejszy światową potęgą w produkcji nie tylko witaminy C ale i wielu innych surowców farmaceutycznych), to kupujemy witaminę nie tylko tańszą, ale i wyprodukowaną w sposób bardziej naturalny, bezpieczniejszy dla naszego zdrowia i przyjaźniejszy dla środowiska. Jak widać nie zawsze to co droższe jest lepsze, a to co tańsze czy chińskie jest gorsze.

    Bez względu na sposób jej pozyskania każda molekuła witaminy C zawsze będzie składa się z sześciu atomów węgla, ośmiu atomów wodoru i sześciu atomów tlenu. Atomów nie można genetycznie zmodyfikować, jak słusznie zauważa dr Andrew Saul!

    Mrożące krew w żyłach opowieści o „szkodliwej witaminie C otrzymywanej z kukurydzy GMO” są zaś dziełem najczęściej sprzedawców suplementów, którzy za wszelką cenę chcą odstraszyć ludzi od zakupu innej formy witaminy niż ta sprzedawana przez nich, reklamowana jako naturalna. Najczęściej mowa o sprzedaży preparatów dużo droższych niż zdecydowanie tańsza w przeliczeniu na 1 g kwasu L-askorbinowego chińska krystaliczna witamina C.”

    Może więc, zamiast produkować szum, jednak coś najpierw przeczytasz?

    Komentarz - autor: Magia — 24 Październik 2014 @ 11:54

  16. Mnie bardziej fascynuje, że lekarstwem może okazać się tytoń 🙂 Polska wzmianka na ten temat tutaj, a nieco szerzej (po ang.) tu i na sott.

    Komentarz - autor: fox — 24 Październik 2014 @ 11:57

  17. „Masła zjadam kostkę dziennie, kupuję z lokalnej mleczarni 5zł za kostkę, unikam wszystkich producentów molochów. Jeżeli już podroby, to raz w tygodniu wątróbka, poza tym na okrągło wieprzowina”

    Ja pół kostki. Dlatego źródło jest cholernie ważne i o tym trzeba mówić.

    A jesli chodzi o mięso, to poddałem się w tym sensie, że nie natrafiłem w swojej okolicy na źródło „odpowiednio karmionego” mięsa z jednej strony, a zdrugiej nie stać mnie na kosztowne i stałe sprowadzanie.
    Pozostaje mi więc „rekompensata strat” – czyli możliwie najmniej tłuszczów wielonienasyconych i „balansowanie” stosunku omega 6 do omega 3 suplementami. Co też nie jest takie wcale jednoznaczne….

    Komentarz - autor: Art — 24 Październik 2014 @ 12:01

  18. @ Magia

    Oczywiscie masz rację. Pozostaje kwestia „czystości” kwasu askorbinowego.
    O dodatkach mówię w kontekscie „opakowania” witaminy przede wszystkim i zanieczyszczenia niby czystego kwasu askorbinowego.

    Rzecz jasna, że kwas askorbinowy, o ile jest to kwas askorbinowy wyłącznie, jest najwłaściwszym źródłem.

    Piszę za szybko. Przepraszam.

    Komentarz - autor: Art — 24 Październik 2014 @ 12:06

  19. /..jest najwłaściwszym źródłem./

    też źle. Jest kwasem askorbinowym po prostu.

    Komentarz - autor: Art — 24 Październik 2014 @ 12:14

  20. @ Magia

    Jeśli chodzi o „wit. C – GMO” to jest to mit.

    Będę wdzięczna za wszelkie uzasadnienie, bo sama przez jakiś czas próbowałam znaleźć na ten temat sensowne informacje – i nie znalazłam. Pewnie źle szukałam.

    Nie znalazłam żadnej (nie tylko zadawalającej) odpowiedzi na pytanie, jak dalego sięga modyfikacja genetyczna. To znaczy, czy czysty, niebiałkowy związek chemiczny, jak choćby askorbinian, nosi jakieś ślady modyfikacji w postaci innej innej struktury przestrzennej itp. Wygląda mi na to, że tak naprawdę nikt tego nie wie.

    Znalazłam za to – na stronie któregoś producenta suplementów w zakładce FAQ – odpowiedź na to często zadawane pytanie i brzmiała ona mniej więcej tak: „nie wiemy. Kiedy wiemy na pewno, że coś jest GMO, to tego nie sprzedajemy. Jeśli wiemy, że nie jest GMO, zaznaczamy. W pozostałych przypadkach na nalepkach brak jest specyfikacji”. Dodano, że ichnia, jak znakomita większość wit. C dostępnej na rynku, jest produkowana z kukurydzy. Większość kukurydzy w USA jest modyfikowana. Przy ich wysokiej produkcji – ergo zapotrzebowaniu na kukurydzę – nie udało im się znaleźć dostawcy, który zagwarantowałby niemodyfikowany surowiec. Przytaczam z pamięci, nie mogę teraz odnaleźć tej strony.

    Jak się wydaje, nie tylko kukurydza jest GMO, modyfikowane mogą być również bakterie wykorzystywane w procesie syntezy na etapie fermentacji.

    Tutaj jest aktualna strona FAQ dotycząca GMO firmy NOW FOODS. Interesująca jest zmiana w stosunku do tej samej strony sprzed niecałego roku, zwłaszcza końcówka.

    Pytanie, jak daleko ingeruje w końcowy produkt – nieorganiczny związek chemiczny – modyfikacja genetyczna użytego w produkcji surowca, wciąż pozostaje bez odpowiedzi.

    Nie żebym miała obsesję na ten temat, ale intryguje mnie to, m.in. dlatego, że pytanie zadawane jest przez mnóstwo ludzi i nikt nie potrafi na nie sensownie odpowiedzieć.

    Komentarz - autor: iza — 24 Październik 2014 @ 12:20

  21. @Art
    Znowu nie przeczytałeś info z linków!
    Gdybyś przeczytał, to wiedziałbyś, że kupować należy kwas L-askorbinowy oznaczony – oprócz numeru CAS 50-81-7 – skrótem CZDA, czyli czysty do analizy, co oznacza, że procentowa zawartość wagowa głównej substancji stanowiącej dany produkt, po odjęciu od niej wszystkich zanieczyszczeń towarzyszących jej w tym produkcie, musi wynosić od 99,9 do 99,99%, W przypadku kwasu L-askorbinowego oznaczonego tymi symbolami, jego czystość zawiera się w przedziale między 99,93% a 99,95%.

    To ostatnia informacja podana „na tacy”, jaką ode mnie dostajesz.
    Skończ z lenistwem i weź się do roboty!

    Komentarz - autor: Magia — 24 Październik 2014 @ 12:21

  22. „Atomów nie można genetycznie zmodyfikować, jak słusznie zauważa dr Andrew Saul”
    Ale, przynajmniej teoretycznie, można zmienić kształt cząsteczki. Tak więc powyższa odpowiedź wydaje mi się nieco spychologiczna i autorytatywna.

    Komentarz - autor: iza — 24 Październik 2014 @ 12:26

  23. @Iza
    Gwarancją jest produkt w postaci kwasu L-askorbinowego. Jeśli zmodyfikujesz w jakikolwiek sposób skład atomowy cząsteczki danego związku oraz – w przypadku kwasu L-askorbinowego – jego izometrię optyczną, to uzyskasz inny związek.
    Proste, jak konstrukcja cepa. 🙂
    Ponadto, o ile mi wiadomo, modyfikacji na poziomie atomowym na szczęście nie potrafimy dokonywać.

    Komentarz - autor: Magia — 24 Październik 2014 @ 12:29

  24. @ Magia

    „To ostatnia informacja podana „na tacy”, jaką ode mnie dostajesz.”

    Dziekuję.

    „Skończ z lenistwem i weź się do roboty!”

    Point taken.

    Komentarz - autor: Art — 24 Październik 2014 @ 12:37

  25. @Iza
    „Ale, przynajmniej teoretycznie, można zmienić kształt cząsteczki.”

    Już o tym napisałam, ale powtórzę. Jeśli zmienisz kształt cząsteczki (L+)C6H8O6, czyli jej izometrię optyczną, uzyskasz jeden z trzech pozostałych izomerów, które NIE są aktywne biologicznie.
    Witaminą C ma prawo nazywać się tylko jeden z izomerów C6H8O6, ten o tzw. „lewoskrętności”, czyli orientacji L(+) według podziału konfiguracji względnej Fischera, bo tylko ten izomer związku C6H8O6 jest aktywny biologicznie.

    Komentarz - autor: Magia — 24 Październik 2014 @ 12:40

  26. Przepraszam, zapomniałam dołączyć linka do konfiguracji Fischera: http://pl.wikipedia.org/wiki/Konfiguracja_D_i_L

    I przy okazji: C6H8O6 jest związkiem organicznym, pochodną glukozy.

    Komentarz - autor: Magia — 24 Październik 2014 @ 12:51

  27. I jeszcze, dla lepszego zilustrowania o czym mowa – obrazek:
    http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Ascorbic_acid_isomers.svg
    Izomer (L+)C6H8O6, czyli ten który ma prawo nazywać się witaminą C, jest przedstawiony na rycinie 1a.

    Komentarz - autor: Magia — 24 Październik 2014 @ 13:13

  28. @ Magia

    Nie wiem czy dasz wiarę, ale Twój komentarz do mnie ( nr 5) , przeczytałem przed chwilą dopiero!
    Wcześniej przewijałem komentarze wielokrotnie i NIE WIDZIAŁEM go, w związku z tym nie rozumiałem części komentarza nr 15.

    Nieprawdopodobne. Przewijałem kilkanaście razy. Idę na spacer!
    Jeszcze raz przepraszam!

    Komentarz - autor: Art — 24 Październik 2014 @ 14:50

  29. @Art
    Nie masz mnie za co przepraszać. Przyjemnego spacerowania. Ja zaś udam się do ogrodu w celu potrzymania tężyzny fizycznej przy pomocy ćwiczeń z grabiami. 🙂

    Komentarz - autor: Magia — 24 Październik 2014 @ 15:31

  30. @ Magia

    Jeszcze raz dziękuję za linki.

    Najgorsze jest to, że ja o tym wszystkim ( lub prawie) w zasadzie już czytałem wcześniej w wątku witaminy C na http://cassiopaea.org/forum/.

    Nawet zabrałem się za poszukiwanie lecytyny słonecznikowej w okolicy, nie GMO, ale jej nie znalazłem, po czym…odpuściłem temat i co gorsza, o przeczytanych sprawach… zapomniałem. Tak jak się zapomina treść książek.

    Samoorganizacja pracy i odpowiednia archiwizacja jej plonów, w ogóle samodyscyplina, to problemy, nad którym nie panuję.
    I które pilnie muszę rozwiązać.

    Dziękuję i pozdrawiam 🙂

    Komentarz - autor: Art — 24 Październik 2014 @ 20:03


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: