PRACowniA

4 Październik 2014

Raport na temat ubóstwa w USA stoi w sprzeczności ze wskaźnikiem PKB

Filed under: Polityka,Wydarzenia bieżące — iza @ 13:30
Tags:

Paul Craig Roberts
Poverty Report Contradicts GDP Claims
paulcraigroberts.org
2 października 2014

To zadziwiające, że rządowi nadal udaje się kontynuować sprzedaż Mostu Brooklyńskiego naiwnej opinii publicznej. Amerykanie biorą za dobrą monetę wojny, których nie potrzebują, oraz dają sobie wciskać kit o ożywieniu gospodarczym, którego nie ma.

Najlepszą inwestycją w Ameryce jest obecnie mocno zlewarowany fundusz, który lokuje pieniądze wyłącznie w przedsiębiorstwa o kapitalizacji rynkowej przekraczającej wartość 10 miliardów dolarów (large cap companies), które skupują z powrotem własne akcje. Wiele z tych firm zaciąga kredyty w celu odkupienia własnych akcji, aby podbić ich cenę, zwiększyć „premie za osiągnięcia” dla kadry zarządzającej oraz zyski kapitałowe dla akcjonariuszy. Obsługa zaciągniętego długu uzależniona jest od przyszłych dochodów. Nie tak wygląda kapitalizm, który napędza gospodarkę dzięki inwestycjom.

Wydatki konsumenckie również nie napędzają gospodarki. Urząd Statystyczny USA, w Raporcie nt. Przychodów i Ubóstwa za 2013 rok, podaje, że przeciętny realny (skorygowany o poziom inflacji) dochód gospodarstwa domowego w 2013 roku był o 8 procent niższy w stosunku do wartości z 2007 roku, czyli rok przez recesją 2008, i spadł do poziomu z 1994 roku, czyli sprzed dwóch dekad! Pomimo tego, że przeciętny realny dochód gospodarstwa domowego nie wrócił do poziomu sprzed recesji i spadł de facto do poziomu sprzed 20 lat, rząd i prasa finansowa utrzymują, że od czerwca 2009 roku gospodarka jest w fazie ożywienia.

Wzrost kredytów konsumenckich również nie napędza gospodarki. Jedyny wzrost, jeśli mowa o długach, dotyczy pożyczek studenckich.

Sprzedaż detaliczna (skorygowana przez niezmanipulowaną miarę inflacji) pozostaje na poziomie z okresu dna recesji, tj. z 2009 roku. Likwidacje sklepów sieci Macy’s, J.C. Penny’s i Sears stanowią kolejny dowód na brak wzrostu sprzedaży detalicznej, podobnie jak tarapaty, w jakich znajdują się sieci sklepów ”dolarowych”, tj. oferujących towary za 2-3 dolary. Sprzedaż Walmarta także spada.

Podstawę podbijania sprzedaży samochodów stanowią kredyty wysokiego ryzyka oraz leasing, z których korzystają osoby bez zdolności kredytowej.

Sprzedaż domów utrzymuje się na poziomie znacznie niższym niż przed kryzysem, co nie dziwi, biorąc pod uwagę fakt, że wśród dostępnych ofert pracy są głównie niepełnoetatowe, bez świadczeń dodatkowych. Tego typu oferty nie sprzyjają tworzeniu gospodarstw domowych i kupowaniu domu.

Skąd w takim razie wziął się wskaźnik wzrostu realnego PKB za drugi kwartał 2014 roku na poziomie 4,6%? Pochodzi on z zaniżonej miary inflacji oraz podrasowanych liczb. To nie jest poprawna liczba. W gospodarce nie wydarzyło się nic, co pozwoliłoby na przeskok z ponad 2-procentowego spadku w pierwszym kwartale na 4,6-procentowy wzrost w czwartym.

Liczba 4,6% jest wyciągnięta z kapelusza i służy przygotowaniu sceny na listopadowe wybory parlamentarne w USA.

To niesłychane, że ekonomiści i media finansowe pozwalają, aby rządowi uchodziło na sucho posługiwanie się fałszywymi ekonomicznymi raportami. Jasne, że Wall Street lubi dobre informacje….ale żeby akceptować fałszywe doniesienia, które wprowadzają w błąd inwestorów i tuszują błędy polityki ekonomicznej?

Najwyraźniej, coś jest nie w porządku z rządowym ekonomicznym systemem raportowania. Nie jest możliwe, aby zanotowano wzrost realnego PKB, kiedy jednocześnie realny przeciętny dochód na rodzinę zmniejsza się, a inwestycje polegają na odkupie przez korporacje ich własnych akcji. Albo szacunki rządowego PKB są niepoprawne, albo raport Urzędu Statystycznego dotyczący przychodów i ubóstwa. Najwyraźniej Waszyngton nie rozumie, że jeśli zamierza się manipulować liczbami, to trzeba to robić ze wszystkimi bez wyjątku.

Sfałszowane mierniki inflacji tworzą iluzję wzrostu realnego PKB. Blokują też indeksację emerytur, tj. dostosowanie poziomu emerytur do kosztów utrzymania. W rzeczywistości, głównym celem manipulowania miarami inflacji jest pozbycie się – poprzez stopniowe podkopywanie rzeczywistej wartości programów pomocowych/zasiłków – „socjalistycznego” systemu opieki społecznej. Republikanie nieustająco dążą do przycięcia „świadczeń socjalnych”, na które ludzie pracowali w okresie aktywności zawodowej, płacąc podatki od wynagrodzeń. Przy czym podatki od płac mają pozostać bez zmian. Republikanie potrzebują dochodów z podatków po to, aby wyciągać z kłopotów duże banki oraz finansować niekończące się konflikty zbrojne.

Koszty zbytecznych wojen, jakie Waszyngton prowadzi za granicami własnego kraju przez 13 z 14 lat XXI wieku, idą w biliony dolarów. Więcej bilionów zostało wydanych jedynie na finansowanie banków, którym przepisy deregulacyjne pozwoliły na to, aby stały się „zbyt duże, aby upaść”. W ciągu ostatnich 7 lat miliony Amerykanów straciło pracę i domy, a liczba talonów na żywność bije wszelkie rekordy. Decydenci z Waszyngtonu ignorują pokrzywdzonych.

Najwyraźniej, rząd amerykański koncentruje się na czymś innym niż na zdrowej gospodarce i dobrobycie obywateli. Nazywa się to demokracją, ale nią nie jest.

Tłumaczenie: PRACowniA

6 komentarzy »

  1. Lepsza bieda w Chicago niż standard w Warszawie. Różnica to jakieś 15 – 20 lat.

    Komentarz - autor: Żoliborz — 4 Październik 2014 @ 14:10

  2. Chicago, Warszawa – co za różnica skoro wszyscy płyniemy na tym samym statku, który najwyraźniej tonie.

    Komentarz - autor: Janek — 6 Październik 2014 @ 13:21

  3. @1
    Jak masz stałą prędkość, to od biedy możesz wyrażać drogę czasem. Masz stałą prędkość, wiesz jak droga przebiega i między jakimi punktami mierzysz? ha ha 🙂

    Komentarz - autor: Zerohero — 6 Październik 2014 @ 16:07

  4. pazerne talmudyczne lichwiarstwo doprowadzi w końcu ludzkość do zguby. Nie martwią się ideologiczni lewacy (nie mówię o pożytecznych lewackich idiotach), bo ta zguba jest zgodna z neomarksizmem, ich szatańskim bożkiem!

    Komentarz - autor: Peter — 6 Październik 2014 @ 21:33

  5. O to chodziło i tak jest.

    Komentarz - autor: Trak — 7 Październik 2014 @ 00:19

  6. Punkt widzenia zależy od siedzenia. Byłem w Chicago w 1993 i już wtedy bieda aż piszczała. A teraz to już w ogóle nie ma o czym mówić. No chyba, że porównujemy te miasta 40 lat temu.

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 7 Październik 2014 @ 13:20


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: