PRACowniA

3 Październik 2014

Ebola wróciła i jest gorsza niż kiedykolwiek. Czy to dlatego, że przenosi się drogą kropelkową?

Poniższy artykuł był opublikowany przed miesiącem i od tego czasu sytuacja się zmieniła, na przykład pojawił się pierwszy potwierdzony przypadek zakażenia Ebolą w USA (a możliwe, że 2 przypadki). Niemniej jednak porusza on bardzo istotny temat możliwych dróg przenoszenia się wirusa, który w obecnej wersji wciąż stanowi zagadkę dla wirusologów.

Rebecca Buckwalter-Poza
Pacific Standard Magazine
2 września 2014 08:48 CEST

© European Commission DG ECHO/Flickr

Oglądaliście na dużych i małych ekranach opowieści o Eboli i innych gorączkach krwotocznych, ale to, z czym zmagają się pracownicy służby zdrowia w Zachodniej Afryce, jest gorsze, niż śniło się scenarzystom.

W szóstej klasie wykonałam gliniany model ludzkiej dłoni, na który naniosłam przy pomocy farbek akrylowych mapę skażeń promieniotwórczych. Kiedy w siódmej klasie nauczyciel polecił nam stworzyć model komórek zwierzęcych, mój musiał być trójwymiarowy. Kupiłam okrągłe akwarium i czystą żelatynę. Popołudniami i nocami zakradałam się na palcach co godzinę lub dwie do kuchni, aby wylać cienką warstwę żelatyny na organella komórkowe, zrobione z roślin strączkowych i makaronu.

W ósmej klasie przeniosłam swoje zainteresowanie na wirusy, stając się pasjonatką najsłabiej rozumianej i najbardziej przerażającej grupy wirusów znanej człowiekowi – wirusowych gorączek krwotocznych, w skład których wchodzą: żółta febra, gorączka denga oraz wirusy Marburg i Ebola. Dowiedziałam się, że Ebola jest nie tylko strasznym wirusem – ona jest tym najstraszniejszym z wirusów. Żółta febra może i wymazała ponad 10% populacji Filadelfii podczas epidemii w 1793 roku, ale to ogromne żniwo śmierci jest niczym w porównaniu do dewastacji, jakie mogą poczynić wirusy Marburga i Eboli. To one są naszymi epidemiologicznymi koszmarami.

To, co Ebola robi z ludzkim ciałem, wymyka się racjonalnemu rozumowi. Przypomina to raczej sceny z horroru à la „Andromeda Strain” [powieść Michaela Crichtona – przyp. tłumacza]. Niewiele wiemy o pochodzeniu tego wirusa, z wyjątkiem tego, że „punktem zerowym” mogą być nietoperze owocożerne. Są one naturalnymi rezerwuarami tego wirusa, zakażającymi okazjonalnie inne zwierzęta – od naczelnych po antylopy, jeżozwierze, gryzonie, psy i świnie. Większość szczepów, mogących zakażać ludzi, jest bardzo zaraźliwa i wyjątkowo śmiercionośna, ze współczynnikiem śmiertelności wahającym się w granicach 60-90%.

Komentarz SOTT: Istnieją niepodważalne dowody, że biedny owocożerny gacek nie może być winowajcą. Czarna Śmierć okazała się być wielce podobna do wirusa Eboli i miała kosmiczne pochodzenie [tutaj po polsku]. Być może to dlatego jest to najgorszy wirus, z jakim się zetknęliśmy?

W 1994 roku Richard Preston, współpracownik New Yorkera, który napisał kilka książek na temat chorób zakaźnych, powiedział: „Ebola czyni w ciągu 10 dni to, na co AIDS potrzebuje 10 lat„.

W najlepszym razie, jest to najbardziej zjadliwy i „skuteczny” szczep wirusa Ebola, z jakim kiedykolwiek mieliśmy do czynienia. W najgorszym – jesteśmy świadkami pojawienia się śmiertelnej mutacji, którą przewidywano i której obawiano się od prawie czterech dekad.

W 1976 roku dwieście osiemdziesiąt z 318 osób zarażonych tym wirusem zmarło podczas pierwszej znanej epidemii Eboli, która wybuchła w państwie znanym teraz pod nazwą Demokratyczna Republika Konga. To śmiertelność na poziomie 88 procent. W tym samym roku mniej zjadliwy szczep pojawił się w Sudanie: 284 zakażonych, 151 zgonów. Do następnego wybuchu upłynęło prawie 20 lat: w 1995 roku spośród 315 zakażonych osób wirus Eboli zabił 250 – to 77-procentowa śmiertelność. Od 1995 do 2012 roku Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) odnotowało szereg różnych epidemii Eboli w Gabonie i Demokratycznej Republice Konga, które pochłonęły 621 istnień ludzkich, przy współczynniku śmiertelności wahającym się między 50 a 90%. W czasie epidemii w Ugandzie w 2000 roku zmarła ponad połowa z 425 zakażonych osób.

Wczesne objawy Eboli przypominają grypę – pojawiają się katar i dreszcze. Ale potem wirus zaczyna powodować rozpad białych krwinek i uniemożliwia krzepnięcie krwi. W końcowym stadium choroby oczy pacjentów stają się czerwone, a ich genitalia puchną. U większości wystąpi skaza krwotoczna, krwawienie podskórne, a na całym ciele pojawią się zasinienia; chorzy mogą krwawić ze wszystkich otworów. Tym, co zabija większość ofiar, jest niskie ciśnienie krwi.

Do zarażenia się wirusem Eboli wystarczy kontakt z osobą zakażoną lub z jej płynami ustrojowymi, nawet z potem lub śliną. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), okres między zarażeniem a rozwinięciem się objawów może trwać nawet do trzech tygodni. CDC, usiłując kontrolować panikę, podkreśliło na konferencji prasowej w poniedziałek [tj. 28 lipca – przyp. tłumacza], że chorzy mogą nie zarażać do momentu wystąpienia objawów – ale kto nie ignorował objawów grypopodobnych i nie wychodził w przestrzeń publiczną?

Ze względu na zakaźność wirusa Eboli, długi okres inkubacji i banalność wczesnych objawów, jego śledzenie i wygaszanie jest trudne. Nie wiemy też, jak to leczyć. Dość przewrotnie, wg słów Prestona, „piętą achillesową” wirusa jest to, jak bardzo jest on „gorący”. Preston pisze, że szczep wirusa Ebola, który pojawił się w Sudanie w 1977 roku, mógł zostać wygaszony tylko dlatego, „że zabijał ludzi tak szybko, że nie mieli zbyt wiele czasu, by zarazić innych.”

Kiedy już się wie, jak wygląda Ebola – aluzje pojawiają się wszędzie. Czytałam każdy artykuł naukowy, jaki wpadł mi w ręce w 1998 roku, wertowałam każdy artykuł i książkę Prestona o wirusach i broni biologicznej, począwszy od „The Hot Zone” z 1994. Wielokrotnie oglądałam „Epidemię” i pół tuzina innych epidemiologicznych dreszczowców.

Scenariusze w horrorach z udziałem wirusów często ukazują wiele z najgorszych objawów, ale nie tylko dla wywołania szokującego efektu ujrzenia na ekranie ofiary krwawiącej w każdy możliwy sposób, lecz również dla pokazania jeszcze bardziej niepokojących przyczyn uaktywniania się wirusa, które w ogóle nie są fikcyjne lub nadprzyrodzone, ale naprawdę istnieją. „The Walking Dead” i podobne programy nie są kompletną fikcją: chorzy oraz ci, którzy przeżyli zakażanie Ebolą, są czasem faktycznie traktowani jak zombie.

Najbardziej przerażające filmy nie opowiadają o rzeczach, które nie mogą się nigdy, przenigdy zdarzyć. Opowiadają o najgorszych rzeczach, które mogą się zdarzyć. A jedna z najgorszych rzeczy, jaka mogłaby się wydarzyć, właśnie teraz się dzieje. W czwartek CDC określiła całkowitą liczbę potwierdzonych laboratoryjnie przypadków wirusa Ebola w całej Gwinei, Liberii i Sierra Leone na ponad 900 i ostrzegła przed podróżowaniem do tych obszarów z nieistotnych powodów. Jednakże, zgodnie z danymi Centrum Polityki i Badań nad Chorobami Zakaźnymi Uniwersytetu Minnesoty zostało już udokumentowanych ponad 1300 przypadków. Do tej pory, według Forbesa, śmiertelność wynosi około 56 procent.

Komentarz tłumacza: Od czasu pierwszej publikacji tego artykułu liczba potwierdzonych przypadków istotnie się zwiększyła. Zaś najbardziej prawdopodobny współczynnik śmiertelności oscyluje w okolicach 84%.

Wirus Eboli siejący spustoszenie w Afryce Zachodniej jest nowym szczepem. Po raz pierwszy pojawił się w Gwinei już w grudniu 2013 roku i rozprzestrzenia się obecnie w Liberii i Sierra Leone – to trzy kraje, w których Ebola nigdy wcześniej nie występowała. Nigeria może być następna: Patrick Sawyer, urodzony w Liberii obywatel amerykański i konsultant w Ministerstwie Finansów Liberii, który opiekował się siostrą w Liberii, przybył do Lagos w dniu 20 lipca i zmarł pięć dni później. [Obecna epidemia już objęła swoim zasięgiem Nigerię – przyp. tłumacza.]

Rozprzestrzenianie się wirusa jest znacznie szybsze niż podczas wcześniejszych epidemii i dotyczy zarówno terenów miejskich, jak i wiejskich. Zwykłe środki ochronne, używane do zapobieżenia rozprzestrzenianiu się wirusa Eboli, okazują się być mniej skuteczne podczas obecnej epidemii.

Na przykład, podczas gdy pracownicy służby zdrowia zawsze stanowią nieproporcjonalną reprezentację wśród osób dotkniętych epidemiami Eboli, to zwykle dzieje się tak dlatego, że „personel medyczny po prostu stara się dbać o chorych i nie zdaje sobie sprawy ze zwiększonego ryzyka”, powiedział przedstawiciel CDC, dr Stephen Monroe, na konferencji prasowej.

Jeżeli tak jest, to w jaki sposób wyjaśnić śmierć Liberyjczyka Samuela Brisbane, który był doradcą medycznym szczebla krajowego, i obywatela Sierra Leone dra Sheika Humarr Khana, eksperta ds. Eboli? Asystent lekarza i inny lekarz, dr Nelson Korkor, zostali poddani kwarantannie wraz z Brisbanem. Wstępne badania u wszystkich trzech dały pozytywny wynik na obecność wirusa Eboli. Trzy pielęgniarki pracujące w tym samym centrum leczenia, co Khan, już nie żyją.

Co z zarażeniem się teksańczyka Kenta Brantly, który kierował kliniką ds. Eboli w szpitalu Eternal Love Winning Africa (ELWA) w Monrowii, i jego współpracowniczką, Nancy Writebol, z Charlotte w Karolinie Północnej? [Oboje przeżyli zakażenie – przyp. tłum.] Kolejne cztery pielęgniarki z Suakoko w Liberii są lub były ponoć zainfekowane, choć nie jest jasne, jakie szkolenia przeszły i w którym momencie epidemii zaraziły się wirusem Eboli.

Zakażenia te mogą obrazować normalne tempo transmisji podczas epidemii u w pełni świadomych, przeszkolonych pracowników służby zdrowia. Jednakże, w połączeniu z niespotykaną skalą tej epidemii, mogą również sugerować, co najmniej, że jest to najbardziej zjadliwy i „skuteczny” szczep wirusa Eboli, z jakim kiedykolwiek mieliśmy do czynienia. W najgorszym wypadku, jesteśmy świadkami pojawienia się śmiertelnej mutacji, którą przewidywano i której obawiano się od prawie czterech dekad.

Być może największe obawy związane były z potencjalnym pojawieniem się mutacji Eboli o efektywnej transmisji drogą powietrzną. Co najmniej od lat 80-tych ubiegłego wieku epidemiolodzy uważają to za możliwe. Preston, w „The Hot Zone”, przywołuje eksperyment Gene’a Johnsona z 1986 roku, wykazujący przenoszenie drogą powietrzną wirusów Ebola i Marburg między małpami. Niedawno transmisję drogą kropelkową pomiędzy gatunkami udokumentowano w środowisku laboratoryjnym. Artykuł BBC o najnowszym badaniu, którego wyniki opublikowano w Scientific Reports, sugeruje, że przenoszenie drogą powietrzną mógł nawet mieć wpływ na wskaźniki zakaźności w niektórych ludzkich ogniskach chorobowych.

Komentarz tłumacza: O wynikach tych badań poinformowała nawet PAP. Niestety, nikt wtedy nie zwrócił na nie uwagi. Oto tekst notatki PAP z dnia 21 listopada 2012:

Najbardziej śmiertelna odmiana wirusa Ebola, powodującego gorączkę krwotoczną, może się rozprzestrzeniać między różnymi gatunkami zwierząt droga kropelkową – informuje „Scientific Reports”, powołując się na kanadyjskich badaczy.

Dr Gary Kobinger z Public Health Agency of Canada twierdzi, że przeprowadzono eksperymenty, które wykazały, że prawdopodobnie drogą kropelkową ten wyjątkowo groźny drobnoustrój został przeniesiony ze świń na małpy. Jego zdaniem, w ten sposób może się ona rozprzestrzenia się w niektórych rejonach Afryki.

Pocieszające jest, że rozpylane przez zakażonego osobnika drobne kropelki śluzu choć są w stanie utrzymać się w powietrzu, to nie są zdolne do przemieszczania się na większą odległość – twierdzi kanadyjski specjalista. Mogą być jednak inhalowane przez drogi oddechowe, które staja się wtedy wrotami zakażenia.

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), ludzie zarażają się wirusem Ebola wyłącznie poprzez bezpośredni kontakt z krwią, narządami, wydzielinami lub innymi płynami ustrojowymi różnych gatunków zwierząt, takich jak szympansy, goryle i antylopy.

Długo sądzono, że rezerwuarem tego zarazka są nietoperze owocożerne. Coraz więcej jest dowodów, że świnie, zarówno dzikie jak i domowe, roznoszą najgroźniejszą szczep Eboli za jaki uznawana jest tzw. odmiana zairska.

Z najnowszych badań wynika, że właśnie ta odmiana może być przenoszona ze świń na makaki nawet wtedy, gdy nie ma między nimi bezpośredniego kontaktu. Podczas eksperymentów do zakażenia dochodziło po upływie ośmiu dni. Dr Gary Kobinger powiedział „BBC News”, że należy podejrzewać, że do infekcji doszło droga kropelkową.

Kanadyjscy badacze twierdzą, że taka droga przenoszenia może wyjaśniać dlaczego przeciwciała przeciwko wirusowi o nazwie Ebola-Reston wykrywa się u hodowców świń na Filipinach, którzy nie uczestniczą w uboju tych zwierząt ani nie stykają się z usuniętymi z ich ciał tkankami.

Dr Kobinger uspokaja, że w przypadku Eboli możliwość rozprzestrzenia się drogą kropelkową nie jest tak duża jak w przypadku grypy czy innych infekcji. Wskazują na to obserwacje w Afryce, gdzie zakażenie wirusem gorączki krwotocznej występuje jedynie lokalnie. Nie jest ono przenoszone na większe odległości.

Niedawno w Ugandzie w pobliżu Kampali pojawiło się nowe ognisko epidemii gorączki krwotocznej, która na razie uśmierciła tam dwie osoby. Zdarzyło się to po tym, gdy kilka miesięcy wcześniej wirus ten w zachodniej części kraju zabił co najmniej 16 osób i wydawało się, że zakażenie zaczyna wygasać. (PAP)

Chociaż CDC przyznało, że „wszystkie odmiany wirusa Ebola wykazały w warunkach badawczych zdolność do rozprzestrzenianie się za pośrednictwem cząsteczek zawieszonych w powietrzu (aerozole)”, to zebrane przez nich materiały wskazują na fakt, że „transmisja tego typu nie została udokumentowana u ludzi w warunkach rzeczywistych, takich jak szpital lub gospodarstwo domowe”. Sformułowanie tego typu nie jest tożsame z powiedzeniem, że to nie może się zdarzyć lub że transmisja drogą powietrzną nie ma aktualnie miejsca.

W czasie czwartkowej konferencji prasowej dyrektor CDC, dr Tom Frieden, unikał jednoznacznego stwierdzenia, że ten szczep wirusa Eboli nie przenosi się drogą kropelkową. Rebecca Hamman z Voice of Nigeria zapytała go: „Powiedział pan właśnie, że Ebola przenosi się przez bliski kontakt. Jednakże wydaje się, że chodzi o coś więcej. Sama nazwa pochodzi od nazwy rzeki. Uważa pan, że nie przenosi się drogą wodną lub powietrzną?” Stwierdziła po prostu: „Moi ludzie są przerażeni tempem transmisji i bardzo szybkiego rozprzestrzeniania się. Chciałabym wiedzieć, jak można zarazić się Ebolą”.

Odpowiadając, Frieden nie potwierdził, że Ebola nie przenosi się drogą powietrzną, lecz powiedział, że „nie zostało to [taka droga transmisji] dowiedzione”. Powiedział: „Mimo że mogą zaistnieć okoliczności, kiedy przenosi się drogą powietrzną, w takich sytuacjach jak intubacja pacjenta, wprowadzenie rurki do oddychania, to nigdy nie zostało to udowodnione”.

W piątek natknęłam się wiadomość na Facebooku od profesora wizytującego na Uniwersytecie w Liberii, Johna Berestecky’ego. Pierwsze jej słowa brzmiały: „Wiadomości z Monrowii nie są dobre”. Udało mi się dotrzeć do niego e-mailem w sobotę rano.

Berestecky, mikrobiolog pracujący na University of Hawaii i nauczający w Kapi’olani Community College, po raz pierwszy wyjechał do Liberii w 1979 roku na 3-letni kontrakt jako wolontariusz Korpusu Pokoju. Został przydzielony do Krajowego Programu Kontroli Gruźlicy Liberii, a jego główne zainteresowania dotyczyły gruźlicy i choroby Hansena. Kilka miesięcy po przyjeździe Berestecky’ego, rząd Liberii został obalony w wyniku zamachu stanu. Berestecky powrócił w 1997 roku jako obserwator wyborczy, by przyglądać się wyborowi byłego już prezydenta Charlesa Taylora, który teraz odsiaduje 50-letni wyrok za zbrodnie wojenne.

Berestecky jest obecnie świadkiem kolejnego historyczny i tragicznego momentu w dziejach Liberii. W ostatnią sobotę, jak mówi, „jeździł po mieście z zespołem wykrywania kontaktów”. Zespół odwiedził najbliższe dzielnice, wziął udział w „spotkaniu z urzędnikami w Ministerstwie Zdrowia” i odwiedził szpital ELWA celem przesłuchania męża zmarłej pacjentki.

Według Berestecky’ego, w Monrowii są tylko trzy zespoły śledzenia kontaktów. Ten, z którym jeździł, był jedynym pracującym w terenie. „Pozostałe dwa nie pracowały z powodu awarii jednego pojazdu i braku paliwa do drugiego” – napisał w wiadomości – choć wyraźnie „nie brakuje sprawnych pojazdów rządowych na parkingu Ministerstwa”.

Co gorsza, mówi profesor, „dowiedziałem się, że w tym dniu działał tylko jeden Zespół Dochodzeniowy”. Wyjaśnił, że taki zespół jest wysyłany do „zbadania i sklasyfikowania wszystkich pacjentów z objawami i wszelkich podejrzanych zgonów w różnych częściach całej Monrowii”. Pojedynczy zespół ma „wielodniowe opóźnienie w badaniu zgłaszanych przypadków”.

„Staram się zmobilizować grupę studentów, by stali się wywiadowcami medycznymi w swoim sąsiedztwie”, pisze. „Dowiaduję się, że przeciętny człowiek naprawdę po prostu nie wie, co robić”. Kiedy sami chorują, „nie wiedzą, do kogo zadzwonić”. Gdy inni chorują, „nie wiedzą, jak reagować wobec chorych”. A w kraju i regionie, w którym wiele chorób ma te same początkowe objawy, jak na wczesnych etapach rozwoju wirusa Eboli, „nie wiedzą jak rozpoznać tę chorobę”.

Wiedza mikrobiologiczna o rozprzestrzenianiu się Eboli i przypadek Patricka Sawyera przysparzają mu szczególnych zmartwień. „W moim umyśle rodzą się poważne wątpliwości co do oficjalnej mantry, która głosi, że tylko widocznie chorzy pacjenci i martwe ciała stanowią istotne źródła zakażenia”.

Poprosiłam Berestecky’ego o odpowiedź, w jaki inny sposób jego zdaniem Ebola może się rozprzestrzeniać. „Nie jestem klinicystą”, powiedział mi, „i nie mam dostępu do pierwotnych danych epidemiologicznych, zatem nie jestem w stanie tego zbadać i skomentować”.

„Mantra głosi – mówi Berestecky – że przenosi się to przez krew i płyny ustrojowe”.

[Stephan] Monroe z CDC powiedział pytającym go o liczbę zakażeń wśród pracowników służby zdrowia, że „nie chce spekulować”. Wyraził zaufanie do „standardowych praktyk ochronnych w pielęgniarstwie i kontroli zakażeń”. Ale jeśli można by zapobiec przenoszeniu się choroby przy użyciu standardowych środków, to z pewnością zrobiliby to: najlepszy specjalista ds. Eboli z Sierra Leone, wiodący lekarz internista z Liberii oraz szef kliniki leczenia Eboli. Tymczasem zostali oni zarażeni. Dwóch z nich już nie żyje, a trzeci jest w ciężkim stanie.

Pytania, w jaki sposób Ebola rozprzestrzenia się podczas tej epidemii, są tym bardziej krytyczne, ponieważ pacjenci przewożeni są samolotami do krajów jeszcze wolnych od wirusa: Brantly jest leczony w szpitalu Emory University w Atlancie, a Writebol dołączy do niego w przyszłym tygodniu. Nawet jeśli ta epidemia Eboli nie rozprzestrzeni się poza Afrykę Zachodnią, to – jak powiedział Frieden – powstrzymanie wirusa, „w najlepszym razie, może potrwać od trzech do sześciu miesięcy lub dłużej”.

Tłumaczenie: PRACowniA
Artykuł na SOTT: Ebola is back and it’s worse than ever! Is it because it’s airborne?

 

Advertisements

35 komentarzy »

  1. Tekst niby „stary”, ale jary. Porusza nie tylko niezwykle ważki problem transmisji obecnego wirusa, ale zwraca również uwagę na żałośnie marne środki, jakimi dysponują ci, którzy próbują z tym walczyć. Podejrzewam, że w przypadku przeszłych epidemii było podobnie, ale one rzeczywiście były LOKALNE. W tym przypadku mamy do czynienia nie z kilkoma wsiami w jednym z państw, tylko już z pięcioma krajami na kontynencie afrykańskim. Liczba potwierdzonych (!) zakażeń stanowi już ponad 10-krotność wszystkich zakażeń w czasie przeszłych epidemii na przestrzeni prawie 40 lat. Zatem, nie wygląda to na przelewki.

    Tymczasem, medialny ściek głównego nurtu ledwo o tym informuje. To zasadnicza różnica w stosunku do medialnej histerii, z jaką mieliśmy do czynienia w przypadku „świńskiej grypy”. Nikogo to nie dziwi?
    Słynne WHO po zanotowaniu kilkunastu (!) przypadków „świńskiej grypy” ogłosiło wszechświatową PANDEMIĘ. Ba, przed jej ogłoszeniem znacznie zliberalizowało definicję pandemii, żeby tylko tamtą „straszliwie groźną grypę”, móc w ten sposób przedstawić. A teraz co? Mówią tylko o lokalnej epidemii? Nikogo to nie dziwi?

    A przecież media i instytucje rządowe o zasięgu międzynarodowym uwielbiają siać zamęt i sterować strachem mas. Dlaczego więc nie robią tego w tym przypadku?

    Być może dlatego, że zagrożenie nie jest iluzoryczne. Być może dlatego, że tym razem nie jest to nakręcona dla zysku paru korporacji hucpa. Być może dlatego, że rzeczywiście nad tym nie panują. I kto lubi przyznawać się do totalnej porażki?

    Niestety, w tym samym, lekceważącym tonie piszą też niektóre portale, które uznają się za tzw. „alternatywę”. Albo poszły na łatwiznę, albo piszący tam nie mają ŻADNEJ wiedzy z biologii w ogólności i chorób zakaźnych w szczególności. Dla nich jakakolwiek wzmianka o Eboli jest „odwracaniem uwagi” i „kolejną korporacyjną hucpą”. Zupełnie nie zauważyli różnic w medialnej narracji MSM między „świńską grypą” a aktualną epidemią Eboli. To tyleż żałosne, co niebezpieczne.

    Komentarz - autor: Magia — 3 Październik 2014 @ 14:58

  2. Tymczasem na Onecie uspokajający artykuł na temat możliwości zmutowania Eboli. Pewnie, że jakby chodziło o grypę to retoryka byłaby nastawiona na opróżnienie magazynów ze szczepionek. „Ciekawe” są komentarze.

    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/onz-ostrzega-moze-dojsc-do-zmutowania-wirusa-ebola/v4jpn

    Komentarz - autor: ufoludek — 4 Październik 2014 @ 09:04

  3. Szczepionka będzie gotowa w styczniu. Szykujcie się na szczepienie pod karabinami.

    Komentarz - autor: astromaria — 5 Październik 2014 @ 20:18

  4. @astromaria
    Nie powtarzaj bzdur za niektórymi polskojęzycznymi portalami, króre prowadzą ludzie nie odróżniający szczepionki od leku!
    NIE ma szczepionki na Ebolę. Jedyne informacje, które mogą sugerować zaawansowane prace nad szczepionką, pochodzą od Rosjan. Sugerujesz, że cały Zachód rzuci się na rosyjską szczepionkę, której jeszcze nie ma?
    Natomiast, ZMapp, który był podawany Writebol i Brantly’emu, NIE jest szczepionką, tylko eksperymentalnym lekiem o wątpliwej efektywności. Tym dwojgu była też przetaczana krew z przeciwciałami od osób, które przeżyły zakażenie. A jak pokazuje historia, to ten sposób sprawdzał się już podczas wcześniejszych epidemii.
    Jest jeszcze jeden lek w fazie eksperymentalnej, a NIE szczepionka – TKM-Ebola, nad którym pracuje kanadyjska firma Tekmira Pharmaceuticals.

    Komentarz - autor: Magia — 6 Październik 2014 @ 13:15

  5. @ Astromaria

    Szczepionka będzie gotowa w styczniu.

    Mało prawdopodobne. Tylko jedna z eksperymentalnych wersji wchodzi w etap prób na ludziach, pozostałe są daleko w tyle. Koszt jest tak wysoki, że instytuty nie mają środków do wyprodukowania kolejnych próbek. Oficjalnie mówi się, że być może w przyszłym roku będzie gotowych pierwszych kilka tysięcy szczepionek dla najbardziej narażonych. Ale tak twierdzi WHO – rządowa organizacja, a wiadomo, że rząd chce udawać, że ma wszystko pod kontrolą (łącznie z meteorami, asteroidami, kometami i zmianami klimatu) i że społeczeństwo może na nim polegać. Lekarze specjaliści mówią o braku testów, środków i o wielu niewiadomych.

    Szykujcie się na szczepienie pod karabinami.

    Ta teoria konspiracyjna jest dokładnie tym – teorią konspiracyjną. Komu potrzebną i do czego, pozostawiam każdemu zainteresowanemu do samodzielnego zbadania. 🙂

    Komentarz - autor: iza — 6 Październik 2014 @ 13:18

  6. @ Magia

    Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że trwają prace nad przetestowaniem co najmniej dwóch szczepionek (prewencyjnych).

    Jedna jest dziełem Kanadyjczyków (Heinz Feldman i in., w ramach PHAC, jedno z opublikowanych badań tutaj) i to zdaje się na tę szczepionkę licencję uzyskała amarykańska firma NewLink Genetics.

    Druga szczepionka, opracowana przez dr Nancy J. Sullivan, ma być testowana przez NIAID i jest przedstawiona tutaj.

    Co do reszty pełna zgoda, są to ewentualne leki, a nie zapobiegawcze/ uodparniające szczepionki.

    Tak czy owak, palcem na wodzie wszystko pisane i długa jeszcze droga zanim Big Pharma zacznie na tym zbijać kasę, choć moim zdaniem skala jest zdecydowanie za mała do nacisków z ich strony. Dlatego właśnie myślę, że ta cała afera z bardzo „widowiskowym” przebiegiem choroby to kolejny przejaw wojny o ludzkie umysły.

    Komentarz - autor: iza — 6 Październik 2014 @ 14:14

  7. Pełna zgoda, Izo. Dlatego pisałam, że szczepionki nie ma. Przecież one dopiero mają wejść w fazę testów klinicznych, więc pisanie w trybie twierdzącym, że szczepionka będzie w styczniu jest – co najmniej – nadużyciem.
    O „karabinach” to już w ogóle szkoda gadać. To samo pisali ci sami ludzie w trakcie hucpy pt. „świńska grypa”. Czegóż nie robi się dla „klikalności”… 😦

    Komentarz - autor: Magia — 6 Październik 2014 @ 14:54

  8. @ Magia: no i kto pisze bzdury? Widzę, że jak Iza napisze to samo, co ja, to jest to mądre, ale jak ja to napisałam, to uznałaś, że to głupie. Może trochę obiektywizmu?

    A co do artykułu, to dla mnie sprawa jest jasna: bójta się ludziska! A jak już się dobrze wystraszycie, to lećcie do władzy po ratunek! Psychopaci w rządu (światowego) już zacierają rączki!!!

    Mamy PROBLEM! Ale spoko, Big Pharma nie śpi, jest REAKCJA! Pracujemy nad szczepionką. I będzie ROZWIĄZANIE: szczepienie wszystkich, pod przymusem.

    Skądś znamy ten scenariusz? Ze świńską grypą zupełnie nie wyszło, bo ludzie się nie wystraszyli, wiec znalazł się lepszy straszak. Ebola to jest coś! Na to nie ma leku, więc albo się zaszczepicie albo umrzecie.

    W Polsce, która nie kupiła szczepionek na świńską grypę, polskojęzyczny sejm (chyba z zemsty) przyklepał ustawę, która pozwala pozbawić nas praw obywatelskich, a nawet ludzkich i siłą zaaplikować nam co tylko Big Pharma sobie zażyczy. I o to w tym wszystkim chodzi.

    Ten artykuł to jedno wielkie straszenie – w jakim celu? Kto ma w tym interes? Z wirusa zrobiono diabła wcielonego, który przenosi się drogą nadprzyrodzoną (bo na pewno nie taką drogą, jak zwykłe wirusy, zakażając wszystko, co żyje, a nawet to, co nie miało żadnego kontaktu ze źródłem zakażenia – cud bo żywy nad podziwy!) i mutuje się też w sposób nadprzyrodzony, bo nieznany w naturze. Tą siłą nadprzyrodzoną są laboratoria, gdzie pracuje się nad metodami depopulacji. W całej Afryce wróble ćwierkają, że ebola pojawia się tam, gdzie WHO przeprowadza wielkie akcje szczepienia ludności. Ale pewnie to bujda, bo Murzyny są głupie i boją się naukowego postępu – to też znana śpiewka, każdy nieszczepiący rodzic zna te hasła aż za dobrze.

    Skonsultowałam się z dwoma lekarzami, skutecznie leczącymi choroby „nieuleczalne”, np. nabyte dzięki szczepieniom. Obaj powiedzieli to samo: żaden wirus, nawet przekształcony w laboratorium szalonych naukowców nie jest odporny na witaminę C.

    I to wszystko, co mam do powiedzenia w tej sprawie.

    Komentarz - autor: astromaria — 6 Październik 2014 @ 16:31

  9. @astromaria
    „no i kto pisze bzdury? Widzę, że jak Iza napisze to samo, co ja, to jest to mądre, ale jak ja to napisałam, to uznałaś, że to głupie. Może trochę obiektywizmu?”

    W którym miejscu Iza napisała TO SAMO co ty?

    To ty nakręcasz spiralę strachu pisząc o tym, że szczepionka będzie gotowa w styczniu i będzie nam wszystkim podawana pod lufami karabinów. Temu też zaprzeczysz?!

    Iza bardzo słusznie podała informacje o pracach nad szczepionką. Ale gdybyś zdołała przeczytać linkowane przez nią artykuły, to z łatwością doszłabyś do tych samych wniosków: szczepionki NIE ma! Jeśli wydaje ci się, że eksperymenty na świnkach morskich to to samo co badania kliniczne na ludziach, to może powinnaś wrócić do szkoły albo do czytania portali pisanych przez „nawiedzonych”?

    Ten artykuł NIE JEST straszeniem. Ten artykuł podaje w wątpliwość niektóre twierdzenia wygłaszane z wielkim zapałem przez urzędników różnych organizacji. Od kiedy to wierzysz bezmyślnie w każde słowo, które wypowiedzą urzędasy z WHO czy CDC? Kiedy pasuje ci to do tezy: „Szczepionka będzie gotowa w styczniu. Szykujcie się na szczepienie pod karabinami”?
    Przypomnę zatem, że naczelną zasadą tego portalu, SOTT,net i innych z nimi stowarzyszonych jest: „WIEDZA OCHRANIA, ignorancja naraża”. (Iza z pewnością mnie poprawi, jeśli coś pokręciłam i zrobi to dokładnie z powodu tej zasady).

    Zastanów się Kobieto, zanim napiszesz coś, co jeszcze bardziej cię pogrąży.

    Szkoda, naprawdę szkoda by było.

    ps. Nie podaję i nie podam nazw portali, na których podobne bzdury, co twoje, są codziennie wypisywane. Nie będę reklamować tych bredni.

    Komentarz - autor: Magia — 6 Październik 2014 @ 17:16

  10. „Zastanów się Kobieto, zanim napiszesz coś, co jeszcze bardziej cię pogrąży.

    Szkoda, naprawdę szkoda by było.

    ps. Nie podaję i nie podam nazw portali, na których podobne bzdury, co twoje, są codziennie wypisywane. Nie będę reklamować tych bredni.”

    Myślę, ze to wykracza poza zdrową dyskusję i apeluję o więcej szacunku dla bliźniego swego.

    Każdemu zdarza się pisać bzdury. Każdy powinien mieć prawo, aby komfortowo wypowiedzieć swoje zdanie, nawet jeśli jest subiektywne i nie ma poparcia w faktach, bez negowania i dołowania tej osoby, wszyscy się uczymy.

    Komentarz - autor: corhorn — 6 Październik 2014 @ 18:18

  11. „Każdy powinien mieć prawo, aby komfortowo wypowiedzieć swoje zdanie, nawet jeśli jest subiektywne i nie ma poparcia w faktach”

    Naprawdę? Także prawo do upierania się przy bzdurach bez poparcia w faktach?
    Przepraszam uprzejmie, ale fałszywie pojmowana „miłość bliźniego” praktykowana jest na portalach New Age. Tam przechodzą największe nawet subiektywne bzdury, byleby tylko ubrane były w pełną „troski” o ludzkość oraz „uduchowioną” otoczkę. Czy PRACowniA też jest, lub ma być, takim miejscem w twojej opinii?

    Może powinieneś zastanowić się jeszcze raz dlaczego to miejsce nazywa się PRACowniĄ (PRACĄ)?

    Komentarz - autor: Magia — 6 Październik 2014 @ 19:10

  12. I jeszcze jedno, corhorn. Wczytaj się bardzo dokładnie w komentarz Izy z godz. 13:18, a szczególnie w słowa „rząd chce udawać, że ma wszystko pod kontrolą (łącznie z meteorami, asteroidami, kometami i zmianami klimatu) i że społeczeństwo może na nim polegać.„. Może wtedy zrozumiesz, że płynące z ogłupionej fałszywymi informacjami „alternatywy” twierdzenia typu „Szczepionka będzie gotowa w styczniu. Szykujcie się na szczepienie pod karabinami” to woda na młyn PTB.

    Komentarz - autor: Magia — 6 Październik 2014 @ 19:27

  13. @ Astromaria

    Widzę, że jak Iza napisze to samo, co ja,

    Jedyna możliwa opcja, jak mi przychodzi do głowy, kiedy powyższe mogłoby być prawdziwe, to że Twój pierwszy komentarz był ogromnym, zakamuflowanym sarkazmem. Ale już drugi Twój komentarz nie zgadza mi się z tą opcją. Więc nie wiem, nie rozumiem. Może mnie zaćmiło. Zdecydowanie pomogłoby mi zrozumieć Twoje komentarze, gdybyś jakoś oddzielała poważne stwierdzenia (to, co naprawdę myślisz) od sarkazmu.

    Ale:
    Jeśli po przeczytaniu artykułu uważasz, że jest to sianie strachu, to naprawdę nie wiem, co powiedzieć, żeby Cię nie urazić.

    Jeśli po przeczytaniu komentarzy Magii i mojego nadal uważasz, że Big Pharma ma udział w pracach nad szczepionką, to nie wiem, skąd to wzięłaś. Jakieś źródła?

    Z Ebolą sprawa może być poważna z zupełnie innego powodu. A jest nim podobieństwo Eboli do wirusa czarnej śmierci – jeśli teoria Duncana i Scott jest słuszna, a wiele na to wskazuje, choć mainstream uparcie się nie zgadza (co też ma sens, biorąc pod uwagę specyfikę mainstreamu). A jeśli tak, to kolejna dobrze uzasadniona hipoteza mówi o kometarnym pochodzeniu wirusów. Wtedy już nie da się straszyć dzieci rządem (który to-to jakby wyprodukował i rozsiał w niecnych zamiarach) ani Big Pharmą (która jakoby chce zarobić na przymusowych szczepiepieniach) – bo WBREW temu, co twierdzą, nie mają i nie będą mieli ŻADNEJ kontroli nad tym problemem (jak i nad paroma innymi). A jak ludziska się połapią…

    Pożyjemy, zobaczymy.

    PS/
    Zanotowano właśnie drugi przypadek Eboli w Hiszpanii. Tym razem jednak zakażenie nastąpiło w tym kraju, a nie w Afryce.
    Naukowcy szacują na 75% szansę, że do listopada wirus pojawi się we Francji i na 50% że w UK:

    Spanish nurse tests positive for Ebola after treating victim in Madrid

    Komentarz - autor: iza — 6 Październik 2014 @ 20:38

  14. Skonsultowałam się z dwoma lekarzami, skutecznie leczącymi choroby „nieuleczalne”, np. nabyte dzięki szczepieniom. Obaj powiedzieli to samo: żaden wirus, nawet przekształcony w laboratorium szalonych naukowców nie jest odporny na witaminę C.

    Ja bym takim lekarzom nie ufała nawet w razie złamania palca. Twierdzenie, że ŻADEN wirus nie jest odporny na wit. C, jest mocno naciągane, co poważnym doktorom nie przystoi. Gdyby powiedzieli, że żaden z dotąd traktowanych nią wirusów, już byłoby lepiej. Jedno od drugiego dzieli przepaść ze zdroworozsądkowego punktu widzenia, nie wspominając nawet o naukowym.

    Komentarz - autor: iza — 6 Październik 2014 @ 20:45

  15. @Magia

    „Naprawdę? Także prawo do upierania się przy bzdurach bez poparcia w faktach?
    Przepraszam uprzejmie, ale fałszywie pojmowana „miłość bliźniego” praktykowana jest na portalach New Age. Tam przechodzą największe nawet subiektywne bzdury, byleby tylko ubrane były w pełną „troski” o ludzkość oraz „uduchowioną” otoczkę. Czy PRACowniA też jest, lub ma być, takim miejscem w twojej opinii?

    Może powinieneś zastanowić się jeszcze raz dlaczego to miejsce nazywa się PRACowniĄ (PRACĄ)?”

    PRACA, to przede wszystkim nauka dobrych manier. Nazwanie, czyjejś twórczości (w obojętnie jakiej postaci ona jest) bzdurami lub bredniami, to forsowanie osobistej strefy komfortu drugiej osoby. Jeśli jest to robione bez zgody drugiej osoby, to wtedy jest to ograniczenia wolnej woli tej jednostki. A im bardziej ta jednostka się upiera w swoich przekonaniach tym bardziej delikatnie powinno się z nią obchodzić. „Bądźcie nieskazitelni jak gołębie i sprytni jak węże” – pamiętasz?

    „Wczytaj się bardzo dokładnie w komentarz Izy z godz. 13:18, a szczególnie w słowa „rząd chce udawać, że ma wszystko pod kontrolą (łącznie z meteorami, asteroidami, kometami i zmianami klimatu) i że społeczeństwo może na nim polegać.„. Może wtedy zrozumiesz, że płynące z ogłupionej fałszywymi informacjami „alternatywy” twierdzenia typu „Szczepionka będzie gotowa w styczniu. Szykujcie się na szczepienie pod karabinami” to woda na młyn PTB.”

    Z tym nie mam zamiaru polemizować. Czytam właśnie trzecią część „Tajemnej Historii” i właśnie wczoraj wieczorem o tym czytałem i uważam to za bardzo trafne stwierdzenie. Moje zdanie w temacie Eboli jest takie, że rządy wykazują intencjonalne działanie w celu skontrolowania epidemii i wykorzystania jej, aby służyła ich celom. Również, starają się wpłynąć na to jak epidemia jest postrzegana na świecie, nic zaskakującego. Ale, absolutnie NIE widzę żadnych dowodów, że rzeczywiście mają nad nią władzę i w razie czego są w stanie Ebolę zwalczyć, wyczyścić.

    Komentarz - autor: corhorn — 6 Październik 2014 @ 21:11

  16. Przy okazji, cytat z Mercoli:

    ‚New Drugs Are Not the Answer to Ebola,’ Infectious Diseases Expert Says

    Meanwhile, common-sense basics like hygiene, nutrition [tu Mercola bynajmniej nie ma na myśli wegetarianizmu, jego stanowisko na temat właściwej diety jest chyba znane, choćby tylko z tego blogu], vitamin D, and intravenous vitamin C are overlooked. Thomas E. Levy, MD, JD recently published an article24 addressing potential Ebola remedies, noting that massive doses of vitamin C may be of particular importance:

    „To date, not a single virus has been tested that is not inactivated (killed) by a large enough dose of vitamin C (ascorbic acid)… A primary way in which vitamin C destroys viruses, or sets them up for destruction by the immune system, is by activating the ‚Fenton reaction.’ In a nutshell, this reaction can proceed inside the virus, inside cells in which viruses are replicating, and on the surfaces of the viruses themselves.

    The result of this reaction that is stimulated by the presence of vitamin C, one or more transition metal cations, and the local presence of peroxide is the immediate production of hydroxyl radicals. These radicals are the most reactive oxidizing agents ever identified. As such, they radically upregulate oxidative stress and end up destroying whatever is in their immediate environment.”

    The large doses of vitamin C that are recommended here far exceed what is commonly found in standard dietary supplement dosage recommendations.

    Komentarz - autor: iza — 6 Październik 2014 @ 21:16

  17. „Największa Gazeta w Liberii oskarża USA o stworzenie wirusa ebola.

    W artykule czytamy:
    „Miejsca w całej Afryce oraz w Zachodniej Afryce, przez lata były wykorzystywane do badań nad nowymi chorobami, szczególnie ebola.

    Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) i kilka innych agencji ONZ, brało udział w wyborze i zachęcaniu krajów afrykańskich do udziału w badaniach/testach, promowaniu szczepień realizujących różne badania.

    02 sierpnia 2014 artykuł pt. „Afryka Zachodnia: Co naukowcy zajmujący się bronią biologiczną robią w strefie objętej ebola?” Jon Rappoport z Global Research wskazał problem przed jakim stoją afrykańskie rządy.

    W tym i innych sprawozdaniach problematyczne, są m.in. instytucje:
    (a) Medyczny Instytut Chorób Zakaźnych Amerykańskiej Armii (USAMRIID), który jest znanym ośrodkiem badań wojny biologicznej, znajdującym się w Fort Detrick w stanie Maryland;
    (b) Tulane University w Nowym Orleanie, USA, zwycięzca grantów badawczych, w tym dotacji ponad 7.000.000 dolarów z Narodowego Instytutu Zdrowia (NIH) w celu finansowania badań nad wirusową gorączką krwotoczną Lassa;
    (c) Centrum Kontroli Chorób (CDC) [agencja USA]”
    (d) Lekarze bez Granic (znany również z jego francuskiej nazwy, Medicins Sans Frontiers);
    (e) Tekmira, Kanadyjska firma farmaceutyczna;
    (f) Brytyjski GlaxoSmithKline; i
    (g) Rządowy szpital Kenema w Kenema, Sierra Leone.

    Raporty przekazują historie na temat amerykańskiego Departamentu Obrony (DoD) finansującego badania nad ebola na ludziach. Badania były przeprowadzone zaledwie kilka tygodni przed wybuchem Ebola w Gwinei i Sierra Leone. W raportach czytamy dalej, iż DoD przyznał kontrakt o wartości 140.000.000 dolarów dolarów, firmie Tekmira, kanadyjskiej firmie farmaceutycznej, w celu prowadzenia badań nad wirusem ebola [lekiem TKM-Ebola].”
    http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/najwieksza_gazeta_w,p953738138

    Komentarz - autor: opolczykpl — 6 Październik 2014 @ 21:27

  18. PS
    Ze „świńską grypą” nie wypaliło, to zrobili ebolę. I będą nieobrzezanych Goim szczepić pod lufami karabinów.
    Opornych poślą do obozów FEMY lub do piachu…

    Komentarz - autor: opolczykpl — 6 Październik 2014 @ 21:32

  19. PPS
    Nawet, jeśli nie znajdą/wyprodukują szczepionki (które zawsze są szkodliwe i zbędne) byle chemiczne trujące świństwo nazwą „szczepionką” i będą tym szczepić/truć ludzi.
    A w Rzydopospolitej nr 3 (atrapie Polski) szczepienia są przymusowe.

    Komentarz - autor: opolczykpl — 6 Październik 2014 @ 21:47

  20. Dzięki, Opolczyk.
    Nie wszystko wydaje mi się (jeszcze?) takie oczywiste, np. nie wiadomo – albo ja jeszcze się nie doczytałam – co dokładnie było testowane na ludziach. Z tego, co rozumiem, był to potencjalny lek TKM-Ebola, czyli przynajmniej oficjalnie nie zawierał on wirusa, a testy kliniczne mają sprawdzić jego nieszkodliwość, ew. wykryć skutki uboczne, a nie jego skuteczność w zwalczaniu zakażenia.


    Raporty przekazują historie na temat amerykańskiego Departamentu Obrony (DoD) finansującego badania nad ebola na ludziach. Badania były przeprowadzone zaledwie kilka tygodni przed wybuchem Ebola w Gwinei i Sierra Leone.

    Coś mi się wydaje, że ten fragment roi się od błędów/ dezinformacji.
    DoD finansuje NIE „badania nad Ebola na ludziach” (cokolwiek to ma znaczyć), ale pracę nad lekiem na Ebolę, który w styczniu wszedł w I fazę testów klinicznych (pierwszy ochotnik). W lipcu testy zostały wstrzymane przez FDA, we wrześniu lek został podany trzeciemu ochotnikowi. Lokalizacja nie jest podana, ale na moje oko pierwsze testy przeprowadzono w Kanadzie albo USA. Tak więc trudno, żeby ten pierwszy test w styczniu miał cokolwiek wspólnego z wybuchem epidemii Gwinei i Sierra Leone. Na marginesie, badań nad wirusami nie prowadzi się „na kilka tygodni przed” czymkolwiek, bo trwają one miesiące, jeśli nie lata. W artykule CNN czytamy, że eksperymentalny lek, podany jak dotąd trzem osobom, jest w tej fazie testowany pod względem bezpieczeństwa i ew. niepożądanych skutków ubocznych. Jeśli bezpieczeństwo zostanie potwierdzone, faza II testu prowadzonego na małej grupie zbada reakcję immunologiczną na wirusa. Co więcej:

    The NIH says the vaccine will also be tested on healthy volunteers in the United Kingdom, Gambia and Mali, once details are finalized with health officials in those countries. … Trials cannot currently be done in the four countries affected by the recent outbreak — Guinea, Sierra Leone, Liberia and Nigeria — because the existing health care infrastructure wouldn’t support them, Fauci said.

    To tyle na temat Prisonplanet. Widocznie przyzwyczaili się, że mało kto czyta z uwagą i sprawdza źródła.

    Artykuł pana doktora od chorób roślin w Daily Observer jest nielepszy. Żadnych źródeł, podobne stwierdzenia jak powyżej, powoływanie się na „teksty w internecie” i powieść…

    Ciekawszy już jest linkowany artykuł Rappopporta, w którym autor zadaje kilka interesujących pytań i na szczęście do faktów i pytań się ogranicza, bo za mało przesłanek do wyciągania jednoznacznych wniosków. Warto zauważyć, że grupa Tulane pracowała nad wirusową gorączką krwotoczną Lassa, a nie nad Ebolą.

    Jeszcze ciekawszy jest artykuł F.W. Engdahla:
    Obama’s “War on Ebola” or War for Oil? Sending 3000 Troops to African “Ebola” Areas that Happen to Export Oil to China

    Engdahl komentuje wypowiedzi dr Margaret Chan, szefowej WHO, która przyznaje, że na poczet Eboli zaliczono wiele zgonów (69%) bez testów. Może ma to jakiś związek, a może nie, ale wg. Wiki gorączki Lassa i Ebola są „klinicznie nie do odróżnienia”. I do tego wszystkiego te zasoby ropy. Coraz ciekawiej.

    Och, i w sierpniu podano do wiadomości, że z jakiegoś sobie tylko znanego powodu rząd nie przedłuży finansowania badań nad Lassą prowadzonych przez Tulane Univ. lab w Sierra Leone. NIH odrzuciło wniosek o przedłużenie 5-letniego kontraktu z powodu „zasad przetargów na inwestycje rządu federalnego” („federal government procurement integrity rules”).

    Komentarz - autor: iza — 7 Październik 2014 @ 22:49

  21. Iza

    Obawiam się, że za bardzo skupiasz się na drugorzędnych sprawach i nie dostrzegasz tych pierwszoplanowych:

    1. „Badania” nad ebolą prowadzone były nie po wybuchu epidemi, a kilka tygodni wcześniej.
    2. Okres inkubacji wirusa do wystąpienia objawów to…kilka tygodni.
    3. Od kiedy badaniami w Afryce zajmuje się USraelski departament obrony i usraelscy wojskowi – spece od broni biologicznej?

    Reszta to drobnostki i duperele…

    Zbyt dobrze znam bandytów z USraela, aby nie mieć pewności, że ebola to ich robota.
    Kto zrobił 11/9 czy Mkultrę
    http://en.wikipedia.org/wiki/Project_MKUltra
    Gladio
    http://en.wikipedia.org/wiki/Operation_Gladio
    oraz planował Northwoods
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Operacja_Northwoods

    dla takiego bandyty epidemia eboli w Afryce to pestka.

    Komentarz - autor: opolczykpl — 7 Październik 2014 @ 23:54

  22. O MKUltra, Gladio itd nie musisz tu linkować, zwłaszcza do Wiki, bo na tym blogu znajdziesz sporo na ten temat, z Evidence of Revision włącznie. Ja wcale nie twierdzę, że jest to niemożliwe – oczywiście, jest możliwe, a nawet prawdopodobne. Wskazuję jedynie, że nie znalazłam wiarygodnych źródeł, które by to potwierdziły, więc pozostają jedynie domysły i spekulacje. Które, oczywiście, każdy może sobie snuć wedle woli, dla mnie jest tylko istotne, żeby je wyraźnie odróżniać od faktów. Więc jeszcze raz:

    „1. „Badania” nad ebolą prowadzone były nie po wybuchu epidemi, a kilka tygodni wcześniej.”

    Dokładnie, które badania tu masz na myśli – gdzie prowadzone i przez kogo – z wiarygodnym źródłem, bo już się gubię w tym, o czym mówimy.

    Komentarz - autor: iza — 8 Październik 2014 @ 00:20

  23. Iza

    Rozmawiamy ze sobą o ile się nie mylę po raz pierwszy, a na ten blog zaglądam od niedawna. Stąd nie wiedziałem, na jakim etapie znajomości zbrodniczości USraela jesteś. Nie zamierzałem Ciebie „pouczać”, wkleiłem tamte linki na wsjakij słuczaj.

    Dalej…
    W tekście z Prizon Planet piszy wyraźnie o „raportach” odnośnie badań zakończonych kilka tygodni przed wybuchem epidemii.

    „Raporty przekazują historie na temat amerykańskiego Departamentu Obrony (DoD) finansującego badania nad ebola na ludziach. Badania były przeprowadzone zaledwie kilka tygodni przed wybuchem Ebola w Gwinei i Sierra Leone. W raportach czytamy dalej, iż DoD przyznał kontrakt o wartości 140.000.000 dolarów dolarów, firmie Tekmira, kanadyjskiej firmie farmaceutycznej, w celu prowadzenia badań nad wirusem ebola [lekiem TKM-Ebola].”
    http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/najwieksza_gazeta_w,p953738138

    Nie przypuszczam aby autor tekstu wyssał to z palca. Choć dobrze byłoby to sprawdzić. Ale musiałabyś dotrzeć do owych „raportów”.

    Dla mnie od początku, na długo przed tym artykułem, gdy tylko wybuchła epidemia i szybko zaczęła się rozprzestrzeniać na kilka afrykańskich krajów nie ulegało wątpliwości, że to robota USraela na obstalunek żydo-banksterów.
    Teraz tylko czekam, kiedy ogłoszą „pandemię” i będą chcieli nas przymusowo szczepić.

    Komentarz - autor: opolczykpl — 8 Październik 2014 @ 00:53

  24. @ Opolczyk

    Czyli nie wiesz, o czym mówisz. Sprawa jasna, i nie przejmuj się, to dość powszechne.
    Ja swoje zadanie domowe odrobiłam.

    Komentarz - autor: iza — 8 Październik 2014 @ 13:49

  25. @corhorn
    „PRACA, to przede wszystkim nauka dobrych manier. Nazwanie, czyjejś twórczości (w obojętnie jakiej postaci ona jest) bzdurami lub bredniami, to forsowanie osobistej strefy komfortu drugiej osoby. Jeśli jest to robione bez zgody drugiej osoby, to wtedy jest to ograniczenia wolnej woli tej jednostki. A im bardziej ta jednostka się upiera w swoich przekonaniach tym bardziej delikatnie powinno się z nią obchodzić. „Bądźcie nieskazitelni jak gołębie i sprytni jak węże” – pamiętasz?”
    ***********
    No, no, to jakaś nowatorska interpretacja Czwartej Drogi. Czy byłbyś tak uprzejmy i wskazał mi fragmenty odpowiednich książek, które mówią o tym, że „PRACA, to przede wszystkim nauka dobrych manier”? Chętnie się douczę.

    Tymczasem polecę Ci zapoznanie się z następującymi artykułami, bo zdaje się nie masz pojęcia o emocji nazywanej gniewem, a jeśli w ogóle wiesz, co to jest, to interpretujesz to zgodnie z bredami co poniektórych psychologów (jak ten wychwalający psychopatów) i… towarzystwem spod znaku New Age.
    O to one:
    1. http://cassiopaea.org/forum/index.php/topic,27040.msg328226.html#msg328226
    Zachęcam do przeczytania dyskusji, w której Laura i „truth seeker” rozjechali opinie podobne Twojej.
    2. http://www.sott.net/article/266757-Negative-emotions-are-found-to-be-key-to-mental-well-being

    Wszystko pochrzaniłeś. Ja nie nastaję na wolną wolę wygadywania największych bzdur przez kogokolwiek. Mam jednak prawo, i będę z tego prawa korzystać, do przeciwstawiania się tym bredniom. Mam też gdzieś, czy te osoby zmienią swoje poglądy – czyli, znowu wtopiłeś, bo i pod tym względem nie nastaję na ich wolną wolę.

    A że nie wstydzę się nazywać bredni brednią i kłamstwa kłamstwem? No cóż, tak już mam.

    Komentarz - autor: Magia — 8 Październik 2014 @ 16:00

  26. @Magia
    „No, no, to jakaś nowatorska interpretacja Czwartej Drogi. Czy byłbyś tak uprzejmy i wskazał mi fragmenty odpowiednich książek, które mówią o tym, że „PRACA, to przede wszystkim nauka dobrych manier”? Chętnie się douczę.”

    Najlepszy będzie ten wątek Laury na forum Cassiopaea: http://cassiopaea.org/forum/index.php/topic,32518.0.html

    Kiedy pierwszy raz przeczytałem ten wątek, to uświadomiłem sobie, że dobre maniery to podstawa. Ta delikatność, te opanowanie; wrażliwe i dostojne obchodzenie się z drugim człowiekiem, to prawdziwa umiejętność podnosząca jakoś relacji międzyludzkich, umiejętność zawsze warta pracy w pracy nad sobą. A cóż jest ważniejsze jak nie zdrowe centrum emocjonalne i bardzo dobre kontakty z innymi ludźmi, to podstawa.

    „Tymczasem polecę Ci zapoznanie się z następującymi artykułami, bo zdaje się nie masz pojęcia o emocji nazywanej gniewem, a jeśli w ogóle wiesz, co to jest, to interpretujesz to zgodnie z bredami co poniektórych psychologów (jak ten wychwalający psychopatów) i… towarzystwem spod znaku New Age.
    O to one:
    1. http://cassiopaea.org/forum/index.php/topic,27040.msg328226.html#msg328226
    Zachęcam do przeczytania dyskusji, w której Laura i „truth seeker” rozjechali opinie podobne Twojej.
    2. http://www.sott.net/article/266757-Negative-emotions-are-found-to-be-key-to-mental-well-being

    Znam te teksty. Można z nich wysnuć, że gniew jest ważny, jako element motywujący do obrony siebie, swojej godności, swoich praw oraz do obrony praw i godności innych ludzi. Natomiast gniew, który prowadzi do upokarzania i dołowania innych jest niewłaściwym wyrażaniem gniewu.

    „Mam też gdzieś, czy te osoby zmienią swoje poglądy – czyli, znowu wtopiłeś, bo i pod tym względem nie nastaję na ich wolną wolę.”

    Czy jest to obiektywna prawda o Tobie czy Twoja opinia o sobie i swoim zachowaniu?

    „(…)interpretujesz to zgodnie z bredami co poniektórych psychologów (jak ten wychwalający psychopatów) i… towarzystwem spod znaku New Age.”

    „Wszystko pochrzaniłeś.”

    ” – czyli, znowu wtopiłeś (…)”

    Jestem pod wrażaniem Twojej butności.

    „A że nie wstydzę się nazywać bredni brednią i kłamstwa kłamstwem? No cóż, tak już mam.”

    To dobrze, ale pamiętaj, że oprócz tego CO się robi i mówi, ważne jest również JAK się coś robi i w jaki sposób się coś mówi.

    Komentarz - autor: corhorn — 8 Październik 2014 @ 16:42

  27. @corhorn
    I znowu manipulujesz”? A fe! Przywołany wątek nie świadczy o prawdziwości twojej tezy, że „PRACA, to przede wszystkim nauka dobrych manier”. Jeśli przeczytasz go dokładnie, zrozumiesz, że ważny jest kontekst. Jak zawsze i wszędzie, bo nic nie jest czaro-białe.
    I teraz w kontekście tej rozmowy pod tym tekstem:
    1 wskaż miejsca, w których nie dochowałam „dobrych manier”, np. atakując @astromarię ad personam (to, że napisałam jej by nie pogrążała się bardziej wynikało z szacunku, jaki miałam i mam dla niej, jako blogerki. Może twoim zdaniem, należy kadzić każdemu kogo się czyta, bo to jest dla autora „komfortowe”?)
    2. wskaż miejsca, w których ograniczałam wolność jej wypowiedzi
    3. wskaż miejsca, w których ograniczałam jej wolną wolę do powielania bzdur

    Albo już nic nie pisz, bo przecież w ten sposób wpływasz też negatywnie na mój komfort, moje samopoczucie i mój dobrostan.
    Ale może one się nie liczą?

    Nie ulega wątpliwości, że nie przywołałeś żadnego faktu wspierającego hasełko @astromarii. Żadnego.
    A gdybyś do tej pory tego nie zauważył – mnie chodzi o fakty, a nie o to kto o nich pisze.

    Komentarz - autor: Magia — 8 Październik 2014 @ 18:12

  28. @Magia

    „I znowu manipulujesz”? A fe! Przywołany wątek nie świadczy o prawdziwości twojej tezy, że „PRACA, to przede wszystkim nauka dobrych manier”.

    Faktycznie, masz rację. A manipulowałem, bo chciałem Cię nakierować na ten wątek, bo widziałem w nim coś z czego możesz skorzystać.

    „Jeśli przeczytasz go dokładnie, zrozumiesz, że ważny jest kontekst. Jak zawsze i wszędzie, bo nic nie jest czaro-białe.”

    Te zdanie jest manipulacją 😉 i służy zdewaluowaniu mnie, sugerując, że nie zrozumiałem tekstu i patrze czarno-biało na świat. To mi nie pomaga, to mnie poniża.

    „(…)to, że napisałam jej by nie pogrążała się bardziej wynikało z szacunku, jaki miałam i mam dla niej, jako blogerki. Może twoim zdaniem, należy kadzić każdemu kogo się czyta, bo to jest dla autora „komfortowe”?)”

    To, naprawdę, bardzo oryginalny sposób wyrażania szacunku.

    „1 wskaż miejsca, w których nie dochowałam „dobrych manier”, np. atakując @astromarię ad personam
    2. wskaż miejsca, w których ograniczałam wolność jej wypowiedzi
    3. wskaż miejsca, w których ograniczałam jej wolną wolę do powielania bzdur”

    To sprawa Twojej wolnej woli. Decydujesz czy zachowałaś się prawidłowo czy tez zachowałaś się nieprawidłowo? W przypadku, gdy uważasz, że zachowałaś się nieprawidłowo, to do Ciebie należy poszukać tych miejsc.

    „Albo już nic nie pisz, bo przecież w ten sposób wpływasz też negatywnie na mój komfort, moje samopoczucie i mój dobrostan.
    Ale może one się nie liczą?”

    Bądźmy poważni. Liczysz się dla mnie. Jeśli uważasz, że moje komentarze negatywnie na Ciebie wpływają, to nie będę się ustosunkowywał do Twoich komentarzy w swoich komentarzach. Choć chciałbym to robić, tak jak z każdą inną osobą tutaj na Pracowni4.

    „Nie ulega wątpliwości, że nie przywołałeś żadnego faktu wspierającego hasełko @astromarii. Żadnego.”

    Zdecydowanie, to nie ulega wątpliwości i nie będę tego robił, bo z hasełkiem astromarii się nie zgadzam.

    „A gdybyś do tej pory tego nie zauważył – mnie chodzi o fakty, a nie o to kto o nich pisze.”

    Rozumiem, fakty są bardzo ważne, ale zauważ, że ludzie je piszący, mają różne charaktery, wiek, doświadczenia, zrozumienie różnych rzeczy i te same słowa napisane przez dwoje różnych ludzi, mogą mieć dla każdego z nich inne znaczenie. O tym warto pamiętać.

    Komentarz - autor: corhorn — 8 Październik 2014 @ 22:45

  29. @corhorn

    Dalsza wymiana zdań chyba nie ma sensu. Ty już nie rozmawiasz, a przemawiasz. Ale mam jeszcze prośbę i to w żadnym calu nie złośliwą: zrób eksperyment z samym sobą. Stań przed lustrem i wypowiedz te wszystkie zdania, które napisałeś do mnie, z podziałem na role – Ty i twoje alter ego. A potem pomyśl.

    Komentarz - autor: Magia — 8 Październik 2014 @ 22:58

  30. „Dalsza wymiana zdań chyba nie ma sensu. Ty już nie rozmawiasz, a przemawiasz.”

    Wtedy, gdy przemawiam, to robię to dlatego, że nie chcę być bezpośredni. Ja sobie mówię, a czy Ty się do tego ustosunkujesz czy weźmiesz do serca, to Twoja sprawa.

    „Ale mam jeszcze prośbę i to w żadnym calu nie złośliwą: zrób eksperyment z samym sobą. Stań przed lustrem i wypowiedz te wszystkie zdania, które napisałeś do mnie, z podziałem na role – Ty i twoje alter ego. A potem pomyśl.”

    To nie ma żadnego pozytywnego wpływu na mnie. Jedynie, urągasz mi, po raz kolejny, sugerując, że mam rozdwojenie jaźni i nie myślę. Jeśli ktoś pójdzie za tą sugestią może pomyśleć, że to co piszę jest moim alter ego, a moje prawdziwe ja jest zepsute i oddzielone od tego, co piszę. Jest to tylko insynuacją, która ma na celu zdewaluowanie, tego co napisałem, zestawiając moje domniemane zepsute ‚ja’ z tym moim drugim ‚ja’ które pisze posty, skojarzyć je ze sobą i obniżyć wartość tego drugiego ‚ja’.

    Komentarz - autor: corhorn — 9 Październik 2014 @ 08:32

  31. Jedynie, urągasz mi, po raz kolejny, sugerując, że mam rozdwojenie jaźni i nie myślę

    Podstawowe założenie: nikt nigdy nie myśli tak, jak wydaje mu się, że myśli 🙂

    Komentarz - autor: fox — 9 Październik 2014 @ 10:09

  32. @ corhorn
    Ani PRACowniA nie jest gabinetem psychoanalizy, ani Magia nie jest Twoją mamą, więc proszę, odpuść już. Tym bardziej, że stopień Twojego „poczucia ważności” urąga tematowi, który próbujesz przeforsować. Wróćmy lepiej do Eboli.

    Komentarz - autor: iza — 9 Październik 2014 @ 10:51

  33. Magio powodzenia życzę w życiu. I sobie zresztą też. Do zobaczenia przy następnej okazji w internetowej przestrzeni. Pokój!

    Powiadają, że w Dallas zmarł pierwszy pacjent ze zdiagnozowaną Ebolą, czyżby to początek epidemii w USA i wkrótce pojawią się kolejne zarażone osoby?

    Komentarz - autor: corhorn — 9 Październik 2014 @ 19:08

  34. @iza

    „Tym bardziej, że stopień Twojego „poczucia ważności” urąga tematowi, który próbujesz przeforsować.”

    To prawda, ale pisząc komentarze, ja tego nie widziałem. Za bardzo się przejąłem swoją „rolą” widocznie…

    Dla mnie Magia, to solidna firma. Często jak coś napisze, to wiem, że przeczytam coś sensownego, poszerzę swoje horyzonty, szczególnie jak jeszcze dorzuci jakieś ciekawe linki do tego. Ale ciężko mi zrozumieć ton jej wypowiedzi. Nie tylko w jej postach kierowanych do mnie, ale ogólnie do wszystkich. Myślę, że jeśli Magia, gdyby zauważyła pewne rzeczy, to ludzie lepiej by się czuli w jej towarzystwie i ona sama również odkryła pewne zmiany. To by się pozytywnie odbiło dla wszystkich czytelników i komentujących Pracownię.

    Iza, Magia i cała reszta ekipy, pozdrawiam!

    Komentarz - autor: corhorn — 9 Październik 2014 @ 21:11

  35. @All
    Jeśli kogoś uraziłam – przepraszam.

    Trochę liczb z ostatniego raportu WHO, czyli z 8 października.

    W Liberii, Sierra Leone, i Gwinei, w ciągu ostatnich trzech tygodni łączny wzrost przypadków to 35% w stosunku do łącznej liczby wcześniejszych zachorowań od początku tej epidemii.
    Jak podaje WHO, dane te są zaniżone, ze względu na brak sił i środków do monitorowania sytuacji na bieżąco.
    W poprzednim raporcie podawali, że epidemia w Nigerii wygasa. Niestety, pojawiło się 20 nowych przypadków.
    WHO potwierdza też, że 71 przypadków gorączki krwotocznej, które pojawiły się w Demokratycznej Republice Konga, to Ebola, a nie – jak przypuszczano wcześniej – Marburg. WHO twierdzi, że te przypadki w DRK nie mają związku z wcześniejszymi zachorowaniami w innych krajach Afryki. Nie podaje jednak, dlaczego tak sądzą.

    RT odpaliła wątek poświęcony epidemii Eboli, który jest codziennie aktualizowany. Chyba warto wrzucić to sobie do zakładek.

    Ostatnie wiadomości mówią o:
    1. Prawdopodobny przypadek w Czechach, u osoby, która wróciła z Liberii. Szukają osób mających wcześniejszy kontakt z tym pacjentem.
    2. Prawdopodobny przypadek na Taiwanie u Nigeryjki. Nie ma jeszcze wyników testów, więc możliwe, że to malaria.
    3. Prawdopodobny przypadek w Brazylii u osoby, która przyjechała z Gwinei.
    4. Potwierdzone dwa przypadki w Macedonii, u – i to jest ciekawe – dwóch Brytyjczyków, którzy przyjechali 2 października do Skopje i NIE podróżowali wcześniej do Afryki. Jeden z nich już zmarł. Podaję link do artykułu na ten temat.

    Komentarz - autor: Magia — 10 Październik 2014 @ 09:36


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: