PRACowniA

3 października 2014

Ebola wróciła i jest gorsza niż kiedykolwiek. Czy to dlatego, że przenosi się drogą kropelkową?

Poniższy artykuł był opublikowany przed miesiącem i od tego czasu sytuacja się zmieniła, na przykład pojawił się pierwszy potwierdzony przypadek zakażenia Ebolą w USA (a możliwe, że 2 przypadki). Niemniej jednak porusza on bardzo istotny temat możliwych dróg przenoszenia się wirusa, który w obecnej wersji wciąż stanowi zagadkę dla wirusologów.

Rebecca Buckwalter-Poza
Pacific Standard Magazine
2 września 2014 08:48 CEST

© European Commission DG ECHO/Flickr

Oglądaliście na dużych i małych ekranach opowieści o Eboli i innych gorączkach krwotocznych, ale to, z czym zmagają się pracownicy służby zdrowia w Zachodniej Afryce, jest gorsze, niż śniło się scenarzystom.

W szóstej klasie wykonałam gliniany model ludzkiej dłoni, na który naniosłam przy pomocy farbek akrylowych mapę skażeń promieniotwórczych. Kiedy w siódmej klasie nauczyciel polecił nam stworzyć model komórek zwierzęcych, mój musiał być trójwymiarowy. Kupiłam okrągłe akwarium i czystą żelatynę. Popołudniami i nocami zakradałam się na palcach co godzinę lub dwie do kuchni, aby wylać cienką warstwę żelatyny na organella komórkowe, zrobione z roślin strączkowych i makaronu.

W ósmej klasie przeniosłam swoje zainteresowanie na wirusy, stając się pasjonatką najsłabiej rozumianej i najbardziej przerażającej grupy wirusów znanej człowiekowi – wirusowych gorączek krwotocznych, w skład których wchodzą: żółta febra, gorączka denga oraz wirusy Marburg i Ebola. Dowiedziałam się, że Ebola jest nie tylko strasznym wirusem – ona jest tym najstraszniejszym z wirusów. Żółta febra może i wymazała ponad 10% populacji Filadelfii podczas epidemii w 1793 roku, ale to ogromne żniwo śmierci jest niczym w porównaniu do dewastacji, jakie mogą poczynić wirusy Marburga i Eboli. To one są naszymi epidemiologicznymi koszmarami.

To, co Ebola robi z ludzkim ciałem, wymyka się racjonalnemu rozumowi. Przypomina to raczej sceny z horroru à la „Andromeda Strain” [powieść Michaela Crichtona – przyp. tłumacza]. Niewiele wiemy o pochodzeniu tego wirusa, z wyjątkiem tego, że „punktem zerowym” mogą być nietoperze owocożerne. Są one naturalnymi rezerwuarami tego wirusa, zakażającymi okazjonalnie inne zwierzęta – od naczelnych po antylopy, jeżozwierze, gryzonie, psy i świnie. Większość szczepów, mogących zakażać ludzi, jest bardzo zaraźliwa i wyjątkowo śmiercionośna, ze współczynnikiem śmiertelności wahającym się w granicach 60-90%.

Komentarz SOTT: Istnieją niepodważalne dowody, że biedny owocożerny gacek nie może być winowajcą. Czarna Śmierć okazała się być wielce podobna do wirusa Eboli i miała kosmiczne pochodzenie [tutaj po polsku]. Być może to dlatego jest to najgorszy wirus, z jakim się zetknęliśmy?

W 1994 roku Richard Preston, współpracownik New Yorkera, który napisał kilka książek na temat chorób zakaźnych, powiedział: „Ebola czyni w ciągu 10 dni to, na co AIDS potrzebuje 10 lat„.

W najlepszym razie, jest to najbardziej zjadliwy i „skuteczny” szczep wirusa Ebola, z jakim kiedykolwiek mieliśmy do czynienia. W najgorszym – jesteśmy świadkami pojawienia się śmiertelnej mutacji, którą przewidywano i której obawiano się od prawie czterech dekad.

(more…)

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: