PRACowniA

9 Wrzesień 2014

Rozgałęziający się wszechświat

ECHCC_CoverPrzekład 42., ostatniego, rozdziału książki Pierre’a Lescaudrona i Laury Knight-Jadczyk pt. Earth Changes And The Human-Cosmic Connection (Zmiany na ziemi i powiązanie człowieka z kosmosem, zob. Nasze lektury). Wcześniej, w lipcu, przetłumaczyliśmy rozdział 32. pt. Mandat Niebios.

W ostatnim rozdziale będziemy kontynuować nasze poszukiwania oraz spróbujemy lepiej zrozumieć przeznaczenie i sytuację grupy, która rezonuje na częstotliwości prawdy, porównując ją z drugą grupą – przeważającą większością populacji, która rezonuje na częstotliwości kłamstwa. Oczywiście, nic nie jest tylko czarne lub białe; nie jest tak, że jedna grupa posiada monopol na prawdę, podczas gdy inne wierzą wyłącznie w kłamstwa. Niemniej jednak obecnie, i mówię to ze smutkiem, liczba kłamstw podzielanych przez większość ludzi osiągnęła poziom bezprecedensowy.

A zatem, co przypuszczalnie stałoby się, gdyby większość ludzi podzielała te same przekonania oparte na fałszywych informacjach – kłamstwach? Czy wpływ ludzkości na „wydarzenia losowe”, łącznie z kosmicznymi, nadal byłby znikomy, jak sugerowały wyniki badań przytoczone poprzednio? [Zobacz: Rozdział 37: ‘Rola obserwatora’] A co z wpływem grupy rezonującej z prawdą?

Pod koniec XIX wieku wspomniany już wcześniej [Zobacz: Rozdział 36: ‘Wzrost i upadek materializmu’] alchemik nazywany Sédirem [Yvon Le Loup, 1871-1926] na temat związku pomiędzy kwestiami dotyczącymi ludzkości a kosmiczną/kometarną aktywnością wypowiedział się w następujący sposób:

Kilka minut później przyszła Stella, niosąc kawę z mlekiem. Przedyskutowaliśmy klęskę, jaka dotknęła Paryż i dokonała licznych spustoszeń na jego przedmieściach w ciągu ostatnich kilku tygodni.

– Te zmiany mogą być efektem precesji punktów równonocy lub konsekwencją podziemnej erupcji, a nawet narodzin nowego magnetycznego centrum wskutek blisko przelatującej komety. Przy czym tego typu zjawiska nie są dziełem przypadku – są one zamierzone przez inteligentne kosmiczne siły, bądź, można by rzec, pojawiają się jako reakcja na społeczne i etniczne choroby. Zatem mądrością jest pozostawienie ich z góry samym sobie…

– A co z nami? Czy nie możemy nic zrobić, aby zapobiec takim kataklizmom?

– Jest już trochę za późno. Kilkanaście odważnych osób było potrzebnych pięćdziesiąt lub sto lat temu. Dopóki jakaś niewinna, ukryta gdzieś istota nie będzie chętna do poświęcenia, nie pozostaje nam nic innego, jak poddać się temu. [Sédir, Initations, chapter XXXIII].

Postulat Sédira, że „kilka odważnych osób” mogłoby pomóc zapobiec przyszłemu kataklizmowi, silnie rezonuje ze słowami Gurdżijewa, zapisanymi przez Uspieńskiego [Uspieński, Piotr Demianowicz (1878-1947). Ezoteryk, matematyk i pisarz był jednym z głównych propagatorów nauczań Gurdżijewa. Jego książka pt. Fragmenty nieznanego nauczania. W poszukiwaniu cudownego jest autoryzowanym zapisem relacji z jego pierwszych spotkań z Gurdżijewem. Zobacz: George D. Chryssides, Historical Dictionary of New Religious Movements, p. 265]:

image258

Georgij Gurdżijew (1866-1949) był nauczycielem Piotra Uspieńskiego (©bigjoebuck)

Dwieście świadomych osób, jeśli istniałoby i jeśli uznałoby to za konieczne i słuszne, mogłoby zmienić całe życie na ziemi. Jednakże albo ich liczba nie jest wystarczająca, albo nie chcą, albo możliwe, że nie nadszedł jeszcze czas, albo być może pozostali ludzie śpią nazbyt mocno. [Uspieński, P. Fragments of an unknown Teaching, Harcourt, Brace and Company, 1940, p. 310].

Te dwa podobne w swej wymowie cytaty dają nam do myślenia, w jaki sposób grupa świadomych jednostek mogłaby zmienić świat. Co by się stało, gdyby grupa osób poszukujących prawdy zdołała rezonować na tej samej częstotliwości?

W poprzednim rozdziale omówiliśmy przykład konwersji stereo. W czasie tego procesu wskutek połączenia dwóch dwuwymiarowych obrazów powstaje obraz trójwymiarowy, co prowadzi do ukazania dodatkowego wymiaru (głębi), który nie był widoczny na żadnym z dwuwymiarowych obrazów.

W podobny sposób ilustruje tę kwestię, przy czym tym razem na poziomie zbiorowości społecznej, historia o ślepcach i słoniu: grupa niewidomych dotyka słonia, aby dowiedzieć się, jak on wygląda. Każdy z członków grupy dotyka inną i wyłącznie jedną część ciała słonia, np. trąbę lub nogę. Dzielą się swoimi obserwacjami, słuchają się nawzajem i współpracują, aby stworzyć pełny obraz słonia (zobacz Rysunek 259). [W innych wersjach tej historii ślepcy zaczynają się kłócić, dochodzi do gwałtownych konfliktów, w niczym się nie zgadzają, nie słuchają siebie nawzajem, itd. W zależności od podejścia, filozoficznego lub religijnego, historii tej nadawano różne znaczenia: nieskończone warianty prawdy. Zobacz: Hughes, Marylynn (2005) The Voice of Prophets, Volume 2of 12, pp. 590-591. Ludzie są z natury ślepi, kłótliwi i niewiedzący. Zobacz: Wang, Randy, The Blind Men and the Elephant. Percepcja ludzka jest ograniczona. Zobacz: Arberry, A. J., The Elephant in the dark, on the reconciliation of contrarieties].

Rysunek 259: ‘Ślepi mnisi badają słonia’ autorstwa Hanabusa Itch (1652-1724) (© Wikimedia Commons)

Rysunek 259: ‘Ślepi mnisi badają słonia’ autorstwa Hanabusa Itch (1652-1724) (© Wikimedia Commons)

Tym samym, dzieląc się i porównując fragmentaryczne, ale obiektywne i komplementarne informacje, ślepcy uzyskują dostęp do koncepcji (pełnego trójwymiarowego słonia), znacznie wykraczając poza to, co mogliby osiągnąć indywidualnie (osobna trąba, noga lub kieł…).

Zauważmy, że aby stworzyć pełny obraz słonia, powinny zostać spełnione następujące warunki:

  • Ocena każdego członka grupy musi być obiektywna, prawdziwa,
  • Ocenami należy się podzielić,
  • Aby utworzyć pełny obraz słonia konieczne jest osiągnięcie krytycznej masy – czyli przeprowadzenie wystarczającej ilości – komplementarnych ocen

W trzech poprzednio wspomnianych przykładach (wizja stereo, słoń oraz prawo matematycznego sumowania) zdaje się działać identyczna fundamentalna zasada: dzielenie się obiektywnymi, komplementarnymi informacjami umożliwia obserwatorowi (lub obserwatorom) odkrycie ukrytego wymiaru, co pozwala uzyskać dostęp do praw i koncepcji wyższego porządku. Czy oznacza to, że taka grupa dociera w jakiś nieznany sposób do wyższego poziomu rzeczywistości (wiedzy, świadomości)?

Ów hipotetyczny proces został zilustrowany na Rysunku 260. Różnym podmiotom (minerały, rośliny, zwierzęta, itd.) zostało przypisane pięć poziomów umiejętności przetwarzania informacji. Im wyższy poziom umiejętności przetwarzania informacji, tym efektywniejsze gromadzenie, zrozumienie i przetwarzanie informacji przez dany podmiot.

Rysunek 260: Pięć poziomów umiejętności przetwarzania informacji (© Sott. net)

Rysunek 260: Pięć poziomów umiejętności przetwarzania informacji (© Sott. net)

Na najniższym poziomie (minerały) dominuje fizykalność; świadomość prawie tu nie występuje. Na drugim poziomie (rośliny) świadomość nieznacznie wzrasta. Rośliny korzystają z jakichś prostych sposobów komunikowania się oraz posiadają zdolności sensoryczne [Sheldrake, R., Morphic Resonance], ale nadal przeważa tu fizykalność. Zwierzęta znajdujące się na poziomie trzecim cechuje podwyższona świadomość; posiadają też życie emocjonalne oraz umiejętność przetwarzania informacji. Ludzi, zajmujących czwarty poziom, charakteryzuje samoświadomość oraz konieczność dokonywania fundamentalnego wyboru pomiędzy dobrem i złem (służenie innym lub służenie sobie).

Zwróćmy uwagę na małe fioletowe strzałki, które łączą wewnętrzny prostokącik – osadzony w każdym z poziomów – z wyższym poziomem. Ów prostokąt oznacza hipotetyczną grupę jednostek należących do danego poziomu umiejętności przetwarzania informacji (rośliny, zwierzęta), które dzięki temu, że dysponują krytyczną masą prawdziwych informacji, mogą „przejść” do następnego poziomu.

Jasnoróżowy zaokrąglony prostokąt osadzony w ramach ludzkiego, czwartego poziomu mógłby oznaczać wspomnianą powyżej grupę „rezonującą z prawdą”. Przykładem zaczerpniętym z przyrody, który najlepiej oddaje proces promocji do następnego poziomu, jest zjawisko zwane nadprzewodnictwem lub superprzewodnością.

Rysunek 261: Próbka ‘nadprzewodnika wysokotemperaturowego’ o nazwie tlenek bizmutu strontu wapnia miedzi (© Creative Commons)

Rysunek 261: Próbka ‘nadprzewodnika wysokotemperaturowego’ o nazwie tlenek bizmutowo-strontowo- wapniowo-miedziowy (© Creative Commons)

W warunkach normalnych materia, dla przykładu metal, nie wykazuje właściwości nadprzewodzących; jest ona zwykłym przewodnikiem, co oznacza, że kiedy przepływa przez nią prąd, elektrony poruszają się ruchem chaotycznym, niosą ze sobą ograniczony zakres informacji oraz przejawiają niską efektywność – w wyniku kolizji, do jakich dochodzi pomiędzy nieuporządkowanymi elektronami następuje utrata znacznej ilości energii. Zjawisko to określa się mianem oporu elektrycznego (zamianą energii elektrycznej w ciepło).

Poza tym, w warunkach normalnych elektrony uznaje się za fermiony [Fermiony to grupa cząstek obejmująca kwarki, bariony, leptony, neutrony i protony. Zobacz: Fermions and Bosons, The Particle Adventure, Berkley Laboratory], co oznacza, że przestrzegają one zakazu Pauliego [Zakaz/reguła Pauliego to zasada mechaniki kwantowej, zgodnie z którą dwa identyczne fermiony (cząstki posiadające niecałkowity spin) nie mogą znajdować się jednocześnie w tym samym stanie kwantowym, tj. muszą się różnić co najmniej jedną liczbą kwantową. Zakaz Pauliego pozwala wyjaśnić stabilność materii oraz fakt zajmowania przez nią określonej objętości]. Innymi słowy, fermiony nie są ani wolne, ani zorganizowane: zachowują się jak indywidualiści, nie potrafią się wiązać z innymi fermionami oraz nie mogą być homogeniczne, tzn. ich stan (masa, orbita, spin) musi się różnić.

Jednak gdy temperatura spada, tj. kiedy zakres informacji zwiększa się, w pewnym momencie niemalże w mgnieniu oka dochodzi do nadprzewodnictwa; innymi słowy masa krytyczna informacji zostaje przekroczona, w efekcie czego elektrony zostają gwałtownie przełączone w stan nadprzewodnictwa [Superconductivity, alternativephysics]. Istnieją również nadprzewodniki wysokotemperaturowe, czyli materiały przewodzące prąd elektryczny bez żadnych oporów [tlenek rtęciowo-barowo-wapniowo-miedziowy, HgBaCa2Cu3O8, osiąga nadprzewodnictwo w ok. 133 K. Zobacz: Schilling A. et al., Superconductivity in the Hg-Ba-Ca-Cu-O system, Nature, 1993], co zdaje się sugerować, że ostatecznie występowanie nadprzewodnictwa zależy nie tyle od wysokości temperatury, ile od procesów opartych na informacji, sterowanych informacją.

Gdy pojawia się nadprzewodnictwo, wszystko się zmienia. Elektrony zaczynają zachowywać się zupełnie inaczej. Dochodzi nawet do zmiany ich tożsamości; nie są już fermionami, lecz bozonami [Bozony to grupa cząstek obejmująca fotony i mezony. W przeciwieństwie do fermionów, bozony ignorują zakaz Pauliego. Zobacz: Fermions and bosons, op. cit.]. Elektrony uwolnione od zakazu Pauliego zaczynają łączyć się w pary, przestają poruszać się chaotycznie, podążają za uporządkowanymi wzorcami; ich organizacja i efektywność radykalnie wzrasta aż do momentu, kiedy zbiorowy ruch elektronów staje się idealnie płynny, ustają kolizje i nie dochodzi już do utraty energii. Heterogeniczne kiedyś elektrony teraz mają podobną masę, spin i lokalizację.

Rysunek 262: Magnes lewitujący nad nadprzewodnikiem, w którym stały prąd elektryczny nie potrzebuje źródła zasilania (© Mai-Linh Doan)

Rysunek 262: Magnes lewitujący nad nadprzewodnikiem, w którym stały prąd elektryczny nie potrzebuje źródła zasilania (© Mai-Linh Doan)

W gruncie rzeczy, nadprzewodzące elektrony przeczą większości fundamentalnych praw fizyki – praktycznie nie tracą energii (co stoi w sprzeczności z zasadami termodynamiki), generują nieustający prąd elektryczny [Gallop, John C., ‘SQUIDS, the Josephson Effects and Superconducting Electronics’, CRC Press, 1990, pp. 3-20] i utrzymują trwałe pole magnetyczne, [Dutoit, B., Supeconductivity I, high field superconducting solenoids, 2007 Ecole Polytechnique Federal De Lausanne, pp. 17-19] pomimo braku jakiegokolwiek źródła prądu. To, co tu opisujemy, to ni mniej ni więcej bezustanny, ciągły ruch.

Jakimś sposobem dzięki zwiększonemu zakresowi informacji (spadkowi temperatury), elektrony osiągnęły „wyższy poziom rzeczywistości”, co pozwoliło im na większą swobodę, większe uporządkowanie oraz zwiększoną efektywność, a jednocześnie na ominięcie ograniczenia (zakazu Pauliego), które wcześniej stanowiło dla nich przeszkodę.

Czy grupa osób rezonujących z prawdą mogłaby przejść przez podobny proces? A jeśli tak, to w jaki sposób „poszerzona” rzeczywistość mogłaby zmodyfikować – złagodzić – sposób doświadczania przez nich kataklizmów? Czy doprowadziliby do zmiany całego świata wraz z (z grubsza) 7 miliardami ludzi mieszkających na nim i rezonującymi na całkowicie innej częstotliwości? A może nie przyczyniliby się do zmiany świata per se, lecz do zmiany w jego postrzeganiu? Czy możliwe jest, że nie zmieniliby świata istniejącego lecz „przenieśli się” do innego?

Możliwe są dwa wzajemnie niewykluczające się scenariusze. Grupa rezonująca z prawdą mogłaby:

  1. Inaczej postrzegać świat (zmiana percepcji rzeczywistości)
  2. Wpłynąć na rzeczywistość, w której żyją i zmodyfikować ją do pewnego stopnia (zmiana rzeczywistości).

Zmiana percepcji

Rozpatrzmy przykładową sytuację, w której jednostka A wierzy we wszystkie kłamstwa, we wszystkie oficjalne doniesienia, podczas gdy jednostka B wierzy tylko w połowę tych kłamstw. Można śmiało powiedzieć, że sposób postrzegania rzeczywistości przez obydwie jednostki jest diametralnie różny.

Ich indywidualne postrzeganie tak zasadniczych kwestii jak polityka, wojna, elity rządzące, historia, terroryzm, finanse, wielkie korporacje, itd. różniłoby się tak bardzo, że w rzeczy samej żyłyby one w dwóch całkowicie odmiennie postrzeganych światach.

Chociaż wciąż żylyby w tym samym świecie i cierpiały z powodu nadużyć, zanieczyszczeń i przemocy popełnianej przez elity, to jednostka A mogłaby nie być w pełni świadoma doświadczanego cierpienia i jego przyczyn, bądź niezbyt skłonna przyznać, że ono istnieje.

Tymczasem w obliczu kataklizmu mogłoby się okazać, że doświadczają go zupełnie inaczej, gdyż posiadają różne informacje, a także diametralnie odmiennie postrzegają rzeczywistość.

Być może następująca analogia pozwoli lepiej zrozumieć omawiane zagadnienie. Zgodnie z wykresem ilustrującym „pięć poziomów umiejętności przetwarzania informacji” (Rysunek 260), motyle znajdują się na trzecim poziomie, a ludzie na czwartym.

Pomimo tego, że motyle i ludzie odmienne postrzegają rzeczywistość oraz mają inne zasoby wiedzy, żyją w tym samym świecie i doświadczają tych samych zjawisk naturalnych. Przy czym mogą je – na przykład opady deszczu – przeżywać diametralnie inaczej.

Dla motyli deszcz może być kataklizmem, a nawet stanowić śmiertelne zagrożenie. Ludzie natomiast wiedzą jak prognozować pogodę, posiadają solidne domy, ubrania przeciwdeszczowe, potrafią pływać, itd. Ta skumulowana wiedza ludzka, teoretyczna i praktyczna, sprawia, że tego typu wydarzenie jest dla nich znacznie mniej drastyczne.

Z tej perspektywy wyższy poziom świadomości jest w stanie rzeczywiście złagodzić doświadczenie kataklizmu i jego konsekwencje.

Zmiana rzeczywistości

Rysunek 263: Paradoks ‘kota Schrödingera’ wg interpretacji ‘wielu światów’ (©Wikimedia Commons)

Rysunek 263: Paradoks ‘kota Schrödingera’ wg interpretacji ‘wielu światów’ (©Wikimedia Commons)

Wiedząc, że grupa osób wpływa w różny sposób na rzeczywistość w zależności od informacji, które akceptuje jako prawdziwie, zastanówmy się, co by się stało, jeśli postrzeganie rzeczywistości przez dwie grupy byłoby skrajnie przeciwstawne. Czy nastąpiłoby rozdwojenie, rozwarstwienie rzeczywistości?

Aby znaleźć odpowiedź na to pytanie, powróćmy najpierw do eksperymentu Schrödingera. Podczas gdy fizycy kwantowi nie mogli dość do porozumienia w sprawie stanu biednego kota (żywy lub martwy), fizyk Hugh Everett sformułował hipotezę [Everett, H., ‘Theory of the Univeral Wavefunction’, Thesis, Princeton University (1956, 1973), pp. 1-140], zgodnie z którą w momencie otwarcia pudełka, tj. w chwili, kiedy dochodzi do wymiany informacji pomiędzy obserwatorem i obserwowanym zjawiskiem, Wszechświat rozdwaja się: w jednym z nich kot jest żywy, a w drugim martwy. [Przez ponad dekadę hipotezę Everetta ignorowano. Spopularyzował ją dopiero fizyk teoretyczny Bryce DeWitt, który jest autorem koncepcji „wielu światów”, określanej również jako interpretacja Everetta-Grahama-DeWitta.]

Hipotezę Everetta wykorzystajmy teraz w odniesieniu do wydarzeń występujących w skali makro, a w szczególności w sferze życia ludzkiego. W życiu każdego człowieka zdarzają się istotne momenty, kiedy jest on zobligowany do podjęcia ważnych decyzji. Są to „punkty węzłowe” przedstawione na Rysunku 264 jako czerwone elipsy. Owe decyzje podejmowane są w oparciu o posiadane przez nas informacje (prawdziwe albo fałszywe).

Rozwidlająca się osobista linia życia wskazuje na ścieżkę (ścieżki), jaką podąża jednostka. Czarna sylwetka odzwierciedla aktualną linię życia, natomiast szara – linię „nieurzeczywistnioną”.

Linię życia można zilustrować jako serię decyzji. Podróż zaczyna się od sylwetki chłopca (lewa dolna postać). Staje on przed pierwszym punktem węzłowym: popełnić samobójstwo vs nie popełnić samobójstwa. Jeśli decyduje się pozostać przy życiu, dociera do kolejnego punktu węzłowego: ożenić się versus nie ożenić się. Jeśli wybiera ożenek, staje przed kolejnym dylematem: mieć dzieci vs nie mieć dzieci, itd.

Rysunek 264: Ilustracja rozwidlających się osobistych ścieżek życia (©Sott. net)

Rysunek 264: Ilustracja rozwidlających się osobistych ścieżek życia (©Sott. net)

Seria wyborów podejmowanych w oparciu o posiadane przez niego informacje prowadzi do różnych wersji przyszłości: szczęśliwy mąż, morderca…

Oczywiście wybory dokonywane w przytoczonym scenariuszu zostały celowo uproszczone. W realnym życiu każdy moment jest tą potencjalną chwilą, w której dochodzi do rozwidlenia wszechświata. W każdej chwili podejmujemy decyzje w oparciu o poziom naszej świadomości, informacje, które posiadamy czy do których mamy dostęp (przy czym brak decyzji też jest decyzją).

Rzecz jasna, w realnym życiu każdy pojedynczy wybór może dać wiele różnych rezultatów. Przy czym niektóre z nich są widoczne od razu, inne natomiast pojawiają się z opóźnieniem.

Omawiany przykład jest też celowo dramatyczny w swej wymowie, aby pokazać, że w niektórych przypadkach decyzje są w stanie doprowadzić do sytuacji bez odwrotu; do niewykonalnych, nierealnych scenariuszy na linii życia.

Jak już wcześniej powiedziano, ważnym elementem w teorii wielu światów Everetta jest to, że dokonywane przez jednostkę wybory prowadzą do narodzin wielu wszechświatów: decyzje podejmowane w oparciu o posiadane informacje zmieniają nie tylko sposób, w jaki jednostka postrzega rzeczywistość, ale również samą rzeczywistość, w której żyje.

Rysunek 265: Klon. Tylko jedna poboczna gałąź jest żywa, podczas gdy główna obumarła (©Sott. net – Zaadaptowano z GardenWeb)

Rysunek 265: Klon. Tylko jedna poboczna gałąź jest żywa, podczas gdy główna obumarła (©Sott. net – Zaadaptowano z GardenWeb)

Teorię Everetta zastosowaliśmy w odniesieniu do życia jednostki; teraz czas, aby wykorzystać ją na poziomie zbiorowości, a nawet całej ludzkiej populacji.

W chwili obecnej z jednej strony mamy zbiorowość, która wierzy w kłamstwa i na ich podstawie dokonuje wyborów, a z drugiej strony mniejszość, która nie wierzy w kłamstwa i postępuje zgodnie z posiadaną wiedzą. Ci, którzy rezonują z prawdą, postrzegają świat diametralnie różnie od tych, którzy rezonują z kłamstwem, choć obydwie grupy wciąż żyją w tym samym fizycznym świecie.

Czy narastająca różnica w postrzeganiu rzeczywistości oraz w zasobie posiadanych informacji – być może zintensyfikowana przez nasilającą się aktywność wydarzeń kosmicznych i powiązane z tym zjawiska elektromagnetyczne – osiągnie punkt krytyczny i doprowadzi do rozgałęzienia rzeczywistości? Czy grupa osób rezonujących z prawdą jest w stanie przejść do rzeczywistości, która stanowiłaby odzwierciedlenie posiadanych przez nią informacji i podejmowanych decyzji, a w tym samym czasie grupa rezonująca z kłamstwami pozostałaby w rozpadającym się świecie, w który wierzy i z którego wciąż chce korzystać?

Pomyślmy o Royu Sullivanie, nieszczęśniku, który siedem razy został trafiony piorunem. Ta zagadka wciąż nie została rozwiązana, niemniej jednak wskazuje na możliwość, że wewnętrzny stan człowieka jest w stanie przyciągnąć namacalne kosmiczne zjawiska. W tym przypadku chodziło tylko o jednego człowieka. Wyobraźmy sobie, jaką siłę przyciągania mogłyby wygenerować miliardy ludzi.

Z antropologicznego punktu widzenia częściowa lub całkowita zagłada jest wydarzeniem absolutnie dramatycznym, czy z kosmicznego punktu widzenia jest podobnie? Sédir wypowiedział się o tej kwestii następująco:

Komety są jak misjonarze ze społeczności gwiezdnej, są zwiastunami nadziei, posłańcami siły. Przybywają z głębi przestrzeni, realizują swą misję odnowienia lub uzdrowienia świata, w którym obumiera życie, aby następnie powrócić do przestrzeni, z której przybyły.

Jako że z obecności komet zdawano sobie sprawę przed pojawieniem się katastrof, wojen czy epidemii, traktowano je jako zły omen. Czyż bowiem nie każde energetyczne remedium prowadzi do usunięcia organicznych odpadów?

Jeśli komety są remedium dla świata, ich rolą jest wyeliminowanie tego, co nie jest już w nim użyteczne, i zawsze jest to błogosławieństwem. Ponadto zapewniam was – Bóg nigdy nie karze, to my sami przyciągamy do siebie negatywne zdarzenia, tak jak łakome dziecko cierpi później na niestrawność [Sédir, Listy wysłane do Bulletin des Amitiés Spirituelles, 1919].

Prawdziwe informacje przynoszą uporządkowanie, fałszywe informacje (kłamstwa) wywołują chaos. Obecnie 7 miliardów ludzi rezonuje na częstotliwości kłamstwa, generując w efekcie bezprecedensowy poziom chaosu. Zagłada redukuje współczynnik kłamstw i chaos, do którego one prowadzą. Z tego punktu widzenia komety można faktycznie postrzegać jako nieskomplikowany sposób na ograniczenie chaosu, jako narzędzia w procesie koniecznego kosmicznego przywrócenia równowagi.

Tłumaczenie: PRACowniA

7 komentarzy »

  1. Jakimi musimy być prymitywami i jesteśmy pogardzani przez to coś co jest wyżej od nas. Trwamy przy tym co ładuje się nam do główek a my to łykamy bez zadaj weryfikacji. Nie dano niestety nam takiego czegoś co spełniałby zadnie analogiczne do organu smaku przy dostarczaniu nam informacji. Problem jest w tym ze my nie mamy nawet takiej potrzeby dlatego jesteśmy skazani na prawo przypadku i żyjemy w chaosie. Aby taki człowiek powstał musi/ał się ponownie narodzić i to dosłownie i nie jest to proces przyjemy jak każde narodziny.

    Komentarz - autor: The son of the Sun — 11 Wrzesień 2014 @ 14:41

  2. Kot Schrodingera, w ujęciu całości ludzkości, żyje i umiera w każdym momencie swego istnienia. To co niektórzy nazywają paradoksem, z pewnego punktu widzenia, nim nie jest.

    Jeśli „otwarcie pudełka i wymianę informacji między obserwatorem i obserwowanym” przyrównać do przeskoku świadomości (a to zawsze zachodzi w momencie wymiany informacji, czyli wzrostu wiedzy i rozumienia) to w tym momencie „umiera kot ze starą świadomością” i rodzi się jego odpowiednik, z nową. Odbywa się to jednocześnie, co graficznie można przedstawić jako rozwidlenie drogi (świadomości), po którym jedną drogą kroczy nowa świadomość, a w drugiej leży dogorywająca, stara.

    Wielość światów to „system drogowy, lub może łatwiejsze do wyobrażenia sobie, drzewo” ciągle rozbudowujące się o nowe możliwości, z jednego pnia (początku istnienia). W momencie podejmowania decyzji o kierunku dalszej drogi tworzymy dla siebie rzeczywistość główną i nowe doświadczenie. Część świadomości ciągle jednak podąża starą drogą i ciągle rozgałęzia się w kolejne, coraz bardziej niesprzyjające życiu, rejony, aż w końcu usycha i obumiera.

    Dla ludzkości wielość światów wyraża się więc liczbą ludzi doświadczających swej głównej rzeczywistości, która dla każdego innego człowieka jest poboczną lub tylko potencjalną. Możliwość wyboru pozwala nam podążać jakimś utartym szlakiem, gałęzią tworzoną przez grupę ludzi (identyfikować się z nimi), z której co krok odrastają nowe pędy, lub iść własną drogą. Ta własna droga (pędy) w ogólnym nurcie może być zgodna lub przeciwna głównemu nurtowi. Tylko od siły i poziomu woli jednostki zależy czy te pędy przekształcą się w nową gałąź, czy uschną.

    Jeśli odkryjemy prawdę i będziemy żyć w zgodzie z nią, będziemy ciągle wzrastać. Jeśli podążymy drogą kłamstwa i oszustwa, uschniemy (dlatego ignorancja jest niebezpieczna). Ten proces jest podstawą funkcjonowania uniwersum i wszystkich elementów w nim zawartych, w tym człowieka. Wszystkie drogi istnieją w siatce życia jednocześnie, jednak w danej chwili świadomość (pojedynczego człowieka) zajmuje tylko jedną z nich. Siła i moc (grubość gałęzi) zależy od ilości światów (ludzi) w niej zawartych (kroczących tą samą drogą) jednak nie zabezpiecza przed upadkiem.

    Przy zbytnim odchyleniu od właściwego kierunku (światła), taka gałąź ulegnie złamaniu pod swoim własnym ciężarem, co zdaje się nie zauważają ci, którzy opierają się wzrostowi ku „górze”, grzebiąc ich samych i wszystkich przez nich zwiedzionych.

    Komentarz - autor: Ram — 13 Wrzesień 2014 @ 11:52

  3. Czy dobrze zrozumiałem, że istnieje nieskończona liczba wszechświatów, a aktualnie moja świadomość przebywa w tym, w którym reszta z 7 miliardów ludzi też musi być poprzez dokonywane wcześniej wybory? Czy raczej istnieje jeden wszechświat co by wyjaśniało kłopot podziału świadomości na wiele wszechświatów?

    Komentarz - autor: Żoliborz — 29 Wrzesień 2014 @ 14:07

  4. @Żoliborz

    Jeździsz po mapie 2D którą materializm, świat jest wielowymiarowy nie tylko materialny.
    Na początku należy zaznaczyć ze istnieją stopnie świadomości. A gdzie my jesteśmy? Napewno nie na szczycie. Ten rysunek 260 można jeszcze rozwinąć np. Uspieński, Gurdzijew „Fragmenty… Ale UWAGA tam są błedy (w całej ksiązce)… dlatego zostało to poprawione Gnosis Mouravieff. Świadomość wiąże się z byciem. To ze 100 lub 200 osób na całej kuli ziemskiej jest wstanie być na wyższym poziomie świadomości to znam z innego niezależnego źródła. Inni to nic niego tylko żyjący na poziomie trochę wyższym niż zwierzęta, będący po wpływem prawa przypadku którzy wierzą że będą istnieć potem.

    Komentarz - autor: The son of the Sun — 9 Październik 2014 @ 13:45

  5. Pytanie, czy istnieje jeden wszechświat, czy jest ich wiele, nie ma jednoznacznej odpowiedzi i zależy od poziomu świadomości – więc mamy tu „kłopot podziału świadomości na wiele wszechświatów”:). To taka boska dychotomia – bo paradoksalnie istnieje jeden wszechświat i jednocześnie jest ich nieskończona ilość.

    Niejednoznaczna (nieakceptowalna przez wszystkich) odpowiedź na to pytanie leży w gestii Umysłu, który lubi kategoryzować, systematyzować, przydzielać nazwy, definiować. Dla mnie to nie ma znaczenia, bo wszechświat jest (tak jak ja to widzę) jedną, chwilowo pofragmentowaną, Istnością. Opis widzenia i rozumienia świata przez Umysł (rozumiany jako samodzielnie rozwijający się element większej Istoty ) może być pociągający lub odpychający intelektualnie dla innych Umysłów i na pewnym poziomie, przez wzrost rozumienia przynosi wzrost świadomości Istoty, skoncentrowanej chwilowo w swoim umyśle.

    Nasz wszechświat fizyczny jest jak mapa zawierająca siatkę dróg (światów). W danym momencie istnieje ich ściśle określona ilość. Na skutek wyborów tworzone są nowe drogi więc potencjalne, w nieskończonym czasie, istnieje ich nieskończona ilość.

    Świat fizyczny to są ramy dla rozwoju świadomości. Ramy określające pewne zasady i prawa w ramach których możliwa jest egzystencja rozumiana jako rozwój Istoty obdarzonej samoświadomością. To swego rodzaju pryzmat rozdzielający i grupujący podobnych sobie.

    Siedem miliardów istnień ludzkich tworzy świadomościową mgławicę (łono), z której wyłaniają się (rodzą) samoświadome jednostki (światy), które poprzez swoje wybory i zdobyte doświadczenie grupują się ( jak układy planetarne i galaktyki z mgławicy) we właściwe sobie lokalne wszechświaty. Zasada „jak i na górze tak i na dole” dotyczy zarówno mikro jak i makrokosmosu, a także świadomości.

    Rozgałęzienie rzeczywistości (tworzenie nowej), o którym mowa w powyższym artykule, to grupowanie się podobnych sobie jednostek w „grupy należące do danego poziomu umiejętności przetwarzania informacji”. Takim podstawowym rozgałęzieniem jest STO i STS (rozumiane jako prawo wolnego wyboru i służenia innym, oraz prawo totalnego podporządkowania i służenia sobie), które tworzą dwa odrębne światy, i z których wyłania się cała wszechświatowa różnorodność form życia.

    Na koniec chciałbym jeszcze tylko dodać, że jesteśmy teraz w fazie narodzin (wyłaniania) i nic nie jest jeszcze przesądzone. Nowa Istota (ludzkość) jeszcze nie określiła całkowicie swojej przynależności do określonej rzeczywistości i poprzez swoje cząstkowe świadomości, skłania się do obydwu.

    Komentarz - autor: Ram — 10 Październik 2014 @ 11:37

  6. O ingerowaniu w nasze życie tu i teraz „nas w przyszłości”, nakładaniu się rzeczywistości alternatywnych oraz wielu innych fascynujących zjawiskach:

    http://nieznany.pl/pl/p/Kwantowa-rzeczywistosc.-Naukowe-wyjasnienie-zjawisk-nadprzyrodzonych/7994

    Komentarz - autor: Olimpia — 27 Wrzesień 2016 @ 13:55

  7. @ Olimpia
    Dzięki za link, książka zamówiona. Ale zanim przesyłka dotrze, uchylisz rąbka tajemnicy, jak autorka wyjaśniła te zjawiska? I skoro zostały wyjaśnione naukowo, czy dalej pozostają „nadprzyrodzonymi”?

    Komentarz - autor: iza — 28 Wrzesień 2016 @ 16:31


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: