PRACowniA

28 Sierpień 2014

Prof. Stanisław Bieleń: pomyślmy o własnym interesie narodowym

26 sierpnia 2014 13:43
onet.pl

Hi­sto­ria i po­ło­że­nie geo­po­li­tycz­ne de­cy­du­ją o toż­sa­mo­ści cy­wi­li­za­cyj­nej ta­kich państw jak Pol­ska, które przez pry­zmat daw­nych uza­leż­nień i do­zna­nych krzywd de­fi­niu­ją swój in­te­res na­ro­do­wy, okre­śla­jąc przy­ja­ciół i ry­wa­li, dy­stans psy­cho­lo­gicz­ny w po­li­ty­ce są­siedz­kiej i go­to­wość bądź nie­chęć do nor­ma­li­za­cji sto­sun­ków. Po­la­cy są mocno przy­wią­za­ni do geo­po­li­ty­ki, pró­bu­jąc przy jej po­mo­cy wy­tłu­ma­czyć wszyst­kie nie­szczę­ścia hi­sto­rycz­ne i za­gro­że­nia bie­żą­ce. Kla­sycz­na geo­po­li­ty­ka pró­bo­wa­ła wy­ja­śniać roz­ma­ite kon­flik­ty te­ry­to­rial­ne mię­dzy pań­stwa­mi, nie­za­leż­nie od ich orien­ta­cji ide­olo­gicz­nej. Sto­pień dzi­siej­szych kon­flik­tów ma­le­je jed­nak w za­leż­no­ści od stop­nia zin­te­gro­wa­nia ze sobą jed­no­stek geo­po­li­tycz­nych. W Unii Eu­ro­pej­skiej mało kto na serio roz­wa­ża wpływ geo­po­li­ty­ki. Liczą się przede wszyst­kim wza­jem­ne in­te­re­sy go­spo­dar­cze, dy­na­mi­ka roz­wo­jo­wa i da­le­ko po­su­nię­ta kon­so­li­da­cja celów i dzia­łań. To ozna­cza, że Pol­ska prze­sta­je na płasz­czyź­nie geo­po­li­tycz­nej ry­wa­li­zo­wać z Niem­ca­mi czy Fran­cją. Mając zbież­ne cele i po­szu­ku­jąc po­dob­nych roz­wią­zań pro­ble­mów go­spo­dar­czych czy po­li­tycz­nych, dąży z tymi pań­stwa­mi  do kom­ple­men­tar­no­ści in­te­re­sów i ich ko­or­dy­na­cji.

Walki na Ukrainie coraz mocniej się zaostrzają

Foto: Oleksandr Ratushniak / AFP

Je­dy­nie z Rosją Pol­ska stale ba­zu­je na geo­po­li­tycz­nych uza­sad­nie­niach, które mają cha­rak­ter ide­olo­gicz­ny. Geo­po­li­ty­ka bo­wiem przy­da­je się – zwłasz­cza w me­diach i ar­gu­men­ta­cji czę­ści elit – jako na­rzę­dzie ide­olo­gicz­nej obro­ny.  We­dług tej fi­lo­zo­fii, jest rze­czą oczy­wi­stą, że Rosja chce znów sobie pod­po­rząd­ko­wać Pol­skę, ta zaś jest zmu­szo­na przed nią się bro­nić. Kry­zys krym­ski i kon­flikt na Ukra­inie do­dat­ko­wo po­tę­gu­ją te obawy i za­gro­że­nia. Po­strze­ga­nie Rosji wy­łącz­nie jako pań­stwa wro­gie­go i agre­syw­ne­go przez pry­zmat kon­flik­tu ukra­iń­skie­go jest naj­więk­szym błę­dem per­cep­cyj­nym po­li­ty­ki za­gra­nicz­nej Pol­ski. Do­szło do ab­sur­dal­nej sy­tu­acji już nie tylko w sen­sie psy­cho­lo­gicz­nym, ale i prak­tycz­nym. Nic bo­wiem, co zrobi Rosja, nie za­słu­gu­je na zro­zu­mie­nie i ni­cze­go, co zrobi Ukra­ina, nie wolno kry­ty­ko­wać. Na dia­gno­zę sy­tu­acji naj­więk­szy wpływ mają kręgi ge­ne­ral­skie, które kreu­ją at­mos­fe­rę  ro­sną­ce­go na­pię­cia i ko­niecz­ność wzmac­nia­nia po­ten­cja­łu obron­ne­go. Za­sta­na­wia brak spo­łecz­ne­go sprze­ci­wu wobec mi­li­ta­ry­za­cji bu­dże­tu pań­stwa, po­dob­nie jak nie sły­chać pro­te­stów prze­ciw bu­do­wie na te­re­nie Pol­ski ob­cych baz woj­sko­wych. Tak jakby su­we­ren­ność te­ry­to­rial­na nie miała już  żad­ne­go zna­cze­nia, jakby lek­cje nie­daw­nej hi­sto­rii ni­cze­go Po­la­ków nie na­uczy­ły.

W tej psy­cho­zie zbro­je­nio­wej za­po­mi­na się jed­nak, że ze stro­ny Rosji mamy do czy­nie­nia z po­tęż­nym ar­se­na­łem ją­dro­wym, któ­re­go broń tak­tycz­na krót­kie­go za­się­gu prze­wa­ży każdy ar­se­nał kon­wen­cjo­nal­ny.

Pol­ska znaj­du­je się we wraż­li­wym stra­te­gicz­nie ukła­dzie sił geo­po­li­tycz­nych. Pa­nu­je wszak prze­ko­na­nie, że dzię­ki za­sad­ni­czym zmia­nom w bez­po­śred­nim są­siedz­twie oraz in­sty­tu­cjo­nal­nym afi­lia­cjom z Za­cho­dem po­ło­że­nie geo­po­li­tycz­ne prze­sta­ło być czymś wy­jąt­ko­wym i fa­tal­nym.  Uwol­nie­nie od sy­tu­acji kon­flik­to­wych z są­sia­da­mi i otwar­cie na pro­ce­sy in­te­gra­cyj­ne uczy­ni­ło Pol­skę waż­nym ogni­wem sta­bi­li­zu­ją­cym w Eu­ro­pie Środ­ko­wej. W wy­ni­ku przy­na­leż­no­ści unij­nej państw środ­ko­wo­eu­ro­pej­skich i bał­tyc­kich gra­ni­ce mię­dzy nimi stały się we­wnętrz­ny­mi gra­ni­ca­mi Unii Eu­ro­pej­skiej, zaś gra­ni­ca wschod­nia Pol­ski jest ze­wnętrz­ną gra­ni­cą zjed­no­czo­nej Eu­ro­py. Ten styk z pań­stwa­mi Eu­ro­py Wschod­niej jest źró­dłem wy­zwań, jak i za­gro­żeń. Uwzględ­nia­jąc swoje po­ło­że­nie geo­po­li­tycz­ne Pol­ska może zde­fi­nio­wać swój po­ten­cjał jako uni­kal­ne miej­sce na mapie Eu­ro­py, re­gio­nal­ne cen­trum od­dzia­ły­wań po­li­tycz­nych i go­spo­dar­czych, pań­stwo in­te­gru­ją­ce się z Za­cho­dem, ale cią­gle otwar­te na sto­sun­ki ze Wscho­dem. Otwar­cie gra­nic na nie­spo­ty­ka­ną dotąd skalę po­cią­ga za sobą ko­niecz­ność utrzy­my­wa­nia sys­te­mu sku­tecz­nych za­bez­pie­czeń, a jed­no­cze­śnie uła­twień (no­wo­cze­snej in­fra­struk­tu­ry przejść gra­nicz­nych, or­ga­ni­za­cji bez­ko­li­zyj­ne­go tran­zy­tu, spraw­nej kon­tro­li, walki z prze­my­tem nar­ko­ty­ków i szko­dli­wych ma­te­ria­łów itd.). Włą­cze­nie Pol­ski w eu­ro­pej­ską prze­strzeń in­te­gra­cyj­ną uza­sad­nia roz­wój sieci dróg i no­wo­cze­snych po­łą­czeń ko­le­jo­wych, które mają zna­cze­nie eu­ra­zja­tyc­kie.

Ze wzglę­du na po­ło­że­nie geo­po­li­tycz­ne Pol­ska jest na­tu­ral­nym miej­scem spo­tka­nia i dia­lo­gu trzech czę­ści daw­nej Eu­ro­py Wschod­niej, obej­mu­ją­cym re­gion nie­miec­ko­ję­zycz­ny, nad­du­naj­sko-bał­kań­ski i dawne zie­mie Rze­czy­po­spo­li­tej wielu na­ro­dów. Wy­ko­rzy­sta­nie tej szan­sy jest wy­zwa­niem za­rów­no dla elit po­li­tycz­nych, jak i śro­do­wisk opi­nio­twór­czych i in­te­lek­tu­al­nych. Jed­nym z moż­li­wych roz­wią­zań jest kon­so­li­da­cja ze­spo­łu państw, zwią­za­nych wspól­nym in­te­re­sem geo­po­li­tycz­nym, są­siedz­twem i lo­ka­li­za­cją prze­strzen­ną. Cho­dzi o ugru­po­wa­nie środ­ko­wo­eu­ro­pej­skie, nie­ko­niecz­nie łą­czo­ne z kon­cep­cją Mię­dzy­mo­rza, w któ­rym Pol­ska wraz z Ru­mu­nią mo­gła­by od­gry­wać role ini­cja­tyw­ne, choć nie­ko­niecz­nie przy­wód­cze. Te bo­wiem są źle od­bie­ra­ne przez mniej­sze pań­stwa re­gio­nu. Isto­tą stra­te­gii państw Eu­ro­py  Środ­ko­wej jest nie tyle prze­ciw­wa­że­nie po­ten­cja­łu dwu naj­więk­szych potęg – tj. Nie­miec i Rosji, ile kon­tro­wa­nie ich ini­cja­tyw, pro­wa­dzą­cych do uza­leż­nia­nia państw słab­szych. Pol­ska wcho­dząc w bli­skie związ­ki z pań­stwa­mi mniej­szy­mi mo­gła­by po­sta­wić na role sa­mo­dziel­ne, bar­dziej „au­to­no­micz­ne” także w sto­sun­ku do Sta­nów Zjed­no­czo­nych. To prze­cież nie jest tak, że so­jusz z Ame­ry­ką prze­szka­dza Pol­sce mieć dobre sto­sun­ki z in­ny­mi pań­stwa­mi, w tym z Rosją czy Chi­na­mi. Jak uczy do­świad­cze­nie Tur­cji, a także Wę­gier, mniej­sze pań­stwo może tak zde­fi­nio­wać swoje in­te­re­sy wobec he­ge­mo­na, że ten ostat­ni nie bę­dzie ich lek­ce­wa­żyć, a wręcz prze­ciw­nie, musi się z nimi li­czyć.

Wska­za­ne wyżej ogra­ni­cze­nie od­no­si się do złud­ne­go prze­świad­cze­nia, że „spe­cjal­ne” sto­sun­ki z naj­po­tęż­niej­szym mo­car­stwem za­pew­nia­ją Pol­sce pełne zro­zu­mie­nie jej in­te­re­sów u wiel­kie­go part­ne­ra i równe trak­to­wa­nie. Jest to tzw. pu­łap­ka sil­niej­sze­go so­jusz­ni­ka. Nie ma nie­ste­ty gwa­ran­cji, że druga stro­na nie wy­ko­rzy­sta prze­wa­gi dla prze­for­so­wa­nia swo­ich in­te­re­sów. Słab­sza stro­na może oczy­wi­ście upo­mi­nać się, jeśli star­czy jej od­wa­gi i de­ter­mi­na­cji, o więk­sze kon­ce­sje ze stro­ny so­jusz­ni­ka, ale ry­zy­ku­je  po­są­dze­nie o utra­tę lo­jal­no­ści i wia­ry­god­no­ści. Ten strach przed takim osą­dem pa­ra­li­żu­je de­cy­den­tów po­li­tycz­nych, któ­rzy „wy­pad­nię­cie z łask” moż­ne­go pro­tek­to­ra trak­tu­ją jako naj­więk­sze nie­bez­pie­czeń­stwo, przede wszyst­kim dla nich sa­mych. Ten przy­kład można od­nieść do sto­sun­ków pol­sko-ame­ry­kań­skich po 1989 r. Żadna ekipa rzą­dzą­ca Pol­ską nie była w sta­nie zde­fi­nio­wać ceny za bez­wa­run­ko­we po­par­cie dla Ame­ry­ki. Po­li­ty­cy pol­scy, nie­za­leż­nie od ich pro­we­nien­cji ide­owej stali się za­kład­ni­ka­mi prze­ko­na­nia, że wszel­ka opo­zy­cja wobec Sta­nów Zjed­no­czo­nych ozna­cza­ła­by po­wrót do afi­lia­cji pro­ro­syj­skich. Stwo­rzo­ny zo­stał taki kli­mat men­tal­ny (za­rów­no w ga­bi­ne­tach po­li­tycz­nych, jak i w me­diach), że Pol­ska w isto­cie nie ma żad­ne­go pola ma­new­ru w ne­go­cja­cjach z Ame­ry­ka­na­mi. Przede wszyst­kim ekipy rzą­dzą­ce w Pol­sce nie wy­zby­ły się kom­plek­su niż­szo­ści wobec USA i nie ro­zu­mie­ją ko­niecz­no­ści uży­wa­nia ar­gu­men­tów prag­ma­tycz­nych, a nie ide­olo­gicz­nych.  Spra­wa znie­sie­nia obo­wiąz­ku wi­zo­we­go dla oby­wa­te­li pol­skich, wy­jeż­dża­ją­cych do USA, sym­bo­li­zu­je głę­bo­ką asy­me­trię w trak­to­wa­niu Pol­ski przez ame­ry­kań­skie­go so­jusz­ni­ka. W obec­nym sta­nie re­la­cji wza­jem­nych jej ure­gu­lo­wa­nie mo­gło­by je­dy­nie po­pra­wić pol­skie sa­mo­po­czu­cie, ale ni­cze­go nie zmie­ni we wza­jem­nych po­strze­ga­niu.

Obiek­tyw­nie rzecz bio­rąc, Pol­ska za­wsze bę­dzie leżeć na po­gra­ni­czu Eu­ro­py atlan­tyc­kiej i kon­ty­nen­tal­nej. To  po­ło­że­nie jest przy­czy­ną trwa­łej sprzecz­no­ści mię­dzy ten­den­cją do trak­to­wa­nia jej jako naj­bar­dziej wschod­nie­go kraju Za­cho­du a ten­den­cją do trak­to­wa­nia jej jako naj­bar­dziej za­chod­nie­go kraju Wscho­du. Nie chcąc być stre­fą bu­fo­ro­wą, bar­dziej lub mniej świa­do­mie staje się pań­stwem fron­to­wym. Pod­mio­to­wość stra­te­gicz­na Pol­ski jest więc funk­cją po­ło­że­nia geo­po­li­tycz­ne­go i za­an­ga­żo­wa­nia na ob­sza­rze Eu­ro­py Środ­ko­wej i Wschod­niej sił so­jusz­ni­czych, zwłasz­cza NATO i Sta­nów Zjed­no­czo­nych. Na dłuż­szą metę takie uza­leż­nie­nie pro­wa­dzi jed­nak do zma­jo­ry­zo­wa­nia Pol­ski przez obce po­tę­gi, z czego warto sobie zda­wać spra­wę, zanim bę­dzie za późno.

W pol­skiej po­li­ty­ce za­gra­nicz­nej dzia­ła się we­dług oso­bli­wych kry­te­riów, zwal­cza­jąc nie­lu­bia­ne „re­żi­my nie­de­mo­kra­tycz­ne” – Rosji i Bia­ło­ru­si, a wspo­ma­ga­jąc hy­bry­dal­ne ustro­je oli­gar­chicz­ne na Ukra­inie, w Gru­zji czy Azer­bej­dża­nie. Zwłasz­cza za­an­ga­żo­wa­nie na rzecz Ukra­iny wy­ma­ga głęb­sze­go na­my­słu, a nie je­dy­nie re­ak­cji emo­cjo­nal­nych. Nikt nie pod­wa­ża za­sad­no­ści po­mo­cy Ukra­inie w jej trans­for­ma­cji ustro­jo­wej oraz utrzy­ma­niu su­we­ren­ne­go sta­tu­su. Po­par­cie dla Ukra­iny nie może jed­nak być bez­wa­run­ko­we i po­mi­jać istot­ne uwa­run­ko­wa­nia we­wnętrz­ne, które mogą za­de­cy­do­wać o przy­szło­ści tego pań­stwa. Na­le­ży do nich: prze­wle­kły stan  braku kon­so­li­da­cji ustro­jo­wej; trwa­łe ten­den­cje se­pa­ra­ty­stycz­ne na wscho­dzie kraju, łącz­nie z ak­tyw­no­ścią ter­ro­ry­stycz­ną na całym ob­sza­rze; ogra­ni­czo­ny cha­rak­ter wła­dzy cen­tral­nej, tak w sen­sie te­ry­to­rial­nym, jak i ad­mi­ni­stra­cyj­nym; umac­nia­nie wpły­wów oli­gar­chicz­nych i ma­fij­nych (nowe wła­dze ko­rzy­sta­ją z po­par­cia sta­rych struk­tur ko­rup­cyj­no-prze­stęp­czych); per­ma­nent­ny stan za­pa­ści go­spo­dar­czej, któ­rej nie są w sta­nie zmie­nić ani Unia Eu­ro­pej­ska, ani mię­dzy­na­ro­do­we in­sty­tu­cje fi­nan­so­we; róż­ni­ce po­li­tycz­ne i roz­ła­my w obo­zie rzą­dzą­cym; brak kry­tycz­ne­go spoj­rze­nia na hi­sto­rię sto­sun­ków ukra­iń­sko-pol­skich i in. Trwa­ła wro­gość w sto­sun­kach ukra­iń­sko-ro­syj­skich, na którą się za­no­si, nie po­win­na im­pli­ko­wać nie­koń­czą­cej się szko­dli­wej kon­fron­ta­cji w sto­sun­kach pol­sko-ro­syj­skich. Po­li­ty­ka za­gra­nicz­na Pol­ski musi sku­piać się na po­trze­bach i ko­rzy­ściach, do­ty­czą­cych bez­po­śred­nio pol­skich oby­wa­te­li, a nie na cu­dzych spra­wach. Wy­mier­ne stra­ty go­spo­dar­cze bę­dą­ce wy­ni­kiem włą­cza­nia w kon­flikt z Rosją, po­nie­sie przede wszyst­kim pol­skie spo­łe­czeń­stwo, które w dłuż­szej per­spek­ty­wie upo­mni się o swoje racje i zre­wi­du­je kształt sceny po­li­tycz­nej. Bez­kry­tycz­na orien­ta­cja na Ukra­inę jest nie­bez­piecz­na z dwu po­wo­dów. Po pierw­sze, nie wy­ni­ka z wła­snej dia­gno­zy in­te­re­sów, jest na­to­miast jed­no­znacz­nym dzia­ła­niem na rzecz Sta­nów Zjed­no­czo­nych. Po dru­gie, nie ma żad­nych gwa­ran­cji, że Ukra­ina ze wzglę­du na swoją ide­olo­gię nie sta­nie się w przy­szło­ści pań­stwem an­ty­pol­skim. Prze­strze­ga­ją przed tym wni­kli­wi ob­ser­wa­to­rzy (na przy­kład Bro­ni­sław Ła­gow­ski), ale nie znaj­du­je to żad­ne­go od­bi­cia w głęb­szej re­flek­sji po­li­tycz­nej czy in­te­lek­tu­al­nej. Warto wresz­cie wy­ar­ty­ku­ło­wać  ocze­ki­wa­nie, po­dzie­la­ne przez wielu człon­ków Unii Eu­ro­pej­skiej (na przy­kład Węgry, Cze­chy, Sło­wa­cję, Buł­ga­rię, Fin­lan­dię, ale i Fran­cję), że Ukra­ina nie może po­dej­mo­wać i eska­lo­wać ta­kich dzia­łań, które w re­zul­ta­cie za­gra­ża­ją in­te­re­som in­nych państw.

Trud­no zro­zu­mieć, jakie są kry­te­ria sku­tecz­no­ści pol­skiej ak­tyw­no­ści mię­dzy­na­ro­do­wej. Od­no­si się wra­że­nie, że je­dy­nym kry­te­rium są po­chleb­stwa i po­chwa­ła ze stro­ny za­chod­nich me­diów i po­li­ty­ków. Pol­skie rządy pro­wa­dzą po­li­ty­kę nie­ogra­ni­czo­ne­go za­ufa­nia do ame­ry­kań­skich gwa­ran­cji bez­pie­czeń­stwa, do­ma­ga­jąc się bu­do­wy tar­czy an­ty­ra­kie­to­wej, która siłą rze­czy w razie kon­flik­tu glo­bal­ne­go uczy­ni z Pol­ski po­bo­jo­wi­sko, jakim była w dwu woj­nach świa­to­wych. Wy­ni­ka to z tego, że lu­dzie kreu­ją­cy pol­ską po­li­ty­kę i de­fi­niu­ją­cy pol­skie in­te­re­sy nie wy­obra­ża­ją sobie utrzy­ma­nia nie­pod­le­gło­ści bez pro­tek­cji ame­ry­kań­skiej.  Pro­wa­dzi to do ser­wi­li­zmu i sa­mo­sa­te­li­za­cji, ale o dziwo, nie budzi głęb­szej re­flek­sji kry­tycz­nej ani w opo­zy­cji po­li­tycz­nej, ani w opi­nii spo­łecz­nej. Prze­cięt­ny ob­ser­wa­tor po­dej­rze­wa (co wy­ra­ża się choć­by na róż­nych fo­rach in­ter­ne­to­wych), że sto­sun­ki mię­dzy Pol­ską a USA nie mogą być ani part­ner­skie, ani rów­no­praw­ne, gdyż u ich pod­staw leży głę­bo­ka asy­me­tria po­ten­cja­łów i in­te­re­sów, któ­rej nie za­sło­nią naj­wznio­ślej­sze hasła i de­kla­ra­cje. Nawet mi­ni­ster spraw za­gra­nicz­nych – co po­ka­za­ła afera pod­słu­cho­wa – po­tra­fi w chwi­li szcze­ro­ści wy­znać, że takie so­ju­sze są nie­wie­le warte.

Pol­ska nigdy nie była stra­te­gicz­nym part­ne­rem Sta­nów Zjed­no­czo­nych, dla­te­go  mimo en­tu­zja­zmu elit po­li­tycz­nych na­le­ży do­ko­nać re­ali­stycz­nej dia­gno­zy i obiek­tyw­nej oceny tych zo­bo­wią­zań, wska­zać na ich ide­olo­gicz­ny i de­kla­ra­tyw­ny wy­miar, bar­dziej w ka­te­go­riach wiary i en­tu­zja­zmu, niż fak­tów i na­kła­dów. Bez za­uwa­że­nia ogrom­nej dys­pro­por­cji nie tyle w po­ten­cja­łach, bo ta jest oczy­wi­sta i sta­wia Pol­skę na da­le­kim miej­scu wzglę­dem USA, ile w spoj­rze­niu na rangę w sto­sun­kach mię­dzy­na­ro­do­wych. Stany Zjed­no­czo­ne są mo­car­stwem glo­bal­nym i pro­wa­dzą po­li­ty­kę glo­bal­ną, w któ­rej dla Pol­ski przy­pa­da na­praw­dę nie­wie­le miej­sca. Re­gion Eu­ro­py Środ­ko­wej jest uzna­wa­ny za bez­piecz­ny i sta­bil­ny, a ob­se­sje an­ty­ro­syj­skie nie robią więk­sze­go wra­że­nia na Ame­ry­ka­nach. Roz­gry­wa­ją oni z Rosją swoją „wiel­ką grę” geo­po­li­tycz­ną, w któ­rej Pol­ska może zo­stać wy­ko­rzy­sta­na nie jako pod­miot i rów­no­praw­ny so­jusz­nik, ale jako in­stru­ment i „pio­nek na sza­chow­ni­cy”.

Komentarz:
Reakcja Putina po zapewnieniu ze strony dziennikarza, że tarcza w Europie jest wymierzona w Iran

2 komentarzy »

  1. Absolutna zgoda co do diagnozy – obawiam się tylko, że recepta tj konsolidacja grupy państw nie jest możliwa. Polska jest słusznie traktowana jak „osioł trojański USA” w UE i jest li tylko wykonawcą zleceń z Waszyngtonu. Jeśli teraz mówimy o sojuszu z Rumunią to tylko dlatego, że mamy w amerykańskich planach wspólnie uderzyć na Krym. Chyba nie o to chodzi autorowi 🙂
    Najgorsze, że to się zmienić nie może. Nie tylko nasi politycy ale cała elita jest tak zafiksowana na jedną opcję, że wyklucza to dyskurs wewnętrzny, tym bardziej że baza medialna jest u nas żałośnie stronnicza. Nie ma kto i nie ma gdzie prowadzić takiego dyskursu, zatem pozostaje sterowana histeria jako polski sposób uprawiania polityki

    Komentarz - autor: trevor — 29 Sierpień 2014 @ 00:13

  2. I pomyśleli – na polski sposób. 😦
    W rocznicę wybuchu II w.św.

    _http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1221426/
    Przygotują ludzi do wojny. W Szczecinie formuje się Gwardia Narodowa

    Jak tłumaczą organizatorzy, zawiązanie się grupy jest efektem niepokojących wydarzeń na Ukrainie i zagrożenia fundamentalizmem islamskim.

    Zdaniem Bartłomieja Ilcewicza inicjatora akcji, ludzie nie wiedzą, jak zachowywać się w czasie wojny czy katastrofy żywiołowej: – Niewiele osób wie, gdzie jest najbliższy schron ani jak brzmią sygnały dźwiękowe oznaczające na przykład atak chemiczny. Członkowie

    Gwardii Narodowej mają również odbyć podstawowy kurs strzelecki i samoobrony.

    Podobne inicjatywy pojawiły się w Warszawie, a także na Podlasiu, gdzie z takim postulatem wystąpili lokalni biznesmeni podczas konsultacji dotyczących strategii Białostockiego Obszaru Funkcjonalnego. Przygraniczna gwardia miałaby liczyć 5 tys. ludzi i być wyposażona w broń z radomskiej fabryki „Łucznik” oraz amerykańskie zestawy rakietowe Stinger. …

    Organizatorzy Gwardii Narodowej Okręg Szczecin liczą na współpracę z Ministerstwem Obrony Narodowej, harcerstwem i środowiskiem patriotycznym

    MON się cieszy i obiecuje
    _http://radioszczecin.pl/1,115490,mon-szybko-rozpatrzy-wniosek-szczecinskiej-gward

    Komentarz - autor: iza — 3 Wrzesień 2014 @ 00:27


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: