PRACowniA

16 sierpnia 2014

Jak pozostać przy zdrowych zmysłach w samobójczej kulturze

Filed under: Polityka,Psychologia,Różne,Świat wokół nas — iza @ 16:48

Dahr Jamail
TruthOut
3 czerwca 2014

Wersja polska: Exignorant’s Blog

Joanna Macy

Był luty 2005 roku i po kilku miesiącach reporterskich doniesień z irackiej linii frontu powróciłem do Stanów Zjednoczonych jako ludzka bomba zegarowa furii; erozja mojego opanowania przyspieszała z każdym dniem.

Wizyty w kostnicach w Bagdadzie pozostawiły w moim umyśle sceny, które pamiętam nawet teraz. Wystukując te słowa wciąż czuję zapach rozkładających się ciał, prawie dekadę później. Widok irackich dzieci wykrwawiających się na śmierć na stołach operacyjnych od ran zadanych przez snajperów armii USA pozostawił równie głęboki i niezatarty ślad.

Mój gniew wobec odpowiedzialnych za to ludzi z administracji Busha broczył na zewnątrz, ogarniał wojskowych i każdego, kto wspierał potworność, którą była amerykańska okupacja Iraku. Radziłem sobie tworząc fantazje o powieszeniu wszystkich wymienionych powyżej na pobliskich latarniach.

Pożerany przez zespół stresu pourazowego, nie mogłem pod względem emocjonalnym zejść głębiej niż moja wściekłość i odrętwienie. Pisząc, stałem niepewnie na szczycie swojej wyniosłej złości, ponieważ korkowała bezdenny żal świadka. Jej uwolnienie oznaczałoby ryzyko pogrążenia się w czarnej rozpaczy, która z pewnością by wybuchła, gdybym ustąpił – tak przynajmniej sądziłem.

Moja droga przyjaciółka Anita Barrows, poetka i pisarka, przetłumaczyła poezję Rilke’go z kobietą o nazwisku Joanna Macy, którą kiedyś przelotnie spotkałem. Anicie, zajmującej się również psychologią, wystarczyło jedno spojrzenie i wkrótce potem powiadomiła mnie, że Joanna zaprasza mnie na herbatę.

Bez zwłoki udałem się do domu Joanny w Berkeley – jechałem przez chłodny, mglisty poranek, nieświadomy, jak bardzo potrzebowałem wówczas pomocy. Pamiętam, że widziałem tylko mgłę, żadnych drzew.

Wiedziałem, że Joanna była eko-filozofką i znawczynią buddyzmu, ogólnej teorii systemów i głębokiej ekologii. Wiedziałem, że ona i jej mąż Fran podjęli działania anty-nuklearne na długo przed moim urodzeniem i że prowadziła warsztaty dla artystów, pisarzy i aktywistów pod nazwą Praca, co łączy na nowo, o których Anita mówiła w superlatywach.

Poza tym nie miałem pojęcia o tym, w co się zaangażuję.

Joanna zaprosiła mnie do środka i poszliśmy na górę, gdzie przy kuchennym stole obserwowałem jak przygotowuje naszą herbatę.

W milczeniu wypełniła kubki, spojrzała mi prosto w oczy i wolno powiedziała: „Tak wiele widziałeś.” Ktoś dostrzegł mój smutek, łzy natychmiast napłynęły mi do oczu, jej także.

Tak zaczęła się moja nauka o tym, co muszą zrobić ci z nas, którzy są na pierwszej linii frontu zbrodni dokonywanych na planecie oraz ci, którzy żyją w „społeczeństwie przemysłowego wzrostu” – jeśli chcemy trwać, we wnętrzu i na zewnątrz, kiedy przyszłość pędzi ku nam z coraz większą prędkością.

Śmiertelność chwili

„To się dzieje naprawdę. Nic tego nie zatrzyma.” Tomas P. Wagner – cytowane słowa należą do niego – prowadzi programy NASA monitorujące lód polarny i nadzoruje wybrane badania niedawnego raportu demonstrującego ogromne załamanie pokrywy lodowej Antarktydy Zachodniej, które podniesie poziom mórz co najmniej o 3 metry.

Wiadomości podobnej treści odnajdują nas codziennie, ponieważ wąż informacji o destrukcji, jaką społeczeństwo przemysłowego wzrostu przynosi planecie tryska z maksymalnym ciśnieniem. Ilość tych wiadomości przytłacza. Za każdym razem, kiedy jako górski wspinacz dowiaduję się o upadku kolejnego systemu lodowcowego lub odsłonięciu wspaniałego szczytu, który niegdyś lśnił lodem i śniegiem, czuję uderzenie w brzuch. Jakbym stracił bliskiego krewnego lub drogiego przyjaciela. Ponownie.

Podczas wywiadu przeprowadzonego z myślą o niniejszym artykule Macy ostrzegła przed konsekwencjami wzbraniania sobie dostępu do uczuć wywołanych rolą świadka.

Odmowa odczuwania bólu, utrata zdolności odczuwania bólu – która w istocie jest źródłowym znaczeniem apatii – niezgoda na cierpienie czyni nas głupimi, żyjącymi w połowie,” powiedziała. „Sprawia, że stajemy się ślepi na to, co dzieje się naprawdę. Mamy poczucie, że coś jest nie tak, więc znajdujemy inny cel i dokonujemy projekcji naszego niepokoju na tych, którzy są w zasięgu ręki: muzułmanów, gejów, Żydów, transseksualistów lub Edwarda Snowdena, którego oskarża się obecnie o szpiegostwo na rzecz Rosji i wywołanie konfliktu ukraińskiego. Widzisz, jakimi potrafimy być kretynami?” Roześmiała się.

Po chwili dodała: „Im bliżej północy, tym bardziej zatracamy zdolności intelektualne. Zatem brak odczuwania bólu jest bardzo kosztowny.”

Jako główny wykładowca Pracy, co łączy na nowo, Macy stworzyła to, co określa się mianem „przełomowych teoretycznych ram zmiany osobistej i społecznej”, jak również potężną metodologię warsztatową do ich wdrożenia, co sam mogę poświadczyć.

Sześć miesięcy po wspólnej herbacie z Macy znalazłem się z nią i kilkudziesięcioma innymi osobami pośród sekwoi w przybrzeżnej Kalifornii, gdzie przez 10 dni zanurzyliśmy się głęboko w przemocy, która występuje na całej planecie, jej znaczeniu dla ludzi i wszystkich innych gatunków, oraz tym, jak naprawdę koszmarne jest nasze położenie. (Dzisiaj, po upływie kilku lat, jest oczywiście znacznie, znacznie gorzej.)

Pozwoliłem sobie zatracić się w moim żalu i bólu w związku ze wszystkim, czego byłem świadkiem w Iraku: obserwowałem uczniów ostrzeliwanych przez amerykańskich żołnierzy, namioty uchodźców wypełnione wdowami opłakującymi swoich zaginionych mężów; sam byłem celem amerykańskich snajperów, w moim pobliżu wybuchały samochodowe bomby – na ulicach widziałem krwawe pokłosie tych detonacji. Zacząłem płakać i nie byłem w stanie przestać przez dwa dni.

Podczas jednej ze swoich dyskusji Macy powiedziała, „Najbardziej radykalną rzeczą, jaką każdy z nas może teraz zrobić jest nasza pełna obecność przy światowych wydarzeniach.”

Dla mnie ceną wstępu do teraźniejszości była zgoda na złamanie serca. Jednakże potem zobaczyłem, jak w obliczu przytłaczających kryzysów społecznych i ekologicznych rozpacz przeobraża się w jasność widzenia, a następnie w konstruktywne, oparte na współpracy działanie.

„Przynosi to nowy sposób patrzenia na świat jako nasz większy żywy organizm, uwalnia nas od założeń i postaw, które teraz zagrażają ciągłości życia na Ziemi,” powiedziała o tym doświadczeniu Macy.

Jej życiowy dorobek obejmuje psychologiczne i duchowe zagadnienia egzystencji w erze atomowej i osadzony jest w pogłębiającej się świadomości ekologicznej, która stała się tym bardziej przejmująca, bowiem naturalnie zabójcze społeczeństwo przemysłowego wzrostu kapitalizmu korporacyjnego porusza się nieprzerwanie po trajektorii zagłady.

„Patrzę na drogę, którą zdążamy ku przyszłości i po obu jej stronach biegną rowy,” powiedziała. „Musimy trzymać się nawzajem, aby nie wpaść do żadnego z nich – po jednej stronie jest panika i histeria, a po drugiej paraliż i zamknięcie. Obserwujemy liczne tego przykłady w Stanach Zjednoczonych. Jest coraz więcej społecznej histerii i paniki, bardzo wspomaganych przez korporacyjne media i wskazywanie winnych, kozłów ofiarnych. Z jednej strony masowe mordy przy użyciu broni palnej, z drugiej śmiertelny uścisk zamknięcia, koncentracji na zawężonym bytowaniu, presji chwili i na tym, co trzeba zrobić, aby lodówka była pełna.”

Macy uważa, że ci, którzy „nadal znajdują się na ścieżce, a nie w jednym z rowów” widzą wyraźnie, że „nasz styl życia dobiega kresu”, ponieważ jego cena, którą płaci planeta jest zbyt wysoka.

Postrzega wszystkich ludzi, zwłaszcza młodych, którzy wyłaniają się i tworzą coraz liczniejszy ruch oporu przeciwko wydobywaniu piasków bitumicznych i szczelinowaniu hydraulicznemu jako dowód „świadomej akceptacji śmiertelności chwili – chociaż czasowe okno domyka się i prawdopodobnie trwa niekontrolowana, gwałtowna zmiana klimatu, wciąż robimy, co w naszej mocy.”

Od osobistej patologii do nie-separacji

Osobista „ciemna noc duszy” Macy nastała, kiedy była zaangażowana w proces sądowy przeciwko koncernowi energetycznemu Virginia, który próbowała powstrzymać przed składowaniem prętów paliwa nuklearnego zbyt blisko siebie. Działania firmy były niezgodne z prawem, poza tym mogły wywołać stan krytyczny w elektrowni jądrowej.

„Moim zadaniem było zebranie danych na temat statystyk dotyczących zdrowia publicznego,” wyjaśniła. „Informacje, jakie pozyskałam były skrajnie przerażające nawet bez katastrof nuklearnych – przypadki poronień, bezpłodności, martwych płodów i ich deformacji stają się liczniejsze, kiedy zbliżasz się geograficznie do instalacji jądrowych.”

Była zachwycona, że znalazła poddane recenzji badawczej dowody naukowe i naprawdę wierzyła – wzorem wielu dziennikarzy, którzy natkną się na „ważne wydarzenie” – że kiedy ludzie poznają fakty, obudzą się i – jak ujęła to sama – „powstrzymają to niebezpieczne szaleństwo”.

Tym sposobem przekonała się na własne oczy, że najwyraźniej większość ludzi po prostu nie chce znać ponurej rzeczywistości, nawet jeśli ta rozmyślna ignorancja stawia życie ich rodzin w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

„Był to punkt zwrotny w moim życiu i początek Pracy, co łączy na nowo,” powiedziała.

Zaczęła eksperymentować na sposoby, które umożliwiały ludziom radzić sobie z prawdą o tym, co się dzieje na świecie i poznała [istotny fakt]: „To nie jest tak, że jesteśmy obojętni albo nie wiemy, po prostu boimy się utkwić w paraliżującej rozpaczy.”

O procesie powstawiania pracy, która obejmuje obecnie cały glob, powiedziała:

„Tym, co ludzie pragnęli zrobić jest wyznanie prawdy o własnym doświadczeniu. Pragnęli powiedzieć o tym, co spotyka nasz świat zgodnie z ich wiedzą, odczuciami i obserwacjami. A potem okazało się, że uczucia, których się obawiali nie utrzymały się, zmieniły w ulgę i solidarność z innymi – ludzie wyzwolili się z dobrowolnej izolacji na rzecz stymulującej współpracy.”

Ten przekaz faktycznie był i jest wywrotowy wobec przekazu, który przenika dominujące społeczeństwo – większość ludzi w świecie zachodnim dorasta w przekonaniu, iż żal, oburzenie i głęboki smutek, jakie wzbudza w nas otaczający świat można zredukować do diagnozy: Z tobą jest coś nie tak. Nasze autentyczne uczucia i naturalne ludzkie reakcje są zatem uznawane za patologiczne.

„Biorąc pod uwagę hiper-indywidualizm naszej kultury, zjawisko to w rezultacie zbudowało naród posłusznych, odseparowanych ludzi,” powiedziała Macy. „Swój żal wobec świata zwracają przeciwko sobie, aby naprawić siebie i zbudować tożsamość z konsumenckiego ‚ja’.”

W jednej ze swoich książek Macy odnosi się właśnie do tego, w jaki sposób korporacyjna kultura konsumencka, w której żyjemy propaguje przesłanie, że wszystko jest w porządku: „Nawet jeśli przeczuwamy, że zbliża się koniec znanego nam świata, funkcją amerykańskiego transu jest gaszenie naszych uczuć rozpaczy, a jeśli utrzymują się, zredukowanie ich do odmiany osobistych patologii. I chociaż możemy szanować własne poznawcze odczytywanie oznak, czar pod wpływem którego pozostajemy często każe nam sobie wyobrazić, że to my, a nie społeczeństwo, pogrążamy się w szaleństwie.”

Macy uważa, że „praca nad rozpaczą” nie sprowadza się do niczego bardziej tajemniczego prócz mówienia prawdy o świecie ciężko doświadczanym przez wydarzenia, które widzimy, znamy i czujemy – powinno to być tak proste, jak podanie godziny przygodnemu spacerowiczowi, „ale nie jest ze względu na wszystko, co separuje nas od siebie nawzajem i dezorientuje zwątpieniem”.

„Kiedy sterowane przez korporacje media utrzymują społeczeństwo w niewiedzy lub posiadacze władzy manipulują wydarzeniami, aby stworzyć atmosferę strachu i posłuszeństwa, mówienie prawdy jest jak tlen,” napisała.

Jej zdaniem w subiektywnie postrzeganym interesie międzynarodowych korporacji, a także rządów i mediów, które im służą, nie jest, „abyśmy zatrzymali się i obudzili świadomość naszej głębokiej udręki wywołanej obecnym stanem rzeczy.”

Macy dalej wyjaśnia, czego naprawdę dotyka jej praca – w istocie chodzi o fundament ludzkiej kondycji.

„Wszyscy łakniemy powrotu do domu, do większej tożsamości i poczucia przynależenia. Ruch głębokiej ekologii był pod tym względem bardzo pomocny, podobnie jak eko-psychologia. Jednakże praktyki w ramach Pracy, co łączy na nowo w pełni potwierdzają to, czym jest nasza prawdziwa tęsknota. I nie jest nią odrętwienie i separacja, ale bycie razem, nawet w bólu. Jednakże ból zostaje następnie przekształcony w pasję życia i erupcję współodczuwania – ucieczkę z celi izolacji, celi ego samotnego kowboja.

Macy nie sądzi, aby zaangażowanie w pracę dla dobra planety wymagało żmudnego poświęcenia, ale raczej zrobienia tego, czego pragniemy najbardziej, najgłębiej.

„To tęsknota za powrotem do domu, do świętości naszego przynależenia do tętniącego życiem organizmu Ziemi i radości służenia jej na każdym kroku,” mówi. „Moje słowa czynią to pozornie prostym, ale nie jesteśmy w stanie zrobić tego sami. Samo wysłuchanie wiadomości o tym, co dzieje się każdego dnia na tej planecie jest ponad moje siły. Nie powinnam konfrontować się z nimi sama. Nawet ich oglądanie wymaga, abyśmy zwrócili się ku sobie, wzięli za ręce – mogę ci powiedzieć, jak się czuję, a ty mnie wysłuchasz. Właśnie te kroki, jakie musimy podjąć przynoszą nam ulgę i nagrodę sensu całości – którym jest nasza zbiorowa natura, nasza nie-odrębność – ponieważ są jedyną rzeczą, która może nas ocalić.”

Utrata pewności

W swoim dotychczasowym życiu Macy działała w kilku dużych ruchach społecznych, ale właśnie zaangażowanie w ruch anty-nuklearny lat 70-tych zapoznało ją ze stopniem zagrożenia, który opisała jako „naprawdę samobójczy dla kultury i zabójczy dla planety”.

Obserwowanie pospiesznego i obfitego generowania materiałów radioaktywnych, a także rosnącej produkcji energii i broni atomowej „wywróciło mi umysł”, wyjaśnia Macy, ponieważ zobaczyła, „że zagrażamy podstawie złożonych form życia” poprzez „wytwarzanie materiałów – które dosłownie będą trwać wiecznie – nie zdając sobie przy tym sprawy, że nieuchronnym następstwem będą choroby i mutacje genetyczne.”

Od tamtej chwili czuje, że wszyscy żyjemy w czasie pożyczonym, a teraźniejszość jest jednocześnie „momentem przerażającym i absolutnie koniecznym, abyśmy uprzytomnili sobie pewne realia”.

Przez „pewne realia” nie rozumie wyłącznie kolosalnych, bezmyślnych szkód wyrządzanych przez ludzi, „tylko realia, które są tożsame z duchowymi prawdami wielkich religii i rdzennych tradycji, które mówią, że Ziemia żyje. To święty byt, a my stanowimy jego żyjącą część. Należymy do Ziemi i siebie nawzajem, a kiedy to zrozumiemy – każdy jest do tego zdolny dzięki naszej prawdziwej naturze – wówczas będziemy mogli rozstać się z naszą głupotą.”

Mimo to Macy nadal uważa, że dopiero poważny wstrząs wyzwoli świat Zachodu od kultury konsumpcyjnej i naszego „posłuszeństwa wobec rządu, przemysłu i mediów, a zwłaszcza władzy pieniądza, która wzmocniła swoją korporacyjna kontrolę nad rządem, armią i mediami”.

Jest przekonana, że trwający kryzys antropogenicznego zaburzenia klimatu (AZK), który z każdym dniem przybiera na intensywności, zapewnia teraz możliwość wybudzenia ze zbiorowej kulturowej amnezji oraz tego, co opisuje jako „nasze urojone poczucie separacji od planety, którą możemy zanieczyszczać, wybebeszać, niszczyć i zatruwać. Kiedy wykonamy ten mentalny skok, a nie jest on przesadnie duży, poczujemy dreszcz wspaniałego powrotu do przytomności naszej psyche i relacji, na których zbudowana jest kultura.”

Wielkie obawy i smutek Macy związane są z tym, jakie konsekwencje postępującego AZK spotkają w najbliższym czasie jej kilkunastoletnie wnuki.

„Oczywiście nie sposób jest opisać smutku, którego nie potrafię powstrzymać,” wyjaśniła szlochając. „Jest to smutek, który w pewnym sensie musi pozostać niewypowiedzianym, ponieważ pracuję w tej chwili nad rozdziałem książki o pracy z młodzieżą i dziećmi oraz o tym, jak poruszać ten temat podczas rozmów z młodymi ludźmi. To największe wyzwanie. Są one zbyt zajęte, tak mocno przyklejone do swoich elektronicznych urządzeń, podobnie jak cała kultura… Nie można w niej żyć nie będąc w połowie zahipnotyzowanym.”

Nasza sytuacja często zdaje się być beznadziejna. Tak wiele wymyka się spod kontroli, otacza nas patologia. Co najmniej jeden na pięciu Amerykanów przyjmuje leki psychiatryczne, a liczba dzieci biorących środki psychotropowe dla dorosłych odnotowuje gwałtowny wzrost.

Z perspektywy edukacji Macy jest to – po części – aktywna negacja tego, co dzieje się na świecie, która obrazuje, jak trudno jest dla dorosłych i dzieci poradzić sobie z tym emocjonalnie, duchowo i psychicznie.

Te niepokojące, wzbierające tendencje nie opuszczają jej świadomości i myśli. Jak napisała w książce Świat jako kochanek, świat jako jaźń, „Utrata pewności, że mamy jakąś przyszłość jest moim zdaniem podstawową rzeczywistością psychologiczną naszych czasów.”

Na krawędzi

Macy, która jest autorką 12 książek, zasłynęła ukutym przez siebie terminem Wielkiej dezintegracji, który odwołuje się do systemów (zarówno naturalnych, jak i stworzonych przez człowieka) załamujących się pod ciężarem upadającego społeczeństwa przemysłowego wzrostu, które dosłownie konsumuje planetę. Jeszcze bardziej popularne jest jej określenie Wielkiego zwrotu, który według niej następuje równocześnie z Wielką dezintegracją.

Wielki zwrot jest nazwą fundamentalnej przygody naszych czasów,” powiedziała Macy. „Przejście od społeczeństwa przemysłowego wzrostu do cywilizacji podtrzymującej życie. Ekologiczne i społeczne kryzysy, z którymi się konfrontujemy są podsycane przez system gospodarczy zależny od przyspieszającego wzrostu. Ta autodestrukcyjna ekonomia polityczna wyznacza swoje cele i mierzy swoją wydajność w kategoriach stale zwiększających się zysków korporacji. Innymi słowy chodzi o to, aby coraz szybciej wydobywać z ziemi materiały i przetwarzać je na produkty konsumenckie, broń i odpady.”

Macy wierzy, że rewolucja znajduje się w zaawansowanym stadium, ponieważ ludzie zdają sobie sprawę, że nasze podstawowe potrzeby mogą zostać zaspokojone bez zniszczenia świata.

„Posiadamy techniczną wiedzę, narzędzia komunikacyjne i zasoby naturalne, aby wyprodukować dostateczną ilość żywności, zapewnić czyste powietrze i wodę, sprostać racjonalnym wymaganiom energetycznym,” wyjaśniła. „Przyszłe pokolenia będą spoglądać wstecz na tę wprowadzaną przez nas epokową zmianę – o ile nasze środowisko życia przetrwa.”

Podobnie jak buddyzm, który wzywa praktykujących zwolenników, aby zdążali „drogą środka” – do której wcześniej nawiązywała Macy – Praca, co łączy na nowo wzywa ludzi do życia z pełną świadomością zarówno Wielkiej dezintegracji, jak i Wielkiego zwrotu.

„Nie zamykajmy oczu, ale przyglądajmy się najdokładniej, jak potrafimy dezintegracji systemów ekologicznych, biologicznych i kulturowych planety, naszych umysłów; narastającemu widmu utraty wszystkich złożonych form życia; i jednocześnie bądźmy świadkami oraz bierzmy aktywny udział w Wielkim zwrocie ku społeczeństwu podtrzymującemu życie,” powiedziała.

Nigdy wcześniej w dotychczasowej historii ludzkość nie znalazła się w takim splocie kryzysów: niekontrolowanego antropogenicznego zaburzenia klimatu, przewlekłej gospodarczej zapaści, pogłębiającego się militaryzmu i inwigilacji, a także niedoborów żywności i wody rosnących wraz z globalną populacją.

Podczas gdy ogromny odsetek ludności nie wie, że każdego dnia na wyginięcie skazywanych jest ponad 200 gatunków, jeszcze większa rzesza osób jest nieświadoma istnienia bardzo prawdopodobnej możliwości, że pewnego dnia liczba ta obejmie ludzi wskutek globalnej wojny termojądrowej lub galopującej nagłej zmiany klimatu.

Dlatego Macy uznaje radykalne przeobrażenie świadomości za obowiązkowe.

„Obserwuję, jak niepewność staje się wielkim darem wyzwolenia dla psychiki i ducha,” powiedziała. „To balansowanie na krawędzi świętej chwili, gdzie nie możesz liczyć na pewną nadzieję, znaleźć w niej pocieszenia. Wszystkim, na co możesz liczyć jest twoja lojalność wobec życia i zamiar służenia mu w tej podarowanej ci chwili. W tym sensie radykalna niepewność wyzwala kreatywność i odwagę.”

Zważywszy, że planeta nigdy nie znajdowała się w takim stanie chronicznego kryzysu, a ludzie nie stali w obliczu własnego wyginięcia, każdy z nas musi dzisiaj znaleźć sposób na radzenie sobie, dalsze funkcjonowanie – nasze sposoby myślenia i bycia muszą ewoluować.

Carl Jung ostrzegał, że jeśli ludzie nie rozwiną nowej świadomości planetarnej, nasz gatunek wyginie.

Osobiste doświadczenia unaoczniły mi, że gdyby moja wewnętrzna ewolucja nie wyszła poza wojenną traumę, stałbym się najprawdopodobniej statystyką negatywnego typu. Jeśli przede mną był wybór „ewoluuj lub zgiń”, czy nie stoi on przed naszym gatunkiem, kiedy zgłębiamy powagę kryzysu zwanego nowoczesnym życiem?

Tłumaczenie: exignorant

Joanna MacyJoanna Macy, doktor eko-filozofii, badacz buddyzmu, ogólnej teorii systemów i głębokiej ekologii. Szanowany głos ruchów społecznych na rzecz pokoju, sprawiedliwości i środowiska naturalnego. Od pięciu dekad swoją pracę naukową przeplata z aktywizmem. Jako autorka i wykładowczyni „Pracy, co łączy na nowo” stworzyła przełomowe teoretyczne ramy zmiany osobistej i społecznej, a także skuteczną metodologię ich zastosowania.

Szeroki zakres jej pracy porusza psychologiczne i duchowe kwestie ery atomowej, pielęgnowania ekologicznej świadomości oraz owocnego współbrzmienia myśli buddyjskiej ze współczesną nauką. Wielowymiarowość tej twórczości jest dogłębnie analizowana w 12 książkach jej autorstwa.

W warsztatach i szkoleniach Joanny uczestniczyły tysiące ludzi z całego świata. Jej metody grupowe zaadoptowano w klasach, kościołach i organizacjach obywatelskich. Jej praca pozwala przeobrazić rozpacz i apatię w obliczu przytłaczających kryzysów społecznych i ekologicznych w konstruktywne, oparte na współpracy działanie. Joanna wygłasza wykłady w obu Amerykach, Europie, Azji i Australii. Mieszka w pobliżu swoich dzieci i wnuków w Berkeley [Kalifornia].

Dahr JamailDahr Jamail, reporter TruthOut, autor książek „Wola oporu: Żołnierze, którzy nie chcą walczyć w Iraku i Afganistanie” [2009] i „Poza Zieloną Strefą: Depesze nie-wojskowego dziennkarza w okupowanym Iraku” [2007]. Przez ostatnie dziesięć lat Jamail relacjonował wydarzenia z Iraku, Libanu, Syrii, Jordanu i Turcji. Zdobył m.in. Nagrodę za dziennikarstwo dochodzeniowe im. Marthy Gellhorn. Dostępne przekłady artykułów autora: „Zanikająca pokrywa lodowa Arktyki”

Reklamy

7 komentarzy »

  1. Nikt tego nie zatrzyma,to prawda wynikajaca z praw stworzenia i natury.Na gwieździe SŁOŃCE wypala się wodór,co bedzie rodzić określone konsekwencje w postaci powiększania tarczy słonecznej.Z pewnością wchłonie Wenus,ale na Ziemi będzie rosła temperatura,a wraz z tym jej stepienie.
    Po drodze może być różnie za sprawą homo sapiens.Jak przetrwa może stworzy warunki do ewakuacji.

    Komentarz - autor: Mieczysław S.Kazimierzak — 16 sierpnia 2014 @ 17:09

  2. Łatwiej jest zredukować dysonans poznawczy niż stanąć z Prawdą twarzą w twarz. Ulegając za wszelką cenę efektowi normalności w obliczu ponurej rzeczywistości, która nas otacza, trudno będzie pozostać przy zdrowych zmysłach, kiedy sprawy przybiorą postać naprawdę drastycznej terapii szokowej. Najwyższy czas się przebudzić.

    Komentarz - autor: KM — 16 sierpnia 2014 @ 17:55

  3. @KM
    Skoro pan już jest przebudzony to co to zmienia w świecie? Co zmieni to mityczne przebudzenie większości ludzi na świecie? I co to tak w ogóle jest to przebudzenie?
    Złe siły rządzące tym światem są zbyt przebiegłe i inteligentne by nie wzięły pod uwagę „przebudzenia ludzkości”.

    Komentarz - autor: iluminat — 17 sierpnia 2014 @ 16:10

  4. Niestety, szanse na to, że przebudzi się większość ludzi na świecie są marne. Ale póki co, niektórzy nadal mogą skorzystać z tej możliwości. Dla nich właśnie jest PRACownia. Zachęcam do uważniejszej lektury publikacji, które się tutaj ukazują. Wtedy być może zrozumiesz, co to znaczy przebudzenie.

    Komentarz - autor: KM — 17 sierpnia 2014 @ 20:46

  5. kolejny przykład kogoś, kto deklaruje opór wobec medialnych manipulacji finansjery a równocześnie propaguje te manipulacje (antropogeniczne globalne ocieplenie) Nie można być w sekcie Gore’a i przeciw koropracjom

    Komentarz - autor: trevor — 18 sierpnia 2014 @ 15:05

  6. @trevor
    Czarno-białe myślenie. Każdy ma swoje słabe strony i nikt nie specjalistą w każdej dziedzinie. Podobne „błędy” popełnia Paul Craig Roberts, Kevin Barrett i wielu innych znanych z niezależnego myślenia specjalistów w pewnym konkretnym temacie. Dobrze jest zwracać uwagę na te ślepe plamki u innych (jeszcze lepiej, znać swoje), ale nie należy wylewać dziecka z kąpielą. Choć sama się już tego trochę nauczyłam, i tak zaszokował mnie Gilad Atzmon, kiedy powiedział w audycji radia SOTT, że wiele się nauczył od Davida Duke’a. Ale wracając do artykułu powyżej – jego przewodnią ideą jest jak poradzić sobie z tym wszystkim, czego dowiadujemy się o świecie, czy jeszcze gorzej – czego sami jesteśmy świadkiem, jak w przypadku Jamaila. To JEST problem. Jeśli go sam nie masz, to możesz nie zrozumieć, o czym Jamail pisze.

    Komentarz - autor: iza — 18 sierpnia 2014 @ 16:59

  7. czuję empatyczny związek z Jamailem ale rozczula mnie intelektualny kicz uprawiany przez Nauczycielkę Wszystkiego, Macy. Przypuszczam, że ma dobre intencje, ale to egzaltowana grafomanka o mentalności owieczki. Spotykam stada takich w Indiach 🙂 W dodatku dyletantka historyczna i ekonomiczna ( „Nigdy wcześniej w dotychczasowej historii ludzkość nie znalazła się w takim splocie kryzysów: niekontrolowanego antropogenicznego zaburzenia klimatu, przewlekłej gospodarczej zapaści, pogłębiającego się militaryzmu i inwigilacji, a także niedoborów żywności i wody”)
    Ktoś powinien jej polecić lekturę Eckharta Tolle – mniej motałaby się wyważając otwarte drzwi

    Komentarz - autor: trevor — 18 sierpnia 2014 @ 18:53


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: