PRACowniA

23 lipca 2014

Psychopatyczna ‘moralność’, czyli co się kryje za porwaniem i zabójstwem izraelskich nastolatków

Joe Quinn
Sott.net
10 lipca 2014 23:49 CDT

Widzicie? My się tylko bronimy!

Kiedy uwaga większości społeczeństwa skupiała się na golach w meczu Niemiec z Brazylią w rozgrywkach Pucharu Świata, inna, bezsprzecznie mniej ważna „gra” z wysokim wynikiem toczyła się w Izraelu / Palestynie. Podczas gdy Brazylia przegrała z Niemcami 7 do 1, Palestyńczycy jak na razie przegrywają z Izraelem 100 do 1 i ciągle nie widać końca tej rzezi.

Tydzień temu wyraziłem swoje podejrzenia [po polsku tutaj] co do wyboru czasu na uprowadzenie i zamordowanie trzech izraelskich nastolatków. Później wyszło na jaw więcej szczegółów, które potwierdzają, że porwanie było najprawdopodobniej starannie zaaranżowaną kampanią propagandową izraelskiego rządu, mającą na celu zniszczenie rządu jedności Fatah-Hamas, zdemonizowanie Palestyńczyków jako „terrorystów” i – jak zawsze – zapewnienie psychopatom w Tel Awiwie kolejnej okazji do rozerwania na kawałki palestyńskich kobiet i dzieci.

Jak dowodzą badania kliniczne nad umysłem psychopatów, psychopaci okresowo odczuwają nieodpartą chęć dania upustu swoim destruktywnym skłonnościom. W przypadku psychopatów dysponujących władzą zazwyczaj oznacza to taką czy inną „wojnę”, w której największe cierpienie brutalnie zadaje się niewinnej ludności cywilnej (czyli niezaangażowanej w walkę). W tym szczególnym przypadku – psychopatycznej izraelskiej „elity” – profil psychologiczny przedstawia się następująco:

Netanjahu i jemu podobni mają głębokie, niemal nieświadome pragnienie unicestwienia Palestyńczyków, “wymazania ich z kart historii”, stoją im bowiem na drodze do zrealizowania celu, jakim jest wyidealizowane państwo żydowskie, w którym mają nieograniczoną władzę. Izraelscy syjonistyczni ideologowie są często także i prywatnie wściekli na Palestyńczyków, ponieważ Palestyńczycy zmuszają syjonistów do karkołomnego szukania sposobu na osiągniecie swoich rasistowskich celów bez splamienia własnego obrazu „dążących do pokoju”, „stających w obronie narodu żydowskiego”, będących „jedyną demokracją na Bliskim Wschodzie” itp. Dlatego dla psychopatów w Izraelu wszyscy Palestyńczycy są “źli”. Jest jednak pewien problem: Palestyńczycy nie są źli, a ich sprawą, o którą walczą, jest sprawiedliwość według normalnych ludzkich standardów.

Nie jakiś tam zwykły czy pospolity

Gdyby to od nich zależało, psychopaci w Izraelu po prostu zabiliby wszystkich Palestyńczyków i tyle. Ale nie mogą, bo ograniczają ich prawa człowieka, niewinność, szacunek i inne „głupie” ideały, przestrzegane przez normalnych ludzi, muszą więc pleść frazesy i udawać, że są to również ich ideały, jeśli mają zachować w oczach świata swoją maskę człowieczeństwa.

Dlatego też, żeby dostać, co chcą, izraelscy psychopaci muszą rozwiązać problem polegający na tym, że (w rzeczywistości) Palestyńczycy nie przystają do malowanego przez Izrael koszmarnego obrazu, który – gdyby był prawdziwy – pozwoliłby Izraelczykom swobodnie wyrażać swoje destrukcyjne żądze i zrealizować wyidealizowaną wizję państwa żydowskiego. Takie psychopatyczne jednostki wszędzie i niezmiennie wymyślają jedno rozwiązanie, a jest nim “tworzenie własnej rzeczywistości”, gdzie dosłownie produkują taką “rzeczywistość”, która pasuje do demonizowanego obrazu stojącego im na drodze „wroga”. Wówczas mają „słuszny powód” do zaatakowania owego „wroga”, którego samo istnienie “niegodziwie’ udaremnia ich starania dostania tego, co chcą, czyli zrealizowania swoich psychopatycznych planów.

Mając to na uwadze, przyjrzyjmy się szczegółom wydarzeń w Izraelu i Palestynie z ostatniego miesiąca.

Uprowadzeni i zamordowani chłopcy – kapitał polityczny

Według oficjalnej wersji izraelscy chłopcy “zaginęli” i po 18 dniach, 1 lipca, znaleziono ich ciała. W okresie, kiedy jakoby desperacko starano się ich odnaleźć, żywych, i „sprowadzić do domu”, rząd izraelski wysłał (bardzo chętne) wojsko, żeby poszalało na Zachodnim Brzegu Jordanu, demolując domy i aresztując setki Palestyńczyków. Prawda o tym, co rząd Izraela naprawdę wiedział o losie chłopców, okazuje się jednak trochę inna.

Kilka dni temu gazeta Israeli National News podała, że szczegóły rozmowy telefonicznej przeprowadzonej przez jednego z chłopców w noc porwania wzbudziły u rządu podejrzenia, że chłopcy zostali zastrzeleni. Przeprowadzona 12 czerwca o godz. 22:25 rozmowa trwała 2 minuty i 9 sekund – z czego przez większość czasu policja próbowała wznowić kontakt, kiedy rozmówca nagle zamilkł.

Zdjęcie, jakiego nie zobaczycie w Izraelu: Ojciec niesie ciężko rannego syna, kiedy izraelski pocisk trafił w gęsto zaludnioną Strefę Gazy

Na nagraniu dźwiękowym rozmowy można usłyszeć, jak jeden z chłopców szepce do operatora: ”Porwali mnie!”, a porywacze krzyczą do chłopców, żeby spuścili głowy. Zaraz potem, na tle odgłosów walki, słychać strzały i krzyczących z bólu chłopców. Prawdopodobnie właśnie wtedy zostali oni zabici na tylnym siedzeniu samochodu porywaczy. Amerykańscy śledczy, którzy zaangażowali się w dochodzenie, ponieważ jeden z chłopców miał amerykańskie obywatelstwo, powiedzieli, że oddano 10 strzałów, a użyta broń była wyposażona w tłumiki.

Fakt, że krew i DNA chłopców oraz łuski kul odkryto w spalonym samochodzie znalezionym wkrótce po porwaniu, zdaje się potwierdzać tę hipotezę. Jednak zamiast powiadomić o tych szczegółach rodziny nastolatków i opinię publiczną izraelski rząd rozpoczął kampanię propagandową, która niemal na pewno została zaplanowana z kilkutygodniowym wyprzedzeniem. Mediom szybko założono knebel na usta, żeby nie wyjawiły prawdy o losie chłopców, a IDF (Siły Obronne Izraela) prowadziło dalej dwutygodniowe “poszukiwanie zaginionych”. W tym samym czasie izraelscy politycy i przywódcy religijni swoim nawoływaniem do odwetu nakręcili opinię publiczną w Izraelu w rasistowskie szaleństwo. Jacyś użytkownicy Facebooka zareagowali na zamordowanie palestyńskiego nastolatka przez IDF sugestiami, że należałoby „zapędzić do komory gazowej i spalić ciała” całe 4 miliony Palestyńczyków.

Matce jednego z chłopców, która wysłuchała nagrania rozmowy z następnego dnia po porwaniu, policja powiedziała, że strzały oddano “ślepakami” i że chłopcy prawdopodobnie wciąż żyją, oraz że rząd Izraela rozpoczął na Twitterze kampanię ‚#BringBackOurBoys’ (Oddajcie nam naszych chłopców), na podobieństwo kampanii #BringBackOurGirls (oddajcie nam nasze dziewczynki) prowadzonej na rzecz 276 nigeryjskich dziewcząt uprowadzonych w Nigerii przez islamskie ugrupowanie bojówkarskie Boko Haram (które, tak na marginesie, jest tworem zachodnich mocarstw).

Dlaczego chciano ukryć prawdę o losie chłopców, było jasne nawet dla izraelskich dziennikarzy. Tydzień po porwaniu uznany izraelski dziennikarz Noam Sheizaf napisał na Facebooku, że nakaz milczenia miał na celu „utrzymanie lokalnej i międzynarodowej legitymacji” polityki wojskowej wymierzonej w Hamas – w związku czym polecenie milczenia było formą „manipulacji mediami”. Sheizaf przytoczył także fragment artykułu z Haaretz Amosa Harela, sugerujący, że wojsko wiedziało, iż chłopcy nie żyją, ponieważ operacja IDF na Zachodnim Brzegu ewidentnie nie miała nic wspólnego z poszukiwaniem chłopców, a wręcz mu szkodziła.

Nie tylko w Izraelu – demonstrujący pod izraelskim konsulatem w Nowym Jorku

Oznacza to, że Netanjahu i jego psychopatyczne kohorty na zimno wykorzystali uprowadzenie i zamordowanie trzech izraelskich nastolatków do emocjonalnej manipulacji izraelskiego społeczeństwa, żeby domagało się palestyńskiej krwi (czego najwyraźniej nie omieszkało zrobić) i do usprawiedliwienia zbombardowania Gazy przez izraelskie wojsko. Zauważcie, że nie mówię, że motywacją do tego była chęć „zapobieżenia odpalania rakiet przez Hamas”. Oczywiście nie o to im chodziło. Jedynym szeroko zakrojonym planem politycznym, któremu służyła ta akcja, było zdyskredytowanie Fatah jako „partnera w dążeniu do pokoju” (z powodu próby połączenia się z Hamasem w rząd jedności) i pozyskania sobie przez Izrael lokalnej i międzynarodowej przychylności, żeby mógł dalej bezkarnie okupować Palestynę, zagrabić więcej ziemi lokalnej ludności i wymordować wszystkich Palestyńczyków, którzy staną mu na drodze do spełnienia jego “syjonistycznego marzenia”. Co ciekawe, Netanjahu przez lata twierdził, że partnerstwo z Abbasem (przywódcą Fatahu) nie ma sensu, bowiem Abbas nie ma władzy nad Hamasem. Ale kiedy ostatnio Fatah i Hamas ogłosiły utworzenie rządu jedności, Abbas został potępiony przez Netanjahu za zadawanie się z organizacją terrorystyczną. Faktycznie, wygląda na to, że to z zagrożenia rządem jedności oraz niedawnej krytyki Netanjahu ze strony rządu USA zrodziło się uprowadzenie i wszystkie jego konsekwencje.

Bezduszne wykorzystanie śmierci dzieci do celów politycznych to jedno (i do przewidzenia w naszym społeczeństwie rządzonym przez psychopatów), ale czy jest możliwe, jak sugerowałem wcześniej, że sam rząd Izraela był w jakiś sposób zaangażowany w porwanie i zabójstwo?

Autodestruktywne palestyńskie “siły oporu”

W ciągu kilku dni od porwania rząd Izraela miał już dwóch podejrzanych. Marwan Qawasmeh i Amar Abu Aisha są członkami tzw. klanu Kawasme z Hebronu – grupy, która podobno niewiele sobie robi z tego, co Hamas ma do powiedzenia i często działa w sposób sprzeczny z wytycznymi Hamasu. Według izraelskiego dziennikarza Shlomi Eldara, grupa ta ma tendencję do atakowania (albo podejmowania prób ataku) wybranych celów w Izraelu, zwłaszcza podczas zawieszenia broni. Eldar stwierdza:

„Za każdym razem, kiedy Hamas dochodził do porozumienia z Izraelem w kwestii zawieszenia broni czy rozejmu (lub ciszy), przynajmniej jeden członek rodziny planował lub inicjował atak samobójczy i tym sposobem każde z trudem zawarte porozumienie z Izraelem nagle spełzało na niczym. Jeśli poczynania którejkolwiek rodziny na terenach Autonomii Palestyńskiej można by obarczyć odpowiedzialnością za mordowanie przywódców Hamasu przez Izrael, byłby to klan Kawasme z Hebronu„.

Palestyńska rakieta zanieczyszcza izraelską ulicę

Eldar zwraca również uwagę, że skutkiem tych rzekomych operacji ‘klanu Kawasme’ często były izraelskie zabójstwa przywódców Hamasu i masowe bombardowania Gazy. Na przykład w sierpniu 2003 roku dwóch rzekomych „samobójczych zamachowców” wysadziło się w powietrze w autobusie w Jerozolimie, zabijając 23 Izraelczyków. Podczas kiedy odpowiedzialność za zamach wziął na siebie klan Kawasme, Izraelczycy oskarżyli Hamas i zabili jednego z jego najwybitniejszych przywódców politycznych w Gazie, Ismaila Abu Shanaba. Shanab był powszechnie postrzegany jako umiarkowany i dający największą szansę na doprowadzenie do pokojowego rozwiązania tego trwającego ponad 60 lat konfliktu.

Wojskowy korespondent Haaretz Amos Harel napisał, że „nie ma dowodów, że w uprowadzenie było zamieszane przywództwo Hamasu, czy to w Gazie, czy za granicą, i że wielu Palestyńczyków jest przeciwnych zabijaniu niewinnych chłopców. Dodał też, że „to uprowadzenie pogorszyło stosunki Hamasu z rządzoną przez Fatah Autonomią Palestyńską i skutecznie zamroziło pojednanie Hamasu z Fatah„. Wydaje się dość oczywiste, że Hamas nie miał wiedzy o planie porwania oraz że zostało ono przeprowadzone przez osoby działające z własnej inicjatywy, a także, że rząd izraelski wiedział o tym od początku. W tym świetle ​​decyzja o zbombardowaniu Gazy jak leci wygląda na bardzo cyniczną ze strony izraelskiego rządu, o ile, oczywiście, nie mieli dokładnie takiego planu.

Izraelska rakieta ląduje w gęsto zaludnionej Strefie Gazy

Eksperci polityczni, w tym izraelscy, raczej zgadzają się co do tego, że chociaż Hamas nie był odpowiedzialny za uprowadzenie chłopców, jest bardzo niechętny do potępienia takich ataków w obawie rozgniewania Palestyńczyków, którzy mają bardzo niewiele środków obrony przed nieustającą operacją czystki etnicznej. Jednakże, jak zauważa korespondent wojskowy Haaretz, Amos Harel, jest wielu Palestyńczyków, którzy sprzeciwiają się mordowaniu niewinnych dzieci, i jest jasne, że porwanie i zamordowanie tych trzech nastolatków nie było żadnym zwycięstwem – było miażdżącym ciosem dla palestyńskich aspiracji, zarówno w wymiarze politycznym, jak i fizycznym. W swoim najnowszym eseju Max Blumenthal zadał pytanie:

Dlaczego przywództwo Hamasu miałoby zezwolić na operację, która w tak oczywisty sposób groziłaby obróceniem w niwecz politycznych osiągnięć ruchu, zrujnowaniem osławionego porozumienia w sprawie jedności i pozostawieniem Abbasa bez współzawodnika na Zachodnim Brzegu?

Kim więc byli porywacze? Nie wydaje się rozsądnym myśleć, że klan Kawasme, dobrze obznajomiony z dynamiką izraelskiej okupacji, tak nonszalancko sprowokowałby Izrael do dokonania kolejnych zniszczeń, bez odniesienia wymiernych korzyści dla Palestyńczyków. O ile, oczywiście, nie taki właśnie był plan porywaczy.

Piąta kolumna

Pomysł, że wśród palestyńskiego ruchu oporu może znajdować się niekontrolowany, wrogi element, nie jest niczym nowym. Przy kilku okazjach w przeszłości przywódcy palestyńscy nie tylko powiadomili o wystrzeleniu rakiet w Izrael i potępili je, ale i wskazali na sam Izrael jako stojący za tymi atakami:

Hamas oskarża “izraelskich kolaborantów” o wystrzeliwanie rakiet

Albawaba.com
12 października 2008

W czwartek rządzący w Strefie Gazy członkowie Hamasu zaatakowali strzelców, którzy z terenu Palestyny odpalili rakiety w Izrael, naruszając tym samym warunki siedmiotygodniowego okresu spokoju, nazywając ich izraelskimi kolaborantami. „Co do odpalenia rakiet, myślę, że odpowiedzialni są za to ci, którzy współpracują z Izraelem, ponieważ wśród wszystkich palestyńskich grup istnieje zgoda w kwestii przestrzegania rozejmu” – powiedział dr Mahmud Zahar, jeden z przywódców ruchu Hamas.

W poniedziałek odpalona w Strefie Gazy rakieta spadła na puste pole pod Sderot, miastem na południu Izraela. Nie spowodowała żadnych zniszczeń, nie było też ofiar w ludziach.

Według agencji AFP, Zahar powiedział na antenie radia Gazy, że ci, którzy odpalili rakietę, byli “powiązani z Izraelem, dostarczają bowiem Izraelowi pretekst do wywierania presji na Palestyńczyków”.

Izraelskie operacje pod fałszywą flagą nie ograniczają się do wystrzeliwania rakiet:

Palestyńczycy aresztują “pozorowanych” członków Al-Kaidy

8 grudnia 2002
Sydney Morning Herald

Palestyńskie siły bezpieczeństwa aresztowały grupę Palestyńczyków za współpracę z Izraelem i udawanie agentów Al-Kaidy – siatki terrorystycznej Osamy bin Ladena –powiedział wczoraj jeden z urzędników.

Aresztowania nastąpiły dwa dni po oskarżeniu przez premiera Izraela, Ariela Sharona, bojówkarzy Al-Kaidy działających w Gazie i Libanie.

Pod warunkiem zachowania anonimowości, urzędnik ten powiedział: „Autonomia Palestyńska aresztowała grupę kolaborantów, którzy przyznali się do współpracy z Izraelem i udawania członków Al-Kaidy na terytorium Palestyny”.

Dodał, że kolaboranci starali się “zdyskredytować naród palestyński, usprawiedliwić wszelkie izraelskie zbrodnie i zapewnić Izraelowi powód do przeprowadzenia dalszych [militarnych] aktów agresji w Strefie Gazy”.

Ibrahim, Shin Bet zaprasza cię do Kaidy

Danny Rubinstein
Harretz
7 stycznia 2006

Na początku zeszłego tygodnia Rashi Abu Sba, szef aparatu bezpieczeństwa prewencyjnego w Gazie, odpowiednika Shin Bet, oskarżył izraelskie służby bezpieczeństwa o naciąganie młodych Palestyńczyków na prowadzenie misji w imieniu Al-Kaidy. W ubiegły wtorek młody człowiek o imieniu Ibrahim został przedstawiony dziennikarzom w Gazie. Ibrahim ukrywał twarz pod maską i opowiedział, co mu się przydarzyło.

Otóż przed rokiem wysłał swoje dane, ze zdjęciem i numerem telefonu, do East Jerusalem’s Post, tygodnika kulturalno-rozrywkowego, prowadzącego też sekcję towarzyską. Trzy miesiące później do Gazanina zadzwonił starszy mężczyzna, który przedstawił się jako handlowiec o imieniu Ahmed i powiedział, że ze zdjęcia Ibrahim przypomina mu jego syna. Rozmawiali przez telefon kilka razy, Ahmed wypytywał Ibrahima o sytuację – jakby był pobożnym muzułmaninem.

[…] Podczas jednej z rozmów Ahmed powiedział, że pracuje dla Al-Kaidy, organizacji Osamy bin Ladena, i Ibrahim miałby zostać jednym z jej organizatorów w północnej Gazie, jako że na południu grupa ma już infrastrukturę. Ahmed dał Ibrahimowi listę ludzi, w większości aktywnie działających w Hamasie, i poprosił o zebranie informacji na ich temat oraz śledzenie ich, żeby też mogli być zwerbowani do pracy na rzecz Al-Kaidy.

Ci dwaj nigdy się nie spotkali, ale w pewnym momencie Ibrahim stał się podejrzliwy. Skontaktował się z oficerem prewencji w Gazie i opowiedział mu całą historię. Oficer przyjrzał się sprawie i powiedział Ibrahimowi, że Ahmed jest izraelskim agentem z Shin Bet i chłopak powinien natychmiast uciąć z nim wszelkie kontakty.

Źródła palestyńskie powiedziały w zeszłym tygodniu, że przypadek ten nie był bynajmniej odosobniony i że przedstawiły sytuację na spotkaniu z pracownikami wysokiego szczebla służb bezpieczeństwa USA.

Przytoczyłem te artykuły, żeby pokazać, że kurczące się terytoria palestyńskie są najprawdopodobniej skażone agentami izraelskiego wywiadu – bądź to prawdziwymi, bądź też “przerobionymi” Palestyńczykami, pracującymi dla Izraela pod przymusem z takiego czy innego powodu. Historia pokazuje, że każda organizacja ruchu oporu, która przeciwstawia się władzom państwowym, nie może utrzymać swojej integralności przez dłuższy czas. Infiltratorzy są pewnikiem, szczególnie w odniesieniu do tak małego obszaru geograficznego, jak Zachodni Brzeg i Gaza. Biorąc pod uwagę, że porwanie i zamordowanie izraelskich nastolatków zawsze pomogłoby w realizacji izraelskich planów, powodując jednocześnie poważne komplikację dla Palestyńczyków, oraz odrzucając ideę, że polityczne i militarne przywództwo Palestyny jest wystarczająco głupie, żeby podjąć działania, które doprowadziłyby do bardzo przewidywalnej „samóbójczej bramki”, a także akceptując fakt, że izraelscy politycy są psychopatami… wnoszę, że Izrael był bezpośrednio lub pośrednio odpowiedzialny za uprowadzenie i zamordowanie izraelskich nastolatków. Zasadniczo: ‚Cui bono’.

Widok z lotu ptaka

A gdyby tak TWOJE sąsiedztwo było jednym wielkim więzieniem? To dlatego Palestyńczycy odpowiadają na ataki.

Gdyby sytuację w Gazie przeszczepić (na przykład) do USA, to jakby mieć rezerwat Indian o powierzchni mniej więcej 50 x 10 km pod Waszyngtonem, w którym 1,8 mln Indian byłoby skutecznie uwięzionych przez uzbrojone wieże strażnicze przez 60 lat. Objęci ekonomicznym embargiem do tego stopnia, że brakuje podstawowych środków do życia i żywności, i regularnie ostrzeliwani albo bombardowani przez amerykańskie wojsko, od czasu do czasu niektórzy Indianie reagują majstrowaniem prymitywnych rakiet, które rzadko dosięgają celu na przedmieściach Waszyngtonu czy też wyrządzają jakiekolwiek szkody. Niemniej jednak, w odpowiedzi na te niewymyślne próby bronienia się, rząd USA co i rusz nakazuje armii amerykańskiej ostrzeliwanie cywilnej społeczności Indian rakietami, zabijając na raz całe rodziny. Kto by to popierał?

Problem z Izraelem polega nie tyle na tym, że państwo to zostało założone na zagrabionej ziemi, uwięziło Palestyńczyków i regularnie zmusza bombami tych ograbionych ludzi do uległości; problem raczej w tym, że Izrael angażuje się w takie brutalne akcje, próbując jednocześnie tak zmanipulować świat, żeby uwierzył, iż państwo to jest skrawkiem prześladowanej “zachodniej demokracji” i “cywilizacji” na zacofanym Bliskim Wschodzie, zdominowanym przez neandertalskich Arabów, przed którymi „po prostu się broni” i cały Zachód powinien wspierać izraelskie ludobójstwo dokonywane na Palestyńczykach, ponieważ jeśli tego nie popieracie, przy każdej nadarzającej się okazji wciśniemy wam w gardło kartę żydowskiego holocaustu. Potężna i szokująca ironia FAKTU, że rząd i naród izraelski wykorzystują pamięć żydowskiego holocaustu do usprawiedliwienia dokładnie takiego samego działania, skierowanego przeciwko Palestyńczykom, była wskazana przez tak wielu, że nie będę się nad tym rozwodzić, choć warto to powtarzać, i to często.

Konflikt izraelsko-palestyński jest najdłużej trwającym poważnym konfliktem na świecie. Od czasu czystek etnicznych w Palestynie, przeprowadzonych około roku 1948 przez siły izraelskie, podejmowano wiele prób znalezienia rozwiązania, ale wszystkie spełzły na niczym z jednego prostego powodu – wielu ludzi błędnie rozumie psychopatycznych izraelskich polityków, kiedy ci mówią, że chcą „pokoju”. „Pokój” dla izraelskich polityków oznacza spokój towarzyszący brakowi konieczności codziennego stawiania czoła żywym świadectwom ich bestialstwa wobec Palestyńczyków oraz faktowi, że ich “państwo narodowe” jest żydowskim rasistowskim państwem apartheidu, zbudowanym na kradzieży ziemi ludzi, których teraz dosłownie trzymają w niewoli w największym na świecie więzieniu pod gołym niebem.

Izrael nie chce pokoju z Palestyńczykami, chce zakończyć robotę, którą rozpoczął w latach 30. i 40. ubiegłego wieku. Chce, żeby każdy Palestyńczyk albo był martwy, albo wygnany do innych krajów arabskich. Kiedy zrozumie się tę prawdę (a można ją wyraźnie zobaczyć w działaniach Izraela w ciągu ostatnich 60 lat), zrozumie się też, że nie może być pokojowego rozwiązania izraelsko-palestyńskiego konfliktu, dopóki albo Żydzi, albo Palestyńczycy nie zostaną w taki czy inny sposób unicestwieni.

Zostawiam was ze słowami Diane Sawyer z ABC News USA. Zobaczcie, czy uda się wam dostrzec niewielki błąd w obiektywności tego doniesienia. Coś dość niezwykłego jak na amerykańskie media i ich doniesienia na temat Izraela i Palestyny.

 

Joe Quinn

Uznany eseista internetowy i autor publikacji drukowanych. Joe pisze mocne, przekonujące artykuły wstępne dla Sott.nett od 10-ciu lat i jest autorem wideo sprawozdań The Sott Report. Jego artykuły pojawiały się na wielu alternatywnych stronach informacyjnych i przeprowadzano z nim wywiady w kilkunastu audycjach dla internetowych stacji radiowych. Jego artykuły można też znaleźć na jego prywatnym blogu JoeQuinn.net.

– –

Ten artykuł jest przekładem oryginału zamieszczonego w języku angielskim na stronie:

dokonanym przez polskich tłumaczy z grupy QFG – edytorów blogu PRACowniA.

 Materiał ten został opublikowany przez SOTT.NET – projekt Quantum Future Group, Inc – i jest jego własnością. Zezwala się na kopiowanie i publiczne rozpowszechnianie pod warunkiem podania oryginalnego źródła i autora oraz żródła przekładu.

Dodatkowe informacje uzyskasz pisząc na adres: pracownia-iv@o2.pl

 

Reklamy

2 Komentarze »

  1. Jaki będzie los PROWOKACJI,czy znów ZWYCIĘSTWO?!

    Komentarz - autor: Mieczysław Sylwester Kazimierzak — 23 lipca 2014 @ 21:17

  2. […] się piekło. Jakoś dziwnie przypomina to zeszłoroczną historię porwania i zabicia izraelskich nastolatków i konsekwencje tego wydarzenia. W międzyczasie świat wyraźnie ma dość poczynań Izraela, […]

    Pingback - autor: Pal sześć umowy o metkach. Izrael przypomina, że jest ofiarą | PRACowniA — 12 listopada 2015 @ 22:23


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: