PRACowniA

16 maja 2014

Rosja, Gruzja, USA 2009, kto odniósł sukces?

Filed under: Polityka — iza @ 08:03
Tags: , , ,

Przypomnijmy sobie sytuację z lat 2008- 2009, świetnie przzedstawioną pięć lat temu przez Erica Walberga i przyłóżmy ją do aktualnych wydarzeń, a w szczególności do ostatnich poczynań Gruzji.

Eric Walberg
counterpunch
Russia/Georgia/U.S. One Year Later Who Came Out Ahead?
21-23 sierpnia 2009

Minął rok po tym jak Gruzja rozpoczęła wojnę przeciwko Rosji, a chmury wojenne nie chcą się rozproszyć. W rocznicę zakończonej klęską inwazji gruzińskiego prezydenta Mikheila Saakaszwilego 8 sierpnia, rosyjski prezydent Dymitr Miedwiediew ostrzegł: „Gruzja nie zaprzestała grozić, że odzyska swoją „terytorialną integralność” siłą. Siły zbrojne koncentrują się przy granicach w pobliżu Abchazji i południowej Osetii a prowokacje mają miejsce” łącznie z wznowieniem gruzińskiego ostrzału stolicy południowej Osetii Cwinkali.

Jaki jest rezultat fiaska w Osetii? Czy Rosja „zwyciężyła” a może „przegrała”? Czy to wpłynęło na powstrzymanie ekspansji NATO? Jakie wnioski wyciągnął Saakaszwili i jego zachodni sponsorzy? Analitycy przesiewają te gruzy od ostatnich kilku tygodni.

Niektórzy jak profesor Stephen Blank z US Army War College odrzuca jakiekolwiek twierdzenie, że rosyjskie działania były usprawiedliwione i że „nawet przed tą wojną Gruzja w żaden sposób nie dostałaby się do NATO”. On twierdzi, że Rosja przegrała, że jej działania pokazały niekompetencję wojskowych i słabość armii i gospodarki, czego rezultatem były olbrzymie gospodarcze straty, a Unia Europejska teraz szuka alternatywnych źródeł energii a USA w dalszym ciągu przeciwstawiają się uwrażliwieniu Rosji na „bliskiej zagranicy”. Profesor Uniwersytetu Georgetown Ethan Burger porównuje tę sytuację „do aneksji przez Niemcy Czechosłowacji”, podczas gdy USA grają rolę leniwej Brytanii stawiającej czoła faszystowskim hordom. Jest oczywiste, że Burger traktuje doktrynę Monroe jednostronnie. Niech to powie mieszkańcom Hondurasu.

W rzeczywistości rosyjska armia jest tylko cieniem dawnego Związku Radzieckiego, podobnie jak sama Rosja plądrowana przez rabusiów baronów i ich zachodnich przyjaciół w okresie ostatnich 20 lat. Chociaż gruzińska armia uciekła porzucając broń, „duże braki w planowaniu operacyjnym, szkoleniu żołnierzy, przygotowaniu sprzętu i prowadzeniu współczesnych operacji połączonymi siłami stały się widoczne”, chociaż „armia udowodniła, że pozostała wiarygodną siłą bojową, z którą należy się liczyć” pisze Władimir Frołow na russiaprofile.org.

A zachód rozgniewany przez mające miejsce faktycznie „zwycięstwo” rosyjskie w Osetii podjął natychmiast działania w celu osłabienia rosyjskiej gospodarki. Oprócz kosztów operacji wojskowej wynoszących 500 milionów dolarów „nastąpiła ucieczka kapitału” sięgająca 10 miliardów dolarów, a obecne rezerwy waluty zmniejszyły się o 16 miliardów. Szacuje się, że wojna kosztowała Rosję 27 miliardów dolarów.

Inni analitycy jak Niemiec z Rady Polityki Zagranicznej analityk Alexander Rahr uważa, że wojna była zaledwie drobnym pogorszeniem stosunków pomiędzy wschodem a zachodem. „Zachód zapomniał szybko o wojnie w Gruzji. Gruzja i Sakaaszwili nie są ważni na tyle, żeby rozpocząć nową zimną wojnę z Rosją. Zachód potrzebuje wsparcia Moskwy w wielu sprawach jak Iran. Zachód nie jest w stanie sam rozwiązać terytorialno etnicznych konfliktów w poradzieckiej przestrzeni. Obecny status quo zadowala każdego”. On nawet przewiduje, że jeżeli Moska zdecyduje się na pozostanie w Sewastopolu po 2017 „nikt na zachodzie nie będzie dążył do rozpoczęcia konfliktu z tego powodu”.

Siergiej Roj redaktor rosyjskiej edycji Guardian zauważył, że konflikt doprowadził do „większej jasności lub – używając odwrotnej formuły – mniejszej nieokreśloności zarówno w polityce międzynarodowej jak i wewnętrznej”. On wspomina, że Putin próbował skontaktować się z Bushem w czasie tego kryzysu za pomocą gorącej liny powstałej wyłącznie w tym celu. „Po prostu po drugiej stronie nie było odpowiedzi. Martwa cisza” – jednoznaczny znak, że druga strona „była bezpośrednio odpowiedzialna za krwawy hazard Saakaszwilego”. Roy żałuje, że rywalizacja supermocarstw ma miejsce, chociaż „Rosja zrobiła wszystko, co realistycznie mogła (ideologicznie, politycznie, wojskowo, gospodarczo kulturalnie) żeby zadowolić zachód. Wszystko z wyjątkiem tego, że nie zniknęła w całości. Ale to właśnie zachód od niej oczekuje: ma zniknąć całkowicie, jako organizm państwowy”.

Roj mówi o daleko sięgających amerykańsko natowskich planach promocji braku stabilności i dezintegracji w całym byłym Związku Radzieckim (i nie tylko). Strategia ta przewidująca bałkanizację Kaukazu (Dagestan, Czeczenia i inne autonomiczne regiony) i tą samą strategię stosuje w stosunku do Iranu, Iraku i Chin. Zgodnie z zasadą „nie walcz bezpośrednio, wykorzystuj secesjonistyczne ruchy na terytorium przeciwnika w celu osłabienia go”. Chociaż w przypadku Osetii przyniosło to porażkę, USA znakomicie stosowała tą strategię od wielu dekad – najbardziej niesławny przykład Jugosławia –czasami poprzez bezpośrednie bombardowanie i inwazje, czasami poprzez łapówki, organizacje pozarządowe i kolorowe rewolucje.

Podczas gdy zachodnie media oskarżają Rosję o to, że robi to w Gruzji, Południową Osetię i Abchazję w najlepszym wypadku można traktować jako państwa buforowe zapewniające rosyjską hegemonię w świecie sponsorowanych przez USA pseudo-demokracji. A nowy bardziej trzeźwy gruziński polityczny reżim polityczny uzna to i stworzy pragmatyczne i bardziej nastawione na współpracę związki z Rosją i może prawdopodobnie wynegocjuje pewnego rodzaju kompromis z Wspólnotą Państw Niepodległych, gdyż według przywódcy gruzińskiej partii pracy Szalwy Nateleszwili „mnóstwo państw w Ameryce Łacińskiej – Boliwia, Wenezuela, Kuba, Honduras, Ekwador i inni – mają zamiar uznać Abchazję i tzw. Południową Osetię. Podczas gdy nasz biedny prezydent jest zajęty zachowaniem swojego tronu, rozpad Gruzji trwa nadal i pogłębia się”.

Wojna z pewnością zniszczyła jakiekolwiek perspektywy członkostwa Gruzji w NATO, (które były bardzo realne pomimo zaprzeczeń Blanka). Jednakże plany NATO ds. Gruzji i Ukrainy opornie są realizowane. Były zastępca sekretarza stanu d/s Europy i Euroazji Matt Bryza przywiózł Saakaszwilemu 1 miliard dolarów, jako podarunek w celu przebudowy gruzińskiej armii zgodnie z standardami NATO. A tak, i w celu przeszkolenia gruzińskich żołnierzy przeznaczonych do Afganistanu. Innymi słowy, przygotować Gruzję do inkorporacji w ramach amerykańskiej strategii wojskowej NATO czy to jako część NATO, lub nie. Pomimo wszystko, chociaż Kolumbia nie jest częścią NATO, jest traktowana taki samym czerwonym dywanem i w rezultacie jest narzędziem USA w sporze tego kraju z Wenezuelą. Prawdopodobnie partnerstwo dla pokoju NATO ma zrobić tę samą sztuczkę z Gruzją.

Nowa zastępca asystenta sekretarza stanu ds. spraw Europy i Euroazji Tina Kaidanow przedstawiła swoje kwalifikacje do realizacji sponsorowanej przez USA Bałkanizacji w kwietniu: „Pracowałam w Serbii i Belgradzie i w Sarajewie, potem w Waszyngtonie a potem udałam się do Sarajewa a ostatnio w Kosowie.” Andrej Areszew zastępca dyrektora Fundacji Kultury Strategicznej ostrzegł na panarmenian.net, że jej nowe stanowisko „jest próbą dalszego upolitycznienia konfliktów etnicznych na północnym Kaukazie z możliwością powtórki scenariusza Kosowo”. USA po prostu w dalszym ciągu stosują swoje obłudne standardy uznając secesję Kosowa, podczas, gdy uzbrajają Gruzję i Azerbejdżan, żeby zniszczyć niezależność Abchazji, Górnego Karabachu i Południowej Osetii – a każde z nich „dokonało secesji” jedynie z poradzieckich państw, do których nigdy w przeszłości nie należały.

Wszystkie te małe intrygi maskują o wiele ważniejszy wynik rosyjskiej odpowiedzi na mającą miejsce w lecie ubiegłego roku prowokację. Po prostu zdecydowana rosyjska odpowiedź uniemożliwiła rozpoczęcie światowej wojny w stylu z 1914. Tym razem całkiem możliwe, że byłaby to nuklearna wojna zwłaszcza w świetle tak bardzo rozgłaszanej słabości wojskowej Rosji w stosunku do USA. Zdesperowane państwo zdobędzie się na wszystko, jeżeli zostanie przyparte do muru, do czego USA i jego narzędzia z NATO dążą w stosunku do Rosji. Według Andreja Areszewa „Gdyby Rosja powstrzymała się od zaangażowania swoich sił w konflikt, państwa na północnym Kaukazie miałyby poważne wątpliwości, co do jej możliwości ich ochrony. To z kolei sprawiłoby, że separatystyczne ruchy na północnym Kaukazie zyskałyby nowe siły, co mogłoby doprowadzić nie tylko do rozpoczęcia wojny na pełną skalę na Kaukazie, ale nowej wojny światowej”

Według Ricka Rozoffa z globalresearch.ca, plany rozbioru Rosji poprzez wykorzystanie zbrojnych secesjonistycznych kampanii na wzór Jugosławii zostały przedstawione w 1999 roku, kiedy konserwatywna fundacja Freedom House w USA założyła Amerykański Komitet Pokoju dla Czeczenii, wśród członków którego znalazł się Zbigniew Brzeziński i neokonserwatyści Robert Kagan i William Kristol. Ta organizacja posługująca się zastraszaniem teraz zmieniła nazwę na Amerykański Komitet dla Pokoju na Kaukazie, a jej „celem działań jest monitorowanie bezpieczeństwa i sytuacji w zakresie praw człowieka na północnym Kaukazie”.

Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow ostatnio potwierdził istnienie planu, którego realizacją była wojna w sierpniu, a który był pomyślany na większą skalę niż tylko odebranie południowej Osetii a później Abchazji, i że Azejberdżan równocześnie planował rozpoczęcie wojny z Armenią członkiem Organizacji Bezpieczeństwa Zbiorowego wspieranej przez Rosję. Członek NATO Turcja mogła również interweniować w imieniu Azerbejdżanu, mogło dojść do wybuchu wojny regionalnej, obejmującej Ukrainę (groziła zablokowaniem rosyjskiej floty czarnomorskiej latem ubiegłego roku) a nawet Iran. Ukraina od dawna patrzy na prorosyjską republikę Naddniestrza. Nie trzeba wiele wyobraźni, że tego rodzaju zawikłany scenariusz mógł przerodzić się w scenariusz z filmu Stanleya Kubricka Dr Strangelove jak przestałem się bać i pokochałem bombę atomową.

Podobnie jak przyczyny I wojny światowej były złożone, ale jasne jest, że była ona wynikiem walki o władzę imperialnych potęg, za fiasko w Gruzji odpowiedzialność spoczywa na jedynej pozostałej imperialnej superpotędze. Tajemnicą jest stopień rosyjskiej cierpliwości, jak daleko Rosja wydaje się być gotowa posunąć, żeby pójść na ugodę z amerykańskim niedźwiedziem. W ciągu ubiegłej dekady Rosja zachowała bierność, podczas, gdy USA i NATO atakowały Jugosławię, najechały Afganistan i zakładały bazy wojskowe poprzez Azję Środkową, najechały Irak, doprowadził do tzw. „zmian rządu” w Jugosławii, Gruzji, Adżarii, Ukrainie i Kirgistanie i spiskują w celu wypchnięcia Rosji z europejskiej energetycznego rynku. Pytanie jest, nie dlaczego Rosja podjęła działania wojskowe, ale dlaczego nie zadziałała bardziej zdecydowanie wcześniej.

A teraz kolejne pytanie, dlaczego ona dała USA i NATO wolną rękę w Afganistanie. USA nie przestaje się puszyć na światowej scenie i wspólnie z swoimi europejskimi sługusami bezpośrednio grożą Rosji wojną i wojną domową, i wedle upodobania poświęcają czas na sabotowanie jej gospodarki. Głównym elementem ich planów w stosunku do Afganistanu są światowe energetyczne zasoby (według nich Rosja powinna być pozbawiona dostępu do nich), wszystko to jest dobrze znane. Rosjanie są również świadomi amerykańskiego współudziału w produkcji i dystrybucji afgańskiego opium, nawet, gdy USA obłudnie twierdzą, że walczą z tą plagą. Siergiej Mikheev wiceprezydent Centrum Politycznych Technologii, mówi „Operacja NATO w Afganistanie jest dyktowana przez zamiary USA i ich sprzymierzeńców umacniania swojego panowania w tym ważnym strategicznie i gospodarczo regionie”, który obejmuje Azją Środkową. On krytykuje rosyjską ustępliwość odnośnie amerykańskich żądań transportu żołnierzy i materiałów. Według Andreja Areszewa „Stanowisko Rosji w tej sprawie nie zostało jasno sformułowane”.

O wiele bardziej złowieszcze – pisze Siergiej Borisow w Russia Today – jest to, że operacja w Afganistanie jest „kluczowym elementem realizacji projektu przekształcenia sojuszu w organizację alternatywną do ONZ”. Podczas gdy pierwotna inwazja na Afganistan nastąpiła za zgodą ONZ, została przeprowadzona przez USA i NATO a ONZ była biernym obserwatorem od tej chwili. NATO ma zostać przemienione z regionalnej organizacji w globalną. „Skoro normy międzynarodowego prawa zostały raz naruszone, to w każdej chwili afgański model może być zastosowany przeciwko innemu państwu”.

Prawdopodobnie jest to przypadek z cyklu „zrobić źle, nie zrobić – jeszcze gorzej”. Chociaż bezpośredni atak jak ten z sierpnia ubiegłego roku musiał spotkać się ze zdecydowaną odpowiedzią Rosji, kraj ten stara się nie sprowokować USA, które mogą rozpętać potężne siły na wielu frontach – gospodarczym, geopolitycznym, wojskowym, kulturalnym- przeciwko Rosji. Państwo to stara się pozbierać resztki pozostałe po rozpadzie w 1991 roku Związku Radzieckiego. Rosjanie nie są tchórzami, ale realistami i zdecydowali się wstrzymać się z działaniami licząc na to, że USA przemyślą swoje działania. W międzyczasie – zachęca Roj – Rosja może wykorzystać chwilę oddechu, którą zyskała, odpierając wyzwanie z strony NATO, i „podreperować siły zbrojne” i przygotować się na kolejną nieprzyjemną niespodziankę.

Eric Walberg pisze dla tygodnika Al.-Ahram. Można przeczytać jego artykuły na stronie http://ericwalberg.com/

źródło tłumaczenia: saurom.blog.onet.pl [w tłumaczeniu zrobiliśmy odrobinę zmian, starając się jak najmniej ingerować w cudzą pracę. Mamy nadzieję, że autor przekładu nie będzie miał nam tego za złe. To bardzo cenny i trafnie wybrany tekst.]

Advertisements

Dodaj komentarz »

Brak komentarzy.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: