PRACowniA

14 kwietnia 2014

Geopolityka imperium: Teoria Heartlandu H. Mackindera i doktryna powstrzymywania Rosji

Filed under: Polityka — iza @ 12:06
Tags: , ,

Niall Bradley
Sott.net
2 kwietnia 2014 15:17 CDT

Rosja chce wojny. Patrzcie, jak blisko naszych baz wojskowych umieścili swój kraj.

„To, co się stało na Krymie, jest odpowiedzią na układ, przez który upadła ukraińska demokracja. I ma to swój powód: antyrosyjska polityka USA i niektórych krajów europejskich. Starają się one otoczyć Rosję w celu osłabienia jej i ostatecznie zniszczenia… Istnieje pewna ponadnarodowa elita, która pielęgnowała to marzenie przez 300 lat”.
~ Prezydent Wenezueli Nicolas Maduro, 19 marca 2014

„Historia się nie powtarza, ale się rymuje”
~ przypisywane Markowi Twainowi

To, co się ostatnio dzieje na Ukrainie, ma niewiele sensu, jeśli nie widzi się tego w szerszym kontekście geopolitycznym i historycznym, dlatego też starając się to zrozumieć, sięgnąłem po książki historyczne.Europa Wschodnia w całości (albo przynajmniej w większości) jest słowiańska. Te narody mają więcej wspólnego ze sobą nawzajem (genetycznie, kulturowo, gospodarczo itd.) niż z Europą Zachodnią czy Amerykanami. Głównym powodem wielu historycznych zatargów między nimi była [niejawna] ingerencja zachodnich imperiów, które inicjowały podziały i konflikty, żeby łatwiej było nimi rządzić. Ukraina jest z nazwy niezależnym państwem narodowym” od 1991 roku, ale od tego czasu była całkowicie zależna od zewnętrznego wsparcia. I większość tego „wsparcia” nie była w jej najlepszym interesie, oględnie mówiąc.

Krótka odpowiedź na pytanie, dlaczego USA uknuły swój postrzelony plan obalenia Janukowycza w listopadzie ubiegłego roku, jest taka, że ich prawdziwym celem była Rosja, bo stoi na drodze światowej dominacji elity bankowej, z centrum jej imperium w USA. Dłuższa odpowiedź jest bardziej skomplikowana, ale w szukając jej odkrywamy zaskakujący historyczny precedens wszystkiego, co się dzieje dzisiaj, aż po uzasadnienia, jakie podają politycy dla robienia tego, co robią.

Zachód opowiada, że to propaganda, chociaż w rzeczywistości było to bliższe prawdy niż propaganda odwrotna, przekonująca, jak zły był sowiecki komunizm.

Od katastrofalnej inwazji Napoleona na Rosję w 1812 roku (a może i wcześniej, jeśli ktoś zdoła doszukać się, dlaczego prezydent Wenezueli Maduro mówi o „300 latach”), mocarstwa zachodnie wielokrotnie próbowały „powstrzymać Rosję” [por. Doktryna powstrzymywania w Wiki – przyp.]. Skąd się wzięło to pragnienie? Według dzisiejszej zachodniej wersji „agresywnej aneksji Krymu” przez Rosję konieczne jest „powstrzymanie pędu Putina do odtworzenia imperium sowieckiego” oraz „niedopuszczenie, by Rosja Putina zachowywała się jak nazistowskie Niemcy”.

Centralnym punktem jest tutaj to, że Związek Radziecki był „Imperium Zła”, od którego wyzwoliły się Ukraina, inne byłe republiki radzieckie, kraje Azji Środkowej i państwa członkowskie byłego Układu Warszawskiego z Europy Wschodniej, w tym Polska, i około 1990 roku, kiedy „upadło imperium sowieckie”, kraje te przyłączyły się do wolnego świata i takiegoż handlu. A wszystko to, oczywiście, jest oparte na obstawaniu Zachodu przy tym, że sowiecki komunizm był „źródłem wszelkiego zła” i musiał być tępiony wszędzie, gdzie się rozpleniał (lub podejrzewano, że się rozplenia) po drugiej wojnie światowej.

W istocie, możemy cofnąć się jeszcze bardziej, ale zanim to zrobimy, rozważmy zaangażowanie MFW w Europie Wschodniej w ciągu ostatniego ćwierćwiecza. MFW nie pojawia się na scenie dopiero teraz z „bardzo potrzebnymi zastrzykami gotówki” dla gospodarki ukraińskiej. Zachodni ekonomiści, naukowcy, bankierzy i przemysłowcy skutecznie zajeżdżali gospodarkę Europy Wschodniej, od kiedy ta „wygrała niepodległość od Rosji”. Przeczytajcie ten raport ukraińskiego parlamentarzysty, żeby zorientować się co do stopnia decymacji, jaka miała miejsce na Ukrainie w latach 90. ubiegłego wieku – liczba ludności faktycznie zmniejszyła się bardziej niż podczas II wojny światowej. Kredyty MFW zwykle nie idą do kasy państwa zapisującego się po „pomoc” – idą na spłacanie odsetek od zadłużenia kraju. W zamian sygnatariusze tych śmiercionośnych pożyczek otrzymują „wskazówki”, do których muszą się stosować, jeśli chcą, żeby te pieniądze – podzielone na transze – nie przestały płynąć do dłużników, a tym samym zapobiegły dalszemu narastaniu długów. Taka rada – „warunki strukturalne”, w terminologii technokratycznej – zasadniczo sprowadza się do: „Sprzedajcie wszystko… nam”.

Więc to nie „spontaniczny chwilowy chaos” spowodował w latach 90. powszechną masakrę gospodarczą w Europie Wschodniej. Katastrofalne rezultaty były bezpośrednią konsekwencją zachodniej polityki pieniężnej i gospodarczej, narzuconej na ten region. I tak mieliście to barbarzyńskie okrucieństwo, kiedy miliony Polaków nagle nie były w stanie kupować żywności, która była eksportowana, aby zarobić dolary, które szły na spłaty zadłużenia kraju – długi, które zostały „przywołane” w zamian za prawdziwe bogactwo tych krajów, a zwłaszcza ich zasoby naturalne i przemysł krajowy.

Ognisko demokracji: rosyjska Duma zaatakowana w 1993 r. przez kontrolowany przez MFW rząd Jelcyna

Rosja też została potraktowana tą „terapią szokową”. Zajrzyjcie do rozdziału 11 „Doktryny szoku” Naomi Klein, a zobaczycie pełną grozy opowieść o tym, co się tam stało (‘Ognisko młodej demokracji. Rosja wybiera opcję Pinocheta’). Rosjanie nie przyjęli jednak ludobójstwa gospodarczego z założonymi rękami. Do roku 1993 zdali sobie sprawę, że jedyna „wolność i demokracja”, jaką dostają, to w rzeczywistości skrajnie prawicowa forma „gospodarczej terapii szokowej”. Zajęli budynki rządowe w Moskwie, próbując powstrzymać grabież ich kraju i przywrócić porządek. W środku pełnego napięcia impasu, ni z tego ni z owego pojawili się znikąd „nieznani snajperzy” i zaczęli strzelać ludziom w głowy. Jelcyn myślał, że pociski pochodziły z jakiejś frakcji armii, która zaszyła się w moskiewskim Białym Domu, i nakazał lojalnym mu siłom zaatakować budynek. Setki osób zostało zabitych, a wraz z nimi zginął pierwszy (i ostatni) rosyjski wypad po zachodnią liberalną demokrację ™.

W ten to sposób pojawiło się „Państwo-Mafia” oligarchów „Rodziny Jelcyna”. Było całkowicie tworem zachodnich interesów finansowych. Przed 1991 rokiem w Rosji nie było miliarderów. I przez ten cały czas zachodnie media śpiewały chwałę Rosji, gdyż wprowadziła „trudne, ale konieczne reformy”, które wykończyły jej bezpieczeństwo socjalne, bazę przemysłową i ludność. Wówczas Rosja była „wolna i liberalna” i wspaniała. Niestety teraz, kiedy Putin zawrócił okręt, a Rosja jest znowu w stanie udaremnić rozprzestrzenianie Wolności i Demokracji ™, po raz kolejny stała się „autorytarna i niedemokratyczna”, czyli po prostu „czystym złem”.

Kiedy spojrzymy w głąb historii, znajdziemy szereg gwałtownych zmian w stosunku Zachodu do Rosji, od bycia „przyjacielem” do bycia „wrogiem”, niemal z dnia na dzień. Widzieliśmy to wyraźnie z końcem II w. św., kiedy stalinowski Związek Radziecki z bycia „naszym wspaniałym sojusznikiem” stał się „nowym Hitlerem”, choć strefy wpływów wschodniej i zachodniej Europy zostały dokładnie omówione i uzgodnione przez siły alianckie w czasie wojny (patrz: Kontrowersje Syjonu Douglasa Reeda). Przed I w. św. Rosja była „naszym sprzymierzeńcem” w sojuszu „Potrójnej Ententy” z Wielką Brytanią i Francją. Pod koniec wojny była „bolszewickim zagrożeniem”. To zrozumiałe, Rosja stała się wówczas zdecydowanie antyimperialistyczna i antykapitalistyczna. Jednak mniej znany jest fakt, że bolszewicy też byli w pełni tworem zachodnich interesów finansowych (patrz: Wall Street i rewolucja bolszewicka Anthony’ego Suttona).

[przyp.: wideo – wywiad z Suttonem, z polskimi napisami:

Połączcie to z filmem How the Bolsheviks subverted the 1917 Russian revolution, niestety wersja angielska, o dramatycznej historii prawdziwej oddolnej rewolucji i marynarzy z Kronsztadu, a zobaczycie, jak ignorancki jest powszechny wschodnioeuropejski stosunek do radzieckiego komunizmu vs. tzw. Zachodu.]

W szerokim ujęciu historii XX wieku wszystkie działania Rosji, a przynajmniej większość, miały defensywny charakter. Nie próbuję minimalizować rozmiarów zbrodni żadnego z jej przywódców – a było ich wiele, popełnionych przeciwko sąsiednim narodom i własnemu społeczeństwu – ale w kategoriach „porównawczego imperializmu”, że tak powiem, nie przypominam sobie, żeby wojsko rosyjskie kiedykolwiek przeprowadzało operacje „shock-and-awe” (szoku i przerażenia) gdzieś hen, ponad 10.000 km od swoich granic, albo dokonało rzezi miliona ludzi innego narodu – ludzi, którzy nie mieli w ogóle żadnego związku z Rosją.

Radziecki żołnierz macha czerwonym sztandarem na centralnym placu Stalingradu w 1943 roku.

Mackinder i teoria Heartlandu

Przed amerykańskim imperium było imperium brytyjskie, a przed Zbigniewem Brzezińskim był Halford Mackinder. Ten oxfordzki naukowiec, który zmienił się w politycznego guru, był „geografem”, ale cechowała go także pewna „pracowitość i wytrwałość”, dzięki którym stał się brytyjską szarą eminencją na rzecz państw Europy Wschodniej, powstałych z upadłych imperiów europejskich po I w. św. W 1904 roku Mackinder przedstawił towarzystwu Royal Geographical Society artykuł zatytułowany The Geographical Pivot of History, w którym sformułował teorię „Heartlandu”, którą sam później sprowadził do tego:

„Kto panuje nad Europą Wschodnią, rządzi Sercem Lądu (Heartlandem).
Kto panuje nad Sercem Lądu, rządzi Wyspą Świata.
Kto rządzi Wyspą Świata, ten panuje nad światem”.
~ Mackinder, Idee demokratyczne a rzeczywistość, tłum. R. Domke (Democratic Ideals and Reality, str. 194)

Do czego odnoszą się te archaiczne terminy? Termin „Europa Wschodnia” jest dość oczywisty: Bałkany, Ukraina, Białoruś, Polska, „europejska” Rosja i kraje bałtyckie. „Heartland” rozciągał się od Wołgi po rzeki Jangcy i od Himalajów po Ocean Arktyczny. „Wyspa Świata”… no patrzcie… to wszystkie przyległe lądy Europy, Azji, Bliskiego Wschodu i Afryki – tak, w zasadzie wszystko z wyjątkiem obu Ameryk i Australii. Wystarczy popatrzeć na jego mapę świata:

© Royal Geographical Society

Nazywając obie Ameryki „odległymi wyspami”, a Wyspy Brytyjskie „zewnętrznymi wyspami”, Mackinder podkreślał, że są one peryferyjne w stosunku do „centrum”, tej osiowej strefy”, którą okazuje się być Rosja. Tu kończy się wkład Mackindera jako geografa, a zaczyna jako sługi imperium. Mackinder już 100 lat temu rozumiał, że uzyskanie całkowitej dominacji nad „Wyspą Świata” konwencjonalnymi środkami było (i jest) mrzonką szafarzy imperiów, takich jak dzisiejszy „Sojusz Atlantycki” USA-UE, a to dlatego, że łączna populacja i zasoby tego ogromnego, połączonego i wzajemnie zależnego lądu daleko przewyższają ich „Dalekie Wyspy” – Wielką Brytanię i Amerykę Północną. Co w takim razie robić?

Halford Mackinder

Podczas gdy ich nieustająca propaganda (będąca projekcją) przedstawia „stale obecne zagrożenie ze strony Rosji” (i czasami innych euroazjatyckich rządów), i to zagrożenie globalne, a Rosja jest jakoby gotowa wyrwać się z „powstrzymywania” i przejąć „Wyspę Świata”, a następnie „Dalekie Wyspy”, prawdziwym celem ich „Wielkiej Gry” jest „zwalczenie tych czynników fizycznych i technologicznych, które sprzyjały powstawaniu wielkich kontynentalnych imperiów w Eurazji”.[1] Innymi słowy, zdawszy sobie sprawę, że zostali naturalnie wyłączeni z centrum akcji z powodu lokalizacji na odległych wyspach „peryferyjnych”, zorientowali się, że jedynym sposobem na ustanowienie kiedykolwiek globalnego imperium jest okresowe organizowanie niszczycielskiej imprezy poprzez wmanewrowywanie krajów na masie lądowej we wzajemne rzezie, a potem, zanim ktokolwiek zdołał otrząsnąć się z szoku i dostatecznie umocnić się ekonomicznie i militarnie, wkraczali i „resetowali” stosunki między narodami w sposób, jaki według ich szacunków miał sprzyjać utrzymaniu i rozwojowi anglo-amerykańskiej hegemonii.

Mackinder, nawiasem mówiąc, był bezpośrednio zaangażowany w przeprojektowywanie mapy Europy Wschodniej. Uczestnicząc w paryskiej konferencji pokojowej pod koniec I w. św. z ramienia brytyjskiego urzędu spraw zagranicznych, bezpośrednio nadzorował rozpad czterech przegrywających imperiów Eurazji (niemieckiego, austrowęgierskiego, osmańskiego i rosyjskiego) na umowne państewka „w celu zamknięcia eurazjatyckich bram Heartlandu prowadzących do brytyjskich wrogów i utrzymania międzynarodowego status quo korzystnego dla interesów narodów anglosaskich„.[2] Dokładnie ta sama „logika” rządzi obecnie.

Oczywiście ta „logika” jest starsza niż teoria Heartlandu Mackindera, a od tamtego czasu „wynaleziono” nowe sformułowania, ale umysł, w którym pojawia się takie myślenie, pozostaje tak samo niepłodny i obcy normalnej ludzkiej percepcji, jak dawniej. William Engdahl w Century of War: Anglo-American Oil Politics and New World Order sugeruje, że teoria Heartlandu była po prostu klarowniejszym objaśnieniem koncepcji „równowagi sił”, tak drogiej brytyjskiej elicie XIX wieku:

Brytyjska dyplomacja uprawiała [tę] cyniczną doktrynę [równowagi sił], która stanowiła, że Brytania nigdy nie powinna utrzymywać sentymentalnych lub moralnych stosunków z innymi narodami jako suwerennymi, szanowanymi partnerami – powinna raczej dbać o własne „interesy”. Strategie brytyjskich sojuszy były ściśle dyktowane tym, co w danym okresie Brytania określiła jako najlepiej służące jej własnym „interesom”.

Ten paramoralistyczny i psychopatyczny sposób patrzenia na świat przenika dominujący język stosunków międzynarodowych i „dyplomacji” – ‘Wielkie Gry’, ‚Wielka Szachownica’, ‘równowaga sił’, ‚szczególne interesy’, itd. Nie znaczy to, że wszystkie kraje i sojusze świata postrzegają świat w takich kategoriach. Oczywiście muszą czasami odpowiedzieć tak, jakby były zaangażowane w geopolityczne szachy, ale to tylko dlatego, że „ta Gra”, jako taka, jest im narzucona przez dominujący Zachód. Należy na przykład zauważyć, że Putin nie lubi dyplomatycznej mowy i wyraził swoje zdumienie zachodnimi grami umysłu na konferencji prasowej po lutowym zbrojnym zamachu stanu w Kijowie:

„Język dyplomatów, jak wiemy, ma za zadanie ukrycie ich myśli. […] Czasami odnoszę wrażenie, że gdzieś w całym tym ogromnym bajorze, w Ameryce, ludzie siedzą w jakimś laboratorium i prowadzą eksperymenty, jak ze szczurami, bez faktycznego rozumienia konsekwencji tego, co robią. Dlaczego muszą to robić? Potrafi to ktoś wyjaśnić? Nie ma dla tego żadnego wytłumaczenia”.

Z „Teorii Heartlandu” i podobnych sformułowań z zakresu „teorii gier” opracowanych przez psychopatyczne umysły przebija poczucie wiecznego wyspiarskiego kompleksu zachodnich elit. Widać to wyraźnie, kiedy oskarżają Euroazjatów i innych o to, co sami robią i na co sami chorują: nienasycony pęd do dominowania nad wszystkim. Sam fakt, że istnieją na tym świecie ludzie, którzy postrzegają świat w taki bezwzględnie megalomański sposób, prowadzi do tych „wielkich gier” i metodycznego wysiłku dominowania i kontrolowania całej Ziemi. Tak, jest to zachowanie psychopatyczne, napędzane przez ślepą chciwość i nadarzające się okazje, ale w ich szaleństwie jest także metoda. Gdyby mogli, skolonizowaliby również inne światy.

Ale nie musicie wierzyć mi na słowo…

Świat został już prawie całkiem rozparcelowany, a to, co jeszcze z niego pozostało jest rozdzielane, przejmowane i kolonizowane. Pomyśleć tylko o tych gwiazdach, które widać na nocnym niebie, tych rozległych światach, pozostających poza naszym zasięgiem. Gdybym mógł, zaanektowałbym te planety. Często o tym myślę. Robi mi się smutno, kiedy widzę je tak wyraźnie, a one są tak daleko.
~ Cecil Rhodes

Zachęcam do wysłuchania naszej audycji z 30 marca b.r. z udziałem Erica Walberga na SOTT Talk Radio. Walberg jest autorem książki Postmodern Imperialism: Geopolitics and the Great Games (Postmodernistyczny imperializm. Geopolityka i Wielkie Gry). Myślę, że zrobił świetną robotę, wyjaśniając „geopolitykę” i to, w jaki sposób uformowało się to globalne imperium w ciągu ostatnich 150 lat.

Przypisy

1. “Geopolitics, Federalism, and Imperial Defence: Halford Mackinder and Eastern Europe, 1919-20” [Simone Pelizza], praca przedstawiona na konferencji Central and Eastern Europe in World Politics after Versailles: Towards a New International History, University of Oxford, Wydział historii, 4-5 października 2013 r.

2. Ibid.

Niall Bradley

Redaktor SOTT.net, współgospodarz cotygodniowych audycji SOTT Talk Radio. Swoje artykuły autorskie (SOTT Fokus), dotyczące machlojek elit i tak zwanej zmiany klimatu, Niall publikuje również na swoim blogu NiallBradley.net.

 

PS / Warto przeczytać: Rosja i globalna agenda USA – F. William Engdahl
– –

Ten artykuł jest przekładem oryginału zamieszczonego w języku angielskim na stronie:

dokonanym przez polskich tłumaczy z grupy QFG – edytorów blogu PRACowniA.

Materiał ten został opublikowany przez SOTT.NET – projekt Quantum Future Group, Inc – i jest jego własnością. Zezwala się na kopiowanie i publiczne rozpowszechnianie pod warunkiem podania oryginalnego źródła i autora oraz żródła przekładu.

Dodatkowe informacje uzyskasz pisząc na adres: pracownia-iv@o2.pl

 

Reklamy

11 Komentarzy »

  1. Patrząc na te mapki zapytuję: czy naprawdę to Rosja chce wojny? Jeżeli miałem jakieś wątpliwosci, to ich sie pozbyłem – to USA jest najwiekszym państwem-terrorystą na swiecie.

    Komentarz - autor: tmzj — 14 kwietnia 2014 @ 12:21

  2. Co za wspaniała praca. Nawet sobie pomyślałem, że kiedy się czyni zło, to jest to dobro. Niestety to tylko byłaby projekcja cierpiącego umysłu. Nic nie unicestwi faktu, nawet takiego że to Ruso-Sowiety i Niemco-Rzesza są najbardziej bandyckimi krajami w nowożytnym świecie. I albo Ameryka da im zdrowo po pyskach i to możliwie szybko, albo ci unicestwiacze życia, zabiorą się za nas po raz enty. Wtedy noc w dzień przysłoni światło.

    Komentarz - autor: tumry — 14 kwietnia 2014 @ 16:46

  3. Podziękowania dla Nialla Bradleya, dla tłumacza i wszystkich współpracowników za nader wnikliwy artykuł 🙂

    Komentarz - autor: Mariam — 14 kwietnia 2014 @ 19:31

  4. kredyty idą…ciekawe postrzeganie rzeczywistości. Pieniądze nawet nie wypływają poza macierz dyskową, na której są wpisanie w postaci ciągu zer i jedynek. Współczesne wojsko to doradca finansowy.

    Komentarz - autor: TomaszMajewskiShow — 14 kwietnia 2014 @ 22:58

  5. Marzy mi się zgoda i zjednoczenie narodów słowiańskich o ile to możliwe. Jednakże muszą one dokonać naprawy tego co popsute i wyrzec się egoizmów. Nie można pozwolić, aby być w cudzych rękach narzędziem, ponieważ wyrastamy z tej samej odrośli nie jako lepsi, czy gorsi ale inni i nie musimy swojej inności zwalczać lecz nich będzie zwornikiem naszej wspólnoty.
    Nadchodzi czas korzystny, by dokonać remanentu. Bardzo dobry czas.

    Komentarz - autor: Trak — 15 kwietnia 2014 @ 01:09

  6. Jestem zbudowany tym, że Polacy jako naród słowiański odkrył i uświadomił sobie tkwiący w nich genotyp kultury anglosaskiej. God save the West.
    Gdyby nie UE, USA i NATO to dzisiaj jedlibyśmy korzonki i grzyby. A ja tak lubię ostrygi i Dom Perignon.

    Komentarz - autor: matka — 15 kwietnia 2014 @ 11:40

  7. @tumry
    „Nawet sobie pomyślałem, że kiedy się czyni zło, to jest to dobro. Niestety to tylko byłaby projekcja cierpiącego umysłu.”

    Zdaje się, że twój umysł jest cierpiący. Ty nie tylko projektujesz „zło” na „dobro”; twój sposób rozumowania jest li tylko myśleniem życzeniowym, nie znajdującym żadnego oparcia w faktach.

    Komentarz - autor: Magia — 15 kwietnia 2014 @ 17:04

  8. @matka
    No proszę, „genetyk kulturowy” się objawił! 😀

    Objaśnisz Urbi et Orbi czym jest „genotyp kultury anglosaskiej”, i przez jakie geny jest kodowany?

    Komentarz - autor: Magia — 15 kwietnia 2014 @ 17:07

  9. Od katastrofalnej inwazji Napoleona na Rosję w 1812 roku (a może i wcześniej, jeśli ktoś zdoła doszukać się, dlaczego prezydent Wenezueli Maduro mówi o “300 latach”), mocarstwa zachodnie wielokrotnie próbowały “powstrzymać Rosję”

    Próbowałam doszukać się tych 300 lat z wypowiedzi Maduro. Być może chodzi mu o to, że rosyjska i męska linia Romanowów wygasła wraz ze śmiercią Piotra II w 1730 roku. Od tamtej pory, czyli od intronizowania Piotra III (impotenta seksualnego i intelektualnego, którego pozbyła się jego własna żona, Katarzyna) aż do przewrotu bolszewickiego (finansowanego przez Zachód), Rosją rządzili władcy („po mieczu”) z dynastii Holstein-Gottorp-Romanow, powiązani z domem habsbursko-lotaryńskim.
    Linia żeńska też od 300 lat nie miała nic wspólnego z Rosją. Przecież Katarzyna II Wielka nie była Rosjanką tylko Niemką, księżniczką anhalcką o imionach Zofia Fryderyka Augusta. Psychopatką, która zalegalizowała handel żywym towarem, czyli rosyjskimi chłopami.

    Nie mam pojęcia, czy o to chodziło Maduro. Ot, dzielę się tylko własnymi myślami.

    Komentarz - autor: Magia — 15 kwietnia 2014 @ 17:51

  10. Kiedyś w sieci spotkałem artykuł, traktujący o komputerowej analizie stosunków w Europie na przestrzeni kilku ostatnich wieków. Efektem analizy był wniosek, że na wszelkich konfliktach i wojnach zyskiwali wyłącznie Anglicy. Czy ktoś jest w stanie przytoczyć ten artykuł (lub link) ?

    Komentarz - autor: Zbigniew — 17 kwietnia 2014 @ 19:12

  11. @Zbigniew

    Jedyne, co przychodzi mi do głowy, to Peter Turchin i jego kliodynamika. Zobacz, czy to brzmi znajomo:

    Historia toczy się kołem. Kołem przemocy.

    http://en.wikipedia.org/wiki/Peter_Turchin

    Nie udało mi się jednak u niego znaleźć konkluzji, o którą pytasz, więc nie mam pojęcia, czy to o niego chodzi.

    Komentarz - autor: iza — 19 kwietnia 2014 @ 15:32


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: