PRACowniA

21 Styczeń 2014

Ko(s)miczne czynniki rozpadu jądrowego?

Arkadiusz Jadczyk
Sott.net
5 stycznia 2014, 08:48 CST

© Simon Swordy (U. Chicago), NASA

Ten artykuł jest dalszym ciągiem poprzedniego „Cosmos reflecting on a nuclear level” [Obraz kosmosu na poziomie jądrowym]. Tym razem zajmę się pewnymi szczegółami całej tej ko(s)micznej historii. W rzeczy samej, ma ona kosmiczny rozmiar, ale ma też swoją komiczną stronę.

Zaledwie kilka dni temu skończyłem pisanie surowej wersji jednego z rozdziałów mojej książki o kwantowych fraktalach. Rozdział ma tytuł „Stochastyczny charakter kwantowych procesów pomiaru”. Stochastyczny, czyli inaczej przypadkowy, a przypadkowy to inny sposób powiedzenia, że nie rozumiemy, dlaczego coś się zdarza i nie potrafimy przewidzieć wyników, aczkolwiek wygląda na to, że jesteśmy w stanie przewidzieć średnią. Wiele zjawisk można uważać za „przypadkowe”, nie tylko wyniki totka. Ale czy faktycznie są one przypadkowe? To właśnie jest tematem rozdziału, który ostatnio pisałem, a chodziło w nim o „zdarzenia kwantowe”, często uważane za „naprawdę przypadkowe”. Na przykład nie da się przewidzieć, kiedy rozpadnie się konkretny radioaktywny atom. Przynajmniej tak myślimy. Ale czy jest tak naprawdę?

Nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale napisałem, co mniej więcej wiem o różnych aspektach tego problemu. Napisałem więc swój rozdział i wysłałem go do jednego z czołowych ekspertów od rozpadu jądrowego, prof. A. G. Parkomowa z Moskiewskiego Uniwersytetu im. Łomonosowa (szczegóły w moim poprzednim artykule) z prośbą o skomentowanie. Jednocześnie, jako że omawiałem w tym rozdziale również pewne matematyczne zagadnienia, o krytyczny komentarz poprosiłem również innego kolegę, matematyka i statystyka, J.S., w USA. W odpowiedzi dostałem wspierającą wiadomość z Moskwy i zniechęcającą ze Stanów.

Trochę żartuję. Prof. Parkomow odesłał mnie do pracy Falkenberga z 2001 roku – o tym będzie poniżej. Mój kolega matematyk wytknął mi trochę błędów w mojej angielszczyźnie i wskazał na parę niewłaściwch terminów matematycznych, których użyłem. Zauważył też, że w jednym miejscu zamiast napisać „kosmiczny” napisałem „komiczny”. Uśmiał się przy tym, bo sam jest bardzo sceptyczny co do możliwości istnienia jakichkolwiek wpływów kosmicznych. Uważa, że w swojej otwartości jestem nie tylko naiwny, ale wręcz „niebezpieczny”. Ja pomyślałem, że ta gra słów w ko(s)micznych czynnikach próbuje nam coś powiedzieć, uwzględniłem więc to w tytule tego artykułu.

To, co napisałem powyżej, to zaledwie wstęp. Co z prawdziwą treścią? Czy nie czas zacząć pisać poważnie? W rzeczy samej, już czas i zabiorę się za bardzo poważne zagadnienia. Rozpad jądrowy to bardzo poważny temat i ma poważne konsekwencje. Spójrzmy na ten obrazek zaczerpnięty z Wikipedii:

© Wikipedia — Szereg promieniotwórczy aktynu

Na górze po lewej mamy uran 235. Z jakiegoś powodu jądro tego izotopu w którymś momencie decyduje się skończyć ze swoim życiem, tworząc tym samym tor 231 i emitując cząstkę alfa. Dla każdej próbki uranu taki proces rozpadu połowy tej próbki zajmuje około 704 milionów lat. Ale to nie wszystko. Kiedy prześledzi się łańcuch reakcji, można zobaczyć, że w którymś momencie powstaje nietrwały, acz śmiertelnie niebezpieczny polon 211. Ostatnim ogniwem w łańcuchu jest ołów 207. W międzyczasie pojawiają się rozpady alfa i rozpady beta (a dokładniej, beta minus)

Co to są rozpady alfa i beta?

© www. nuceng.ca – Przykład rozpadu alfa

Rozpad alfa następuje wtedy, kiedy jądro emituje dwa protony i dwa neutrony, związane w jądro helu, jak przedstawiono na poniższym diagramie:

Rozpad beta (-minus) następuje wtedy, kiedy jądro wypromieniowuje elektron (o ładunku ujemnym) i nieco tajemnicze neutrino. Podczas gdy elektrony łatwo zobaczyć i wykryć, neutrina są znacznie “ciemniejsze”. Mogą należeć do czarnej części naszego wszechświata. Ale że łatwo je narysować, oto diagram rozpadu beta minus:

© http://www.nuceng.ca/ — Rozpad beta minus

Skoro jesteśmy przy wpływie ko(s)micznych czynników na tempo rozpadu jądrowego, to zazwyczaj właśnie rozpady beta podlegają (albo nie) „jakimś wpływom”. Tempo rozpadu alfa jest bardziej oporne w stosunku do kosmicznych i psychicznych mocy.

Kiedy się to wszystko zaczęło? Cała ta wczorajsza „pseudo-nauka”, która dziś stała się wiodącą gałęzią nauki, a jutro będzie nauczana w przedszkolach?

Jak wspomniałem powyżej, A. G. Parkomow odesłał mnie do pracy Falkenberga z 2001 roku. Można ją ściągnąć z internetu:

Apeiron, Vol. 8, No. 2, April 2001 32
© 2001 C. Roy Keys Inc.
Radioactive Decay Caused by Neutrinos?
Eckhard Dieter Falkenberg
Uhldingen, Germany

Zauważcie, że została ona opublikowania w „dziwnym” czasopiśmie, prawdopodobnie dlatego, że w tamtym czasie wszystkie mainstreamowe czasopisma z pewnością odrzuciłyby takie heretyckie twierdzenie. Z dyskusji na Belief.net sprzed zaledwie czterech lat dowiadujemy się, że:

Apeiron to czasopismo marginalne, z pogranicza nauki. Nie jestem w stanie doszukać się, kim jest Eckhard Dieter Falkenberg ani znaleźć jakichkolwiek referencji.
…..
To by zamykało sprawę. Nie ma sensu tego dalej rozpatrywać.

Tak się składa, że mam przyjaciela, matematyka, który się tym zainteresował i rok później w tym samym pogranicznym czasopiśmie opublikował swoją krytyczną analizę heretyckich twierdzeń Falkenberga. Ten przyjaciel, Gerhard W. Bruhn (nawet napisaliśmy wspólnie jedną pracę) doszedł do wniosku, że jest to nonsens, metodologia jest błędna i nic nie wskazuje, żeby jakiekolwiek czynniki kosmiczne mogły mieć wpływ na tempo rozpadu nuklearnego.

To by zamykało sprawę. Ale czy faktycznie zamyka?

A. G. Parkomow był na tyle miły, że przysłał mi dzisiaj swoje wykłady z lutego 2013, jakie miał w Instytucie Badań Nuklearnych Rosyjskiej Akademii Nauk. Swoje wykłady zakończył taką konkluzją:

Zaobserwowane efekty są ważne, pokazują bowiem podstawową możliwość wpływania na radioaktywność. A jeśli nauczymy się, jak kontrolować szybkość rozpadu promieniotwórczego w dostatecznie szerokim zakresie, możliwe będzie stworzenie zupełnie nowej energetyki – bez odpadów radioaktywnych i bezpiecznej biologicznie. (moje tłumaczenie z rosyjskiego).

Najwyraźniej profesor Parkomow nie został spalony na stosie.

Co było herezją wczoraj, nie jest herezją dzisiaj, przynajmniej w jakimś zakątku świata.

O co więc w tym wszystkim chodzi? Być może żyjemy w czasach rewolucji, a przynajmniej przedrewolucyjnych. Alchemia jądrowa powoli staje się czymś rzeczywistym. Być może nie będziemy musieli czekać, aż umrą wszyscy obrońcy starego porządku.

W 2012 roku do zasobów preprintów arxiv.org z dziedziny fizyki trafił ten artykuł:

Is Radioactive Decay Really Exponential? (Czy rozpad promieniotwórczy rzeczywiście jest wykładniczy?)
Philip J. Aston
Department of Mathematics, University of Surrey
Guildford, Surrey GU2 7XH, UK
April 27, 2012

Artykuł kończy się tak:

Pytanie, czy rozpad radioaktywny jest wykładniczy w długiej skali czasowej, na które próbujemy odpowiedzieć, wzbudza oczywiście duże zainteresowanie teoretyczne. Jednakże stawka jest wysoka w wymiarze praktycznym, ponieważ wiele metod datowania sięgającego w odległą przeszłość opiera się na założeniu wykładniczego rozpadu powoli rozpadającego się izotopu [4]. Jeśli rozpad węgla C14 jest w istocie niewykładniczy, to i w przypadku każdego innego izotopu o długim okresie rozpadu nie można zakładać rozpadu wykładniczego, co podważyłoby same podstawy współczesnych metod datowania. Jeśli ta teza się potwierdzi, konieczna będzie całkowita rewaluacja zarówno naszego podejścia do radioizotopowych metod datowania, jak i wielu przyjętych obecnie datowań uzyskanych tymi metodami.

Chciałbym powtórzyć:

… co podważyłoby same podstawy współczesnych metod datowania. Jeśli ta teza się potwierdzi, konieczna będzie całkowita rewaluacja zarówno naszego podejścia do radioizotopowych metod datowania, jak i wielu przyjętych obecnie datowań uzyskanych tymi metodami.

Czyż nie jest to dość alarmująca ko(s)miczna wiadomość?

Ciąg dalszy nastąpi.

Arkadiusz Jadczyk

Arkadiusz Jadczyk jest fizykiem teoretycznym i mężem założycielki SOTT, Laury Knight-Jadczyk.

Profesor Jadczyk jest zafascynowany zagadnieniami podstaw teorii kwantów i jej związkiem z filozofią nauki i teoriami poznania, świadomością i umysłem. W przeszłości pracował nad algebraicznymi metodami i podstawami teorii kwantów, metodami geometrii różniczkowej w teorii pola, teoriami grawitacji, teoriami ukrytych wymiarów Kaluzy-Kleina oraz supersymetrią, geometrią nieprzemienną i fraktalami.

Zainteresowany czytelnik może zajrzeć na jego stronę internetową i na podstronę Research Gate.
– –
Zainteresowani tematem mogą też zajrzeć do wpisu Jątrzenie jąder na polskim blogu Autora, gdzie przedstawił on skrót tego artykułu pod nieco innym kątem i gdzie toczyła się na ten temat dyskusja.

– –

Ten artykuł jest przekładem oryginału zamieszczonego w języku angielskim na stronie:

dokonanym przez polskich tłumaczy z grupy QFG – edytorów blogu PRACowniA.

Materiał ten został opublikowany przez SOTT.NET – projekt Quantum Future Group, Inc – i jest jego własnością. Zezwala się na kopiowanie i publiczne rozpowszechnianie pod warunkiem podania oryginalnego źródła i autora oraz żródła przekładu.

Dodatkowe informacje uzyskasz pisząc na adres: pracownia-iv@o2.pl

2 komentarzy »

  1. Bardzo ciekawe i jutro poczytam więcej plus blog Profesora Jadczyka…
    Skojarzyły mi sie z powyższym – nie wiem dlaczego -dwie sprawy.
    Pierwsza to informacja jaka onegdaj przeleciała i szybko znikneła o tym ze niektóre doświadczenia chemiczne – tworzenie pewnych związków – które nie mogły z „zasady” powstawać powiedzmy 100 lat temu, teraz udaje się przeprowadzać i uzyskiwac. I jeżeli ktoś jeden na świecie pomyślnie coś do tej pory „niewykonalnego” zrobi, to potem już z coraz wiekszą „ochotą” materia jakby „uczyła sie” i „poddawała” niejako „zakazanym” wczesniej doświadczeniom… Z tym sie wiażą rózne teorie bardziej skierowane w kierunku sf – różnych „monad”, „myslni” i ogólnej teorii pola psychicznego ludzkości…

    A druga myśl to taka że tak naprawdę nie mamy pewności skąd sie np. wzięła na Ziemi ropa…
    Łomonosow twierdził że jest tworzona i odtwarzana w głebi ziemi i że ten proces trwa nadal. Radziecka i rosyjska nauka nigdy nie wycowała się z tych kierunków myślenia. Co ciekawe – amerykanie – którzy przecza tej teorii i wyznają ogólnie przyjęta teorie powstania ropy – mają dużo mniejsze „trafienia” przy wierceniach. Rosjanie z kolei, zgodnie z pogladami Łomonosowa szukaja weglowodorów na uskokach tektonicznych, bo twierdza że po trzesieniach ziemi w tych miejscach pojawia sie ropa nawet tam gdzie ja już całkiem „wyssano”. I o dziwo maja dwa razy większa „trafialnośc” w poszukiwaniach niz Amerykanie…
    PZDR
    K.

    Komentarz - autor: Kodłuch — 23 Maj 2014 @ 01:05

  2. @Kodłuch

    „Rosjanie z kolei, zgodnie z pogladami Łomonosowa szukaja weglowodorów na uskokach tektonicznych, bo twierdza że po trzesieniach ziemi w tych miejscach pojawia sie ropa nawet tam gdzie ja już całkiem „wyssano”. I o dziwo maja dwa razy większa „trafialnośc” w poszukiwaniach niz Amerykanie…”

    To mnie trochę zasmuciłeś, bo ja łudziłem się, że ta fatalna ropa wreszcie się skończy i dożyję końca ery pojazdów „rakotworów”:/

    Pozdrawiam

    Komentarz - autor: fox — 23 Maj 2014 @ 14:43


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: