PRACowniA

28 października 2013

Psychopatyczne spojrzenie na wartość życia ludzkiego

Lisa Guliani
Sott.net
Czwartek, 17 października 2013 06:15 CDT

Jak bardzo chcesz, żebym się zamknęła?
[Zdjęcie: Afgańska dziewczyna, Taran Akbari, krzyczy w reakcji na eksplozję]

Myślenie, że utrata bliskiej osoby może być ‘zrekompensowana’, wydaje się mi spaczone. Spójrzcie na kraje zaatakowane przez rządowy syndykat zbrodni USA.

Nawet gdyby ten pozorny rząd miał zaoferować odszkodowanie i ”list z przeprosinami” rodzinom wszystkich zamordowanych, na przykład przez drony, czy to by wystarczyło? Czy to właśnie nazywamy sprawiedliwością? Czy ‘zrekompensuje’ to bezsensowne, niepotrzebne, systematyczne pozbawianie z zimną krwią życia tak wielu ludzi? Czy zmyje to świadomość, że zostały zamordowane dzieci? Czy zapewni to rozgrzeszenie? Czy krzywda zostanie usunięta zarówno z rejestrów, jak i z pamięci tych, co przeżyli?

Co stanowi ‘wynagrodzenie krzywd’? Pieniądze? Pieniądze, które w wielu przypadkach są ledwie warte papieru, na którym są wydrukowane? Jeśli to wszystko, na co ich stać (choć nawet tego nie robią w większości krajów, zaatakowanych na podstawie fałszywej ”wojny z terroryzmem”), to wydaje mi się, że to ich ”wszystko” nigdy nie będzie wystarczające, nawet w najmniejszym stopniu.

Nie znaczy to, że kiedykolwiek zamierzali ‘zrekompensować’ innym narodom próby zmiecenia ich z powierzchni ziemi, kradzież ich ziemi i zasobów czy mordowanie ich przywódców – nie, nie myślałam tak nawet przez chwilę. Jak można dokonać inwazji, bezlitośnie, zawzięcie atakować jakiś kraj, a potem wrócić i oczekiwać dobrej woli od podbitego narodu?

Co można by powiedzieć? ”Hej, skopaliśmy wam wasze bezbronne tyłki, zalaliśmy ulice krwią waszych ludzi, ale wasza przelana krew to już przeszłość. To my jesteśmy tymi ‘dobrymi gośćmi’. Odbudujemy wam kraj i ‘utrzymamy pokój’, a wy będziecie nazywać nas przyjaciółmi. Świat jest bezpieczniejszy dzięki taktyce szoku i trwogi”. Tak, JASNE!

Ale zapowiadać ‘odszkodowanie’ dla ocalałych z tych przerażających ataków, kiedy nie ma szczerej skruchy ani przyznania się do winy, kiedy nie bierze się na siebie odpowiedzialności za popełnione czyny, kiedy na wysokich stołkach wciąż siedzą ci sami ludzie, a sprawcy zbrodni są ciągle na wolności, żeby mogli dalej bezkarnie zabijać – jakie znaczenie ma potencjalne ‘odszkodowanie’ oferowane post factum tym, którzy przeżyli? Przecież tak naprawdę nikt tu nie ‘przeprasza’. Jeśli już o to chodzi, to jest to ‘krwawa forsa’, inaczej mówiąc, próba szantażu. ”Bierz kasę i zamknij się”.

Szczerze mówiąc, trudno mi sobie wyobrazić, jak bym zareagowała, gdybym była z Afganistanu, Iraku, Pakistanu, Jemenu, Libii, Palestyny itp… gdyby zamordowano mi znajomych i rodzinę, zdziesiątkowano sąsiedztwo i miasto, zniszczono gospodarkę, zamordowano przywódcę, obalono rząd i przejęto władzę. Chyba nie jestem wystarczająco wielkim człowiekiem, bo gdyby to wszystko mnie spotkało, a potem dostałabym bzdurne, nieszczere ‘przeprosiny’ lub ofertę bezwartościowych pieniędzy jako ‘odszkodowanie’, ktoś miałby trochę śliny na twarzy, mówiąc najdelikatniej. Podejrzewam, że inni są obdarzeni tego rodzaju ‘łaską’, jakiej mi brakuje, i podziwiam ich za to, że są w stanie wznieść się ponad swoje cierpienie i zachować się przyzwoiciej.

Ale ja pewnie bym się wściekła.

‘Odszkodowanie’ nic nie znaczy. To pusty gest wyrastający z pustego słowa – za mało, za późno. Możemy sobie wmawiać, że to coś znaczy, ale będzie to jedynie kojące kłamstwo.

Powiedzcie mi, co ta oferta ‘odszkodowania’ dokładnie oznacza dla afgańskiego czy irackiego narodu po tych wszystkich latach ‘szoku i trwogi’, śmierci i zniszczenia, jakie nastały po 9/11?

Co u diabła może ona znaczyć, kiedy Afgańczycy czy Irańczycy patrzą na gruzy i ruiny swojego kraju i pamiętają, jakie było życie, zanim trafili na celownik i stali się w oczach świata ikoną terroryzmu, zanim stracili życie, jakie kiedyś znali, i ukochane, drogie im osoby?

Jak zrekompensować ludziom wyrządzone im nieodwracalne szkody lub zmierzyć wartość ich cierpienia i tego, co zastało wyprute z nich na zawsze? Jak aroganckim, pozbawionym uczuć draniem trzeba być, żeby ‘sugerować’ obraźliwą ‘rekompensatę’, gdy żadna rekompensata nie istnieje?

”Masz tu kilka szekli, kup sobie chusteczki i wytrzyj tę krew z buzi”. [Palestyńska dziewczynka Nesreen Hash’hash postrzelona w twarz przez izraelskiego żołnierza]

Jak można ‘zrekompensować’ coś ludziom, jeśli nie jest ci nawet przykro z powodu zła, jakie zrobiłeś, nigdy nie przyznasz się do przestępstwa i będziesz nadal je ‘usprawiedliwiać’, i wciąż angażujesz się w zbrodniczą działalność?

Rekompensata – i całkowity jej brak – to nic więcej jak okrutny żart. Ten sam żart rozgrywa się tu, na ulicach Ameryki dzień za dniem. Zabawne jest to, że i tutaj, w Stanach, nikt się raczej nie śmieje, a przecież najgorsze jeszcze przed nami.

Widzimy ten okrutny żart zapisany na kartach historii, widzimy, jak rozgrywa się w chwili obecnej, i wydaje mi się, że będziemy go wciąż widzieć w coraz gorzej zapowiadającej się przyszłości. Można się tylko domyślać, ile takich okrutnych żartów nas jeszcze czeka.

Psychopatów nie obchodzi ‘zadośćuczynienie’. Ich pasją jest kontrola. ”Niech umarli grzebią umarłych”.

Ludziom, którzy cierpieli wskutek amerykańsko-NATOwsko-izraelskich ataków militarnych, nie mamy do zaoferowania nic, co by w wystarczającym stopniu zadośćuczyniło ich krzywdom, co naprawiłoby już wyrządzone i wciąż wyrządzane zło. Nie ma takiej możliwości i nigdy nie będzie.

Rzecz w tym, że moim zdaniem nie oferujemy nawet tego, co pozwoliłoby nam twierdzić, że obchodzą nas prawa innych ludzi i respektujemy życie innych, lub że nasi przywódcy i spora część społeczeństwa charakteryzują się jakąś formą ‘człowieczeństwa’.

Zaatakowane narody świata nie trafiły na celownik samotnie. Ameryka też umarła. Wygląda na to, że czymkolwiek było to coś, co dawało iluzję ‘życia’, zanim rozpoczęła się ta makabryczna gra w wojnę prowadzoną wszędzie i cały czas aż do końca świata i w zabijanie wszystkiego co się rusza, nawet i to znikło. Jakby ktoś na twardo wyłączył społeczeństwo, zabijając w nim wszystkie działające procesy.

Tak, ‘Ameryka’ powinna być wciąż brana pod uwagę, ale już nie jako ‘światowe supermocarstwo’. Ameryka stała się jeszcze jedną ofiarą ‘wojny’, niejako rykoszetem. Może któregoś dnia, o ile wcześniej nie zgładzą nas wszystkich komety, ‘Amerykę’ będzie można znaleźć na liście zapomnianych upadłych imperiów, w księdze umarłych, na najwyższej, zakurzonej półce w bibliotece jakiegoś psychopaty.

Jest to surrealistyczne, ale nie zaskakujące, że tak wielka iluzja może pęknąć jak balon i tylko nieliczni to usłyszą, a jeszcze mniej liczni zauważą ostatnie tchnienie umierającej Wolności.

Zastanawiam się, kto w tym wielkim, szerokim, zranionym świecie pospieszyłby ją reanimować, gdyby w ogóle było to możliwe, nie mówiąc już o ‘zrekompensowaniu’.

– –

Ten artykuł jest przekładem oryginału zamieszczonego w języku angielskim na stronie:

dokonanym przez polskich tłumaczy z grupy QFG – edytorów blogu PRACowniA.

Materiał ten został opublikowany przez SOTT.NET – projekt Quantum Future Group, Inc – i jest jego własnością. Zezwala się na kopiowanie i publiczne rozpowszechnianie pod warunkiem podania oryginalnego źródła i autora oraz żródła przekładu.

Dodatkowe informacje uzyskasz pisząc na adres: pracownia-iv@o2.pl

Advertisements

13 komentarzy »

  1. Współczuję wszystkim ofiarom, lecz moja myśl bardziej się kieruje ku rodakom, których wymordowano w 1937 r. w Sowietach w liczbie ponad 100 tys. osób, o czym dotychczas niestety milczano. Czy to się nam podoba, czy też nie, żyjemy w cywilizacji, w której wycenia się życie człowieka (ubezpieczenie).

    Komentarz - autor: tumry — 28 października 2013 @ 20:11

  2. Odkąd świat istnieje rządzi się prawem silniejszego, tak w relacjach między ludźmi, jak i między narodami. Szczególny i wyjątkowy element ewolucji, jeśli ona rzecz jasna istnieje (są ponoć dowody, że nie istnieje). Tak więc pojęcie sprawiedliwości, w powszechnym rozumieniu, można sobie między bajki włożyć dla niezbyt rozgarniętych dzieci. W związku z tym by złagodzić frustracje i rozpacz, jedni dla drugich wymyślili coś na kształt Sądu Bożego, czyli szczególne zadośćuczynienie ale już po śmierci. Zauważmy, bardzo zmyślny i przewrotny manewr idący na rękę bandytom, łotrom, kanaliom i złodziejom (zastanówmy się, może wszystkie religie zostały przez nich spreparowane – nie zdziwił bym się), który chroni ich przed rozliczeniem jeszcze na tym padole łez.
    No dobrze, ale jak dojść sprawiedliwości w konkretnych przypadkach, czy uczynienie tego samego (zgodnie z najstarszym kodeksem prawnym) tym którzy wyrządzili zło da ukojenie i zapomnienie? W dużej mierze tak, choć i tak pozostaną w nas blizny i nieukojony ból po stracie najbliższych. Pamiętajmy i miejmy w świadomości „prawo silniejszego”, żyjmy zgodnie z nim, a nikt nam krzywdy i niesprawiedliwości nie zrobi (chyba, że samobójca).

    Komentarz - autor: Piotr — 28 października 2013 @ 21:54

  3. @tumry
    „Współczuję wszystkim ofiarom, lecz moja myśl bardziej się kieruje ku rodakom, których wymordowano w 1937 r. w Sowietach w liczbie ponad 100 tys. osób, o czym dotychczas niestety milczano.”

    Ja również uważam, że powinno pielęgnować się pamięć o tych, których zamordowano. Jednakże pamiętanie o tych, którzy żyją daje nam możliwość zrobienia czegoś zanim będzie po nich.

    @Piotr
    „No dobrze, ale jak dojść sprawiedliwości w konkretnych przypadkach, czy uczynienie tego samego (zgodnie z najstarszym kodeksem prawnym) tym którzy wyrządzili zło da ukojenie i zapomnienie? W dużej mierze tak, choć i tak pozostaną w nas blizny i nieukojony ból po stracie najbliższych.”

    „I tak pozostaną w nas…”, więc to nie załatwia sprawy, jedynie oczyszczenie się wewnętrznie, daje zmiany. Jeśli założymy, że karma istnieje, to by uniknąć cierpienia, należy zapomnieć o zemście, a zamiast tego znaleźć sposób, by wypuścić negatywne emocje z siebie. Myślę, że jedną z przyczyn cierpienia ludzi na tej planecie jest to, że: dla zachowania „sprawiedliwości”, czasami pozwalamy sobie na zbyt wiele, a dzieje się tak, bo uprzednio nie znajdujemy prawdy, uwolnienia i równowagi wewnątrz siebie.

    Komentarz - autor: Corran Horn — 29 października 2013 @ 01:03

  4. @Corran Horn
    Sprytnie kombinujesz, „oczyszczenie się wewnętrznie” „karma”. Czyżbyś miała coś na sumieniu…, a może należysz do nich, robisz z nimi interesy tzn. z tymi którzy mają (COŚ) na sumieniu, dostałaś takie wychowanie, albo najzwyczajniej w świecie przyjęłaś takie wierzenia (taką naukę)? Można się oburzać i twierdzić, że sprawdziło się to wszystko na sobie. Co najmniej połowa ludzkości to stwierdzi, będąc przy tym niewolnikami łotrów i bandytów, nawet gdyby mieli tzw własną działalność gospodarczą i twierdzili co innego (nie działają w próżni – normy prawne, kontakty, itd – są również na uwięzi). W pełni niezależnych jest bardzo mały procent.
    „Uzasadniajmy” (obracajmy kota ogonem) więc dalej, w myśl zasady by nie spadł włos z głowy łotrom, bandytom i kanaliom. Chyba nie masz tej funkcji?

    Komentarz - autor: Piotr — 29 października 2013 @ 10:04

  5. @Piotr

    Corran Horn jest samcem 😛 -> _http://starwars.wikia.com/wiki/Corran_Horn.

    Ten nick, to taka pozostałość po dawnej pasji, jaką były postacie i ich przygody w świecie Gwiezdnych Wojen.

    „Czyżbyś miała coś na sumieniu…”

    Czy mam coś na sumieniu? Pewnie, że coś mam. Myślę, że każdy ma coś na sumieniu, jakiś mały „grzeszek” chociażby.

    „albo najzwyczajniej w świecie przyjęłaś takie wierzenia (taką naukę)”

    Tak, przyjąłem takie wierzenia, a było to tak:
    Miałem w życiu jedno bardzo zasadne doświadczenie. Miałem „kolegę”, który był bardzo dokuczliwy, nie marnował żadnej okazji żeby mi coś ująć, obrazić mnie, poniżyć w oczach innych. Moim błędem było, że dałem się ponieść swojej nienawiści i przygotowałem zemstę. Sprawiłem mu ból, nawet większy jaki on sprawił mnie. Czy uzyskałem swój cel. Uzyskałem, on dał mi spokój i jako, że to było moim celem, ja dałem spokój jemu. Jednak czy to było w porządku? W tamtym czasie usprawiedliwiałem się tym, że skoro on jest zły dla mnie, to i ja mogę być dla niego. Jednak okazało się, że to nie jest takie proste. Znalazłem się później w podobnej sytuacji jak on, doświadczyłem tych emocji, co ja mu zgotowałem. To co dałem, wróciło do mnie.

    Nie jestem w stanie udowodnić, że karma istnieje. Ale dla mnie osobiście przyczyna i skutek między tym, ci ja zrobiłem i potem tym co doświadczyłem jest oczywisty. Gdzie wtedy popełniłem błąd? Działałem pod wpływem negatywnych emocji. Zabrakło mi asertywności. Dlatego ostrzegam innych, by byli powściągliwi w swoim zachowaniu i wymierzaniu sprawiedliwości, by mogli z większym powodzeniem zaliczyć swoje lekcje.

    Cierpią i giną ludzie na całym świecie, ale czy rozwiązaniem by było, wpaść tam jako silniejszy i porozbijać wszystkich oprawców? Myślę, że Ci ludzie tam są po to żeby odbyć lekcje zgodnie z planem i wtrącając się tam zakłócilibyśmy bieg tych lekcji.

    Ja nie mówię, że przemoc nie może służyć dobru. Może służyć pod warunkiem, że celem jest obronić się, a nie zniszczyć oprawcę.

    Jeszcze co do samych cierpiących, to największą pomocą dla nich jest współczuć im, stanąć po ich stronie, wczuć się w ich sytuację. Pomóc im uwolnić się od emocjonalnej traumy. Ludzie powracają do zdrowia po różnych bardzo ciężkich przeżyciach, kiedy potrafią skutecznie poradzić sobie ze swoimi emocjami, często trzeba im w tym pomóc, my powinniśmy nieść im tą pomoc. Powybijanie zębów komuś, kto nas czy kogoś ugryzł nie zaleczy tych ran.

    Komentarz - autor: Corran Horn — 29 października 2013 @ 14:34

  6. a czy wiecie ze są dwie skale Wartościowania. nie jestem ekspertem (a są tacy) ale wiem i wyczuwam intuicyjnie tą drugą głębszą dającą Zrozumienie i tego pragnę tego szukam.

    Komentarz - autor: The son of the Sun — 29 października 2013 @ 15:35

  7. @Corran Horn

    Hmm…a jednak masz tą funkcję.

    Jesteś pewien, że jesteś samcem? Początkowo sądziłem, że przedstawisz bardziej ważkie argumenty co do swoich racji, ale ostatecznie…się nie myliłem. Nie odsyłam Cię do treści artykułu, ale „negatywne emocje” „asertywność” „emocjonalna trauma” myślę, że dobry psychoanalityk powinien Ci pomóc. Tu jest mowa zupełnie o czymś innym. Adieu

    Komentarz - autor: Piotr — 29 października 2013 @ 19:57

  8. @Piotr
    „Hmm…a jednak masz tą funkcję.”

    Nie rozumiem, o co chodzi z tą funkcją. 🙂 Byłbym wdzięczny, gdybyś mi to przybliżył.

    „Jesteś pewien, że jesteś samcem?”

    Jestem pewien, przyjrzałem się – ptaszek jest na swoim miejscu.

    „Początkowo sądziłem, że przedstawisz bardziej ważkie argumenty co do swoich racji, ale ostatecznie…się nie myliłem.”

    No trudno. Na tyle, na ile było mnie stać, na tyle napisałem…

    „Nie odsyłam Cię do treści artykułu, ale “negatywne emocje” “asertywność” “emocjonalna trauma” myślę, że dobry psychoanalityk powinien Ci pomóc. Tu jest mowa zupełnie o czymś innym.”

    Z tego, co zrozumiałem tekst przeciwstawia sobie dwa punkty widzenia na ludzkie emocje. Z jednej strony mamy do czynienia z psychopatycznym, gdzie nie bierze się prawdziwej wagi emocji, gdzie przelicza się je na pieniądze, a nie widzi się człowieka jako istotę wrażliwą, po drugiej stronie jest punkt widzenia samej autorki, która protestuje przeciwko temu psychopatycznemu poglądowi i sugeruje, że ofiary potrzebują czegoś więcej: prawdziwego współczucia, prawdziwego poszanowanie życia.

    No dobra, może moje komentarze nie trafiają idealnie w ten artykuł, aczkolwiek mimo wszystko podjąłem się problemowi tj z czym mogą stykać się te ofiary oraz napisałem w jakim kierunku zmierzać, żeby im pomóc. Jeśli chcemy pokojowej rewolucji, to pierwszym stopniem powinno być zwrócenie uwagi na ich cierpienie, powinniśmy uczyć się empatii do nich. Nie nienawiści do oprawców. Ale prawdziwego zrozumienia emocjonalnego i intelektualnego w jakiej sytuacji znajdują się ofiary.

    Myślę, że można przeprowadzić rewolucję używając przemocy, ale rewolucjoniści musieli by mieć twarde, dobrze skrystalizowane fundamenty oparte na czystym sercu i klarownym myślą. Wtedy można ruszać dalej. Nie będzie, to wtedy wymierzanie „sprawiedliwości” w stylu: „skurczybyki, wyślijmy ich do piekła, tam gdzie jest ich miejsce.” Mnie też takie słowa przychodzą na myśl, ale dobrze wiem, że ofiary nie cierpią przez przypadek, dobrze wiem, że negatywne emocje nie są dobrym sojusznikiem. Zatrzymać psychopatów – jestem za. Ale musi, to być odpowiednio przeprowadzone. Wolałbym widzieć coś innego niż kolejne krwawe rewolucje.

    Komentarz - autor: Corran Horn — 29 października 2013 @ 23:50

  9. Prawo silniejszego, o którym wspominasz Piotrze, nie rozwiąże żadnego z współczesnych problemów. Siła i znaczna przewaga nad innymi daje złudne poczucie bezpieczeństwa ponieważ, jak sam to zauważyłeś, nie chroni przed samobójcą. Nie chroni nawet przed innym „siłaczem” pragnącym dowieść swojej przewagi nad rywalem.
    Jak spokojnie przyjrzysz się temu światu zobaczysz działanie tego prawa w każdej sferze ludzkiej ekspresji. Rywalizacja, dążenie do przewagi, zwycięstwo i dominacja – sport, gospodarka, polityka, religia, edukacja, dosłownie wszędzie odznacza swoje piętno „prawo silniejszego”.
    To właśnie to prawo jest źródłem zła na tym świecie, bo wyzwala chęć kontroli i dominacji nad innymi (z pozoru słabszymi) – co widać (w skali narodów) na przykładzie Ameryki. Możesz uzbroić się po zęby – i cóż z tego. Możesz karać śmiercią za każde przewinienie – pojawią się kolejni przestępcy.
    To błędne koło od wieków wiążące narody w błędnej strategii przetrwania opartej na strachu i nienawiści. By to przerwać należy wyjść poza to koło, poznać źródło zła i wyplenić je z korzeniami. To źródło nie istnieje w innym człowieku. Zabijając, największego nawet łotra, nie niszczysz korzenia zła, a tylko jego narośl. Odrasta ona niczym Hydra i tak w nieskończoność, aż nie zrozumiesz, że nie tędy droga, że to syzyfowa praca, która nie ma końca.

    Komentarz - autor: Ram — 30 października 2013 @ 11:58

  10. @Ram
    Ciekawe spostrzeżenia myślę, że dużo już rozumiesz, ale analizuj dalej tzw. przyczyny i skutki, a zrozumiesz jeszcze więcej. Ja natomiast nigdzie nie napisałem, że prawo silniejszego jest remedium na zło tego świata (takim oszołomem jeszcze nie jestem). Napisałem, że jego lekceważenie jest w dużym stopniu źródłem rodzącego się zła i jego bezkarności (w społecznych, jak i osobniczych przypadkach), i tylko tyle. W pełni się z Tobą zgadzam, że zabicie nawet największego łotra chodzącego po tej ziemi, nie zniszczy korzeni zła. Dlaczego? Najprościej ujmując, zło nie „mieszka” w jednym łotrze. Tu kłania się dobra definicja zła. Nie twierdzę, że ją znalazłem, ale na swój użytek: tzw. zła osobniczego (mogącego zamieszkać w każdym z nas) i zła ponad osobowego (m.in. strukturalnego, historycznego, społecznego, rozwojowego). Bardzo często te zła przenikają się i wzmacniają, czego potwierdzeniem są historyczne i obecne niewolnictwa, hekatomby nieszczęść i zniszczeń (wojny, zbrodnicze idee). Chcę jeszcze „sprostować” Twoją wypowiedź, nie chodzi o karanie śmiercią za każde przewinienie (skąd taki pomysł), ale karanie tych którzy na tą śmierć zasłużyli bezwzględnie (nieuchronność kary).
    I kończąc refleksja, zła (przede wszystkim tego ponad osobniczego) nie zniszczy jeden człowiek, ani jedno pokolenie, to stopniowy proces historyczny (jest w wielu miejscach zlokalizowane), który będzie jeszcze trwał bardzo długo (pod warunkiem, że człowiek przetrwa). My sprawmy by w nas i wokół nas było go jak najmniej, i to wszystko.

    Komentarz - autor: Piotr — 30 października 2013 @ 23:40

  11. @Piotr
    „Odkąd świat istnieje rządzi się prawem silniejszego, tak w relacjach między ludźmi, jak i między narodami.”

    Twoje twierdzenia podobać się jedynie tym, którzy bazują na lamestreamowych kretynizmach.

    Poproszę zatem o uzasadnienie Twojego twierdzenia o „rządzeniu się prawem silniejszego” dla okresu sprzed pojawienia się rolnictwa i pojawienia się pojęcia „własności”. Niezbyt odległa to przeszłość, raptem więcej niż jakieś 10 tys. lat;
    O ile mi wiadomo „świat istnieje” nieco dłużej, więc nie powinieneś mieć z tym żadnych kłopotów. Więc?

    Komentarz - autor: Magia — 31 października 2013 @ 16:45

  12. @Magia
    Czy stać cię na coś więcej oprócz inwektyw? Może jakiś sensowny kontr przykład.

    Komentarz - autor: Piotr — 31 października 2013 @ 19:58

  13. Nie wiem, o co się tutaj spieracie. Kogoś, kto zabija z zimną krwią, należy uśpić i usunąć z tego życia. Natychmiast i bez żadnych emocji. Ani pozytywnych, ani negatywnych. Od takich rzeczy powinna być specjalna brygada sprawiedliwości o wysokim morale. Wróci w nowym wcieleniu
    , to będzie naprawiał wyrządzone krzywdy.

    Komentarz - autor: Vision — 1 listopada 2013 @ 14:44


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: