PRACowniA

1 marca 2013

Radykalne lekarstwo – człowieczeństwo i prawda

Anart Grey
Sott.net
15 listopada 2012

Normalny człowiek, tak naprawdę chłopiec, na „wojnie” – przerażony i ewidentnie nią złamany. Spójrzcie na jego dłonie, zaciska je jak ogarnięte paniką dziecko, pęcherz moczowy nie wytrzymuje napięcia terroru wojny. Zrozumcie, wojna nie jest czymś naturalnym i nie ma nic „normalnego” w tym, że ludzie wyżynają się nawzajem na rozkaz swoich psychopatycznych przywódców – a jednak kilka pokoleń później psychopatyczni przywódcy wciąż wysyłają młodych chłopców na „obce” ziemie, żeby zabijali i ginęli, a wszystko to w imię kłamstw i dla własnej korzyści.

Dla żołnierzy nic się nie zmieniło od czasów II wojny światowej, tyle tylko, że dzisiaj próbujemy uśmierzyć terror lekami albo uwolnić się od niego przy pomocy gier wideo, propagandy i jeszcze większej ilości kłamstw.

Jesteśmy narodem, który używa wojny prewencyjnej do osiągania własnych finansowych i politycznych celów. To jest fakt. Jesteśmy narodem, którym rządzą ludzie tak zupełnie pozbawieni sumienia i zwykłej ludzkiej empatii, że najbardziej krzywdzimy tych, którzy zdecydowali się żyć i umierać w służbie naszemu współczesnemu społeczeństwu – a dokładniej, w służbie temu, czym w ich przekonaniu jest nasze współczesne społeczeństwo. Przeczytałam niedawno artykuł na temat faszerowania żołnierzy lekami i uświadomiłam sobie, że opisywani w nim ludzie stanowią zaledwie kroplę w całym morzu cierpienia, które my, jako społeczeństwo, stworzyliśmy poprzez wojnę i jej następstwa, poprzez nieludzkie zamysły i nieludzkie działania. To morze cierpienia jest niemal zupełnie ignorowane przez przedstawicieli władzy, odpowiedzialnych za ten stan rzeczy, przez ludzi stojących na czele tych wszystkich organizacji rządowych, które zajmują się planowaniem wojen. Patologiczne jednostki na pozycji władzy wysyłają młodych ludzi na wojnę. Patologiczne jednostki na pozycji władzy opuszczają tychże ludzi i skazują ich po powrocie do kraju na życie na ulicy lub leczenie środkami psychotropowymi, albo na jedno i drugie.

Ze wspomnianego artykułu:

Organizacja zajmująca się przypadkami gwałcenia praw człowieka przez psychiatrię, Citizens Commission on Human Rights (CCHR), przedstawia drugą z czterech części opracowania autorstwa uhonorowanej wieloma nagrodami dziennikarki śledczej Kelly Patrici O’Meary, która podjęła się zbadania tematu epidemii samobójstw w wojsku i związku tego zjawiska z dramatycznym wzrostem ilości przepisywania przez lekarzy leków psychotropowych na leczenie urazów emocjonalnych powstałych podczas walki. Niniejszy odcinek opisuje psycho-farmaceutyczny, katastrofalny w skutkach eksperyment lekowy przeprowadzony na członkach personelu wojskowego, który zakończył się serią nagłych i niewyjaśnionych zgonów, w tym śmiercią kaprala piechoty morskiej Andrew White’a i kaprala lotnictwa Anthony’ego Meny, którym wcześniej wypisano recepty na łącznie 54 leki, w tym Seroquel, Effexor, Paxil, Prozac, Remeron, Wellbutrin, Xanax, Zoloft, Ativan, Celexa, Cymbalta, Depakote, Haldol, Klonopin, Lexapro, Lithium, Lunesta, Compazine, Desyrel, Trileptal i Valium.

Andrew White i Anthony Mena dołączyli do rosnącej grupy młodych, pozornie zdrowych żołnierzy, którzy przetrwali wszystkie horrory wojny tylko po to, żeby po powrocie do domu stoczyć – i przegrać – swoją najcięższą walkę. Nie popełnili samobójstwa. Trafili na wciąż rosnącą listę przypadków nagłych zgonów wśród członków personelu wojskowego, które jak wielu uważa, nastąpiły na skutek nagłego zatrzymania akcji serca, do którego doprowadziło przyjmowanie przepisanych im lekowych koktajli. Lekarz Fred Baughman Jr. badał okoliczności tych kontrowersyjnych zgonów i doszedł do wniosku, że tych kilka znanych przypadków to zaledwie „wierzchołek góry lodowej”.

© Mr.Fish

Wielu z tych żołnierzy po powrocie do domu zdaje sobie sprawę, często tylko podświadomie, że spędzili kilka lat swojego życia służąc tak potwornemu kłamstwu, że nawet nie sposób tego wysłowić. Ich umysł nie potrafi poradzić sobie z dysonansem poznawczym, wynikającym z bycia świadkiem i brania udziału w bestialstwach, z jakich słynie nasz kraj, jednocześnie dając się przekonać do idei bycia „bohaterem wojennym” czy „weteranem wolności”, a nawet biernie ją akceptując. Ich umysł nie potrafi sobie poradzić z myślą, że jedynie oni widzą ten horror, tę sprzeczność, kompletną głupotę tego wszystkiego, podczas gdy ich rodziny i lokalne społeczności witają ich po powrocie do domu i oczekują, że „dojdą do siebie i rozkręcą się”. Podczas gdy niektórzy potrafią poradzić sobie w takim środowisku – ci z natury pozbawieni sumienia i normalnej ludzkiej wrażliwości – zdrowy ludzki umysł załamuje się pod takim ciężarem, ponieważ ludzie nie potrafią zaakceptować udziału w wojnie i zabijania innych dla osiągania strategicznych i finansowych celów korporacji, nawet jeśli te strategiczne i finansowe cele są dobrze zamaskowane terrorystycznymi atakami pod fałszywą flagą i mrocznym straszydłem nadciągającej zagłady. To uderza w nas wszystkich – dewastuje nam umysł i ciało i łamie serce.

Z jednej strony mamy więc setki tysięcy intensywnie cierpiących mężczyzn i kobiet, a z drugiej – strukturę władzy, która nie jest w stanie, bądź nie zamierza im pomóc, ponieważ nie leży to w jej naturze. Nie możemy, jako społeczeństwo, oczekiwać, że organizacje zarządzane przez psychopatyczne jednostki zaopiekują się skrzywdzonymi fizycznie i psychicznie ludźmi – a jednak oczekujemy tego i zastanawiamy się, bijemy się w piersi i przeklinamy system za to, że „nie działa”, podczas gdy on nigdy nie miał działać. W kolejnym artykule, który zwrócił moją uwagę, a jest bezpośrednio związany z tym tematem, czytamy:

Od 2001 do 2009 roku wskaźnik samobójstw w wojsku wzrósł o ponad 150 procent, podczas gdy ilość zamówień na leki psychiatryczne w tym samym okresie zwiększyła się o 76 procent.

Nasi żołnierze popełniają samobójstwo, ponieważ nie widzą innego sposobu na skrócenie swojego cierpienia – cierpienia zrodzonego z kłamstw i spotęgowanego kłamstwami, oficjalnym zaprzeczaniem oraz izolacją, która wynika z braku możliwości mówienia o kłamstwie tak ogromnym, że nikt nie ma odwagi uznać jego istnienia.

Jak więc z tego wybrnąć? Czy istnieje jakieś rozwiązanie, czy może ci, którzy odebrali sobie życie, skorzystali z jedynej dostępnej opcji? Oto radykalny pomysł: powiedzcie im – im wszystkim – Prawdę. Powiedzcie im, że zostali okłamani, że dali się nabrać na chwyt marketingowy, że ludzie, których zabili, nie zrobili nic złego, że nie bez powodu męczą ich nocne koszmary. Powiedzcie im, że to oznaka ich człowieczeństwa, o którym nie mogą zapomnieć, dlatego nie mogą spać, tracą na wadze i zaczynają chorować. Powiedzcie im, że my, jako naród, jako ich rodziny i jako ich przyjaciele, głęboko to rozumiemy, ponieważ również zostaliśmy okłamani. Powiedzcie im, że istnieje sposób na przezwyciężenie tego kłamstwa, że komuś wreszcie musi się to udać, i że oni będą tymi pierwszymi. Tak naprawdę żaden człowiek nie jest w stanie odzyskać zdrowia po tak głębokiej traumie (fizycznej czy psychicznej) bez uprzedniego zrozumienia, co się wydarzyło – bez zrozumienia sedna sprawy. Powiedzcie im, że spartaczyliśmy sprawę i nadal fatalnie partaczymy, ale jest jeszcze inna droga i ta droga ma swój początek w pełnej prawdzie.

© Mr.Fish

Prawda doda im sił, ponieważ większość demonów, które prześladują ich w dzień i w nocy, zrodziła się z uwierzenia we wmówione im kłamstwa, a następnie z kompletnego, dewastującego zdezorientowania – bo dlaczego, skoro są żołnierzami walczącymi o wolność i demokrację i stoją po „dobrej stronie” tej walki, czują się tak, jakby utracili duszę?

Prawda doda im sił, ponieważ bez niej mogą jedynie patrzeć wstecz i widzieć jak przez mgłę, dlaczego zdecydowali się dołączyć do organizacji, która miała być szlachetna i potężna, tylko po to, żeby poprzez swój krzyk i krew odkryć, że jest ona wynaturzoną maszyną śmierci, wprawioną w ruch bez żadnego „wystarczającego” powodu.

Prawda doda im sił, ponieważ w świetle tej prawdy mogą zacząć odbudowywać swoje własne spojrzenie nie tylko na świat, ale również na samych siebie. Mogą zacząć ponownie odróżniać „dobro” od „zła” i być w stanie, tym razem z pełną świadomością, zdecydować, po której stronie chcą stanąć. Bez tej prawdy nie ma dla nich nadziei, z prawdą – mają jakąś szansę.

Choroby psychicznej, stworzonej zmuszaniem nie-psychopatycznych ludzi do psychopatycznych zachowań pod groźbą śmierci, co jest rzeczywistością na współczesnym polu walki, nie da się wyleczyć niczym innym, jak tylko prawdą.

Oczywiście, to radykalne lekarstwo może zostać podane tylko przez tych z was, którzy to czytają – przez tych z nas, którzy znają tych ludzi i których wystarczająco oni obchodzą, żeby sięgnąć po prawdę i dać im możliwość porozmawiania o rzeczywistości, bez mydlenia oczu patriotyzmem, demokracją i „walką w słusznej sprawie”. Ta inicjatywa musi wyjść od poszczególnych osób, ponieważ obecna struktura władzy nie może, z samej definicji, wyjawić tym ludziom prawdy na temat tego, co i dlaczego się wydarzyło, i jak ich udział w tym wszystkim został wyreżyserowany przez patologiczne władze. Gdyby struktura władzy mogła coś na to poradzić, już by to zrobiła – ale nie może, ponieważ to nie przynosi, i nigdy nie przyniesie im żadnych korzyści.

Tak, jest to bolesna i przerażająca prawda – ale nie tak bolesna i przerażająca, jak nocne koszmary tych, których sumienie wpadło w pułapkę kłamstw. Prawda jest nieskończenie skuteczniejszym lekarstwem niż leki psychotropowe, które doprowadzają i tak już opustoszałe ciała i umysły do pozbawionego nadziei, otępionego, półżywego stanu o krok od śmierci – ostatni krok, przez wielu robiony osobiście. My, jako społeczeństwo i jako poszczególni ludzie, możemy zrobić dla nich coś więcej – potrzeba tylko prawdy i odwagi jej wypowiedzenia, oraz zapewnienia ich, że oni również mogą o niej bezpiecznie mówić.

Jeżeli szukacie informacji wprowadzających w temat patologicznych osób u władzy i ich wpływu na społeczeństwo, przeczytajcie proszę te prace: Political Ponerology, Political Ponerology a Review, Ponerology 101. (po polsku: Ponerologia Polityczna, Ponerologia Polityczna – Nauka o naturze zła – przyp. tłum.)

Anart Grey współpracuje z Sott.net od 2006 roku i mieszka obecnie w samym sercu Amerykańskiego Imperium. Pani Grey ma doświadczenie w zakresie inżynierii procesowej i pracuje obecnie przy międzynarodowych badaniach marketingowych. Swój wolny czas spędza na podyplomowym studiowaniu obecnej kondycji ludzkości, przekomarzaniu się z afrykańskimi papugami i zabawie z pieskiem, który potajemnie rządzi całym światem.

– –

Ten artykuł jest przekładem oryginału zamieszczonego w języku angielskim na stronie:

A Radical Remedy – Humanity and Truth

dokonanym przez polskich tłumaczy z grupy QFG – edytorów blogu PRACowniA.

Materiał ten został opublikowany przez SOTT.NET – projekt Quantum Future Group, Inc – i jest jego własnością. Zezwala się na kopiowanie i publiczne rozpowszechnianie pod warunkiem podania oryginalnego źródła i autora oraz źródła przekładu.

Dodatkowe informacje uzyskasz pisząc na adres: pracownia-iv@o2.pl

Reklamy

12 Komentarzy »

  1. Pytanie do pracowni: myślicie o stworzeniu polskich napisów do http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=0BEUflJB_0M ?

    Komentarz - autor: Satro — 1 marca 2013 @ 13:39

  2. Ten caly artykul to rowniez …klamstwo.To,ze bylo sie oklamanym i dlatego bralo udzial w masowych zbrodniach to tylko nastepne klamstwo.To usprawiedliwianie sie gdy nadeszly wyrzuty sumienia.Teraz mamy zaepewne wspolczuc katom i mordercom z pod znaku Izraela,USA,NATO za to,ze ich tak okrutnie oszukano,ze wzieli udzial w ludobojstwie ?!Moze wreszcie przyszedl czas na to aby zaczac wspolczuc ofiarom?!Sierotom,wdowom,nedzarzom,zgwalconym kobietom,torturowanym mezczyznom?Moze czas wreszcie sie ocknac i zrozumiec,ze wiekszosc tych „oszukanych” to zwykli najemnicy,ktorzy za garsc mamony dopuszczaja sie najgorszego lajdactwa?To bardzo wygodny sposob oczyszczenia sie z win,ktore nie pozwalaja juz normalnie zyc.Ten obrazek niemieckiego zolnierza nie oddaje dzisiejszych rozterek „oszukanych” mordujacych z dronow siedzac wygodnie przed monitorem.Dzis wielu z tych oprawcow nie sika juz w spodnie ze strachu,nie zaciska piastek a morduje przy pomocy” komputerowej myszy”,bez wlasnego stresu…bez emocji…bez wyrzutow sumienia.Tylko potem aby pozbyc sie psychicznego dyskomfortu czuje sie oszukanymi.
    Kazdy kto w ten sposob jak w tym artykule wybiela mordercow sam jest winien tych samych zbrodni i propagandowego oczyszczania tych zbirow!Ten swiat jest juz obrzydliwy.

    Komentarz - autor: sfax — 2 marca 2013 @ 13:37

  3. @sfax

    Człowiek jest w stanie zbudować wokół siebie całą sieć kłamstw. Niemalże taką alternatywną rzeczywistość, gdzie przeżywa życie w odcięciu od samego siebie. Tłumacząc sobie, to co on zastaje w niemal dowolny sposób. Kiedyś oglądałem reportaż o Polakach w Afganistanie. Jeden z żołnierzy usprawiedliwiał przemoc wobec obcych w ten sposób, że on nie może pozwolić, by jego przyjacielowi, koledze z drużyny, stała się krzywda. No tak, bardzo bohatersko, tylko dlaczego on tam w ogóle jest? Czy nie lepiej byłoby odejść z armii, zaangażować się w ruch pokojowy mający wstrzymać wysłanie tam wojsk? Tylko, że wtedy musiałby wyłamać się grupy, wypłynąć pod prąd. Łatwiej jednak jest to sobie uzasadnić nie wyjść poza jeden wąski tor. Uważam, że nie koniecznie jest to spowodowane mamoną. Ta osoba nie musi być łajdakiem, psychopatą, żeby robić to co robi. Raczej z powodu własnych słabości, jest taka, a nie inna. Krzywdy, które wyrządzą innym, wrócą do niej, w tym czy innym życiu. Jeśli nie są w stanie walczyć ze swoimi własnymi słabościami, to aby to zrozumieć czeka ich twarda szkoła. Czy im współczuć? Ja im współczuje.

    Armię zasilają również psychopaci, którym zabijanie za pieniądze nie przynosi wyrzutów sumienia. Oni nie mają powodu do oczyszczania się z win, ani nie mają problemu z powrotem do „normalnego” życia. Czy mamy im współczuć? Dla mnie są pewną siłą natury, jak wichura, czy tsunami, które niszczy wszystko, to co znajduje się na ich drodze. Cóż, trudno żeby na przykład współczuć tornadzie.

    Psychopaci nie poczuwają się do odpowiedzialności i zrzucają odpowiedzialność na coś lub na kogoś z zewnątrz, nie posiadają sumienia i nie będą przeżywać wyrzutów.

    Z kolei Ci, którzy mają choć trochę sumienia, dla których jest jeszcze jakaś nadzieja, nawet jeśli zauważą, ze są lub byli okłamywani, mają wielki problem, aby się do tego przyznać, a dzieje się tak, ponieważ chronią w ten sposób poczucie własnej wartości. Jeśli nie pokonają poczucia własnej ważności, to nie ma dla nich szans.

    Ofiary natomiast są w najgorszej sytuacji. Ofiarom należy się największe współczucie. Często nie mają możliwości zdobywania wiedzy oraz podjęcia takich wyborów, jak na przykład żołnierze, urodzeni w „wolnym kraju” z dostępem do wiedzy oraz z możliwością działania.

    Ciężko jest nam podjąć działania, aby bezpośrednio pomóc ofiarom, natomiast więcej możemy zrobić w kraju, aby Ci żołnierze nie poszli i nie zabijali niewinnych ludzi, przekazując wiedzę, pokazując, że istnieją alternatywy, że życie nie musi prowadzić do cierpienia własnego i innych.

    Myślę, że ten artykuł jest trafny i nie jest usprawiedliwianiem zła i przemocy.

    Komentarz - autor: Corran Horn — 2 marca 2013 @ 19:01

  4. @sfax
    Doskonale rozumiem Twoje emocje, czuję Twój gniew, ale świat nie jest czarno-biały i kiedy się go takim widzi, łatwo popełnić błąd w ocenie i skrzywdzić już i tak skrzywdzonych.

    Moze czas wreszcie sie ocknac i zrozumiec,ze wiekszosc tych “oszukanych” to zwykli najemnicy,ktorzy za garsc mamony dopuszczaja sie najgorszego lajdactwa?To bardzo wygodny sposob oczyszczenia sie z win,ktore nie pozwalaja juz normalnie zyc.

    Skąd wiesz, że większość? To reakcja emocjonalna, uogólnianie. Badania wykazują, że „większość” jest zdruzgotana, cierpi na bardzo silny zespół stresu pourazowego. To ludzie potrzebujący pomocy, której niemal nikt im nie oferuje. Wielu z nich poszło do wojska, bo nie mogli znaleźć innej pracy, a mieli rodziny do wyżywienia. Nie wiedzieli, na co się piszą. Jedni dali się sponeryzować i brali czynny udział w okrucieństwach, inni próbowali po prostu przetrwać. Jedni wierzyli w słuszność sprawy, inni nie byli aż tak zaangażowani ideowo. Ta „większość” to ofiary systemu.

    Jedno jest dla mnie pewne – ci, o których mówisz, najokrutniejsi, bezwzględni oprawcy, którzy znajdują zadowolenie na wojnie, nie cierpią na PTSD po powrocie do domu i nie popełniają samobójstwa.

    Poświęcenie uwagi żołnierzom-ofiarom propagandy, kryzysu i kłamstw ma się nijak do zgwałconych, torturowanych, nędzarzy, sierot i wdów. To nie jest tak, że jak masz współczucie dla jednych, to już nie możesz go mieć dla reszty. Wręcz przeciwnie, moim zdaniem. I żeby nie pozostawić wątpliwości – znam ten gniew, rozpacz, ból i poczucie beznadziei wobec ogromu nieszczęść i okrucieństwa. To z nich biorą się takie strony jak SOTT.net czy PracowniA, bo przynajmniej tyle należy się wszystkim cierpiącym – żeby ludzie o nich i ich cierpieniu wiedzieli i znali prawdę.

    Komentarz - autor: iza — 3 marca 2013 @ 00:26

  5. @iza cyt.:”Skąd wiesz, że większość? To reakcja emocjonalna, uogólnianie. Badania wykazują, że “większość” jest zdruzgotana, cierpi na bardzo silny zespół stresu pourazowego. To ludzie potrzebujący pomocy, której niemal nikt im nie oferuje. Wielu z nich poszło do wojska, bo nie mogli znaleźć innej pracy, a mieli rodziny do wyżywienia.”
    Ja nie pisalem tu o tych „powracajacych” ale o tych dopiero jadacych na takie „misje humanitarne”.Czyzbys myslala,ze do wyjazdu np. do Afganistanu sklonil ich patriotyzm,niesienie demokracji lub przekonanie o slusznosci propagandy,ktora nas karmia?Jesli tak to wyjezdzali by tam tylko ludzie o poziomie idiotow.Slusznie zauwazylas,ze „moze nie mogli znalezc innej pracy a mieli rodziny do wykarmienia” i to jest prawdziwy powod.Czy to jednak ze jest sie bezrobotnym lub,ze ma sie rodzine do wykarmienia usprawiedliwia mordowanie niewinnych za konkretne pieniadze?!To dosc karkolomne myslenie…Niemcy w czasie II wojny swiatowej rowniez potrzebowali „lebensraum” dla siebie i rodzin,ktore mieli wykarmic.Czy jednak wlasne dosc przyziemne,egzystencjalne klopoty moga usprawiedliwiac morderce,najezdzce,agresora?Chyba nie?Jesli powraca do domu psychicznie rozbity to powod aby mu wspolczuc?Uwazam,ze nie!Mogl wogole tam nie pojechac.Zolnierz niemiecki w czasie wojny nie mial wyboru gdyz pacyfistow traktowano jak zdrajcow czy dezerterow.Kara byla jedna-kula w leb.Dzisiejszy uczestnik takich „misji” jak chocby iracka czy afganska ma jednak wybor i moze nie jechac, dlatego jesli bierze w czyms takim udzial zasluguje na pogarde a nie na wspolczucie.Jedzie tam zabijac za pieniadze,jest najemnikiem agresorow.Nie wyobrazam sobie jak ktos powracajacy z takich misji moze spokojnie wydawac zarobione na cudzej krwi pieniadze.Jechali tam dla pieniedzy niech wiec sie za te pieniadze lecza sami ze swoich „ran psychicznych” i siedza cicho bo nie maja prawa ani rozpaczac ani oczekiwac wspolczucia.Dlatego kazdy kto tlumaczy tych ludzi w sposob taki jak w tym artykule jest po prostu albo naiwny albo swiadomie klamie.

    Komentarz - autor: sfax — 3 marca 2013 @ 17:57

  6. @sfax

    Czy możesz mi powiedzieć jaki jest Twój poziom znajomości pojawiającego się tutaj materiału, szczególnie mam na myśli materiał z zakresu psychopatii i pracy nad sobą. Czytałeś na przykład Ponerologię Polityczną, Pułapki Myślenia, Fragmenty Nieznanego Nauczania???

    Moim skromnym zdaniem, nie chcesz się uczyć. Natomiast chcesz przeforsować tutaj swoją agendę. Jeśli się mylę, to przepraszam.

    Komentarz - autor: Corran Horn — 3 marca 2013 @ 23:20

  7. Strone ta odwiedzam od poczatku jej istnienia,lektury przez ciebie wspomniane znam jednak nie ze wszystkim sie zgadzam.Moim skromnym zdaniem psychopatia nie dotyka tylko i wylacznie rzadzacych ale w rownym stopniu rzadzonych.Mysle,ze spoleczenstwa,w ktorych zyjemy tworza w duzej czesci psychopaci.Staram sie w zyciu myslec samodzielnie i nie szukac winnych mojej sytuacji zyciowej daleko.Saram sie brac odpowiedzialnosc za swoj stan na siebie a nie szukac winnych gdy cos idzie nie tak jabym tego chcial.Wladza uzaleznia i deprawuje,to fakt, jednak brak naszej wlasnej reakcji na wybryki wladzy ,czy to politycznej czy finansowej poglebia jej deprawacje.Czym jesli nie akceptacja zla jest szukanie winnych gdzie indziej i zycie w przekonaniu o wlasnej niemoznosci.Kto z nas wie jak bardzo bylby zdeprawowany jesliby pelnie wladzy posiadal?Uwazam,ze opieranie swiatopogladu na relacji MY i ONI oraz podlanie wszystkiego sosikiem „psychopatii” jest duzym uproszczeniem .Udezmy sie piersi i uczciwie odpowiedzmy sobie czy nasz stan psychiczny,moralny ,etyczny jest …wlasciwy?Wracajac do artykulu ,przypominam sobie postac Johna Steinbecka,laureta nagdody Nobla i Pulitzera,autora takich dziel jak chocby „Grona gniewu”,czlowieka uchodzacego przez lata dla wielu za wzor spolecznej wrazliwosci i rewolucyjnej moralnej czystosci.Takim byl w oczach swiata gdy go nagradzano i podziwiano.Potem zostal korespondentem wojennym w Wietnamie.Przypominam sobie swoj szok gdy widzialem go w amerykanskiej TV strzelajacego z karabinu maszynowego z helikoptera US Army do uciekajacych wietnamskich wiesniakow.Gdy spytano go jak ma sie udzial w zbrodniach wojennych do jego postawy literackiej odpowiedzial ze smiechem o swoich ofiarach „W czym problem,przeciez to nie ludzie ale krasnoludki…”
    Nie chce mi sie dyskutowac o mrokach natury ludzkiej,przeczytaj chocby „Jadro ciemnosci” J.Conrada a otrzymasz prawdziwa odpowiedz.Tyle jest w nas czystosci ile sami jej w sobie zachowamy a ponerologia polityczna nie wszystko tlumaczy.

    Komentarz - autor: sfax — 4 marca 2013 @ 16:13

  8. „(…)przeczytaj chocby “Jadro ciemnosci” J.Conrada a otrzymasz prawdziwa odpowiedz.”

    Czytałem tą lekturę w liceum. To świetna powieść, ale brakuje w niej konkretów. Przekaz tej opowieści jest taki, że w każdym nas drzemie ciemna strona, która jeśli nie zostanie poskromiona, to zaprowadzi jednostki, a następnie całą cywilizację na manowce. Ale nie ma w tej książce konkretnych informacji, kim/czym jest psychopata, kim jest normalny człowiek, jakie są różnice pomiędzy psychopatą i człowiekiem normalnym, bo siłą rzeczy o tych różnicach możemy mówić i finalnie jak wyglądają wzajemne relacje i wpływy pomiędzy nimi. Tego w tej książce nie ma, a to jest ważne. Natomiast w książce jest dużo uogólnień. Jest topos walki dobra ze złem.

    Komentarz - autor: Corran Horn — 4 marca 2013 @ 19:49

  9. Wielu rzeczy nie znajdziesz w ksiazkach jesli ich sam przedtem nie przezyjesz.Konkretow jest w tej ksiazce wiele ale to nie podrecznik,to glos czlowieka,ktory to przezyl na wlasnej skorze.Domyslam sie z tego co piszesz,ze twoj swiat jest raczej uporzadkowany a emocje mieszcza sie w ramach ogolnie przyjetych schematow.Zycze ci aby takie zawsze bylo.Moje zycie bylo zupelnie inne,przezylem walke, bol , cierpienie ,zdrade, wlasna smierc kliniczna,ucieczke,ukrywanie sie pod inna tozsamoscia,utrate najblizszych.Doswiadczylem zla ale rowniez je oddawalem.
    Mysle,ze jestes mlodym czlowiekiem wiec i reagujesz inaczej.Ja przezylem juz chyba wiekszosc tego co zostalo mi dane i wiem,ze to wszystko nie jest takie proste.Czesto juz nie mam ochoty zabierac glosu w takich dyskusjach ale gdy czytam o zbirach oczekujacych litosci gdy przedtem sami nie umieli jej okazac innym,to mam odruch wymiotny.Moze umialbys odpowiedziec dlaczego zaden z Mudjaheedin w Afganistanie takich rozterek nie ma?Dlaczego nie popelnia samobojstwa i dlaczego nie probuje oczekiwac litosci?Moze jego walka ma inny sens moralny?Nie uwazasz?Na tej stronie byly kiedys zamieszczane swietne analizy polityczne „Laczenie punktow”,szczegolnie te dotyczace Bliskiego Wschodu byly niezwykle trafne.Ten temat to moj bol,moj smutek,moje lzy.Ten temat jest mi szczegolnie bliski i znany i prosze abys nie tlumaczyl tego co robili ci bandyci,ktorzy dzis szukaja wspolczucia tym,ze ich oszukano.To nieprawda ,oni dobrze wiedzieli co robia a ,ze dzis niektorzy cierpia…no coz swiadczy to tylko o potwornosci ich dokonan.

    Komentarz - autor: sfax — 4 marca 2013 @ 22:30

  10. @sfax

    „Wielu rzeczy nie znajdziesz w ksiazkach jesli ich sam przedtem nie przezyjesz.Konkretow jest w tej ksiazce wiele ale to nie podrecznik,to glos czlowieka,ktory to przezyl na wlasnej skorze.”

    Zgadzam się, ta książka pod pewnymi względami jest wartościowa.

    Miałem taki okres, w którym interesowałem się literaturą powojenną i z tamtego okresu mógłbym polecić wszystkim np. „Inny świat” Herlinga-Grudzińskiego czy „Medaliony” Nałkowskiej.

    Te dwie książki, tak samo jak Jądro ciemności opowiadają o tym jak wyglądał świat zawładnięty przez psychopatyczny system oraz jaki miał wpływ na losy żyjących wtedy ludzi. Czytając te historię można się wiele nauczyć, można wyciągnąć wiele wniosków. Natomiast, NIE JEST to bezpośrednie źródło wiedzy na temat psychopatii. Tej wiedzy nam w społeczeństwie brakuje i takie lektury temu nie zaradzą.

    „Domyslam sie z tego co piszesz,ze twoj swiat jest raczej uporzadkowany a emocje mieszcza sie w ramach ogolnie przyjetych schematow.Zycze ci aby takie zawsze bylo.Moje zycie bylo zupelnie inne,przezylem walke, bol , cierpienie ,zdrade, wlasna smierc kliniczna,ucieczke,ukrywanie sie pod inna tozsamoscia,utrate najblizszych.Doswiadczylem zla ale rowniez je oddawalem.
    Mysle,ze jestes mlodym czlowiekiem wiec i reagujesz inaczej.”

    Ja 30 setków baranów porwałem. 20 setków baranów zjadłem. W tym 4 śmierdzące. I żyję. I dobrze! 😉

    _http://www.youtube.com/watch?v=oYcLk89DREc

    „Ja przezylem juz chyba wiekszosc tego co zostalo mi dane i wiem,ze to wszystko nie jest takie proste.”

    Życzę jeszcze wielu lat życia, pięknych lat. We wszechświecie, gdzie czas jest cykliczny, narodziny i śmierć są tym samym.

    „Moze umialbys odpowiedziec dlaczego zaden z Mudjaheedin w Afganistanie takich rozterek nie ma?Dlaczego nie popelnia samobojstwa i dlaczego nie probuje oczekiwac litosci?Moze jego walka ma inny sens moralny?Nie uwazasz?”

    Ależ dokładnie tak uważam. Co innego bronić siebie i swojej rodziny, a co innego zabijać innych i krzywdzić ich rodziny. Te lekcje różnią się od siebie. To, że żołnierze się załamują, to daje im możliwość zmiany siebie. To znak, że jeszcze pod skorupą są normalnymi ludźmi i ten ból, który odczuwają, jest w pewnym sensie, błogosławieństwem od natury. Natura daję im znać, że jest źle, że trzeba koniecznie podjąć odpowiednią pracę w celu zrozumienia i zmiany siebie. A my nie powinniśmy zostawiać ich sobie samym.

    Różnimy się tym, że uważasz, ze oni dobrze wiedzieli co robią i nie zasługują na współczucie. Ja uważam, że przynajmniej część z nich, właśnie NIE zdawała i nie zdaje sobie sprawy z tego jacy są i jaki mają wpływ na innych ludzi. Uważam również, że tej niepsychopatycznej, choć sponeryzowanej części, też należy się współczucie.

    Komentarz - autor: Corran Horn — 5 marca 2013 @ 15:08

  11. Ciesze sie,ze odnalezlismy w koncu kompromis.Piszesz wiele rzeczy ,z ktorymi sie nie zgadzam ale szanuje i rozumiem twoja postawe.Wreszcie uzyles slowa WSPOLCZUCIE i tu sie z toba zgadzam.Kazdy z nas robi wiele zlego i kazdy kto zrozumial zlo swojego postepowania,zaluje za nie i probuje to naprawic jest osoba,ktorej trzeba pomoc.Artykul,o ktorym dyskutujemy nie porusza problemu ludzi,ktorzy maja wyrzuty sumienia,glosno wyrazaja skruche i szukaja sposobu pozbycia sie balastu,ktory niosa.Autor artykulu jakby „z marszu” tlumaczy zbrodniarzy wygodnym argumentem,ze ich ktos kiedys oszukal.Dla mnie kazdy kto nie zaluje,kto nie czuje skruchy a tylko niepokoj sumienia jest dalej tym samym zbrodniarzem tylko,ze przesladuja go wspomnienia wlasnych zbrodni.Jest egoista,ktory nie rozumie dlaczego tak sie dzieje.Oczekuje uniewinnienia nie wykazujac zadnej skruchy ,on szuka kogos na kogo moglby swoje winy zrzucic lub poniesc je wspolnie z nim.Dlatego tak bardzo potrzebuje argumentu o oszustwie,ktorego stal sie ofiara.Czy poprzez to nie jest takim samym psychopata jak ci propagandzisci,ktorzy go na taka „akcje” namawiali.Moim zdaniem jego stan jest jeszcze gorszy.”Morderca zza biurka” moze byc po prostu glupi lub pozbawiony wyobrazni ale bezposredni wykonawca jest moim zdaniem jeszcze gorszy gdyz wie dokladnie co robi.Znalem wielu takich,ktorzy twierdzili,ze oni „tylko wykonywali rozkazy” a popelniali wlasnymi rekami najgorsze zbrodnie.Jestes z pewnoscia dobrym i szlachetnym czlowiekiem dlatego w sytuacji patowej w jakiej sie wlasnie znalezlismy i kiedy zaden z nas drugiego nie przekona,proponuje zawieszenie broni.
    Nie przyznaje ci racji ale szanuje szlachetnosc,ktora w tobie dostrzeglem.Dzis to wielka rzadkosc i prosze abys nigdy tego nie zatracil.Kodeks honorowy rycerzy Jedi ,moj drogi Corran Horn,to taka sama bajka jak kodeks Boziewicza,zycie pisze niestety inne scenariusze.Bylo mi niezmiernie milo poznac cie i mam nadzieje,ze jeszcze kiedys ponownie „skrzyzujemy ostrza szpad” naszych argumentow w jakiejs dyskusji.Ten swiat niestety przeraza beznadziejna glupota dazen,celow i realizacji,milo jest wiec czasem zamienic kilka slow z osoba naprawde wrazliwa i inteligentna.Bylo mi naprawde bardzo milo!

    Komentarz - autor: sfax — 5 marca 2013 @ 17:24

  12. PRZECIW WOJNIE „A jeżeli chcecie położyć kres gwałtom i przemocy, jeżeli chcecie położyć
    kres wojnom, to ile z siebie chcecie dać? Czy nie obchodzi was to, że bierze
    się waszych synów do wojska, tam zniewala ich umysły a potem posyła na rzeź?
    Na Boga, jeżeli to was nie porusza to co was obchodzi!?…. Troska o
    pieniądze?….. Miłe spędzenie czasu…..?”

    Juidu Krisznamurti

    Historia ludzkości to pasmo przemocy i agresji, a okresy Pokoju to etapy przygotowań do następnych wojen. Ilość ofiar jako konsekwencja pospolitych zbrodni i bandytyzmu to nic nie znaczące epizody w stosunku do ilosci ofiar wojen wywołanych i prowadzonych przez rządy na mocy przymusu wynikającego z tzw. „prawa”. Tym, co umożliwia władzy prowadzenie agresji militarnych jest totalne zniewolenie człowieka i jego zastraszenie prowadzące do tego, że człowiek taki bez szemrania wykonuje każdy rozkaz i polecenie oddzielając je od kontekstu moralnego, tłumiąc sumienie. A przecież już Monteskquieu pisał :” Ślepe posłuszeństwo jest wyrazem ciemnoty u tego, który słucha jak i u tego, który rozkazuje, nie mogą oni wątpić, rozumować, roztrząsać, muszą jeno chcieć!” Świadomość społeczeństw została przytępiona poprzez indoktrynację, która w najpełniejszy sposób realizowana jest w państwowych programach służalczej edukacji szkolnej już od najmłodszych lat. Dlatego ludziom w wieku dorosłym tak trudno uwolnić się od pojmowania świata z podziałem na „swój i obcy”, tym bardziej trudno, że często, jak pokazuje historia, rządy, aby uzasadnić potrzebę istnienia armii i rządów, celowo wywołują poprzez działania militarne, prowokacje i akty terrorystyczne psychozę zagrożenia, aby uzyskać przyzwolenie społeczeństw do uprawomocnienia swych działań wymierzonych tak naprawdę przeciw społeczeństwu. Jedyne, co może zmienić obecną sytuację to przerwanie milczenia w tej istotnej kwestii ludzkiej egzystencji. Należy przerwać milczenie i powiedzieć wprost, czym jest militaryzm, służba wojskowa i pojęcia które współtworzą całą teologię agresji i przemocy. Ludzie jako jednostki nie czują do siebie nienawiści będąc członkami różnych narodów, staje się tak dopiero, gdy rządowa propaganda poprzez media i inne środki indoktrynacji stworzy motyw nienawiści i potrzebę agresji. Dobrym przykładem jest tu front I wojny światowej, gdy żołnierze stron walczących grali z sobą w piłkę, lub pozowali do wspólnych fotografii, by za chwilę stawać przeciw sobie w zbrodniczym powołaniu na mocy tzw. rozkazu i groźby sądu wojennego. W prosty sposób na pytanie, dlaczego istnieje tyle wojen i agresji odpowiadają słowa polskiej piosenki – „Ty mówisz o Pokoju, czy ty nie widzisz, że są tacy, co chcą abyśmy nienawidzili się”. Są więc ludzie którzy uzależnili swoje życie od istnienia instytucji militarnych i na zasadzie ciągłości będą dążyli do utrzymania obecnego status quo. Przez setki lat poprzez związanie ludzi nakazami prawa i obowiązku doprowadzono do sytuacji, że nawet ludzie całkowicie wolni od wewnętrznej agresji traktują podporządkowanie instytucjom wojny jako powinność wynikającą ze słuszności. Instytucje przemocy i agresji wrosły w tkankę społeczeństw i dlatego tak trudno ludziom oddzielić je od tego, co dobre i potrzebne. Jest to jednak konieczność i wyzwanie czasu. Zakwestionowanie zasadności istnienia instytucji militarnych nie może być równoznaczne z odrzuceniem struktur społecznych w ogóle czy instytucji koordynujących ludzkie działania i porządkujących zachowania negatywne. Jest tylko -jak powiedział Lew Tołstoj – odrzuceniem instytucji, które służą zniewoleniu człowieka. Dużą trudnością obecnie jest panujący relatywizm ocen, który powoduje, że nawet ludzie dobrego serca służbę w wojsku traktują jak każdą inną pracę, często znajdując się tam w wyniku konsekwencji wielu życiowych uwarunkowań np.: braku innej pracy, możliwości kariery, przy jednoczesnym braku świadomości, że ten rodzaj życiowej aktywności nie służy dobru, a jest tylko sytuacjonizmem niegodnym człowieka świadomego. Rządy, aby utrzymywać struktury militarne i produkcję sprzętu zbrojeniowego, okradają narody z olbrzymich środków, które mogłyby zostać spożytkowane na opiekę zdrowotną, szkolnictwo, ochronę środowiska i wiele innych pożytecznych rzeczy. Wiele problemów i społecznych patologii to dalsze konsekwencje militaryzmu, logiki walki, współzawodnictwa i wynikającego z tego systemu gospodarczego.

    Samo światowe lotnictwo wojskowe, od 1945 roku do 1990 zużyło paliw przy skromnym wyliczeniu, które światowe rolnictwo mogło darmo wykorzystać przez kolejne 450 lat, a ilością sprzętu zaangażowanego w służbę zabijania można by zaspokoić wszelkie potrzeby związane z ludzką egzystencją. Jeden samolot nowej generacji to 30 mln dolarów, samolot typu Awacs to 160 mln. dolarów, atomowy okręt podwodny to już miliardy. Nie ma tu żadnego znaczenia, jaki kraj wydaje te środki na zbrojenia, bo żyjemy w świecie gdzie wszystko jest współzależne i na każdego człowieka na Ziemi spada ciężar zbrojeń. Co roku na ziemi z głodu i niedożywienia umiera 20 milionów dzieci, tona pszenicy kosztuje 160 dolarów, nietrudno zatem przeliczyć, że niewielka ilość środków, które angażowane są przez światowy militaryzm – rządy i posłuszne im rzesze najemników mogłaby zaspokoić potrzeby biednych i rozwiązać wszystkie potrzeby socjalne świata i wszystkie przyczyny konfliktów.

    Osobnym problemem wynikającym z militaryzmu są koszty pośrednie związane z utrzymaniem całego aparatu państwowej biurokracji, która pośrednio służy militaryzmowi, wymuszając na społeczeństwach środki finansowe na utrzymanie tych pasożytniczych instytucji. Ciągła rozbudowa tych struktur będąc celem samym w sobie przebiega równolegle z procesem ciągłego ograniczania wolności społeczeństw tylko po to, aby były one służebne wobec tych struktur. Czyniąc z rzesz milionów ludzi współczesnych niewolników poprzez tysiące zależności i powinności narzuconych przez mechanizmy fiskalne, prawne, kulturę i reklamę, oraz poprzez bazujący na jednostkowym egoizmie tak zwany rozwój i wzrost gospodarczy, proces ten ma na celu jedno- pozyskanie coraz większych środków na utrzymanie całego i ciągle się rozbudowującego aparatu władzy i państwowej biurokracji. Lew Tołstoj ujął to w słowach ” jej pomocników i pomocników jej pomocników”. Problemy społeczne będące tego konsekwencją pokazuje się, jako mające inne zupełnie przyczyny pomijając tę zasadniczą, jaką jest pochłaniający wszystko aparat państwa i jego główni sprzymierzeńcy tj. nauka, kultura, edukacja i media. ” Władza ciemięży i zniewala a możni je wyzyskują” powiedział Jezus z Nazaretu ( Biblia Tysiąclecia, II wydanie). Czasy obecne charakteryzuje totalność tego zjawiska przy wykorzystaniu niewiedzy tych, którzy czynią to innym własnymi rękoma. Często bowiem „dobre serce” ma człowiek, który będąc urzędnikiem wykonuje i egzekwuje tylko prawo, organizując np. pobór do wojska, czy wyszukując środki na utrzymanie tego zwyrodniałego systemu. Dążyć do pokoju to również rozważać to wszystko, całe zjawisko przemocy dokonujące się w czasie Pokoju, bo wojna to również dalsza konsekwencja tych zjawisk. System korzyści materialnych i innych przywilejów służy realizacji partykularnych interesów „elit”.
    Upadek systemu socjalistycznego i koniec zimnej wojny pokazał, że mimo odejścia zagrożenia ludzie żyjący z wojny sami nie zrezygnują ze swego nieludzkiego powołania. Po części dlatego, że produkcja i handel bronią to potężny przemysł i olbrzymie pieniądze ( Międzynarodowy Syndykat Zbrodni), warto więc poprzez prowokacje, akty terrorystyczne i utrzymywanie wojskowych dyktatur wywoływać wojnę i utrzymywać sztuczny stan zagrożenia niż zmierzać ku Pokojowi.

    Tekst ten jest również adresowany do ludzi pracujących w przemyśle zbrojeniowym by zrozumieli, że to, co robią jest nieludzkie, że jest ich praca taką samą zbrodnią jak bezpośrednie popieranie zbrodni militaryzmu.

    Argument, że niejako przy okazji rozwoju techniki wojskowej dochodzi do cywilnych zastosowań tych badań, jest niegodny człowieka myślącego, tak jakby badania służące dobrym celom nie mogłyby być celem samym w sobie. Na pewno wielu ludzi, którzy tworzą struktury militarne nie przekona żadna argumentacja, jednak należy wierzyć, że takich będzie mimo wszystko niewielu. Od większości i od ich postawy zależy więc stan świata, bo tylko milczące przyzwolenie tej większości pozwala trwać temu układowi rzeczy. Obecna rzeczywistość jest układem patologicznej równowagi opartej o przemoc, ucisk i zniewolenie i kiedy od tego odejdziemy, to miejsce musi zająć BRATERSTWO, zaufanie, zaangażowanie, życzliwość i wyrozumiałość, czyli to wszystko, czego uczy większość religii świata pod pojęciem MIŁOŚCI.

    Co można powiedzieć ludziom uwikłanym materialnie i ambicjonalnie w struktury militarne? Wszak są często uzależnieni w całym wymiarze ich świadomości. Możemy zrozumieć ich, ich lęki i obawy, zależność od pensji, kariery i mieszkania.
    Należy im jednak powiedzieć wprost – Odstąpcie od tej barbarzyńskiej profesji, a Ziemia da wam wszystko, co potrzebujecie, niczego wam nie ubędzie, bo dosyć jest wszystkiego. Trzeba tylko odejść od zarozumiałego i egoistycznego pojmowania świata. Obecne problemy ludzkości to konsekwencja egoizmu i z niego wypływającej źle ukierunkowanej aktywności jednostek. Militaryzm jest na tej liście na pierwszym miejscu, jest największym złem, od tego, czy ludzie porzucą zbrojenia i rozwiążą armie zależy przyszłość cywilizacji ludzkiej. prędzej czy później będzie to „być albo nie być” dla wszystkiego co żyje na naszej Ziemi. Jeżeli mamy istnieć będziemy musieli dokonać rozdziału tych, którzy pragną Pokoju od tych, którzy pragną wojny, choć będzie to na pewno trudne i bolesne, i każdy z osobna wyboru tego będzie musiał dokonać. Ludzie o niskich pobudkach nie mogą przecież w nieskończoność być wyznacznikami naszej drogi ku przyszłości. Na pewno drogą do Pokoju nie jest przemoc militarna, bombardowania, eksterminacja narodów, przemoc ekonomiczna dokonująca się obecnie w wielu regionach świata, choć w wielu deklaracjach polityków pada argument walki o pokój i dobro. To wszystko czynią ludzie wojny, choć zasłaniają się Bogiem i Prawdą.

    Jak pisał Eric Weil: „Najbardziej samowolna tyrania szermować będzie słowami o godności, wolności i wyzwoleniu człowieka, aby narzucić rozwiązania, których skutkiem moralnym jest zapomnienie samego pojęcia WOLNOŚCI, a których konsekwencje techniczne zaprzeczają podstawowemu celowi polityki jakim winien być Pokój.”
    Możliwe, że długo jeszcze nie wyzbędziemy się jednostkowej agresji w życiu społecznym, ale jest ona mniej istotna w stosunku do konsekwencji istnienia zorganizowanych struktur militarnych. W. Bukowski powiedział kiedyś ,”Że władza nie rodzi się z broni, czołgów, czy bomby atomowej i na nich się opiera. Władza rodzi się z pokory człowieka i zgody na posłuszeństwo”. W tym samym tonie wypowiedział to Gandhi: „Każdy, kto podporządkowuje się niesprawiedliwemu prawu ponosi odpowiedzialność za to wszystko, co jest tego konsekwencją. Toteż, jeżeli prawo i sprawiedliwość są w konflikcie musimy wybrać sprawiedliwość i nieposłuszeństwo wobec prawa”, i dalej „Nieposłuszeństwo obywatelskie jest niezaprzeczalnym prawem każdego obywatela. Rezygnując z niego przestaje się być człowiekiem. Tym, co pozwala władzom państw bezkarnie wszczynać wojny, rujnować domy i zabijać miliony ludzi jest lęk, aby cywilizacja ludzka doznała ukojenia Pokojem, ten lęk trzeba pokonać i zdecydowanie pozbawić władzy-prawa tworzenia armii i wszczynania wojen”. W tym temacie O.Vial pisał -„Posłuszna, służalcza ludność, czy to skrępowana strachem, czy pokonana perswazją jest zawsze najlepszym sprzymierzeńcem władzy. Opinia publiczna uczy się rezygnacji i przychodzi totalizm, odtąd mówić prawdę nie oznacza już tylko i wyłącznie sprzeciwianie się władzy, ale również zwalczanie powszechnej milczącej bierności, łamiąc powszechne prawo niemych i nie ulegając uznanemu porządkowi ślepych. Mówić prawdę znaczy zakłócać spokój społeczny i wywoływać publiczne potępienie.” Największy z ludzi – Jezus z Nazaretu powiedział swym uczniom: „Świadczenie o źle tego świata wywoła nienawiść”. Możliwe, że będzie tak i teraz, bo dla wielu zatwardziała nieprawość przyobleczona w szatę społecznych norm i kultury jest sposobem na życie i za wszelką cenę będą chcieli to utrzymać. Po stokroć większą zbrodnią jest zmuszanie czy prowokowanie innych , np. bezwolnych żołnierzy, do zabijania, tak właśnie robią politycy i ci, którzy im pomagają w ramach prawa. Tym, co umożliwia manipulacje społeczeństwem jest przekonanie, które wtłaczano narodom o własnej odrębności, wyższości, wytyczając granice interesów. Musimy się uwolnić od tego patriotyzmu, który Gandhi zdefiniował najpełniej nazywając go „podłym interesem narodowym”. Z kolei jeden z najwybitniejszych myślicieli XX w. Max Horhaimer tak pisał o tym wynaturzonym poglądzie – „Całe ich życie jest ciągłym wysiłkiem poniżania natury zewnętrznej i wewnętrznej i utożsamiania się z jej surogatami : rasą, ojczyzną, wodzem, kulturą i tradycją. Wszystkie te słowa oznaczają dla nich nieodpartą realność wymagającą szacunku i posłuszeństwa”. Aby coś się zmieniło w realiach naszej rzeczywistości, musimy to posłuszeństwo wypowiedzieć i przyjąć postawę człowieka Pokoju. Musi być ktoś, kto pierwszy odłoży miecz, nie ma innej drogi. Muszą to być ludzie ze wszystkich narodów, którzy już dziś rozumieją tego potrzebę, a za nimi pójdą inni. Trzeba wyjść poza realność rzeczywistości, poza jej uwarunkowania tak jak to robili pierwsi chrześcijanie kierując się nie sfałszowanym jeszcze wtedy czystym przesłaniem nauki Jezusa z Nazaretu i nie dać się zastraszyć grą na naszym poczuciu zagrożenia,. W książce ” The Rise of Christianity” ( Londyn 1947 str. 333 ) E. W. Bernest pisał: „Ze starannego przeglądu wszystkich dostępnych źródeł wynika, że do czasów Marka Aureliusza (161-180) żaden chrześcijanin nie został żołnierzem, żaden też żołnierz nie pozostawał nim, gdy został Chrześcijaninem”. E. Gibon w ” History of Chrystianity” New York 1891, str. 162-163 ) „Było nie do pomyślenia by chrześcijanie bez uchybienia bardzo świętemu obowiązkowi mogli być żołnierzami, sędziami, książętami i urzędnikami cesarstwa”. Te same wnioski zawarte są w dostępnej w Polsce książce E. Gibona „Zmierzch cesarstwa Rzymskiego” Tom II str. 37. Do takich samych wniosków doszła autorka książki The New Worlds Foundation pisząc: chrześcijanie walkę uważali za coś złego, dlatego nie służyli w wojsku, nawet jeśli cesarstwo potrzebowało żołnierzy. Za te postawy chrześcijanie często płacili życiem, ale w ten sposób byli „światłem dla świata”, wzorem wyższej świadomości niż prymitywna żądza krwi. W czasach obecnych jedyną społecznością religijną , która jako całość przyjęła taką postawę wobec faszyzmu byli podczas II wojny światowej Świadkowie Jehowy. Gilotynowani, rozstrzeliwani, osadzani w obozach śmierci pokazali światu czym jest prawda. Nawet Rudolf Hess w swych pamiętnikach przyznał zanim popełnił samobójstwo że tak wyobrażał sobie pierwszych chrześcijan ginących na arenach Rzymu. Dziś taką postawę musimy przyjąć wszyscy, aby cos się mogło zmienić. Każde wzięcie pod uwagę stanu obecnego w określeniu swego stanowiska względem Pokoju niweczy Pokój, bo zawsze znajdą się argumenty by czuć się zagrożonym.

    Wielu wybitnych uczonych apelowało o Pokój i Rozbrojenie, głosy te jednak były tłumione i nie dopuszczane do wiadomości społeczeństw. I tak w 1925 roku 75 intelektualistów podpisało manifest do Ligi Narodów w tym min. Tagore, Russel, Buber, Einstein, Gandhi gdzie czytamy: ” Uważamy, że armie opierające się na obowiązku służby wojskowej stanowią wraz ze sztabem oficerów zawodowych poważne zagrożenie pokoju. Obowiązkowa służba jest degradowaniem wolnej ludzkiej osobowości. Życie w koszarach, wojskowa musztra, ślepe posłuszeństwo wobec najbardziej nawet niesprawiedliwych i bezsensownych rozkazów, cały system treningu w kierunku uśmiercania podważają szacunek dla ludzkiego życia. Obowiązkowa służba przynosi szkodę całemu narodowi. Wpaja ona we wszystkich mężczyzn ducha militaryzmu, czyniąc to w wieku najbardziej podatnym na takie wpływy. W końcu wojna zaczyna uchodzić za rzecz nie uniknioną nawet pożądaną. Rząd, który znajduje oparcie w obowiązkowej służbie wojskowej, łatwo może wypowiedzieć wojnę i stłumić natychmiast głos opozycji przez mobilizację. Rząd, któremu potrzebne jest dobrowolne poparcie własnego narodu, będzie z konieczności w swej polityce zagranicznej ostrożniejszy.”
    Każdy, kto przeczyta zebrane tu wypowiedzi ludzi powszechnie uznanych za moralne autorytety może sobie odpowiedzieć, czym jest Prawda i stać się aktywnym w głoszeniu tej prawdy innym, bo jak powiedział cytowany już Gandhi: „Milczenie jest zgodą na zło”.

    Na płycie pamiątkowej o Gandhim jest napis, który w skrócie brzmi -„Pragnę, aby nastało na Ziemi Królestwo Boże, aby dążenie do niego było dziełem wszystkich żyjących”. Na ile więc dążymy do tego królestwa, a na ile swą postawą umacniamy Królestwo Fałszu, i Zła? Prędzej czy później zadamy sobie to pytanie, być może w chwili, gdy już nic więcej nie będziemy mogli uczynić, ale na pewno moment ten nadejdzie.

    Zasadniczym motywem tego tekstu jest przekazanie szerszemu gronu ludzi tekstu przemówienia Lwa Tołstoja przygotowanego na Kongres Pokoju w Sztokholmie, które w najpełniejszy sposób pokazuje i obnaża logikę wojny i przemocy militarnej. Jego aktualność jest nie podważalna, a jasność i spójność logiki czyni z jego wypowiedzi argument nie do obalenia dla tych, którzy działają na rzecz pokoju. Pragnieniem Lwa Tołstoja było, aby społeczeństwa zapoznały się z jego treścią. Za jego życia uniemożliwiono mu to, dziś są środki i możliwości, aby każdy włączył się w propagowanie tego tekstu. Każdy oto go otrzyma, aby nie było na Ziemi ludzi, którzy go nie znają, można go powielić na zasadzie łańcuszka rozsyłając go w kilku kopiach, tłumacząc na języki obce, wykorzystać Internet i inne środki poligraficzne. Jest na to czas, a może go nie być…. Przemyślmy celowość wielu naszych codziennych aktywności i odpowiedzmy sobie, co jest ważne, gdy toczą się wojny i giną niewinni ludzie. Dać innym wzór lepszej rzeczywistości to bardzo wiele i jest to dopiero początek. Nie zniechęcajmy się więc, jeżeli nawet wymierne efekty tego, co tu napisano nie pojawią się od razu. Ludzie starsi wykazują naturalną zachowawczość wynikającą z wielu socjologicznych uwarunkowań, dlatego apel ten jest skierowany głównie do ludzi młodych, to będzie ich przyszłość, taka, jaką będą sobie tworzyli. W każdym z nas jest wiele niedoskonałości, nad którymi każdy musi pracować z osobna, ale na początek zauważmy to największe zło, jakim jest rzeka ludzkiej krwi płynącej nieustannie jako konsekwencja militaryzmu. Zauważmy dalsze konsekwencje naszego na to przyzwolenia. Pamiętajmy też, że wojna to konsekwencja naszego codziennego życia, naszych nieumiarkowanych potrzeb, celów i ambicji, suma naszych codziennych zachowań.

    PRZEMÓWIENIE LWA TOŁSTOJA

    Poniżej prezentujemy przemówienie Lwa Tołstoja, które przygotował i miał wygłosić w 1909 roku na Kongresie Pokojowym w Sztokholmie, a które z powodu nagromadzenia w nim zbyt wielu niewygodnych racji, zarówno dla rządów jak i dla zwykłych obywateli, nigdy nie zostało przez niego wygłoszone.
    Wyścig zbrojeń i groźba wybuchu pierwszej wojny światowej, którą czuło się już w powietrzu wywoływały niepokój wśród Europejczyków. Ruch na rzecz pokoju nie był w tamtych latach ruchem ani zbyt popularnym, ani masowym. Kongres Pokoju organizowali ludzie niewątpliwie ze szczerego przekonania, ale ich miłość do pokoju, często ograniczała się do sentymentalnych utyskiwań na klęskę, której przyczyny nie zgłębiali. Organizatorzy wysłali zaproszenie do Lwa Tołstoja, który liczył sobie wówczas 80 lat. Pisarz, który uważany był za jednego z najbardziej poważanych ludzi swego pokolenia i który uświadamiał sobie grozę wiszącego nad światem niebezpieczeństwa, zdecydował się opuścić wiejską samotnię w Jasnej Polanie i odbyć podróż do Szwecji, by z trybuny rzucić wezwanie – tekst, który wcześniej przesłał organizatorom. Niestety, gwałtowność apelu przeraziła „ostrożnych” pacyfistów. Nikt nie przypuszczał, że wiekowy pisarz zechce wziąć osobiście udział w Kongresie. Spodziewano się co najwyżej pisma z życzeniami pomyślnych obrad. Tołstoj zaś zamierzał zwrócić się z rewolucyjnym apelem wprost do ludów. Wzywał do wypowiedzenia posłuszeństwa rządom i jako człowiek szczerze wierzący potępiał rzekomo chrześcijańskich mężów stanu, którzy z wyznaniem wiary na ustach przygotowywali rzeź milionów ludzi.
    Zakłopotani organizatorzy odłożyli Kongres na rok następny, a gdy się wreszcie odbył w 1910 roku nie odczytano tam, ani nawet nic nie wspomniano o piśmie Lwa Tołstoja. Od tamtych czasów minęło niemalże sto lat, a przemówienie Tołstoja jest nadal aktualne i z powodzeniem można byłoby wygłosić je na współczesnym kongresie pokoju.

    4 SIERPIEŃ 1909

    „Zebraliśmy się tu po to, by walczyć przeciwko wojnie. Przeciwko wojnie, a więc przeciwko temu, w imię czego wszystkie narody świata, miliony ludzi na świecie, oddają do wolnej, do wszelkiej kontroli, dyspozycji kilkudziesięciu osób, a niekiedy jednego człowieka nie tylko miliardy rubli, franków, jenów, stanowiących znaczną część ich zapracowanych oszczędności, ale i samych siebie, swoje życie. I oto my, kilkunastu przybyłych z różnych stron świata uczciwych ludzi, nie posiadających żadnych szczególnych przywilejów, a co najważniejsze, żadnej władzy nad nikim, zamierzamy walczyć, a skoro chcemy walczyć, to mamy też nadzieję zwyciężyć tę olbrzymią siłę, nie jednego lecz wszystkich rządów, mających do dyspozycji miliardowe sumy i miliardowe wojska i bardzo dobrze rozumiejących, że ta wyjątkowa sytuacja w jakiej znajdują się oni, tzn. ludzie wchodzący w skład rządów, oparta jest tylko na wojnie, na wojsku mającym znaczenie i sens tylko wtedy, kiedy jest wojna – ta właśnie wojna, z którą chcemy walczyć i którą chcemy zniszczyć.

    Walka, gdy siły są tak nierówne, powinna się wydać szaleństwem. Ale zastanówmy się nad znaczeniem środków walki, znajdujących się w naszych rękach, a wyda się dziwne nie to, że decydujemy się na walkę, lecz to, że istnieje jeszcze to, z czym chcemy walczyć. Oni mają w rękach miliardowe sumy, miliony posłusznych wojsk, my zaś tylko jedno – ale za to najpotężniejszy środek na świecie – PRAWDĘ.

    I dlatego, choćby nasze siły wydawały się znikome w porównaniu z siłami naszych przeciwników, nasze zwycięstwo jest równie niewątpliwe, jak niewątpliwe jest zwycięstwo, które odnosi światło wschodzącego słońca nad mrokiem nocy. Zwycięstwo nasze jest niewątpliwe, ale tylko pod jednym warunkiem – jeżeli mówiąc prawdę, będziemy mówili całą prawdę, bez jakichkolwiek kompromisów i ustępstw. A prawda jest tak prosta, tak jasna, tak oczywista i obowiązkowa nie tylko dla chrześcijan, ale rozsądnego człowieka, że wystarczy tylko wypowiedzieć ją całą w pełnym jej znaczeniu, żeby ludzie już nie mogli postępować wbrew tej prawdzie.

    Prawda tą w całym jej znaczeniu jest to, co tysiące lat temu zostało powiedziane w przykazaniu, uznawanym przez nas za Boskie, w dwóch słowach: nie zabijaj.

    Prawdą jest to, że człowiek nie może i nie powinien nigdy i pod żadnym pozorem zabijać drugiego człowieka.

    Prawda ta jest tak oczywista, tak powszechnie uznawana i obowiązująca, że wystarczy jasno i zdecydowanie postawić ją przed ludźmi, żeby to zło, które nazywa się wojną, stało się absolutnie niemożliwe.

    I dlatego myślę, że jeżeli my, przybyli na Kongres Pokoju, zamiast jasno i zdecydowanie wypowiedzieć tą prawdę będziemy apelować do rządów i proponować im różne sposoby, żeby zmniejszyć zło wojny, lub ,aby wybuchały one coraz rzadziej, upodobnimy się do ludzi, którzy mając w ręku klucz do drzwi włamują się przez ściany wiedząc, że nie są w stanie tych ścian obalić. Oto miliony zbrojnych i coraz lepiej uzbrojonych ludzi szkolonych do coraz pomysłowego zabijania. Wiemy, że te miliony ludzi nie mają najmniejszej chęci zabijać takich samych ludzi jak oni, że większość nawet nie wie, z jakiego powodu zmusza się ich do robienia tego, co jest im wstrętne, że ciąży im stan podporządkowania i przymusu, wiemy, że zabójstwa dokonywane od czasu do czasu przez tych ludzi, popełniane są na rozkaz rządów, wiemy, że istnienie rządów jest od wojska i my ludzie pragnący położyć kres wojnom, nie znajdujemy nic odpowiedniejszego po temu jak to, żeby proponować i to komu? – rządom istniejącym tylko dzięki wojnie, takie sposoby które położyłby kres wojnie, czyli że proponujemy rządom samounicestwienie. Rządy będą z przyjemnością słuchały wszystkich takich przemówień wiedząc, że wywody takie nie tylko nie położą kresu wojnie i nie podkopią ich władzy, ale jeszcze bardziej ukryją przed ludźmi to, co rządy potrzebują ukryć by mogły istnieć i wojska i wojny i one same, rządy dysponujące wojskami. Ale przecież to anarchizm: ludzie nigdy nie żyli bez państwa i rządów. A zatem rządy i państwa i siły wojskowe, które ich strzegą są koniecznymi warunkami życia narodów, mógłby mi ktoś powiedzieć.
    Nie mówiąc o tym czy możliwe jest, czy nie życie chrześcijańskich i w ogóle wszystkich narodów bez wojska i wojen broniących rządów i państw przypuśćmy, że ludzie dla swego własnego dobra muszą podporządkować się niewolniczo składającym się z nieznanych im ludzi instytucjom zwanych rządami, muszą koniecznie oddawać tym instytucją wytwory swej pracy i wykonywać wszystkie żądania tych instytucji nie wyłączając zabójstwa bliźniego, przypuśćmy to wszystko: pozostaje mimo to nie rozwiązywalna na naszym świecie trudność. Trudność ta wynika z niemożliwości pogodzenia chrześcijańskiej wiary, którą kładący na to szczególny nacisk wyznają wszyscy ludzie wchodzący w skład rządu z rekrutującymi się z chrześcijaństwa wojskami wyszkolonymi do zabijania. Jakby tam nie wypaczono nauki chrześcijańskiej, jakby tam nie przemilczano jej głównych tez zasadniczym sensem tej nauki jest tylko umiłowanie Boga i bliźniego. Boga, czyli najwyższej doskonałości w cnocie i bliźniego, czyli wszystkich ludzi bez różnicy. A zatem, jakby się zdało, należy koniecznie uznać jedno z dwojga, albo chrześcijaństwo z miłością Boga i bliźniego, albo państwo z wojskami i wojnami.
    Bardzo możliwe, że chrześcijaństwo się przeżyło i że wybierając jedno z dwojga: chrześcijaństwo i miłość, albo państwo i zabójstwo ludzie raczej uznają, że istnienie państwa i zabójstwa jest o tyle ważniejsze od chrześcijaństwa, iż trzeba zapomnieć o chrześcijaństwie, pozostać tylko przy tym ,co jest dla ludzi ważniejsze: przy państwie i zabójstwie.

    Wszystko to jest możliwe, w każdym razie ludzie mogą tak myśleć i czuć. Ale wtedy tak też trzeba powiedzieć. Trzeba było powiedzieć, że ludzie w naszych czasach powinni przestać wierzyć w to, co mówi zbiorowa mądrość całej ludzkości, co mówi wyznawana przez nich nauka Boża, powinni przestać wierzyć w to, co wyryte jest niezatartymi zgłoskami w sercu każdego człowieka, a powinni wierzyć tylko w to, co nie wyłączając również zabójstwa, rozkażą inni ludzie, którzy przypadkowo przez dziedziczenie zostali cesarzami, królami, albo przez różne intrygi z wyborów zostali prezydentami, posłami do izb parlamentów. Tak właśnie trzeba by powiedzieć. A powiedzieć tego nie można. Nie można powiedzieć nie tylko tego, ale nie można powiedzieć ani jednego, ani drugiego. Jeżeli się powie, że chrześcijaństwo zabrania zabijać to nie będzie wojska, nie będzie rządu. Jeżeli się powie, że my władzę uznajemy i legalność zabójstwa i odrzucamy chrześcijaństwo – nikt nie zechce słuchać takiego rządu opierającego swą władzę na zabójstwie. I poza tym, skoro zabójstwo dozwolone jest na wojnie, to powinno być tym bardziej dozwolone narodowi dochodzącemu swych praw przez rewolucję. Dlatego też rządy nie mogą powiedzieć ani jednego, ani drugiego, dokonują jedynie starań, żeby ukryć przed swoimi poddanymi konieczność rozwiązania dylematu.

    Dlatego właśnie, aby przeciwdziałać złu wojny, my zebrani tutaj, jeżeli istotnie chcemy dopiąć swego celu, musimy uczynić tylko jedno: postawić ten dylemat jasno i zdecydowanie przed ludźmi wchodzącymi w skład rządów, jak przed masami ludu, tworzącymi wojsko. Aby to uczynić powinniśmy jasno i otwarcie powtórzyć tylko prawdę, że człowiek nie powinien zabijać człowieka, ale wyjaśnić również, że żadne względy nie mogą zwolnić ludzi w świecie chrześcijańskim od obowiązku podporządkowania się tej prawdzie. I dlatego zaproponowałbym naszemu zgromadzeniu (zebraniu), ułożenie i opublikowanie takiej odezwy do wszystkich, a zwłaszcza do chrześcijańskich narodów, w której jasno i zdecydowanie powiedzielibyśmy to, że wojny nie są – jak to uważa większość ludzi czymś szczególnie dobrym i godnym pochwały, lecz są jak każde zabójstwo wstrętne i zbrodnicze zarówno dla tych ludzi, którzy z wolnej woli wybierają działalność wojskową, jak i dla tych, którzy wybierają ją ze strachu przed karą lub ze względu na korzyści. W stosunku do osoby wybierającą działalność wojskową z własnej woli, zaproponowałbym, żeby w odezwie tej jasno i zdecydowanie powiedzieć mimo całej pompy, przepychu i w ogóle aprobaty towarzyszącej tej działalności, jest ona zbrodnicza i haniebna, tym bardziej zbrodnicza i haniebna im wyższe stanowisko zajmuje człowiek w hierarchii wojskowej. I tak samo zaproponowałbym, by jasno i zdecydowanie powiedzieć prostym ludziom powołanym do służby wojskowej pod groźbą kary lub za pomocą przekupstwa, że grzeszą i przeciwko swojej wierze i przeciwko moralności i przeciwko swojemu rozsądkowi, kiedy zgadzają się wstąpić do wojska; przeciwko wierze przez to, że wstępują do szeregu zabójców, łamią przykazanie Boskie, które wyznają; przeciwko moralności przez to, że obawiając się, że ukarze ich władza lub mając na względzie korzyść godzą się robić to, co w głębi duszy potępiają i przeciwko rozsądkowi przez to, że wstępując do wojska narażają się w razie wojny na to samo, jeśli nie większe nieszczęścia niż te jakie grożą w razie odmowy, a co najważniejsze, wbrew zdrowemu rozsądkowi postępują już wyraźnie przez to, że włączają się do tej samej kasty ludzi, która pozbawiła ich wolności i zmusza do wstąpienia do wojska. W stosunku do jednych i drugich zaproponowałbym, żeby jasno wyrazić w tej odezwie myśl, iż dla ludzi istotnie oświeconych i tym samym wolnych od przesądu związanego z kultem wojskowości( staje się ich z każdym dniem coraz więcej), wojskowa służba i tytuł mimo wszelkich starań, by ukryć ich istotne znaczenie, jest służbą tak samo, a nawet bardziej haniebną, niż służba i tytuł kata: gdyż kat gotów jest zabijać tylko ludzi uznanych za szkodników i zbrodniarzy, a wojsko obiecuje zabijać wszystkich ludzi, których każe mu się zabijać, gdyby to nawet byli najbliżsi mu i najlepsi ludzie.
    Ludność w ogóle, a zwłaszcza nasz świat chrześcijański doczekał się takiej ostrej sprzeczności między postulatami moralnymi a istniejącym ustrojem społecznym, że nieuchronnie musi zmieniać nie to, co nie może się zmienić – postulaty moralne społeczeństwa, lecz to, co się zmienić może – ustrój społeczny.

    Zmiana ta wywołana sprzecznościami wewnętrznymi i ujawniająca się szczególnie ostro w przygotowaniach do zabójstwa szykowana jest z różnych stron i staje się z każdym rokiem konieczniejsza.

    Napięcie wymagające tej zmiany, wzrosło w naszych czasach w takim stopniu, że podobnie jak do przejścia cieczy w ciało stałe potrzebna jest niewielka siła prądu elektrycznego, tak samo do przejścia od tego okrutnego i nierozumnego życia dzisiejszych ludzi z ich podziałami, zbrojeniami i wojskami, do życia rozumnego, odpowiadającego postulatom świadomości człowieka współczesnego, potrzebny jest być może tylko niewielki wysiłek, niekiedy jedno słowo, który w mgnieniu oka przekształcą całą ciecz w ciało stałe.

    Dlaczego nasze obecne zebranie nie może podjąć tego wysiłku?

    W baśni Andersena, gdy król ze swym orszakiem paradował po ulicach miasta i wszyscy ludzie zachwycali się jego piękną, nową szatą jedno słowo dziecka, które powiedziało to, co wszyscy widzieli, ale nie mówili, zmieniło wszystko. Dziecko powiedziało: „on nic nie ma na sobie” i sugestia przestała działać, król się zawstydził i wszyscy ludzie wmawiający sobie, że widzą na królu piękną, nowa szatę zobaczyli, że król jest nagi. To samo musimy powiedzieć także my , powiedzieć to co wszyscy widzą, ale nie odważają się wypowiedzieć, powiedzieć, że jak by ludzie nie nazywali zabójstwa, jest ono zawsze zabójstwem, zbrodnią i hańbą. I wystarczy jasno i zdecydowanie i głośno, jak możemy to zrobić tutaj, powiedzieć to, a ludzie przestaną widzieć to, co im się wydawało, że widzą i zobaczą to, co widzą rzeczywiście. Przestaną widzieć służbę ojczyźnie, bohaterstwo wojny, chwałę wojskową i patriotyzm, a zobaczą to, co jest nagą prawdę zabójstwa. A kiedy zobaczą stanie się to samo, co w baśni: ci, co popełniają zbrodnię zawstydzą się, a ci, co wmawiali sobie, że nie widzą zbrodni zabójstwa zobaczą ją i przestaną być zabójcami. Ale jak będą się bronić narody przed nieprzyjaciółmi, jak utrzymać porządek w kraju, jak mogą żyć narody bez wojny?
    Jaką formę przybierze życie ludzi którzy odżegnują się od zabójstwa nie wiemy i wiedzieć nie możemy. Jedno jest pewne: dla ludzi obdarzonych rozumem i sumieniem rzeczą najnaturalniejszą jest żyć w oparciu o te właściwości, niż podporządkować się niewolniczo ludziom nakazującym wzajemne zabójstwa.

    Będę bardzo żałował, jeżeli to, co powiedziałem kogoś obrazi, zmartwi i obudzi niedobre uczucia. Ale ja osiemdziesięcioletni starzec oczekujący w każdej chwili śmierci uważałbym za wstyd i przestępstwo, gdybym nie powiedział całej prawdy tak jak ją rozumiem, prawdy w którą wierzę w to niezłomnie, tylko sama jedna może uwolnić ludzkość od niezliczonych klęsk spadających na nią w wyniku wojny”.

    Lew Tołstoj 4 sierpnia 1909 roku.

    Przed gmachem ONZ w Nowym Jorku jest napis z księgi Izajasza: ” I przekują swoje miecze na lemiesze, a włócznie na sierpy, i nie podniesie naród miecza przeciwko innemu narodowi i nie będą się więcej uczyli sztuki walki”.-TEN KTÓRY JEST wypowiadajac te slowa dal zapewnienie spelnienia tego proroctwa obowiazkiem ludzi jest byc wiernymi temu proroctwu juz dzis w swych postawachi dazeniach.
    Przesłanie to nie jest adresowane do Polaków, Niemców, Rosjan, czy
    Amerykanów jest adresowane do wszystkich ludzi dobrej woli i taka była
    intencja autorów przytoczonych wypowiedzi.

    Jak głosił Gandhi – ” Bez dobrowolnego lub wymuszonego współdziałania ludzi rząd nie posiada żadnej władzy aby móc zmienić istniejącą sytuację, musimy woli rządów przeciwstawić naszą wole lub odebrać mu nasze współdziałanie. Jeżeli w tym zamiarze będziemy stanowczy i zjednoczeni rząd będzie mógł jedynie ugiąć się przed naszą wolą lub upaść”. Działanie na rzecz Pokoju, nie może być walką z wykorzystaniem przemocy. C Chower ujął to w ten sposób: ” Walka bez przemocy zakłada nie tyle miłość do nieprzyjaciela co wolność od nienawiści. Czyńmy więc Pokój wolni od jakichkolwiek negatywnych uczuć świadomi, że nieświadomość w większości przypadków określa postawy tych którzy jeszcze dziś służą wojnie i przemocy” . W przytoczonej proroczej wypowiedzi Biblii z księgi Izajasza przed tymi słowami jest również powiedziane, że ludzie, którzy uznają Boże prawo ” Nie zabijaj i nie szykuj się do zbrodni „I przyjdą na Górę Jahwe i będą „wszystkie narody i mnogie ludy”. Nie lękajmy się więc molocha militaryzmu, choć tak dziś potężny w swej diabelskiej sile, nie znamy czasu, ale na pewno legnie on w gruzach. A my starajmy się być rzecznikami, lub tymi, którzy przybędą na tą Górę mówiąc już dziś o Pokoju i czyniąc swój wkład swą aktywnością w to dzieło motywowani tylko własną świadomością nie utożsamiając się z żadnym narodem i państwem. Pamiętajmy, że ( przed Stwórcą, przed przyszłymi pokoleniami i napewno sami przed przed soba) odpowiadać będziemy nie tylko za nasze działania, ale za to czego żeśmy zaniechali, za to co mogliśmy zrobić a czego nie zrobiliśmy Ps: W obecnej chwili problem wojska i zbrojen stal sie jakosciowo inny i trudny do okreslenia dla wiekszosci ludzi ponieważ struktury militarne wielu panstw powolane pierwotnie i przynajmniej z zalozenia do obrony narodu bedac w zaleznosci politycznej zostaly podporzadkowane zewnetrznym sila ktore nie sa sklonne brac pod uwage interesu i bezpieczenstwa tych narodow a wrecz istnieje prawdopodobienstwo uzycia tych armi bedacych pod obcym dowodzeniem przeciw wlasnemu narodowi ,Lamie sie w ten sposo sumienia i zwykla ludzka przyzwoitosc wsrod zwyklych zolnierzy jak i kadr dowodczych swiadomych negatywnosci tego stanu .Zobowiazani jednak podlegloscia sluzbowa zolnierze moga byc zmuszeni do respektowania zarzadzen sprzecznych z interesem danego narodu Tak wiec idea rozbrojenia moze byc uzyta przez ludzi niegodziwych do uczynienia czlowieka bezbronnym po to by zaprowadzic globalna tyranie czlowieka nad czlowiekiem [prisonplanet.pl].Kwestia obrony koniecznej jednostki i idac dalej narodu staje sie wiec problemem sumienia poniewaz piekna idea pacyfizmu poprzez uczynienia czlowieka bezbronnym doprowadza do stanu w ktorym ponownie stajemy przed problemem obrony koniecznej nie przed innym narodem ale strukturami ktore chca zapanowac nad wszystkimi narodami przy pomocy metod jakie sa sprzeczne z tym co nazywamy czlowieczenstwem .Agresja narodu przeciw innemu narodowi co bylo przejawem calej histori ludzkosci zostala zastapiona agresja zorganizowanych grup ludzi ktorzy stworzyli struktury ponadnarodowe a jako wroga traktuja cala ludzkosc zrecznie wykozystujac ludzka niewiedze by realizowac cele ktorych nie mogli zrealizowac najwieksi tyrani ludzkosci.J bynajmniej to co do tej pory ujawniono nie wskazuje ze kieruja sie oni dobrem wszystkich ludzi na naszej planecie Smutne jest to ze bedac w olbrzymiej mniejszosci liczacej moze kilka tysiecy osob potrafili wykorzystac nieswiadome masy ludzkie by one samo sobie zalozyly jazmo niewoli . Stajemy wiec przed sytuacja w ktorej Prawda staje sie wymiarem duchowym poniewaz punkty odniesienia staja sie coraz bardziej nieuchwytne w racjonalnym sposobie patrzenia na swiat…… opracowal Janusz Szumowski

    Komentarz - autor: jan — 16 Maj 2015 @ 08:54


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: