PRACowniA

26 lutego 2013

Autorytaryzm

Laura Knight-Jadczyk
“Comets and the Horns of Moses”
fragment z rozdziału 2: Percepcja, rzeczywistość i religia

[…] W pewnym sensie kultura jest centralnym bankiem zaburzeń kognitywnych, które poszczególnym członkom społeczeństwa zapewniają środki do tłumaczenia sobie rzeczywistości empirycznej na jej łatwiejszą do zaakceptowania wersję. Zbiorowy brak obiektywizmu w odniesieniu do rzeczywistości empirycznej często nosi miano “religii”, nawet wówczas, kiedy proces ten rozlewa się na inne kategorie terminologiczne.

W powiedzeniu, że zadaniem starszych ludzi jest okłamywanie młodych, może być ziarno prawdy. Na tej samej zasadzie można by usprawiedliwić Ernesta Beckera, kiedy opisuje kulturę jako “kłamstwo na skalę makro”. Kultura nie tylko normalizuje błędy, ale i przekazuje ogromną ilość żywotnych danych, które są w zgodzie z podstawową bądź empiryczną rzeczywistością. Pociąga to za sobą oczywiste korzyści w postaci dostarczania informacji niezbędnych do przetrwania. Jednak błąd kognitywny jest również niezbędny do przetrwania. Z tego też powodu rzeczywistość kulturową trzeba postrzegać jako celowe i konieczne połączenie informacji i dezinformacji. [~ Schumaker (1995) The Corruption of Reality: A unified Theory of Religion, Hypnosis, and Psychopathology.]

Każda grupa społeczna tworzy swoje własne ograniczenia i narzuca je swoim członkom. Oznacza to, że pomiędzy różnymi grupami występuje spore zróżnicowanie, natomiast w obrębie grupy odróżnianie się nie jest dobrze widziane. Kiedy ktoś przenosi się z jednej grupy do innej, musi zmienić sposób myślenia i dostosować się do innych ograniczeń, jakie narzuca nowa grupa.

Autorytarianie

Współczesna psychologia kognitywna dostarcza dużo nowych danych, które mogą pomóc nam zrozumieć, że – jak powtarzał Gurdżijew – człowiek jest maszyną. Istnieją ludzie – w istocie stanowią oni całkiem spory segment każdego społeczeństwa – którzy są autorytarianami, jak nazywa ich Altemeyer. [1] Mają oni wyraźnie genetyczne skłonności do podążania za autorytetem i nigdy go nie kwestionują. Przyczyna tego zdaje się leżeć w sposobie pracy mózgu, co opisuje inny psycholog, Daniel Kahneman. Głównie chodzi o to, że mózg zabezpiecza się przed stresem i zawsze szuka sposobu na zaoszczędzenie energii. Ponadto, kiedy mózg uczy się w dzieciństwie, jak odcinać się od nieprzyjemnych doznań i tworzyć “alternatywne wersje” wydarzeń – zazwyczaj leniąc się przy tym – ustanawia schemat, który się z czasem utrwala, przynosi bowiem ulgę w stresie.

Kiedy odrzuca się racjonalizm w jednej sferze, irracjonalność w innej przychodzi już z ogromną łatwością. Domyślne ustawienie ludzkiego mózgu każe mu szukać przyczyn skutków. Jest to cecha ewolucyjnie adaptywna, bowiem stworzenie, które potrafi poprawnie odczytywać znaki płynące ze środowiska i przewidywać przyszłe wydarzenia, które mogą nieść zagrożenie życia, przetrwa.

Ciekawie się robi, kiedy dodać do tego ewolucyjną tendencję do samoświadomości. Ludzie są w stanie pamiętać błędy z przeszłości, co – w połączeniu ze zdolnością rozpoznawania schematów – pozwala im antycypować, co złego może się stać w przyszłości. Potrafią sobie także wyobrazić własną śmierć. Dla człowieka wyposażonego w potrzebę znajdowania rozwiązań, reakcji obronnych i oszczędzania energii, drogą najmniejszego oporu okazują się być przekonania religijne. [2] Niedowierzanie i stawianie czoła trudnym prawdom albo bolesnej rzeczywistości wymaga bowiem wysiłku i sprowadza psychiczny ból. Badania wykazały, że trauma – kojarzona z reakcjami walki, ucieczki lub zamarcia ­– może bardzo silnie aktywować te obwody. Tu robi się nieciekawie. Otóż religia może być łatwo wszczepiona jednostce lub całej grupie przez osobnika (bądź osobników), który pragnie ustanowić kontrolę i utrzymać ją. Im bardziej człowiek czuje, że nie ma kontroli nad swoim życiem, tym większe jest prawdopodobieństwo, że podąży za liderem, który obieca mu poczucie pewności, rozwiązanie i bezpieczeństwo. To jest osobowość autorytarna. Chciałabym się tu na chwilę zatrzymać i zdefiniować ten typ osobowości w oparciu o ostatnie badania, bo wielokrotnie będziemy się tu z nim spotykać.

Osobowość autorytarna. Rzeczownik ‘autorytarianin’ ma dwa znaczenia i oznacza: 1) jednostkę przekonaną o konieczności podporządkowania się autorytetom, 2) dyktatorstwo albo tyranię. Zatem autorytarianami można nazywać ludzi, którzy silnie wierzą w zasadę podporządkowywania się autorytetom, ale również i tyranów, którzy domagają się od wszystkich podporządkowania –  i mniej więcej właśnie to najczęściej nam się od nich trafia. […]

Ta cecha osobowości polega na autorytarnym posłuszeństwie, wysokim stopniu uległości wobec ustanowionych w danym społeczeństwie autorytetów, autorytarnej agresji, skierowanej przeciwko różnym ludziom w imię tychże autorytetów, oraz konwencjonalizmie – skrupulatnym przestrzeganiu norm społecznych, aprobowanych przez owe autorytety. Dlaczego takich zwolenników autorytaryzmu (authoritarian followers) psychologowie nazywają „prawicowymi autorytarianami (right-wing authoritarians, RWA)? Czy wszyscy z nich są członkami konserwatywnych partii politycznych? Nie. Słowo ‘prawicowy’ użyte jest tu w sensie psychologicznym i oznacza wolę zadowalania ustanowionego autorytetu. Jednym z pierwotnych znaczeń przymiotnika ‘prawy’ (right) było “słuszny, legalny, właściwy, poprawny”, co w dawnych czasach oznaczało robienie tego, co chcieli lokalny dziedzic oraz król. […]

W Ameryce Północnej, gdzie przeprowadzono większość tych badań, jednostki, które uzyskiwały wysokie wyniki w testach na RWA, dość chętnie podporządkowywały się ustanowionym autorytetom i ufały im znacznie bardziej niż większość ludzi. […]

Osoby z wysokim wynikiem na skali RWA stosunkowo chętnie pozwalają autorytetom bezwzględnie obchodzić się ze swobodami obywatelskimi i konstytucyjnymi gwarancjami wolności osobistej. Myślą, że autorytety są ponad prawem. Nie obciążają ich winą, kiedy te niesprawiedliwie kogoś atakują. […]

W porównaniu z większością ludzi prawicowi autorytarianie wykazują dość przygnębiającą skłonność do pomagania rządowi w prześladowaniu dowolnej grupy, jaką ten sobie upatrzy. Zaproszeni do pełnienia roli sędziego, wyznaczą skazanemu wyższą karę niż większość ludzi – o ile skazany sam nie jest autorytetem albo nie zaatakował kogoś, kogo autorytarny wyznawca chętnie widzi w roli ofiary. Osoby z wysokim wynikiem na skali RWA preferują karę śmierci. W badaniach nad skutecznością kary w procesie uczenia się stosują silniejsze wstrząsy elektryczne. Generalnie, są przekonani, że porządne przetrzepanie skóry “działa”. Przyznają przy tym, że sprawia im przyjemność karanie innych i świadomość, że winowajcy „dostają za swoje”. Wreszcie, prawicowi autorytarianie przeważnie mają silne uprzedzenia w stosunku do większości grup rasowych, ruchów feministycznych, homoseksualistów, ludzi o innym języku ojczystym i tych o odmiennych zapatrywaniach religijnych. A skoro jesteśmy przy religiach, to źródłem dużej części konwencjonalizmu autorytarnego wyznawcy jest religia, w jakiej był wychowywany. Ci, którzy lokują się wysoko na skali RWA, często są fundamentalistami religijnymi, a kościoły fundamentalistyczne nie bez żadnych oporów narzucają wszystkim swoje przekonania co do tego, co jest słuszne, niesłuszne, normalne. Ci, którzy wybrali inną ścieżkę, są często uważani za niemoralnych i godnych potępienia. Prawicowi autorytarianie przyswajają sobie również przekonania i nauki niereligijnych autorytetów, jakie pojawią się w ich życiu. […]

Tak więc wyznawcy autorytaryzmu faktycznie okazują się być posłuszni, agresywni i konwencjonalni. Dalsze badania z użyciem skali RWA ujawniły dużo więcej ich cech, w tym: słabą umiejętność rozumowania, łatwowierność, kiedy mówi im się to, co chcą usłyszeć, podpieranie się dogmatyzmem i wsparciem grupowym w razie kwestionowania ich poglądów, bo nic innego nie mają na ich obronę, silny etnocentryzm, identyfikowanie się ze swoją wąską, zamkniętą grupą, wobec której są niezwykle lojalni i w której oczekują wysokiej zgodności, gorliwość w sprawie i oddanie w nawracaniu oraz skłonności do politycznego i ekonomicznego konserwatyzmu. W „głębi” używają podwójnych standardów w swoich osądach i często zachowują się obłudnie. Są strachliwi i fałszywi, defensywni, pozbawieni samoświadomości. Jeszcze głębiej, zdają się skrywać wątpliwości co do spraw, w które jakoby najbardziej wierzą. I tak, po wszystkich tych latach badań, rysuje się dość niepochlebny obraz autorytarnych wyznawców – o ile nie jesteś potencjalnym dyktatorem. Bo jeśli jesteś, to ci gorliwi bigoci o wąskich horyzontach, zamknięci na nowe idee, łatwo dający się ogłupić i szukający wpływowego, despotycznego przywódcy, są dokładnie tymi, których szukasz.

Kim są ci potencjalni dyktatorzy? W większości są to jednostki żądne władzy, kierujące się w życiu prawem dżungli. Wierzą, że albo sam dominujesz, albo inni dominują nad tobą. Lokują się wysoko na skali orientacji na dominację społeczną, co stanowi podstawowy czynnik w rozpoznawaniu ich. Tacy ludzie rozmyślnie wywołują u innych strach przed sobą, wierzą w słuszność odwetu i wykorzystywania swojej władzy, zawsze muszą postawić na swoim i niszczą tych, którzy się im sprzeciwiają. Często są przekonani, że zupełnie nie liczy się, co jest słuszne, a co nie, że ludźmi należy manipulować, a oszustwo i zdrada jako środki dostania się na szczyt są jak najbardziej usprawiedliwione. […] I oni mają mnóstwo uprzedzeń społecznych i preferują konserwatywne partie polityczne i konserwatywną filozofię ekonomiczną. W większości nie są naprawdę religijni, a ich amoralność oburzyłaby większość zdecydowanych prawicowych autorytarian. Jednak jednostki niereligijne, za to zręczne w dominacji społecznej, nie mają problemu z przekonaniem autorytarian, że wyznają te same, co oni, dogmaty. Niektórzy spośród zorientowanych na dominację faktycznie są religijni i mają wyjątkowo dużą szansę na przewodnictwo w ruchach autorytarnych. Przeprowadzane badania wykazały, że kiedy zorientowani na dominację zostają liderami w grupach prawicowych autorytarian, taka “zabójcza unia” wytwarza agresję i wykorzystywanie innych – zarówno w warunkach doświadczalnych, jak i w realnym życiu. [3]

Autorytarni przywódcy i autorytarni wyznawcy stanowią pokaźną część ludzkości i coraz większa liczba naukowców dochodzi do wniosku, że takie tendencje są wrodzone. Kwestia ta jest dyskutowana w takich książkach, jak The Authoritarians [4] Boba Altemeyera, Psychopaci są wśród nas [5] Roberta Hare’a i Ponerologia polityczna [6] Andrzeja Łobaczewskiego.

Wyniki niektórych badań przeprowadzonych w dziedzinie nauk kognitywnych są przerażające w swoich implikacjach dla społeczeństwa, zważywszy na powszechność występowania wykrytych tendencji. Na przykład wielu ludzi wierzy, że mają jakiś automatyczny system, który włącza się w chwili wystąpienia zagrożenia i chroni ich, w związku z czym, jeśli nie dostrzegają u siebie reakcji typu “walcz albo uciekaj”, wszystko musi być w porządku. Ale to nieprawda. Istnieje tendencja do normalizowania nawet największych zagrożeń. Mózg nie może znieść bólu albo zwiększonego wysiłku i wyłącza się. Wygląda na to, że większość ludzi, kiedy zostają ostrzeżeni o niebezpieczeństwie, nie podejmuje działań niezbędnych do przeżycia. John Leach, psycholog na uniwersytecie w Lancaster, który badał reakcję zamierania pod wpływem stresu, twierdzi, że około 75% ludzi nie jest w stanie logicznie myśleć w czasie katastrof i w sytuacjach zagrożenia życia. 15 procent po każdej stronie krzywej rozkładu reaguje albo niezakłóconą, podwyższoną uważnością, albo zrozpaczeniem, dezorientacją i paniką. Efekt normalności (normalcy bias) prowadzi do zamarcia lub bezczynności w sytuacjach kryzysowych i udawania, że wszystko będzie jak zawsze normalne.

Spora część twoich zachowań służy zmniejszeniu lęku. Czujesz, że nic ci nie grozi, kiedy wszystko jest bezpieczne i nic nie zaskakuje. Efekt normalności, czyli przekonanie, że wszystko jest w porządku, działa uspokajająco. Jeśli wciąż możesz robić to co zawsze, wciąż widzieć świat, jakby nic złego się nie działo, twój poziom lęku nie rośnie.

Efekt normalności to stan umysłu, kiedy starasz się, żeby wszystko było w porządku, utrzymując się w przekonaniu, że wciąż jest. Efekt normalności to odmowa przyjęcia do wiadomości, że nie ominą cię straszne wydarzenia, kiedy wszystko wskazuje na brak podstaw do takiego przekonania. Pierwszą odczuwaną przez ciebie potrzebą w momencie katastrofy jest potrzeba poczucia bezpieczeństwa. Kiedy okazuje się to niemożliwe, odpływasz w marzenia o świecie, gdzie wciąż możesz je mieć. […]

Podczas tragicznych wydarzeń wszystkie metody rozpoznawania schematów i cała rutyna, do której się przyzwyczaiłeś, okazują się bezużyteczne. Sytuacja kryzysowa jest zbyt nowa i niejednoznaczna. Masz tendencję do zamierania nie dlatego, że ogarnia cię panika, ale dlatego, że zniknęła normalność. Taki moment zamarcia Ripley nazywa “odruchowym niedowierzaniem” (reflexive incredulity). Kiedy twój mózg próbuje rozprowadzić te dane, ty najbardziej pragniesz tego, żeby wszyscy wokół zapewniali cię, że te złe okoliczności nie są realne. Czekasz na to nawet wtedy, kiedy sytuacja jest już oczywista. Schemat efektu normalności utrzymuje się do chwili, kiedy statek niebezpiecznie się przechyla albo budynek zaczyna się przesuwać. Możesz pozostawać spokojny dopóki tornado nie ciśnie ci w dom samochodem albo huragan nie pozrywa linii zasilania.

Według Mikamiego, Ikedy i innych ekspertów jedynym rozwiązaniem jest powtarzanie przez tych, którzy są w stanie pomóc i którzy lepiej niż ty dostrzegają niebezpieczeństwo. Jeśli przekaże się dostatecznie dużo ostrzeżeń, nada [np. przez radio] dostatecznie dużo instrukcji, nowa rzeczywistość staje się normą i zaczniesz działać.

Efekt normalności dotyczy także problemów o większej skali. Zmiany klimatu, produkcja ropy naftowej, epidemia otyłości, katastrofy na rynkach finansowych to dobre przykłady szerszych i bardziej złożonych wydarzeń, podczas których ludzie nie podejmują działań, bo trudno im sobie wyobrazić, jak nienormalnie biegłoby ich życie, gdyby prognozy się sprawdziły.

Regularne  przesadne nagłaśnianie przez media spraw takich jak problem roku 2000, świńska grypa, SARS itp, oraz niepotrzebne prowokowanie związanej z tym paniki podsyca efekt normalności na skalę globalną. Eksperci obydwu biegunów politycznych przestrzegają, że opanowanie kryzysu zależy od głosowania na nich. Przy takiej skali fałszywych alarmów trudno może być rozpoznać, kiedy kończą się ćwiczenia i naprawdę robi się niebezpiecznie.

Pierwszym odruchem jest dokonanie oceny, jak bardzo dana sytuacja odbiega od normy, i podejmowanie działań tylko wtedy, problem przekracza pewien próg i nie można go zignorować. Oczywiście często się zdarza, że wtedy jest już za późno na podjęcie działań. [~ McRaney, You Are Not So Smart.]

Przypisy

[1] Por.: Altemeyer (1981) Right-Wing Authoritarianism, (1988) Enemies of Freedom: Understanding Right-Wing Authoritarianism, (1997) Amazing Conversions: Why Some Turn to Faith and Others Abandon Religion, (2006) Atheists: A Groundbreaking Study of America’s Nonbelievers.

[2] Por.: Kahneman (2011) Thinking, Fast and Slow [polskie wydanie: Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym]. Oraz Wilson (2004) Strangers to Ourselves: Discovering the Adaptive Unconscious.

[3] Matsumoto (Ed.) (2009) Cambridge Dictionary of Psychology.

[4] Bob Altemeyer, University of Manitoba. Książka dostępna online: http://home.cc.umanitoba.ca/~altemey/

[5] Hare (1999) Without Conscience: The Disturbing World of the Psychopaths Among Us [polskie wydanie: Psychopaci są wśród nas].

[6] Łobaczewski (2007) Political Ponerology: A Science on the Nature of Evil Adjusted for Political Purposes [polskie wydanie: Ponerologia polityczna].

Tłumaczenie: PRACowniA

Czytaj również:

Advertisements

Dodaj komentarz »

Brak komentarzy.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: