PRACowniA

15 lutego 2013

Zwyczajem królów i tyranów Obama przyznaje sobie licencję na zabijanie

 Andrew P. Napolitano
Information Clearing House
7 lutego 2013 16:03 CST

Przez ponad rok sędziowie federalni i zwykli obywatele domagali się od rządu ujawnienia jego tajnych prac nad zgromadzeniem i stworzeniem zapisów prawnych uzasadniających prezydenckie wykorzystanie dronów do zabijania ludzi – nawet Amerykanów – za granicą i przez ponad rok rząd unikał udzielenia im odpowiedzi twierdząc, że badania są tak delikatnej natury i tak tajne, że nie mogą zostać ujawnione bez poważnych konsekwencji. Wreszcie, na początku tego tygodnia [4-5 lutego – przyp. tłum.] rząd wysłał do redakcji NBC dyrektywę podsumowującą całość dokumentacji.

To ujawnienie okaże się wielkim zaskoczeniem i niemałym strapieniem dla amerykańskiej pani sędzi federalnej Colleen McMahon, która słyszała wiele długich wystąpień, podczas których rząd przewidywał fatalne konsekwencje, gdyby jego „prace prawne” zostały poddane publicznej kontroli. Pani sędzia bardzo niechętnie zgodziła się z władzami federalnymi, ale powiedziała im, że czuje się złapana w „prawdziwy paragraf 22”, bo federalni stworzyli „gąszcz przepisów i precedensów, które skutecznie pozwolą władzy wykonawczej naszego rządu uznać za całkowicie uprawnione pewne działania, które wydają się niezgodne z naszą konstytucją i ustawami, zachowując jednocześnie przyczyny swoich decyzji w ścisłej tajemnicy”.

Pisała o zabijaniu Amerykanów przez prezydenta Obamę i jego odmowie ujawnienia podstawy prawnej uzasadnianej twierdzeniem, że ma do tego prawo. Teraz znamy te podstawy.

16-stronicowy dokument, bez daty i podpisów, który wyciekł do NBC, mieni się białą księgą Departamentu Sprawiedliwości. Jego logika jest błędna, jego przesłanki są pozbawione jakiegokolwiek uznania dla wartości zapisanych w Deklaracji Niepodległości oraz dla nadrzędności Konstytucji, a jego zapisy mogą być wykorzystane do usprawiedliwienia złamania każdego prawa przez jakiegokolwiek „mającego rozeznanie w sytuacji urzędnika wysokiego szczebla rządu Stanów Zjednoczonych”.

Przytoczone powyżej sformułowanie pochodzi z owej dyrektywy, zgodnie z którą ustawodawstwo oddaje w ręce każdego, bliżej nieokreślonego „urzędnika wysokiego szczebla”, niekoniecznie prezydenta, legalne prawo do podejmowania decyzji, kiedy zawiesić konstytucyjną ochronę zagwarantowaną wszystkim obywatelom i zabić ich bez jakiegokolwiek należnego im procesu. Jest to władza uzurpowana przez królów i tyranów. Jest to władza najbardziej sprzeczna z amerykańskimi wartościami. Przeciwko takiej władzy walczyliśmy w niezliczonych wojnach, aby zapobiec jej dotarciu tutaj. Teraz, pod rządami Obamy, mamy ją tu.

Sprawa osiągnęła punkt zapalny, kiedy we wrześniu 2011 roku Obama wysyłał drony CIA, żeby zabić urodzonego w stanie Nowy Meksyk i powiązanego z al-Kaidą Anwara al-Awlakiego, kiedy jechał samochodem przez pustynię w Jemenie. Kolejny dron, także wysłany przez Obamę, zabił 16-letniego syna Awlakiego, urodzonego w Kolorado, i jego amerykańskiego przyjaciela. Ojciec Awlakiego, Amerykanin, pozwał prezydenta do sądu federalnego w Waszyngtonie, próbując zapobiec tym morderstwom. Prawnicy Departamentu Sprawiedliwości przekonali sędziego, że prezydent zawsze postępuje zgodnie z prawem, a poza tym starszy Awlaki, nie dysponując żadnymi dowodami na złamanie prawa przez prezydenta, nie ma podstaw do wystąpienia przeciwko niemu. Trzy miesiące po wydaniu tego orzeczenia przez sąd prezydent wysyłał swoje drony i obaj panowie Awlaki byli martwi. To pociągnęło za sobą kolejne pozwy, a w jednej z tych spraw McMahon niechętnie wydała swoje orzeczenie.

Wtedy pojawiła się biała księga. Zgodnie z nią, jeśli istnieje prawdopodobieństwo, że 10 tysięcy mil stąd jakiś Amerykanin może wywołać użycie siły, a nie może łatwo zostać aresztowany, można go bezkarnie zamordować. I to nie bacząc na stanowe i federalne ustawodawstwo, które kategorycznie zakazuje zabójstwa bez wyroku sądu, na dekret podpisany przez każdego prezydenta, od Geralda Forda po Obamę, zakazujący amerykańskim urzędnikom udziału w zabójstwach, na brak wypowiedzenia wojny Jemenowi, na traktaty wyraźnie zakazujące tego typu zabijania i na zapisy Deklaracji Niepodległości, która gwarantuje prawo do życia, oraz na Konstytucję, która wymaga procesu sądowego, zanim rząd odbierze komuś to prawo.

Prezydent nie może legalnie zarządzić zabicia kogokolwiek, chyba że nastąpi to zgodnie z Konstytucją i prawem federalnym. Zgodnie z Konstytucją może jedynie nakazać zabijanie przy użyciu wojska, kiedy USA zostały zaatakowane lub gdy taki atak jest tak bliski, że zwłoka będzie kosztowała życie niewinnych ludzi. Może również nakazać zabijanie przy użyciu sił wojskowych w następstwie wypowiedzenia wojny uchwalonego przez Kongres.

O ile Obama nie wie, że atak Jemenu na nasze terytorium jest bliski, trudno mu będzie twierdzić, że jakiś facet w samochodzie na pustyni 10 tysięcy mil stąd – niezależnie od jego intencji – stanowi tak realne, bezpośrednie i nieuchronne zagrożenie dla USA, że musi być zabity na miejscu dla ratowania życia Amerykanów, którzy na pewno zginęliby, zanim zdołano by wypowiedzieć wojnę krajowi, w którym przebywa, bądź też zanim udałoby się go aresztować. Pod żadnym pozorem nie wolno prezydentowi legalnie użyć agentów CIA do zabijania. Oczywiście, agenci CIA mogą używać śmiercionośnej broni defensywnie, aby chronić siebie i swoje zasoby, ale nie mogą jej używać ofensywnie. Prawo federalne zakazujące morderstw stosuje się do prezydenta, do wszystkich agentów federalnych i personelu wykonujących obowiązki służbowe, gdziekolwiek się udadzą.

Obama utrzymuje, że może zabić Amerykanów, których śmierć w jego przekonaniu zwiększy nasze bezpieczeństwo, bez jakiegokolwiek należnego im procesu. Żadne prawo na to nie zezwala. Jego prokurator generalny twierdzi, że staranne rozważenie przez prezydenta każdego przypadku i ograniczone wykorzystanie śmiercionośnych sił stanowią adekwatny i konstytucyjny substytut uczciwego procesu. Żaden sąd nigdy nie zatwierdził czegoś takiego. A jego doradca ds. bezpieczeństwa narodowego twierdzi, że wykorzystanie dronów jest humanitarne, gdyż są „chirurgiczne” i zabijają tylko wybrane cele. Wiemy, że to nieprawda, ponieważ według tych, którzy to wszystko monitorują, od 11 do 17 procent z 2300 ofiar śmiertelnych dronów stanowili niewinni ludzie, którzy znaleźli się w pobliżu.

Czy godziliście się na rząd, który może zabić, kogo chce? A co powiecie o takim, który pogrywa z sędziami federalnymi? Ile trzeba czasu, żeby prezydenckie zabijanie przeniosło się na teren naszego kraju?

Artykuł na SOTT.net: Obama grants himself license to kill: This is the power claimed by kings and tyrants

Tłumaczenie: PRACowniA

 Andrew „Judge” Napolitano jest najmłodszym sędzią Sądu Najwyższego Superior Court w historii stanu New Jersey. W okresie pomiędzy 1987 i 1995 Judge Napolitano przeprowadził ponad 150 rozpraw sądowych i brał udział we wszystkich związanych z przestępstwami kryminalnymi, cywilnymi, i rodzinnymi, posiedzeniach Sądu Najwyższego New Jersey. […]

Przez 11 lat był profesorem prawa konstytucyjnego na Seton Hall Law School, gdzie prowadził zajęcia z prawa konstytucyjnego i teorii (filozofii) prawa. Wrócił do praktyki prywatnej w 1995 i rozpoczął karierę telewizyjną w tym samym roku. […] (źródło)

Reklamy

8 Komentarzy »

  1. Czy my jako państwo – Polska – i jako naród nadal trzymamy z USA? Nadal jesteśmy w nie zapatrzeni i się podlizujemy? Czy może nasz rząd zerwał już stosunki dyplomatyczne z tymi mordercami?

    Komentarz - autor: iza — 15 lutego 2013 @ 23:31

  2. @Iza

    Generalizując. My jako Państwo. Jedziemy z górki starym rozklekotanym powozem. Raz trafiamy na mocno rozrośnięte krzewy, co nas wstrzymują. Innym razem podskakujemy na kamieniach, że aż można sobie powybijać zęby. Nisko w dolinie leży czarna dziura nazywana przez wtajemniczonych „ameryką”. Nie wiem czy ten powóz to wyminie.

    Komentarz - autor: Corran Horn — 16 lutego 2013 @ 15:02

  3. Iza, dziwne zadajesz pytania ;-(

    W maju zeszłego roku Helsińska Fundacja Praw Człowieka wystosowała do Ministra Obrony Narodowej – Tomasza Siemoniaka list następującej treści:

    „Wielce Szanowny Panie Ministrze,
    W artykule opublikowanym pod koniec maja 2012 r. „Gazeta Wyborcza” [1] poinformowała, że Ministerstwo Obrony Narodowej planuje nabyć do 2018 r. 41 zestawów bezzałogowych samolotów. MON planuje także nabyć dwa zestawy samolotów operacyjnych posiadających uzbrojenie zbliżone do amerykańskich bezzałogowców typu „Predator”, wykorzystywanych przez armię USA. Co istotne, doniesienia o planach stworzenia oddzielnej jednostki złożonej z „dronów” potwierdził w wypowiedzi dla gazety sam Pan Minister. Podobne wypowiedzi padły także ze strony gen. Waldemara Skrzypczaka, pełniącego aktualnie funkcję podsekretarza stanu ds. uzbrojenia i modernizacji w MON, który w wywiadzie telewizyjnym [2] poinformował o planach nabycia przez Ministerstwo do 2018 r. 30 samolotów bezzałogowych. jako argument przemawiający za takim zakupem przedstawił m.in. skuteczność „dronów” na polu walki.

    Praktyka wskazuje, że tego rodzaju samoloty wykorzystywane są przede wszystkim do realizacji tzw. targeted killings, a więc selektywnej eliminacji osób uwikłanych w terroryzm, a niekiedy nawet tylko podejrzanych o związki z organizacjami terrorystycznymi. Szacuje się, że w okresie od 2004-2011 r. w wyniku ataków amerykańskich samolotów bezzałogowych na terenie Pakistanu zginęło nawet do 2900 osób, z czego ok. 30% stanowili cywile [3]. Kwestia legalności tego rodzaju operacji w dalszym ciągu wywołuje liczne kontrowersje wśród prawników specjalizujących się w prawie międzynarodowym, była także przedmiotem rozważań Sądu Najwyższego Izraela [4] i Rady Praw Człowieka Organizacji narodów Zjednoczonych [5]. Podkreśla się m.in., że zastosowanie „dronów” wyklucza możliwość poddania się przez przeciwnika, co godzi w podstawowe zasady prawa międzynarodowego [6]. Specjalny sprawozdawca ONZ ds. pozasądowych, doraźnych i arbitralnych egzekucji podkreśla, że targeted killings mogą ustanowić niebezpieczny precedens pozwalający każdemu rządowi, pod pretekstem walki z terroryzmem, uśmiercić konkretną potencjalnie niebezpieczną jednostkę poza granicami państwa [7].

    HFPC wyraża wątpliwość, czy aktualnie obowiązujące przepisy polskiego prawa dają podstawy do prowadzenia operacji typu targeted killings. Katalog okoliczności uprawniających żołnierzy służących poza granicami RP do stosowania środków przymusu bezpośredniego, użycia broni i innego uzbrojenia zawiera ustawa z dnia 17 grudnia 1998 r. o zasadach użycia lub pobytu Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej poza granicami państwa (Dz. U. Nr 162, poz. 1117; dalej: ustawa). Ustawa ogranicza możliwość stosowania broni i uzbrojenia przede wszystkim do okoliczności usprawiedliwionych koniecznością odparcia bezpośredniego zamachu ze strony przeciwnika (art.7b ust. 1 pkt 1 oraz 3-6 ustawy) bądź w ramach pościgu lub w celu ujęcia sprawcy takiego zamachu (pkt 7-8). Ustawa przewiduje wprawdzie możliwość stosowania przymusu wobec osób, co do których zachodzi uzasadnione podejrzenie, że mogą użyć broni palnej lub innego niebezpiecznego narzędzia, jednak precyzuje, że wówczas użycie broni powinno mieć za cel ujęcie lub udaremnienie ucieczki osoby zatrzymanej (pkt 9). Wydaje się zatem, że nie jest dopuszczalne używanie wyposażenia wojskowego do przeprowadzania operacji, których celem jest fizyczna likwidacja osób potencjalnie niebezpiecznych, dodatkowo nierzadko w miejscach w których aktualnie nie toczą się walki zbrojne. nie zmienia tego również art. 7 ustawy dający żołnierzom poza granicami kraju prawo do ataku wyprzedzającego, gdyż także i w tym przypadku ustawa stanowi, że celem powinno być zapewnienie samoobrony, ochrony sprzętu i miejsca stacjonowania.

    Mając powyższe na uwadze, HFPC pragnie zwrócić się do Pana Ministra z pytaniem, czy MON planuje wykorzystywać samoloty bezzałogowe do realizacji operacji militarnych typu targeted killings. W przypadku pozytywnej odpowiedzi, prosimy o wskazanie stosownych przepisów przepisów prawa krajowego lub międzynarodowego, które w warunkach konfliktów militarnych, w jakie aktualnie zaangażowane są Siły Zbrojne RP, mogłyby stanowić podstawę prawną do legalnego przeprowadzania takich operacji.

    W imieniu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka

    Maciej Nowicki
    dr Adam Bodnar”
    ( http://www.hfhr.pl/wp-content/uploads/2012/08/HFPC_MON_wystapienie_14_sierpnia_2012.pdf )
    _____________________________________________

    W lakonicznej odpowiedzi jaką udało mi się znaleźć można przeczytać:

    „Polskie prawo nie stoi na przeszkodzie zakupów samolotów bezzałogowych. Ich użycie pozwoli ograniczyć straty osobowe w siłach własnych – uważa Ministerstwo Obrony Narodowej

    – Regulacje prawne, które obowiązują obecnie odnoszą się w zastosowaniu samolotów załogowych i bezzałogowych. Nie widzi się sprzeczności w zastosowaniu bezzałogowych samolotów uderzeniowych w stosunku do aktualnie obowiązującego prawa – czytamy w odpowiedzi MON na wystąpienie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która zapytał o cel zakupu dronów oraz przepisy prawa krajowego lub międzynarodowego, które pozwalałyby na ich wykorzystywanie.” ( http://prawo.rp.pl/artykul/932794.html )

    Mało tego, polska armia zamierza zakupić kilkaset dronów. Przetargi mają zostać ogłoszone w połowie tego roku. Ich zwycięzcy mogą być wyłonieni na przełomie 2013 i 2014 roku
    ( http://www.polska-zbrojna.pl/home/articleshow/5823)

    Ze swej strony postanowiłam przeprowadzić mini sondaż.
    W dużym centrum handlowym podchodziłam do ludzi i zadawałam pytanie: Czy pan/pani wie co to są „drony”? Spośród 80 ankietowanych przeze mnie osób (różnej płci i wieku) zaledwie 8 osób wiedziało o co w ogóle chodzi.
    Nie wiem czy powinnam się dziwić?..

    Komentarz - autor: Mariam — 17 lutego 2013 @ 00:56

  4. @Mariam
    Dzięki!
    No to przychodzi mi do głowy inne „dziwne” pytanie. Czy pójdą po rozum do głowy, jak Obama przegra proces? Nie sądzę, żeby im to zmieniło morale, którego zwyczajnie nie posiadają, ale może chociaż strach ich obleci? Tak hipotetycznie, bo szanse na skazanie Obamy są pewnie znikome.

    Ciekawy pomysł i ciekawa ankieta. Chociaż klientela centrum handlowego stanowi chyba nieco przesianą grupę społeczeństwa? Wśród całkiem przypadkowo wybranej grupy mogłoby to być nie 10 a 11 %. 😦 Sama się zastanawiam, czy mnie to dziwi. Chyba nie, ale zasmuca.

    Komentarz - autor: iza — 17 lutego 2013 @ 15:04

  5. @Iza

    Nie będziemy się spierać o drobiażdzki 😉 skoro niektóre inne przejawy toczącej nas Ziemian choroby rozwijają się „na całą trąbę jerychońską” :-//

    Zauważ, że daje się w tym liście-zapytaniu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka traktującym o łamaniu praw zauważyć dużą POWŚCIĄGLIWOŚĆ.
    Nie sądzę, by byli całkiem bezstronni z uwagi na źródła jej finansowania.
    Jednym z tych źródeł jest Ford Foundation ( http://www.hfhrpol.waw.pl/program4.html )

    Nie będę się tutaj rozwodzić ani streszczać tego, co o tej fundacji pisze Naomi Klein w „Doktrynie szoku” (należy to przeczytać), szczególnie rozdział 5 poświęcony sposobowi POSTRZEGANIA terroru realizowanego przez południowoamerykańskie reżimy, głównie w Argentynie i Chile – przez „Amnesty International”, organizację także finansowaną przez Fundację Forda.
    Chodzi o to, że obrońcy praw człowieka posługiwali się bardzo wąskim rozumieniem problemu „łamania praw człowieka” omijając SEDNO problemów. W raportach całkowicie ignorowano przyczyny, pomijano szersze cele polityczne i ekonomiczne, jakim reżimowe zbrodnie miały służyć, koncentrując się wyłącznie na samych zbrodniach.
    Nie uważano za stosowne ustalać DLACZEGO zaistniały tam przypadki łamania praw człowieka.
    Wymowny jest podrozdział pt. „Ford kontra Ford”, opisujący, jak Fundacja Forda jedną ręką wydawała miliony dolarów na problematykę praw człowieka, a drugą finansowała programy za pomocą których upowszechniała w krajach Ameryki Łacińskiej ideologie ekonomiczne i doktryny strategiczne tzw. „szkoły chicagowskiej” Miltona Friedmana.
    Między innymi z tej przyczyny ani Kissinger, ani Dick Cheny, ani Donald Rumsfeld nie stanęli przed sądem za wspieranie południowoamerykańskich junt.

    To jest bardzo demoralizujące, gdy najwięksi przestępcy i mordercy nie są karani, więcej, nawet cieszą się szacunkiem na który w żadnym razie nie zasługują!
    Polskie kukiełki polityczne, akademickie, menadżerskie i w dół, także skażone są tym psychopatycznym tworzywem.

    Komentarz - autor: Mariam — 18 lutego 2013 @ 00:39

  6. […] 5 komentarzy » […]

    Pingback - autor: Czarny tyran “wolnego świata” ubrany w togę noblisty « ZYGFRYD GDECZYK — 18 lutego 2013 @ 12:52

  7. @Zygfryd Gdeczyk

    Nie mamy nic przeciwko zamieszczaniu na innych blogach i stronach internetowych naszych postów (na zasadzie fair use, z podaniem źródeł i linków), prosimy jednak o ograniczenie się do samych postów i nie re-blogowanie komentarzy. To już wykracza poza fair use i dobre zwyczaje.
    Dziękujemy za zastosowanie się do naszego apelu.

    ~ Redakcja PRACowni

    Komentarz - autor: iza — 18 lutego 2013 @ 14:32

  8. Gwoli uściślenia. Chodziło mi o to, że zdaniem Naomi Klein, reżim Pinocheta był pierwszą wykorzystaną na tak wielką skalę próbą – eksperymentem wdrażania maksymalnej dawki „doktryny szoku” z istną epidemią przemocy, stosowania makabrycznych i odrażających TORTUR oraz terapią poszokową opracowaną przez Miltona Friedmana i jego „chłopców” (chicago boys).
    Ponieważ społeczność międzynarodowa i organizacje zajmujące się ochroną praw człowieka nigdy nie rozliczyły faktycznych inspiratorów tych potwornych, nieludzkich zbrodni, mogli oni kontynuować swoje bestialstwa i eksperymenty w kolejnych częściach świata i rozpanoszyła się ta zaraza po świecie aż po dzisiejsze ukierunkowane zabójstwa przy pomocy dronów.

    Friedman w jednym ze swych esejów tę taktykę opisał tak:
    „Tylko kryzys – rzeczywisty lub postrzegany – prowadzi do realnych zmian. Kiedy taki kryzys nastąpi, rodzaj podejmowanych działań będzie zależał od tego, jakie pomysły dominują na rynku idei. I tutaj właśnie dostrzegam nasze najważniejsze zadanie. Musimy stworzyć alternatywy dla istniejących rozwiązań, mówić o nich i utrzymywać je przy życiu, aż pewnego dnia to, co politycznie niemożliwe, stanie się politycznie nieuniknione”. (Naomi Klein, „Doktryna szoku)

    Ludzie, którzy obecnie fascynują się różnymi ideologiami i angażują w ich promowanie powinni zdawać sobie z tego sprawę!
    Kiedy bowiem „od dawna oczekiwana katastrofa w końcu nadchodzi, ludzie ci doskonale zdają sobie sprawę z faktu, że oto wreszcie nastał ich upragniony moment”. (Naomi Klein, „Doktryna szoku”)

    Jeśli już jest mowa o „gospodarce rynkowej”, musimy wiedzieć, że współczesną gospodarką rządzi „rynek”, ale w zupełnie innym sensie niż na ogół zwykliśmy sobie wyobrażać. Na określenie „czym to się je” Erich Fromm już 1953 roku wprowadził nową definicję: „proces abstraktyfikacji”, ilustrując to kilkoma przykładami. Przytoczę jeden z nich:
    „W Newsweeku przeczytałem natomiast, że rząd Eisenhowera uważa, iż posiada taki kapitał zaufania, że za kilka tygodni będą mogli podjąć parę niepopularnych decyzji, ponieważ ich kapitał zaufania jest tak wielki, iż mogą sobie na to pozwolić. Ja osobiście nie mam nic przeciwko takim sformułowaniom, jednak to, do czego nawiązuję, nie jest sprawą polityczną, ale oznacza pewien sposób myślenia.
    Ludzie traktują zaufanie jak kapitał, na którego utratę można sobie pozwolić, pod warunkiem, że jest duży. (..) Problem zaufania, związku między partią czy rządem a ludźmi, wyraża się abstrakcyjnym wzorem dotyczącym czegoś, co jest mierzalne, co można określić ilościowo, co nie jest już czymś konkretnym, ale czymś abstrakcyjnym, co można powiązać w ilościowy sposób z wszystkim innym. Jest to proces abstraktyfikacji, w którym wszystkie określone konkretnie właściwości praktyczne znikają i wszystko przyjmuje tę samą wymierną wartość wyrażoną w abstrakcyjnej formie.” (Erich Fromm, „Patologia normalności”)

    Czy my, jako pojedyncze jednostki lub nawet jako społeczność ludzka, mamy jakąś KONKRETNĄ wartość, czy tylko abstrakcyjną, czyli oderwaną od prawdziwego życia?

    Czy w Polsce nie mieliśmy „przypadkiem” z czymś takim do czynienia w 1989 roku, zaczynając od „tabula rasa”?

    „Żyję w Polsce, która jest dziś wolna, i uważam Miltona Friedmana za jednego z głównych intelektualnych architektów wolności mego kraju” – wypowiedział się Leszek Balcerowicz na łamach „Daily Star” w 2006 r. (cytat pochodzi z „Doktryny szoku” Naomi Klein)

    Komentarz - autor: Mariam — 20 lutego 2013 @ 22:37


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: