PRACowniA

14 lutego 2013

Wiara religijna i fundamentalizm

Laura Knight-Jadczyk
Cassiopaea.org

Kultywowanie „wiary” religijnej, która „przenosi góry”, jest lansowane przez kulty kościelne – lub jak kto woli – klasyczne religie monoteistyczne, jako rzecz niezbędna do uzyskania przez „wiernych” korzyści obiecywanych im przez kościelnych hierarchów.

Przykład gotowości Abrahama do złożenia w ofierze swego syna, Izaaka, jest przez całe wieki w kółko przywoływany jako doskonały sposób na zbliżenie się do „boga”. Bogu oddaje się wszystko albo nic! „Wiara” jest zasadniczą częścią „umowy” z bogiem – częścią swoistego „aktu sprzedaży”, że tak powiem.

Biblijna historia ofiarowania jest, w gruncie rzeczy, niemalże identyczna z wedyjską historią o Manu, [który koniec końców był skłonny złożyć w ofierze własną żonę – Manavi]. Przesłanką obydwu aktów poświęcenia była sraddha, czyli w wolnym tłumaczeniu odpowiednik takich słów jak wiara (fides), wyznanie wiary (credo), ufność czy zaufanie.

Według historyka religii, Georga Dumezila, znaczenie słowa sraddha zostało zbyt pochopnie utożsamione ze znaczeniem słowa „wiara” w sensie chrześcijańskim. Sraddha we właściwym zrozumieniu oznacza nadzieję, jaką rzemieślnik pokłada w narzędziach pracy, wykorzystywanych przez niego w procesie „kształtowania lub tworzenia”, w związku z czym akty poświęcenia – swoiste narzędzia – są w pewnym sensie analogiczne do aktów magicznych!

A zatem „wiara” religijna jest częścią „przymierza”, przy czym składający ofiarę wie, jak tego dokonać, i zdaje sobie sprawę z tego, że jeśli proces ten przebiegnie prawidłowo, musi przynieść oczekiwany skutek. W skrócie, akt poświęcenia ma służy

uzyskaniu kontroli nad siłami natury, właściwymi dla boga, z którym zawarto przymierze.

Bogowie, z którymi zawiera się przymierze, nie są „motywem literackim” czy abstrakcją. Są oni aktywnymi, inteligentnymi partnerami, z siłą i pasją, ale mają również skłonność do utraty panowania nad sobą, jeżeli akt złożenia ofiary nie przebiegnie zgodnie z regułami sztuki. W omawianym ujęciu akt złożenia ofiary, akt poświęcenia – „wiara” religijna – jest de facto czarną magią.

W innym ujęciu, asceta czy też, jak kto woli, człowiek „składający ofiarę z siebie”, poprzez umartwianie duszy i ciała, usiłuje wyrwać się z okowów natury, z naturalnego porządku rzeczy. Będąc nadal na tym świecie, testując i umacniając swoją wolę, chce pokonać siły tyraniczne. Ale znowu – tym razem poprzez samoofiarę – dąży on do osiągnięcia boskiej doskonałości. W skrócie, promowanie tezy, że zbawienie człowieka zależy od jego „wiary” religijnej, jest, de facto, przewrotną formą manipulacji i przymusu.

Wydaje się, że to na ogół ludzie „społecznie wyobcowani” lub tkwiący w poczuciu bezradności w obliczu sił natury – bez względu na to, czy manifestują się one poprzez inne osoby, czy wydarzenia losowe – szukają najczęściej tego typu „wiary”, tego typu przymierza z bogiem. Odczuwając dotkliwą niemożność wpływu na otaczającą ich rzeczywistość, kierują swoją kreatywność do wewnątrz po to, aby stworzyć i pielęgnować swoją „wiarę”.

Religijni fundamentaliści różnej maści – żydowscy, chrześcijańscy czy muzułmańscy –prosperują dzięki pewnym właściwościom ludzkiej natury. Jedną z nich jest „absolutna pewność”, swoista graniczna świadomość, której rozwój się zatrzymał, gdyż prawdziwy postęp czy wzrost z konieczności muszą wiązać się z niepewnością i ryzykiem. W istocie, właśnie tę kwestię porusza Jezus w przypowieści o talentach.

Jezus porównuje „Wiedzę” do „pieniędzy” przekazanych przez Pana trzem sługom. Dwóch z nich pomnożyło swoje talenty/pieniądze/złoto. To znaczy, „puścili w obieg” posiadaną wiedzę o królestwie, ponosząc związane z tym ryzyko, po to, aby ją poszerzyć. Trzeci sługa, który otrzymał najmniejszą ilość pieniędzy/wiedzy, obawiając się ich/jej utraty i w efekcie gniewu swego Pana, zakopał to, co posiadał, w ziemi, wskutek czego został pozbawiony wszystkiego. Nie otworzył się na zdobywanie wiedzy. Założył, że zasoby, które posiada, są wystarczające i zaprzestał poszukiwań. Wyparł się siebie poprzez odrzucenie wiedzy oraz ryzyka – nieodłącznego elementu procesu pozyskiwania wiedzy.

„Absolutna pewność” fundamentalistów religijnych – zakopanie talentu – niezwykle przypomina to, co psycholodzy określają mianem „syndromu człowieka ja-mam-rację”. Człowiek ja-mam-rację żyje w świecie fantazji,  ulega górnolotnym marzeniom o sukcesie (nagrodzie w niebie), bez konieczności włożenia realnego wysiłku w jego urzeczywistnienie. Polega on na swojej „wierze” religijnej i na składanych bogu „ofiarach”, które ostatecznie mają rzekomo zagwarantować mu wspaniałą „nagrodę”.

W rzeczywistości, człowiek ja-mam-rację posiada „silną potrzebę dominacji”, jednak w obliczu wciąż doświadczanych przez niego sytuacji podporządkowania usiłuje ją wyrazić w jedyny dostępny mu sposób – poprzez manipulację, która ma zapewnić mu władzę – do czego tak naprawdę sprowadza się „wiara” religijna i składanie ofiar.

Trzeba zrozumieć jeden prosty fakt – fundamentaliści, w zamian za obiecane im korzyści, w gruncie rzeczy „oddają swoją wolną wolę”. Wolna wola jest siłą kreacji –  szansą na wzrost i rozwój, którym z definicji musi towarzyszyć niepewność, podejmowanie ryzyka oraz konieczność inicjowania dobrowolnych interakcji z innymi, bez uciekania się do dominacji i manipulacji.

„Absolutna pewność” fundamentalistów zamyka ich w entropii [w chaosie – na poziomie indywidualnym i społecznym, w subiektywizmie i myśleniu życzeniowym], a ich kreatywna energia zasila rozległy system iluzji. W obrębie systemów iluzji powstają i są pielęgnowane bóstwa – obiekty czci. Fundamentaliści, niczym paranoidalni schizofrenicy, tworzą kwieciste i jednocześnie zmyślne systemy percepcyjne, prezentując je jako „dzieła boskie”, aby następnie usilnie pozbywać się wszelkich odczuć, stojących w sprzeczności z ich systemem iluzji

Jest rzeczą oczywistą, że system iluzji, który umożliwia znalezienie w Biblii fragmentów „na każdą okazję” dla udowodnienia swoich tez, a sprzeczności i nieścisłości tłumaczy jedynie jako „odmienne punkty widzenia” na tę samą kwestię, ostatecznie sprowadza się do wybiórczego i życzeniowego sposobu rozumowania. Historia pokazuje, że niejeden fundamentalista usprawiedliwiał najbardziej przerażające zbrodnie, jakie można sobie tylko wyobrazić, cytując stosowny biblijny tekst. W imię odpowiednio: Jahwe, Jezusa czy Allaha dokonywano okropności na miarę krańcowo zdegenerowanego przestępcy.

Kolejną cechą człowieka ja-mam-rację, jaka manifestuje się w wierzeniach religijnych, jest pogarda wobec innowierców. Ma ona u podstaw postawę „my kontra oni”, która tak gorliwie uzależnia osiągnięcie „przyszłych korzyści” od siły uprzedzeń i braku tolerancji, iż jej zwolennicy tracą po prostu zdolność postrzegania „tu i teraz”.

Fundamentaliści bardziej koncentrują się na dogmatach niż na rzeczywistych, doczesnych uczynkach. Potrzebują tego, aby inni uwierzyli w ich iluzje – nawet jeśli sami publicznie twierdzą, że „każdy ma prawo wierzyć w to, co chce” – bo dzięki temu mogą zostać potwierdzone ich „racje”. Tak naprawdę, nie mogą pozwolić sobie na tolerowanie innowierców, gdyż zagraża to ich „racjom”.

„Racje” muszą być podtrzymywane za wszelką cenę, gdyż w głębi duszy człowiek ja-mam-rację zwykle boryka się ze świadomością swojej przerażającej bezradności. Posiadanie „racji” jest zaporą, ochraniającą go przed najgorszymi obawami i związanym z tym poczuciem zagubienia i samotnością – obawami, że tak naprawdę boga nie ma, bo jakim cudem może istnieć kochający bóg, skoro muszą tak cierpieć? Ich niezdolność do czucia się prawdziwie kochanym i akceptowanym powoduje, że ich życie przypomina koszmar, z którego nie mogą się obudzić.

Fundamentaliści mają na ogół głęboko zakorzeniony brak zaufania do kobiet, co znajduje swój wyraz w pozycji, jaką zajmują one w trzech głównych religiach monoteistycznych. Oczywiście, nieufność wobec kobiet jest przez nich starannie ukrywana na wiele różnych sposób, co nie zmienia faktu, że prawie nigdy nie są oni w stanie stworzyć prawdziwie zdrowych relacji z kobietą i traktować jej na równi z sobą, jako żyjącą, oddychającą, ludzką istotę. Dla fundamentalistów kobieta jest albo święta, albo nierządna, przy czym każde najmniejsze przewinienie kobiety uznanej za świętą sprawia, że staje się odrażającą, godną napiętnowania degeneratką […]

Tym, co pozwala „charyzmatycznym religijnym przywódcom” nakłaniać swoich zwolenników do stosowania różnego rodzaju przemocy wobec innych, jest właśnie „wiara” religijna.

„Wiara” religijna – jedyna słuszna „racja”, rzekomo „wyjawiona” przez boga przywódcy religijnemu, może zostać narzucona ludziom w efekcie manipulacji, dzięki obiecanym nagrodom w niebie tudzież innym korzyściom, co w konsekwencji pozwala na wmanipulowanie ludzi w składanie ofiary. Oznacza to, że wymóg „wiary” religijnej oraz „składania czci” obiektowi kultu typu Jahwe, Jezus czy Allah to metody nakłaniania ludzi do popełniania okrucieństw wobec innych.

A zatem, wizerunek Abrahama gotowego złożyć w ofierze swego syna nie jest w istocie porywającym, wzruszającym obrazem. Symbolizuje on, co najwyżej, swoistą bezmyślną „wiarę” w rozkaz kogoś lub czegoś „z zewnątrz”, kto z całą pewnością nie ma najlepszych intencji wobec ludzkości.

W gotowości Abrahama do ofiarowania swego syna daje się dostrzec grozę człowieka ja-mam-rację, zobrazowanego przez postać Kaina, mordującego swego brata Abla. Bóg, który faworyzuje tego, kto złożył „wystarczają dobrą” ofiarę – stawiając w efekcie brata przeciwko bratu – to z całą pewnością „bóg zazdrosny”, bóg psychopatyczny […].

Istoty prawdziwej Wiary religijnej należy poszukiwać w swoistym mistyczno-naukowym podejściu obecnym w filozoficznych koncepcjach starożytnych Sufich, do których nawiązywali w swoich nauczaniach o chrześcijaństwie ezoterycznym Georgij Gurdżijew i Borys Murawiew, ale również Carlos Castaneda oraz polscy psycholodzy Kazimierz Dąbrowski i Andrzej Łobaczewski. Chrześcijaństwo ezoteryczne zdaje się mieć również wiele wspólnego ze starożytnym szamanizmem syberyjskim, stanowiącym pozostałości po prehistorycznej  „religii” ludów północy, budowniczych megalitów.

– –

Ten artykuł jest przekładem oryginału zamieszczonego w języku angielskim na stronie:

Truth or Lies

dokonanym przez polskich tłumaczy z grupy QFG – edytorów blogu PRACowniA.

Materiał ten został opublikowany przez Quantum Future Group, Inc – i jest jego własnością. Zezwala się na kopiowanie i publiczne rozpowszechnianie pod warunkiem podania oryginalnego źródła i autora oraz żródła przekładu.

Dodatkowe informacje uzyskasz pisząc na adres: pracownia-iv@o2.pl

Reklamy

2 Komentarze »

  1. Święta prawda, ale nie ograniczałabym tego zjawiska tylko do mentalności religijnej. „Człowiek ja-mam-rację” to również ateista, urzędnik państwowy itp. Mnie nie prześladuje religijna święta inkwizycja, mnie prześladuje racjonalistyczny „człowiek ja-mam-rację”. Bo pokazuję mu, że nauka wcale nie objawia prawdy ostatecznej. Dziś nauka (no, może powiedzmy bardziej ściśle „pseudonauka” w wydaniu racjonalistycznym) staje się bogiem i religią monoteistyczną pełną dogmatów.

    Komentarz - autor: astromaria — 14 lutego 2013 @ 14:00

  2. @astromaria

    Święta prawda, ale nie ograniczałabym tego zjawiska tylko do mentalności religijnej

    Oczywiście. Tyle że zamieszczony fragment koncentruje się na wierze religijnej i przedstawia temat od tej strony. Nigdzie w nim nie jest w nim powiedziane, że syndrom człowieka zawsze mającego rację ogranicza się do tej sfery.

    Czekam na komentarze na temat tak przedstawionej wiary. Na temat korupcji nauki mamy kilka innych postów na Pracowni, mnóstwo artykułów na SOTT.net oraz całe dwa numery czasopisma Dot Connector Magazine temu poświęcone. 🙂

    Komentarz - autor: iza — 16 lutego 2013 @ 16:13


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: