PRACowniA

29 stycznia 2013

Polska przeciąga dochodzenie w sprawie więzień CIA

RT.com
CIA’s secret prison: ‚Poland dragging out investigation’
27 stycznia 2013 09:34 CST

Polskie śledztwo w sprawie tajnych więzień CIA jest powstrzymywane, ponieważ postawiłoby w bardzo niezręcznej sytuacji wysoko postawionych przedstawicieli rządu – powiedzieli mediom prawnicy dwóch mężczyzn, którzy byli bezprawnie przetrzymywani w jednej z takich “czarnych dziur” w Polsce.

Według agencji Reuters wyniki tego dochodzenia mogłyby wykazać powiązania niektórych czołowych polskich polityków z nielegalnym przetrzymywaniem i torturami, mogłyby też mieć negatywny wpływ na stosunki Polski z jej głównym sojusznikiem, Stanami Zjednoczonymi.

Źródła agencji informacyjnej, między innymi prawnicy i działacze na rzecz praw człowieka, ujawniają, że śledztwo utknęło w miejscu, od kiedy na początku zeszłego roku sprawa została odebrana pierwotnym prokuratorom.

Postępowanie wszczęła w 2008 roku prokuratura w Warszawie, ale na początku 2012 roku prokurator generalny przeniósł je do Krakowa.

“Odnosi się wrażenie, że zupełnie nic się nie dzieje. Moim zdaniem nie ulega wątpliwości, że sprawa jest w pełni kontrolowana przez czynniki polityczne” – powiedział agencji Reuters Mikołaj Pietrzak, obrońca obywatela Arabii Saudyjskiej, Abd al-Rahima al Nashiriego, twierdzącego, że był przetrzymywany w więzieniu CIA znajdującym się na terenie Polski.

Potwierdza to Bartłomiej Jankowski, obrońca drugiego domniemanego więźnia, Abu Zubaydaha.

„Nie otrzymuję [od prokuratorów] żadnych informacji o nowych dokumentach ani nie jestem informowany o żadnych nowych przesłuchaniach. Martwi mnie to” – powiedział Jankowski.

Jedno z więzień CIA odkryto w małej wiosce Stare Kiejkuty. Działało od grudnia 2002 roku do jesieni 2003 roku. Było wykorzystywane do wywożenia podejrzanych członków Al-Kaidy poza terytorium USA w celu poddania ich przesłuchaniom bez konieczności liczenia się z amerykańskim prawem.

Polscy przedstawiciele władz mówią, że prokuratorzy są wciąż w trakcie gromadzenia dowodów i śledztwo się przeciąga, ponieważ urzędnicy z USA nie odpowiadają na wnioski o udostępnienie informacji.

W 2006 roku ówczesny prezydent USA George W. Bush ujawnił, że USA ma ośrodki więzienne za granicą, jednak szczegóły co do ich lokalizacji pozostały nieznane. Obrońcy praw człowieka wymieniali Afganistan, Litwę, Polskę, Rumunię i Tajlandię jako najbardziej prawdopodobnych gospodarzy tych placówek.

Podobno w tajnych więzieniach CIA w Europie przetrzymywano i torturowano podejrzanych o terroryzm i trzymano ich w areszcie przed przetransportowaniem do więzienia w bazie Guantanamo. Zarówno same te placówki, jak i więźniowie istniały na marginesie prawnym, bez żadnej kontroli społecznej goszczących je krajów. Istnieje przekonanie, że CIA działała za wiedzą i przy współpracy rządów tych krajów.

(more…)

28 stycznia 2013

Witamina C w walce z rakiem

Dobre wieści dla tych, którzy zainteresowani są podjęciem próby leczenia raka witaminą C, a nie znajdują możliwości aplikowania jej dożylnie, co prawdopodobnie w Polsce wciąż jest niemożliwe, jako że wymaga współudziału lekarzy.

Bill Sardi
Researchers Achieve Cancer-Killing Effect With Oral-Dose Vitamin C
15 stycznia 2010

W niedostrzeżonej pracy, opublikowanej w 2008 roku, brytyjscy naukowcy po raz pierwszy wykazali, że stosując doustnie witaminę C w specjalnej, zamkniętej w liposomach postaci, możliwe jest uzyskanie dostatecznie wysokiego jej stężenia we krwi, by osiągnąć efekt rakobójczy bez jakichkolwiek niepożądanych skutków ubocznych.

Do tej pory naukowcy z National Institutes of Health twierdzili, że maksymalne stężenie witaminy C we krwi, jakie można uzyskać po podaniu doustnym, nie jest wystarczające do uzyskania efektu cytotoksycznego w stosunku do komórek rakowych. Teraz brytyjscy naukowcy zademonstrowali, że są w stanie uzyskać stężenie dwukrotnie wyższe od dotychczas – niesłusznie – określanego jako maksymalne. Dodatkowo, uzyskane stężenie należy do zakresu, o którym już wiadomo, że działając wybiórczo na komórki nowotworowe zabija je, nie będąc jednocześnie szkodliwym dla komórek zdrowych.

Badania prowadzone nad różnymi nowotworami wykazują, że stężenie witaminy C, jakie uzyskano w opisywanym badaniu, powoduje śmierć od 30% do 50% komórek rakowych. Dla porównania, leki przeciwnowotworowe są zatwierdzane przez FDA pod warunkiem doprowadzania do 50-procentowego zmniejszenia się guza.

Naukowcy Stephen Hickey i Hilary J. Roberts, długoletni zwolennicy leczenia witaminą C i autorzy książki Ascorbate: The Science of Vitamin C (Kwas askorbinowy – Zakres wiedzy o witaminie C) w artykule opublikowanym w Journal of Nutritional & Environmental Medicine wyrażają przekonanie, że przy stosowaniu pewnych konkretnych dawek witaminy kilka razy dziennie możliwe jest uzyskanie jeszcze wyższego jej stężenia we krwi – nawet trzykrotności tego, jakie błędnie uważano za maksymalne.

Linus Pauling

Po raz pierwszy w historii medycyny w celu przedłużenia życia śmiertelnie chorym na raka pacjentom witaminę C zastosował Linus Pauling, dwukrotny laureat Nagrody Nobla. Osiągnięcie to ogłoszono w 1978 roku.

Rok później naukowcy z kliniki Mayo powtórzyli to badanie z doustnym podawaniem witaminy C i błędnie odrzucili możliwość stosowania witaminy C do walki z nowotworami. Jednakże przy podawaniu doustnym nie jest możliwe osiągnięcie tego samego stężenia witaminy C we krwi, co przy podawaniu jej dożylnie.

Dopiero ostatnio okazało się, że odrzucenie zasadności stosowania witaminy C w leczeniu raka oparte było na badaniu ze stosowaniem jej doustnie. Późniejsze badania wykazały jednak, że w walce z rakiem skuteczne może być aplikowanie witaminy C dożylnie. Wyniki przeprowadzonych wstępnych badań w tym zakresie są zachęcające. Naukowcy zajmujący się badaniami nad nowotworami dopominają się ostatnio o zrewidowanie stanowiska w zakresie terapii z zastosowaniem dożylnego podawania witaminy C.

Według pary naukowców Hickeya i Robertsa powtarzane dozy i wykorzystanie specjalnej postaci witaminy C w liposomach stanowi klucz do skuteczności tej terapii. Zanim witamina stosowana w takiej postaci dostanie się do krwiobiegu, najpierw jest wchłaniana w jelitach a następnie [rozpoznana przez organizm jako pożądane lipidy i przez układ limfatyczny] transportowana jest do wątroby [gdzie następuje metabolizacja liposomów i uwolnienie witaminy C. Tym sposobem omija się żołądek i proces trawienia.] Kolejnym istotnym czynnikiem w terapii jest ograniczenie spożycia węglowodanów (oczyszczonego cukru), które pogarszają wchłanianie witaminy.

[Komentarz] Liposomy są to maleńkie kulki – pęcherzyki fosfolipidowe (tłuszczowe). Dzięki podobieństwie budowy chemicznej ich otoczki do budowy błon komórkowych mogą, nawet wybiórczo, łączyć się z błoną konkretnego typu komórek i uwalniać do nich swoją zawartość. Tak więc witamina C w liposomach, często nazywana (chyba błędnie) liposomalną witaminą C, to mikroskopijne porcje kwasu askorbinowego zamknięte w tłuszczowych kulkach.  Zob. też liposomy w Wikipedii pl.

Dr John Ely, emerytowany profesor na Uniwersytecie w Waszyngtonie, wykazał również, że cukier usuwa witaminę C z białych ciałek krwi i powoduje ich ospałość. Białe krwinki to te komórki, które atakują komórki nowotworowe i niszczą je.

(more…)

25 stycznia 2013

Śpiewające kamienie

Najbardziej fascynująca część artykułu The Cs Hit List 07: Sun Star Companion, Singing Stones and Smoking Visions z serii „Lista trafień”

Harrison Koehli
Sott.net
30 kwietnia 2012 12:24 CDT

Istnieje wiele teorii na temat pierwotnego przeznaczenia megalitu Stonehenge, począwszy od rytualnej świątyni, poprzez uzdrawiającą komnatę, astronomiczne laboratorium, miejsce pochówku, a skończywszy na lądowisku UFO. Podczas gdy powyższe hipotezy nie są z pewnością wzajemnie sprzeczne, to jednak w świecie nauki nadal nie osiągnięto w tej kwestii porozumienia, chociaż zdaje się, że hipoteza miejsca pochówku jest lansowana najsilniej (porządny nagrobek!). Osobiście, za najbardziej prawdopodobną uznaję teorię Christophera Knighta i Roberta Lomasa, zaprezentowaną w książce Uriel’s Machine (Maszyna Uriela). Aby zrozumieć argumenty leżące u podstaw tej teorii, należy bez dwóch zdań sięgnąć po wspomnianą książkę. W wielkim skrócie chodzi o to, że Stonehenge, biorąc pod uwagę jego funkcję i wygląd, przypomina „Maszynę Uriela” – urządzenie, którego genialna w swej prostocie konstrukcja została opisana w apokryficznej Księdze Enocha. Tego typu „maszyny” pełnią rolę doskonałych obserwatoriów sfery niebieskiej, a więc idealnie nadają się do skalowania kalendarza. Mogą służyć nie tylko do oznaczania pór roku czy śledzenia ruchu gwiazd i planet; mogą być również użyte do wypatrywania zbłąkanych komet i obserwowania ich ruchu, co w tamtym okresie mogło okazać się przydatne. Według Knighta i Lomasa Stonehenge został wzniesiony właśnie w tym celu – jako rodzaj stacji „ostrzegania przed kometami” – od kiedy kometarny kataklizm, jaki miał miejsce około 10 000 lat temu, stworzył potrzebę pozyskania precyzyjnej wiedzy astronomicznej pozwalającej przewidzieć wystąpienie podobnego kometarnego zagrożenia (tj. według Laury Knight-Jadczyk w przybliżeniu 3150 lat temu).

(more…)

21 stycznia 2013

Ręka Pentagonu za francuską interwencją w Mali

RT.com
Pentagon’s hand behind French intervention in Mali
18 stycznia 2013 18:59 CST

Wraz z napływem do Mali francuskich żołnierzy walczących o odparcie islamskich bojowników, pojawiają się wątpliwości co do motywów interwencji. William Engdahl powiedział agencji RT, że USA wykorzystały Francję jako kozła ofiarnego, aby zachować twarz.

RT: Co stara się zyskać Paryż, angażując się w kolejny konflikt za granicą w czasie, gdy Francja i reszta strefy euro starają się przetrwać kryzys gospodarczy?

William Engdahl: Myślę, że interwencja w Mali jest kontynuacją roli Francji w destabilizacji innych krajów, co widzieliśmy szczególnie w zeszłym roku w Libii, podczas obalania reżimu Kaddafiego. W pewnym sensie jest to postępujący francuski neokolonializm.

Ale, co ciekawe, myślę, że za francuską interwencją kryje się bardzo silna ręka Pentagonu, który przygotowuje ten zbliżający się obecnie podział Mali na północne Mali, gdzie Al-Kaida i inni terroryści są rzekomo przyczyną francuskiej interwencji militarnej, i południowe Mali, które jest regionem bardziej rolniczym. Ponieważ w północnym Mali odkryto ostatnio ogromne zasoby ropy, pozwala to sądzić, że jest to bardzo wygodne, że w ubiegłym roku uzbrojeni rebelianci przelali się przez granicę z Libią i dokładnie w tym samym czasie wyszkolony kapitan armii USA tworzy zamach stanu w południowej stolicy Mali i instaluje dyktaturę przeciwko jednemu z nielicznych w Afryce demokratycznie wybranych prezydentów.

To wszystko nosi więc metkę amerykańskiego Africomu [US Africa Command, Dowództwo Afrykańskie Sił Zbrojnych USA] oraz próby zmilitaryzowania całego regionu i jego zasobów. Mali odgrywa w tym zasadniczą strategiczną rolę. Graniczy z Algierią, która jest jednym z pierwszorzędnych celów tych licznych interwencji NATO w wykonaniu Francji, Stanów Zjednoczonych i innych państw. Mauretania, Wybrzeże Kości Słoniowej, Gwinea, Burkina Faso. Cały ten obszar jest po prostu skąpany w niewykorzystanych zasobach, czy to złota, manganu, czy miedzi.

(more…)

16 stycznia 2013

Natura, wychowanie i moje małpie geny – Homoseksualizm

Lista nr 4 zgodności z informacjami od Kasjopean

[Cz. 1 –> Śmieciowe DNA]

Część 2. Homoseksualizm

Harrison Koehli
Sott.net
26 grudnia 2011, 10:32 CST

O sprawach delikatnych i matczynych substytutach

Genetyka jest bez wątpienia otwartą dziedziną nauki oraz potężnym źródłem wiedzy, jednakże odnoszę wrażenie, że niektórzy „naukowcy” posuwają się zbyt daleko, upatrując przyczyn wszystkich ludzkich dziwacznych zachowań przede wszystkim w genach. Świetnie ujął to John Cleese:

Dla tych, którzy wolą, aby naukowa krytyka płynęła spod pióra prawdziwych naukowców, zamiast z ust podstarzałych brytyjskich komediantów, poniżej załączam fragment książki Evy Jablonki i Marion Lamb – Evolution in Four Dimensions [Ewolucja czterowymiarowa]:

[Dominujące podejście koncentrujące się na genach] nie jest już potrzebne do tego, aby adaptacyjną ewolucję każdej biologicznej struktury i aktywności – w tym ludzkiego zachowania – przypisywać selekcji przypadkowych, pojawiających się na ślepo, zmian genetycznych. W obliczu wszystkich typów dziedzicznej zmienności staje się jasne, że w procesie ewolucji odgrywają również rolę zmiany wywołane i nabyte. … popularna koncepcja genu jako prostego czynnika przyczynowego nie jest już aktualna. Idea, że istnieją geny skłonności do ryzyka, chorób serca, otyłości, religijności, homoseksualizmu, nieśmiałości, głupoty lub jakiegokolwiek innego aspektu umysłu czy ciała, nie ma już prawa bytu na forum genetycznym. …Stabilność tkwi w systemie jako całości – nie tylko w genie. …Wpływ genu zależy od jego otoczenia (str. 2, 6, 7).

W związku z powyższym jestem sceptyczny, kiedy słyszę: „to wszystko zależy od genów”. Jednym z takich zagadnień, wzbudzającym emocje w dyskusjach, jest homoseksualizm, przy czym często słyszę wypowiedzi sugerujące, że homoseksualizm nie jest po prostu przyjętym „stylem życia”, lecz że jest „wrodzony”. Cóż, zgadzam się z tym, niemniej jednak poza genetyką są jeszcze inne sposoby na „zaprogramowanie” ludzkich zachowań; jednym z nich jest wdrukowanie (behavioral imprinting). Z sesji z Kasjopeanami z 28 marca 2010 roku:

(more…)

11 stycznia 2013

Natura, wychowanie i moje małpie geny

Lista nr 4 zgodności z informacjami od Kasjopean

Część 1. „Śmieciowe” DNA

Harrison Koehli
Sott.net
26 grudnia 2011, 10:32 CST

Czytelnicy powinni się już prawdopodobnie domyślić, że podejście zespołu SOTT.net do Eksperymentu Kasjopeańskiego opiera się w gruncie rzeczy na założeniu: 10% inspiracji, 90% pracy w pocie czoła. Jedno zadane pytanie lub jedna uzyskana odpowiedź często wystarczają, aby zainspirować uczestników do przeprowadzenia szeregu badań, dostarczających informacji lub prowadzących do wniosków, które mogły być tylko pobocznie powiązane z pierwotnym pytaniem. W tym cała rzecz: odkrycia, a w tym przypadku informacje z sesji z Kasjopeanami, są raczej jak nić Ariadny, a nie jak księga „Boskiego Objawienia”. Podane wskazówki prowadzą zainteresowanych do podjęcia badań w ogromnym labiryncie informacji i „dezinformacji” –  które w moim odczuciu prowadzą do sedna całej sprawy: tych obszarów wiedzy, które są nie tylko niezwykle istotne w dochodzeniu do zrozumienia ludzkiej kondycji i natury kosmosu, ale również są blisko ze sobą powiązane i zawsze zdają się być jeden krok przed tym, co jest obecnie uznane za „powszechną wiedzę”. Innymi słowy, jedna tajemnica wyjawia następną, i następną. To jest jak nigdy niekończąca się odkrywcza podróż i w moim odczuciu stanowi sedno nauki i mistyki. Cokolwiek innego, jak choćby wiara, że „wreszcie wiemy już wszystko, co można na ten temat wiedzieć”, prowadzi jedynie do intelektualnej stagnacji oraz śmierci ciekawości. Jak lubimy tutaj mówić – nie ma darmowych obiadów… ani nieomylnych tekstów.

Dla tych, którzy są ciekawi wiedzy, badania zainspirowane Kasjopeańskim Eksperymentem naprowadziły zespół SOTT.net na wiele tematów, na których się skupiamy. Bez nich oraz bez życiowych doświadczeń – których z pewnością byśmy nie mieli, gdybyśmy nie zaangażowali się w ten projekt – prawdopodobnie nigdy nie dowiedzielibyśmy się o historii kometarnych katastrof i związanym z tym zagrożeniem, o elektrycznej naturze wszechświata, psychopatii, ponerologii, teorii poliwagalnej oraz konieczności oddzielania ziarna od plew w odniesieniu do ogromnej ilości krążących „teorii konspiracyjnych”. Albo przynajmniej zajęłoby to nam znacznie więcej czasu. W końcu wszystkie te obszary wiedzy mają swoje autorytety i swoich zwolenników – naukowych indywidualistów, którzy doszli do wniosku, że nie wszystko się zgadza w ich dziedzinie nauki, czy to w historii, polityce, psychologii, ufologii, astrofizyce, meteorologii czy w innej. Ale zwykle czynią to na własną rękę, w oderwaniu od szerszego obrazu i bez wiedzy, jak to wszystko ze sobą powiązać. Temu procesowi poświęcają niekiedy całe swoje życie, czego mankamentem jest to, że pozostają nietknięte inne możliwe obszary badawcze (spójrzcie na badaczy zjawisk paranormalnych, którzy wyśmiewają „teorie konspiracyjne” lub zwolenników „teorii konspiracyjnych 9/11”, którzy wyśmiewają ufologów). My jednak próbujemy zestawić tak wiele tematów, jak tylko jest to możliwe, aby zaprezentować możliwie wszechstronny obraz rzeczywistości. Jeden z tych obszarów, którym zajmiemy się poniżej, ma związek z genetyką i możliwościami tkwiącymi w tym tajemniczym budulcu życia: DNA.

(more…)

10 stycznia 2013

Martha Stout rozprawia się z książką Kevina Duttona o “mądrości” psychopatów

Martha Stout
The New Republic
14 grudnia 2012

Kolejny “punkrockowy” psycholog?

The Wisdom of Psychopaths: What Saints, Spies, and Serial Killers Can Teach Us About Success (Mądrość psychopatów: Czego święci, szpiedzy i seryjni mordercy mogą nas nauczyć o osiąganiu sukcesu) Kevina Duttona

Lata temu, jako studentka, uczestniczyłam w wykładach wybitnego antropologa, który raczył słuchaczy dziwnymi i wciągającymi opowieściami o grupie tubylców, wśród których żył w odległym zakątku świata. Opowieści zapadały w pamięć. Niektóre z nich były tak niesamowite, że wychodziłam z wykładów przekonana, że zostały nam właśnie ujawnione sprzeczne z intuicją, ale istotne prawdy o ludzkim zachowaniu. Dopiero podczas ostatniego wykładu nabrałam podejrzeń, że te prawdy mogą nie mieć związku z rzeczywistością. Jedna z absolwentek i jego asystentek, słusznie ubawiona i z lekceważeniem szepnęła do mnie, że prowadząc owe badania, antropolog oferował tubylcom czekoladę w zamian za ich opowieści – im fantastyczniejsze historie, tym więcej słodyczy. Jego zachłannie bazgroląca swoje notatki publiczność stała się ilustracją, jak łatwo to, co obce i fascynujące, może przybrać pozory nauki.

Choć nie mam powodu myśleć, że i tu ktokolwiek oferował czekoladę, to jednak obawiam się, że podobne zjawisko może wystąpić wśród czytelników „Mądrości psychopatów” Kevina Duttona, psychologa na Uniwersytecie w Oxfordzie. Chwytliwa teza Duttona brzmi: „Psychopatia jest jak promienie słoneczne. Nadmierna ekspozycja może przyspieszyć upadek człowieka w groteskowym, rakotwórczym stylu. Ale umiarkowana ekspozycja, na kontrolowanym i optymalnym poziomie, może mieć istotny pozytywny wpływ na samopoczucie i jakość życia”. Psychopatia, według Duttona, jest „osobowością z opalenizną”.

O dziwo, w tej książce o psychopatii Dutton nigdzie dokładnie nie definiuje psychopatii, więc zrobię to tutaj. Psychopatia jest zaburzeniem mózgu i zachowania, a jej centralną cechą jest całkowity brak sumienia. Wszystkie inne cechy patologiczne (takie jak bezduszność, nawykowe kłamanie i bezwzględność) są pochodnymi tego definiującego deficytu. Mimo to – na dodatek do głównego błędu jego argumentacji – Dutton ani razu nie podejmuje tematu sumienia, a w całej swojej książce słowo to – sumienie – wymienia w sumie cztery razy i to tylko mimochodem.

Zamiast tego, Dutton zamieszcza eleganckie metafory, obfitą ilość bardzo dobrze napisanych historii osobistych i wiele napomknień o intrygujących badaniach psychologicznych i neuropsychologicznych. Niestety, związek większości przytoczonych przez niego badań z jego tezą jest w najlepszym razie niejednoznaczny, a w najgorszym – wręcz mylący. Ogólnie rzecz biorąc, książka zostawia czytelnika z wrażeniem, że na psychopatię składa się odwaga, „niepohamowane lekceważenie” oraz życie wolne od troski o to, co myślą inni. Rzeczywistość jest jednak bardziej prozaiczna: dla psychopaty nikt się nie liczy.

(more…)

Następna strona »

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: