PRACowniA

7 grudnia 2012

Dlaczego potrzebujemy wolności słowa w sieci

Sandy Starr
spiked-online.com
26 maja 2005

© anonymous

“Prawda jest mową nienawiści dla tych, co mają coś do ukrycia”

W swej krucjacie przeciwko “mowie nienawiści” regulatorzy pragną poddać wszystkich użytkowników Internetu systemowi rodzicielskiej kontroli
/Sandy Starr/

Pęd do znalezienia nowej legislacji, zabraniającej mowy nienawiści w Internecie, stał się ogólnoeuropejskim projektem. „Deklaracja Brukselska” wydana przez Organizację Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OSCE), która stworzona została z materiałów Konferencji ds. Tolerancji oraz Walki z Rasizmem, Ksenofobią i Dyskryminacją – w której uczestniczyłam w Brukseli we wrześniu 2004 – zobowiązuje państwa członkowskie OSCE do „zwalczania przestępstw nienawiści, które mogą być napędzane przez rasistowską, ksenofobiczną i antysemicką propagandę w mediach i w Internecie”.

Przewodniczący znaczącej Europejskiej Sieci Przeciwko Rasizmowi (ENAR), skupiającej organizacje pozarządowe, argumentował na tejże samej konferencji brukselskiej, że „każdy skuteczny instrument prawny służący do zwalczania rasizmu powinien uznawać za niezgodne z prawem „podburzanie do przemocy na tle rasowym i nienawiści”, „zniewagę publiczną na tle rasowym”, „akceptowanie zbrodni ludobójstwa, zbrodni przeciwko ludzkości i zbrodni wojennych”, „zaprzeczanie lub banalizowanie Holocaustu”, „publiczne rozpowszechnianie  rasistowskich lub ksenofobicznych materiałów” oraz „kierowanie, popieranie albo uczestnictwo w działalności rasistowskiej lub ksenofobicznej grupy”. Ponadto także „rasistowskie motywacje w zwykłych przestępstwach należy uznawać za okoliczność obciążającą” – jak to jest obecnie w prawie brytyjskim.

Ponieważ pogląd, iż mowa nienawiści stanowi narastający problemem, wymagający oficjalnej regulacji i cenzury, zyskał w Europie na znaczeniu, nie dziwi fakt, że Internet znalazł się w szczególnym centrum zainteresowania i troski. Internet bowiem rzuca wyzwanie starszym formom regulacji prawnych i czyni bezsensownymi granice między jurysdykcjami. Pojawiły się nawoływania pod adresem władz, aby pozamykać portale takie, jak Redwatch i Noncewatch – obydwa powiązane z faszystowskimi organizacjami Combat 18, które zamieszczają czarne listy podejrzanych marksistów i poszczególnych pedofili. Bardziej humorystyczne stronki jak HatHawick (obecnie zamknięta), która składała się głównie z dobitnych inwektyw pod adresem szkockiego miasta Hawick i jego kibiców rugby – również znalazły się pod obstrzałem za szerzenie nienawiści (co zakrawa na ironię, zważywszy, że jedną z rzeczy, za którą mieszkańcy Hawick byli obwiniani, był ich rzekomy rasizm).

Jednakże co ma oznaczać zamiar zakazania mowy nienawiści w Internecie? Ta dyskusja ma kłopotliwe implikacje, zarówno dla przyszłości Internetu, jak i szerszego, bardziej zasadniczego podejścia społecznego do kwestii wolności mowy.

(more…)

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: