PRACowniA

27 Listopad 2012

A co, jeśli istnieje bóg psychopatyczny?

Filed under: Świat wokół nas — iza @ 08:16
Tags: , ,

Austin Cline
atheism.about.com
20 listopada 2012 06:21 CST

Jestem Panem, twoim Bogiem!

Jeśli zamierzalibyśmy debatować nad istnieniem bogów, musielibyśmy zastanowić się, o jakich typach bogów mielibyśmy rozmawiać – nie można po prostu pominąć tej kwestii, jakby odpowiedź była oczywista. Na przykład chrześcijański bóg zdaje się być zdecydowanie psychopatyczny przez większość czasu. Co byś zrobił, gdyby taki bóg naprawdę istniał?

Dyskusje i debaty na temat istnienia bogów zwykle nie przyczyniają się do zdefiniowania pojęcia “boga” – o definicji boga albo się nie dyskutuje, albo podaje się definicję cząstkową. Takie podejście ma swój walor, ale myślę, że okazjonalnie należy zwracać większą uwagę na to, o jakim typie boga się dyskutuje.

Jest ku temu mnóstwo powodów, ale tutaj skoncentruję się tylko na jednym: to, w jaki sposób radzisz sobie z tym zagadnieniem oraz jak na nie reagujesz, może mieć znaczące moralne implikacje, w zależności od tego, o jakm typie boga się dyskutuje. Pamiętaj, ostatecznym celem dla wielu wierzących jest zachęcanie do kultu ich boga i posłuszeństwa wobec niego. Czy etycznie jest czcić psychopatę i spełniać posłusznie jego rozkazy?

Broken pisze:

Jest rzeczą oczywistą, że zgodnie z każdym ludzkim standardem, czyny Boga są psychopatyczne. Biblia jest pełna przykładów i tylko ludzie, którzy nie czytają Biblii, mogą twierdzić, że jest inaczej.

Nawet podane przez niego uzasadnienie jest wyraźnie psychopatyczne – porównuje nas do nieożywionej ceramiki.

Ale nie sprawia to, że Bóg przestaje istnieć. To naprawdę napawa mnie przerażeniem. To tak, jakby gwałciciel mierzył do mnie z broni (co gorsza, to nie jest broń, to wieczne męki), dopóki nie zaakceptuję faktu, że jestem stworzona po to, aby służyć mężowi jako worek treningowy, że będę milczeć, udawać uśmiech i żyć z tym, z wszechmocnym psychopatą, więc nikt nie będzie mógł mnie uratować.

[wpis źródłowy]

Oddawanie czci psychopacie i bycie mu posłusznym może być praktycznym i koniecznym wyborem, jeśli chcesz uniknąć tortur, ale jakbyś wówczas ze sobą wytrzymał? Czy naprawdę chcesz istnieć jako część tego systemu, a w rzeczy samej jako część uzasadnienia dla jego racji bytu?

źródło: What If a Psychopathic God Exists?
artykuł na SOTT.net
tłumaczenie: PRACowniA (tekst nadesłany, dziękujemy!)

30 komentarzy »

  1. Wg mnie, to pytanie gnębiące ateistów należałoby trochę odwrócić, tak by było bardziej uniwersalne, mianowicie tak:
    Czy jeżeli Bóg psychopatyczny by nie istniał, to czy możliwe byłoby zdobycie globalnej władzy przez psychopatów?
    Przecież tacy osobnicy pomimo niejednokrotnie wysokiej inteligencji są tylko naśladowcami – nie potrafią myśleć twórczo – jeśliby nie mieli wsparcia w swych złych intencjach, to w jaki sposób mieliby szansę panowania nad ludźmi? Jak bezmyślny pasożyt, bez zdolności przewidywania możliwych skutków swoich czynów może zniewolić myślącą rasę ludzką? Bez pomocy nie miałby szans…

    Komentarz - autor: Kenny McCormick — 27 Listopad 2012 @ 11:43

  2. Pisząc o złym bogu ze starego testamentu nie powinniśmy tego samego określenia używać względem Boga z nowego testamentu.Biblia jako dwie księgi nie stanowi całości i kontynuacji. Wydawać się może że ojciec Jezusa Chrystusa to ta sama istota. Już w drugim wieku powstał ruch który naukom połączenia testamentów się radykalnie sprzeciwiał (mowa tu oczywiście o http://pl.wikipedia.org/wiki/Marcjonizm)

    Komentarz - autor: Benek — 27 Listopad 2012 @ 13:44

  3. Pierwsze próby pisarskie pensjonarki? Czy może raczej to norma intelektualna u ateistów?

    Komentarz - autor: astromaria — 27 Listopad 2012 @ 16:23

  4. No i jeśli ktoś chce być prawdziwym, ideowym ateistą nie powinien w ogóle pytać o istnienie jakiegokolwiek boga / bogów, bo ateizm ze swej definicji zakłada nieistnienie bogów. Jak widać ateiści tęsknią za tym czego się wyrzekli i wolą założyć istnienie boga-psychopaty niż uznać, że boga nie ma.

    Komentarz - autor: astromaria — 27 Listopad 2012 @ 16:27

  5. @Kenny

    Tak, są jedynie naśladowcami i kopistami. Dlatego stworzyli Biblię z mitów, legend i innych, starszych religii. I stworzyli ją poniekąd na „wzór i podobieństwo swoje”. Po części dla usprawiedliwienia swoich niecności. Czy przewidzieli, jak się sprawy potoczą i jak bardzo przydatna im się okaże? Biorąc pod uwagę ich naturę, pewnie nie. Za to na bieżąco dopisywyli, co im było potrzebne. A że świat obrodził w autorytarian, to mieli, i wciąż mają, spore wsparcie. To tak w telegraficznym skrócie (a więc i uproszczeniu).

    Komentarz - autor: iza — 27 Listopad 2012 @ 20:12

  6. @Benek
    A co za różnica? Co byś powiedział o ojcu, który płodzi syna, wiedząc, jaki los go czeka? I który, będąc wszechmocnym i wszechmogącym, nie ratuje go od poniżenia i śmierci, tylko się spokojnie przygląda? Co byś powiedział o propagowanym rytuale picia krwi i jedzenia mięsa człowieka, choćby tylko symbolicznie? Jaki umysł według Ciebie mógł wymyślić i rozpropagować coś takiego?

    Komentarz - autor: iza — 27 Listopad 2012 @ 20:22

  7. Psychopatyczny wyklucza definiowanie jako Boga. Bóg to jedność dobra, wiedzy i siły. Tak więc nie mówimy już o Bogu, względnie opisujemy demona.

    Komentarz - autor: Marat Dakunin — 6 Grudzień 2012 @ 03:11

  8. Bóg to jedność dobra, wiedzy i siły.

    Kto tak twierdzi i na jakiej podstawie? Bo Kościół tak uczy? Pojęcie boga pierwotnie przypisywano niszczącym siłom Natury – o których trudo byłoby powiedzieć, że są „dobre”; silne, owszem. Co do wiedzy, hmmm, to zależy, jak na to patrzeć. Bóg – monoteistyczny – został stworzony przez ludzi, i to ludzi, którzy nie mieli dobra ludzkości na sercu. Stworzyli go do utrzymania stada w strachu i posłuszeństwie. I stworzyli go na obraz i podobieństwo swoje. Że to „demon”? Zgoda, ale to w tej właśnie postaci – i jako Bóg – zapisał się w dziejach cywilizacji, dominując kulturę połowy świata przez z grubsza dwa tysiąclecia. Więc o jakiej „definicji” Ty mówisz?

    Pozdrawiam 🙂

    Komentarz - autor: iza — 6 Grudzień 2012 @ 12:53

  9. Mówię o obowiązującej dla mnie definicji, czyli jedynej słusznej wg prawa określonego przez Kierkegaarda (prawdą jest to, co ma dla twojego życia znaczenie). Ale definicje są o wiele mniej ważne od codziennej praktyki dobra, jak wiesz. Definicja Boga jest odwieczna i, choć mówię na początku, że jest obowiązująca tylko dla mnie, sądzę, że ..:-). Sprecyzujmy: Bóg (nie mówię o Bogu osobowym..) to jedność szczytowych wartości absolutnych, dla człowieka dostępnych tylko w przejawach, a pełniej dopiero po udoskonaleniu świadomości i ewolucji zgodnie ze swym
    szlachetnym potencjałem (czyli nie degradacji w stronę instyntkownie reag. zwierzęcia, a odwrotnie).
    W rzeczywistości można te kila podstawowych zasad urządzenia całego kosmosu nazwać Bogiem, można nie nazwać, ale ja uważam, że przyjecie (uznanie) za Boga „czegos” co tych podstawowych zasad nie spełnia jest (i było) najbardziej niebezpieczne – dla czlowieka – prowadzilo i prowadzi najcześciej do zbrodni. Te podstawowe zasady (cechy Boga) to nic innego jak kalokagatyczne najwyższe wartości, to nic innego jak różne części (władze) duszy, czy to w klasyfikacji Platona, czy Gurdżijewa. Oto one: Prawda, Piękno, Dobro oraz Najwyższa Miłość i (wynikająca logicznie i aksjologicznie z pozostałych): SPRAWIEDLIWOŚĆ (w skali całościowej kosmosu, a nie lokalnej – lokalne żywoty i światy mogą być niezbilansowane sprawiedliwie..ona dokonuje się dopiero po przejściu cyklu przez duszę). pozdrawiam 🙂
    P.S. Oczywiście możesz temu wszystkiemu zaprzeczyć, ale to nie ma większego znaczenia. Intuicyjnie powinnaś czuć podobnie – te zasady świata – jeśli nie czujesz, na pewno, szanując Twoją wolną wolę, do niczego przekonywać nie będę 🙂

    Komentarz - autor: Marat Dakunin — 25 Wrzesień 2013 @ 01:47

  10. Ależ wcale nie zamierzam zaprzeczać. Rzecz tylko w tym, że artykuł mówi o bogu starotestamentowym – a ten został stworzony psychopatycznym na obraz i podobieństwo psychopatycznych (i innych psychicznie zaburzonych) indywiduów. Mówisz, że „Psychopatyczny wyklucza definiowanie jako Boga”. Dla Ciebie i dla mnie – wyklucza. Dla nich – nie, jak widać z ponad dwutysiącletniej historii. Co najdziwniejsze, ogromna część ludzkości to kupiła i ciągle kupuje. Pomimo wspomnianego przez Ciebie niebezpieczeństwa i ogromu zbrodni, do jakich ustanowienie takiego boga doprowadziło.

    Komentarz - autor: iza — 25 Wrzesień 2013 @ 13:17

  11. Manicheizm już przerabiałem (a zatem i okrutnego Jahve czy demona tego świata – to nie bogowie dla mnie). Jestem monistą. Jest jeden Bóg. Dla świata materialnego także. Ale wpływowę mogą być tutaj bardzo demony, rzecz jasna. Ale tylko w granicach swojego wymiaru, czyli absolutnie nie podskoczą Bogu..(choć Bóg ma swoje „ciemno” w dualiźmie – który dla nas jest pojęciowo logicznie konieczny, a „lustrzane odbicia” nierealizowanego „zła) (to co w CS mają np. byty na poziomie 5 STO) to konpcepcja, która zgadza się z pewnymi moimi także. pozdrawiam 🙂

    Komentarz - autor: Marat Dakunin — 8 Listopad 2013 @ 00:35

  12. Wszystko co wyżej napisałem jest w dużej mierze jest bardzo źle napisane, z przeskokami merytorycznymi, złym wyrażeniem tego, co się miało na myśli i skrótami myślowymi mylącymi każdego czytelnika,, co skutkuje błędnym przedstawieniem rzeczy, choć w pryncypiach zachowuje pewną zgodność z obrazem, który uważam za prawdziwy. Resztę wycofuję ze względu na ujęcie poniżej krytyki, pozdro
    P.S. Nie istnieje Bóg psychopatyczny, z defnicji. Jeśli istnieje, i tylko on, – z definicji i z wyboru – nie ma dla mnie Boga wtedy, jest po prostu automatycznie demonem, władcą świata, ale nie moim. Takie jest moje stanowisko od zawsze. Tak wybieram i tyle można napisać.

    Komentarz - autor: Marat Dakunin — 19 Luty 2014 @ 16:26

  13. Nie istnieje Bóg psychopatyczny, z defnicji.

    Z jakiej/czyjej definicji?

    Komentarz - autor: iza — 21 Luty 2014 @ 20:06

  14. Ludzie odnoszę wrażenie że ktoś tu nie bardzo rozumie czym funkcjonalnie jest psychopatia. Jest to kwestia pewnych deficytów i braków w sferze psychiki, uwarunkowanych budową układu nerwowego, komórkami, neuronami itd. Bóg jest zdecydowanie PONAD to wszystko, bo jest alfą i omegą, początkiem i końcem wszystkiego. Nie da rady Go zdefiniować w kategoriach ludzkiego rozumowania, jest to jedną z głównych prawd wiary. Nawet jeśli z infantylnego, emocjonalnego punktu widzenia postępuje „źle” to ma to zawsze jakiś cel wyższy, wyprowadza z tego dobro, bo nie ma dla Niego rzeczy niemożliwych. Natomiast psychopatyczny człowiek (który oczywiście nie kieruje się Jego Prawem) wykorzystuje swoje naturalne „wyzwolenie” z kajdan sumienia i czyni zło, do którego tak naprawdę i teoretycznie jest zdolny każdy z nas.

    Komentarz - autor: gutek306 — 4 Listopad 2014 @ 16:01

  15. @Gutek306
    Tu chyba nie chodzi o neurony lustrzane, przedni zakręt obręczy, korę przedczołową, przednią część zakrętu obręczy czy inne ciało migdałowate. Dla Autora tej notki ważne było chyba to, w jaki sposób starotestamentowy „bóg” jest opisany. A opis zachowań tegoż „boga” w ST ,wskazuje raczej na psychopatę, a nie istotę pełną współczucia, miłosierdzia i empatii.

    Komentarz - autor: Magia — 5 Listopad 2014 @ 15:26

  16. @Magia
    Tak, ale w psychopatii CHODZI przede wszystkim o neurony lustrzane itd. Bardziej odpowiednie, niż „psychopatyczny bóg” byłoby tutaj „zły bóg” albo „zimny, okrutny bóg”. Psychopatia to (przynajmniej moim zdaniem) przede wszystkim termin psychologiczny, a nie moralno – etyczny. No, ale nie czepiajmy się słówek, bo ma to znaczenie mocno drugorzędne wobec podjętej tutaj kwestii.
    Stary Testament to w wielu miejscach rzeczywiście twardy orzech do zgryzienia. Poczynania Boga, które są w nim przedstawione, są wymagające wobec Narodu Wybranego, często także mogą wyglądać na okrutne i bezwzględne. Jednak, jak już napisałem w poprzednim wpisie, Bóg nie robi niczego bez sensu i ma w swoich poczynaniach ukryty cel, którym zawsze jest tylko dobro (tak uczy mnie moja wiara). Patrząc z tego punktu widzenia, można wydarzenia starotestamentowe zinterpretować następująco: Bóg stworzył człowieka. Ponieważ go kochał, dał mu wolną wolę. Chyba każdy zgodzi się co do tego, że dopiero wolna wola czyni z nas ludzi, istoty mające możliwość świadomego i dobrowolnego wyboru własnej drogi życiowej, zdolne do decydowania o sobie. Tylko że pociąga to za sobą pewne skutki uboczne. Mamy możliwość wybrania zła, kiedy tylko zechcemy. Bóg zdając sobie sprawę z niedoskonałości rasy ludzkiej wiedział, że na ówczesnym (starożytnym) etapie rozwoju cywilizacji nieuchronna będzie masa wojen pomiędzy różnymi ludami. Ponieważ miał jednak pewne plany wobec Żydów (ośmielam się przypuszczać, że ściśle związane z dobrem całej ludzkości), wspomógł ich w tych walkach, niejednokrotnie każąc zabijać itd. Jednak to nie znaczy, że tamtych innych nienawidził. Zwróć uwagę, że z punktu widzenia Stwórcy świata, który ma wszystko w garści, to może wyglądać nieco inaczej. Jeśli zechce, żebyś był szczęśliwy, to będziesz szczęśliwy. Śmierć od miecza to tylko chwila bólu (domyślam się, nie byłem nigdy w takiej sytuacji), natomiast nie wiadomo, co stało się z tymi co wtedy zginęli po śmierci. Tylko Bóg to wie. Wojna to często wyższa konieczność. Bywa tak, że nikogo nie nienawidzisz, ale mimo to musisz walczyć. Czemu ktoś taki nie miałby ostatecznie dostąpić Jego miłosierdzia?
    Bóg zachowuje się na kartach ST dominująco (Ja jestem Panem itd.) bo Panem rzeczywiście jest, a ponieważ pragnie szczęścia człowieka, chce, by ten to uznał (człowiek może skłonić się ku Niemu jedynie z własnej woli).
    Poza tym, czy gadanie, nakazy i zakazy, nie wydają Ci się i tak dostatecznym samoupokorzeniem w przypadku kogoś, kto jest Wszechmogący? Przecież wystarczyłoby jedno pstryknięcie i wszystko samo poustawiałoby się tak, jak by chciał. A jednak nawiązuje dialog z człowiekiem. Dlaczego?

    Komentarz - autor: gutek306 — 6 Listopad 2014 @ 13:30

  17. @gutek306
    Czy Ty nie widzisz sprzeczności w tym, co napisałeś?
    Z jednej strony piszesz o organicznych uwarunkowaniach psychopatii i uważasz, że to „boga” nie dotyczy, a z drugiej – poddajesz zachowania tegoż samego „boga” kompletnej antropomorfizacji. I jeszcze piszesz mi, żebym na coś zwróciła uwagę, patrząc na to „z punktu widzenia Stwórcy świata”?
    Z całym szacunkiem, masz na biurku czerwony telefon z napisem „kontakt z Bogiem”?

    Jeszcze raz – ta notka, IMO, nie dotyczy naszych wyobrażeń o „bogu”. Dotyczy opisu jego zachowań, jaki przedstawiono na kartach ST.

    Komentarz - autor: Magia — 6 Listopad 2014 @ 15:25

  18. Jeszcze raz – ta notka, IMO, nie dotyczy naszych wyobrażeń o „bogu”. Dotyczy opisu jego zachowań, jaki przedstawiono na kartach ST.

    I to jest samo sedno.

    Komentarz - autor: iza — 6 Listopad 2014 @ 15:42

  19. @gutek306

    „Poza tym, czy gadanie, nakazy i zakazy, nie wydają Ci się i tak dostatecznym samoupokorzeniem w przypadku kogoś, kto jest Wszechmogący?”

    Osoby z wewnętrznym kręgosłupem moralnym nie potrzebują „gadania, nakazów i zakazów”. Są one potrzebne innym. Jak myślisz, komu i w jakim celu?

    Komentarz - autor: Kate — 6 Listopad 2014 @ 15:51

  20. Nie istnieje psychopatyczny Bóg. Istnieje tylko ludzkie, chwilowo niedoskonałe bo antropomorficzne wyobrażenie Boga. I tak jak różnie wyobrażają sobie ludzie cel swojego życia, tak samo różnie definiują coś co nazywają Bogiem lub przyczyną swego istnienia.

    Stary Testament jest ściśle związany z poziomem rozwoju ludzkości w czasach kiedy został napisany. Jest swego rodzaju sztucznym kręgosłupem moralnym, na miarę stanu w jakim znajdowała się ówczesna ludzkość. Wywołując strach przywoływał do porządku niepokornych. Pisany był pod wpływem tych, którzy w ten sposób wyobrażali sobie możliwość podporządkowania innych ludzi.

    Stan w jakim znajdowała się ówczesna ludzkość nigdy nie był, ani tym bardziej nie jest obecnie, wynikiem aktu stwórczego jakiegoś psychopatycznego Boga. W swej tymczasowości wynika raczej z naturalnego rozwoju, od poziomu zwierzęcia poprzez zwierzo-człowieka do człowieka, w prawdziwym tego słowa, znaczeniu.

    To co niektórzy nazywają „Organicznym Portalem”, maszyną czy pustymi ludźmi, poddając ich osądowi i krytyce, jest fizyczno-energetyczną formą ludzką przekształcającą się, a więc dążącą wzwyż w swym rozwoju i jako taka nie podlegającą końcowemu, zwieńczającemu dzieło, osądowi, gdyż jest elementem doskonalącego siebie procesu.

    Dobrą paralelą tegoż procesu jest rozwój ludzkiego dziecka. Nikt przy zdrowych zmysłach nie stwierdzi, że jest ono niedoskonałą ludzką formą bo znacznie różni się od dorosłego człowieka. Nikt też nie powie, że jest doskonalszy od niego bo wie, że był taki sam. Raczej wszyscy oczekują, że z czasem rozwinie się i ukaże swe w pełni rozwinięte oblicze.

    Czy tak się stanie dla wszystkich? Oczywiście, że nie. Po zejściu na Ziemię Energii Chrystusowej, swego rodzaju desantu zindywidualizowanych Istot, lub jak kto woli, fali zasiewu, cały proces rozwoju ludzkości, poprzez wszczepienie w jej rdzeń pewnej energetycznej poprawności, uległ przyśpieszeniu. Całość uległa pewnej zmianie i strachem nie można było już dalej kształtować ludzi. Dodana została miłość (wyższe centrum emocjonalne).

    ST zdezaktualizował się i zastąpiony został Nowym Testamentem. Nowym, na miarę sytuacji, jaka wówczas powstała. Co z tego wynikło i istnieje do dziś, to mieszanka nowych i starych, skostniałych idei. Wygląda to tak, jakby biel z czernią została połączona, tworząc kosztem upadku jednych, szybszy wzrost innych, czyli nową jakość – różne stopnie szarości.

    Mamy więc na Ziemi taką sytuację, że żyją obok siebie ludzie o krańcowo różnym sposobie postrzegania świata, dążenia i rozumienia swego i innych celu życia. I znowu, nie jest to proces zakończony, a ciągle otwarty. Proces ten zasila dwie odmienne rzeczywistości, które się nawzajem przenikają i wzajemnie na siebie wpływają, a wynik tych oddziaływań ukryty jest we mgle przyszłości.

    Komentarz - autor: Ram — 7 Listopad 2014 @ 18:17

  21. @Magia
    „Czy Ty nie widzisz sprzeczności w tym, co napisałeś?”
    Nie, moje myślenie jest jak najbardziej spójne. Dokonuję antropomorfizacji (z braku lepszego słowa) zachowań Boga, gdyż wierzę, że jest On Osobą. Ale nie osobą taką jak my. Jest Osobą nieskończoną i nieogarnioną ludzkim umysłem. Nie da się Go zamknąć, zaszufladkować w żadnych organicznie uwarunkowanych cechach, ponieważ jest Duchem. Istotą nieorganiczną.

    „Jeszcze raz – ta notka, IMO, nie dotyczy naszych wyobrażeń o „bogu”. Dotyczy opisu jego zachowań, jaki przedstawiono na kartach ST.”
    OK, ja to kumam. Ale mnie chodzi o to, że jako „standardowy” chrześcijanin, nie mogę dać się łatwo przekonać co do fałszywości ST. Nie mogę przyjąć, że napisali go psychopaci dla efektywniejszego zapanowania nad społeczeństwem, co skutkuje podporządkowaniem dzisiejszego świata ich światopoglądowi i osobnikom ich pokroju. Dlatego piszę w oparciu o założenie, że jego treść jest prawdziwa (tzn. pochodząca pośrednio od Boga). Zresztą chrześcijanin nigdy nie przekreśli CAŁEGO Starego Testamentu, bo zawiera on elementy bardzo ważne dla tej wiary, które zostały potwierdzone przez Chrystusa i zaktualizowane w Nowym Testamencie (jak choćby Dekalog).

    @Kate
    „Osoby z wewnętrznym kręgosłupem moralnym nie potrzebują „gadania, nakazów i zakazów”. Są one potrzebne innym. Jak myślisz, komu i w jakim celu?”
    Oczywiście wiara to coś dużo więcej niż nakazy i zakazy, ale skoro już mowa o tym jej aspekcie, to uważam, że są one potrzebne wszystkim. Ten „kręgosłup moralny”, oparty na samych naturalnych uwarunkowaniach psychicznych, jest moim zdaniem wysoce niedoskonały. Zresztą wiadomo, że zawsze będą istnieli osobnicy o wyższym lub niższym poziomie empatii. Choćby np. mężczyźni mają jej zwykle mniej niż kobiety, co uwidacznia się często w ich światopoglądzie i zachowaniu. Dlatego religijny system nakazów i zakazów zawsze będzie potrzebny, choćby nawet z praktycznego i, moim zdaniem, prymitywnego punktu widzenia.

    Komentarz - autor: gutek306 — 12 Listopad 2014 @ 16:05

  22. „Stary Testament jest ściśle związany z poziomem rozwoju ludzkości w czasach kiedy został napisany. Jest swego rodzaju sztucznym kręgosłupem moralnym, na miarę stanu w jakim znajdowała się ówczesna ludzkość.”

    Tak. To jest właśnie to. ST oparty jest głównie na przesłaniach w formie rozkazów, zakazów i nakazów. Dekalog zostaje ustanowiony już wtedy, ale właściwie bez żadnego głębszego uzasadnienia co do konieczności postępowania w myśl jego założeń. „Ja jestem Pan, twój Bóg” i tyle. Od razu widać, że kierowany jest do odbioru przez osobniki prymitywne. A etapu prymitywności nie można było uniknąć na drodze ewolucyjnego rozwoju ludzkości, o którym słusznie wspomniał Ram (mój „radykalny” katolicyzm, jaki pewnie niektórych uderzył w oczy, nie przeszkadza mi twierdzić, że ludzkość nie spadła z Księżyca). Natomiast Nowy Testament, odnoszący się do Nowego Przymierza, zawiera wiele barwnych i skomplikowanych nauk Chrystusa, unaoczniających człowiekowi prawdziwy sens życia, jaki zawarty jest w przykazaniach. Że zostały mu one dane dla jego dobra. Cała ta nauka oparta jest na miłości (Boga i bliźniego). Człowiek na podstawie Ewangelii ma zgłębiać i miłować Boga, a nie tylko się Go obawiać.

    Ale, oczywiście to wszystko nie musi przeczyć temu, że da się wykorzystać ST do własnych niecnych celów i że niektórzy to robią.

    Komentarz - autor: gutek306 — 13 Listopad 2014 @ 11:59

  23. @RAM
    „Stary Testament jest ściśle związany z poziomem rozwoju ludzkości w czasach kiedy został napisany.”

    @gutek306
    „Tak. To jest właśnie to.”

    Panowie, może jakieś konkrety typu autor/autorzy tego wiekopomnego dzieła, daty, miejsca itp. (mile widziane źródła historyczne)?

    Komentarz - autor: koliber — 13 Listopad 2014 @ 13:35

  24. @gutek306
    „Dokonuję antropomorfizacji (z braku lepszego słowa) zachowań Boga, gdyż wierzę, że jest On Osobą. Ale nie osobą taką jak my. Jest Osobą nieskończoną i nieogarnioną ludzkim umysłem.”

    Poproszę o Twoją definicję słowa „osoba”.

    Komentarz - autor: Magia — 13 Listopad 2014 @ 14:39

  25. @RAM
    „Stary Testament jest ściśle związany z poziomem rozwoju ludzkości w czasach kiedy został napisany.”

    To jest twierdzenie wierzących badaczy biblijnych i orędowników „hipotezy dokumentalnej” Biblii ST, wraz z którym idą twierdzenia o pisaniu tych ksiąg przez skrybów „narodu wybranego” już gdzieś od XV-XII w. p.n.e. Stoi ono w opozycji do ustaleń badaczy tych samych tekstów, którzy nie deklarują swoich afiliacji religijnych.
    Dla lepszego oglądu tej tematyki, proponuję zapoznać się z pracą Russella E. Gmirkina pt. „Berossus And Genesis, Manetho And Exodus: Hellenistic Histories And the Date of the Pentateuch”. Dla przykładu podaję link do jednej z recenzji tej monografii.
    Gmirkin nie jest jedynym, który poddaje okres powstawania i materiał źródłowy ST (zupełnie „nie-boski”) wnikliwej krytyce.
    Z oczywistych względów takie prace nie będą drukowane w naszym kraju, ale mimo wszystko warto się z nimi zapoznać, zanim postanowi się przedstawić twierdzenia takie, jak to wyżej cytowane.

    Komentarz - autor: Magia — 13 Listopad 2014 @ 16:00

  26. Rozumiem, że dla wielu z Was, ważne jest kto (z nazwiska i imienia), z czyjej inspiracji i na podstawie jakich istniejących wcześniej historii oraz kiedy (jakieś dokładne ramy czasowe) napisał coś, co od wielu lat (na skutek różnych interpretacji) jest zarzewiem konfliktów, cierpienia i wpływa na rozwój ludzkości, chociażby z tego względu, że służy interesom pewnych grup ludzi poprzez utrzymywanie innych w podległości i zależności wobec siebie i idei jaką reprezentują.

    To co napisałem nie miało niczego wyjaśniać, udowadniać, ani tym bardziej narzucać jako prawdy objawionej. Było reakcją na pytanie zawarte w tytule artykułu. To moje widzenie pewnych rzeczy i jedyne co chciałem uzyskać to, poznać przemyślenia innych w zgodzie z ich własnym rozumieniem Boga.

    Czy jest możliwe Kolibrze byś napisał kilka zdań co sądzisz o ST, jego twórcach, motywach i celach powstania? I nie chcę byś podpierał się jakimiś źródłami, przytaczał cytaty i czyjeś wnioski. Interesują mnie wyłącznie Twoje przemyślenia. Pozdrawiam.

    Komentarz - autor: Ram — 14 Listopad 2014 @ 17:31

  27. Wybacz Ram, etap bujania w obłokach mam już za sobą.

    Komentarz - autor: koliber — 15 Listopad 2014 @ 11:54

  28. Według mnie w ogóle wątpliwa jest ważkość ustalenia, kto, kiedy i po co ST napisał. Głównie z tego względu, że po prostu nie ma możliwości tego bezsprzecznie ustalić. Pojawiły się sugestie, że twierdzenia badaczy wierzących są zgodne z założeniami Kościoła co do czasu powstawania tekstów ST, w odróżnieniu od poglądów reprezentowanych przez badaczy niewierzących. Jednak nie tak łatwo którejkolwiek z tych stron przypisać bezwzględną stronniczość. Są ludzie uznający naukę Kościoła, są starający się ją podważyć. Są fanatyczni wyznawcy nauki Kościoła, są jej zagorzali przeciwnicy.

    Z recenzją Gmirkina jeszcze się nie zapoznałem, ale mam zamiar to zrobić.

    Komentarz - autor: gutek306 — 17 Listopad 2014 @ 15:52

  29. Za młodego chłopca czytałem Biblię; jakiś czas później starałem się, to wcielić w życie. Aktualnie uważam, że to był stracony czas. Nie potrafiłem wziąć z tego cokolwiek, co miałoby dla mnie obiektywną wartość. Teraz trochę się to zmieniło, gdzie nie gdzie znajduję interesujące fragmenty, ale je trzeba właściwie INTERPRETOWAĆ.

    Komentarz - autor: corhorn — 17 Listopad 2014 @ 16:56

  30. Komentarz - autor: Olimpia — 29 Grudzień 2016 @ 14:41


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: