PRACowniA

13 listopada 2012

Ameryka – mit, rzeczywistość, szwadrony śmierci i Al-Kaida

Joe Quinn
Sott.net
10 listopada 2012

Zwolennicy Obamy podekscytowani jego reelekcją i amerykańskim snem

Muszę przyznać, że jeśli chodzi o prezydenckie przemówienia po zwycięstwie w wyborach, to mowa akceptacyjna Obamy była imponująca. Emocjonalnie prowokacyjna (podobnie dla Amerykanów, jak i nie-Amerykanów), pełna nadziei, wzywała do działania i zbiorowej odpowiedzialności „nas, narodu”. Chodziło w niej o napompowanie powszechnej dumy ze wspaniałych Stanów Zjednoczonych Ameryki jako najwspanialszego kraju na świecie. Uderzyła we wszystkie emocjonalne struny Amerykanów i przypomniała im na temat kraju, w którym żyją, bez mała o wszystkim, w co od dzieciństwa uczono ich wierzyć. Była odwołaniem się do amerykańskiego snu i amerykańskiego mitu. Obama twierdził, że „nigdy nie miał więcej nadziei co do naszej przyszłości, nigdy nie miał więcej nadziei co do Ameryki” i ogłosił, że „najlepsze jeszcze przed nami”. W skrócie, była to masa hurrapatriotycznego nonsensu, stojącego w jawnej sprzeczności z realiami życia w USA i z tym, co Stany zrobiły i nadal robią z resztą świata.

Mit Ameryki i „amerykański sen”, w wersji promowanej przez polityków i speców od mass mediów, były bardzo skuteczne w trzymaniu przeciętnego Amerykanina z dala od prawdy o tym, czym Ameryka była i jest. Ale górnolotne słowa samych polityków nie wystarczają, aby utrzymać obywateli w zadowoleniu i posłuszeństwie. Żeby roszczenia do amerykańskiej wyjątkowości i wyższości były naprawdę skuteczne, musiałyby być poparte twardymi dowodami, i w tym sensie Ameryka faktycznie była przez długi czas najbardziej zamożnym i rozwiniętym krajem na świecie.

I tu wkracza amerykański mit.

„Jakość życia” przeciętnego Amerykanina w ciągu ostatnich 100 lat stała wyżej niż w innych „rozwiniętych” krajach i znacznie wyżej niż w pozostałych częściach świata. Ten wysoki poziom standardu życia był zapewniony przede wszystkim przez dostęp do nowoczesnych technologii oraz łatwy dostęp do miejsc pracy i „osobistej zamożności”. Jak jednak Amerykanie uzyskali dostęp do technologii i dlaczego w USA praca i osobiste bogactwo były tak obfite w porównaniu do innych krajów?

Amerykanom powiedziano, a oni skrzętnie uwierzyli, że są „najwspanialszym narodem na ziemi” z racji jakości swojego życia, a z kolei jakość ich życia wynika z ich „wyjątkowego” ducha przedsiębiorczości, gdzie osobiste bogactwo i „sukces” obywatela jest bezpośrednio związany z tym, jak wiele pracy włożył w dorobienie się i odniesienie sukcesu. W Ameryce każdy może zostać prezydentem. To jest mit. Prawda o pochodzeniu amerykańskiego bogactwa i gdzie ono naprawdę spoczywa, jest mniej imponująca.

Przynajmniej od początku 1940 roku amerykańska elita na dobre rozpoczęła proces zastąpienia imperium brytyjskiego amerykańskim, a w ciągu następnych dziesięcioleci projekt mniej więcej ukończono. Podczas gdy brytyjska elita ukierunkowana była na utrzymanie swojego imperium przez bezpośrednią okupację innych narodów i ludobójczą politykę wobec ludności tubylczej, elita amerykańska wybrała głównie „tajne” wojny zastępcze o „niskiej intensywności” z udziałem finansowanych przez USA szwadronów śmierci do wykonywania brudnej roboty, i obejmujące manipulowanie zagranicznymi przywódcami lub ich usuwanie i instalowanie ich bardziej „przyjaznych” odmian. Niemniej jednak, ten nowy amerykański styl budowania imperium był równie destrukcyjny dla lokalnych populacji wziętego na celownik kraju. Były agent CIA John Stockwell szacuje, że od czasu II wojny światowej do roku 1990 zostało zabitych 6 milionów ludzi w bezpośrednim związku z interwencjami CIA (i sił zbrojnych USA) w ponad 50 krajach. Jeśli dodamy do tego operacje CIA i wojsk amerykańskich od 1990 roku, liczba ofiar będzie prawdopodobnie bliższa 12 milionów zabitych, z kolejnymi milionami cierpiącymi z powodu wysiedlenia, głodu i ucisku.

(more…)

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: