PRACowniA

9 listopada 2012

Głupich nie sieją

Filed under: Nauka,Psychologia — koliber @ 17:13
Tags: , , ,

Tygodnik polonii kanadyjskiej „Życie”
Daniel Finkelstein
5 lipca 2012

Daniel Kahneman

Możemy studiować opasłe księgi, wygłaszać wykłady, pouczać innych. Nie szkodzi. W rzeczywistości wybory, jakich dokonujemy, przeważnie są irracjonalne i złe. Dotyczy to wszystkich, bez wyjątków. Nawet laureatów prestiżowych nagród. Daniel Kahneman uważa, że zdobył Nagrodę Nobla właśnie dlatego: jest głupcem. W czasie lunchu stwierdzam, że jest w nim coś, co sprawia, że niemądrze byłoby z mojej strony zaprzeczać. Jeśli o tym, że jest mądry, nie przekonały go: globalny prestiż, pozycja lidera w ekonomii oraz światowy bestseller jego autorstwa, to mało prawdopodobne, że mi się to uda. Jednak Kahneman przyzna chyba, że nie on jeden jest głupcem. Ja też nim jestem i każdy z nas. Profesor Uniwersytetu Princeton zmienił nasze rozumienie samych siebie oraz zatrząsł ekonomią w posadach. Jeśli nauki społeczne zbliżyły nas w ciągu ostatnich lat trochę do prawdy, to powodem jest właśnie on. I jeśli bycie głupcem czyni mnie równym z Kahnemanem, to akceptuję mój status z pogodą ducha.

Ale zacznijmy od innego lunchu, w roku 1969, w Cafe Rimon w Jerozolimie – ulubionym lokalu młodszych wykładowców Uniwersytetu Hebrajskiego. Mamy piątkowe południe i kawiarnia wypełnia się ludźmi, jak zwykle o tej porze. A za chwilę zacznie się rewolucja. Z jednej strony stolika siedzi Kahneman, psycholog ze słabością do statystyki, mający za sobą służbę w izraelskiej armii, podczas której mówił zwierzchnikom to, czego nie chcieli słuchać: że ich ulubiona metoda selekcji potencjalnych oficerów jest beznadzieja, ponieważ wyniki testów i późniejsze osiągnięcia wybranych kandydatów nie wykazują żadnej korelacji. Zwierzchnicy całkowicie zignorowali materiał dowodowy i kontynuowali wszystko bez zmian. Po drugiej stronie stolika siedzi odrobinę młodszy mężczyzna, Amos Tversky, który wrócił z Michigan, gdzie badał procesy decyzyjne. Obaj właśnie skończyli gorącą dyskusję, ale “doskonale się bawiliśmy”, wspomina Kahneman. Dyskusja, przyjacielska i intelektualna, dotyczyła pytania, czy większość ludzi jest dobrymi statystykami intuicyjnymi. Tversy był optymistą; uważał, że nie jesteśmy tacy źli w liczbach. Kahneman się z nim nie zgadzał. Wcześniej przyjął zasadę badawczą, by nigdy nie zadowalać się wynikami jednego badania, ale przeprowadzić je ponownie i dopiero kiedy wcześniejsze ustalenia się potwierdzą, traktować je jako wiarygodne. – Okazywały się niespójne i wyniki nigdy się nie powtarzały – mówi. W końcu zdał sobie sprawę z przyczyny: rozmiar prób był zbyt mały. – Uczyłem statystyki. To tematyka, która powinna być dla mnie przejrzysta, ale taka nie była – wyjaśnia. Czy tylko on był głupcem? A może, jak zasugerował Tversky’emu, większość ludzi jest kiepskimi statystykami intuicyjnymi. Szybko udało mu się przekonać Tversky’ego. Obaj zajęli się eksperymentami, które wykazały, że Kahneman miał słuszność. Ludzie ufają informacjom zebranym ze śmiesznie małych prób, mylą korelację (dwa fakty są ze sobą związane) z przyczynowością (jeden fakt wywołuje drugi) i widzą systematyczny wzór w wydarzeniach i liczbach, które są tak naprawdę przypadkowe.

To było początek rewolucji w tradycyjnym myśleniu ekonomicznym. W kolejnych artykułach Kahneman i Tversky ukazywali niewystarczalność podstawowego założenia czynionego przez ekonomistów – że człowiek jest racjonalny. Koniec końców ich praca przyczyniła się do powstania nowego nurtu myślenia ekonomicznego – ekonomii behawioralnej – oraz zdobyła w 2002 roku Kahnemanowi Nagrodę Nobla z ekonomii, chociaż nie jest ekonomistą. A czy ekonomistom długo zabrało, zanim zrozumieli jego idee? Odpowiada cytując żart Tversky’ego, który mówił, że ekonomiści tak naprawdę nie wierzą w racjonalność, ponieważ uważają, że występuje ona w ludzkości pojmowanej ogólnie, ale już ich żony i dziekani są jej pozbawieni. Oraz że okres 30 lat od opublikowania pierwszego artykuły do Nagrody Nobla to całkiem dobry czas.

Weźmy przykład. Ktoś proponuje nam zakład: szanse pół na pół, rzut monetą. Orzeł i tracisz 100 dolarów, reszka – wygrywasz 150. Klasyczna teoria ekonomii stwierdza jasno, co zrobisz. Przyjmiesz zakład, ponieważ oczekiwany zysk jest większy od straty. A w rzeczywistości? Ludzie odmawiają. Wolą nie tracić tego co mają i nawet znacznie większa potencjalna wygrana nie rekompensuje im ryzyka.

Oto przykład kolejny działania teorii Kahnemana. Reagujemy inaczej na to samo pytanie sformułowane w różny sposób. Powiedzmy, że lekarz ma zdecydować o podjęciu leczenia raka płuc i wybrać: operacja albo naświetlania. W skali pięciu lat wskaźnik przeżywalności pacjentów jest lepszy w przypadku operacji, ale niesie ona za sobą ryzyko w krótszej perspektywie. Kiedy powie się lekarzowi, że przeżywalność w miesiąc po operacji wynosi 90 proc., wówczas 84 proc. medyków wybierze interwencję chirurgiczną. Ale jeśli te same dane przestawi się odwrotnie i powie, że w pierwszym miesiącu śmiertelność wynosi 10 proc., tylko połowa lekarzy optuje za operacją. A to zaledwie jeden z niezliczonych przypadków naszego irracjonalnego zachowania. Przykładowo, jesteśmy podatni na tak zwany efekt aureoli. – Jeśli popieramy politykę prezydenta – wyjaśnia Kahnemann – wówczas z dużym prawdopodobieństwem podoba nam się także jego głos i wygląd.

Grupujemy też nasze opinie, by składać z nich spójne narracje, co pomaga identyfikować sytuację nawet wtedy, gdy nie ma w niej żadnego związku logicznego. – W Stanach Zjednoczonych istnieje wysoka korelacja pomiędzy stosunkiem do małżeństwa a wiarą w zjawisko globalnego ocieplenia – podaje jako przykład noblista. Mamy też skłonność do formowania opinii w oparciu o informacje, które pierwsze przychodzą nam do głowy, co tworzy łatwe do przewidzenia odchylenia i wyjaśnia, dlaczego w ankiecie na najbardziej wpływowych muzyków minionego tysiąclecia Robbie Williams zajął szóste miejsce, przed Mozartem. Lista takich odchyleń jest długa. Mamy, jak przekonuje Kahneman, dwa rodzaje procesów myślowych. System pierwszy jest szybki, intuicyjny, automatyczny, ale i łatwo dający się wprowadzić w błąd przez własne braki. System drugi jest bardziej kontemplacyjny, głębszy i trudniejszy do uruchomienia. Może skorygować błąd, ale często działa jak adwokat i lobbysta naszych emocji.

A dalej jest jeszcze gorzej, ponieważ Kahneman uważa, że niewiele możemy z tym wszystkim zrobić. Nawet wiedza o opisanych procesach nie pomaga nam ich przezwyciężyć. Co dziwniejsze, gdyby jemu to się udało, nie napisałby w ogóle swojej nowej książki. Jedną z naszych cech jest to, że potrafimy ignorować lekcje z przeszłości. Grupa ludzi tworząca raport oszacuje, że zakończy pracę w rok, chociaż stworzenie podobnych raportów porównywalnym grupom osób zabierało pięć lat. Kahneman o tym wiedział, ale i tak napisał „Thinking, Fast and Slow”. – Kiedy zaczynałem książkę, powiedziałem Richardowi Thalerowi, że daję sobie na jej skończenie półtora roku. Zaśmiał się histerycznie i powiedział: “Sam o tym pisałeś, prawda? Nie wyjdzie ci tak, jak oczekujesz”. Ile w końcu trwał proces twórczy, pytam? Cztery bardzo bolesne lata. I do dziś nie jest dla mnie jasne, czy to był dobry pomysł, mimo że książka odniosła sukces. Ponieważ ją przeczytałem zapewniam, że był to w rzeczy samej bardzo dobry pomysł. Książkę zadedykował Tversky’emu i wiele idei w niej zawartych pochodzi od niego, ale niestety jego samego nie ma już wśród nas, by cieszyć się jej sukcesem. Badacz zmarł w 1996 roku na raka. Podczas naszego lunchu przyjaciel często o nim wspomina. Widać, że Kahnemanowi trudno przyjmować pochwały i wyrazy uznania, ponieważ Tversky nie może ich z nim dzielić. – Dla mnie zdobycie Nagrody Nobla było mniej istotne psychologicznie niż dla większości laureatów, ponieważ zawsze czułem, że jestem tylko częścią zwycięskiego zespołu i sam jeden nigdy bym tego nie osiągnął – twierdzi. Zauważam jednak, że zdobyć Nobla musi być fajnie. – Cóż, tak – przyznaje w końcu. – Z powodów,  których ludzie się nie spodziewają i które mnie samego zaskoczyły. To przyjemność, jaką sprawiasz innym. Każdy kto cię zna jest zachwycony. Faktycznie, ja sam zadzwoniłem do mamy, żeby pochwalić się jej, że zjem lunch z noblistą. Jego luźny stosunek do życia rozciąga się też na karierę akademicką. – Odradzałem córce i zięciowi tę ścieżkę zawodową – mówi. Dlaczego? – Z dwóch powodów. Po pierwsze, żeby zajmować się nauką trzeba mieć grubą skórę, a po drugie, trzeba mieć umiejętność przeceniania istoty tego, czym się zajmujesz. Jeśli tego nie potrafisz, nie zostaniesz naukowcem: bardzo mały problem musi ci się wydawać gigantyczny, gdyż w przeciwnym razie nie zmobilizujesz się, by poświęcić mu tyle czasu i energii.

Ale kiedy wskazuję, że ostatni kryzys gospodarczy dowiódł słuszności jego pracy wykazując irracjonalnej zachowania bankierów, nie zgadza się. – To dziwne, ale niespecjalnie tak było. To, co się stało, doskonale wyjaśnia standardowa ekonomia. Bankierzy działali racjonalnie, tyle że w interesie własnym, a nie swoich banków. W moim odczuciu ekonomia behawioralna zyskała podczas kryzysu wiele na wiarygodności, ale nie jestem pewien, czy z właściwych powodów. Bardzo chwalebna skromność, ale zupełnie nie fałszywa. Nie powinno się jej jednak mylić ze zwątpieniem. Kahneman ma świadomość czego dokonał i gotów jest bronić swoich teorii. Kiedy przytaczam argumenty krytyczne pod adresem ekonomii behawioralnej wysuwane przez niektórych jego kolegów – na przykład, że jej skutki są niewielkie – szybko odpiera, że to “mało poważne”. Wie, jaki miał wpływ na naukę. Myślę sobie. że trudno jest całe życie studiować ludzkie dziwactwa, by na koniec uznać, że są one nie do wykorzenienia – i jednocześnie traktować samego siebie zbyt poważnie. Daniel Kahneman z pewnością zbyt poważnie siebie nie traktuje.

Więcej informacji na temat książki w dziale Nasze Lektury:

Daniel Kahneman, „Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym”

Wydawnictwo Media Rodzina udostępniło dwa fragmenty książki:

Wątek na forum SOTT.NET (ang): Thninking, Fast and Slow

Reklamy

Dodaj komentarz »

Brak komentarzy.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: