PRACowniA

30 Sierpień 2012

Psychopaci w garniturach

Jarosław Groth
Zakład Psychologii Zdrowia i Psychologii Klinicznej
Instytut Psychologii UAM, Poznań
Magazyn Polskiej Akademii Nauk ACADEMIA
nr 1 (25) 2011

W ostatnich latach zagadnienie psychopatii wykroczyło poza obszar zainteresowania psychologów klinicznych i kryminalnych, stając się przedmiotem uwagi psychologów pracy i organizacji. Konstrukt psychopatii, liczący już ponad dwa stulecia – jeśli za jego pierwowzór uznać kategorię manie sans delire Philippe’a Pinela – od samego początku odnoszono do jednostek wchodzących w konflikt z normami prawa karnego. Również współcześnie większość opracowań poświęconych psychopatii przedstawia ją w kontekście przestępczości. Owo współwystępowanie nie jest przypadkowe, zważywszy na zespół objawów tego zaburzenia w naturalny sposób prowadzących jednostkę do konfliktu ze społeczeństwem czy wprost do przestępstwa, przy jednoczesnym deficycie cech, które mogłyby podejmowanie zachowań dewiacyjnych powstrzymywać. Przekonanie o związku psychopatii i przestępstwa potwierdziły liczne badania empiryczne. Dowiedziono, że psychopaci wcześniej zaczynają karierę kryminalną, a zjawisko recydywy obserwuje się u nich w młodszym wieku i istotnie częściej, a także że popełniane przez nich przestępstwa cechuje większe zróżnicowanie, niepotrzebna brutalność i sadyzm, jak również agresja o instrumentalnym i drapieżczym charakterze. Powszechny niegdyś pogląd o małej użyteczności konstruktu psychopatii w warunkach sądowych i penitencjarnych należy dziś do przeszłości. Pogląd ten nie był pozbawiony podstaw: w efekcie postępującej do lat 50. XX wieku tendencji do zwielokrotniania pojęć, poszerzania ich zakresu i tworzenia zróżnicowanych klasyfikacji konstrukt psychopatii obejmował zjawiska wykraczające nie tylko poza to, co obecnie nazywa się psychopatią, ale również poza to, co współcześnie definiuje się jako zaburzenie osobowości. Za sprawą ówczes­nej nieprecyzyjności konstruktu, jak również w związku z próbą uniknięcia stygmatyzacyjnego aspektu samego terminu, psychopatia jako zaburzenie osobowości nie zostało zawar­te w żadnej z aktualnych klasyfikacji diagno­stycznych (DSM-IV-TR, ICD-10). Zagadnienie wzajemnych relacji kategorii psychopatii i jednostek diagnostycznych, które zdaniem autorów klasyfikacji obejmują to zaburze­nie, wzbudza kontrowersje wśród klinicystów i badaczy.

Dwa czynniki

Współczesna definicja psychopatii – sformułowana przez Roberta D. Hare’a – stanowi odpowiedź na tworzenie/powstanie takich kategorii jak osobowość socjopatyczna czy antyspołeczne zaburzenie osobowości, skupione niemal wyłącznie na kryteriach behawioralnych obejmujących łatwo obserwowalne zachowania antyspołeczne. Psychometryczna analiza kryteriów psychopatii zgodnie z klasyczną kliniczną koncepcją Herveya M. Cleckleya stała się podstawą stworzenia listy 20 symptomów (cech osobowości oraz specyficznych wzorców zachowania), których obecność stanowi podstawę identyfikacji tego zaburzenia. Analiza czynnikowa ukazała, że większość symptomów grupuje się w dwa skorelowane, lecz odrębne czynniki. Czynnik pierwszy, definiowany jako „interpersonalny/afektywny”, składa się z pozycji mierzących emocjonalne i interpersonalne cechy psychopatii: łatwość wysławiania się i powierzchowny urok, przesadne poczucie własnej wartości, patologiczną kłamliwość, skłonność do oszukiwania i manipulacji, brak wyrzutów sumienia i poczucia winy, płytkość uczuć oraz chłód emocjonalny i brak empatii. Czynnik drugi, określany mianem „dewiacji społecznej”, złożony jest z pozycji ujmujących impulsywny, antyspołeczny i niestabilny styl życia psychopaty: potrzebę stymulacji i podatność na znudzenie, pasożytniczy styl życia, słabą kontrolę zachowania i wczesne problemy z zachowaniem, brak realistycznych, długoterminowych celów, impulsywność, nieodpowiedzialność, zachowania przestępcze w okresie niepełnoletności, uchylenia zwolnień warunkowych i przestępczą wszechstronność. Listę wskaźników psychopatii uzupełniają kategorie, które nie trafiły do żadnego z czynników: skłonność do nieuregulowanego życia seksualnego oraz liczne, krótkotrwałe związki małżeńskie.

Na wysokiej pozycji

Wyodrębnienie w ramach obrazu psychopatii owych dwóch czynników rzuciło nowe światło na wcześniejsze obserwacje kliniczne. Owocem jednej z nich jest kategoria „przestępców ukrytych” Cesare Lombrosa ‒ zgodnie z którą psychopatia nie tylko nie ogranicza się do populacji przestępców, ale może stać się podstawą sukcesu w sferze niekryminalnej. Tacy badacze, jak Hervey M. Cleckley czy Kurt Schneider, dostrzegali cechy osobowości psychopatycznej również u tych członków społeczeństwa, którzy odnosili znaczące sukcesy w sferze polityki, biznesu czy innej działalności zawodowej. Za błędne uznawali zrównywanie psychopatii z zachowaniem dewiacyjnym i wskazywali, że rozpoznać ją można jedynie u nielicznych osób antyspołecznych. Uważali, że jednostki o osobowości psychopatycznej stają się przestępcami, jeśli pewnym ich cechom osobowościowym towarzyszy wpływ stosownych czynników środowiskowych, a więc nie wszyscy oni muszą wkroczyć na drogę przestępstwa, zwłaszcza jeśli pochodzą z wyższych warstw społecznych, a ich wysoka inteligencja pozwalała im osiągać sukces w sposób nieprzestępczy. Co więcej, Cleckley zauważył, że to właśnie symptomy zaburzenia pomagały niektórym z obserwowanych przez niego psychopatów uwodzić i wykorzystywać personel szpitala, innych pacjentów i członków rodzin, a również osiągnąć wysoką pozycję zawodową. Pod względem właściwości emocjonalnych czy interpersonalnych nie dostrzegł on jednak odmienności przedstawicieli tej grupy psychopatów od tych, którzy trafiają do więzień czy szpitali psychiatrycznych. Za podstawową różnicę uznał wyższą zdolność tych pierwszych do sprawiania na innych wrażenia normalności, powierzchowności zdrowia psychicznego.

Psychopata industrialny

Zwiększone w ostatnich latach zainteresowanie grupą osób mających afektywno-interpersonalne cechy psychopatii, lecz nieprzejawiających poważnych, jawnych zachowań antyspołecznych, sprawiło, że zagadnienie psychopatii wykroczyło poza obszar zainteresowania psychologów klinicznych i kryminalnych, stając się przedmiotem uwagi psychologów pracy i organizacji. Do opisu niekryminalnych psychopatów funkcjonujących w rzeczywistości biznesu zaproponowano pojęcie psychopaty industrialnego lub korporacyjnego. Analizy tego zjawiska wpisują się w nurt badawczy wykraczający poza studia nad cechami pożądanymi, określanymi mianem „jasnej strony”, a zajmujący się również „mroczną stroną” ‒ dysfunkcyjnymi aspektami osobowości przyczyniającymi się do przeciwproduktywnych zachowań w środowisku pracy. Autorzy współczesnych analiz, odwołując się do wyłonionych przez Roberta D. Hare’a czynników, dowodzą, iż oba występują w wysokim nasileniu u psychopatów kryminalnych. Natomiast typowy profil przestępców niepsychopatycznych cechuje wysoki poziom czynnika drugiego (antyspołecznego), przy niskich zwykle wynikach w zakresie czynnika pierwszego (afektywno–interpersonalnego). Jego odwrotnością jest profil psychopaty industrialnego, osiągającego średnie wyniki w obszarze dewiacyjnego stylu życia (czynnik drugi) i skrajnie wysokie w zakresie komponenty osobowościowej (czynnik pierwszy).

Za maską normalności

Współczesne analizy wskazują, że niekryminalni psychopaci nie tylko z powodzeniem przechodzą przez proces kwalifikacji do kadr organizacji, lecz także są w stanie przez dłuższy czas prosperować w niej, nie ujawniając swej prawdziwej natury. Potrafią trafnie diagnozować organizację oraz jej pracowników, skutecznie radzić sobie z potencjalnymi przeciwnikami, niezauważenie obchodzić regulacje polityki organizacji czy kodeksów postępowania, manipulować podwładnymi, współpracownikami i zwierzchnikami. Co więcej, wypowiedzenie umowy o pracę czy dyscyplinarne zwolnienie spotyka ich stosunkowo rzadko. Sposób bycia psychopaty, który swą prawdziwą naturę skrywa za „maską normalności”, nie tylko nie wzbudza podejrzeń, ale często bywa uznawany za atrakcyjny i korzystny, nie tylko z osobistej perspektywy jednostki, ale także z punktu widzenia interesów organizacji. Jego zachowanie nierzadko traktuje się jako świadectwo cech, które stanowią atut w trakcie procedury zatrudniania ‒ zwłaszcza w przypadku stanowisk wyższego szczebla, o dużym polu działania i mniej wyraźnych obowiązkach ‒ a także pozwalają pracę utrzymać i piąć się po szczeblach kariery. Przeprowadzający rekrutację, kierujący się w swych ocenach intuicją i wywieranym przez kandydata wrażeniem, okazują się bezbronni wobec industrialnego psychopaty o czarującym sposobie bycia i powierzchownym uroku, który dopasowuje prezentowany wizerunek do potrzeb i oczekiwań nie tylko stanowiska, lecz także osoby prowadzącej rozmowę. Jego łatwość wglądu w psychikę innych, rozpoznawania ich potrzeb i słabych punktów pozwala mu sprawnie manipulować wywieranym wrażeniem poprzez takie zmiany własnego wizerunku, by pasował do danej sytuacji i aby osobie, z którą obcuje, wydawał się atrakcyjny. Komunikacyjna swoboda, z jaką zabiera głos w rozmowach (faktycznie wynikająca z braku społecznych zahamowań), a także ‒ rekompensujący powierzchowną jedynie znajomość tematu – kwiecisty styl, quasi-specjalistyczny żargon i pewność siebie pozwalają mu skutecznie wpływać na ludzi. Co interesujące, atrakcyjność nieprzestępczych psychopatów wynikać może nie tylko z przedstawiania przez nich fałszywego obrazu siebie, ale również z cech, które faktycznie posiadają, będących wyrazem zaburzenia. Niektóre z nich mogą zostać błędnie zidentyfikowane jako korzystne dla firmy czy odpowiadające jej zapotrzebowaniu. W ten sposób zawyżona samoocena postrzegana jest jako „wiara w siebie”, deficyt emocji jako „siła” czy „kontrola emocjonalna”, manipulowanie jako „bycie przekonującym”, a brak poczucia winy jako „zdolność do podejmowania trudnych decyzji”.

Psychopatyczna fikcja

Paul Babiak, jeden z najbardziej uznanych badaczy psychopatów industrialnych, wskazuje na znaczenie „psychopatycznej fikcji” ‒ fikcyjnych wizerunków przygotowywanych specjalnie pod kątem poszczególnych osób, które umożliwiają psychopatom manipulowanie innymi w takim stopniu, że zgadzają się oni na wszelkie, niestosowne nawet prośby i żądania. Ludzie ci w konsekwencji często wyręczają psychopatów w pracy, a niekiedy niemal w całości przejmują ich obowiązki. Psychopatyczna fikcja konstruowana bywa nie tylko na podstawie oceny cech i pragnień poszczególnych osób, z którymi psychopata przestaje, ale także w odniesieniu do oczekiwań organizacji. Dzięki temu jest on postrzegany przez dysponujących władzą członków organizacji jako pracownik uczciwy i godny zaufania, jako entuzjastyczny lider, którego należy włączyć do planu sukcesji. Stara się zatem wytworzyć przekonanie, że dysponuje dwiema szczególnie cennymi cechami: kompetencją i lojalnością.

Psychopatyczne cechy pozwalają nie tylko na sprawne zarządzanie wizerunkiem, lecz także manipulowanie z nieprawdopodobną biegłością współpracownikami i zwierzchnikami, umożliwiając prowadzenie pasożytniczego i przeciwproduktywnego stylu życia. Manipulacja zapewnia uzyskanie określonych korzyści (awansu, władzy, zysku itp.), ale również dostarcza ekscytacji wynikającej z samego prowadzenia gry i kontrolowania innych. Psychopata w żadnej mierze nie dba przy tym o szkody, jakie ponoszą inni. Emocjonalny chłód, brak empatii i poczucia winy sprawiają, że psychopaci w sposób bezwzględny eksploatują swoje ofiary, przy czym atak dotyczyć może nie tylko osób słabych, ale również tych o silnej pozycji i osobowości — stanowiących wyzwanie dla żądnego ekscytacji psychopaty. Co uderzające, niektóre z wyeksploatowanych i porzuconych ofiar pragną powrotu psychopaty, tęsknią za minioną relacją i nie przyjmują, że w istocie ona nigdy nie istniała.

Nawet jeżeli nadużycia te nie noszą znamion przestępstwa, pociągają za sobą zarówno koszta ponoszone przez indywidualne ofiary, jak i często dotkliwe prestiżowe i finansowe szkody — bezpośrednie lub pośrednie (np. wskutek obniżania morale personelu czy utraty wartościowych pracowników) — które ponoszą organizacje.

Bez konsekwencji

Zaobserwowano, że aktywność psychopatów, nawet gdy zostanie uznana za destruktywną, często nie zostaje zgłaszana wymiarowi sprawiedliwości. Ofiary — zadowolone, że uwolniły się spod wpływu psychopaty — nie informują o niczym z obawy przed negatywnymi skutkami postępowania karnego, ze wstydu i strachu przed represjami. Również organizacje nie są skłonne upubliczniać faktu, że stały się ofiarą oszustwa, nie chcąc narazić się na ryzyko utraty dobrego imienia. W rezultacie psychopaci stosunkowo rzadko ponoszą konsekwencje swych fizycznych, emocjonalnych i finansowych nadużyć.

Polecane artykuły na Pracowni:

Specjalny projekt badawczy grupy Quantum Future Group:

44 komentarzy »

  1. Nie wiem, czy na tym forum pojawiła się wcześniej postać Kazimierza Dąbrowskiego, nieżyjącego już polskiego psychologa klinicznego i psychiatry, twórcy teorii dezintegracji pozytywnej. Znanego i uznanego nie tylko na polskim podwórku. Zainteresowanych jego osobą i dokonaniami zachęcam do pogrzebania w internecie.
    Dąbrowski już na początku lat 60. XX wieku zakwestionował powszechne i mocno tkwiące w psychiatrii poglądy jakoby zdrowie psychiczne oznaczało brak konfliktów wewnętrznych i dostosowanie się do rzeczywistości.
    W oparciu o badania kliniczne sformułował definicję zdrowia psychcznego jako zdolność do wielopłaszczyznowego i wielopoziomowego rozwoju psychicznego:

    „Ta wielopłaszczyznowość i wielopoziomowość (…) obejmuje wszystkie zasadnicze funkcje człowieka: intelektualne, dążeniowo-uczuciowe, intuicyjne i inne, a także wartości moralne, estetyczne, społeczne (…)
    Jest to zdolność do rozwoju w kierunku wszechstronnego rozumienia, przeżywania, odkrywania i tworzenia coraz wyższej hierarchii rzeczywistości i wartości, aż do konkretnego ideału indywidualnego i społecznego.”

    Dąbrowski zdefiniował pięć poziomów rozwoju psychicznego, opisane jest to dokładnie w publikacji „Zdrowie psychiczne”, wydanej w 1981 r. przez PWN, skąd pochodzą wszystkie cytaty w tym poście. Jest to dość obszerny zbiór artykułów różnych autorów z różnych dziedzin nauki. Polecam tę lekturę m.in. tym, którzy chcieliby dowiedzieć się, do jakiego poziomu dotarli 🙂
    Jego definicja zdrowia psychicznego jest bardzo interesująca, ale jeszcze ciekawsze są jego opisy psychopatii. Być może Dąbrowski był jednym z pierwszych, który dostrzegł psychopatię tam, gdzie wiekszość widziała normalność.
    Bardzo interesujący jest poniżej cytowany tekst, będący opisem osób znajdujących się na pierwszym, najniższym stopniu rozwoju:

    „Jednostki znajdujące się na tym poziomie wykazują zazwyczaj prymitywną integrację popędową z inteligencją podporządkowaną tym popędom, a więc odgrywającą rolę instrumentalną. Cechuje je jednostronny rozwój intelektualny z niedorozwojem uczuć. Ich wyobraźnia podlega silnym prymitywnym popędom, jest na ich usługach. Brak im empatii, konfliktów wewnętrznych, wrażliwości na cierpienie i śmierć innych, brak zrozumienia i prób rozwikłania zagadnienia możliwości własnej śmierci. Należą tu psychopaci, osobnicy z pogranicza psychopatii i WIĘKSZOŚĆ TZW. LUDZI PRZECIĘTNYCH. (podkreślenie moje)
    Są to jednostki agresywne, często podstępne, zazwyczaj sprawne, dynamiczne. Decydują szybko, bez wahania. Pozbawione większych skrupułów sprawiają wrażenie, że „można się na nich oprzeć”. Kierują się zawsze własnym interesem i chętnie wykorzystują dogodne sytuacje. Są mało wrażliwi na krzywdę i poniżenie innych. Stanowią siłę „rozruchową” we wszelkich rozgrywkach, intrygach. W dążeniu do celu nie mają większych zahamowań. Oczywiście są różne gradacje moralne tej grupy: od wielkich i małych psychopatów do ludzi przeciętnych, których psychopatyzacja rozwija się pod wpływem wypadków zewnętrznych (wojna, kryzys gospodarczy itp.). W takich warunkach przeważnie ulegają oni wyraźnej grupie psychopatycznej, zachowując jednak pewne inhibicje, pewne wahania i nieznaczną wrażliwość.”

    W dalszej części rozwija temat:

    „W moim ujęciu psychopatia jest strukturą psychiczną zintegrowaną na niskim poziomie, strukturą usztywnioną, rozwijającą się jednostronnie, w kierunku realizacji wąskich, egoistycznych celów jednostki. Jest to struktura, w której inteligencja jest podporządkowana prymitywnym popędom i znajduje się na ich usługach.
    Cechy najbardziej typowe dla psychopaty to brak konfliktów wewnętrznych, łatwe powodowanie konfliktów zewnętrznych, brak przejawów empatii, raczej niechęć do innych; wymaganie bezwzględnego posłuszeństwa, łatwe jednak uleganie samemu wobec silniejszych; agresywność, dbałość o swoje interesy, narzucanie swojego zdania innym; energiczność, operatywność działania, szybkość podejmowania decyzji.
    Niektóre z tych cech powodują, że psychopaci cieszą się dobrą na ogół opinią otoczenia, jako ludzie sprawni, efektywni, dobrzy organizatorzy — jako ludzie „dający sobie radę” w życiu. Nie ma zatem większych oporów przeciw psychopatom jako kandydatom do małżeństwa, czy kandydatom na odpowiedzialne stanowiska w administracji, handlu, produkcji itp. Dopiero po jakimś czasie ujawniają się skutki ich negatywnego oddziaływania, jak trudności w życiu indywidualnym, konflikty międzyludzkie, a nieraz wręcz klęski społeczne.
    Mimo że takie przykłady znane są nam przecież z życia czy literatury, nawet psychologowie i psychiatrzy zdają się nie przewidywać konsekwencji tego nadmiaru zdolności do szybkiej decyzji i szybkiego działania, bezwzględności w dążeniu do celu, łatwo zauważalnej postawy na „nie” w stosunku do innych i postawy na „tak” w stosunku do siebie.
    Nawet jeśli psychopaci stanowią niewielki odsetek społeczeństwa, mogą oni odegrać decydującą rolę w jego życiu.

    Wielcy psychopaci powodują klęski i zniszczenia, których skutki odczuwane są przez całe pokolenia na przestrzeni wielu lat. Mord, ludobójstwo, ulepszanie tortur, stwarzanie atmosfery stałego zagrożenia — to teren ich działalności. Lubią działać na skalę historii, najczęściej niszczą wartości ludzkie i społeczne, choć czasem wydaje im się, że je budują.
    W działaniu tym pomaga im ich niezwykła pobudliwość psychoruchowa i pozostająca na jej usługach inteligencja; brak hamulców i wahań daje im siłę automatyzmu, siłę bezwzględności, pozbawia skrupułów i wyobraźni.

    Mali i średni psychopaci organizują tylko małe ludobójstwa, małe mordy, małe intrygi, podstępy, oszustwa. Stają się często prowodyrami różnych gangów, przestępczych grup młodzieżowych, często wyżywają się i szukają dla siebie posłuchu w tzw. marginesie społecznym.
    Psychicznie nie są w stanie rozwinąć się poza pogranicze integracji prymitywnej i dezintegracji jednopoziomowej. Nie posiadają takich dynamizmów, jak zdziwienie w stosunku do samego siebie, zaniepokojenie sobą, poczucie niższości, wstydu, winy czy nieprzystosowanie pozytywne. Brak im wszechstronnej refleksji, identyfikacji uczuciowej z innymi, zawiązków tzw. esencji społecznej.
    Psychopaci nie posiadają psychicznego środowiska wewnętrznego ani wielopoziomowej struktury psychicznej, nie rozumieją i nie mają potrzeby wszechstronnego rozwoju psychicznego. Dla ich celów wystarcza rozwój jednokierunkowy.

    Oprócz psychopatów spotykamy przypadki z pogranicza psychopatii i normy statystycznej. Są to jednostki egocentryczne, kierujące się egoizmem, ustanawiające swoje normy i cele w stosunkach ze środowiskiem zewnętrznym, a nie dla środowiska wewnętrznego i jego hierarchii. Przejawiają częściej postawę na „nie” niż postawę na „tak”, lubią odmawiać, a nie zgadzać się, dążą do podporządkowania sobie innych, a nie do rozumienia innych, nie mają potrzeby kontaktów przyjacielskich, odczuwają swoją niższość albo wyższość w stosunku do innych, co łączy się często z uczuciem zawiści.

    Musimy stwierdzić, że grupa jednostek przeciętnych, stanowiąca jednocześnie WIĘKSZOŚĆ SPOŁECZEŃSTWA (podkreślenie moje), upodabnia się do psychopatów.
    Psychopatów i ludzi przeciętnych łączy przewaga prymitywnych popędów samozachowawczych, seksualnych, dążenie do władzy, posiadania czegoś itd.
    Wspólną cechą obu grup jest znaczne ograniczenie celów, pola zainteresowania oraz działanie inteligencji na usługach popędów. U ludzi przeciętnych wrażliwość psychiczna środowiska wewnętrznego jest na ogół zjawiskiem rzadkim. Niewielka jest zdolność do rozluźnienia czy rozbicia psychicznego środowiska wewnętrznego, nieczęsto pojawiają się nerwice egzystencjalne i psychonerwice lękowa, depresyjna czy obsesyjna (…)
    Nie działają zazwyczaj żadne ważniejsze dynamizmy wyższego poziomu, jak przedmiot-podmiot w sobie, autonomia i autentyzm, głęboka empatia, wysoki poziom świadomości, dynamizacja ideału itd. Dlatego jednostki przeciętne znajdują się pod wpływem bliższej im, łatwiejszej do zrozumienia grupy psychopatów. Ich dynamizmy są bowiem prostsze, wyraźne, nie dziwaczne, i poruszają nieskomplikowaną dynamikę indywidualną i społeczną. Tym tłumaczy się dość szerokie oddziaływanie psychopatów na ludzi przeciętnych w warunkach podniecenia zbiorowego czy trudnych okresów w życiu społecznym.”

    Ciekawe, prawda?
    Pozostawiam to bez komentarza.

    Komentarz - autor: mruffka — 30 Sierpień 2012 @ 23:18

  2. P.S. Gwoli ścisłości – teoria dezintegracji pozytywnej profesora Kazimierza Dąbrowskiego nie ma nic wspólnego z newage’owskim „pozytywnym myśleniem” czy modną ostatnio tzw. Psychologią pozytywną, ale po uważnym przeczytaniu mojego wpisu powinno to być oczywiste.

    Komentarz - autor: mruffka — 1 Wrzesień 2012 @ 23:15

  3. Właśnie, mruffka napisała prawie to samo co chciałem napisać ja. Tyle, że od razu przytoczyła mnóstwo informacji z ciekawej pracy naukowej.

    Ale bieg naszych myśli w tym temacie wydaje się być podobny.
    Otóż, czemu w tym tekście te wszystkie firmy, korporacje są przedstawiane jako wykorzystywane, biedne, bezbronne i niewinne ofiary?
    Czemu jako „norma” wyłania się obraz życia konformistycznego, bez konfliktów, gdzie prawidłowością jest skupienie się na jednym dalekosiężnym celu, czyli mówiąc innymi słowy, artykuł ten niejako popiera system kapitalistyczny, wyzysk, produkcję „trybików” i bycie tym „trybikiem” bo tak jest normalnie….

    Wiele zawartych w nim informacji o psychopatach jest cennych, ale ogólny wydźwięk… nie podoba mi się wcale, (bardzo)delikatnie mówiąc.
    Jednak, ogólnie im więcej tekstów naświetlających problem psychopatów wśród nas tym lepiej.

    Komentarz - autor: Adalbertus — 1 Wrzesień 2012 @ 23:24

  4. Oczywiście. Dąbrowski jest tutaj znany. Patrz np. tu: https://pracownia4.wordpress.com/2008/05/24/wolna-wola-albo-mozliwosc-czynienia/

    Komentarz - autor: Corran Horn — 2 Wrzesień 2012 @ 11:43

  5. @mruffka

    Dzięki za fragmenty! 🙂 Chodził mi po głowie, w trakcie lektury książek Dąbrowskiego”, wpis z nim związany, ale niestety są ważniejsze sprawy do zrobienia.

    „Nie wiem, czy na tym forum pojawiła się wcześniej postać Kazimierza Dąbrowskiego…”

    Pojawił się na naszym blogu: np. tu Centrum intelektualne

    i tu: Wolna Wola albo możliwość Czynienia

    Wspomina o nim również Andrzej Łobaczewski:

    „Postarajmy się scharakteryzować inną anomalię przekazywaną dziedzicznie, której rola w procesach ponerogenezy wydaje się być wyjątkowo duża na każdą skalę społeczną. Należy także podkreślić, że potrzeba dokładnego wyróżnienia i poznania tego zjawiska unaoczniła się przede wszystkim tym badaczom, których myśli zwróciły się w kierunku poznania genezy zła na skalę makrosocjalną, jakiej byliśmy świadkami. Dokonał tego Kazimierz Dąbrowski, za co, jak i za nazwanie tej anomalii „psychopatią właściwą”, jestem mu niezmiernie wdzięczny.” (TUTAJ)

    ———-

    „Jeśli chodzi o to, kto jeszcze brał udział w tej pracy: w tamtych czasach, takie prace mogły być wykonywane tylko z zachowaniem pełnej tajemnicy. W czasie okupacji niemieckiej nauczyliśmy się nie pytać o nazwiska, choć wiedzieliśmy, że pomiędzy niektórymi naukowcami odbywała się międzynarodowa komunikacja. Mogę powiedzieć, że jeden węgierski naukowiec został zabity z powodu uczestnictwa w pracach nad tym projektem, a w Polsce profesor Stefan Błachowski zmarł w tajemniczych okolicznościach, kiedy pracował nad tymi badaniami. Pewne jest, że profesor Kazimierz Dąbrowski, ekspert w dziedzinie psychopatii, który brał aktywny udział w tych badaniach, uciekł do USA i w Nowym Jorku stał się obiektem prześladowań, tak jak ja. Wyjechał do Kanady i pracował na Uniwersytecie w Edmonton.” (TUTAJ)

    ———–

    „To jest to, o czym ja wiem. Wiem, że w Polsce prof. Stefan Błachowski z Poznania, który zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach, brał udział w tych badaniach. I prof. Dąbrowski, który raczej koncentrował się na badaniu podstaw teoretycznych. Kazimierz Dąbrowski.

    Ale prof. Dąbrowski nie miał problemów z publikacją własnych prac…

    Ja miałem… Nie… Ja miałem blokadę publikacji.

    Nie, ale ja mówię o prof. Dąbrowskim.

    Nie, on również nie mógł opublikować żadnych prac, nawet wspominać, o tej [specyficznej] sprawie. Jest jedna sprawa publikacji, przez jakąś kobietę, która opublikowała pracę o psychopatiach w Psychological Review (Przegląd Psychologiczny), co w jakiś cudowny sposób się ukazało. Ja również opublikowałem pracę, czysto o klinicznych technikach, po czym redaktor naczelny Psychological Review otrzymał wygawor [‚dymisja’] i więcej nie publikował moich prac. Tak to było. Żyliśmy w takich czasach.” (TUTAJ)

    Pierwsze dwa wpisy to fragmenty z książki „O dezyntegracji pozytywnej. Szkic teorii rozwoju psychicznego człowieka poprzez nierównowagę psychiczną, nerwowość, nerwice i psychonerwice” PZWL 1964 Warszawa. (Momentami ciężka lektura, ze względu na naszpikowanie terminologią psychiatryczną, ale warta wysiłku przeczytania, zwłaszcza, że można znaleźć wiele fragmentów, które można by odnieść do prac Gurdżijewa, Murawiewa czy Uspieńskiego.

    Lżejsza lektura a związana z dezyntegracją to mała książeczka zatytułowana „Dezintegracja pozytywna” PIW 1979 Warszawa (bardziej dostępna).

    Inne w tej tematyce:
    „Moralność w polityce. Wielopoziomowość funkcji uczuciowych i popędowych w życiu społecznym i politycznym oraz instytucjach” (K. Dąbrowski, wyd. bis, Warszawa 1991)
    „Osobowość i jej kształtowanie poprzez dezyntegrację pozytywną” (K. Dąbrowski, wyd. PTHP, Warszawa 1975)
    „Funkcje i struktura emocjonalna osobowości” (K. Dąbrowski, Ośrodek Higieny Psychicznej dla Ludzi Zdrowych w Lublinie, Lublin 1984)

    W tej ostatniej można znaleźć fragmenty znajdujące się również w jego książce „Multilevelness of emotional and instinctive functions”, Towarzystwo Naukowe Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Lublin 1996)
    —–

    „Musimy stwierdzić, że grupa jednostek przeciętnych, stanowiąca jednocześnie WIĘKSZOŚĆ SPOŁECZEŃSTWA (podkreślenie moje), upodabnia się do psychopatów.”

    Myślę, że jest to właśnie jeden z powodów dla których rozprzestrzenia się, na skalę makrosocjalną (i nie tylko), psychiczne tworzywo psychopatów i innych jednostek z zaburzeniami (które są wymienione przez Łobaczewskiego, jako biorące udział w powstawaniu patokracji). Ich sposób postrzegania świata, jakości ich relacji międzyludzkich, przedostają się do psychiki osób normalnych, umacniając się i persewerując i właśnie u osób o strukturze psychicznej zintegrowanej prymitywnie zjawisko to jest najczęstsze ponieważ „znajduje” najdogodniejsze podłoże. U osób wrażliwych wewnętrznie (o których wspomina właśnie Dąbrowski) wywołuje napięcia, dezyntegrację, których rozwój nie zawsze może zakończyć się pozytywnie.

    […] Jak już wskazywaliśmy, do zasadniczych cech i zawiązków osobowości należy, między innymi, rozwój samodzielności poczuć, ocen i działania, rozwój miłości bliźniego, ścisła współzależność między doskonaleniem siebie i doskonaleniem grupy społecznej, prawdomówność i uczciwość w stosunku do siebie i innych; wynika z tego czynny udział w pracy grupy i szerszego społeczeństwa i to w sensie współdziałania, przeciwstawiania się, odważnego postępowania tam szczególnie, gdzie zagrożone zostają możliwości samodzielnego rozwoju jednostki i grupy, i dążenie ku realizacji ideału osobowościowego. Wszędzie tam, gdzie warunki nie pozwalają na realizowanie praw jednostki do indywidualnego rozwoju, powstają zasadnicze przeszkody w rozwoju osobowości.

    Komentarz - autor: piotr — 2 Wrzesień 2012 @ 18:22

  6. Och, jedno kliknięcie i przypadkiem wysłał się komentarz. Oto CD…

    […] W warunkach nie sprzyjających jednostka napotyka na trudności w doborze nauczyciela, wychowawcy, mistrza duchownego, uczelni. Zachodzi tu konieczność żmudnego oddzielenia przez kształtującą się osobowość tego, co z wykładów, z oddziaływania wychowawczego, z prasy, beletrystyki, ze sztuki, z książek naukowych jest szkodliwe, od tego co pożyteczne. Proces odsugestionowywania się stanowi tutaj olbrzymią pracę, nie leżącą bezpośrednio w programie doskonalenia się jednostki. Jest to praca wymagająca dużego nakłądu czasu i sił, nużąca, wyczerpująca i często powodująca u słabszych, mniej zaawansowanych w rozwoju osobowości – osłabienie, rezygnację, a niekiedy stereotypię i poddanie się dominantom niższego, popędowego poziomu,głównie prymitywnemu popędowi samozachowawczemu.
    A zatem szkodliwe warunki ogólne powodują tendencję powrotu do poziomu bardziej prymitywnego, tendencję do zejścia „w dół”. Słabnie wówczas twórczość, spontaniczność, dezyntegracja pozytywna ulega znacznemu zahamowaniu.
    Zamknięcie się w wąskim terenie społecznym uniemożliwia zetknięcie się z dorobkiem myśli, z dorobkiem światopoglądowym i wychowawczym jednostek, które osiągnęły swoją osobowość na terenie innych społeczeństw, odcina od ich wpływu.
    Równocześnie jednak zaznaczyć należy, że w warunkach przymusu, czy nawet terroru istnieją większe szanse na ukształtowanie się silnych choc niewątpliwie nielicznych osobowości, niż w atmosferze społecznego rozkładu, marazmu, bezideowości. Nawet najliberalniejsze i najdogodniejsze warunki same w sobie nie zdynamizują osobników bez silnego podłoża, czasem mogą nawet opóźnić czy uśpić proces dezyntegracji.
    Warunki gospodarcze – zarówno bieda, jak i nadmierny dobrobyt – należą do czynników ujemnych dla rozwoju we wstępnych fazach kształtowania się osobowości, nie przynosząc żadnej albo prawie żadnej szkody osobowości już dojrzałej. Krańcowa nędza materialna uniemożliwia natomiast jednostce rozwijającej się znalezienie czasu i sił potrzebnych dla rozwoju wszystkich zawiązkowych dyspozycji. Jednostka, która ma przed sobą program własnego rozwoju musi mieć czas na odpoczynek biologiczny, na wydzielenie się z życia społecznego, na samotność. Z drugiej strony, jeżeli proces rozwoju osobowości dotyczy osobników obarczonych obowiązkami rodzinnymi czy nawet koniecznymi zawodowymi, to postawa alterocentryczna kształtującej się osobowości, jej struktura moralno-społeczna nie pozwoli na osłabienie dbałości o innych, zaniedbywanie obowiązków, pracy społeczno-zawodowej.[…]

    Fragment z książki „O dezyntegracji pozytywnej…” 1964

    pozdrowienia!

    Komentarz - autor: piotr — 2 Wrzesień 2012 @ 18:42

  7. @mruffka

    Nie wiem, czy na tym forum pojawiła się wcześniej postać Kazimierza Dąbrowskiego

    A jakże, pojawiła się i to nie raz, jak sądzę. Sedeczne dzięki za cytat o psychopatach, jest świetny.

    Czyny nie zaistniałe wywołują często katastrofalny brak następstw

    A Lec z Dąbrąwskim nasunęli mi na myśl Antoniego Kępińskiego, kolejnego geniusza polskiej psychologii/psychiatrii, i jego teorię realizowanych i nierealizowanych struktur czynnościowych, opisanych m.in. we wstępie do „Psychopatii”. Tam psychopatię (w nieco innym rozumieniu tego słowa) wyróżnia skostnienie, niemożliwość zmiany:

    „Kolec” psychopatyczny jest jakby skostniały, wymknął się on spod ogólnego rytmu życia: procesów niszczenia i budowy, rytmu śmierci i zmartwychwstania. Dialektyka zmienności i niezmienności życia jest z jednej strony następstwem rytmu śmierci i zmartwychwstania, a z drugiej — tendencji perseweracyjnych, tj. powtarzania stale tych samych struktur czynnościowych. W psychopatii tendencje perseweracyjne biorą górę nad tendencjami do niszczenia i zmiany struktur czynnościowych.

    […]A zatem w psychopatii dialektyczna równowaga między zmiennością życia a jego niezmiennością jest przesunięta w kierunku niezmienności. Wskutek tego szczególnie charakterystyczna dla życia ludzkiego nieprzewidzialność, wynikająca z niezwykłego u człowieka bogactwa struktur czynnościowych, w psychopatii ulega redukcji. Można często trafnie przewidzieć, jak psychopata w danej sytuacji się zachowa, gdyż jego sposoby zachowania i przeżywania częściej się powtarzają niż u osób nie wykazujących cech psychopatycznych”.

    Jak na górze, tak na dole…

    Komentarz - autor: iza — 2 Wrzesień 2012 @ 21:46

  8. @Adalbertus

    Otóż, czemu w tym tekście te wszystkie firmy, korporacje są przedstawiane jako wykorzystywane, biedne, bezbronne i niewinne ofiary?

    Za firmą, a nawet korporacją, stoją ludzie – właściciele, pracownicy – i to oni stają się ofiarami, kiedy wśród współpracowników lub szefów pojawia się psychopata. Jasne, firma jako firma też prędzej czy później traci, ale nie wydaje mi się, żeby o to głównie chodziło w artykule. Do nieuniknionych konfliktów, wysokiego poziomu stresu, skali przekrętów, pomówień, oszustw itd, dodaj jeszcze poneryzację środowiska, w którym zagnieździł się psychopata. Cena, jaką przychodzi za to zapłacić normalnym ludziom, jest ogromna.

    Żyjemy w świecie „ucywilizowanym” – czyli firmy, a nawet korporacje, będą trwałym elementem naszego świata. Tego już raczej nie zmienimy bez jakiegoś totalnego kataklizmu. Co leży w maszych możliwościach (teoretycznie), to dbanie o to, by było to środowisko zdrowe i przyjazne.

    Czemu jako “norma” wyłania się obraz życia konformistycznego, bez konfliktów, gdzie prawidłowością jest skupienie się na jednym dalekosiężnym celu,…

    Może nie mam racji, ale nie mieszałabym konfliktów wewnętrznych, będących wyznacznikiem człowieczeństwa, z konfliktami w środowisku pracy. Dojrzałość moim zdaniem polega m.in. na tym, żeby tych wewnętrznych konfliktów nie przenosić na zewnątrz. Gurdżijew mówił o „zważaniu zewnętrznym” jako postawie ułatwiającej życie ludziom z nani i nam z ludźmi. W normalnym sensie mamy w to miejsce ogólną „przyzwoitość”. Konflikty z innymi ludźmi nie są wyznacznikiem rozwoju, wręcz przeciwnie. Tym bardziej nie stanowią – przynajmniej dla mnie – pożądanej „normy”.

    Artykuł skupia się na środowisku pracy. Co widzisz złego w skupieniu się w godzinach pracy na celu firmy, w której człowiek sam, z własnej nieprzymuszonej woli, zdecydował się pracować? Po pracy jest czas na realizowanie innych celów, jeśli się takie ma.

    czyli mówiąc innymi słowy, artykuł ten niejako popiera system kapitalistyczny, wyzysk, produkcję “trybików” i bycie tym “trybikiem” bo tak jest normalnie….

    Moim zdaniem czytasz coś, czego w artykule nie ma. To trochę tak, jak nam zarzucano jednostronność, kiedy zamieściliśmy przekłady paru postów Sandry Brown. Sandra pracuje z kobietami-ofiarami przemocy i manipulacji. Nikt nigdzie nie stwierdził, że tylko kobiety bywają ofiarami męskich psychopatów, a odwrotnie się nie zdarza. A jednak pewni mężczyźni tak to odczytali i poczuli się oburzeni – do dziś nie mieści mi się to w głowie. Sprawozdanie sportowe nie optuje za rasizmem tylko dlatego, że mu się nie sprzeciwia. Wysiłki pokazanie ludziom problemu, jaki stanowią psychopaci w garniturach, nie wspierają kapitalizmu ani korporacji – próbują jedynie pomóc ludziom nieco lepiej żyć w świecie, w którym póki co żyć nam przyszło.

    Późnawo już, więc może nie wyrażam się najjaśniej, ale mam nadzieję, że jakiś sens to ma…

    Komentarz - autor: iza — 2 Wrzesień 2012 @ 22:48

  9. Cieszę się, że Dąbrowski już tu gościł, nie znam wszystkich publikacji Pracowni, jest tego duuużo, następnym razem sprawdzę dokładniej 🙂

    Cieszę się, że Dąbrowski tu gościł, bo jego jakże trafna diagnoza stanu ludzkiej natury i stanu świata, dokonana pół wieku temu, wydaje się być w miarę upływu czasu coraz bardziej aktualna.
    Na pierwszy rzut ta diagnoza jest dość przygnębiająca, ale – żeby nie popaść w czarnowidztwo – ja widzę w jego pracach także wiele nadziei opartej na wierze w człowieka, w możliwości jego samorozwoju.
    Dąbrowski rozumiał zdrowie psychiczne jako proces, nieustającą pracę jaką wykonujemy ze sobą samym przez całe życie. W pracy tej świat i inni ludzie mogą nam pomagać lub przeszkadzać, niemniej jej efekty zależą przede wszystkim od nas samych, od naszej woli rozwoju i podjętych wysiłków w tym kierunku:

    „Wydaje nam się, że ujęcie rozwoju w postaci faz rozwojowych i poziomów rozwojowych wyraża proces świadomego oddeterminowania się, świadomego wyboru drogi i celów rozwoju i przejścia od poddania się czynnikom w dużej mierze automatycznym do wzięcia „we własne ręce” swojego rozwoju i kierowania nim ku poziomowi osobowości poprzez dezintegrację pozytywną i cząstkową integrację wtórną, ze świadomym przyjęciem trudności, niepokojów, cierpień, konfliktów wewnętrznych, przeżyć związanych ze wzmożoną pobudliwością psychiczną, nerwic lękowych, depresyjnych i obsesyjnych, jako koniecznego procesu rozwojowego w kierunku osobowości.
    Jest wyrazem przyjęcia filozofii rozwoju, jako filozofii dużo ważniejszej i bardziej podstawowej, aniżeli filozofia oparta na zasadzie przyjemności, na zasadzie przystosowania się albo utylitaryzmu. Niezależnie od tego, czy widzimy jasno naszą przyszłość, czy też widzimy ją zaledwie w zarysach, stajemy od czasu wyjścia z poddania się fazom rozwojowym i świadomego podporządkowania się wyższym dominantom rozwojowym na drodze rozwoju autonomicznego i autentycznego. Jest to droga od zdrowia psychicznego prymitywnego, czyli braku zdrowia we właściwym znaczeniu tego słowa, do zdrowia „rozwijającego się”, do zdrowia osiąganego przez chwiejną równowagę, przez wytwarzanie i rozwój psychicznego środowiska wewnętrznego, przez kryzysy, konflikty wewnętrzne, nerwice i psychonerwice aż do poziomu osobowości i jej konkretnego ideału, ze świadomym przyjęciem ofiar i dolegliwości, jakie nas na tej drodze czekają.
    Jest to jednak droga człowieka, a nie droga spętanego zwierzęcia, które nie wie, czym jest, i nieświadome tego, co je czeka — poddane jest wpływom otoczenia.”

    I w tym jest nadzieja, że mamy taką możliwość, i taką moc.
    Że psychopatia, choć potężna i powszechna, nie musi nas pokonać, jeżeli jej na to nie pozwolimy.

    Cenię go także za to, że wziął w obronę ludzi wrażliwych i nadwrażliwych, nierozumianych i wyśmiewanych często przez spsychopatyzowaną większość, która nazywa ich słabymi i nieprzystosowanymi, i czasami próbuje zamykać w domach bez klamek. Dąbrowski doceniał ich wartość, rozumiał, że bez nich świat straciłby swoją barwność i kreatywność, że bez nich nie istniałaby to wszystko, co czyni nas ludźmi i odróżnia od zwierząt – kultura, sztuka, muzyka, literatura, teatr, ale też i cała gama wyższych uczuć, jak miłość, empatia, altruizm, współczucie, poświęcenie.

    W 1975 roku, w piśmie literackim „Student”, ukazał się jego dość szczególny i piękny tekst (być może go znacie, jeżeli tak – to przeczytajcie go raz jeszcze):

    „Bądźcie pozdrowieni, psychoneurotycy! Za to, że macie czułość w nieczułości świata, niepewność w pewności. Za to, że tak często odczuwacie innych jak siebie samych, za to, że czujecie niepokój świata, jego bezdenną ograniczoność i pewność siebie. Za wasze fobie mycia rąk z nieczystości świata, za wasz lęk przed bezsensem istnienia. Za delikatność niemówienia innym tego, co w nich widzicie. Za waszą niezaradność praktyczną i praktyczność w nieznanym, za wasz realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego, za waszą wyłączność i trwogę przed utratą bliskich, za waszą twórczość i ekstazę, za wasze nieprzystosowanie do tego, co jest, a przystosowanie do tego, co być powinno, za wasze wielkie uzdolnienia, często nigdy niewykorzystane. Za to, że niewczesne poznanie się na waszej wielkości nie pozwala na poznanie się na wielkości takich samych, którzy przyjdą po was. Za to, że jesteście leczeni, zamiast leczyć innych; za to, że wasza siła niebiańska jest zawsze spychana przez siłę brutalną; za to, co w was przeczuwanego, nieogarnionego. Za samotność i dziwaczność waszych dróg. Bądźcie pozdrowieni”.

    Bądźcie pozdrowieni 🙂

    Komentarz - autor: mruffka — 3 Wrzesień 2012 @ 00:29

  10. Chylę czoła, bo treści tu zawarte są niezmiernie ważne. Szkoda, że nie są rozpowszechniane – ale mniej więcej wiadomo, dlaczego. Trudna to jest walka, gdzie nawet sojusznicy mogą być traktowani jak wrogowie. Nie uczestniczę w Waszych forach, nie jestem aktywistą – choć może kiedyś miałem taki zamiar. Ale wciąż borykam się z takimi indywiduuami, wciąż nacinam się na psychpatów (socjopatów?), wciąż muszę z nimi walczyć – i niestety wciąż sam. Nie skarżę się, bo mam silny imperatyw wewnętrzny, aby tak robić. Mam taką cichą nadzieję, że będę jednym z wielu elementów takiej wielkiej machiny, która w końcu może powalić psychopatów, zabrać im władzę nad normalnymi ludźmi.

    Bardzo mi pomagają Wasze teksty, bo dostarczają wielu argumentów. Ciężko jest, niestety, przekazać tę wiedzę innym. Czasem wątpię, czy da się z nimi wygrać… Mimo wszystko jakoś staram się działać, może malutka szpileczka – spięta w tysiące – coś zdziała?

    Komentarz - autor: Artur50 — 3 Wrzesień 2012 @ 19:18

  11. Uważam, że należałoby się bacznie przyjrzeć roli tzw. coachingu, który zwłaszcza w korporacjach odgrywa kluczową rolę. Nie wolno się dać zwieść oficjalnej spreparowanej ideologi, która wiąże coaching ze ‚wspieraniem rozwoju’, a nawet ‚opieką’, lecz wychwycić to, czym on faktycznie jest. Coach zdecydowanie różni się od trenera. Z tego co wiem, każdy czołowy trener posiada swego osobistego coacha, podobnie jak KAŻDY prominentny menadżer. To wprost wymarzona rola dla psychopatycznych osobników.

    Komentarz - autor: Mariam — 5 Wrzesień 2012 @ 21:23

  12. Uczestniczyłem w coachingu zorganizowanym przez mojego szefa, jako nauka osiągania celów firmy, dla menagerów i dyrektorów. Moje wnioski są takie, że normalni ludzie mają problem z osiąganiem celu, gdzie po drodze muszą krzywdzić innych. Coaching pomaga zracjonalizować postępowanie w stosunku do innych. Coach posługuje się psychomanipulacją np. przez wizualizację celu. Pomaga stłumić emocje związane z jego realizacją. Jednym z elementów coachingu jest spisanie na początku szkolenia kontraktu którego przestrzeganie jest warunkiem w dalszym uczestnictwie. Totalna manipulacja. Jest to moim zdaniem dostosowywanie normalnych ludzi do psychopatycznych wyobrażeń.

    Komentarz - autor: ufoludek — 6 Wrzesień 2012 @ 15:23

  13. @ Ufoludek
    Potwierdzam to co napisałeś. Nie dość, że hamują dobre uczynki, wręcz wymuszają złe.

    Komentarz - autor: Mariam — 6 Wrzesień 2012 @ 16:47

  14. Pragnę nadto dorzucić jeszcze, że Andrzej Łobaczewski już podczas studiów, wraz zinnymi młodymi psychologami miał sposobność słuchania, obserwowania i analizowania osobowości wykładowców – fascynatorów, sam będąc uczestnikiem przymusowych szkoleń „ideowych” (nazwał to „historyczną księgą poznania”).
    Stwierdza:
    „Okazało się, że prawie wszyscy reprezentują znaną nam już psychopatię właściwą, różniąc się przeważnie jej nasileniem lub innymi cechami”
    (A. Łobaczewski,”Ponerologia”, wydanie Rzeszów 2000 rok)

    Komentarz - autor: Mariam — 7 Wrzesień 2012 @ 16:13

  15. Według mnie to można zrobić na zasadzie dopisania „nie” w większości z cech psychopaty wyżej wymienionych w postach Stefani. POWTARZAM: w większości. Nie we wszystkich. Np. osoba przystojna, ładna nie musi być przecież psychopatą, jeśli ktoś tak uważa to jest po prostu zazdrosny. Ale np. owo „nie” można śmiało dopisać do „braku zdolności do empatii u psychopatów”, czyli „normalny” ma tą zdolność i to jest ludzkie, dobre, emocjonalne.

    Komentarz - autor: las artes — 10 Wrzesień 2012 @ 08:58

  16. na wolny wieczór polecam wypożyczenie filmu pt. „Metoda”.

    http://www.imdb.com/title/tt0427582/

    jest to film oparty na sztuce teatralnej, trochę w duchu „12 Gniewnych Ludzi”, który sugestywnie i dość trafnie przedstawia istotę zdobywania pozycji w korporacyjnej hierarchii. osobom zgłębiającym temat wiele nowego on nie powie (zresztą to nie dokument), jednak moim zdaniem warty jest obejrzenia.

    Komentarz - autor: spaced.out — 15 Wrzesień 2012 @ 18:56

  17. co do tego całego coachingu, nie jest to czasem NLP w wersji light / pop / dla szerszego grona konsumentów? nie zdziwiłbym się, gdyby za organizacją jednych i drugich szkoleń stali w wielu przypadkach dokładnie ci sami „ludzie”. NLP wyszło z mody, bo to „sekta” i w ogóle, no ale coś trzeba przecież jeść…

    Komentarz - autor: spaced.out — 15 Wrzesień 2012 @ 19:10

  18. W ramach uzupełnienia wiedzy o omawianym temacie (psychopatia), warto obejrzeć dwa filmy z You Tube. Pierwszy nosi tytuł „Istota zła”, a drugi „Cicha furia” .

    Komentarz - autor: Grzegorz Borys — 31 Październik 2012 @ 10:53

  19. @Grzegorz Borys

    Filmy są mocno propagandowe i nieznających tematu wprowadzają moim zdaniem w błąd. Żaden z przedstawianych eksperymentów nie ma nic wspólnego z psychopatią. Na przykład słynny eksperyment Milgrama powielony w filmie „Ciekawość – istota zła” dotyczy autorytaryzmu, a nie psychopatii. A wpakowanie słowa „ciekawość” do tytułu woła o pomstę do nieba. I jak sprytnie wstawili zdjęcie Oswalda jako tło do tekstu o złu. Dlaczego nie Johnsona? Och, bo to Dicovery Channel! Sugeruję dużą dozę krytyzmu i pogłębianie wiedzy. 🙂

    Komentarz - autor: iza — 31 Październik 2012 @ 17:57

  20. Zaintrygował mnie poziom Waszych komentarzy, więc skoro jesteście tak głęboko w temacie może doradzicie. Poszukuję materiału bibliograficznego i inspiracji do opisania zjawiska „psychopatyzacji społeczeństwa” – wypowiedzcie się 🙂

    Komentarz - autor: Lunatyczka — 13 Listopad 2012 @ 17:39

  21. @Lunatyczka

    Poszukuję materiału bibliograficznego i inspiracji do opisania zjawiska “psychopatyzacji społeczeństwa” – wypowiedzcie się

    Pierwsza i jak na razie jedyna książka, napisana ściśle na ten temat, to oczywiście „Ponerologia polityczna” Andrzeja Łobaczewskiego Sporo materiału z i na temat tej książki znajdziesz na naszym blogu. Na marginesie, „psychopatyzację” Łobaczewski nazywa „poneryzacją”, od greckiego słowa poneros – zło.

    Będę jeszcze myśleć. Spośród powiązanych tematów jako potencjalnych źródeł inspiracji wymieniłabym np. narodziny faszyzmu w ogólności i nazistowskich Niemiec w szczególności (oglądałaś film „Biała wstążka” Michaela Haneke? Doskonały i wstrząsający!), narodziny zachodniego kapitalizmu, autorytaryzm…

    Jakiego rodzaju materiały Cię interesują? Książki, filmy, prace naukowe, artykuły z mediów lub intenetu? Jakie języki wchodzą w grę? Jaki poziom, styl i rozmiar ma mieć Twoja praca?

    Komentarz - autor: iza — 14 Listopad 2012 @ 00:23

  22. Bardzo dziękuję! Nie spodziewałam się tak szybkiej i konkretnej odpowiedzi. Chciałabym podjąć ten temat w pracy magisterskiej, przyjmę każde informacje w każdej ilości i formie (książki, artykuły – jak najbardziej, mogą być w j. angielskim), sama dopiero wchodzę w tę problematykę. Praca oczywiście w stylu naukowym o objętości 60-100 stron, zakończona badaniem własnym.

    Komentarz - autor: Lunatyczka — 14 Listopad 2012 @ 17:58

  23. W takim razie koniecznie zacznij od przestudiowania Łobaczewskiego, mam nadzieję, że uda Ci się dostać gdzieś egzemplarz Ponerologii. Możesz wspomóc się angielską edycją, która jest nieco przeredagowana dla łatwiejszego zrozumienia i ma w przedmowie dodany kontekst batdziej współczesny: 9/11, USA itd. Nie jest to łatwa w czytaniu książka, ale zdecydowanie warta wysiłku. Co do reszty, daj mi kilka dni, a postaram się podpowiedzieć parę innych pozycji. Może w międzyczasie Czytelnicy też coś podsuną.

    Komentarz - autor: iza — 14 Listopad 2012 @ 19:41

  24. Och, a jak już o polskim błotnistym podwórku mowa, nowy wymysł-kwiatuszek niedouczonych osłów (sorry, ale już nawet nie ma co opadać):

    Gowin: sądy będą mogły kierować seryjnych zabójców na przymusowe leczenie

    Już we wrześniu rząd przyjął projekt założeń zmian prawa zmierzających do wprowadzenia możliwości monitorowania i leczenia niezresocjalizowanych zabójców, którzy zakończą odbywanie kary. Za kilkanaście miesięcy więzienia zaczną opuszczać zbrodniarze, w tym seryjni zabójcy dzieci, skazani w PRL na karę śmierci, którym następnie wyroki zamieniono na 25 lat.

    Gowin powiedział, że nie byłaby to kolejna forma kary za popełnioną zbrodnię, „tylko sposób zapobiegania popełnieniu kolejnych” w formie leczenia w zamkniętych zakładach psychiatrycznych. Dodał, że niektórzy z tych sprawców zapowiadają, że nadal będą zabijać. – Chcę uspokoić rodziców małych dzieci; polskie państwo nie będzie w tej sytuacji bezczynne – oświadczył minister.

    Jasne. polskie państwo podejmie się rzeczy niemożliwej – będzie leczyć psychopatów, których z definicji wyleczyć się nie da. Tak jak osła nie da się wyleczyć z osłowatości. Też z definicji.

    Chyba powinnam się trzymać z dala od polskich wiadomości.

    Komentarz - autor: iza — 14 Listopad 2012 @ 22:21

  25. Taki drobiażdżek na temat:

    http://www.canada.com/vancouversun/news/story.html?id=a19bc454-4d01-4262-bdf8-5141618483b9

    Society encourages psychopaths: expert

    Today’s society is a fertile breeding ground for psychopathic behaviour, says an international expert in the field.
    The Vancouver Sun April 2, 2008

    Today’s society is a fertile breeding ground for psychopathic behaviour, says an international expert in the field.

    Dr. Robert Hare, professor emeritus at the University of B.C., says that shifting ethical standards, reflected in television crime shows that glamorize the abnormal, allow psychopaths to flourish.

    „What is clear is that society is making it a lot easier for psychopathy or psychopathic behaviour to flourish,” Hare said.

    „The moral ethical standards that we have now are shifting. What is acceptable now would not have been acceptable five or 10 or 20 years ago.” […]

    But he said changing social values — reflected in popular TV hits like Dexter, which is about a heroic serial killer — have made things worse.

    „I won’t even watch Dexter,” he said. „In a sense what they are doing is glorifying, glamorizing and making normal what is really abnormal. All these programs like CSI and the hundreds of others. They are caricatures of what law enforcement does. […]”

    Zgadzam się całkowicie co do normalizacji, a nawet gloryfikacji psychopatów – napędzanych oczywiście przez nich samych. Na przykład w zeszłym miesiącu ukazała się książka “The Wisdom of Psychopaths” dra Kevina Duttona.

    W artykule “The Wisdom of Psychopaths: What Saints, Spies, and Serial Killers Can Teach Us About Success” by Kevin Dutton opublikowanym w Washington Post czytamy:

    In “The Wisdom of Psychopaths,” Dutton argues that being a psychopath, or having some psychopathic characteristics, is not really a bad thing at all. According to Dutton, we depend on psychopaths every day and don’t even know it.

    Scientific American zamieścił fragmenty książki.

    Dutton, psycholog na Uniwersytecie Oksfordzkim, rozpoczął badanie obecności psychopatii w społeczeństwie amerykańskim. Oto jak zachęca do wzięcia udziału w badaniu:

    _http://www.wisdomofpsychopaths.com/

    A bit of fun! Ever wondered if YOU might be a psychopath? Filling in one questionnaire won’t really tell you for sure. But hey, why not take the „Psychopath Challenge” below? Remember, clinicians use a wide range of techniques to reach a diagnosis and this is just one tool in their box.

    Take the Psychopath Challenge

    On the other hand, if this test reveals a few psychopathic traits you’re in good company… with high achievers in medicine, law and the military. Oh, and serial killers.

    Zgroza!!!!

    Temat trafił na polskie witryny:

    Psychopaci – czego można się od nich nauczyć (co odrzucić, a co przyjąć)
    Julia Wahl

    Możemy tam znaleźć takie na przykład kwiatuszki:

    Psychopaci świetnie nadają się do pracy w korporacjach, służbach mundurowych, w polityce, w świecie akademickim, medycznym, finansowym. Są charyzmatyczni, czarujący, pewni siebie, narcystyczni, skupieni na celu.

    P. Wahl zapomniała dodać, że chodzi im o ICH cel, a nie cel korporacji/firmy, w związku z czym na ogół prędzej czy później albo z niej wylatują, albo ją rozwalają. Chyba że rządzą wielką korporacją lub państwem – tu łatwiej cichcem czerpać ogromne zyski i dłużej trwa proces doprowadzenia ich do totalnego rozkładu.

    Wbrew powszechnej opinii to nie jest tak, że psychopata nie ma uczuć. On po prostu umie je wyłączyć, kiedy jest taka potrzeba, albo inaczej – nie zauważa tego, co jest niepotrzebne w danym momencie.

    Nie wiem, czy to opinia p. Wahl, czy dra Duttona, ale – choć niestety dość powszechna, także na naszym rodzimym podwórku – jest to niebezpieczna nieprawda, która wmanewrowuje normalnych ludzi w uczucie współczucia wobec psychopatów i projektowanie na nich swoich stanów emocjonalnych i uczuć. Jedyne, co psychopaci mają wspólnego z emocjami, to świetna umiejętność udawania ich.

    Ech…

    Jak tak dalej pójdzie, to do obowiązkowego programu szkolnego wejdzie kurs psychopatii!

    Komentarz - autor: iza — 15 Listopad 2012 @ 17:57

  26. @Lunatyczka

    Jak wspomniała Iza, przejrzyj stronę pracowni, np zaglądając na listę wpisów, na listę książek.

    Ten sam temat chodzi mi pogłowie od początku studiów. Nie zastanawiałem się drobiazgowo jak rozgryzę problem badań i – co chyba będzie dobrym rozwiązaniem – kwestionariusza mierzącego poneryzację społeczeństwa, choć to są na razie zamysły. Wstępnie, mając na uwadze potencjalny temat pracy magisterskiej, zacząłem gromadzić linki. Niestety pewnego feralnego dnia straciłem wszystkie zakładki ;/ gdzie tak skrzętnie gromadziłem odnośniki do stron z tematami psychopatii, więc nie zasypie Cię linkami. Sporo z nich było do strony sott.net

    Jeśli chodzi o literaturę:

    „Ponerologia polityczna” Andrzeja Łobaczewskiego – podstawa
    „Logokracja” A. Łobaczewskiego – też można tam znaleźć informacje o poneryzacji społeczeństwa. Jeden rozdział dotyczy stricte ponerologii.
    Czekam teraz na „Chirurgię słowa. Wybrane zagadnienia psychoterapii” również Andrzeja Łobaczewskiego – też powinny być tam użyteczne informacje.

    Zerknij na listęz forum Cass

    W angielskiej wersji Ponerologii są przypisy. Tam znalazłem kilka pozycji, które chciałbym przeczytać przygotowując się do tematu.

    Generalnie, jak pisała Iza, Ponerologia jest jedyną książką o zjawisku Cię (nas) interesujacym.

    Jeśli chodzi o badania, to nie szukałem nic w tym kierunku.
    Jak pisze A.Ł., wiele wartościowych dla badaczy danych zostały utraconych i jest to trzecia próba odtworzenia jego książki.
    Zgromadziłem też sporo książek Dąbrowskiego (pl), poza tym, że sama teoria dezyntegracji jest świetna, miałem też nadzieje, że znajdę u niego jakieś wzmianki na temat zjawiska opisywanego przez Andrzeja Łobaczewskiego. Opisy psychopatii są, również takie dotyczące ich wpływu, ale nie tak obszerne i ukierunkowane jak w Ponerologii. Musiał temat ten omijać – niestety.

    Ciężki kawałek chleba, to zagadnienie, ale jakże istotny i wart rozgryzienia! 🙂
    Andrzej Łobaczewski i jego poprzednicy przetarli szlaki, reszta leży w naszych rękach. Trzymam kciuki za prace! Jak jeszcze coś mi się przypomni,to naskrobie.

    pozdrawiam!

    Komentarz - autor: piotr — 15 Listopad 2012 @ 19:32

  27. Może niekoniecznie do cytowania w pracy magisterskiej, ale dla lepszego rozeznania w zboczeniach władzy warto przeczytać „Szaleństwo władzy. Od Troi do Wietnamu” Barbary Tuchman – historyka, dziennikarki i pisarki. Nieco mainstreamowe podejście do faktów historycznych, ale (parafrazując jedną ze wzmianek na temat książki) bardzo szczegółowo pokazane obłąkanie przywódców imperiów, państw i Kościoła, którzy z żądzy, zachłanności, zadufania i kompletnej arogancji niszczą innych i siebie. Według Barbary Tuchman szaleństwo władzy to irracjonalne zacinanie się przywódców w uporze i negowanie faktów.

    Jest polskie wydanie. 🙂

    Do literatury można by dodać „Caricature of Love” Cleckleya. Trudna lektura i wymaga wyłuskania perełek, bo jest to zasadniczo książka o homoseksualizmie, ale warta przebrnięcia dla zrozumienia, jak zdegenerowało się pojęcie miłości – co również jest znamieniem patologizacji społeczeństwa.

    Komentarz - autor: iza — 15 Listopad 2012 @ 21:02

  28. Dziękuję Piotrze za słowa otuchy, dobrze wiedzieć, że nie jestem jedyną porywającą się na ten temat 🙂

    Komentarz - autor: Lunatyczka — 16 Listopad 2012 @ 14:44

  29. Hej Lunatyczka. Właśnie stoję przed wyborem promotora i powysyłałem moje propozycje obszarów, który mnie interesują. Ten, o którym tu piszemy jest jednym z nich. Chciałem się Ciebie zapytać, jakiego promotora znalazłeś? tzn psychologa klinicznego? Społecznego? Ogólnego? Czy jednak był na tyle elastyczny, że zgodził się na taki temat mimo innych obszarów zainteresowań?

    pozdrawiam,

    Komentarz - autor: piotr — 15 Maj 2013 @ 18:17

  30. Zastanawia mnie czy warto w ogóle zabierać się za coś takiego na mainstreamowym polu. Jest taka możliwość, że komisja nigdy wcześniej nie zetknęła się z Łobaczewskim? Jeśli Ci ludzie są tylko ludźmi, to jak wysokie jest prawdopodobieństwo, że nisko ocenią dobrą pracę, ponieważ będzie w konflikcie z ich przekonaniami?

    Komentarz - autor: Corran Horn — 16 Maj 2013 @ 21:51

  31. W swoim życiu poznałam 2. ludzi o wyjątkowo psychopatycznej osobowości. Brata i siostrę. Artura K. i Monikę K.-M. On środowisko kryminogenne ona pracująca w firmie prywatnej. Powiem jedno: i on i ona natychmiast wzbudzili moje niekłamane obrzydzenie. Prymitywizm, brak zahamowań, brak uczuć wyższych, prymitywny materializm, wykorzystywanie dobroci innych i określanie ich pogardliwie „frajerami”, brak empatii, brak uczuć wyższych, dążenie „po trupach” do realizacji swoich chorych celów, pogardzanie innymi, manipulowanie i okłamywanie, oszukiwanie, chęć imponowania. Charakterystyczne, że i on i ona mieli silnie rozwinięte ego i poczucie własnej wartości. Przerost wręcz. Takich typów unikam lecz jednocześnie boli mnie i oburza, że takie kanalie wykorzystują uczciwych i porządnych ludzi.

    Komentarz - autor: Shatsoo — 31 Sierpień 2013 @ 11:36

  32. @piotr
    Przypadkiem powróciłam do tego artykułu (własnie kończę 3 rozdział pracy), nie sądziłam, że dialogi w komentarzach dalej żywe. Do tej pory promotora pewnie już znalazłeś 🙂 Moim jest psycholog kliniczny, ten sam, który poprowadził mnie przez licencjat (również z zakresu psychopatii). Niestety w bardzo niewielkim stopniu mogę liczyć na jego pomoc, więc wydaje mi się, że specjalizacja nie ma tu większego znaczenia, a obszar zainteresowań właśnie i gotowość do wzięcia na barki ambitnego studenta, który nie boi się poruszać trudnych kwestii 🙂 Moje pomysły na pracę były od początku tłumione, ale wyszłam na swoje.

    @Corran Horn
    Ciekawy, choć dość kasandryczny, tok myślenia. Pewnie sama zacznę się nad tym zastanawiać tuż przed obroną 😉 No risk no fun.

    Komentarz - autor: Lunatyczka — 25 Listopad 2013 @ 22:12

  33. @Lunatyczka

    „Ciekawy, choć dość kasandryczny, tok myślenia. Pewnie sama zacznę się nad tym zastanawiać tuż przed obroną 😉 No risk no fun.”

    Jak, to mówią, „lepiej późno niż wcale” 😛

    Jeszcze jak to mówią, „upiec dwie pieczenie na jednym ogniu”. Grunt, to własnie żeby nie wyszła jedna pieczeń i jeden zakalec, bo to żaden sukces. Wychodzimy na zero.

    Jak już będziesz profesorką, to będziesz pisać o czym zechcesz, choć też nie zawsze, a jak się jest studenciakiem, to czasem lepiej się dostosować, szczególnie, że można swobodniej realizować się i udostępniać, to co się chce innym, poza uczelnią.

    Mimo to życzę sukcesów, jest duża szansa, że ostateczny wynik będzie pozytywny. Ale warto zwracać uwagę również i na przeciwności.

    Komentarz - autor: Corran Horn — 27 Listopad 2013 @ 16:21

  34. Hej, Lunatyczko, miło Cię znowu widzieć. Czyli jednak piszesz o psychopatii? Niezależnie od tematu, powodzenia!

    Komentarz - autor: iza — 27 Listopad 2013 @ 22:12

  35. psychopatia [rozumiana jak najprościej , „po lombrosowskiemu” , czyli jako moralny imbecylizm [3 mądre małpy] jest w kapitalistycznym społeczeństwie zawoalowana norma społeczną . najrozmaitsi znawcy tematu wija się ,jak piskorze , aby nie mówić tego jasno , choć dobrze rozumieją ,że tak właśnie jest , a będzie coraz gorzej . tak zwani „ludzie sukcesu” mają mentalność jaskiniowców i ”moralność kalego” .

    Komentarz - autor: tzi — 23 Marzec 2014 @ 13:20

  36. Wracam do Was po dłuuugiej przerwie z nadzieją, że niektórzy z was z rozmaitych powodów jeszcze tu zajrzą! Pomyślałam, że wypadałoby odezwać się i skrobnąć symboliczne podziękowanie za wszystkie komentarze, zainteresowanie moim problemem, za wsparcie i pomoc, której się nie spodziewałam (w szczególności Tobie, iza), gdy moja dwuletnia walka zakończyła się sukcesem 🙂 Przez okres pisania i zbierania materiałów spotkałam na swojej drodze wielu ludzi (głównie lekarzy psychiatrów), którzy nie podzielali mojego punktu widzenia i odmówili współpracy (czyż nie dało się tego przewidzieć?). Jednak nie żałuję ani jednego dnia wysiłku, ani jednego kryzysu po drodze, związanego z podjęciem tego tematu (moja promotorka stwierdziła, że z tych doświadczeń mogłabym stworzyć osobną pracę – mogłabym). Wiele się nauczyłam, nie tylko o temacie z perspektywy naukowej, ale też o sobie, o świecie. Zderzenie z rzeczywistością jest zawsze najlepszą lekcją. Ostatecznie temat mojej pracy był dość obszerny, bo dotyczył analizy funkcjonowania takich osobowości (zatem psychopatyzacji i prof. Łobaczewskiemu mogłam poświęcić cały rozdział, a także wiele dygresji; znalazło się też miejsce na opis różnorakich form psychopatii „niekonwencjonalnej”), zwieńczyło ją studium przypadku, które zgrabnie pokazało jak wiele brakuje praktykom i specjalistom do zrozumienia natury psychopatii, którzy zamykają się w zastosowaniu eksperymentalnej (dwutygodniowej!) farmakoterapii… Za dużo, by opisywać to tutaj.

    W każdym razie wszystkich, którzy wciąż chcą podjąć ten temat, planują, wahają się, obawiają – zachęcam!
    Piszcie. Mówcie. Poszukujcie źródeł. Nie dajcie się stłamsić 🙂

    Jeszcze raz dziękuję!

    Komentarz - autor: Lunatyczka — 14 Lipiec 2014 @ 12:44

  37. @Lunatyczka

    Hej, miło Cię widzieć, wiedz że niektórzy z nas lubią tutaj zaglądać codziennie 😉

    Gratuluję sukcesu i pozdrawiam!

    Komentarz - autor: koliber — 14 Lipiec 2014 @ 15:26

  38. @ Lunatyczka

    Hurrra! Gratulacje!!!
    Fantastyczna wiadomość i ogromne dzięki za wstąpienie i podzielenie się wieściami. Jeśli zamieścisz swoją pracę gdzieś w Internecie, podeślij linka, nawet jeśli to będą tylko fragmenty. I wyrazy uznania za wytrwałość mimo kłód rzucanych pod nogi.

    Bardzo serdecznie pozdrawiam,
    Iza

    Komentarz - autor: iza — 17 Lipiec 2014 @ 16:22

  39. Co ciekawe psychiatrzy też nie są wolni od psychopatycznych skłonności i zachowań. Poniżej artykuł na ten temat pt. „Psychiatria Wojskowa – nieznane fakty” :

    http://www.detektywmichaljarzynski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=100&Itemid=141

    Czy psychopatia /socjopatia/ ma / może mieć/ genetyczne uwarunkowania ? Z takim określeniem spotkałem się w pracy Andrzeja Łobaczewskiego pt. ” Ponerologia polityczna”. Obecnie ten problem rozpoznaje na osobistym przykładzie , bowiem syn mojego oprawcy Konrad Rydzyński – dyrektor Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi pozwał mnie do sądu za rzekome naruszenie dóbr osobistych /czci / jego zmarłego ojca, byłego Naczelnego Psychiatry LWP, poprzez rzekome poświadczenie przeze mnie nieprawdy w przytoczonym przeze mnie wyżej artykule „Psychiatria Wojskowa -nieznane fakty”. . Domaga się ode mnie usunięcia tego artykułu z internetu , a więc zatarcia prawdy historycznej o jego ojcu -oprawcy. Sprawa jest w toku rozpoznania.

    Komentarz - autor: Michał Jarzyński — 25 Listopad 2014 @ 06:07

  40. @ Michał Jarzyński

    Czy psychopatia /socjopatia/ ma / może mieć/ genetyczne uwarunkowania ?

    Taki jest obecnie dominujący wśród psychologów/psychiatrów pogląd, przy czym najczęściej (bądź niemal wyłącznie) dziedziczenie zachodzi w linii żeńskiej (od matki).

    Przy okazji, rozumiem, że własne cierpienie bardziej boli niż cudze, a jeśli faktycznie stała się niesprawość, to powinna zostać ukarana zgodnie z obowiązującym prawem. Więc – jeśli jest prawdą to, co można przeczytać na linkowanej stronie – życzę powodzenia.

    Chciałabym na wszelki wypadek wspomnieć na użytek Czytelników, że pojawiający się w tekście „Instytut Higieny Psychicznej” jest najprawdopodobniej instytutem przy Uniwersytecie Medycznym w Łodzi, utworzonym w 1974 r. (link) i nie ma nic wspólnego z placówką założoną pod tą właśnie nazwą w 1935 roku przez prof. Kazimierza Dąbrąwskiego i zlikwidowaną w 1949 r.

    Tym bardziej dziwi mnie zdanie:

    „Założony na początku lat 60-tych skromniutki dział psychiatrii wojskowej z czasem pod kierownictwem Rydzyńskiego rozrasta się w prawdziwe imperium, by w swej kulminacyjnej fazie osiągnąć na wzór radziecki miano Instytutu Higieny Psychicznej…”

    Dlaczego na wzór radziecki? Może nazwę skradziono od tego, co wcześniej zlikwidowano? A poza tym, może o czymś nie wiem, ale jeśli już szukać niechlubnych wzorów, to wziąwszy pod uwagę przytoczone wyjazdy zagraniczne pana pułkownika, podejrzewałabym raczej wpływy zachodnich służb wywiadowczych. Niemcy już na początku lat 40. ub. wieku (jeśli nie wcześniej) prowadzili intensywne badania psychiatryczne na użytek polityki (posuwając się do mordowania „zdiagnozowanych” osób), w USA od wczesnych lat 50. pracowano nad metodami kontroli umysłu (programy CIA pod kryptonimami: BLUEBIRD, ARTICHOKE, MKULTRA, MKSEARCH, Monarch i in., niektóre wciąż prowadzone) – polecam teksty, widea i książki dra Colina Rossa. Nie twierdzę bynajmniej, że w ZSRR czy w Polsce nie było nadużyć w psychiatrii, ale z tego, co wiem, nie ma nawet porównania z tym, co wyczyniali w tej branży specjaliści na bliższym i dalszym Zachodzie.

    Na marginesie, pomijając starożytność, termin „higiena psychiczna”, współcześnie (pod koniec XIX w.) wprowadzony przez niemieckiego psychiatrę Roberta Sommera, zdobył popularność w USA już w 1900 roku dzięki Cliffordowi Beersowi, który najpierw zapoczątkował ruch higieny psychicznej, a kilka lat później założył Narodowy Komitet Higieny Psychicznej, walcząc z nadużyciami w psychiatrii. (Sommer w latach 20. założył w Niemczech Stowarzyszenie Higieny Psychicznej.)

    Przeczytałam też artykuł p. Edwarda Bryła i dziwię się, że w tygodniku „Służba Zdrowia” nie znalazł się redaktor, który zwróciłby autorowi uwagę na oczywiste przejawy ignorancji w jego komentarzach, jak np. „psychopatia jest schorzeniem będącym chorobą zawodową” czy „w jaki sposób „ciężki psychopata” znalazł się w szeregach najlepiej wyszkolonych oficerów LWP do zadań specjalnych, i że ukończył studia z wyróżnieniem”. Zdecydowanie pomogłoby to poważniej potraktować tekst.

    Pozdrawiam!

    Komentarz - autor: iza — 27 Listopad 2014 @ 01:19

  41. @ iza

    Edward Bryl był bardzo doświadczonym , odważnym dziennikarzem , profesjonalistą w swoim fachu uznawanym zarówno przez współpracowników jak i wysoko cenionym przez swoich szefów. Sam fakt, iż pozwolili mu na łamach rządowego tygodnika Służba Zdrowia coś takiego opublikować i to na pierwszej stronie, najlepiej o tym świadczy. Dla nikogo nie jest chyba tajemnicą , iż głównym informatorem tego dziennikarza byłem ja oraz wiele innych osób, w tym pracownicy naukowi-lekarze kierowanego przez Naczelnego Psychiatrę LWP Zdzisława Rydzyńskiego Instytutu Higieny Psychicznej Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi, jego podwładni. Edward Bryl zdecydował się opublikować artykuł nie od razu, lecz dopiero po dokładnym sprawdzeniu wszystkich zawartych w nim informacji. Było to bardzo ryzykowne. Był wówczas rok 1990. Wtedy w kraju rządził generał Wojciech Jaruzelski , któremu podlegały służby specjalne min. byłego LWP . odpowiedzialne zresztą jak on sam za ten bezprawny, tajny, proceder w wykonaniu Naczelnego Psychiatry LWP płk.prof. Zdzisława Rydzyńskiego. Zdzisław Rydzyńśki był taką tajną, lecz bezprawną bronią generała Wojciecha Jaruzelskiego i podległych mu służb specjalnych , którą to broń , bez żadnych skrupułów generał Jaruzelski stosował nawet wobec swoich kolegów / przypomnę chodzi o generała Leona Dubickiego, o czym mówi artykuł Jerzego Morawskiego pt. Tajemnica generała Dubickiego opisana w tygodniku Życie z dnia 19.12.1996 r./ Edward Bryl na początku lat 90-tych założył własny ogólnopolski , tygodnik medyczny pt. „Panaceum”, którego był właścicielem i jednocześnie naczelnym redaktorem , w którym pisali dziennikarze specjalizujący w tematyce medycznej.
    Niestety przedwczesna śmierć spowodowała upadek jego planów , a miał ich mnóstwo. Wieczna chwała temu dziennikarzowi za odwagę pisania prawdy.

    Ustosunkuje się jeszcze do tego fragmentu komentarza „izy” cytuje :

    Przeczytałam też artykuł p. Edwarda Bryła i dziwię się, że w tygodniku „Służba Zdrowia” nie znalazł się redaktor, który zwróciłby autorowi uwagę na oczywiste przejawy ignorancji w jego komentarzach, jak np. „psychopatia jest schorzeniem będącym chorobą zawodową” czy „w jaki sposób „ciężki psychopata” znalazł się w szeregach najlepiej wyszkolonych oficerów LWP do zadań specjalnych, i że ukończył studia z wyróżnieniem”. Zdecydowanie pomogłoby to poważniej potraktować tekst.

    Co do pierwszej części wypowiedzi zgoda. Psychopatia /osobowość nieprawidłowa/ nie jest chorobą zawodową. Drugą cześć wypowiedzi zaczynającą się od słów , cytuje „w jaki sposób „ciężki psychopata” znalazł się w szeregach najlepiej wyszkolonych oficerów LWP do zadań specjalnych….”. kwestionuje jako niezgodną z prawdą i realiami , zresztą dawniej jak i dziś. W tym miejscu posłużę się komentarzem Magdy , która pod artykułem pt. „Zmierzch Pułkowników” napisała tak :

    „Zgodnie z wiedzą psychiatryczną i psychologiczną psychopatą /osobą o nieprawidłowej osobowości / jest się od urodzenia aż do śmierci. zob. Podstawy psychiatrii pod red. S.Cwynara i M.Jarosza. Z treści artykułów wynika, iż Michał Jarzyński był oficerem. W 1970 r. został przyjęty do Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Pancernych w Poznaniu na studia wojskowe. Wraz z generałem Mieczysławem Cieniuchem /obecnym Szefem Sztabu Generalnego WP/ zdał z wyróżnieniem egzamin na te studia oraz musiał przejść psychologiczne testy osobowościowe dopuszczające do egzaminów. Skoro został podchorążym, a następnie oficerem nie ulega wątpliwości, iż przeszedł ten test pomyślnie. Będąc typowany, a następnie pełniąc funkcję oficera kontrwywiadu wojskowego również musiał być poddawany sprawdzianom w zakresie cech osobowości. Gdyby miał jakikolwiek defekt osobowości nigdy nie zostałby oficerem kontrwywiadu i komandosem.. Od 1989 r. jest detektywem, co 3 lata zgodnie z Ustawą o usługach detektywistycznych przechodzi badania psychologiczne.

    Wniosek: Abstrahując od faktu, iż Naczelny Psychiatra LWP płk.prof. Zdzisław Rydzyński był agentem służb specjalnych /zobacz: Google: Psychiatria wojskowa-nieznane fakty/ oraz od zaocznego przypisania Michałowi Jarzyńskiemu zaburzeń osobowości, co narusza obowiązujące procedury orzecznicze należy stwierdzić, iż opinia ta urąga wszelkim zasadom wiedzy psychiatrycznej i psychologicznej, gdyż tak jak wspomniałam na początku psychopatą jest się od urodzenia, aż do śmierci”.

    Pod tym tekstem Magdy podpisuje się oburącz.

    Komentarz - autor: detektywmichaljarzynski — 1 Styczeń 2015 @ 06:13

  42. Urszula Bryl
    ul. Czackiego 2/10 m.37
    93-504 Łódź
    O Ś W I A D C Z E N I E

    Oświadczam, iż jestem wdową po śp. mężu dziennikarzu Edwardzie Brylu. Mój mąż był bardzo doświadczonym dziennikarzem mającym w swoim środowisku wysoką pozycję zawodową , prestiż oraz charyzmę. Początkowo pisywał różne felietony i reportaże , które publikował w różnych czasopismach. Pod koniec lat 80-tych wyspecjalizował się w dziennikarstwie śledczym i interwencyjnym, w tym szczególnie w branży służby zdrowia. W swoich reportażach piętnował niedostatki służby zdrowia. Jego reportaże były bardzo skuteczne i pożyteczne ze społecznego punktu widzenia , czym zjednał sobie wiele oddanych osób z tego środowiska , będąc jednocześnie postrachem dla skorumpowanych i źle funkcjonujących dyrekcji placówek zdrowia. Pozycja jaką osiągnął dała mu możliwość współpracy z tygodnikiem „Służba Zdrowia” –organem prasowym Ministerstwa Zdrowia z siedzibą w Warszawie.

    O sprawie stosowania przez Naczelnego Psychiatrę LWP Zdzisława Rydzyńskiego we współpracy z organami WSW nielegalnych, przestępczych praktyk wobec niewygodnych dla władzy w wojsku podwładnych oraz o innych przestępczych działaniach Naczelnego Psychiatry LWP Zdzisława Rydzyńskiego dowiedział się od swoich informatorów z Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi i postanowił ten temat sprawdzić , a po sprawdzeniu opublikować. Nadmieniam , iż osobiście uczestniczyłam w wielu jego spotkaniach z profesorami i innymi naukowcami z WAM-u oraz pracownikami ze służb specjalnych , którzy mu ten temat naświetlili przedstawiając dowody i fakty. Trwało to kilka miesięcy w ciągu , których mąż zebrał wystarczający materiał do napisania na ten temat artykułu , któremu nadał tytuł „Zmierzch Pułkowników” i który ukazał się 3 czerwca 1990 r. w czasopiśmie „Służba Zdrowia” od razu wywołując burzę w środowisku medycznym i wojskowym w kraju.

    Nadmieniam, iż w artykule pt. „Zmierzch Pułkowników” znalazła się jedynie niewielka cześć materiału jakim wówczas dysponował mój mąż Edward Bryl. Było to związane z tym , iż artykuł ten pośrednio godził w prezydenta Wojciecha Jaruzelskiego ponieważ to on poprzednio był ministrem i to on odpowiadał za wojsko. Ograniczając tekst artykułu mój mąż Edward Bryl miał pełną świadomość jawnych i tajnych możliwości Wojciecha Jaruzelskiego i zagrożeń dla siebie oraz informatorów wynikających bezpośrednio z jego strony, wiążących się z opublikowaniem tego artykułu. . Mój mąż mówił , iż jak przyjdzie właściwy czas to dopisze się jego drugą cześć . Niestety przedwczesna śmierć pomieszała jego wiele planów na przyszłość i spowodowała zamknięcie jego prywatnego wydawnictwa , którego był właścicielem i redaktorem naczelnym. Chodzi o ogólnopolskie czasopismo pt. „Panaceum” z którym współpracowali dziennikarze z całej Polski.

    Pokazany mi przez Michała Jarzyńskiego artykuł pt . „Psychiatria Wojskowa” nie był mi wcześniej znany . Ja rzadko korzystam z Internetu, jeżeli już to w swoich pedagogicznych i dydaktycznych sprawach /z zawodu jestem polonistką/ . Po przeczytaniu tego artykułu potwierdzam , iż wszystkie zawarte w nim informacje były znane mojemu mężowi i poniekąd mnie wcześniej jako jego nieformalnej asystentce i sekretarce i tylko dlatego wcześniej nie znalazły się w artykule pt.” Zmierzch Pułkowników” , gdyż wtedy /3 czerwca 1990 r./ w Polsce rządził generał Wojciech Jaruzelski –był jej prezydentem. To co przeczytałam w artykule „Psychiatria Wojskowa” mnie nie zaskakuje i nie jest dla mnie żadną nowością.

    Michał Jarzyński , zresztą podobnie jak mój mąż pominął istotny wątek ,o którym głośno mówili nasi informatorzy, iż Naczelny Psychiatra LWP Zdzisław Rydzyński był ściśle związany z żydokomunistycznym lobby /wysokimi funkcjonariuszami wojska/ o orientacji prorosyjskiej i czerpał z tego tytułu wiele przywilejów.

    Potwierdzam , iż wszystkie informacje zawarte w artykule „Psychiatria Wojskowa” są zgodne z prawdą i z tym co wcześniej wiedziałam.

    Oświadczenie to przedstawiam do publicznej wiadomości min. po to , by tym samym oddać cześć mojemu zmarłemu mężowi śp. Edwardowi Brylowi.

    Łódź, dnia 18.02.2015 r. Urszula Bryl

    Komentarz - autor: Michał Jarzyński — 8 Wrzesień 2015 @ 11:52

  43. Urszula Bryl
    ul. Czackiego 2/10 m.37
    93-504 Łódź

    O Ś W I A D C Z E N I E

    Oświadczam autentyczność i wiarygodność, w tym prawdziwość treści swojego oświadczenia na temat represyjnej psychiatrii wojskowej w okresie PRL-u na czele z Naczelnym Psychiatrą LWP profesorem Zdzisławem Rydzyńskim, złożonego i podpisanego przeze mnie w dniu 18.02.2015 r. w obecności Michała Jarzyńskiego .

    Jeszcze raz potwierdzam, iż wszystkie informacje zawarte w artykule „Psychiatria Wojskowa” z dnia 4 lutego 1996 r. są zgodne z prawdą i z tym co wcześniej wiedziałam, gdy w 1990 r. mój mąż śp. Edward Bryl pisał artykuł „Zmierzch Pułkowników ”, w tym prawdziwe są informacje dotyczące :

    – współpracy Zdzisława Rydzyńskiego z Niemcami w czasie II wojny światowej i przyczynienia się przez niego do likwidacji młodzieżowej siatki ZWZ w Głownie, a później obciążenia tym faktem kobiety o nazwisku Parelon;

    – wyjazdu Zdzisława Rydzyńskiego do Monachium i wykonywania tam tajnych zadań Służby Bezpieczeństwa min. polegających na nawiązaniu kontaktów z pracownikami Radia Wolna Europa;

    – rozpracowywania przez Zdzisława Rydzyńskiego na zlecenie Służby Bezpieczeństwa rodziny Kabatów zamieszkałych w Głownie;

    – przewerbowania Zdzisława Rydzyńskiego w 1960 r. ze struktur Służby Bezpieczeństwa w struktury Wojskowej Służby Wewnętrznej i przyjęcia przez niego tajnego pseudonimu „Szczerbiec” ;

    – wykonywania w trakcie swoich zagranicznych wyjazdów tajnych zadań i sporządzania z tych zadań meldunków podpisanych pseudonimem „Szczerbiec ”;

    – eksterminacji psychiatrycznej z wojska niewygodnych żołnierzy na zlecenie Kierownictwa MON i służb specjalnych ;

    – eksperymentów medycznych na małych dzieciach z użyciem niedopuszczonego jako leku psylocybiny ;

    – niszczenia innych niezależnych naukowców na przykład : profesora Józefa Kocura ;

    Powyższe informacje znane mi są z rozmów mojego męża śp. Edwarda Bryla ze swoimi informatorami przed napisaniem i opublikowaniem artykułu „Zmierzch Pułkowników”
    w dniu 4 czerwca 1990 r. Nadmieniam, iż osobiście uczestniczyłam w wielu jego spotkaniach z profesorami i naukowcami z WAM-u w Łodzi oraz pracownikami służb specjalnych , którzy mu ten temat naświetlili przedstawiając fakty i dowody, w tym z dokumentów.

    Powyższe oświadczenie przedkładam do wiadomości publicznej. Zostało sporządzone w dniu 26 sierpnia 2015 r. w obecności dwóch osób : Pawła Ziemińskiego i Michała Jarzyńskiego.

    Łódź, dnia 26 sierpień 2015 r. Urszula Bryl

    Komentarz - autor: Michał Jarzyński — 8 Wrzesień 2015 @ 11:53


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: