PRACowniA

10 sierpnia 2012

Wyrocznie i konspiracje: Lot TWA 800, 9/11 i VISA

Filed under: Polityka,Różne,Świat wokół nas — iza @ 10:46
Tags: , , , , ,

Harrison Koehli
Sott.net
23 czerwca 2012

Evelyn de Morgan – Ariadna na Naksos

W tej serii artykułów sporo miejsca poświęciłem sprawom z zakresu historii i nauki, aczkolwiek część z nich miała wyraźnie paranormalny wydźwięk. Dla przypomnienia, pierwszy artykuł rozpoczął się dyskusją na temat proroctw i przepowiedni, stawiając pytania typu: Czy przepowiednie mogą być prawdziwe? A jeśli tak, to czy wszystkie są? A może wszystkie są oszustwem? Jak odróżnić jasnowidza od oszusta i czy wiarygodne źródło może wprowadzić w błąd? Dlaczego tak się dzieje? Dziś jednak chciałbym pójść w nieco innym kierunku – żadnych badań nad klimatem, gwiezdnych towarzyszy Słońca, katastroficznych komet ani niekodującego DNA. Ten odcinek chciałbym poświęcić sprawom o wiele bliższym Sott.net: polityce i konspiracjom.

Z każdym kolejnym artykułem tej serii niektórzy mogli się zastanawiać, co tak zwane paranormalne sprawy robią na stronie alternatywnych wiadomości. Jeszcze inni mogli się dziwić, tak jak ja jeszcze dziesięć lat temu, co do licha polityczne konspiracje mają wspólnego z tak zwaną duchowością. Mam nadzieję, że odpowiedź na pierwsze pytanie jest nieco jaśniejsza po siedmiu odcinkach. W świecie pełnej kontroli, gdzie kłamstwa gładko przechodzą jako niezaprzeczalne fakty, a media, korporacje, świat naukowy i rząd kształtują opinię publiczną w najdrobniejszym szczególe, sytuację każdego z nas można porównać do Tezeusza w labiryncie. Na każdym bowiem kroku czyhają na nas kłamstwa, nawet (a być może: zwłaszcza) gdy chodzi o nasze najbardziej podstawowe pytania o rzeczywistość. I gdyby nie nić Ariadny, czekałaby nas zguba.

A skoro mowa o świecie greckim, pozwolę sobie przytoczyć fragment książki Manly P. Halla, The Secret Teachings of All Ages, na który zwrócił niedawno uwagę jeden z członków naszego forum:

Jest rzeczą powszechnie przyjętą, że wyrocznia delficka miała przemożnie konstryktywny wpływ na kulturę grecką. James Gardner owo oddziaływanie streszcza słowami: „Jej odpowiedzi demaskowały przyszłych tyranów, przepowiadając ich los. Dzięki wyroczni wielu nieszczęśników uchroniło się od zguby, a wielu innych wróciło na dobrą drogę. [Jej działalność] ośmielała pożyteczne instytucje i sprzyjała postępowi. Pod względem moralnym stała po stronie cnoty, pod względem politycznym – szerszej wolności obywatelskiej.”

Innymi słowy, oto i odpowiedź na drugie pytanie: dobra wyrocznia (lub medium) wcale nie kłóci się z polityką. Podobnie jak robił to grecki cynik czy przysłowiowa Kasandra, rolą wyroczni jest przedstawić obraz świata taki, jakim jest, nieważne jak bolesny i niepożądany, oraz wystąpić z jedyną alternatywą dla kłamstwa – prawdą. Stąd nasze zainteresowanie „niewyjaśnionym” i światopogląd, który kłóci się z materialistycznymi opiniami głoszonymi przez naukowców i medialnych ekspertów na całym świecie. Wszystko, co „wiecie”, jest kłamstwem, a mieszczą się w tym także metafizyczne założenia na temat rzeczywistości. Na szczęście jednak jest wyjście z tego labiryntu i (wybaczcie biblijny ton) – prawda was wyzwoli.

Nie inaczej jest z polityką. Każde „duchowe” źródło sugerujące inaczej – być może sądząc, że sprawy tego pokroju są nieduchowe – nie jest lepsze od agentów COINTELPRO, o których pisałem w piątym odcinku.

Zastanówcie się. Czy wyobrażacie sobie „wielkiego duchowego przywódcę”, żyjącego pod rządami zdeprawowanej władzy, który jest na tyle głupi, by wierzyć we wszystko, co powie mu Partia? Albo takiego, który popiera jakiegoś polityka wygłaszającego piękne słowa i  mordującego jednocześnie niewinnych ludzi? Może to i głupie pytania, ponieważ nietrudno znaleźć takich właśnie „duchowych przywódców”. Mam jednak nadzieję, że wykazałem to jasno: Duchowe źródło, które ignoruje politykę, jest jak lekarz ignorujący chorobę.

Sprawa ta pojawiła się na sesji z 3 stycznia 2009 roku:

P: (L) Mam takie pytanie. Wiele osób twierdzi, że ezoteryki nie powinno się łączyć z polityką, że ktoś zainteresowany ezoteryką – czy lepiej, duchowymi poszukiwaniami – nie powinien oddawać się „przyziemnym” sprawom. Chciałabym poznać wasze zdanie. Czy kompletnie zeszliśmy na manowce, mieszając się w politykę?

O: Absolutnie i zdecydowanie nie!!! Nie ma możliwości prawdziwego postępu w pracy duchowej bez pełnej znajomości otaczającego świata. Co powiedzieliśmy o „prawdziwej religii”? Niech was prowadzi wasza ciekawość. W swej czystej postaci ciekawość to duchowa funkcja.
[HK: Odniesienie do „prawdziwej religii” pochodzi z sesji z 28 września 2002 roku:
Życie jest religią. Doświadczenia życiowe odzwierciedlają sposób, w jaki wchodzi się w interakcję z Bogiem. Ci, którzy są uśpieni, to ci, którzy prezentują małą wiarę w swych interakcjach z kreacją. Niektórzy myślą, że świat istnieje, by mogli go przezwyciężyć, zignorować lub wyłączyć. Dla tych jednostek świat przestanie istnieć. Staną się oni dokładnie tym, co sami wnoszą w życie. Staną się jedynie snem w ‚przeszłości’. Ludzie, którzy zwracają dokładnie uwagę na rzeczywistość obiektywną, na prawo i lewo, staną się rzeczywistością ‚przyszłości’.]

© Kim Bach / flickr.com – Wyrocznia delficka

Tajemnice lotu TWA 800

Mając to na uwadze, prześledźmy kilka odpowiedzi Kasjopean. Szukając informacji na temat bolidów i meteorów, natknąłem się niedawno na list do redakcji New York Times w archiwalnym odcinku naszej serii „Łączenie Punktów”. Autorzy listu, Charles Hailey i David Helfand, jeden – profesor fizyki, drugi – astronomii na Columbia University, napisali go 17 września 1996 roku w reakcji na katastrofę Lotu TWA 800 sprzed dwóch miesięcy, w której zginęło 230 osób. Otóż Hailey i Helfand wyliczyli „prawdopodobieństwo, że po 30 latach podróży na dużych wysokościach jeden komercyjny samolot pasażerski zostanie trafiony przez nadlatujący meteor zdolny uszkodzić maszynę lub spowodować jej eskplozję” na 1 do 10. Swoje spostrzeżenia podsumowali tak:Sądzimy, iż hipoteza uderzenia fragmentu komety bądź meteoru zasługuje na głębszą uwagę.

© Unknown

I mają rację, zważywszy na rosnącą liczbę bolidów w ostatnich latach i fakt, że praktycznie nikt z „mainstreamu” nie bierze tej możliwości pod uwagę. Ich hipoteza chyba jednak bardziej pasuje do niedawnej katastrofy Lotu 447 linii Air France z 2009 roku, niż do TWA 800, o czym się dalej przekonamy. Oto, co Kasjopeanie mieli do powiedzenia 23 listopada 1996 roku:

P: (T) A teraz o Locie 800. Pierre Salinger twierdzi, że informacje krążące w internecie są prawdziwe. Według niego to Marynarka zestrzeliła samolot.
[HK: Przed dziennikarską karierą Salinger był rzecznikiem Białego Domu za Kennedy’ego i Johnsona.]

O: Blisko. Pierre Salinger to nienaganny dziennikarz, którego niełatwo „wytrącić z równowagi” [HK: Salinger otrzymał informację od sprawdzonego źródła powiązanego z francuskim wywiadem, że samolot rzeczywiście mógł zostać strącony „przyjaznym ogniem”. Informacja ta przyszła od kapitana Richarda Russela, który otrzymał ją od znajomego – uczestnika spotkania na wysokim szczeblu w sprawie incydentu. Russell podtrzymał swoje twierdzenie, składając pisemne oświadczenie w procesie przeciwko rządowi USA.]

P: (T) To prawda. I właśnie dlatego zaskoczyło mnie, że cała dziennikarska społeczność go atakuje.

O: Skad twoje zaskoczenie? Wszyscy są „kupieni”.
[HK: W ramach Operacji Mockinbird CIA infiltrowało i wpływało na amerykańskie media, począwszy od lat 50. Nie trzeba dodawać, że nigdy tej działalności nie zaniechano.]

P: (T) Co więc stało się z Lotem 800?

O: Wynik niepomyślnego eksperymentu. Podobnie było z Lotem 007 KAL w 1983.

P: (L) Na czym polegał ten eksperyment?

O: Na testowaniu tajnego systemu naprowadzania impulsami elektrycznymi, a cywilny samolot pasażerski miał posłużyć za naprowadzający obiekt „odbijający”. Ten jednak przypadkowo stał się namierzonym celem, a impuls odbił inny samolot. Stało się tak, ponieważ programiści nie spodziewali się, że Lot 747 będzie przemieszczał się na niższym niż zakładano pułapie.
[HK: Samolot eksplodował i rozbił się zaledwie 12 minut po starcie z Międzynarodowego Lotniska im. J.F. Kennedy’ego w Nowym Jorku. Jedenaście minut po starcie Boeing 747 leciał na wysokości 4 km, niżej niż zazwyczaj, ponieważ opóźnił wzbicie robiąc miejsce dla innego samolotu podchodzącego do Rhode Island. Na kilka sekund przed eksplozją załoga odpowiedziała Kontroli Ruchu Powietrznego na polecenie wzniesienia się na wysokość 4,5 km.]
Uwaga: ta informacja na razie nie może opuścić tego pokoju!!!!!!!!!! Później inni będą o tym mówić. [HK: Co się sprawdziło, jak wkrótce zobaczymy.] W tej chwili jest zbyt duże niebezpieczeństwo. A teraz o locie KAL 007… informacje o nim nie są tak niebezpieczne. Pilotom celowo kazano zejść z kursu, żeby sprowokować sowiecki system obrony lotniczej na Pacyfiku i „sprawdzić, jak się przedstawia w tym rejonie”. Utracono samolot, ale eksperyment się udał. Nie spodziewali się jednak, że [Sowieci] zestrzelą cywilny samolot.

Wszystkie ruchome cele wytwarzają impulsy elektryczne. „Odczytać” je mógłby odpowiednio zaawansowany sprzęt. Starsze systemy naprowadzania radarem są podatne między innymi na ciężkie warunki pogodowe. Ponadto system impulsowy jest pobocznym projektem eksperymentów nad impulsami elektromagnetycznymi, prowadzonych w Montauk, Brookings i w innych miejscach w ramach programu HAARP! W kontekście testów rakietowych Pentagonu, HAARP ma wiele interesujących powiązań, nie wyłączając waszych wież telefonii komórkowej.

Celem może być każdy poruszający się obiekt. Wszystko zależy od danych wprowadzonych do komputera. Może to być wiewiórka na drzewie, ktoś uprawiający jogging na plaży – cokolwiek. System wyszukuje każdy obiekt w ruchu, wprowadza do komputera jego rozpoznanie, a następnie wzór jego impulsu. TWA 800 leciał na wysokości przeznaczonej dla samolotów bezzałogowych. Dron znajdował się wówczas dalej, nad morzem, a „odbiciem” miał być dowolny poruszający się w powietrzu obiekt w obrębie 640 km².

P: (L) Czyli TWA 800, po licznych problemach, znalazł się na zakazanej wysokości, tzn. objętej eksperymentem. Coś jeszcze?

O: Na razie nie.

154 świadków z różnych miejsc (według New York Post byli to m.in. naukowcy, nauczyciele, wojskowi i biznesmeni) zaobserwowało podobny do flary obiekt „strzelający” pionowo w górę w stronę samolotu, który następnie zmienił trajektorię (co wyklucza meteor). Radar rzeczywiście wychwycił jakiś obiekt. Rick Hampson w wywiadzie dla Associated Press 19 lipca 1996 roku powiedział, że „radar wykrył sygnał łączący się z samolotem na krótko przed eksplozją”. Zapewne chodzi tu o raport technika obsługującego radar na Long Island, w którym stwierdził on, że „sprzeczne odczyty wskazują na pocisk”. Według Jamesa Sandersa (wypowiedź poniżej) nagranie z radaru zostało następnie przeanalizowane przez pracowników Centrum Technicznego FAA (Federal Aviation Administration, agencji nadzoru lotniczego – przyp. tłum.), którzy odkryli „niezidentyfikowany sygnał”, zaś ameryksńscy eksperci wojskowi oznajmili FBI, że pocisk naprowadzany systemem radarowym byłby widoczny na radarze FAA z aktywnym transponderem. Również Times of London doniósł, że na zdjęciach satelitów szpiegowskich widać było „obiekt lecący z dołu w stronę TWA… który zderzył się z maszyną”.

© Unknown

Wyjaśnianie przyczyn katastrofy było kompletną farsą. Gdy teoria „przyjaznego ognia” zyskała na wiarygodności, nastąpił wysyp alternatywnych hipotez – przewidywalny nonsens z atakiem terrorystycznym (rozsiewany przez internetowych agentów), potem była rzekoma awaria pompy paliwowej (na co nie było żadnego dowodu). Początkowo władze zaprzeczyły znalezieniu resztek materiałów wybuchowych. Znaleziono je później, jednak oświadczono, że są to pozostałości po ćwiczeniach z psami tropiącymi bomby (kolejne nieprawdopodobieństwo).

James Sanders otrzymał od pracownika TWA dwie próbki materiału, pochodzące z wraku samolotu. Przekazał je prywatnemu laboratorium do analizy, która wykazała zbieżność jednej próbki z fragmentem silnika rakietowego na paliwo stałe. Kiedy przekazał próbki stacji CBS, by oddała je na kolejne testy, ta wysłała próbki rządowi, a Sanders został oskarżony o kradzież własności rządowej. Po tych wydarzeniach Sanders napisał książkę, The Downing of TWA Flight 800, gdzie znajdujemy taki zapis wydarzeń (pierwszy jej nakład ukazał się w 1997 roku, pięć miesięcy po wyżej cytowanej sesji):

Z nastaniem wieczora 17 lipca 1996 roku… zebrała się grupa operacyjna, by wykonać ostateczny test ściśle tajnego systemu broni wojskowej. … O 20:00…  amerykańska Marynarka uaktywniła strefę W-105 – obszar tysięcy mil kwadratowych oceanu na południe i południowy-wschód od Long Island. W ciągu kilku minut sektor zapełniły jednostki powietrzne i wodne, biorące udział w manewrach. […]

Na horyzoncie, od wschodniej strony strefy W-105, pojawiły się okręty wyposażone w system antybalistyczny AEGIS, gotowe do finałowego sprawdzianu nowego oprogramowania, radaru oraz pocisków przeciwlotniczych/antybalistycznych Standard IIIA i IV, wartych miliardy dolarów. … Dziś wieczorem, kiedy okręty nawodne zajmą pozycję, ma dojść do ostatecznej próby systemu. W tym samym czasie do strefy wolno zbliżał się samolot Marynarki, wyposażony w prototypowy sprzęt elektroniczny, zaprojektowany do współdziałania z systemem AEGIS. Samolot ten był kluczowym elementem nowego ściśle tajnego i bardzo skomplikowanego systemu naprowadzania radarem, testowanego od trzech lat. …

Strefę W-105 wybrano do ostatecznej próby ze względu na jej złożone uwarunkowania. … Long Island zapewniała duże zagęszczenie na powierzchni, a nieprzerwany ruch lotniczy wychodzący z lotniska JFK dostarczał „neutralnych” sygnałów radarowych, potrzebnych do sprawdzenia zdolności rozpoznawania testowanego oprogramowania. Tymczasem do strefy testowej zbliżały się samoloty Marynarki w celu wysłania „przyjaznych” identyfikacyjnych sygnałów elektronicznych dla systemu AEGIS, który miał je śledzić i wliczyć do stanu sił operacyjnych. Wkrótce miał się pojawić „wrogi” obiekt, czyli cel powietrzny Marynarki Wojennej BQM-74E, wystrzelony w pobliżu Shinnecock Bay, na wschód od Riverhead, Long Island. […]

… 17 lipca, na krótko przed godz. 20:30, bezzałogowa wyrzutnia otrzymała pozwolenie na wystrzał. W strefie nie było żadnego samolotu, było bezpiecznie. … Kilka minut po sygnale pocisk wystartował.

… System walki zespołowej CEC (Cooperative Engagement Capability) potrafi zidentyfikować i wyśledzić każdy cywilny ruch lotniczy, a także ruch sojuszniczych wojsk – lądowych i powietrznych – na obszarze nadmorskim, jednocześnie monitorując teren w poszukiwaniu nadlatujących wrogich pocisków manewrujących. Kadra oficerska sądziła, że system ten pozwoli marynarce drogą elektroniczną rozpoznać wroga, przyjaciela oraz inne zakłócenia w tle, i jednocześnie prowadzić walkę. Taki przynajmniej taki był zamysł. […]

… niemal natychmiast programy AEGIS i CEC namierzyły pocisk testowy, … [jeden z radarów] wychwycił pocisk w gąszczu „wrogich” zakłóceń, wyliczył jego trajektorię i nakazał systemowi automatycznie wybrać wyrzutnię w najlepszej lokalizacji do strzału.

Program komputerowy wystrzelił w stronę celu pocisk antybalistyczny Standard IIIA lub IV, odpowiednio zmieniony, by współgrać z nowym systemem. … Pocisk wzbił się w wieczorne niebo i skierował na zachód, mniej więcej w stronę nisko lecącego obiektu – w kierunku wyliczonej przez komputer pokładowy pozycji spotkania celu. Sygnał miał ustawić dla pocisku trajektorię, tak by pokładowe półaktywne naprowadzanie radarowe mogło wychwycić cel w czasie, gdy Standard zaczynał nurkować w stronę pocisku-celu lecącego kilka kilometrów niżej – a przynajmniej taki był plan.

Komercyjne samoloty wzbijające się w powietrze z lotniska JFK były nieświadomymi uczestnikami tej finałowej próby technologii XXI wieku. … Lot TWA 800… wszedł w strefę ostrzegawczą, stając się technicznie „neutralnym”. W tym samym czasie elektroniczny odbiornik na Standardzie zaczął skanować swoją bezpieczną częstotliwość radiową, czekając na polecenie z komputerów AEGIS, by skorygować kurs i uderzyć w cel.

Jednak zanim doszło do obowiązkowego skorygowania kursu, radar systemu AEGIS-CEG, wciąż monitorujący ruch pocisku oraz celu wśród dużego szumu elektronicznego, nagle zgubił ślad. Nie dało się już ich śledzić – system AEGIS-CEC stracił kontrolę nad pociskiem Standard. … W ułamku sekundy pokładowy radar Standarda odebrał sygnał Lotu TWA 800, znajdującego się wyżej i na zachód od docelowego pocisku. Radar nakazał gwałtowny zwrot w prawo, namierzył głowicę na nowy cel – Boeinga 747, ustawiając celownik na punkt tuż przed prawym skrzydłem samolotu. Pocisk wyrównał w w kierunku celu i z pełną prędkością trafił w kadłub kilka stóp pod kabiną pasażerów. […]

Pełny fragment można przeczytać tutaj, zawarto w nim dobre podsumowanie samej katastrofy oraz jej wyciszania. I choć w relacji Sandersa brak wzmianki o tajnej technologii „impulsu elektrycznego”, zbieżność jest wciąż uderzająca, co każe mi sądzić, że skądkolwiek zaczerpnął te informacje, najpewniej były to zamknięte kręgi, w których się obracał. Innymi słowy, przedstaw fakty jak najwierniej, ale nie ujawniaj najbardziej „delikatnych” spraw.

9/11 i tańczący Izraelczycy

Kiedy się czyta, jak oficjalne organa badające katastrofę „naprostowywały” historię, szerzyły dezinformację i ogólnie ukrywały prawdę o TWA 800, nie sposób nie pomyśleć o wielu innych niedawnych „tragediach” i „zamachach”, którym dopisywano scenariusze jakby rodem wzięte z filmu „Gasnący płomień”. Takim przypadkiem o największej skali jest jak dotąd 9/11. Zaledwie trzy dni po atakach, 14 września 2011 roku, Kasjopeanie powiedzieli:

P: Mamy sporo pytań na temat ostatnich wydarzeń. Czy ataku na World Trade Center dokonali muzułmańscy terroryści?

O: Nie.

P: Kto stał za tym zamachem?

O: Izrael.

P: Czy świat dowie się, że to był Izrael? Czy zostaną zdemaskowani?

O: Tak. [HK: Okazało się to prawdą, do pewnego stopnia. Patrz niżej.]

P: Czy to wydarzenie doprowadzi do zniszczenia Izraela?

O: Tak. [HK: Jak na razie, jest to kwestia otwarta.] […]

P: Czy w przyszłym tygodniu dojdzie do kolejnych zamachów na terenie USA, jak przewidują inni?

O: Nie. [HK: Prawda.]

P: Czy w USA dojdzie do kolejnych tego rodzaju zamachów w najbliższej przyszłości?

O: Nie. [HK: Prawda.]

P: Czy to początek trzeciej wojny światowej?

O: Nie. [HK: Prawda. Chociaż USA jest agresorem, wszystkie wojny toczone przez nie w ostatnich latach były z natury jednostronne i „lokalne”.]

P: Czy USA zbombardują Afganistan?

O: Możliwe w przyszłości. [HK: Prawda. USA najechały Afganistan ponad trzy tygodnie później, 7 października 2001 roku, czemu towarzyszyły liczne naloty bombowe.]

P: Mówicie, że nie będzie innych zamachów; mamy wam wierzyć?

O: Wasza sprawa.

P: (A) Mówicie, że Izrael zostanie zdemaskowany; w jakim przedziale czasu?

O: Miesiąc [zanim pojawią się pierwsze przesłanki.]

P: Zdemaskować Izrael? Jak?

O: Tak, otwarte. Być może wcześniej.

Rzeczywiście, pierwsze przesłanki pojawiły się w kilku lokalnych gazetach już parę dni po zamachach, jednak były zbyt ogólnikowe, by jednoznacznie mówić o udziale Izraela. Bergen Record z 12 września podał na przykład, że zatrzymano pięciu mężczyzn w związku z „posiadaniem map łączących ich z wybuchami”. Do tego w ich vanie z logo „Urban Moving Systems” wykryto ślady materiałów wybuchowych. Trzech mężczyzn o wyglądzie „bliskowschodnim” widziano, jak tańczyli w Liberty State Park po pierwszszym uderzeniu, stawiając FBI w stan gotowości. Identyfikacji vana i aresztowań dokonała policja z East Rutherford w stanie New Jersey.

W wywiadzie dla Newsweeka z 14 września generał Hamid Gul, były szef pakistańskiego wywiadu (ISI) wyraził przekonanie, że „to była [próba] zamachu, nie mam przy tym pewności, kto za tym stał, ale za najwięcej nieszczęść na świecie odpowiadają Izraelczycy. Izrael nie zaakceptuje żadnej władzy w Waszyngtonie, która nie służy jego interesom, a prezydent Bush nie był posłuszny”.

16 września podano, że Izrael wydał „pilne ostrzeżenie” o nadciągającym zamachu, nie podajac przy tym żadnych szczegółów. Wywiad amerykański nie potwierdził tego zagrożenia, a jeszcze tego samego dnia dziennik Ha’aretz poinformował, że pięciu zatrzymanych mężczyzn to Izraelczycy. Następna istotna informacja prasowa ukazała się dopiero 8 października (trzy tygodnie po cytowanym fragmencie sesji). Mężczyźni zostali zidentyfikowani jako Sivan i Paul Kurzbergowie, Yaron Schmuel, Oded Ellner i Omer Marmari. W momencie aresztowania posiadali przy sobie nóż do papieru, 4700 dolarów w gotówce, świeże zdjęcia płonących wież WTC w aparacie, a u jednego z nich znaleziono dwa paszporty. Przynajmniej 4 z tych 5 mężczyzn było zatrudnionych w Urban Moving Systems [firma przeprowadzkowa – przyp. tłum.] (co miało tłumaczyć posiadanie noża), za to wszystkim groziło wydalenie z kraju za nieważne wizy i „inne imigracyjne wykroczenia”.

W następnych latach wypłynęły nowe szczegóły w tej sprawie. Otóż po niewykonaniu polecenia policji, by opuścić pojazd, i zanim padły jakiekolwiek zarzuty pod adresem  mężczyzn, Sivan Kurzberg powiedział: „Jesteśmy Izraelczykami. Nie jesteśmy waszym problemem. Wasze problemy są naszymi. To Palestyńczycy są problemem”. Inny z kolei skłamał, że wszyscy byli na West Side Highway podczas ataków. FBI rozpracowało dwóch z nich (Kurzbergów) jako agentów Mossadu, a cała piątka okazała się być na misji polegającej na inwigilacji. (W istocie bardzo niewielu jest ofiacjalnych agentów Mossadu – większość działa w charakterze „ochotnika”, tj. poza protokołem.) Cała piątka została zwolniona z aresztu po 71 dniach i deportowana do Izraela 20 listopada 2001 roku. Twierdzili przy tym, że ich torturowano. 12 września aresztowano dwójkę innych pracowników Urban Moving Systems, Roya Baraka i Motti Butbula.

Właściciel firmy, Dominick Suter, został przesłuchany 12 września, jednak gdy FBI wróciło po kilku dniach zadać kolejne pytania, ten był już od 14 września w Izraelu wraz z żoną i dziećmi. Christopher Ketcham napisał później: „Wyjazd Sutera był nagły: pozostawione filiżanki z niedopitą kawą, kanapki, telefony komórkowe i komputery na biurkach, i przedmioty warte tysiące dolarów”. W maju 2002 roku nazwisko Sutera znalazło się  na liście podejrzanych FBI, w towarzystwie Mohammeda Atty i innych rzekomych porywaczy. FBI miało później podać stacji ABC News, że „firma Urban Moving Systems mogła posłużyć za przykrywkę dla operacji izrealskiego wywiadu”. Do tego samego wniosku doszedł Jewish Daily Forward: Urban Moving Systems było zasłoną dymną dla wywiadu Izraela. Dwóch byłych agentów CIA potwierdziło taką wersję Chrisowi Ketchamowi dodając, że „vany firm przewozowych są częstą przykrywką dla operacji wywiadowczych”. Ketcham napisał ponadto:

„Były pracownik z wysokich kręgów amerykańskiego wywiadu”, który jak twierdził „był na bieżąco z dochodzeniem dzięki dwóm funkcjonariuszom służb porządku publicznego”, powiedział dziennikarzowi Marcowi Perelmanowi, że kiedy pod koniec 2001 roku władze amerykańskie zwróciły się w tej sprawie do Jerozolimy, rząd izraelski „potwierdził operację i przeprosił za nieuzgodnienie jej z Waszyngtonem”. … Według [byłego szefa operacji antyterrorystycznych przy CIA, Vincenta] Cannistaro, od początku śledztwa „FBI zakładało, że Izrael  z wyprzedzeniem wiedział o tej operacji”. … Zanim jednak zdołano zgłębić szczegóły sprawy, śledztwo zamknięto. Niedługo po ujawnieniu przez ABC News „izraelsko-amerykańskich negocjacji toczonych na wysokim szczeblu”, zawarto porozumienie w sprawie podejrzanych pracowników Urban Moving Systems. Najwyraźniej nacisk polityczny się sprawdził, bowiem opiniotwórczy dziennik izraelski Ha’aretz podał, że w ostatnim tygodniu października 2001 roku, około sześciu tygodni od zatrzymania mężczyzn, zastępca sekretarza stanu Richard Armitage oraz dwaj anonimowi „prominentni kongresmeni z Nowego Jorku” silnie lobbowali na rzecz zwolnienia ich z aresztu. Według informatora ABC News związanego z programem 20/20 report, znany prawnik Alan Dershowitz również przyłączył się do negocjacji, stając po stronie zatrzymanych.

Najwymowniejsza przesłanka pojawiła się na dzień przed 11 września. W raporcie dla Szefów Połączonych Sztabów grupa studentów drugiego roku z Army School of Advanced Military Studies (SAMS) porównała izraelską armię do „dobrze uzbrojonego i wyszkolonego, dwustukilogramowego goryla”, który „znany jest z nieprzestrzegania międzynarodowego prawa w osiąganiu celu”. Natomiast o Mossadzie napisano: „Nieobliczalny. Bezlitosny i przebiegły. Potrafi zaatakować siły USA pod pozorem palestyńskiego/arabskiego zamachu”.

Od ujawnienia historii „5 tańczących Izraelczyków” badacze poszli o wiele dalej w kwestii udziału Izraela/Mossadu w zamachach z 11 września. Przykładowo, zerknijcie na ten zbiór materiałów (podsumowanych tutaj). Obok wspomnianego wcześniej pakistańskiego generała Gula, kilka innych osobistości wskazało Mossad jako sprawcę zamachów: m.in. były prezydent Włoch Francesco Cossiga („Wszystkie demokratyczne kręgi Ameryki i Europy… wiedzą dobrze, że nieszczęsne zamachy [9/11] zaplanowały i przeprowadziły amerykańskie CIA oraz Mossad przy pomocy światowych syjonistów po to, by zrzucić winę na kraje arabskie oraz nakłonić zachodnie siły do interwencji w Iraku i Afganistanie”.) czy były niemiecki minister Andreas von Bulow.

Pandemia i Palestyna

24 września 2001 roku, dziesięć dni po cytowanej sesji dotyczącej 9/11, doszło do następującej dyskusji:

P: (L) Czy dojdzie do kolejnych aktów przemocy: wybuchów bomb, samolotów uderzających w budynki, roznoszenia wąglika i ospy, albo jakichkolwiek chemicznych czy biologicznych działań?

O: Tak.

P: (L) Co dokładnie?

O: Spora szansa rozpylenia wirusa.

P: (L) Jakiego rodzaju?

O: Grypa.

P: (L) Czy macie na myśli zabójczą odmianę grypy?

O: Tak.

P: (L) Ale nic z typu wąglika, ospy ani innych naprawdę paskudnych rzeczy?

O: Nie. Miejcie oczy i uszy otwarte. [HK: Zamachy z użyciem wąglika miały miejsce tydzień wcześniej. Zatrute zostały 22 osoby, pięć zmarło.]

P: (L) Taki mamy zamiar. A jak się rozwinie sytuacja na Bliskim Wschodzie; w tym Afganistanie czy gdziekolwiek?

O: Szykowanie społeczeństwu jeszcze większej kontroli.

P: (L) Czemu ma służyć ta rosnąca kontrola?

O: Przygotowanie do wojny w Palestynie.

P: (L) Ale nikt nic nie mówił o wojnie w Palestynie. Jeśli już, to w Afganistanie. Jak ma się do tego Palestyna?

O: To ostateczny cel Izraela.

P: (L) Po co mieliby wywoływać wojnę we własnym kraju? No, poza tym, że mają ją już od długiego czasu. Myślę, że chcą doprowadzić ją do finału. Jaki będzie tego skutek?

O: Zagłada Żydów.

Co ciekawe, dwa wydarzenia wskazane w tym fragmencie – pandemia grypy i wojna w Palestynie – miały miejsce w pierwszej połowie 2009 roku. Masakra Gazy (operacja „Płynny ołów”) rozpoczęła się 27 grudnia 2008 r., a przerwano ją 18 stycznia. W ciagu tych trzech tygodni zamordowano 1417 Palestyńczyków oraz 13 Izraelczyków (4 zginęło od przyjaznego ognia). W swoich relacjach południowoafrykański sędzia Richard Goldstone słusznie oskarżał Izrael o zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości, co jednak spotkało się z agresywnym odwetem propagandowym.

© Unknown

Cztery miesiące później, w kwietniu, pojawiły się pierwsze doniesienia o możliwym wybuchu epidemii grypy, pochodzące z Meksyku i południowego zachodu USA. Incydenty przeobraziły się w „pandemię świńskiej grypy”, gdzie ludzi atakował nowy wirus grypy H1N1 (wcześniejsza jego „wersja” była odpowiedzialna za grypę-hiszpankę z 1918 roku). Jednak pierwsze ofiary tej grypy odnotowano w lutym. Wobec szybkiego rozprzesztrzeniania się wirusa WHO ogłosiło 11 czerwca globalną pandemię, po raz pierwszy od czasu grypy Hong Kong z 1968 roku. Do maja 2010 roku wirus miał zabić od 9 000 do 18 000 osób. (Dla porównania, szacunki śmiertelności dla pandemii grypy z 1918 roku mówią o 130 milionach ofiar.)

Wirus był istnym koktajlem chorób, zawierającym szczątki ludzkich, ptasich i świńskich wirusów grypy z Ameryki Północnej i Eurazji. Efektem pandemii była niedorzeczna kampania szczepień (np. w Norwegii, gdzie odnotowano tylko 23 przypadki zarażeń, zamówiono 9,4 miliona szczepionek) oraz atmosfera histerii zupełnie niewspółmierna do rzeczywistego zagrożenia. Redaktorzy SOTT napisali wówczas: „Dodajmy jeszcze do tego fakt, że w 2004 roku CDC pracowało nad połączeniem wirusów grypy. „Nowy” szczep wirusa wymagał będzie kolejnej niezwykle drogiej (i zyskownej) kampanii na rzecz produkcji szczepionek.”.

Zamiast gotówki – VISA
Z uwagi na obecny światowy kryzys, a zwłaszcza sytuację w Grecji, pomyślałem, że warto przyjrzeć się pewnym kwestiom poruszonych na sesji z 16 października 1994 roku:

P: (L) Jakie jest znaczenie numeru 666 z Apokalipsy?

O: Visa.
[HK: Z dalszego fragmentu sesji: „VI to 6 w numeracji rzymskiej. S znaczyło 6 w starożytnym Egipcie. W Sanskrycie A oznaczało 6. VISA, rozumiesz, to 666”. Z tego co wiem, symbol dla 6 w hieratycznym piśmie egipskim bardziej przypomina naszą literę ‚z’, przy czym w alfabecie greckim wygląda jak bardziej pochylone ‘s’ (ζ). Nasz zapis cyfry 6 pochodzi z Indii, ale najwcześniejsze jej przedstawienia przypominają pochylone ‚e’. Czyli nie do końca trafna wskazówka, chyba że weźmiemy fonetyczny zapis dla ‘Visa’: vi:za.]

© Unknown

P: (L) Macie na myśli kartę kredytową?

O: Tak.

P: (L) Czy karty kredytowe są dziełem tego, co jest reprezentowane przez 666?

O: Tak?

P: (L) Czy powinniśmy się pozbyć wszystkich kart kredytowych?

O: To zależy od was.

P: (L) Czy będzie to dla nas z większym pożytkiem niż nie odłączanie się od systemu kredytowego?

O: To nie tylko system kredytowy, ale też debetowy.

P: (L) Czy to jest potwierdzenie?

O: Jak zamierzacie to zrobić?

P: (L) Macie jakieś sugestie?

O: Świat niedługo będzie miał wyłącznie kredyty i debety. Nie słyszeliście o nowych kartach debetowych Visa? Taka jest przyszłość pieniądza będącego pod kontrolą światowego systemu bankowego czyli braterstwa, czyli Jaszczurów, czyli Antychrysta.

P: (L) Jeśli nie mam karty kredytowej, to nie muszę należeć do tego systemu?

O: Nie. Nie będziecie mieli wyboru: należycie lub głodujecie.

Może jeszcze nie zaszliśmy tak daleko, ale wygląda na to, że już tylko 7% transakcji w USA odbywa się z udziałem gotówki, a niektórzy magnaci światowej finansjery prą do „bezgotówkowego społeczeństwa”. Bowiem według wicedyrektora Visa Europe, Steve’a Perry’ego, „gotówka jest droga”. Wypowiedź ta jest z września 2011. Sprawdźmy, co pojawiło się w mediach od tego czasu:

© theology21.com

18 marca 2012: Szwecja szykuje się do bezgotówkowej gospodarki

19 marca 2012: Czy USA będą ratować pieniądze robiąc zwrot w stronę bezgotówkowej gospodarki? (Portal Slate.com posiada nawet archiwum poświęcone tej kwestii: 10 artykułów zebranych w ciągu miesiąca.)

29 marca 2012: Wizje i echa bezgotówkowego społeczeństwa

15 kwietnia 2012: Czy bezgotówkowe społeczeństwo jest nieuniknione?

13 czerwca 2012: Bezgotówkowe społeczeństwo: Czy w ogóle potrzebna nam gotówka?

Wobec ostatniego nagłaśniania tej sprawy w mediach, mam nadzieję, że czytelnicy wybaczą mój cynizm i dopatrywanie się w tym „celowej roboty”. Jak to ujęto w tym artykule na blogu Economic Collapse: „Tak, nadchodzi bezgotówkowe społeczeństwo. Czy jesteście gotowi?”

Podsumowanie

Próba uporządkowania chaosu leży w ludzkiej naturze. Gdy spojrzycie na niewyraźne zdjęcie, wasz umysł spróbuje „złożyć” je w coś czytelnego. A gdy to się uda – jaka satysfakcja! Powiedzmy jednak, że zdjęcie to jest dowodem zbrodni. Przestępca usiłuje za wszelką cenę zachować jego mglistość, czy to paląc dowód, czy narzucając wam sugestie co do treści zdjęcia. Kiedy prawda stoi na drodze do zaspokojenia czyichś ambicji, kłamstwa są jedyną opcją, co kłóci się z prawdziwym człowieczeństwem czy duchowością. Taka osoba działa przeciwko rzeczywistości, na siłę robiąc z niej coś, czy nie jest. W konsekwencji, aby utrzymać ten sztuczny obraz rzeczywistości, trzeba uciszać wszystkich, którzy go podważają – w przeciwnym razie inni się przebudzą, a to oznacza twój upadek.

A to stawia wszystkich stojących na końcu łańcuszka propagandy na rozdrożu i zmusza do postawienia pytań: Co jest dla mnie naprawdę ważne? Czy odpowiada mi bycie oszukiwanym za cenę względnie wygodnego życia? A może wybiorę „ciernistą drogę prawdy”? I to właśnie jest duchowość.

– –

Ten artykuł jest przekładem oryginału zamieszczonego w języku angielskim na stronie:

dokonanym przez polskich tłumaczy z grupy QFG – edytorów blogu PRACowniA.

Materiał ten został opublikowany przez SOTT.NET – projekt Quantum Future Group, Inc – i jest jego własnością. Zezwala się na kopiowanie i publiczne rozpowszechnianie pod warunkiem podania oryginalnego źródła i autora oraz żródła przekładu.

Dodatkowe informacje uzyskasz pisząc na adres: pracownia-iv@o2.pl

9 komentarzy »

  1. To, że pieniądze wkrótce będą tylko „wirtualne” jest jasne jak słońce. Jest to doskonały element inwigilacji i kontroli. Wystarczy komuś „wyłączyć” pieniądze i nie będzie więcej fikał. Ba, praktycznie pozostanie odcięty od środków do życia. Powoli, powoli, sami się zapędzamy (a raczej zapędza się nas nieświadomie) do coraz ciaśniejszej klatki.

    Komentarz - autor: piotrek — 11 sierpnia 2012 @ 13:07

  2. Mamy tu niedokładne tłumaczenia: „All the [intelligence services] of America and Europe know well that” z https://wikispooks.com/wiki/9/11:Israel_did_it to co innego niż „All of the democratic circles of America and of Europe”. Prędzej chodzi o kręgi służb specjalnych niż kręgi demokratyczne jak jest napisane w artykule.

    A co do sedna sprawy, co można robić poza staraniem się uświadamiania innych w tych faktach, co u znakomitej większości kończy się otrzymaniem łatki szukającego spisków w normalnym świecie? Zostaje tylko szykować się na najgorsze, aż trzeba będzie się w coraz cięższych czasach poświęcić dla prawdy? A co z „równym boiskiem” o którym mówili Kasjopeanie?

    Komentarz - autor: Satro — 12 sierpnia 2012 @ 15:13

  3. @Satro

    Mamy tu niedokładne tłumaczenia: “All the [intelligence services] of America and Europe know well that” z https://wikispooks.com/wiki/9/11:Israel_did_it to co innego niż “All of the democratic circles of America and of Europe”. Prędzej chodzi o kręgi służb specjalnych niż kręgi demokratyczne jak jest napisane w artykule.

    Serdeczne dzięki za czujność i uważne czytanie. 🙂
    Szkoda, że wikispooks nie podaje źródła cytatu. A fe! Ich wpis jest z września 2010, ktoś gdzieś to w ten sposób opublikował jako pierwszy, być może był to American Free Press, które opublikowało dokładnie takie tłumaczenie już w swoim wydaniu z grudnia 2007. Tymczasem na portalu gazety Corriere della Sera możemy przeczytać oryginał wypowiedzi:

    „Da ambienti vicini a Palazzo Chigi, centro nevralgico di direzione dell’intelligence italiana, si fa notare che la non autenticità del video è testimoniata dal fatto che Osama Bin Laden in esso ‚confessa’ che Al Qaeda sarebbe stato l’autore dell’attentato dell’11 settembre alle due torri in New York, mentre tutti gli ambienti democratici d’America e d’Europa, con in prima linea quelli del centrosinistra italiano, sanno ormai bene che il disastroso attentato è stato pianificato e realizzato dalla Cia americana e dal Mossad con l’aiuto del mondo sionista per mettere sotto accusa i Paesi arabi e per indurre le potenze occidentali ad intervenire sia in Iraq sia in Afghanistan. Per questo – conclude Cossiga – nessuna parola di solidarietà è giunta a Silvio Berlusconi, che sarebbe l’ideatore della geniale falsificazione, né dal Quirinale, né da Palazzo Chigi né da esponenti del centrosinistra!”.

    Co się tłumaczy na angielski mniej więcej tak:

    „From sources close to Palazzo Chigi, nerve center of direction of Italian intelligence, it is noted that the authenticity of the video is testified by the fact that Osama Bin Laden in it ‚confessed’ that Al Qaeda would have been the author of the attack of the 11 September on the Twin Towers in New York, while all the democratic circles of America and Europe, with those at the forefront of the Italian center-left, now know well that the disastrous attack was planned and carried out by the American CIA and Mossad with the help of the Zionist world to put under accusation the Arabic countries and to persuade the Western powers to intervene in Iraq and Afghanistan. For this – Cossiga concludes – no word of solidarity arrived to Silvio Berlusconi, who has been the author of the brilliant falsification, neither from the Quirinale, nor from Palazzo Chigi, nor from representatives of the center-left!”

    Interesujące, nie? Kto i dlaczego przesunął tę wiedzę z demokratów na wywiad?

    No i jeszcze raz ta sama nauka – ZAWSZE sprawdzać źródło! 🙂

    Komentarz - autor: iza — 12 sierpnia 2012 @ 17:08

  4. a propo nadchodzącego stanu finansów – Krzysztof Rybiński również chętnie używa pojęcia ‚banksterzy’: http://biznes.interia.pl/raport/kryzys_w_usa/news/polska-obrala-kurs-na-gore-lodowa,1831057

    Komentarz - autor: Satro — 13 sierpnia 2012 @ 15:31

  5. @Satro
    Dzięki za linka. Choć Rybiński albo nie wie, albo nie mówi wszystkiego, jest to dobry wywiad. Tylko czy ktokolwiek słucha?

    Komentarz - autor: iza — 14 sierpnia 2012 @ 00:34

  6. Hmmm, ale se sk**wiały świat wybraliśmy do życia, nie? Jeżeli jest prawdą hipoteza o wędrówce dusz, karmie, itp, to nieźle się nwo przysłużyliśmy wcześniej, że w takim stanie (i z taką naszą o nim świadomością) się urodziliśmy hłe hłe:P
    To smutne czy śmieszne?
    Czasem mnie ogarnia takie znużenie otaczającą rzeczywistością, tym całym „totalnym zakłamaniem”, że odechciewa mi się żyć. Oczywiście przechodzi mi to od razu, jak moja czteroletnia Zuzia przyjdzie np. uszczypnąć mnie w nos:D
    A czy słyszeliście (ja na Polskie Radio Program Czwarty), o planach mumii łeuropejskiej odnośnie scalenia systemów: internetowego (~acta II), kamerowego – miejskiego, algorytmów wykrywania zagrożeń z mimiki twarzy, rejestracji pojazdów, i ogólnie permanentnej inwigilacji społeczeństwa przez rządy? Nie pamiętam nazwy projektu, ale mantra się powtarza: Orwell był jasnowidzem…
    Buziaki dla Was, dziękuję za pracę, którą w Pracownię4 wkładacie:)

    Komentarz - autor: sonial13 — 15 sierpnia 2012 @ 20:07

  7. Do sonial13 i ogólnie o spiskach, świadomości i takich tam…

    Słuszne spostrzeżenie własnych reakcji sonial13. Miałem podobnie.

    Nie popieram tzw. głównego nurtu. Nawet TV nie oglądam ;), ale żeby nie być całkiem niedoinformowanym coś tam czasem poczytam.
    Jednak w niektórych środowiskach tzw. alternatywnych często obserwuję wpadanie w marazm. No bo tyle tych nieciekawych informacji, zatajanych raportów, niewyjaśnianych specjalnie tajemnic, niegodziwości okropnych i w ogóle, że można faktycznie popaść w ciężkie stany przygnębienia ocierające się o mocno depresję. Drugim typem zachowania to często wpadanie w maniakalne stany archiwizowania całej wiedzy na tematy tzw. prawdy, ale to na inny temat.

    No bo jaki sens jest poświęcać wiele godzin na szukanie tych „ukrytych” informacji, na łączenie tych kropek skoro historia pokazuje, że na tej planecie jeśli się „źle” urodziłeś to możesz co najwyżej sobie pikietę zorganizować, albo założyć grupę na fejsbuku, albo bloga „wywrotowego” prowadzić…

    Fakt faktem, ze „zwykli”, „źle” urodzeni ludzie nie mają zbyt wiele do powiedzenia. Nawet jeśli są świadomi i zorganizowani. No chyba, że dodatkowo są dobrze uzbrojeni to wtedy czasem takie rzeczy się udawały…. albo wyglądały tak że się udały.
    Zawsze śmieszyły mnie kampanie typu”sortuj śmieci”, gdzie w praktyce to moje i innych „zwykłych” ludzi niesortowanie to kropla w morzu tego co robią ogromne korporacje, olbrzymie chińskie fabryki itd. Jednak kampania mówi, że los Ziemi w MOICH rękach….:) Ale dobra, posortować nawet można dla lepszego samopoczucia ;).
    Powiem tak, wola walki o lepszy świat powinna być, ale siedząc na forach czy blogach i umartwiając się nad tymi wszystkimi strasznymi rzeczami nic się nie osiągnie, no może poza depresją, poczuciem bezradności i myślami samobójczymi.
    Bezczynność tworzy bezradność. A czynem w żadnym wypadku nie można nazwać siedzenie z nosem w monitorze, nawet w dobrej sprawie.

    Myśląc o całym złu świata i cierpiąc za to w ukryciu nic się nie zmieni. Nie ma co też snuć wielkich wizji przemian. Tzn. niech snuje i WPROWADZA je w życie ten kto ma na to realne środki i możliwości.
    Reszta moim zdaniem powinna przestać marnować w ten sposób swój czas i zdrowie, tylko powinni ocenić zdroworozsądkowo swoje zasoby i możliwości i działać lokalnie, na realną skalę, a to czego nie mogą zmienić po prostu…olać.

    Taki system małych kroczków ku lepszemu życiu.

    Pamiętacie może ze szkół, czy ogólnie z dzieciństwa lekcje dobrego zachowania? Pomóż komuś. Pociesz kogoś. Bądź z kimś gdy tego potrzebuje. Wysłuchaj kogoś. Porozmawiaj z kimś. Mi w każdym razie mówiono, że w taki sposób zbuduję lepszy świat wokół siebie.
    Banalne?…E tam, może i proste ale prawdziwe o ile nie robione na pokaz i na siłę „aby ratować świat”, tylko naturalnie kiedy samo to przychodzi.
    Czasem nie ma komu pomóc, ok.
    Ale znam jeszcze jedną sprawdzoną zasadę, „jeśli nie jesteś sku…wysynem to już jest dobrze bo nie dokładasz się do sku….wysyńskiego kapitału”.

    Tak więc radzę żyć zwyczajnym życiem, będąc na tyle „porządnym” na ile to tylko możliwe i nie zamęczać się tym całym g..wnem świata. Chyba, że masz ambicję zostać męczennikiem za sprawę- też można, ale często efekt tego męczeństwa bywa mizerny, lepiej po prostu wychodzi działanie niż wylogowanie się i niedziałanie, prosta logika…

    Internet mogą wyłączyć, ale wszystkich umysłów tak szybko i łatwo nie przejmą i z tego powinniśmy czerpać nadzieję.

    Dobra idę spać, dobranoc.

    Komentarz - autor: Adalbertus — 2 września 2012 @ 00:55

  8. Lekceważenie tego, co dzieje się na świecie, nawet jeśli nie mamy i nie będziemy mieli na to wpływu, uważam, za błąd, ponieważ tak długo jak nie zrozumiemy działania jakiegoś systemu/narzędzia, który na nas wpływa, tak długo będzie nas kontrolował/używał. Pewnie każdy się zgodzi, że żyjemy w rzeczywistości, która jest ustanowiona i oddziałuje na nas na wielu szczeblach władzy, dopóki nie zostaną one przez nas zbadane, możemy oczekiwać iż mają one na nas wpływ, w sposób w jaki nawet nie podejrzewaliśmy. Nie możemy zmienić ich losu, by uchronić innych, natomiast możemy ograniczyć wpływ jaki wywierają na nas jeśli będziemy świadomi jakimi drogami na nas oddziałują.

    Jeśli uzyskamy wolność, wtedy możemy coś z tą wolnością zrobić. Ale co i jak? Jeśli nawet będziemy działać i to działać w zakresie naszych możliwości, będziemy chcieli coś zmienić czy wpłynąć na kogoś (w taki sposób jaki uważamy za właściwy) czy też będziemy chcieli zbudować coś wartościowego, to ludzie, którzy nie mają odpowiedniego zrozumienia, będą uważali nasze starania za bezcelowe lub nawet szkodzące. Wyjściem jest, tworzenie nie w opozycji do systemu, bo to jest skazane naturalnie na porażkę, ale tworzenie niezależnie w zupełnie innym kierunku, opierając się na innych zasadach, pielęgnować inne wartości, stawiać odmienne cele oraz łączyć się z innymi do nas podobnymi. A to może robić każdy, wymogiem jest bycie kreatywnym, oraz uprzednie wyrwanie się z spod macek ośmiornicy.

    Komentarz - autor: Corran Horn — 2 września 2012 @ 20:51

  9. @Adalbertus

    „Powiem tak, wola walki o lepszy świat powinna być, ale siedząc na forach czy blogach i umartwiając się nad tymi wszystkimi strasznymi rzeczami nic się nie osiągnie, no może poza depresją, poczuciem bezradności i myślami samobójczymi.
    Bezczynność tworzy bezradność. A czynem w żadnym wypadku nie można nazwać siedzenie z nosem w monitorze, nawet w dobrej sprawie.”

    To oczywiste, że aby coś naprawić, trzeba wiedzieć, co się popsuło, dlaczego nie działa i co należy zrobić, aby działało poprawnie.
    Myślę, że podobnie jest ze światem – aby go zmienić, trzeba go zrozumieć, zobaczyć takim, jakim jest naprawdę, poznać to, co w nim jest dobre, działa prawidłowo i co trzeba chronić, jak i też poznać to, co w nim zgrzyta, a co trzeba albo naprawić, jeżeli się da i może to przynieść dobre efekty, albo usunąć, jeżeli przynosi ewidentne szkody.
    Aby wyciągnąć prawidłowe wnioski, trzeba sformułować prawdziwe założenia. A prawdziwe założenia oprzeć można tylko na znajomości prawdy.
    Od zawsze zdobywało się wiedzę siedząc z nosem w książkach, grzebiąc w dokumentach, dyskutując na różnych zgromadzeniach, dzisiaj dodatkowo można siedzieć z nosem w komputerze i dyskutować na forach czy blogach. Innej drogi do wiedzy nie ma. Ale zawsze chodziło i chodzi o to samo – o poszukiwanie i poznawanie prawdy o świecie.
    Jeżeli nie zdobywa się wiedzy i nie poszukuje prawdy samodzielnie, to jest się skazanym na „cudze” prawdy, które niekoniecznie muszą być prawdami, a najczęściej są manipulacjami.
    Ale żeby odróżnić prawdę od manipulacji też trzeba mieć wiedzę.
    Jak widać – dla wiedzy raczej nie ma alternatywy.

    A to, że tak trudno jest dotrzeć do prawdy w tym gąszczu interpretacji, kłamstw i dezinformacji – to już inny problem…

    Komentarz - autor: mruffka — 6 września 2012 @ 20:41


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: