PRACowniA

23 Czerwiec 2012

Diabły w przebraniu

Filed under: Psychologia — iza @ 16:31
Tags: ,

Vida Cropas
Sott.net
28 marca 2011

Komentarz SOTT.net: Poniższy tekst jest płynącym z serca, szczerym, osobistym wyznaniem, ilustrującym ewidentny przypadek psychopatii w „normalnej” sytuacji rodzinnej. Wiele osób będzie w stanie utożsamić się z tą historią, przynajmniej częściowo, i zna z własnego nieszczęsnego, ale jakże cennego doświadczenia, jak pojedynczy psychopata może tyranizować tak wielu ludzi, pozyskać sobie przychylność systemu prawnego i opieki socjalnej i doprowadzić do tego, że to jego ofiara będzie postrzegana jako ktoś, kto ma poważny problem ze sobą. Historia walki o przetrwanie Vidy obrazuje podstępność psychopatii na poziomie relacji międzyludzkich i powinna nam dać sporo do myślenia na temat skali zniszczeń, do jakich są w stanie doprowadzić potężniejsi psychopaci, znajdujący się na pozycji władzy.

„Wymyślasz – zawsze sobie wszystko wymyślałaś! Szymon jest dobrym człowiekiem!” Ale nawet jeśli tysiąc osób wierzy w kłamstwo, powtarza je i staje w obronie drapieżcy, kłamstwo pozostaje kłamstwem. Oczywiście, tego typu konfrontacje wyrządzają szkody w sferze emocjonalnej i fizycznej, podczas gdy Szymon napawa się za każdym razem, kiedy jego starannie wytresowane kohorty zdobywają punkty w zadawaniu bólu. Szymon zaplanował każdy psychiczny chaos, lęk, stres i smutek, które pojawiały się za każdym razem, kiedy atakowały mnie moje dzieci, przyjaciele i rodzina. Łzy spływały, motywacja słabła i wkradła się bezsenność, aż cała gama symptomów zaczęła mnie ostrzegać, że jeżeli nic z tym nie zrobię, to w końcu te stany zmienią się w chroniczne.

Byłam więc zmuszona stanąć twarzą w twarz ze swoimi demonami i zadać sobie trudne pytania: Jak to możliwe, że moje starsze dzieci zapominają, kim jestem i czego bronię? W jaki sposób opiekuńcze związki nagle stają się toksyczne? Jak to możliwe, że profesjonaliści od egzekwowania prawa zostali wyprowadzeni w pole? Minęło wiele lat, nim zdołałam zrozumieć, jakie to mroczne i brutalne siły zmieniły moje życie, relacje z innymi i moją sytuacją materialną. Musiałam zakwestionować i przeanalizować swoje najgłębiej skrywane przekonania, ponieważ zawsze wierzyłam we wrodzoną dobroć wszystkich ludzi. Było to, bez wątpienia, najbardziej zgubne i fałszywe przekonanie z okresu mojego dorastania. Dzisiaj już wiem, że psychopaci rozkoszują się zadawaniem cierpienia i wyrządzaniem krzywd, a ich sportem jest wyszukiwanie łatwej zdobyczy.

Kiedy wzięłam się za poszukiwanie prawdy, informacje z książek, do jakich docierałam, wyjaśniały i potwierdzały moją wewnętrzną wiedzę i przeczucia. Dr Robert Hare twierdzi, że przy co najmniej 2 milionach psychopatów żyjących w Ameryce Północnej, praktycznie każdy człowiek w pewnym momencie swojego życia padnie ofiarą drapieżnika (Without Conscience, str. 2). Kevin Hogan i James Speakman wyjaśniają techniki Ukrytej Perswazji (Covert Persuasion), natomiast Amy J. L. Baker w książce pt. ”Breaking the Ties that Bind” (Zrywając łączące więzi) opisała, w jaki sposób dzieci mogą zostać zaprogramowane i uwarunkowane do pełnienia roli dziecięcych żołnierzy w wojnie przeciwko namierzonemu rodzicowi. Psychopaci zdają się gruntownie rozumieć te strategie, być może ta umiejętność jest u nich wrodzona. Miej się zatem na baczności, ponieważ drapieżnik namierzy cię w samym środku twojego najgłębszego kryzysu, a następnie wyczuje, czego potrzebujesz, żeby ci to dostarczyć. Będzie posługiwał się strategiami manipulacji umysłem – sublimacją, NLP i różnymi innymi retorycznymi sztuczkami. Twoja moralność i system wartości zostaną wykorzystane przeciwko tobie w celu kontrolowania cię i utrzymywania w zniewoleniu. Kiedy już raz wpadniesz w sidła i znajdziesz się w pułapce, psychopata będzie na tobie żerował, wyrządzając nieodwracalne krzywdy i siejąc zniszczenie – już nigdy nie będziesz taka jak dawniej. Tak właśnie przedstawia się historia mojego nieszczęścia.

Zaczęło się to, kiedy miałam 26 lat i byłam samotną matką z trójką dzieci. Pochodzę z głęboko patologicznej rodziny – ojciec był schizofrenikiem, a matka cierpiała na zespół maniakalno-depresyjny. Zostanie to później wykorzystane przez psychopatę, który będzie próbował uwiarygodnić swoje twierdzenia na temat mojej niestabilności psychicznej. Na domiar złego, w okresie 1981-1983 zmarła moja matka, mój narzeczony i mój najlepszy przyjaciel. Mój cały świat legł w gruzach, a ja – metaforycznie – dogorywałam rozbita i krwawiąca. Krew przyciąga drapieżniki, podobnie jak pieniądze i majątek. Ponieważ moja matka pochodziła z zamożnej rodziny, uporanie się ze sporami i problemami spadkowymi zajęło kilka lat. Wkrótce potem w moim życiu pojawił się atrakcyjny mężczyzna, który twierdził, że jest artystą, jak moja siostra, i podobnie jak ona był czarujący, elokwentny, zabawny i bardzo inteligentny. Wydawał się wiedzieć wszystko o wydarzeniach na świecie, o kobiecych problemach i jak rozbawić dzieci. Był duszą towarzystwa i sprawiał wrażenie osoby, która zna się po trochę na wszystkim. Ciągle powtarzał, jak bardzo jedna z moich dziewczynek przypomina mu jego własne bliźniaczki. Miałam wrażenie, że właśnie na takiego kogoś czekałam całe życie. Powiedział, że naszym przeznaczeniem jest się pobrać, i prosił, bym pozwoliła mu wypełnić pustkę w moim sercu. Powiedział, że czuje się, jakby od zawsze znał mnie i moje dzieci i że wszystko, czego pragnie, to zapewnić nam bezpieczeństwo i szczęście, na które ja i moje dzieci zasługujemy. Potem zaprosił nas do swoich krewnych na wsi. Dobrzy i poczciwi ludzie, uroczy jak uprawiane przez nich ogrody. Biorąc go dosłownie za wcielonego anioła, ostatecznie zgodziłam się wyjść za niego za mąż. Przecież, poza wszystkim innym, był taki, jak moja siostra.

Sześć lat naszego małżeństwa rozgrywało się w odległym zakątku prerii. Zostałam tam sprowadzona w stanie odrętwienia po śmierci naszego pierwszego dziecka. Tam urodziłam jeszcze dwójkę, syna i córkę. W tym samym czasie na mojej głowie było również prowadzenie naszego wiejskiego sklepu, podczas gdy on dbał o „kreowanie wizerunku firmy”. Nasze małżeństwo rozpadło się zaraz po rozdzieleniu pieniędzy ze spadku. Oznajmił mi, że jest impotentem i całe noce zaczął spędzać poza domem. Po roku odmawiania jakiejkolwiek pomocy psychologicznej zasugerował mi, żebym znalazła sobie kochanka. Wkrótce po miasteczku zaczęły krążyć plotki. Chociaż nasze małżeństwo zakończyło się, Szymon utrzymywał, że nadal mnie kocha, i prosił o naprzemienną opiekę nad dziećmi. W nadziei na ugodową separację, taką jak ta, którą zawarł ze swoją pierwszą żoną, oraz będąc przekonana, że ojcowie powinni zajmować właściwe miejsce w życiu swoich dzieci, zgodziłam się.

Po zawarciu ugodowej separacji, spisanej szczegółowo w obecności prawnika, pozwoliłam Szymonowi zabrać dzieci na okres roku szkolnego, chcąc w ten sposób zaoszczędzić im tych wszystkich małomiasteczkowych plotek i naśmiewania się przez rówieśników w szkole, jak również wykazać swoją dobrą wolę, jeśli chodzi o naprzemienną opiekę nad dziećmi, ustabilizować własną sytuację materialną i załatwić sprawy związane z przeprowadzką do nowego domu. Jednakże wkrótce po tym, jak dzieci trafiły do szkoły w innej prowincji, Szymon zaczął szkalować mnie przed nimi, rodziną i moimi przyjaciółmi. Był tak przekonujący, że wielu uwierzyło w jego kłamstwa. Jedną z jego strategii było doprowadzanie dzieci do płaczu, a następnie przystawianie ich w środku nocy do telefonu, żeby przekonać wybrane osoby, że tracę rozum. Potem z kolei wykorzystywał tych, którzy mu uwierzyli, do wzmacniania jego kłamstw wciskanych moim dzieciom! Mój prawnik powiedział mi, że jeżeli chcę odzyskać dzieci, to z racji zawartej wcześniej ugody będziemy musieli przedzierać się drogą sądową. Jak niektórzy z was wiedzą, to bardzo długotrwały proces. Właśnie dlatego Szymon wykorzystał cały ten rok szkolny do ograniczania mi kontaktu z dziećmi (chociaż w ugodzie wyraźnie zapisano „swobodny dostęp”) i do kontynuowania swojej oszczerczej kampanii przeciwko mnie. Miał również w zwyczaju wykorzystywać dzieci w charakterze swoich pachołków do wyciągania ode mnie pieniędzy i różnych innych rzeczy. Nie rozumiejąc jego zachowania, jak również stosując się do rad jego zaniepokojonej ciotki, zaczęłam rozmawiać z jego przyjaciółmi i wkrótce odkryłam, że mimo iż udawał on ojca bliźniaczek z poprzedniego związku, to w rzeczywistości owa kobieta i jej dzieci, z którymi od czasu do czasu rozmawiał przez telefon, były tak naprawdę jedynie jego znajomymi.

Ukrywał to oszustwo przez sześć lat! Odszedł, zabierając moją część pieniędzy ze spadku. Kiedy byłam w ciąży i przeleżałam miesiąc w szpitalu z powodu przodującego łożyska, ulokowałam pieniądze ze spadku na naszym wspólnym koncie bankowym, żeby mógł zostać w domu, opłacać rachunki i opiekować się dziećmi. Po powrocie do domu usłyszałam od niego, że nie mamy już żadnych pieniędzy, ponieważ spłacił wszystkie nasze zadłużenia. Kiedy się wyprowadził, okazało się, że nie zostały one spłacone i że nie tylko zalegam z ich spłatą, ale rosną mi odsetki za zwłokę!

Pod koniec roku szkolnego kurator sądowy, na podstawie tego, co o mnie usłyszał, zdecydował powierzyć pełną opiekę nad dziećmi Szymonowi, mimo że był on biologicznym ojcem jedynie dwojga spośród pięciorga dzieci. Ze względu na podejrzane zachowanie, jakie zaobserwowałam podczas bardzo ograniczonych wizyt, zaczęłam podejrzewać Szymona o seksualne wykorzystywanie dzieci. Zdaję sobie sprawę, że niektóre pozbawione skrupułów matki grają tą kartą, chcąc zyskać przewagę w rywalizacji o opiekę nad dziećmi, ale mogę was zapewnić, że nie to było moim głównym motywem. Zostałam oszukana i zmanipulowana i naprawdę byłam przerażona, myśląc o bezpieczeństwie moich dzieci, ponieważ uzmysłowiłam sobie, że Szymon nie jest tym, za kogo się podaje. W rozmowie w cztery oczy zapytałam moją najstarszą córkę, czy Szymon kiedykolwiek dotykał ją z podtekstem seksualnym. Milczała. Kontynuowałam tłumacząc, że po uzyskaniu przez niego pełnej opieki, wykorzystywanie seksualne najprawdopodobniej się nasili, a ja będę bezsilna i nie będę w stanie jej pomóc. Zaczęła wtedy przytaczać liczne przypadki, kiedy Szymon wchodził do łazienki i do jej sypialni bez pukania, a następnie rzucał ordynarne uwagi na temat jej rozwoju seksualnego. Dwa razy zdarzyło się, że obmacywał jej piersi, kiedy spała. Wezwałam policję i spisano długie zeznanie. Jednak oskarżenie wniesiono dopiero po upływie roku od chwili, kiedy odwaliłam za RCMP (Royal Canadian Mounted Police – Kanadyjska Królewska Policja Konna) całą robotę. Jak odkryłam później, stało się tak dlatego, że byłam postrzegana jako „rozgoryczona sprawami opiekuńczymi matka”, a policja uwierzyła Szymonowi, więc nie zadali sobie nawet trudu skontaktowania się z Biurem Ochrony Dzieci (ang. Bureau of Child Protection), gdzie, tak swoją drogą, jakaś zaniepokojona postronna osoba złożyła już doniesienie. Chociaż Szymon znajdował się na wygranej pozycji, nagle zapadł się pod ziemię i bez wątpienia wiódł przestępcze życie, unikając kontaktu z policją i nie dając się złapać…

A teraz, po dwudziestu latach, odkrywam, że “zawieszono postępowanie” w tej sprawie. Taki stan rzeczy wymusza postawienie kilku pytań:

  • Czy mężczyzna molestujący seksualnie dzieci unika kary dlatego, że policja nie jest w stanie go zlokalizować??
  • Czy to czyni go mniej niebezpiecznym dla dzieci??
  • Dlaczego nie zostałam o tym powiadomiona?!

Mogę jedynie konkludować, że Szymon musi mieć wysoko postawionych przyjaciół, ponieważ w grudniu 1991 roku Kanada podpisała i ratyfikowała międzynarodową konwencję o prawach dziecka. Jako ratyfikowany członek, Kanada objęta jest międzynarodowym nadzorem w kwestii przestrzegania uniwersalnego ustawodawstwa w odniesieniu do praw dzieci i młodocianych. W Kanadzie nie ma przedawnienia, jeśli chodzi o wykorzystywanie dzieci. Jakim więc prawem i dlaczego postępowanie w tej sprawie zostało zawieszone!? Według mnie, RCMP i prokurator Korony dali temu seksualnemu drapieżcy licencję na dalsze krzywdzenie dzieci, z tego też powodu zaskarżyłam wydaną przez nich decyzję.

Dopiero dwa lata temu usłyszałam o zespole alienacji rodzicielskiej (ang. PAS – Parental Alienation Syndrome). Dość dokładnie odzwierciedla to, co Szymon uczynił dzieciom. Moje dzieci już nigdy nie były takie same jak dawniej. Nadal wierzą w wiele kłamstw, przekręconych prawd i mają mnie za osobę niedorzeczną. Uważają, że moje rozumienie tej sytuacji jest wypaczone. Wciąż zaburza to nasze wzajemne stosunki. Teraz rozumiem, że wprogramowana alienacja rodzicielska staje się częścią dziecięcych wspomnień i systemu przekonań i – co jest najbardziej tragiczne – może pozostać im na całe życie. Świadomość tego, że one również są ofiarami, uzbraja mnie w cierpliwość i wyrozumiałość względem nich. Martwi mnie jednak to, że wykorzystywanie, którego dopuścił się Szymon, będzie teraz projektowane na moje wnuki. Członkowie mojej dalszej rodziny również wykazują wiele cech tego zespołu, ponieważ zostali zaprogramowani w ten sam sposób i w oparciu o te same zaprogramowane przekonania.

Kilka strategii rodzicielskiej alienacji, wykorzystywanych przez Szymona:

  • Doprowadzanie dzieci do płaczu i przystawianie ich do telefonu z zamiarem wzbudzenia zaniepokojenia wśród członków rodziny, a następnie wykorzystywanie tych ludzi do wzmacniania rodzicielskiej alienacji u dzieci, poprzez kwestionowanie moich motywacji, uczciwości i poczytalności.
  • Przekonywanie dzieci, że nie wspierałam ich finansowo, mimo wysokich rachunków obciążających konto Szymona i wspaniałomyślnego płacenia przez niego alimentów, które nie były nawet przyznane sądowo.
  • Wyciąganie pieniędzy od dzieci i jednoczesne oskarżanie mnie o brak finansowego wsparcia – działające na korzyść kłamcy.
  • Kreowanie mnie na dziwkę w oczach dzieci przy jednoczesnym prowadzeniu przez niego rozwiązłego trybu życia. Mimo swej „impotencji” udało mu się tamtej zimy zapłodnić pewną 20-latkę!
  • Straszenie opuszczeniem na zawsze 8-latki, jeżeli odwiedzi mnie podczas pobytu u mnie mojego nowego partnera.
  • Utrudnianie dzieciom kontaktu telefonicznego ze mną w ustalonym czasie, poprzez wyszukiwanie im najróżniejszych zajęć i organizowanie wycieczek.
  • Ograniczanie moich wizyt i – ponownie – wykorzystywanie dzieci w charakterze dziecięcych żołnierzy…
  • Przekonywanie dzieci, że już ich nie chcę albo że się nimi nie interesuję.
  • Psucie dzieci i uczenie ich, że kłamanie, oszukiwanie i manipulowanie to „akceptowalne i normalne zachowania”.

Wszystko to zgadza się z charakterystyką alienacji rodzicielskiej i jest opisane w listach oraz pisemnych oświadczeniach z tamtego okresu.

Łatwo jest stać się zgorzkniałym i cynicznym, kiedy doświadcza się zdrady i jest się wykorzystywanym. Równie łatwo jest zwątpić we własne obserwacje i zdrowie psychiczne, kiedy ci, których kochasz, próbują cię przekonać, że jesteś „paranoiczna i potrzebujesz pomocy!”.

Nie daj sobie nic wmówić. Prowadź własne badania, pracuj z procesem, bądź silna i ufaj swojej intuicji. Ty również to przetrwasz, zyskując mądrość i siłę w efekcie pokonania tych wszystkich trudności. Ach, a przy okazji, jeśli już doświadczyłaś tego typu niesprawiedliwości i wiesz o czym mówię, witaj w gronie przebudzonych. Nie poddamy się!

Cytowane prace:

* Robert D. Hare, „Without Conscience”, The Guliford Press, 1999 [polskie wydanie: „Psychopaci są wśród nas”, tłum. Anna Skucińska, Wydawnictwo Znak
* Kevin Hogan i James Speakman, „Covert Persuasion”, New Jersey, John Wiley & Sons inc., 2006 [polskie wydanie: „Ukryta perswazja. Psychologiczne taktyki wywierania wpływu”, tłum. Daria Kuczyńska-Szymala, wydawnictwo One Press
* Amy J. L. Baker, „Breaking the Ties that Bind”, New York, W.W. Norton & Company, 2007

– –

Ten artykuł jest przekładem oryginału zamieszczonego w języku angielskim na stronie:

dokonanym przez polskich tłumaczy z grupy QFG – edytorów blogu PRACowniA.

Materiał ten został opublikowany przez SOTT.NET – projekt Quantum Future Group, Inc – i jest jego własnością. Zezwala się na kopiowanie i publiczne rozpowszechnianie pod warunkiem podania oryginalnego źródła i autora oraz żródła przekładu.

Dodatkowe informacje uzyskasz pisząc na adres: pracownia-iv@o2.pl

5 komentarzy »

  1. Postaram się krótko – co zapewne wpłynie na stopień zrozumienia.

    Wszelkie te dyskusje o psychopatach, naprawie świata, że niby możemy wejść na jakąś lepszą drogę – są bezowocne i przypominają bzykanie pszczoły w ulu. Wiem, ciężko jest zaakceptować, że taki właśnie jest gatunek ludzki oraz że żyjemy w takim właśnie zakątku świata.

    Co niby chcecie zmienić? Funkcjonowanie ludzkiego mózgu?

    Jesteśmy jak ten pojazd mechaniczny na transamerykańskiej autostradzie – gdzieś w dżungli. No zepsuł się, nie chce jechać dalej. Wzywamy Mechanika. Mechanika Świata. Otwiera maskę, zagląda – widzi cały ten bałagan. Silnik zatarty, paliwa też już nie ma, chłodnica dawno wybuchła – jedyna energia to z tych durniów, co się kłócą tam na dnie zbiornika. To zresztą nawet jest jakaś szansa, żeby to wybuchło i dało jakiś napęd na chwilę…

    Mniej więcej tak działa świat, w którym żyjemy. Te szczegółowe dyskusje nie mają żadnego znaczenia. Niektórzy zapewne domyślają się, kim są owi “psychopaci” albo “rewolucjonisci”. Gramy według zasad, które nie zależą od nas – a skupiamy się na drobiazgach. Jest coś dużo bardziej ważnego do zrobienia, choć pewnie niewiele jednostek podejmie to wyzwanie. Te nieliczne, które podejmą – są nadzieją. Ale rzecz jasna, nie dla ludzkości, bo ta nie ma żadnej przyszłości – gra idzie o dużo wyższą stawkę.

    Miało być krótko – to jest. Co można więcej powiedzieć?

    Dla wytrwałych dopowiem – zapewne fajnie by było wesprzeć tę panią, może nawet mamy podobne przykłady wokół. Oczywiście wesprzyjcie, jeśli potraficie. Może malutki bąbelek wyrośnie na wielki, ale tego nie wiemy. Zatem po której stronie stanąć? Jak pokazuje historia – większość staje po złej. Czy jest szansa to zmienić? Szansa jest, ale trzeba zrozumieć sedno – a z tym jest kłopot, bo ta strona nie pokazuje sedna sprawy. Trochę mnie to dziwi, ale cóż… Widać, walczyć trzeba na wszystkich frontach! 🙂

    Komentarz - autor: Artur50 — 2 Lipiec 2012 @ 00:46

  2. Za stan naszego świata jest odpowiedzialny każdy z nas. Z pewnego punktu widzenia inni mniej inni bardziej, choć ja bym powiedział, że każdy tyle samo. Rodzi się dziecko i „gra” się zaczyna, potem przychodzi wychowanie lub jego brak. Potem dorasta, zajmuje jakieś miejsce w społeczeństwie, tworzy siatkę powiązań z otoczeniem. Podejmuje wybory, świadomie lub mechanicznie, biorąc je za własne.

    Teraz weźmy takich psychopatów, w pewnym sensie się nami żywią, najczęściej sprawiając ból emocjonalny, gdy go odczuwamy, wtedy oni triumfują. Gdzieś tam w świecie wybucha jakiś konflikt lub katastrofa naturalna, ludzie cierpią. Czy, to jest, to co ich zadowala i żywi? W jakimś stopniu pewnie tak. Ale tak na prawdę prawdziwa wojna toczy się w naszym z pozoru spokojnym świecie, w z pozoru normalnych rodzinach. I tu się toczy prawdziwa wojna. Klęski i konflikty na większą skalę, to efekt ignorancji i braku pracy nad sobą zwykłych ludzi.

    Komentarz - autor: Corran Horn — 2 Lipiec 2012 @ 12:39

  3. Powiem krotko: owi „psychopaci” to zazwyczaj sadysci. Dosc inteligentni sadysci. Zamiast bladzic lepiej poczytac literature psychoanalityczna jak np Fromma. Warto, no szkoda marnowac zycia.

    Komentarz - autor: ja — 6 Lipiec 2012 @ 19:20

  4. Byłbym raczej skłonny twierdzić, że nie każdy sadysta jest psychopatą, natomiast każdy psychopata jest sadystą ze swej natury. Ktoś może na przykład znęcać się nad drugim człowiekiem z powodu zaznanych we własnym dzieciństwie krzywd, psychopata będzie to robił dla osiągnięcia własnych korzyści, albo dla zabawy (na myśl przychodzi artykuł Nuda albo ekscytacja – rzecz o psychopatach). I nie są „dość inteligentni”, niektórzy są diabelsko inteligentni.

    Dlaczego uważasz, że ktoś tutaj błądzi i marnuje życie? Jeżeli nie zapoznałeś się jeszcze z listą lektur traktujących o psychopatii, zapraszam Cię do działu „nasze lektury”. Pozdrawiam,

    Komentarz - autor: koliber — 7 Lipiec 2012 @ 00:33

  5. „Powiem krotko: owi “psychopaci” to zazwyczaj sadysci. Dosc inteligentni sadysci. Zamiast bladzic lepiej poczytac literature psychoanalityczna jak np Fromma. Warto, no szkoda marnowac zycia.”

    Fromm, wszak trącił geniuszem, ale jego geniusz był mocno powierzchowny.

    Mówiąc krótko łatwo czegoś nie dopowiedzieć. Tak było w przypadku Fromm’a.

    Dzisiaj wiadomo zdecydowanie więcej niż za Fromm’a. Trzeba się tylko za tym uważnie rozejrzeć.

    Komentarz - autor: Corran Horn — 7 Lipiec 2012 @ 10:29


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: