PRACowniA

7 Maj 2012

Język dezinformacji w mediach

Ross Ruthenberg
Global Research
26 kwietnia 2012

Mainstreamowe media wykorzystują w swoich doniesieniach słowa i zwroty, które zostały specjalnie dobrane – albo przez same media, albo przez źródło informacji – w celu przedstawienia tematu w fałszywym świetle albo zniekształcenia kontekstu. Niestety, alternatywne media często podchwytują te słowa (albo zwroty) i używają ich w swoich sprawozdaniach, bez należytego względu na fakt utrwalania w ten sposób owych zniekształceń i przeinaczeń.

Kilka przykładów:

„Gumowe pociski”

Obraz przedstawiony opinii publicznej jest ładny – gumowe kule, trafiające w protestujących, powodują ostry ból i służą kontrolowaniu tłumu. To nieprawda, choć faktycznie są one zazwyczaj klasyfikowane jako „mniej zabójcze”, o ile używa się ich prawidłowo, to znaczy np. nie strzela się w głowę. Zobaczcie tutaj, a zrozumiecie, o czym mowa. W najlepszym razie, powinny być nazywane kulami powleczonymi warstwą gumy. Ale nawet użycie tu słowa „guma” prowadzi do wypaczenia prawdy. Lepszą nazwą mogłoby być „stalowe kule w twardej powłoce”. Chciałbym również zauważyć, że przy wystarczająco dużej prędkości wylotowej (jak zazwyczaj przy użyciu karabinu) i przy dość małej odległości, niemal każdy materiał może być śmiertelny. Najlepszym przykładem może być tornado wbijające źdźbła słomy w pnie drzew i burzące budynki.

„Gaz łzawiący”

Choć „łzy” mogły być główną ludzką reakcją na pierwszy taki wynaleziony gaz, toksyczność stosowanego obecnie gazu CS [o-chlorobenzylideno malononitryl, Wiki pl] jest znacznie większa, wywołując u człowieka wszelkiego rodzaju negatywne reakcje układu oddechowego, oczu, skóry, itd. Jego „nie-śmiertelna” charakterystyka również okazała się często nieprawdą. Gaz CS jest najczęściej używanym obecnie gazem tego typu i zamiast nazywać go „gazem łzawiącym” należałoby stosować nazwę „gaz CS”, a jeszcze lepiej „toksyczny gaz CS”.

„Osadnicy”

Najczęściej termin ten jest używany przez Izrael na określenie zajmowania przez Izraelczyków ziemi należącej do Palestyńczyków, bez żadnego odszkodowania. W oparciu o tą definicję możliwe jest wprowadzenie się do domu sąsiada, kiedy ten wyjechał na wakacje, i domaganie się prawnej i moralnej ochrony jako „osadnik”. Celowe użycie tego terminu miało swoje początki w USA, kiedy Europejczycy zajmowali ziemie Indian, posuwając się na zachód, co miało oznaczać (często było to otwarcie stwierdzane), że tereny są całkowicie „niezamieszkałe” i zaludnione jedynie przez „dzikusów”. Właściwsze w tej sytuacji było używanie terminu „złodzieje ziemi”, „grabieżcy ziemi” lub „kombinatorzy z Północy” [ang. carpetbagger – osoba zmieniająca miejsce pobytu z oportunistycznych względów. Słowo to oznacza człowieka, który po Wojnie Secesyjnej, w okresie „rekonstrukcji” południowych stanów, przybywa z Północy, aby spekulować, dorobić się fortuny lub wybić się w polityce, korzystając z trudnej sytuacji Południowców – przyp.]

„Terroryści”

Z technicznego punku widzenia, aby być „terrorystą”, trzeba celowo wywołać przerażenie w społeczeństwie (albo zamierzać to zrobić). Jednak termin ten został zupełnie sprostytuowany przez rządy, poszczególne osoby oraz organizacje, używające go dla własnych korzyści, szczególnie od roku 2001. Agencja rządowa może po prostu twierdzić, że jakaś osoba, grupa albo organizacja to terrorysta (terroryści). Jednak o tym, czy coś jest terroryzmem, czy nie, przesądza perspektywa tych, których zjawisko dotyka. Afgańczycy prawdopodobnie czuliby się przerażeni i sterroryzowani nocnymi nalotami na ich domy przez wojska NATO, ale ludzie na Zachodzie nie nazywają NATO organizacją terrorystyczną. Podobnie jest z Gazą i Zachodnim Brzegiem, które rzekomo są pełne terrorystów, a w Izraelu jakoby nie ma żadnego, chociaż Izrael zabił o wiele więcej Palestyńczyków niż odwrotnie. Tu trudno będzie znaleźć lepszą terminologię, może więc należałoby zachęcać do używania zawsze dodatkowego określenia, jak na przykład „terrorysta według Amerykanów, „tajni terroryści”, itd. Innym wyjściem może być po prostu zminimalizowanie stosowania słowa „terrorysta” i znajdowanie odpowiedniejszych określeń, takich jak żołnierz itp.

„Obrona”

Wojska USA podlegały kiedyś Departamentowi Wojny. Teraz jest to „Departament Obrony” (Department of Defense, DOD), mimo że bez najmniejszego problemu można by wykazać, iż stosowniejszym byłoby nazwanie go „Departamentem Ataku” (Departament of Offence). Wszelkie militarystyczne przedsięwzięcia zazwyczaj lepiej wyglądają, kiedy określane są jako działania defensywne, a nie ofensywne, przy czym zależy to oczywiście od źródła. Na przykład działania wojska i sił bezpieczeństwa Syrii mogą być prowadzone obronnie (przeciwko najemnikom), ale poplecznicy najemników zaszufladkują wszystkie takie syryjskie posunięcia rządu jako atak, na przykład „atak na własny naród”. Często stosowniejszymi niż „obrona/obronny” określeniami mogą być „ofensywa/ofensywny”, „stłumienie”, „ucisk”, itd. Bardziej neutralnym terminem będzie „reagujący” albo „w odpowiedzi na”. I tak DOD powinno być przechrzczone na DOO, podobnie jak izraelskie IDF [Israel Defence Forces, Siły Obronne Izraela] na IOF [Izrael Offence Forces, Siły Ataku Izraela].

„Inteligentny”

Określenie z biegiem czasu używane coraz częściej, na przykład w nazwie „inteligentna bomba” (smart bomb). Definicja przymiotnika „inteligentny” z natury obejmuje albo zakłada inteligencję, ale inteligencja może być przypisana tylko zwierzętom i ludziom (chociaż ich „inteligencja” jest często wątpliwa). W większości wypadków, określnik „inteligentny” jest stosowany do przedmiotu, który zawiera taki czy inny komputer. Ale komputery nie potrafią myśleć i nie są inteligentne… są po prostu maszynami napędzanymi przez kod. Termin „inteligentna bomba” jest niemoralnym przypisaniem przymiotnika. Dlaczego wszystkie inne bomby nie są nazywane „głupimi”? Poprawniejszy byłby termin „naprowadzana bomba”; w tym kontekście można by przynajmniej rozważać, jak dobrze została naprowadzona, podczas gdy przymiotnik „inteligentna” wydaje się być arbitralnie binarny – albo coś jest inteligentne, albo nie jest (czyli jest wtedy głupie?).

„Protestujący”, „bojownicy”, „powstańcy”, „aktywiści”, „buntownicy”, „ekstremiści”, „radykałowie”, itp.

Jako że wszystkie te słowa opierają się w zasadzie na charakterystykach co ktoś robi, robi się zamieszanie, kiedy, bojownik pewnego dnia jest, powiedzmy, protestującym. Bycie Irańczykiem, mężczyzną, czy chrześcijaninem (itd.) nie ma odniesienia do działania, nie można być np. „iranizującym”. Stąd, z definicji, takie charakterystyki, poza tym, że są (często celowo) mało konkretne i mylące, jednego dnia mogą być poprawne, a innego, nie. Protestujący może z powodzeniem być w danym momencie bojówkowym protestującym aktywistą. Szkoda, że nie ma jednego słowa, obejmującego to wszystko. I znowu, pomóc może używanie przymiotników: określenie „protestujący” staje się czystsze w formie „spokojni protestujący”, „powstańcy” zyskują na jasności jako „kiepsko uzbrojeni powstańcy obywatelscy”, itd.

Ross Ruthenberg jest analitykiem politycznym z Chicago.

Przekład: PRACowniA
Artykuł na SOTT.net: Media Disinformation and the Use of Language

Reklamy

Dodaj komentarz »

Brak komentarzy.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: