PRACowniA

9 lutego 2012

Prawdziwa miłość a nie tylko prawdziwe zauroczenie

Sandra L. Brown
Safe Relationships Magazine
9 lutego 2010

© yana182 / Yana Photography

Tak wielu ludzi myli uczucie „zauroczenia” z emocją, jaką jest miłość. Jest oczywistym, że dla tych, którzy trwają w chronicznie niebezpiecznych i patologicznych związkach, te dwa elementy są ze sobą „pomieszane”. Nieumiejętność rozróżnienia i oddzielenia tych pojęć może utrzymywać ludzi na tej samej ścieżce selektywnego wybierania związków, ponieważ ciągle w ten sam sposób dokonują wyboru i trafiają na osoby tego samego typu!

Zauroczenie jest w dużym stopniu nie tylko nieświadome, lecz ma również podłoże fizyczne. W istocie, istnieje coś takiego jak „erotyczne piętno” [z ang. erotic imprint], należące do sfery nieświadomości i kierujące naszym zauroczeniem. (Omawiałam ten temat w książce Dangerous Man). Nasze erotyczne piętno zostaje dosłownie „wdrukowane” w młodości w naszą psychikę – w wieku, kiedy zaczynamy zauważać płeć przeciwną i odczuwać do niej pociąg. Jak wspomniałam, jest to w znacznej mierze pociąg nieświadomy. Na przykład lubię krępych ciemnowłosych mężczyzn. Jak tylko widzę tego typu wizerunek, ów mężczyzna staje się dla mnie „atrakcyjny”. To, kogo uznam za atrakcyjnego, może się odrobinę „zmieniać”, lecz nie uznam za uroczego Brada Pitta. Mogę odpuścić zdecydowanie „krępą” budowę, lecz nie zrezygnuję z innych cech, które sprawiają, że mężczyzna staje się dla mnie pociągający. Lubimy to, co lubimy. Na przykład, za atrakcyjnych uznaję Johny’ego Deppa czy George’a Clooneya. Nie lubię żadnego z blondynów ani typów nadmiernie wysokich i patykowatych.

Jeśli sięgniesz pamięcią wstecz i zastanowisz się, co jest dla ciebie podstawą „atrakcyjności”, możesz odkryć pewne wzorce. Jednakże atrakcyjność może również bazować na zachowaniu bądź na rodzaju emocjonalności. Na przykład, niektóre kobiety czują pociąg do facetów z ogromnym poczuciem humoru. Te cechy stanowią o atrakcyjności. Inne z kolei mogą pociągać atletyczni faceci – nie dlatego, jak sport kształtuje ich ciało, lecz z powodu specyficznego zachowania sportowców. Pociąg może być subtelny – jak nieświadome piętno erotyczne, które sprawia, że upatrujemy sobie mężczyzn, opierając się na ich fizycznych atrybutach – ALBO też pociąg może prowadzić do wybierania związków opartych na cechach behawioralnych lub emocjonalnych, jak oznaki empatii, uczynność bądź przyjacielskość. (Omawiałam wasze własne silne skłonności do empatii, uczynności i przyjacielskości w książce „Women Who Love Psychopats” [Kobiety, które kochają psychopatów].)

Chociaż cechy te mogą kierować nami przy wyborze związków, to nie stanowią one podwaliny miłości. Są podstawą selekcji.

Często na sposób wybierania związków bardziej wpływa atrakcyjność niż cokolwiek innego. Wiedza o tym, „kogo” i „jakie typy” uznajecie za atrakcyjne, pomoże wam zrozumieć wasze wzorce selekcji. Niektórzy ludzie wybierają cechy charakteru – uczynność, humor, łagodność lub inną właściwość, ku której wydają się być przyciągani. Inni kierują się raczej fizycznością i to ona stanowi dla nich czynnik decydujący o „tak” lub „nie”. Może lubicie blondynów lub niebieskookich. To także może kierować waszym wzorcem selekcji.

Jeszcze co do odczuwania pociągu, czasami wzorcami selekcji może kierować Pourazowa Atrakcyjność. Ludzie, którzy byli maltretowani, zwłaszcza jako dzieci, mogą posiadać wzorce nietypowe i destrukcyjne. Chociaż może się to wydać odwrotnością tego, czego oczekiwaliście, wzorce te są w dużym stopniu napędzane przez nierozwiązane traumy. Ludzie, którzy wychowywali się w domach alkoholików, w rodzinach dysfunkcyjnych lub w których byli wykorzystywani, skłonni są do powtarzania tych wzorców przy dobieraniu sobie partnerów. Często wybierają osoby o „cechach” podobnych do maltretującego, nie opiekuńczego, bądź uzależnionego dorosłego, z którym dorastali lub musieli mieć kontakt. Mogą to być cechy fizyczne (wygląd), behawioralne (zachowanie) bądź emocjonalne (sposób wkorzystywania czy odrzucania). W każdym razie, nierozwiązane problemy maltretowania skłaniają ich do ciągłego wchodzenia w związki z osobami maltretującymi. Jako dorośli nie rozumieją, dlaczego na partnerów wciąż wybierają sobie tych, którzy ich wykorzystują, zaniedbują, czy są nałogowcami. To, co pozostaje nierozwikłane, powtarza się w kółko przez całe życie, dopóki nie zostanie rozwiązane.

Jeśli więc nie masz pojęcia, że o twoich wyborach (selekcji) decyduje atrakcyjność (dobra, zła bądź patologiczna), wciąż wybierasz w ten sam sposób i dostajesz ciągle to samo. Lecz ponieważ na świecie bez przerwy używa sie słowa „miłość”, i ty go używasz. Swoje oparte na atrakcyjności wybory (które w wielkiej mierze są dysfunkcyjne) nazywasz „miłością”, a potem dziwisz się i nie możesz zrozumieć natury tej tak zwanej „miłości”. Twoje zauroczenie NIE jest miłością. To zwykłe zauroczenie, oparte na pociągu. O tym, jaka to „miłość”, decyduje przede wszystkim to, co dzieje się w związku, a co się w nim nie dzieje.

Pamiętacie wers z Biblii „Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest, nie szuka swego…”? Pokazuje on, jak miłość „skupia się na drugiej osobie” – nie w postaci uzależnienia od niej/niego i gorączkowej potrzeby, ale w sposób, który pomaga innym być wzajemnie od siebie zależnymi w związkach. Miłości często przypisywane są takie pozytywne atrybuty, jak:

Radość – umiłowanie uśmiechania się

 Spokój – umiłowanie odpoczynku

 Cierpliwość – umiłowanie oczekiwania

 Życzliwość – umiłowanie wrażliwości na uczucia innych

 Dobroć – umiłowanie zważania

 Wierność – umiłowanie dowodzenia stałości

 Łagodność – umiłowanie ustępliwości

 Samokontrola – umiłowanie przezwyciężania nad samolubnymi skłonnościami

–         Źródło nieznane

 (A teraz zastanów się, czy którakolwiek z tych cech opisała patologiczny związek miłosny? Nie wydaje mi się…)

“Jak długo wierzymy, że ktoś inny ma moc uszczęśliwienia nas, tak długo wystawiamy się na rolę ofiary” (Z: Codependence: The Dance of Wounded Souls [Współuzależnienie. Taniec zranionych dusz])

W nadchodzący dzień świętego Walentego zdajcie sobie jasno sprawę, czym jest miłość, a czym zauroczenie. Jest to czas, kiedy możecie poczuć ochotę wznowienia z nim kontaktu. Pozwólcie, że wam przypomnę – NIC się nie zmieniło. Jego patologiczna natura jest wciąż taka sama. I może się zdarzyć, że 15 lutego będziecie siebie nienawidzić za wznowienie tego kontaktu z powodu jednego złudnego momentu słabości walentynkowej – dnia, kiedy świat nie skupia się na miłości, a na manipulacji, kontroli, czy wszystkim innym niż miłość. Jeśli otworzycie mu drzwi, przez nasttępne tygodnie lub miesiące będziecie próbowały się go pozbyć i ponownie z nim zerwać wszelkie kontakty.

Aby wic zapobiec ewentualnemu powtórzeniu się sytuacji, lepiej za wczasu znajdźcie sobie kogoś, na kim możecie polegać, i zaplanujcie coś do zrobienia! Żeby nie czuć się tego dnia samotną, idźcie z przyjacielem do kina, umówcie się na kolację, zróbcie coś, co wymaga działania i wzięcia odpowiedzialności zaa swoją  samotność. Cokolwiek zrobicie, oprzyjcie się mechanicznemu odruchowi skontaktowania się z nim. Jeden dzień w kalendarzu poświęcony miłości to zwyczajna ILUZJA.


źródło: Real Love Not Just Real Attraction
(przekład PRACowniA)

Reklamy

Dodaj komentarz »

Brak komentarzy.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: