PRACowniA

8 listopada 2011

Manifest nadchodzącej Drugiej Amerykańskiej Rewolucji

Carmen Yarrusso
Information Clearinghouse
19 października 2011

© cnbc.com

Ogromna niesprawiedliwość społeczna, tak widoczna na całym świecie, wreszcie osiągnęła punkt krytyczny. Można już wyczuć w powietrzu rewolucję. My, mieszkańcy Ziemi, mamy w końcu dosyć. Wielkie cierpienie, wywołane przez skorumpowane rządy na całym świecie, lada chwila obudzi całą ludzkość dla wspólnej sprawy.

Dokonując próby samospalenia, Tunezyjczyk Mohammed Bouazizi rozniecił iskrę rewolucji na rzecz sprawiedliwości społecznej, która ostatecznie obejmie każdy skorumpowany rząd na świecie. Ogień ten nie zgaśnie, dopóki my, mieszkańcy Ziemi nie połączymy się w tej rewolucji i nie odbierzemy władzy elicie oligarchów, którzy kontrolują rządy.

Niedługo ten ogień rozgorzeje w Ameryce, światowym epicentrum skorumpowanych rządów. Każdego roku lobbyści korporacyjnych grup interesu przekazują milionowe łapówki naszym rządowym „przedstawicielom” w zamian za miliardy dolarów z naszych podatków. Przykładowo, tylko w zeszłym roku koncerny paliwowe – najbogatsze spośród wszystkich gałęzi przemysłu – dały naszym „przedstawicielom” 28 milionów dol. w zamian za zwolnienia podatkowe o równowartości 3,8 miliarda dol.

Elita oligarchów zbija bajeczne fortuny, podczas gdy rekordowa liczba 44 milionów Amerykanów żyje w ubóstwie, równie rekordowa liczba 40 milionów Amerykanów korzysta z bonów na żywność, 30 milionów jest bezrobotnych lub pracuje na okrojonym etacie, 6 milionów przestało szukać pracy, miliony straciły swoje domy przez długi u tych samych bankierów, którym państwo rzuciło miliardy dolarów podatników na ratunek, i, w przeciwieństwie do naszych uprzywilejowanych „reprezentantów” w Waszyngtonie, 51 milionów Amerykanów nie ma ubezpieczenia zdrowotnego. Ameryka  jest gotowa do rewolucji.

Nasz rząd czynnie pomagał bankierom rabować naród amerykański z miliardów dolarów, a potem bezczelnie wpompował w tych łotrów kolejne miliardy z naszych podatków. Przyjmując milionowe łapówki od sektora ubezpieczeń zdrowotnych, nasz rząd jednocześnie odmówił choćby rozpatrzenia indywidualnego i sprawdzonego systemu opieki zdrowotnej, który kosztuje połowę naszych obecnych składek, zapewnia najlepszą opiekę zdrowotną i obejmuje wszystkich obywateli! Zaledwie te dwa przykłady ujawniają całkowitą pogardę naszego rządu dla sprawiedliwości społecznej oraz intelektualnej uczciwości. Ameryka jest gotowa do rewolucji.

Przed laty politycy starali się maskować swoją nieuczciwość. Nasz obecny rząd otwarcie sprzedaje swoich obywateli, czując się bezkarnym. Obama zawarł układ z koncernami farmaceutycznymi, który będzie kosztować Amerykanów kolejne miliardy dolarów wydane na leki. Większość społeczeństwa była przeciwna dalszemu przekazywaniu najbogatszym miliardów dolarów z podatków, ale to było bez znaczenia dla naszych „przedstawicieli”. Tylko poklepali się po plecach za przyjęcie „kompromisowej” ustawy, zwiększającej ulgi podatkowe najbogatszym (rzucając parę okruszków zwykłym Amerykanom), jednocześnie wstrzymując podwyżki pracownikom państwowym (co de facto oznacza podniesienie podatków milionom Amerykanów klasy średniej), zmniejszając przydziały na olej opałowy dla ubogich oraz obcinając wiele innych programów pomocowych właśnie teraz, kiedy zwykli Amerykanie tej pomocy najbardziej potrzebują. Ameryka jest gotowa do rewolucji.

Dokumenty z WikiLeaks potwierdziły, że nasz rząd często okłamuje nas w sprawie swojej polityki zagranicznej. Nasz rząd daje łapówki, grozi albo surowo karze zagraniczne władze, które opierają się hegemonii USA. Nasz rząd dokonał inwazji na Irak, opierając się na steku kłamstw, które będą kosztować amerykańskich obywateli biliony dolarów (nie wspominając o tysiącach zmarłych Amerykanów i setkach tysięcy Irakijczyków). W akcie zupełnej pogardy dla naszej inteligencji, nasz rząd nazwał swoją bezprawną inwazję operacją “Iracka Wolność”. Prawo międzynarodowe nic nie znaczy dla naszego rządu, który ostatnio jako jedyny zawetował rezolucję ONZ, potępiającą izraelską ekspansję nielegalnych osiedli na skradzionej i okupowanej przez nich ziemi (za jej przyjęciem opowiedziały się Francja, Niemcy, Wlk. Brytania, Brazylia, RPA oraz Indie). A mimo to rząd mówi nam, że świat nas nienawidzi za nasze swobody obywatelskie. Ameryka jest gotowa do rewolucji.

KAŻDEGO roku nasz rząd przekazuje miliardy dolarów z naszych podatków różnym brutalnym i represyjnym rządom (co najmniej 4 miliardy trafiają do samego Izraela), gdzie miliony ludzi żyją w skrajnym ubóstwie bez prawdziwych praw politycznych. Jeśli jednak ci uciskani ludzie odważą się zawalczyć o godne życie, zostają nazwani „terrorystami”, a kolejne miliardy dolarów podatników wydaje się na mordowanie terrorystów, których zrodziła niesłuszna polityka zagraniczna naszego rządu. Obciążając nas setkami miliardów dolarów KAŻDEGO roku, które równie dobrze można by przeznaczyć na rzecz amerykańskiego społeczeństwa, nasz rząd obecnie wydaje na wojnę i jej przygotowanie więcej niż wszystkie państwa razem wzięte. Ale przecież świat  nas nienawidzi za nasze swobody obywatelskie. Ameryka jest gotowa do rewolucji.

Dlaczego nie da się naprawić naszego zepsutego systemu politycznego

Próba zreformowania do cna skorumpowanego stronnictwa politycznego innym, równie sprzedajnym, to jak nastawiać złamaną rękę drugą złamaną ręką. Olbrzymia większość Amerykanów ma świadomość, że wybieranie nowych „przedstawicieli” jest zwykłym przestawianiem leżaków na Titanicu (poznaj nowego szefa – jest taki sam, co poprzedni). Obie partie biorą łapówki i są zależne od tej samej finansjery. Jedyną rzeczą, jaką te pokazowe wybory zmieniają, jest to, która grupa interesu wyciągnie od nas dolary z podatków i jak dużo ich zdobędzie.

Jest wielu uczciwych członków Kongresu. Jednak są oni praktycznie bezsilni w obliczu na wskroś zepsutego systemu politycznego, gdzie używa się różnorodnych intryg w celu zablokowania ustawy korzystnej dla społeczeństwa amerykańskiego, lub też odwrotnie, przepchnięcia ustawy, na której zyskają dane grupy interesu. By dać przykład, projekt ustawy służącej zwykłym ludziom może zostać sparaliżowany przez obstrukcję parlamentarną albo decyzją komisji stałej Kongresu nawet bez jednomyślności kongresmenów. To wyraźnie skorumpowany system.

Członkowie Kongresu wiedzą, że jeśli nie będą grać według tych oszukańczych zasad, wkrótce wylecą ze stanowiska. Nasi „przedstawiciele” regularnie wymuszają na swoich kolegach głosowanie wbrew ich sumieniom za pomocą układów, łapówek i gróźb. Wiele głosów zależy całkowicie od decyzji partii. Osobiste korzyści polityczne i chęć reelekcji stoją wyżej od społecznego dobra.

Nie trudno zobaczyć, jak łatwo nasz system polityczny poddaje się łapówkarstwu czy wymuszeniom (gwarantują to przeróżne intrygi dostępne dla naszych „reprezentantów”). Właśnie dlatego widzimy tyle przykładów ewidentnie niedorzecznych ustaw, które jednoznacznie faworyzują grupy interesu na niekorzyść amerykańskiego społeczeństwa. Nie miejmy złudzeń, nasz system polityczny jest stworzony, by działać dokładnie w taki sposób.

O ile najpotężniejszy na świecie i zarazem najbardziej zepsuty system polityczny (oparty na układach, wymuszeniach, a zwłaszcza na oszustwach) nie zostanie obalony, a jego miejsca nie zajmie system oparty na rozumie, wszyscy ludzie na świecie znajdą się w jeszcze gorszej sytuacji.

Dlaczego druga rewolucja amerykańska jest naszą jedyną opcją

Wybór jest prosty: albo rewolucja, albo wszystko po staremu. Nasz system polityczny ewidentnie nie chce dopuścić do jakiejkolwiek zmiany. Poza tym, elita oligarchów kontrolująca nasz rząd nigdy nie oddałaby władzy (i płynących z niej wielkich pieniędzy) bez walki. Czy ktokolwiek o zdrowych zmysłach sądziłby inaczej?

Zmiana amerykańskiego rządu z takiego, który sprzedaje się każdemu, kto zapłaci najwięcej, na taki, który kieruje się interesem społeczeństwa, nie będzie zmianą małą, ani nawet dużą. To będzie rewolucyjna zmiana. Naszym zadaniem jest zastąpić noc dniem, nieprawość sprawiedliwością. Musimy zastąpić nasz obecny system polityczny jego zupełnym przeciwieństwem. Musimy obalić niedorzeczny – celowo – system, zastępując go takim, który będzie oparty na rozumie, obarczy kongresmenów odpowiedzialnością za ich czyny i zaprowadzi intelektualną uczciwość.

Racjonalny system polityczny zagrożeniem obecnego rządu

System polityczny oparty na rozsądku zniszczy wielomilionowy sektor lobbingowy, ponieważ grupy interesu wykładają ogromne sumy tylko na nierozsądne ustawy (albo ochronę przed takimiż, opłaconymi przez konkurencję). Poza filantropami, grupy interesu nie zapłacą wiele za racjonalną ustawę. Pieniądze z łapówek praktycznie skończą się wraz z nadejściem racjonalnego systemu politycznego.

To by oznaczało, że nasi „przedstawiciele” utracą główne źródło gotówki, bowiem nie będą mogli dłużej oferować swoich politycznych wpływów za wysoką cenę. (“Psst, daj mi 100 tysięcy na kampanię, a będę mocno zabiegał o przepchnięcie przez Senat twojej bardzo rozsądnej ustawy.”)

Oczywiście nadal będzie trwać rywalizacja pomiędzy rozsądnymi ustawami tocząca się za nasze ograniczone podatki, w ramach której pojawią się grupy interesu, oferujące członkom Kongresu umiarkowane sumy za prezentowanie jasnych i przekonujących argumentów po ich myśli (przy gwarancji, że rozsądek bierze górę). Grupy interesu nie będą jednak skłonne wydawać wielkich sum, by wpłynąć na daną ustawę (jak ma to miejsce dziś), ponieważ o przyjęciu lub odrzuceniu ustawy decydować będzie jej sensowność, a nie czyjaś siła polityczna oparta na układach, wymuszeniach i oszustwie.

System polityczny oparty na rozsądku będzie raczej wyłaniać członków Kongresu spośród ludzi o widocznych kwalifikacjach, a nie tak jak w obecnym systemie, gdzie władzę zdobywają przeważnie zręczni mówcy, wkradając się w łaski komu tylko można. Jeśli nie kłamiesz świetnie z uśmiechem na twarzy, nie startuj do Kongresu. Rozsądny system polityczny przedkładałby solidność nad wygląd zewnętrzny, w przeciwieństwie do obecnego.

Także odwrotnie do obecnego systemu, gdzie oszustwo jest jego nieodłącznym elementem, system polityczny oparty na rozsądku surowo ukarze każdego, kogo przyłapie się na kłamstwie. Na przykład nauka, system oparty na rozumie, nigdy nie tolerowałby naukowców fałszujących dane, unikających wglądu w ich badania, czy jakichkolwiek innych oszustw. Ma się rozumieć, te i inne formy oszustwa są dziś powszechną praktyką w Kongresie.

Komentarz (Sott): Niestety, nauka nie opiera się już na rozumie, a naukowców co i rusz przyłapuje się na fałszowaniu danych w celu poparcia wizji swoich mocodawców – zobacz The Corruption of Science in America

Zrozumieć mechanizm oszustw w Kongresie

Nasz rząd nie może po prostu przekazać dolarów ściągniętych z naszych podatków grupom interesu; musi wmówić nam, że dając im nasze pieniądze robią to dla naszego dobra. Rząd nie powie na przykład: „zamierzamy dokonać inwazji na Irak w celu przejęcia jego złóż ropy”. Nie, nasz rząd musiał omamić nas bronią masowego rażenia, aluminiowymi pojemnikami i fiolkami z wąglikiem.

Najpotężniejszym narzędziem oszustwa naszego rządu, a w zasadzie jego ramieniem propagandy, są służalcze wielkie media. Mają one rzekomo informować nas o działaniach rządu. Ale jako żądne zysku korporacje, które biorą miliardy od naszych „przedstawicieli” (np. za kłamliwe 30-sekundowe reklamy telewizyjne), są o wiele bardziej skłonne promować i utrzymywać rządowe oszustwa, niż je ujawniać. To najzwyczajniej dobry biznes.

Nasi „przedstawiciele” używają wielorakich intryg, by nas omamić. Jednak wszystko sprowadza się do jednej rzeczy – uników. Żaden zwolennik niedorzecznych praktyk rządu nie jest w stanie obronić ich jasną, racjonalną argumentacją. Prezentują więc płytkie, pokrętne wyjaśnienia (posłusznie przekazywane społeczeństwu amerykańskiemu za pomocą mainstreamowych mediów), a potem zwyczajnie unikają odpowiedzi na pytania o wyraźne nieścisłości w ich wywodach.

Założenie portalu Wikiarguments mogłoby zakończyć ten proceder uników, a sami kongresmeni musieliby odpowiadać za swoje słowa.

Istota Wikiarguments – i dlaczego zrewolucjonizowałaby rząd

Nasz obecny system polityczny, przy ogromnej pomocy mainstreamowych mediów, umożliwia, a nawet promuje stosowanie rażących oszustw i unikanie odpowiedzialności przez naszych „reprezentantów” w rządzie. Nigdy nie muszą podawać jasnych i racjonalnych argumentów dla uzasadnienia swojego stanowiska; zaś dzięki temu, że ich argumentacji nie ma na papierze, nie można jej przeanalizować.

Obecnie sponsorzy i zwolennicy niedorzecznego ustawodawstwa prezentują płytką i pokrętną argumentację swoich koncepcji, a następnie unikają dyskusji na ich temat. Mainstreamowe media robią niewiele, by podważyć te wyjaśnienia, a gdy już to robią, nasi „przedstawiciele” po prostu wyrzucają z siebie jeszcze więcej nieczytelnego nonsensu, grając na zwłokę.

Dzięki portalowi Wikiarguments takie unikanie odpowiedzialności skończyłoby się, ponieważ nasi „przedstawiciele” musieliby nie tylko uzasadniać swoje stanowiska z góry, ale, co ważniejsze, obronić je przed krytyką, używając jasnej, racjonalnej i pisemnej argumentacji. W przeciwieństwie do efemerycznych wywiadów telewizyjnych, „debat” czy publicznych oświadczeń naszych „przedstawicieli”, zamieszczenie ich najlepszych argumentów na Wikiarguments umożliwiłoby wszystkim Amerykanom samodzielne ich przeanalizowanie i poddanie krytyce.

Czysty idiotyzm naszego obecnego systemu politycznego nietrudno zauważyć. W przeciwieństwie do Kongresu, Sąd Najwyższy prezentuje najlepsze argumenty za i przeciw w celu uzasadnienia swoich decyzji, udostępniając je do wglądu w Internecie. A co by było, gdyby sędziowie Sądu Najwyższego nie musieli uzasadniać i bronić swoich wniosków jasnymi, racjonalnymi i pisemnymi argumentami? Przypuśćmy, że mogliby tylko głosować za wyrokiem i unikać wyjaśnień. Czy nie byłby to zamach na prawdę oraz czysty idiotyzm takiego systemu?

A gdyby naukowcy nie musieli uzasadniać i bronić swoich stanowisk przejrzystą argumentacją na piśmie? Załóżmy, że tylko prezentowaliby swoje wnioski i unikali ich krytyki. Czy nie byłby to zamach na prawdę oraz czysty idiotyzm takiego systemu?

Dlaczego więc nie widzimy ataku na prawdę i czystego idiotyzmu w systemie politycznym, który pozwala naszym „przedstawicielom” unikać stosowania racjonalnej argumentacji na obronę swojego postępowania (zamieszczenie w Internecie argumentów obu stron)? Czy spójność wniosków Kongresu jest dla nas mniej ważna od spójności wniosków Sądu Najwyższego albo naszych naukowców?

Czy nie jest idiotyzmem stawiać Sądowi Najwyższemu i naukowcom wysoki rygor zgodności z prawdą, a jednocześnie całkowicie odrzucić go w przypadku naszych „przedstawicieli”, oczekując jednocześnie wszystkiego z wyjątkiem ogromnego cierpienia – rzecz jasna, z winy skorumpowanego rządu – w kraju i na całym świecie?

Ameryka jest gotowa do rewolucji.

Korzyści płynące z systemu Wikiarguments

Wikiarguments to portal internetowy, oparty na systemie wiki, który w założeniu wymuszałby na kongresmenach odpowiedzialność za ich decyzje, utrudniając im stosowanie oszustw. Zapewniałby bezpieczeństwo anonimowym działaniom na rzecz ujawnienia rządowych oszustw, ale też, co ważniejsze, stworzyłby prosty system pociągania do odpowiedzialności naszych „reprezentantów”, którzy musieliby przedstawiać jasne, racjonalne uzasadnienia swojego postępowania (w przeciwieństwie do wykrętnych bzdur, którymi nas karmią obecnie).

Taka strona internetowa prezentowałaby do porównania przejrzyste argumenty za i przeciw wszystkich ustaw Kongresu. Nie potrzebowalibyśmy telewizyjnych ekspertów, którzy interpretują za nas działanie rządu; znalibyśmy przecież argumenty obu stron z pierwszej ręki. Wszelkie próby uników lub niespójność argumentów którejkolwiek ze stron szybko zostaną wyłapane. Do tego opcja wyszukiwania pozwoli nam znaleźć najlepsze argumenty za i przeciw dowolnej ustawie.

Przy prezentacji projektu ustawy nasi „przedstawiciele” zań odpowiedzialni musieliby dokonać jasnego uzasadnienia zalet tej ustawy (zamieszczając je na stronie Wikiarguments). Przeciwnicy tej ustawy także musieliby podać jasne argumenty (które też znajdą się w Internecie), uzasadniające jej krytykę.

Oto co sprawia, że portal Wikiarguments byłby potężną bronią przeciwko rządowym oszustwom: poszczególne argumenty są dynamiczne. Jak zobaczycie, dynamiczne argumenty zapobiegają zwykle wielu intrygom i pogrążają kłamców, a zarazem wychodzą na korzyść prawdomównym kongresmenom. Wikiarguments działałoby na zasadzie Wikipedii, przy czym każde hasło miałoby wiele odnośników (argumenty za i przeciw), odmiennie niż w Wikipedii.

W ten sposób każdy członek Kongresu mógłby edytować – wprowadzać aktualizacje i usprawniać – wikiargumenty wedle uznania. Obie strony będą mogły zmieniać swoje argumenty w razie pojawienia się nowych faktów, w celu poprawek czy wykazania słabości argumentacji strony przeciwnej. Tym samym wikiargumenty obu stron – za i przeciw – będą wynikiem wspólnych wysiłków, prowadzących do wykreowania najlepszego w danej kwestii argumentu przez każdą ze stron (osiągnięcie konsensusu w sprawie danej ustawy).

Wikiarguments różniłoby się znacznie od internetowych forów, gdzie toczą się niekończące spory, ponieważ w założeniu ma osiągnąć określony cel: wypracowanie przez obie strony najlepszych na daną chwilę argumentów w określonej kwestii. Nacisk zostałby położony na stworzenie jasnej, zwięzłej i racjonalnej argumentacji, którą będzie można przeciwstawić argumentom strony przeciwnej – i co będzie powszechne dostępne w Internecie.

Społeczeństwo amerykańskie mogłoby śledzić rozwój tego sporu w Internecie. Nasi „przedstawiciele” nie będą w stanie nas oszukać, ponieważ każdy unik, niedociągnięcie, przewrotność lub inne oszukańcze praktyki zostaną wyłapane przez stronę przeciwną, która zamieści je w Internecie do publicznej wiadomości.

Jednak obecnie niedorzeczne ustawy mają zwolenników wśród obu partii politycznych, ponieważ obie są opłacane przez tych samych oligarchów. W jaki sposób Wikiarguments zmuszałoby naszych „reprezentantów” do przedstawiania szczerych argumentów przeciwko niedorzecznym ustawom? Prezentując po dodatkowym argumencie za i przeciw dla danej ustawy, które każdy człowiek mógłby anonimowo edytować, jak to się dzieje z hasłami Wikipedii.

Dzięki tym wikiargumentom społeczeństwo amerykańskie miałoby bezpośredni wkład w tworzenie ustaw. Osoba odwiedzająca stronę miałaby do wglądu dwie pary argumentów za i przeciw danej kwestii (ustawy), jedną parę stworzoną przez członków Kongresu, a drugą powstałą z inicjatywy społeczeństwa. Gdyby nasi „przedstawiciele” sprzymierzyli się z sobą i nie przedłożyli przekonujących argumentów przeciw niekorzystnej ustawie, wikiargumenty społeczeństwa ujawnią to intryganctwo rządu.

Trafne wikiargumenty wyraźnie będą odstawać od zwodniczych prób rządu. Dlaczego? Otóż będzie w miarę łatwo wysunąć jasne i przekonujące argumenty, kiedy prawda jest po twojej stronie. W przeciwnym wypadku, najlepsze co możesz zrobić, to wymyślić sprytne, pozornie słuszne argumenty.

Ale nawet sprytnie obmyślone zwodnicze argumenty nie wytrzymałyby szczegółowej analizy, jakiej poddanoby je na Wikiarguments. W końcu cały świat będzie śledził ten spór i zawsze ktoś wykaże słabość któregoś argumentu i każdą próbę oszustwa. Nieuczciwi politycy nie mogliby dłużej chować się przed nami, ani unikać krytyki.

Wnioski

Thomas Paine powiedział: „Jedynie kłamstwo, a nie prawda, wzdryga się przed próbą”. Tylko nieuczciwi członkowie Kongresu nie będą chcieli uzasadniać swoich postaw jasnymi, i racjonalnymi argumentami, złożonymi na piśmie.

Niedorzeczna polityka wewnętrzna naszego rządu skazuje na ogromne cierpienie niezliczone miliony Amerykanów. Niedorzeczna polityka zagraniczna naszego rządu skazuje na ogromne cierpienie niezliczone miliony ludzi na całym świecie. Najbardziej bandycki rząd na świecie musi zostać powstrzymany, zanim wyniszczy nas wszystkich.

My, Amerykanie, nie możemy dłużej być owcami czekającymi na rzeź.
Ameryka jest gotowa do rewolucji.

 –
Carmen Yarrusso przez 35 lat pracował jako inżynier oprogramowania, tworząc i modyfikując systemy operacyjne (w tym oprogramowanie internetowe). Posiada tytuł Bachelor of Science z fizyki, studiował teorię gier i logikę formalną na wydziale matematyki w Brookhaven National Lab. Mieszka w New Hampshire i często pisze na niewygodne tematy.

Przekład: PRACowniA
SOTT.net: A Manifesto for the Impending Second American Revolution

Reklamy

2 komentarze »

  1. Podoba mi się pomysł z Wikiarguments, jako miejscem ścierania się rzeczowych argumentów, udostępnionych celem ich przeanalizowania i poddania ewentualnej krytyce.

    Szacunek do demokratycznych reguł gry wymaga „głosu ludu”, czyli jak najszerszego udziału społeczeństwa w podejmowaniu decyzji, zamiast zredukowanego do samego wrzucenia kartki wyborczej, po nachalnej zresztą przedwyborczej propagandzie.
    Skoro obywatel ma obowiązek, powinien też mieć możliwość zapoznania się z tym, za czym lub przeciw czemu głosuje.
    Jednak „gra” jest nierówna, bo z jednej strony mamy tzw. „wtajemniczonych”, czyli genialne eksperckie wizje, a z drugiej biernych widzów politycznego cyrku, czyli umniejszony, służalczy wobec „autorytetów” tłum, manipulowany sfabrykowanymi przekazami.

    Wygląda na to, że władza bardzo obawia się zbiorowej mądrości tłumu.

    Wypadałoby więc odnieść się do od dawna prowadzonych, szczegółowych badań w tym zakresie.
    Jakiś czas temu wzbudził moje zainteresowanie artykuł Krzysztofa Szymborskiego pt. „Jarmark idei”, czyli „Jak to się dzieje, że decyzja zbiorowiska ludzi jest z reguły trafniejsza niż decyzje najmądrzejszych osób, które są jego czlonkami? Nie bez powodu mówimy wszak o zbiorowej mądrości”.

    Nieco archaiczny artykuł, może trochę zbyt powierzchowny, jednak warty chyba przeczytania (trzeba się niestety zalogować):

    http://archiwum.polityka.pl/art/jarmark-idei,397246.html

    Komentarz - autor: Mariam — 9 listopada 2011 @ 12:39

  2. W Stanach zjednoczonych jest inny problem . To rządy tego światowego rządu -tego który chciał rządzić całym światem ,tego który bez przerwy prowokował wojny i szantażował . A TO KOSZTUJE i cały świat a w szczególności Amerykanie płacą za to . Ponadto łatwiej jest utrzymać wykształcone społeczeństwo w ryzach jak im się stworzy kryzysową sytuację . Zauważcie ile w ostatnim 10 leciu powstało ustaw w USA ograniczających swobody.FED jest w rękach „tego rządu ” ale utrzymanie ponad 300 baz na całym świecie -to kosztuje a jeszcze bazy podziemne /miasta ponad 30 tysięczne / które jak wiemy zostały zniszczone . To chyba jest teraz kosmiczna wojna . Wiemy jak się to skończy -stąd te protesty -protesty to nic innego jak budowanie świadomości jak bardzo byliśmy CAŁY ŚWIAT oszukiwani ,wykorzystywani ,są media co to nagłaśniają ..benjaminfulford.net albo divinecosmos.com ,także mój ulubiony: sott.net.
    Troszkę za grzecznie o tym piszecie … a to przecież jest bagno ./ chcieli nas zneutralizować,skasować do 500 milionów/

    Komentarz - autor: adept48 — 11 listopada 2011 @ 21:16


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: