PRACowniA

2 Listopad 2011

Plan wprowadzenia Nowego Światowego Porządku Społecznego przez elity

Filed under: Polityka,Świat wokół nas — iza @ 12:42
Tags: , ,

Richard K Moore
New Dawn
28 października 2011
Plan wprowadzenia NWO

Gdy pod koniec XVIII wieku rozpoczęła się w Wielkiej Brytanii rewolucja przemysłowa, do zarobienia było mnóstwo pieniędzy poprzez inwestowanie w fabryki i młyny, otwieranie nowych rynków i przejmowanie kontroli nad źródłami surowców. Jednakże ludzie, którzy mieli najwięcej pieniędzy na inwestycje, byli obywatelami nie tyle Wielkiej Brytanii co Holandii. Holandia była w XVII wieku czołową potęgą zachodnią, a jej bankierzy stanowili czołówkę kapitalistów. W pogoni za zyskiem, kapitał holenderski spłynął na brytyjski rynek akcji, finansując tym samym powstanie Wielkiej Brytanii, która następnie przyćmiła Holandię gospodarczo i geopolitycznie.

W ten sposób brytyjski industrializm został zdominowany przez bogatych inwestorów, a kapitalizm stał się dominującym systemem ekonomicznym. Doprowadziło to do poważnych przemian społecznych. Brytania była głównie arystokratycznym społeczeństwem, zdominowanym przez rodziny ziemiańskie. W miare zajmowania przez kapitalizm dominującej ekonomicznie pozycji, kapitaliści stali się przewodnią siłą politycznią. Struktury podatkowe oraz politykę importowo-eksportową stopniowo zmieniono na korzyść inwestorów kosztem właścicieli ziemskich.

Zwykłe utrzymanie posiadłości na wsi nie było już ekonomicznie opłacalne – trzeba było je rozwijać, przekształcać tak, aby spełniały cele produkcyjne. Wiktoriańskie dramaty pełne są opowieści o rodzinach szlacheckich, które, w zderzeniu z nowymi trudnymi warunkami, zostaly zmuszone do sprzedaży swoich nieruchomości. W udramatyzowanych opisach upadek ten jest zwykle przypisywany zanikowi pewnych cech charakterologicznych niektórych postaci, np. słabości najstarszego syna. Jednakże w rzeczywistości upadek arystokracji był częścią większych przemian społecznych, spowodowanych przez powstanie kapitalizmu.

Biznesem kapitalisty jest zarządzanie kapitałem, a zarządzanie to jest zazwyczaj obsługiwane za pośrednictwem banków i domów maklerskich. Dlatego nie powinno dziwić, że banki inwestycyjne znalazły się na szczycie hierarchii kapitalistycznego bogactwa i władzy. W rzeczywistości, istnieje kilka rodzin bankierskich, w tym Rothschildów i Rockefellerów, które zdominowały sprawy gospodarcze i polityczne w świecie zachodnim.

Giełda amsterdamska, ok. 1612, Claes Janszoon Visscher

W przeciwieństwie do arystokracji, kapitaliści nie są przywiązani do miejsca ani zobowiązani do utrzymania tegoż. Kapitał jest nielojalny i mobilny – płynie tam, gdzie można znależć największy zysk, tak jak płynął z Holandii do Wielkiej Brytanii, następnie z Wielkiej Brytanii do USA, a ostatnio zewsząd do Chin. W kapitaliźmie, podobnie jak można wyeksploatować i porzucić kopalnię miedzi, tak cały naród może być wykorzystany a następnie porzucony, co jest doskonale widoczne na przykładzie rdzewiejących obszarów przemysłowych Ameryki i Wielkiej Brytanii.

To oderwanie od miejsca w warunkach kapitalizmu prowadzi do innego niż pod rządami arystokracji rodzaju geopolityki. Król wyrusza na wojnę, gdy widzi w jej wypowiedzeniu korzyść dla swojego narodu. Historycy mogą zatem „wyjaśniać” wojny ery pre-kapitalistycznej w kategoriach zwiększania bogactwa i wpływów królów i narodów.

Kapitalista wznieca wojnę w celu osiągania zysków; co więcej, nasze elitarne rodziny bankierskie finansowały obie strony większości konfliktów zbrojnych co najmniej od I Wojny Światowej. Dlatego historycy mają problem z „wyjaśnieniem” tej wojny w kategoriach narodowych celów i dążeń.

W czasach pre-kapitalistycznych walki były podobne do partii szachów, gdzie każda ze stron stara się wygrać. W warunkach kapitalizmu konflikt zbrojny bardziej przypomina kasyno, w którym gracze rywalizują ze sobą tak długo, jak długo mogą uzyskać kredyt na więcej żetonów, a prawdziwym zwycięzcą zawsze okazuje się być „bank“ – bankierzy, którzy finansują wojnę i decydują, kto pozostanie ostatnim żywym na placu boju. Wojny są nie tylko najbardziej dochodowym ze wszystkich kapitalistycznych przedsięwzięć, ale też – wybierając zwycięzców oraz zarządzając odbudową – elity rodzin bankierskich są w stanie, z biegiem czasu, dostroić geopolityczną konfigurację tak, aby służyła ich własnym interesom.

Narody i społeczeństwa są jedynie pionkami w ich grze. W wojnach giną miliony ludzi, niszczona jest infrastruktura, a gdy świat opłakuje poległych, bankierzy liczą swoje wygrane i snują plany o swoich powojennych inwestycjach w odbudowę.

Występując z pozycji władzy, jako finansiści rządów, z biegiem czasu elita bankierska doprowadziła do perfekcji metody kontroli. Pozostając zawsze za kulisami, pociągają za sznurki kontrolujące media, partie polityczne, agencje wywiadowcze, rynki akcji oraz biura administracji rządowej. Prawdopodobnie ich największym środkiem nacisku jest kontrola nad walutami. Dzięki oszustwu z powołaniem banków centralnych, kreują cykle ożywienia i załamania gospodarczego, drukują pieniądze z niczego, a następnie udzielają rządom oprocentowanych pożyczek. Władza elitarnego gangu bankowego („banksterów”) jest zarówno absolutna, jak i subtelna …

„Niektórzy z najpotężniejszych ludzi w Stanach Zjednoczonych boją się czegoś. Wiedzą, że gdzieś tam istnieje władza tak zorganizowana, tak subtelna, tak czujna, tak zespolona, tak kompletna, tak wszechobecna, że słowa potępienia lepiej jest wypowiadać ciszej niż się oddycha.“

– Prezydent Woodrow Wilson

Koniec wzrostu – banksterzy vs kapitalizm

Na ograniczonej planecie zawsze było nieuniknionym, że wzrost gospodarczy osiągnie swój limit. Uprzemysłowienie pozwoliło nam biec na oślep ku tej granicy przez ostatnie dwa stulecia. Produkcja stała się coraz bardziej wydajna, rynki stały się coraz bardziej globalne, aż wreszcie paradygmat nieustającego wzrostu osiągnął punkt malejącej stopy zwrotu.

Rzeczywiście, punkt ten został faktycznie osiągnięty około 1970 roku. Od tamtej pory kapitał szukał wzrostu nie tyle poprzez zwiększenie produkcji, ale raczej poprzez osiąganie wyższych zwrotów ze stosunkowo płaskiego poziomu produkcji. Stąd globalizacja, która przeniosła produkcję do obszarów o niskich płacach, zapewniając większe marże. Stąd prywatyzacja, która przenosi strumień przychodów, płynący wcześniej do budżetów krajowych, do inwestorów. Stąd instrumenty pochodne i rynki walutowe, które tworzą elektroniczną iluzję wzrostu gospodarczego, bez konieczności produkcji czegokolwiek w świecie rzeczywistym.

Przez prawie czterdzieści lat system kapitalistyczny był napędzany przez te różne mechanizmy, z których żaden nie był produktywny, w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Następnie, we wrześniu 2008 roku, ten domek z kart nagle się zawalił, powalając światowy system finansowy na kolana.

Studiowanie przyczyn upadku cywilizacji uczy, że brak umiejętności adaptacyjnych grozi śmiercią. Czy nasza cywilizacja wpadła w tę pułapkę? Mieliśmy dwa wieki realnego wzrostu, gdzie dynamika wzrostu kapitalizmu pozostawała w harmonii z rzeczywistym rozwojem przemysłu. Potem mieliśmy cztery dekady sztucznego wzrostu, w którym kapitalizm był podtrzymywany przez domek z kart. A teraz, kiedy domek z kart się zawalił, podejmowane sa wszelkie starania w celu doprowadzenia do „odzyskania” – wzrostu! W oparciu o zasadę braku umiejętności adaptacyjnych, bardzo łatwo odnieść wrażenie, że nasza cywilizacja jest w trakcie upadku.

Takie wrażenie będzie po części prawidłowe, a po części błędne. W celu zrozumienia rzeczywistej sytuacji musimy dokonać wyraźnego rozróżnienia między kapitalistyczną elitą i samym kapitalizmem. Kapitalizm to system gospodarczy, napędzany przez wzrost; kapitalistyczną elitę stanowią ludzie, którym udało się przejąć kontrolę nad światem zachodnim, w czasie gdy działał kapitalizm przez ostatnie dwa stulecia. System kapitalistyczny przekroczył datę przydatności do użycia, a elita banksterów dobrze zdaje sobie sprawę z tego faktu – i adaptuje się.

Kapitalizm jest narzędziem, które pomogło wynieść banksterów do władzy absolutnej, ale nie mają oni więcej lojalności wobec tego systemu niż mają do miejsca, czy do kogokolwiek i czegokolwiek. Jak wspomniano wcześniej, myślą oni w skali globalnej, używając narody i społeczeństwa jak pionki. Określają, czym są pieniądze, i emitują je, podobnie jak bankier w grze Monopol. Mogą również stworzyć nową grę z nowym rodzajem pieniędzy. Już dawno wyrośli z wszelkiej potrzeby uciekania się do jakiegoś konkretnego systemu gospodarczego w celu utrzymania swojej władzy. Kapitalizm był przydatny w dobie szybkiego wzrostu. Dla ery nie-wzrostu przygotowywana jest inna gra.

Dlatego kapitalizm nie mógł umrzeć śmiercią naturalną. Zamiast tego, został doprowadzony do upadku przez kontrolowane wyburzenie. Najpierw podłączono go do systemu podtrzymującego życie, opartego, jak wspomniano powyżej, na globalizacji, prywatyzacji, rynkach walutowych, itp. Następnie poddano go eutanazji, poprzez podanie śmiertelnego zastrzyku, w postaci bańki na nieruchomościach i toksycznych instrumentów pochodnych. Wreszcie, Bank Rozrachunków Międzynarodowych w Bazylei – bank centralny banków centralnych – wyciągnął wtyczkę z systemu podtrzymywania życia. Zadeklarowano zasadę „mark-to-market” [„wycena do rynku”, zasada, wg której w przypadku straty wartości rynkowej aktywów należy zmienić ich wartość w księgową – przyp. tłum.], która spowodowała, że wszystkie banki posiadające aktywa wysokiego ryzyka stały się natychmiast niewypłacalne, choć dostrzeżenie tego zajęło dość długą chwilę. Każdy krok w tym procesie był dokładnie zaplanowany i zarządzany przez klikę centralnej bankowości.

Koniec suwerenności – Przywracanie Ancien Régime

Scenariusz działań po zapaści, z jego samobójczymi programami ratunkowymi, był równie starannie zaplanowany i zarządzany, jak i samo załamanie systemu finansowego. Budżety krajowe były już rozciągnięte; z pewnością nie miały rezerw, by ocalić niewypłacalne banki. W ten sposób zobowiązania ratunkowego dofinansowania banków były niczym więcej, jak przejmowaniem przez rządy nowych, astronomiczne wysokich długów. W celu obsługi tych zobowiązań, rządy musiały pożyczać pieniądze z tego samego systemu finansowego, który był ratowany!

Nie było tak, że banki były zbyt duże, by upaść; raczej to banksterzy byli zbyt potężni: złożyli politykom ofertę nie do odrzucenia. Kongres USA został poinformowany, że bez planów ratunkowych dla banków następnego dnia rano zostanie wprowadzony stan wojenny. W Irlandii ministrowie zostali poinformowani, że będą musieli zmierzyć się z finansowym chaosem i zamieszkami na ulicach. W rzeczywistości, jak wykazała to Islandia, rozsądny sposób na radzenie sobie z niewypłacalnymi bankami to przeprowadzenie kontrolowanego procesu upadłości.

Efektem tych wymuszonych działań ratunkowych był transfer upadłości z banków do budżetów krajowych. Długi banków zostały przekształcone w długi państwowe i deficyty budżetowe. Teraz, co łatwo zgadnąć, to narody poszukują ratunkowego dofinansowania, a ten ratunek mogą otrzymać tylko na określonych warunkach. Zamiast postawienia banków w stan upadłości, to nad narodami krąży widmo bankructwa.

W swojej książce „Hit-man. Wyznania ekonomisty od brudnej roboty“ John Perkins wyjaśnia, jak przez ostatnie kilkadziesiąt lat kraje trzeciego świata były wpędzane – przez różnego rodzaju naciski i oszustwa – w wieczystą niewolę za długi. Zgodnie z projektem, spłacenie tych długów jest niemoliwe. Zamiast tego, długi te muszą być okresowo refinansowane, a każda runda refinansowania pogrąża dany naród coraz głębiej w długach – i zmusza go do poddania się coraz bardziej drastycznemu dyktatowi Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW). Wraz z zaaranżowaniem krachu finansowego oraz oszustwem „zbyt duże, by upaść”, banksterzy właśnie przekroczyli Rubikon: program hit-manów, ekonomistów od brudnej roboty, działa teraz tutaj – w krajach pierwszego świata.

W Unii Europejskiej, w pierwszej rundzie narodów przeznaczonych do postawienia w stan upadłości znajdują się tzw. PIGS – Portugalia, Irlandia, Grecja i Hiszpania. Fikcja, że PIGS poradzą sobie z programami ratunkowymi, opiera się na założeniu, że era nieograniczonego wzrostu gospodarczego zostanie wznowiona. Jak sami banksterzy dobrze wiedzą, to się po prostu nie stanie. Ostatecznie PIGS zostaną zmuszone do niedotrzymania zobowiązań, a następnie upadnie reszta krajów UE. Wszystko zgodnie z projektem kontrolowanego wyburzenia.

© Louisa Gouliamaki/AFP - Starcie demonstrantów z policją pod greckim parlamentem podczas protestów przeciwko bezprecedensowym cięciom potrzebnym na kredyty z UE i MFW o wartości 120 mld € (100 miliardów funtów)Gdy naród ulega zniewoleniu poprzez zadłużenie, przestaje być suwerennym narodem, rządzonym przez swego rodzaju wewnętrznny proces polityczny. Zamiast tego znajduje się pod kontrolą dyktatu MFW. Jak widzieliśmy w trzecim świecie, a teraz dzieje się to w Europie, dyktat ten sprowadza się do cięć oszczędnościowych i prywatyzacji. Funkcje rządu są eliminowane lub prywatyzowane a majątek narodowy wyprzedawany. Krok po kroku – ponownie kontrolowane wyburzenie – państwo narodowe jest demontowane. W końcu, w katalogu podstawowych funkcji rządu zostają jedynie: tłumienie wystąpień własnej ludności przez policję oraz dbałość, by wpływy z poboru podatków były przekazywane banksterom.

W rzeczywistości, demontaż państw narodowych rozpoczął się na długo przed krachem finansowym z 2008 roku. W USA i Wielkiej Brytanii, rozpoczął się w 1980 roku, od rządów Reagana i Thatcher. W Europie kontynentalnej wziął swój początek w 1988 roku, od Traktatu z Maastricht [sic]. Globalizacja przyspieszyła ten proces demontażu poprzez eksport miejsc pracy i przemysłu, programy prywatyzacyjne, umowy o „wolnym handlu” oraz ustanowienie Światowej Organizacji Handlu (WTO), która zdemolowała wcześniejsze regulacje prawne. Wydarzenia dziejące się od 2008 roku pozwoliły na gwałtowne przyspieszenie procesu, który był już w toku.

Wraz z krachem, ratunkowym finansowaniem i całkowitą porażką wprowadzenia jakichkolwiek efektywnych programów naprawczych, nadawane sygnały są bardzo jasne: system będzie mógł zapaść się całkowicie, czyszcząc tym samym grunt dla wcześniej zaprojektowanego „rozwiązania”. W miarę demontażu państw narodowych wdrażany jest nowy system globalnego zarządzania. Jak widać, poprzez działania WTO, MFW, Banku Światowego i innych części embrionalnego stadium rządu światowego, nowy globalny system nie będzie rościł sobie pretensji do reprezentacji przedstawicielskiej lub procesu demokratycznego. Rządy będzie sprawować autokratyczna globalna biurokracja, która z kolei będzie odbierała rozkazy, bezpośrednio lub pośrednio, od kliki banksterów.

W swojej książce, „Globalizacja nędzy“ [„The Globalization of Poverty“], Michel Chossudovsky wyjaśnia, w jaki sposób globalizacja oraz działania MFW stworzyły w ciągu ostatnich kilku dekad ogromne obszary ubóstwa w całym trzecim świecie. Jak widać, w kontekście dramatycznych nacisków na cięcia oszczędnościowe, jakie nastąpiły po krachu i operacjach udzielania wsparcia rządowego bankom, projekt stworzenia obszarów nędzy już przekroczył Rubikon. W tym nowym systemie światowym nie będzie prosperującej klasy średniej. W rzeczywistości, nowy system będzie w dużym stopniu przypominał dawne czasy monarchii i poddaństwa (Ancien Régime). Banksterzy będą nową rodziną królewską, z całym światem jako ich dominium. Technokraci zarządzający globalną biurokracją oraz wysocy urzędnicy, którzy udają polityków w szczątkowych narodach, staną się uprzywilejowaną klasą wyższą. Reszta z nas, przeważająca większość, znajdzie się w roli biednych chłopów pańszczyżnianych – jeśli będziemy tymi, którzy mieli szczęście ocaleć z procesu upadku.

„Dziś Amerykanie byliby oburzeni, gdyby wojska ONZ weszły do Los Angeles w celu przywrócenia porządku; jutro będą wdzięczni. Stanie się tak z pewnością jeśli powiedzieć im o istnieniu zewnętrznego niebezpieczeństwa, niezależnie prawdziwego czy też wymyślonego, które zagraża naszej egzystencji. Tylko wtedy wszystkie narody świata będą błagać przywódców by uchronić je od tego zła. Jedyną rzeczą, której obawia się każdy człowiek, jest nieznane. Kiedy przedstawi im się taki scenariusz, dobrowolnie wyrzekną się praw jednostki w zamian za gwarancje bezpieczeństwa udzielone im przez rząd światowy.“

–  powiedział Henry Kissinger w Evian, Francja, 21 maja 1992 podczas spotkania Klubu Bilderberg.

Koniec wolności – globalne państwo policyjne

W ciągu ostatnich czterech dekad, od około 1970 roku, doświadczaliśmy procesu zmian ustrojowych, ze starego systemu globalnego do nowego systemu globalnego. W starym systemie kraje pierwszego świata były stosunkowo demokratyczne i dobrze prosperujące, zaś trzeci świat cierpiał pod tyranią państwa policyjnego, masowego ubóstwa i imperializmu (eksploatacja przez zewnętrzne potęgi). Jak wspomniano powyżej, proces transformacji charakteryzował się „przekraczaniem Rubikonu” – wprowadzaniem w pierwszym świecie polityki i praktyk, których stosowanie było poprzednio ograniczone, w większości, do krajów trzeciego świata.

W ten sposób, dzięki oszustwu krachu finansowego i ratunkowego finansowania banków, zniewolenie poprzez zadłużenie w MFW przekroczyło Rubikon. W następstwie, masowe ubóstwo przekracza ten sam Rubicon, ze względu na stopień cięć oszczędnościowych narzuconych przez MFW wraz z jego nowymi uprawnieniami do posiadania obligacji. Imperializm również przekracza Rubikon, jako że pierwszy świat jest pod kontrolą wyzyskujących go banksterów i biurokracji, ośrodka władzy, który znajduje się poza wszelką tożsamością narodową. Nic więc dziwnego, że tyrania państwa policyjnego również przekracza Rubikon – wprowadzenie do krajów pierwszego świata poziomu ubóstwa z jakim borykał się trzeci świat wymaga stosowania trzecioświatowych metod represji.

Ruch antyglobalistyczny może być traktowany jako początek powszechnego oporu przeciwko procesowi zmiany reżimu ustrojowego. Podobnie, odpowiedź policji na antyglobalistyczne demonstracje w Seattle w listopadzie 1999 r. może być traktowana jako „przekroczenie Rubikonu” tyranii państwa policyjnego. Nadmierne i arbitralne użycie przemocy wobec pokojowych demonstrantów – w tym takie rzeczy, jak zmuszanie ludzi do trzymania otwartych oczu  i spryskiwanie ich gazem pieprzowym – było bezprecedensowe w kraju pierwszego świata.

Jak na ironię, taka reakcja policji, zwłaszcza że została szeroko nagłośniona, faktycznie wzmocniła ruch antyglobalistyczny. W miarę jak demonstracje powiększały swoje rozmiary i rosły w siłę, odpowiedzi policji stały się jeszcze bardziej brutalne. Pewnego rodzaju punkt kulminacyjny osiągnięto w Genui w lipcu 2001 r., gdy poziom przemocy po obu stronach zaczął wręcz przypominać wojnę partyzancką.

W tamtych czasach ruch antyglobalistyczny zdominował łamy międzynarodowych wiadomości, a opozycja wobec globalizacji osiągnęła ogromne rozmiary. Widoczny ruch był tylko wierzchołkiem anty-systemowej góry lodowej. W bardzo realnym sensie, ogólne i powszechnie panujące nastroje w krajach pierwszego świata zaczynały się radykalnie odwracać. Liderzy ruchu zaczynali już myśleć w kategoriach ruchu anty-kapitalistycznego. W powietrzu wisiała polityczna niestabilność, poczucie, że może ewentualnie, dzięki tym oświeconym nastrojom, uda się odnieść sukces zmieniając bieg wydarzeń.

Wszystko to zmieniło się 11 września 2001, w dniu, w którym zawaliły się wieże. Tego pamiętnego dnia ruch antyglobalistyczny, a wraz z nim sama globalizacja, zniknęły niemal całkowicie z publicznej świadomości. Nagle pojawił się zupełnie nowy globalny scenariusz, zupełnie nowy medialny cyrk – z nowym wrogiem i nowym rodzajem wojny, wojny bez końca, wojny z fantomami, wojny z „terroryzmem”.

Widzieliśmy wcześniej, jak zaaranżowana zapaść finansowa z września 2008 r. umożliwiła gwałtowne przyspieszenie realizacji niektórych projektów, takich jak demontaż suwerenności i wprowadzenie cięć oszczędnościowych. Podobnie, wydarzenia z września 2001 roku pozwoliły znacznie przyspieszyć wdrożenie niektórych realizowanych projektów, takich jak porzucenie wolności obywatelskich i prawa międzynarodowego.

„Patriot Act” był już opracowany zanim zawaliły się wieże, ogłaszając w sposób nie budzący wątpliwości, że USA stało się i będzie państwem policyjnym – unieważniono Bill of Rights, pozbawiając ten akt mocy prawnej. Wkrótce podobne „antyterrorystyczne” ustawodawstwo zostało przyjęte w innych krajach pierwszego świata. Gdyby jakikolwiek ruch anty-systemowy miał ponownie podnieść głowę w pierwszym świecie (tak jak na przykład ostatnio w Grecji), arbitralna władza policji może zostać wykorzystana – przy użyciu wszelkich koniecznych środków – w celu zduszenia oporu. Żadnemu ruchowi ludowemu nie wolno pozwolić na wykolejenie banksterskich projektów zmiany reżimu. Kiedyś ruch antyglobalistyczny krzyczał: „Tak wygląda prawdziwa demokracja”. Po wydarzeniach 9/11, banksterzy odpowiedzieli: „Tak wygląda prawdziwy ucisk”.

Wydarzenia 9/11 przyczyniły się bezpośrednio do inwazji na Irak i Afganistan oraz ogólnie do stworzenia klimatu, w którym inwazja na suwerenne narody może być łatwo uzasadniona byle jakim pretekstem. Prawo międzynarodowe miało być porzucone dokładnie w takim samym stopniu, jak i swobody obywatelskie. Tak jak usunięto wszystkie ograniczenia z krajowych interwencji policji, tak zdjęto wszelkie ograniczenia z geopolitycznych interwencji wojskowych. Nic nie mogło stać na drodze banksterskiej agendy zmiany reżimu.

„Era technetroniczna wymaga stopniowego pojawienia się społeczeństwa bardziej kontrolowanego … zdominowanego przez elity, nie hamowanego przez tradycyjne wartości … ta elita nie zawaha się osiągnąć swoich celów politycznych za pomocą najnowszych nowoczesnych technik wpływania na publiczne zachowanie … Utrzymujący się kryzys społeczny, pojawienie się charyzmatycznej osobowości i wykorzystanie środków masowego przekazu w celu uzyskania zaufania publicznego byłyby odskocznią do stopniowej transformacji Stanów Zjednoczonych w ściśle kontrolowane społeczeństwo … Ponadto, możliwe jest – i kuszące – wykorzystanie, dla strategicznych celów politycznych, owoców badań nad mózgiem i ludzkim zachowaniem.“

–  Zbigniew Brzezinski, Between Two Ages: America’s Role in the Technetronic Era, 1970

Era postkapitalistyczna – nowe mity dla nowej kultury

Rok 2012 nie musi stanowić dokładnej daty, ale trudno jest sobie wyobrazić, by etap końcowy trwał znacznie dłużej. Poza tym, „panowie wszechświata“ uwielbiają symbolikę, tę związaną z 9/11 (zarówno w Chile jak i na Manhattanie), KAL 007 [katastrofa/zestrzelenie lotu nr 007 Koreańskich Linii Lotniczych 1 września 1983 r.; przyp. tłum.] i inne. 2012 jest naładowany symboliką (np. kalendarz Majów), a Internet pełen jest różnych, związanych z rokiem 2012, proroctw, strategii przetrwania, przewidywanych interwencji obcych, itd. Jest też hollywoodzki film „2012“, który wyraźnie ukazuje koniec istnienia wielkiej części ludzkości oraz, uprzednio zaplanowane, wybawienie nielicznych wybrańców. Nigdy nie wiadomo, co w hollywoodzkich produkcjach jest eskapistyczną fantazją, a co ma na celu symboliczne przygotowanie opinii publicznej na to, co ma nadejść.

Bez względu na dokładną datę, wszystkie te wątki spotkają się, zarówno na płaszczyźnie geopolitycznej jak i krajowej, a świat się zmieni. Będzie to nowa epoka; podobnie jak po erze arystokracji nastąpiła epoka kapitalizmu a po upadku Cesarstwa Rzymskiego nadszedł czas Średniowiecza. Każda epoka ma swoją własną strukturę, swoją własną ekonomię, własne formy społeczne oraz swoją własną mitologię. Te rzeczy muszą odnosić się do siebie w spójny sposób, a ich charakter wynikać z podstawowych stosunków władzy i sytuacji ekonomicznej systemu.

Za każdym razem, kiedy występuje zmiana epoki, nowa mitologia demonizuje poprzednią erę. W historii o ogrodzie Edenu zdemonizowano węża – czczony symbol pogaństwa, poprzednika monoteizmu. Wraz z powstaniem europejskich państw narodowych demonizowano  Kościół Katolicki i wprowadzono protestantyzm. Kiedy pojawiły się republiki, ważną częścią tego procesu była demonizacja monarchii. W świecie po roku 2012 będą demonizowane narodowa suwerenność i demokracja. Będzie to bardzo ważny punkt w procesie społecznej akceptacji arbitralnej władzy totalitarnej…

W tych strasznych dniach ciemności, przed błogosławionym zjednoczeniem ludzkości, na świecie panowała anarchia. Jeden naród mógł zaatakować inny, w czym nie różnił się od drapieżników w środowisku naturalnym. Narody nie miały żadnej długoterminowej spójności; wyborcy mogli przenosić swoje sympatie z jednej partii na drugą, utrzymując rządy w permanentnym stanie przejściowym i zamieszaniu. Jak ktoś kiedykolwiek mógł uważać, że ​​masy pół-wykształconych ludzi mogłyby rządzić się same i zarządzać złożonym społeczeństwem? Demokracja była źle pojętym eksperymentem, który doprowadził tylko do korupcji i chaotycznego zarządzania. Jakież mamy szczęście żyć w tym dobrze zorganizowanym świecie, w którym ludzkość w końcu dorosła, a ci z najlepszą wiedzą i umiejętnościami podejmują decyzje dla całego globu.

W kapitalizmie chodzi o wzrost gospodarczy, postęp i zmianę. W kapitalizmie wychwalane są zalety ambicji, inicjatywy i konkurencyjności, bo te cnoty służą dynamice tego systemu. Ludzie są zachęcani, by zawsze gromadzić więcej i nigdy nie być zadowolonymi z tego, co mają. W kapitalizmie trzeba mieć trochę wolności i trochę dobrobytu, tak aby dynamika kapitalizmu mogła działać. Bez pewnej dozy wolności nie mogą być realizowane ambicje; w jaki sposób, bez jakiegoś stopnia dobrobytu, można powiększać akumulację? W świecie post-kapitalistycznym, kapitalistyczne cnoty będą demonizowane. Będzie to bardzo ważne w procesie społecznej akceptacji ubóstwa i dyscypliny…

Dążenie do pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła, a system kapitalistyczny był z natury skorumpowany i marnotrawny. Rynkiem rządziła anarchia, ponieważ korporacje ślepo realizowały zyski, nie troszcząc się o potrzeby ludzi ani Ziemi. O ileż bardziej sensowne są nasze brygady produkcyjne, produkujące tylko to, co jest potrzebne, przy użyciu tylko tego, co odnawialne i przyjazne środowisku. Kapitalizm zachęcał do chciwości i konsumpcji; ludzie borykali się, konkurując ze sobą, aby „znależć się na przedzie” w wyścigu szczurów. Ileż mądrzejsi jesteśmy teraz, żyjąc w oparciu o przydzielone nam racje żywnościowe i akceptując przypisane nam zadania, niezależnie od tego jakie one są, w służbie ludzkości.

Podczas tej zmiany ustroju, stanowiącej początek ery post-kapitalistycznej, widzimy świadomą orkiestrację ekonomii, polityki, geopolityki i mitologii – jako jeden skoordynowany projekt. Tworzona jest zupełnie nowa rzeczywistość oraz zupełnie nowa globalna kultura. Kiedy przychodzi do zmiany ustroju, możliwość przekształcania kultury jest skrajną postacią władzy. W ciągu zaledwie jednego pokolenia nowa kultura staje się tym, „jak się rzeczy mają”. A co, możemy zapytać, mogłoby stanąć na drodze jakichkolwiek przyszłych manipulacji kulturą przez rodzinę królewską banksterów?

Odkąd została wprowadzona publiczna edukacja, państwo i rodzina rywalizowały ze sobą w sterowaniu warunkowaniem dzieci – bo to w dzieciństwie kultura jest przekazywana z pokolenia na pokolenie. W mikrozarządzaniu przyszłości post-kapitalistycznej, będziemy mogli najprawdopodobniej zobaczyć „ostateczne rozwiązanie” kontroli społecznej, co – dla państwa – oznacza zmonopolizowanie wychowania dziecka. To wyeliminowałoby ze społeczeństwa więzi rodzic-dziecko, a więc więzi rodzinne w ogóle. Nie istnieje już pojęcie pokrewieństwa, tylko kolegów z ula. Rodzina musi być zdemonizowana. Już teraz tu, w Irlandii, codziennie pojawiają się spoty telewizyjne dramatyzujące trudną sytuację dzieci, które są maltretowane lub zaniedbywane przez rodziców…

Jakież straszne były dawne czasy, kiedy to nielicencjonowane, niewykwalifikowane pary miały całkowitą kontrolę nad bezbronnymi dziećmi, za zamkniętymi drzwiami. Nie wspominając już o nerwicach, uzależnieniach czy perwersjach, które mogły trapić rodziców. W jaki sposób te resztki patriarchalnego niewolnictwa, te bezpieczne meliny służące wykorzystywaniu dzieci, mogły tak długo istnieć bez rozpoznania, czym prawdziwie są? Jakże lepiej jest teraz, kiedy dzieci wychowywane są w sposób naukowy przez wykwalifikowany personel, kiedy uczą się dyscypliny i zdrowych wartości.


Przekład: PRACowniA
SOTT.net: The Elite Plan for a New World Social Order

14 komentarzy »

  1. Mała nieścisłość co do wojen finansowanych na dwie strony. Wojnę w 1815 roku pomiędzy francja a koalicją finansował Baron Rotschild. Wykorzystał rozpowszechnienie polotek na Gięłdzie w Londynie by skupić panicznie wyprzedawane ppaiery, a następnie zarobił , gdy okazało się , że wbrew temu co głoszono wygrała jednak Koalicja.
    Wojnę prusko-autriacką także finansowano na dwie strony.

    Komentarz - autor: jedkow — 3 Listopad 2011 @ 13:23

  2. „Wykorzystał rozpowszechnienie polotek na Gięłdzie w Londynie”

    Raczej stworzył plotki gdy po przyjeździe kuriera zaczął wyprzedawać (w celu manipulacji) swoje aktywa

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 3 Listopad 2011 @ 16:05

  3. To, co powoduje (przynajmniej u mnie) ciarki biegające po plecach, to cytaty z Heńka K. i Zbysia B. Ci dwaj frontmeni „władców marionetek” przez dekady swojej działalności i publicystyki dawali możliwość wglądu w zaplanowane przez „elitę” przyszłe wydarzenia. Problem w tym, że normalny (nie wykazujący cech psychopatycznych, nie będący PO, pozbawiony cech osobowości autorytarnej) człowiek, zwykle nie zwraca na tego typu elukubracje uwagi, lub też próbuje je racjonalizować. Duży błąd!

    Komentarz - autor: Magia — 4 Listopad 2011 @ 14:49

  4. I co z tego wynika, że tak jak już mówiono wiele razy 3% populacji ludzkiej zarabia 97% wszystkich pieniędzy świata. A „my”? My jesteśmy tylko wypełnieniem, coś tak jak olej w silniku, co jakiś czas trzeba go wymieć, czy tego chcesz czy nie te 3% i tak zdecyduje co będzie dalej….

    Komentarz - autor: Optymista — 4 Listopad 2011 @ 16:54

  5. Nie widzę nic strasznego w tych planach. Po prostu naturalna kolej rzeczy. Tak, jak rodzic zmienia swoje podejście do dziecka wraz z jego rozwojem, tak umowny rząd globalny zmienia swoje podejście do rządzonych. To, że nikt, poza śmietanką, nie wie gdzie, kiedy i jak to zrozumiałe; przecież nie wytłumaczysz dziecku spraw dorosłych.
    Skoro wszystko wskazuje na wojnę to czas pędzić do Tesco po konserwy, zapałki i śpiwory.
    Bóg z Wami.

    Komentarz - autor: newdem — 4 Listopad 2011 @ 17:07

  6. Nie widzę nic strasznego w tych planach. Po prostu naturalna kolej rzeczy.

    Nie wiem, czy to sarkazm, czy na serio. Ale jeśli serio, to chyba normalizujesz rzeczy, które nie są normalne. Są chore! Porównanie z dzieckiem jest moim zdaniem zupełnie nie trafione. Nie wiem jak Ty, ale ja już dawno przestałam być dzieckiem. Przypomina mi to czasy komuny i przestrogi pamiętających czasy stalinowskie i ciągle przestraszonych lub zaprogramowanych rodziców, żeby ich dorastajające (albo dorosłe) dziecko nie krytykowało władz, bo władze wiedzą lepiej, co jest słuszne i dobre…

    Skoro wszystko wskazuje na wojnę to czas pędzić do Tesco po konserwy, zapałki i śpiwory.

    A zapytałeś o pozwolenie? 😉

    ……chyba że nie złapałam sarkazmu……

    Komentarz - autor: iza — 5 Listopad 2011 @ 00:17

  7. wszyscy niby walczycie z nwo i gangsterskimi elitami a przecież wysokie opodatkowanie ich to jedyny sposób na to
    może pan ruszy ten wątek chodzi o to aby te 5% elity o dochodach ponad 100000 na miesiąc zmusić do płacenia 70% podatku dochodowego
    a ludzi o dochodach poniżej 3000 w ogóle zwolnić z płacenia podatków na wzór danii
    to lepsze niż mordobicie i burdy na ulicach

    Komentarz - autor: alexirin — 5 Listopad 2011 @ 21:15

  8. A czy coś wynika z przyswojenia i posiadania wiedzy o planach dla ludzi?
    Pomijam kwestię czy przedstawiona w artykule prognoza to prawda czy fałsz. Chodzi mi oto, co zmienia w życiu tego, który wie, wiedza o tym co ma się stać.
    Myślę, że podzielasz (autorko translatorko) pogląd: „po czynach ich poznacie”.
    Co zamierzasz autorko (autorko tłumaczenia bo de facto prawdopodobieństwo czytania komentarzy przez Irlandczyka jest znikoma, dlatego zwracam się do autorki tłumaczenia) ZROBIĆ?
    Która z poniższych opcji jest Ci najbliższa?:
    a) nadasz sens życiu organizując globalny (lub lokalny) ogólnospołeczny ruch przynajmniej sprzeciwu czynnego
    b) będziesz pławić się w splendorze mistyczki „wiedzącej o Prawdzie” popijając szampana w jaccuzi
    c) nie obchodzi Cie to, wszelkie opinie przetłumaczysz autorowi

    Pozdrawiam ciepło.

    Komentarz - autor: hook — 6 Listopad 2011 @ 14:33

  9. @alexirin

    Moim zdaniem nie w podatkach jest główny problem. Nawet jak znajdziesz sposób na wysoką stawkę dla bogaczy, to oni znajdą sposób na jej uniknięcie. Już to robią – zakładają „organizacje charytatywne”, na których konta przelewają swoją swoją kasę, itp. Moim zdaniem klucz jest w tym, co powiedział Andrzej Łobaczewski:

    A jeżeli psychopata jest na stanowisku władzy?

    Oj, to musi być zrzucony z władzy. Władza powinna należeć do normalnych ludzi. Piszę o tym w następnej mojej książeczce, która się ukaże w Warszawie. Władza musi należeć do normalnych ludzi. I normalna osobowość normalnego człowieka wytycza podstawy prawa i organizacji społecznej. Ale ten, który rządzi, powinien być wyposażony w konieczną wiedzę o istnieniu psychopatów, [umieć] rozpoznać kilka typów psychopatii. Nie musi mieć pełnej wiedzy, jaką ma w tej sprawie psycholog kliniczny, ale musi te sprawy choćby z grubsza rozumieć i wiedzieć, że tacy ludzie istnieją, że stanowią stosunkowo mały procent i nie interpretować tego w kategoriach moralnych, dlatego że moralizująca interpretacja zjawisk patologicznych – ogólnie zjawisk patologicznych – truje ludzką duszę w sposób wyjątkowy.

    Do tego czasu do dyspozycji mamy jedynie półśrodki, nie prowadzące do żadnej istotnej zmiany.

    Komentarz - autor: iza — 7 Listopad 2011 @ 21:09

  10. kolejna relacja z transportu do auschwitz

    Komentarz - autor: Thor — 7 Listopad 2011 @ 22:32

  11. @hook
    Szczerze mówiąc, nie bardzo wiem, z której strony podejść do Twoich pytań. Po kolei:

    A czy coś wynika z przyswojenia i posiadania wiedzy o planach dla ludzi?

    To zależy. Dla jednego wynika, dla innego nie. Zarówno indywidualnie, jak i globalnie, na pewno większa jest szansa, że coś (pozytywnego) wyniknie z wiedzy niż z niewiedzy.

    Chodzi mi oto, co zmienia w życiu tego, który wie, wiedza o tym co ma się stać.

    Nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek wiedział, co MA się stać. Ci, którzy przestawiają pionki, wiedzą, co chcą, żeby się stało, i często – przez swoje ślepe przywiązanie do myślenia życzeniowego – myślą, że to się stanie. Ci, którzy bacznie obserwują świat i ze wszystkich sił starają się być obiektywni, szacują prawdopodobieństwa rozwoju wypadków, które zresztą ciągle się zmieniają (prawdopodobieństwa), bo nic nie stoi w miejscu. Co to zmienia w ich w życiu? Zapewne u każdego co innego.

    Co zamierzasz autorko (autorko tłumaczenia bo de facto prawdopodobieństwo czytania komentarzy przez Irlandczyka jest znikoma, dlatego zwracam się do autorki tłumaczenia) ZROBIĆ?

    Jeśli chodzi o Irlandczyka, to ma swoje wizje, które próbuje wprowadzić w życie. Można o nich poczytać na jego stronach i w jego artykułach:

    How We the People can change the world
    articles by rkm
    i w jego książce: Escaping the Matrix

    Autorką tłumaczenia nie jestem, ale maczałam w nim palce. Żadna z tych trzech podanych opcji nie jest mi bliska. Sens swojego życia widzę w czymś innym, jaccuzi nie mam i nie lubię, szampana nie pijam, autorowi nic nie będę tłumaczyć, chociażby dlatego, że jego pomysły są ogólnie dostępne. Ja, póki co, będę robić to, co robię, między innymi udostępniać przetłumaczone materiały tym, którzy mają problemy z angielskim, a mogą być zainteresowani.

    Nie rozumiem jednak, dlaczego Cię interesuje, co ktoś zrobi. Dla mnie ważniejsze jest, co ja robię i co mogę robić. Dla Ciebie nie? Każdy ma inne dary, inne predyspozycje i inne cele. Oglądanie się na innych wiele dobrego nie przynosi, tak przynajmniej wynika z mojego doświadczenia i obserwacji. Z dzielenia się wiedzą coś może wyniknąć.

    Pozdrawiam również.

    Komentarz - autor: iza — 7 Listopad 2011 @ 22:32

  12. „Oglądanie się na innych wiele dobrego nie przynosi, tak przynajmniej wynika z mojego doświadczenia i obserwacji. Z dzielenia się wiedzą coś może wyniknąć.”

    Dobrze powiedziane. Robić swoje, choćby i małymi kroczkami, ale do przodu.
    Tłumaczyć teksty, rozpowszechniać je, uświadamiać innych – to też robota. Na pewno lepsza niż rzucanie butelkami z benzyną…

    Komentarz - autor: Sonial — 11 Listopad 2011 @ 12:48

  13. mysl GLOBALNIE, dzialaj LOKALNIE albowiem w ogrodku mozesz sobie porzadzic, Swiatem juz racej nie porzadzisz…. inni byli szybsi i – to jest fakt – mieli wiecej kasy…..

    Komentarz - autor: GTPRESS — 21 Listopad 2011 @ 01:08

  14. Inaczej niż autor artykułu pojmuję kapitalizm – nie jako wzrost i pączkowanie, a jako wartość dodana, jaka pozostaje przy wymianie dóbr. Jednak to rozdzielnopłciowe przegoniły grzyby.

    Komentarz - autor: patison — 5 Październik 2012 @ 02:01


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: