PRACowniA

19 września 2011

Łączenie punktów – Zmiany w Kosmosie, niestabilność planet i zwariowana pogoda (2)

Sott Editors
Sott.net
23 lipca 2011 14:10 CDT

Podziemny ogień

Czy za geologiczną aktywnością Ziemi kryje się kosmiczna przyczyna czy też nie, nie ma wątpliwości, że nasza planeta robi się od wewnątrz coraz gorętsza. Czy zauważyliście, że  przebudza się coraz więcej wulkanów? Czy Ziemia na swój sposób staje się niestabilna lub pobudzona, podobnie jak dzieje się ze Słońcem?

W kwietniu zeszłego roku chmurę pyłu wyrzucił islandzki wulkan Eyjafjallajökull, co, jak pamiętacie, doprowadziło do paniki i zamknięcia przestrzeni powietrznej nad północną Europą. W tym zaś roku wybuchł wulkan Grimsvötn, także na Islandii, uziemiając co najmniej 500 lotów, jednak tym razem przewoźnicy nie ugięli się i szybko loty wznowili. International Airlines Group podała, że w północnej Anglii i południowej Szkocji, gdzie chmura pyłu miała być najgęstsza, Brytyjskie Linie Lotnicze przeprowadziły 45-minutowy lot próbny na różnych wysokościach, który wykazał „absolutnie znikomy” poziom koncentracji pyłu.

Tymczasem istnieją obawy związane z kolejnym islandzkim wulkanem. Potężny wulkan Katla, znajdujący się pod lodowcem Myrdalsjoekull, nagrzewa się wystarczająco, by wywołać olbrzymią powódź z roztopionego lodu. Nie wiadomo na razie, czy powodowane jest to wyłącznie czynnikami geotermalnymi, czy też oznacza to nadchodzącą erupcję. Podczas zeszłorocznej histerii związanej z wulkanem Eyjafjallajökull, powtarzano w kółko między innymi to, że po Eyjafjallajökull zawsze wybucha Katla. Dlatego warto mieć na oku także ten wulkan.

Aktywność wulkanu Poas na Kostaryce gwałtownie wzrosła, według obserwacji grupy geologów i wulkanologów z Universidad de Costa Rica. Podobnie jest w Amerykach, gdzie na początku lipca chmurę pyłu wyrzucił meksykański wulkan Popocatepetl, jednak najbardziej aktywny jest wulkan Puyehue w Chile:

Wulkan ten jest szczególnie interesujący z uwagi na długą na 10 km i szeroką na 5 km szczelinę, jaka powstała w odległości około 6 km od krateru. Nic nie poradzimy, że nasuwa się tu podobieństwo do tajemniczych dziur i wyłomów, o których wszędzie głośno. Więcej o tym dalej w tekście.

© Unknown

Chmura pyłu z Puyehue zdążyła już roznieść się po półkuli południowej, utrudniając ruch lotniczy w Ameryce Południowej, Australii i Nowej Zelandii, w wyniku czego na lotniskach utknęło ponad 60 tysięcy pasażerów.

Także w Indonezji zaobserwowano wzrost aktywności wulkanicznej. Jawajski wulkan Dieng co rusz wypluwa trujący gaz, podczas gdy tamtejszy wulkan błotny wybucha nieprzerwanie już od pięciu lat. Po serii erupcji wulkanu Lokon władze Indonezji ogłosiły stan alarmowy, zalecając mieszkańcom oddalenie się o 3,5 km od wulkanu oraz przygotowanie się do ewakuacji. I rzeczywiście, nie musieli długo czekać.

Po kolejnej erupcji, jaka miała miejsce 13 lipca, z okolicznych wiosek ewakuowano 2 000 osób – w samą porę, ponieważ aktywność wulkanu rośnie, zmuszając ludzi do kolejnych ewakuacji. Również mieszkańcy Vanuatu musieli opuścić wyspę z powodu grzmiącego i plującego pyłem wulkanu Ambae.

W Rosji natomiast, wulkany Kizimen i Karymski na Kamczatce wyrzuciły z siebie pył i gaz w czerwcu, czemu towarzyszyły wstrząsy ziemi. Niedaleko, bo na Alasce, władze podwyższyły stopień alarmu dla wulkanu Cleveland po tym, jak zdjęcia satelitarne wykazały anomalie w jego temperaturze. Tymczasem na Hawajach, gdzie w marcu wybuchł wulkan Kilauea, na dnie oceanicznym blisko wysp odkryto szeroką na 1200 km „gorącą anomalię”. Ile jeszcze takich „punktów zapalnych” kryje się pod wodą i czy mają one wpływ, obok wulkanów, na skalę parowania wód i opadów?

Wulkanizm jest często ignorowanym czynnikiem w badaniach klimatologicznych, jednak naszym zdaniem Matka Natura szybko to skoryguje. Ostatnio odkryto dziesiątki wulkanów pod Antarktydą – wiele z nich aktywnych. Francuscy naukowcy badający wpływ wulkanu Eyjafjallajökull na pogodę doszli do wniosku, że niewielkie cząsteczki kwasu siarkowego reagują chemicznie z cząsteczkami w atmosferze, co przyczynia się do tworzenia chmur i zmienia poziom opadów na dużych obszarach. Według innych najnowszych badań, nawet małe erupcje wulkanów są w stanie wysłać pył na tyle wysoko, by odbijał promienie słoneczne, prowadząc do ochłodzenia planety. Badania te nie uwzględniły jednak możliwego wkładu podwodnych wulkanów w parowanie wód oraz wpływu tego zjawiska na efekt cieplarniany, o którym tak trąbią zwolennicy teorii globalnego ocieplenia.

Utrudnienia w ruchu lotniczym dotknęły także Róg Afryki, za co odpowiada wulkan Nabro w Erytrei. Podobnie było we Włoszech, gdzie przebudzona Etna zmusiła sycylijskie władze do zamknięcia lotniska. W pierwszej połowie 2011 roku Etna budziła się już pięciokrotnie.

 “Wstrząsający” trend

Chociaż od marca nie było więcej tak silnych wstrząsów, jak ten w Japonii o sile 9 stopni, jednak konsekwencje nuklearnej katastrofy, którą spowodował, będziemy odczuwać przez lata (więcej o tym poniżej). Częstotliwość trzęsień ziemi nadal utrzymuje się na wysokim poziomie, co każe nam spodziewać się kolejnego „wielkiego uderzenia”. Zresztą sama liczba odnotowanych trzęsień powinna dać nam do myślenia. Oto próbka co ważniejszych wstrząsów (z datami doniesień), przy czym należy pamiętać, że nie są to wszystkie:

3 maja – Trzęsienie o sile 6,1 stopni nawiedziło wybrzeże Panamy
5 maja – Trzęsienie ziemi na znacznym obszarze południowego Meksyku
9 maja – Trzęsienie o sile 6,3 stopni na zachód od wyspy MacQuarie
10 maja – Wyspy Lojalności: Trzęsienie o sile 6,8 stopni
11 maja – Trzęsienie ziemi o sile 5,2 stopni na południu Hiszpanii, dziesięć ofiar śmiertelnych
13 maja – Kostaryka: 6-stopniowe trzęsienie ziemi
14 maja – Nowa Zelandia: Wstrząsy wtórne po trzęsieniu w Christchurch
15 maja – Wstrząs o sile 6 stopni w centralnej części Rowu Atlantyckiego
15 maja – Papua Nowa Gwinea: Wstrząs o sile 6 stopni w rejonie wyspy Bougainville
19 maja – 6-stopniowe trzęsienie w zachodniej Turcji
20 maja – Trzęsienie o sile 4,6 stopni na zachodzie Australii
21 maja – Wyspy Kermadec: Wstrząs o sile 6,1 stopni
29 maja – Wstrząs o sile 6,3 stopni u brzegów Sumatry
1 czerwca – Chile: Trzęsienie o sile 6,2 stopni w regionie Biobio
3 czerwca – Japonia: Trzęsienie o sile 6,3 stopni u wschodnich wybrzeży Honsiu
5 czerwca – Zachodnie okolice wysp MacQuarie: Wstrząs o sile 6,3 stopni
6 czerwca – Nowa Zelandia: 5-stopniowe trzęsienie ziemi w Christchurch
7 czerwca – 6-stopniowe trzęsienie na południu Peru
8 czerwca – Pięć osób rannych w wyniku trzęsienia o sile 5,3 stopni w Xinjiang
12 czerwca – Erytrea, Etiopia: 9 dużych wstrząsów wtórnych po trzęsieniu o sile 5,1 stopni
12 czerwca – Południowa wyspa Nowej Zelandii: Trzęsienie o sile 6 stopni
13 czerwca – Trzęsienie o sile 6,4 stopni na Morzu Moluckim
15 czerwca – Papua Nowa Gwinea: Trzęsienie o sile 6,6 stopni
16 czerwca – Alaska: Wstrząs o sile 5,2 stopni na Półwyspie Kenai
20 czerwca – Chile: Trzęsienie ziemi o sile 6,5 stopni w Antofagasta
20 czerwca – Indie: Trzęsienie o sile 4,9 stopni w stanie Uttarakhand
22 czerwca – Wstrząs o sile 6,7 stopni na północy Japonii
22 czerwca – Nowa Zelandia: Nocny wstrząs wywołał panikę wśród mieszkańców Christchurch
24 czerwca – Wstrząs o sile 7,4 stopni na Alasce
24 czerwca – Wyspy Santa Cruz: Trzęsienie o sile 6,3 stopni
26 czerwca – Trzęsienie o sile 5,1 stopni we wschodnim Iranie
26 czerwca – Trzęsienie ziemi u północnych wybrzeży indonezyjskiej Papui
26 czerwca – Chiny: Trzęsienie o sile 5,2 stopni nawiedziło okręg Yushu w prowincji Qinghai
29 czerwca – Siedem osób rannych w wyniku trzęsienia o sile 4,7 stopni w Japonii
5 lipca – Nowa Zelandia: Trzęsienie o sile 6,5 nie spowodowało strat
9 lipca – Zagrożenie tsunami po wstrząsie o sile 7 stopni w Japonii
16 lipca – Alaska: Trzęsienie ziemi o sile 6,1 stopni
20 lipca – Są ofiary po trzęsieniu o sile 6,2 stopni na granicy Kirgistanu i Uzbekistanu
20 lipca – Wyspy Salomona: 6-stopniowe trzęsienie ziemi

Mówi się, że obraz znaczy więcej niż tysiąc słów, spójrzmy więc na ten wykres:

Oznacza to, że rok 2011 jest na dobrej drodze, by osiągnąć rekord największej liczby trzęsień ziemi od co najmniej 12 lat. Jesteśmy na półmetku tego roku, a już przewyższył aktywnością sejsmiczną lata 2001, 2002 i 2003. Właśnie takie sytuacje każą nam powątpiewać w rzetelność naukowców – chyba że w zakres ich pracy wlicza się trzymanie języka za zębami w podobnych sprawach. Nie zdziwcie się, gdy niedługo spróbują wytłumaczyć rosnącą liczbę trzęsień globalnym ociepleniem, i to z winy człowieka!

Na uwagę zasługuje jeszcze kilka innych rzeczy. Potężna podwodna lawina, jaka osunęła się pod koniec czerwca 300 km od wybrzeży Kornwalii, wywołała serię fal małego tsunami. To było dopiero dziwne. Nagły spadek fali skutkował dostrzegalną zmianą ciśnienia powietrza, tworząc tak duże naładowanie elektrostatyczne powietrza, że ludziom dosłownie włosy stawały dęba! To dobre przypomnienie dla nas, że zmiany zachodzą nie tylko na powierzchni ziemi, ale również na dnie oceanów, i pozostaje nam zgadywać, co też może dziać się w tych bezkresnych wodach.

Dlaczego by nie powiązać tego zjawiska z tajemniczymi dziurami w ziemi, o których tak ostatnio głośno? A skoro o nich mowa, czym można wyjaśnić wstrząsy, jakie przez dziesięć minut nawiedzały 39-piętrowy biurowiec w Korei, skutkując jego ewakuacją? Kolejne dziury w ziemi czy teraz już mamy prywatne trzęsienia ziemi?

Podczas inspekcji tamy Martis Creek w Kalifornii – która wymaga „niezwłocznego i poważnego” zainteresowania się nią pod kątem bezpieczeństwa – naukowcy wraz z członkami Korpusu Inżynieryjnego Armii Stanów Zjednoczonych odkryli aktywny, długi na 34 km uskok tektoniczny, nazwany przez nich Polaris. Nagle kwestia tamy i bezpieczeństwa stała się jeszcze bardziej paląca, jako że Polaris przebiega zaledwie 200 metrów od tamy.

© The Weather Channel -Zaznaczony na czerwono uskok San Andreas przechodzi przez serce Kalifornii Południowej i Morze Salton.

Nowe badania ze Scripps Institute of Oceanography tylko dokładają złych wieści. Jak podano, wielkie trzęsienie w Kalifornii może wystąpić lada chwila, a to z powodu śródlądowego „Morza Salton” (które morzem już nie jest) na wschód od San Diego, znajdującego się bezpośrednio na uskoku San Andreas, gdzie co około 180 lat dno jeziora nawiedzały silne wstrząsy tektoniczne. Kiedy władze zaczęły tamować rzekę Colorado, wstrząsy o średniej sile ustały. Teraz naukowcy obawiają się, że prowadzi to do kumulowania się naporu i cały ten obszar narażony jest na zaległe od ponad 100 lat megatrzęsienie o sile 7,5 stopni lub większej. Warto przy tym wspomnieć, że nieopodal znajduje się elektrownia atomowa Diablo Canyon, leżąca na dwóch znanych uskokach. Jeśli rację ma sejsmolog Jeanne Harderbeck z USGS (United States Geological Survey), która odkryła jeden z tych dwóch uskoków, “istnieje możliwość wystąpienia pod elektrownią trzęsienia ziemi o sile 7,7 stopni”.

Prognozy dla północnego zachodu USA także nie są pomyślne. Na czerwcowej konferencji w Portland w Oregonie eksperci ostrzegali o 10-15 procentowym ryzyku przybrzeżnego trzęsienia, które może wystąpić w przeciągu 50 lat, potężnego na tyle, by zabić tysiące i wywołać falę tsunami, która zaleje przybrzeżne miasta w Waszyngtonie i północnym Oregonie. Natomiast u południowych wybrzeży Oregonu szansa na trzęsienie o sile 8 stopni lub większej wynosi 37% dla tego samego okresu prognozy. Oregon jest wyraźnie gorzej przygotowany na trzęsienie ziemi niż Japonia – a Fukushima nauczyła nas, że sama Japonia nie była wystarczająco dobrze przygotowana. Kolejnym miejscem wysokiego ryzyka w Ameryce Północnej jest Puerto Rico, gdzie prawdopodobieństwo dużego trzęsienia szacuje się na 35-55 procent!

Lawina dziur

© Johan Ordonez/AFP/Getty Images

Nasilająca się ekstremalna pogoda, trzęsienia ziemi, erupcje wulkanów, wybuchy na Słońcu, meteory czy „właśnie odkryte” asteroidy, które o włos minęły Ziemię, wszystko to zdaje się wskazywać, że Matka Natura usilnie próbuje zwrócić na siebie uwagę ludzkości. Zmiany są nieuchronne, a jeden ich element doskonale oddaje naszą obecną sytuację. Mowa o dziurach w ziemi, tzw. lejach krasowych. Pod tym względem, dosłownie tracimy grunt pod nogami.

Gdy wpiszecie w wyszukiwarce hasło „dziury w ziemi” (sinkholes), znajdziecie wiele linków do różnych blogów czy wątków na forach. Ludzie niewątpliwie widzą, że coś jest nie tak, wyszukując przeróżne wytłumaczenia dla tego zjawiska. Niestety co niektórzy są nieco histeryczni, czy inaczej, niedoinformowani w tej kwestii. Nie ulega wątpliwości, że Ziemia przechodzi proces wielkich zmian i czeka nas jeszcze wiele „atrakcji”. Ale jeśli mamy odczytać znaki tak, by obiektywnie obcować z rzeczywistością, potrzeba nie tylko sięgać poza obecne ograniczenia naszego pełnego kłamstw świata, lecz także odsiewać owe kłamstwa i nie wyciągać wniosków w oparciu o błędne przesłanki.

Kasjopeanie powiedzieli: „Pamiętajcie… Nie ma nic «nadnaturalnego» czy «paranormalnego», wszystko jest naturalne i normalne”. Nieznane tylko czeka na odkrycie. Skoro tak, spróbujmy zrozumieć, dlaczego dzieją się owe alarmujące zjawiska – alarmujące dla wszystkich, którzy nie śpią, rzecz jasna. Czym są te potężne dziury i dlaczego nawiedzają całą planetę, jakby nie dość było katastrof na Ziemi?

© Unknown - Beijing, Chiny. 26 kwietnia 2011.

Dziury w ziemi mogą powstawać w wyniku naturalnych procesów erozyjnych oraz wymywania gleby z podłoża. Wytworzyć je może obniżanie się poziomu wód gruntowych, sezonowe zmiany w zwierciadle tychże wód, marznięcie i odwilż gleby, silne opady czy susze. Także działalność człowieka ma wpływ na ich powstawanie: niedbałe budownictwo, słabe fundamenty, przecieki ze starych wodociągów czy niszczenie kanałów osłabiające grunt, itd. Czasami nakłada się na siebie kilka czynników. Należy przy tym pamiętać, że leje nie są zwykłymi dziurami w ziemi. Departament Ochrony Środowiska stanu Pensylwania podaje na swojej stronie takie wyjaśnienie:

Powszechnie błędnie uważa się, że leje krasowe to dziury w skale. W rzeczywistości lejem jest to, co widzimy na powierzchni, powyżej dziury w podłożu skalnym. Aby powstała pusta przestrzeń w skale (zwana jaskinią krasową lub grotą), potrzeba setek tysięcy lat. Następnie do takiej luki może dostać się ziemia z wyższych warstw. Jeżeli gleba jest lepka, może w niej uformować się tego typu pusta przestrzeń. Wraz z wymywaniem w głąb gleby (w ciągu lat lub zaledwie dni) pusta przestrzeń przesuwa się w górę do czasu, gdy warstwa powierzchniowa gleby nie wytrzymuje i dochodzi do jej zapadnięcia – wówczas widać dziurę na powierzcni. Zazwyczaj nie da się zobaczyć pierwotnej dziury w skale, znajduje się ona bowiem znacznie głębiej.

© Pennsylvania's Department of Environmental Protection

Dziury w ziemi są zatem zjawiskiem naturalnym. W niektórych miejscach powstają łatwiej, zwłaszcza w rejonach krasowych. Niemniej jednak, w oparciu o dostępne doniesienia, powyższe wyjaśnienie nie jest w pełni satysfakcjonujące z uwagi na wyjątkowe nasilenie podobnych incydentów, chyba że popatrzy się na to z odpowiedniej perspektywy i w odpowiednim kontekście. Jak ze wszystkimi zjawiskami, tak i w tym wypadku łatwo jest przeoczyć pełny obraz, gdy poszczególne przypadki traktuje się osobno. Ale to właśnie jest urok łączenia punktów i dostrzegania rzeczy, które zazwyczaj uznaje się za niewartą uwagi sprawę lokalną, albo lokalną tragedię, jeśli dochodzi do ofiar śmiertelnych.

Jakie więc byłyby szersze implikacje, jeśli takowe są, i jak łączą się ze wstrząsami, jakie odczuwa nasza planeta wraz z jej mieszkańcami?

Najpierw po wskazówkę sięgnijmy do poniższej sesji Eksperymentu Kasjopeańskiego:

Sesja z 17 stycznia 1997

O: …Jak myślisz, co może się stać kiedy płaszcz ziemski zatrzyma się albo zwolni, a skorupa nie?
P: (Laura) Frank śnił o tym niedawno. (Terry) O spowalnianiu płaszcza Ziemi? No dobra, jeśli płaszcz zwolni a skorupa nie… (Laura) To jak chodzić po pokoju z miską zupy i nagle się zatrzymać… (Terry) Rozleje się, bo skorupa nadal będzie w ruchu… woda wystąpi ze wszystkich oceanów…
O: Nic się nie rozleje.
P: (Laura) Ok, co się stanie gdy… czy będzie dużo trzęsień ziemi?
O: Może, ale jak się przedstawia większy obraz?
P: (Laura) Wygląda to tak, że Ziemia zmienia swoją orbitę, prędkość… (Terry) Nie. W większym ujęciu sytuacja wygląda tak, że życie na Ziemi zostanie unicestwione.
O: Nie.
P: (Laura) [Ziemia] wymieni się potencjałem energetycznym z innymi ciałami?
O: Nie.
P: (Jan) Zmiany w grawitacji…
O: Cieplej…
P: (Laura) Zmiany grawitacji, dobrze… grawitacja osłabnie…
O: Na co wskazaliśmy mówiąc o grawitacji?
P: (Laura) Och, grawitacja jest spoiwem… (Terry) i jedyną prawdą o Wszechświecie.
O: Elementem.
P: (Terry) Element. Grawitacja jest tym prawdziwym elementem. To chcieliście powiedzieć?
O: Blisko.
P: (Laura) Czyli, jeśli grawitacja słabnie, a jest spoiwem, wtedy wszystko… och, już rozumiem do czego zmierzacie! (Jan) Tak, grawitacja jest spoiwem. Bez niej wszystko się rozleci…
O: Nie „rozleci”, moja droga, a „otworzy”!
P: (Laura) A gdy już się otworzy, co się stanie?
O: Zmiany.
P: (Laura) Czyli, innymi słowy,to kosmiczne wydarzenie jest katalizatorem zmiany u tych ludzi, którzy są gotowi i przygotowani, by przeżyć je w pozytywny sposób…
O: Coś w tym rodzaju, ale… Pamiętajcie… Nie ma nic „nadnaturalnego” czy „paranormalnego”, wszystko jest naturalne i normalne. Twoja książka „Noah Syndrome” [wczesna wersja „Tajemnej historii świata”] pierwotnie sugerowała podział na „grzeszników” i dobrych. Bycie gotowym nie rozróżnia takich podziałów!
P: (Laura) Co oznacza bycie gotowym?
O: Bycie u progu transformacji do następnego poziomu gęstości, zarówno STO jak i STS. Jak widzisz, transformacja zachowuje równowagę!

Oficjalnie przyjętą wewnętrzną strukturę Ziemi można przyrównać do ugotowanego jajka. Skorupa, warstwa położona najbardziej na zewnątrz, jest sztywna i bardzo cienka; kolejna warstwa, płaszcz ziemski, składa się z pół-stałych skał i ma grubość około 2 900 km. Chociaż zbudowany ze skał, płaszcz ziemski, a zwłaszcza jego górne warstwy, zachowuje się jak bardzo lepka ciecz. A jako że warstwa ta gromadzi większość wewnętrznego ciepła Ziemi, znajdują się tam duże komory konwekcyjne, gdzie cyrkuluje ciepło, co może inicjować procesy tektoniczne i wywołać wypiętrzanie się gór.

© Colin Rose

Płaszcz ziemski jest zasadniczym mechanizmem, który porusza i przesuwa płyty tektoniczne, a względny ruch krawędzi płyt powoduje trzęsienia ziemi. A ponieważ w gorącym płaszczu panuje niezwykle wysokie ciśnienie, pewna jego część ulega roztopieniu, przybierając postać magmy. Zewnętrzna warstwa Ziemi posiada słabe punkty i pęknięcia, przez które wydostaje się magma, tworząc wulkan.

Jednak obiektywny obraz wewnętrznych procesów Ziemi na tym się nie kończy. Istnieje jeszcze kwestia pola magnetycznego i jego interakcji z czynnikami zewnętrznymi. Według teorii McCanneya Ziemia ma pięć powłok pola magnetycznego – dwie stałe i trzy zmienne. Wewnętrzne jądro ziemskie utrzymuje stałe pole magnetyczne, które powstało w trakcie ochładzania się jądra, w początkowym okresie istnienia Ziemi. Powyżej jest płynna warstwa wewnętrznego płaszcza – właśnie to miejsce geolodzy obecnie uważają za główną siłę napędową ziemskiego pola magnetycznego.

Według modelu McCanneya ta warstwa jest tylko drugorzędnym elementem, zależnym od wyższych warstw. Powyżej tej warstwy, w płaszczu i skorupie ziemskiej, mieszczą się kieszenie żelaza i niklu, tworzące mniej więcej stałe pola magnetyczne, które (jako całość) są współliniowe z polem magnetycznym jądra. Niektóre z tych namagnetyzowanych kieszeni powodują tak silne, miejscowe, zaburzenia ziemskiego pola magnetycznego, że zakłócają działanie kompasów.

Kolejnym elementem, ważnym dla zrozumienia natury pól magnetycznych, jest przepływ prądu elektrycznego. Gwiezdne i planetarne dynama magnetyczne nie są „samowystarczalne” – są zasilane z zewnątrz wzajemnym oddziaływaniem z innymi naładowanymi elektrycznie obiektami oraz ich jądrami i atmosferami. Znaczące pole magnetyczne mają jedynie te planety, które mają swoje księżyce, zaś przepływ prądu między księżycem i planetą pomaga wytworzyć i utrzymać pole magnetyczne takiej planety. Ziemskie pole magnetyczne jest powiązane z prądem strumieniowym i odgrywa kluczową rolę w procesach pogodowych planety.

© Danielle Moore-AP

Weźmy teraz jakieś elektrycznie naładowane ciało z zewnątrz, na przykład kometę. Jej przelot w pobliżu Ziemi może oddziaływać grawitacyjnie na naszą planetę (podobnie jak Księżyc wywołuje fale przypływu i odpływu), powodując potężne fale pływowe na oceanach i w ziemskim płaszczu, wywołując, na zasadzie reakcji łańcuchowej, trzęsienia ziemi i erupcje wulkanów. Podobnie jak w wypadku skorupki wirującego jajka, może wówczas dojść do przesunięcia się zewnętrznej, twardej skorupy ziemskiej w stosunku do wewnętrznych płynnych warstw.

Skąd reakcja łańcuchowa? Otóż stałe oddziaływania między zewnętrznym ciałem niebieskim a Ziemią sprawiają, że skorupa ziemska wibruje i przesuwa się, skutkiem czego powstają w niej nowe słabe punkty lub też aktywują się już istniejące. Jak więc to wszystko łączy się z rosnącą ilością doniesień o dziurach w ziemi? Wyobraźmy sobie wielowarstwowe ciało, w którym warstwy poruszają się przeważnie dość harmonicznie, z rzadka jedynie uwalniając rosnące w niektórych miejscach napięcie. Rozważmy teraz fragment sesji Eksperymentu Kasjopeańskiego:

Sesja z 6 lipca 2010

P: (L) Czy ropa wydostająca się z dna oceanicznego w Zatoce Meksykańskiej wycieka też  poza szybem?
O: Tak, ale dzieje się to także w innych miejscach na świecie. Wszystko jest częścią procesu „otwierania się”.
P: (L) Czyli macie na myśli nasze spekulacje związane z dziurami i pęknięciami w Ziemi… Co powoduje to otwieranie się?
O: Niewspółliniowość, a raczej ślizganie się powłok skorupy ziemskiej z powodu zwalniającego ruchu obrotowego planety.
P: (L) Dobrze, a co powoduje to zwalnianie ruchu obrotowego Ziemi?
O: Wspominaliśmy już o nadciągającym towarzyszu [Słońca] i jego tendencji do „uziemiania” Układu Słonecznego.

Zgodnie z obecną geofizyczną wiedzą nagłe zmiany w rozmiarach płyt tektonicznych mogą spowodować zmianę prędkości Ziemi – przyspieszyć lub zwolnić jej obrót – jak to miało miejsce w efekcie kilku wyjątkowo silnych trzęsień. Z drugiej strony, spowolnienie obrotu Ziemi może stworzyć olbrzyme dynamiczne napięcia w skorupie ziemskiej, kiedy ta dalej się przesuwa. Mamy tu więc dylemat kury i jajka, czy raczej kombinację zewnętrznych i wewnętrznych czynników, które wspólnie dają obraz procesu rozpoczętego być może już wiele lat temu.

A tak hipotetycznie, co by było, gdyby pod wpływem ogromnej siły naporu pewna warstwa na wpół stałego podłoża skalnego znacznie zwolniła lub nawet zatrzymała się, podczas gdy skorupa ziemska dalej by się obracała (wbrew obecnemu poglądowi, że płaszcz ziemski reguluje ruch płyt tektonicznych, zaś jego zatrzymanie unieruchomiłoby także płyty)? Co by się stało z niższymi warstwami skalnymi, poddanymi większemu – zewnętrznemu i wewnętrznemu – ciśnieniu bądź rozchybotaniu, podczas gdy zewnętrzną warstwę, nadal się przesuwającą, zmieniałyby powodzie i inne kataklizmy, powodując tym samym tworzenie się lub odsłanianie kolejnych słabych punktów?

Niższe warstwy skalne oczywiście pękałyby lub kruszyły się, powodując powstawanie kolejnych dziur w ziemi! Inny czynnik dziurotwórczy: kiedy ziemia powyżej ukrytego pęknięcia stanie się za ciężka, może dojść do obniżenia się terenu lub zawału ziemi. A ślizgające się warstwy skorupy ziemskiej z całą pewnością mogą się do tego przyczynić!

© Unknown

Zasadniczo, proces formowania się dziur czy rozpadlin w skałach, trwający zwykle – wedle oficjalnych opinii – „setki lub tysiące lat”, uległby przyspieszeniu z powodu zmian w  homeostazie wewnętrznej maszynerii Ziemi, nie wspominając już o możliwości osłabienia jej pola grawitacyjnego, co bez wątpienia miałoby swoje następstwa, jako że nieregularności w gęstości płaszcza ziemskiego bezpośrednio wpływają na siłę grawitacji mierzoną na powierzchni ziemi.

W wypadku słabszej grawitacji ponownie możemy mieć do czynienia z dylematem kury i jajka. W toku badań nad tajemnicą „brakującej” grawitacji w Kanadzie, szczególnie w rejonie Zatoki Hudsońskiej, naukowcy wysunęli dwie główne teorie. Jedna koncentruje się na procesie znanym jako konwekcja, który zachodzi w płaszczu ziemskim. W wyniku jej działania płyty kontynentalne obniżają się, przez co w danym obszarze zmniejsza się masa podłoża oraz siła grawitacji. Druga teoria odwołuje się do czasów Epoki Lodowej, kiedy Zatoka Hudsońska była pokryta grubym na 3 kilometry lodowcem laurentydzkim.

Lód był tak masywny, że przeciążył Ziemię. W konsekwencji obszar wokół Zatoki Hudson ma mniejszą masę, ponieważ część podłoża została rozsunięta na boki przez lodowiec. A mniejsza masa oznacza mniejszą grawitację. Jeśli tak, to aż korci nas, by zapytać, jaki wpływ na grawitację mają dziury w ziemi (i odwrotnie)?

Oczywiście istnieją zapewne i inne czynniki, wpływające na ten proces. Wciąż w pełni nie rozumiemy możliwej transformacji, jaka dotknie Ziemię, ani mechanizmów jej towarzyszących. Ale właśnie to jest w tym najciekawsze – i trochę straszne zarazem. Żyjemy w ciekawych czasach i jeśli nadal będziemy mieć otwarte oczy, być może staniemy się świadkami dramatycznych i wyjątkowych zmian, jakie przejdzie nasza planeta i Wszechświat.

Pozostając przy dramatyzmie, obejrzyjcie poniższe nagranie dziury w ziemi, jaka powstała niedawno na plaży w południowo-zachodnim Queenslandzie w Australii:

Co do pozostałych „lejowatych” doniesień, sprawdźcie tę długą listę (albo ten artykuł, w którym zebrano nieco dramatycznych zdjęć dziur w ziemi). Nie jest ona kompletna, a najwięcej uwzględnionych przypadków pochodzi z USA. Powodem takiego wyboru jest fakt, że choć ekipa SOTT jest wielojęzyczna, nie zawsze istnieje możliwość wyłapania wszystkich tego typu perełek, jakie znajdują się na stronach serwisów prasowych przeróżnych krajów i  nie są tłumaczone na angielski. Jak zawsze, gorąco zachęcamy Czytelników z całego świata do podzielenia się swoją wiedzą i wzięcia udziału w łączeniu punktów, co pomoże nam osiągnąć głębsze zrozumienie naszej zmieniającej się rzeczywistości.

Lipiec 2011

22.07.2011: Charlotte, Karolina Północna, USA
21.07.2011: Council Bluffs, Iowa, USA
20.07.2011: Chinatown, Hawaje, USA
20.07.2011: Guatemala
20.07.2011: Leesburg, Floryda, USA
20.07.2011: Nowy Jork, USA
20.07.2011: Shelton, Connecticut, USA
16.07.2001: Point Richmond, Kalifornia, USA
17.07.2011: Spring Hill, Tennessee, USA
15.07.2011: Clarksville, Karolina Północna, USA
15.07.2011: Innisbrook, Floryda, USA
14.07.2011: San Jose, Kalifornia, USA
14.07.2011: St. Louis County, Missouri, USA
14.07.2011: Tabiona, Utah, USA
12.10.2011: Lenoir, Karolina Północna, USA
11.07.2011: Sochi, Rosja
10.07.2011: Daisetta, Teksas, USA
07.07.2011: Calgary, Kanada
07.07.2011: Karolina Południowa, USA
05.07.2011: Fairfield, Ohio, USA
05.07.2011: Queensland Lakes, Australia
03.07.2011: Marietta, Georgia, USA

Czerwiec 2011

30.06.11: Tver’, Rosja
27.06.11: Luskville, Quebec, Kanada
27.06.11: Leesburg, Floryda, USA
26.06.11: Novgorod, Rosja
26.06.11: Chetwynd, Kanada
26.06.11: Inskip Point, Queensland, Australia
24.06.11: New Orleans, Louisiana, USA
24.06.11: Lake Stevens, Washyngton, USA
22.06.11: Anderson Township, Ohio, USA
22.06.11: Union Township, Ohio, USA
22.06.11: Cleveland, Ohio, USA
22.06.11: Voronezh, Rosja
21.06.11: Lyman County, Południowa Dakota, USA
20.06.11: Morristown, Tennessee, USA
16.06.11: Tarpon Springs, Floryda. USA
15.06.11: Perm’, Rosja
14.06.11: Troy, Pensylwania, USA
14.06.11: Baden Ontario, Kanada
14.06.11: Północna Dakota, Fargo, USA
14.06.11: Palm Jumeirah, Dubaj
13.06.11: Christchurch, Nowa Zelandia
12.06.11: London, Ontario, Kanada
10.06.11: Buffalo, Nowy Jork, USA
10.06.11: Bruksela, Belgia
11.06.11: Moskwa, Rosja
09.06.11: Kijów, Ukraina
07.06.11: Myers Park, Karolina Północna, USA
07.06.11: Cecil Township, Pensylwania, USA
07.06.11: Nowy Jork, Nowy Jork, USA
07.06.11: Yirbit, Rosja
06.06.11: Detroit, Michigan, USA
06.06.11: Spring Hill, Floryda, USA
06.06.11: Wilmette, Illinois, USA
03.06.11: Clinton, Iowa, USA
03.06.11: Moskwa, Rosja
02.06.11: Calgary, Kanada
02.06.11: Buffalo, Nowy Jork, USA
02.06.11: Pittsburg, Pensylwania, USA
02.06.11: Syracuse, Nowy Jork, USA
01.06.11: Kazan’, Rosja

Maj 2011

30.05.11: Saskatoon, Kanada
30.05.11: Allentown, Pennsylvania, USA
29.05.11: Changchun, Jilin, Chiny
27.05.11: Quebec City, Kanada
25.05.11: Cairo, Illinois, USA
25.05.11: Punu, Peru
23.05.11: Braunsdorf, Niemcy
24.05.11: Krabi, Tajlandia
20.05.11: Waterloo, Iowa, USA
19.05.11: Hickory, Karolina Północna. USA
17.05.11: Streator, Illinois, USA
18.05.11: Everett, Washyngton, USA
16.05.11: Youngstown, Ohio, USA
12.05.11: Detroit, Michigan, USA
12.05.11: Jersey City, New Jersey, USA
11.05.11: Studio City, Kalifornia, USA
11.05.11: Harlesden, Zjednoczone Królestwo
10.05.11: Cumberland County, Pensylwania, USA
09.05.11: Staunton, Georgia, USA
08.05.11: Memphis, Tennessee, USA
06.05.11: Danville, Pensylwania, USA
03.05.11: Harrisburg, Pensylwania, USA
03.05.11: Miami, Floryda, USA
02.05.11: Usedom, Niemcy

Sezon trąb powietrznych

Tegoroczna liczba oraz siła tornad w USA przyprawiła nas o zawrót głowy. To był najbardziej śmiercionośny sezon tornad w ciągu ostatnich 50 lat. W samym tylko kwietniu zginęło ponad 360 osób. To sześciokrotność przeciętnej rocznej ilości ofiar śmiertelnych. Poprzedni rekord 267 ofiar pochodzi z 1974 roku. Następnie, pod koniec maja było już 482 zabitych osób – poziom nie widziany od 1953 roku. Zauważcie na poniższym grafie nagły wzrost z 2011 roku.

© OurAmazingPlanet

Na czerwcowej odprawie przedstawiciele NOAA pokazali następujący slajd, na którym widać, że w 2011 roku ilość zgonów z winy tornad na milion osób wystrzeliła do poziomów nie widzianych wcześniej we współczesnym prognozowaniu pogody.

© NOAA - Ilość ofiar śmiertelnych tornad na milion osób w Stanach Zjednoczonych od 1800 roku.

W 2010 roku do końca maja odnotowano w Stanach Zjednoczonych 506 tornad. W tym roku jest już ponad dwa razy tyle – 1151. Rekordową ilość 226 tornad odnotowano pod koniec kwietnia w jednym, 24-godzinnym przedziale czasu. Oto kwietniowe tornada udokumentowane przez NOAA:

A tak wygląda tornado na ziemi:

.

Tornado widoczne na tym filmie przeszło 22 maja przez miasto Joplin w Missouri i było najbardziej niszczycielskie w całym sezonie. Trąba powietrzna miała 5. – najwyższy – poziom intensywności na Rozszerzonej Skali Fujity, z wiatrami o prędkości przekraczającej 300 km/godz. i najwyraźniej zawierała „wielowirowe” tornado, z dwoma lub więcej małymi i intensywnymi centrami rotacji, orbitującymi w większm leju. Ten potwór zdecydował się stratować centrum miasta, przecinając je na pół i pozostawiając za sobą obraz przypominający strefę działań wojennych.

To było najbardziej zabójcze pojedyncze tornado od 1950 roku, zabiło co najmniej 124 osoby, pozostawiając co najmniej tysiąc rannych i o wiele więcej zaginionych. Zrównanych z ziemią zostało około 2000 budynków, około 1000 uszkodzonych, co daje 3 miliardy dolarów strat. Te liczby obrazują efekt tornada w stosunkowo niewielkim mieście, mającym 50 tys. mieszkańców.

Jak by tego było mało, tornado pozostawiło po sobie dziwna klątwę, ponieważ niektórzy ranni zostali zakażeni rzadką i potencjalnie śmiertelną infekcja grzybiczą, której źródłem była gleba lub szczątki roślin, znajdujące się na latających odłamkach wbijających się w skórę.

Ale to nie koniec osobliwości. Tornado tej wielkości może, jak się zdaje, naginać prawa fizyki:

© Unknown

© Grant Hindsley/Missourian - Po niedzielnym tornadzie kategorii EF5 w zewnętrznej ścianie sklepu Academy Sports + Outdoors przy ulicy South Range Line w Joplin utkwiło metalowe krzesło.

Tornada spadły na kilka stanów w USA: Oklahomę, Kansas, Teksas, Missouri, Pensylwanię, i inne. Ale także innym miejscom na świecie, które nie są raczej znane z tornad, przypadło coś w udziale. W Północnej Irlandii tornado zniszczyło dach stodoły. W Chile burza opisana jako ”przypominająca tornado” zraniła 9 osób. U wybrzeży Nowej Południowej Wali w Australii kamery telewizyjne zarejestrowały surrealistyczną i zadziwiającą akcję natury:

Północny prąd strumieniowy – ten szybko poruszający się strumień powietrza pędzący wysoko w atmosferze z zachodu na wschód – zeszłej zimy przesunął się na południe bardziej niż zwykle i przyniósł ze sobą lodowate zimno i sporo śniegu z bieguna arktycznego. Prąd strumieniowy miał także swój udział w zeszłorocznej suszy w Rosji i pakistańskich biblijnych podwoziach. Wygląda na to, że w tym roku przyczynił się do zabójczego sezonu trąb powietrznych, przynajmniej w Stanach Zjednoczonych. Meteorolog Jeff Masters z Weather Underground wyjaśnia:

„Prąd strumieniowy, który jest potężna rzeką powietrza płynącą wysoko nad naszym krajem, okazał się być bardzo silny w tym roku. Miał w sobie bardzo szybkie wiatry. Przesuwał się nad drogą tornad, gdzie przeważnie napływające znad Kanady zimne, suche powietrze ściera się z ciepłym, wilgotnym powietrzem znad Zatoki Meksykańskiej. Połączenie tych tak różnych mas powietrza oraz bardzo silny prąd strumieniowy stanowiły doskonałe warunki do wytworzenia się licznych tornad”.

Biorąc to pod uwagę, interesujące jest, że na dziesięć dni przed joplińskim tornadem zaczął się tworzyć nad Ameryką Północną wielokrotny wir. Oto zdjęcie satelitarne wschodniego wybrzeża:

© Unknown

Przypadkowo lub nie, oceaniczny Golfsztrom wyglądał w te dni wyjątkowo źle – poprzerywany dokładnie pod wirem ze zdjęcia powyżej:

© DEOS - Aktualne prędkości Golfsztromu, 13 maja 2011 roku.

Przez chwile myśleliśmy, że to już ‘Game Over’ dla Golfsztromu! Wydawało się, że na chwilę powrócił do życia, ale ogólnie rzecz biorąc nie wygląda dobrze, więc miejcie go na oku. Pamiętajcie, co się stanie, kiedy prąd się zatrzyma – wasze życie może od tego zależeć!

Jeff Masters kontynuuje:

Czy zmiany klimatu są powodem bardziej zabójczych tornad? To mniej jasne: „Z jednej strony, moglibyśmy się spodziewać, że cieplejszy klimat przyniesie wyższe temperatury i potencjalnie ciepłą wilgoć w atmosferze, zwiększając niestabilność.

Do niestabilności dochodzi – wyjaśnia Masters – gdy duże masy zimnego powietrza znad Kanady tworzą prądy wstępujące wysoko w atmosferze, które mogą mieć do 16 km wysokości. Te niestabilne warunki mogą doprowadzić do bardziej niebezpiecznych tornad. Ale to nie cała historia. Jeszcze raz, istotną rolę odgrywa tu prąd strumieniowy:

„Zmiana klimatu miała być powodem osłabienia prądu strumieniowego. I to jest główny składnik do tworzenia tornad. Potrzeba naprawdę silnego prądu strumieniowego, który zmienia prędkość wraz z wysokością, aby do prądów wstępujących przyłożyć siły ścinające, co wprawi je w ruch wirowy, tak że staną się tornadami. Zatem nie jest wcale jasne, jaki będzie efekt końcowy”.

Złapaliście to? W powyższym fragmencie zamiast ”globalnego ocieplenia” użyta jest ”zmiana klimatu”. Ponieważ globalne ocieplenie przewiduje słabszy prąd strumieniowy, a ma miejsce coś przeciwnego, nie wiedzą, co się dzieje. Tylko wzrost ilości ciepłej wilgoci, burz i opadów wydaje się potwierdzać ich teorię. A jeśli nie jest to skutek używania paliw kopalnianych i ich stosunkowo nieistotnego efektu cieplarnianego, tylko zupełnie inny mechanizm – taki jak wzrost aktywności wulkanicznej? A może każdemu widocznemu ociepleniu w pewnych miejscach na planecie musi towarzyszyć ochłodzenie w innych? A może to zapowiedź epoki lodowcowej?

Ekstremum jest nową normą

Pozwólcie, że jeszcze raz przytoczymy aktualną hipotezę Sott.net w kwestii zmiany klimatu – która podlega ciągłym zmianom wraz z napływem nowych danych – streszczoną w komentarzach do tego artykułu:

Pył kometarny jest naładowany elektrycznie i przyczynia się do nieznacznego spowolnienia rotacji Ziemi. Spowolnienie ruchu obrotowego redukuje pole magnetyczne, odsłaniając Ziemię i wystawiając ją na zwiększone oddziaływanie niebezpiecznego promieniowania kosmicznego oraz stymulując wulkanizm. Podmorski wulkanizm ogrzewa wodę morską, co podgrzewa dolną część atmosfery i wprowadza do niej więcej wilgoci.

Wilgoć dociera do zimniejszej wyższej atmosfery i staje się częścią śmiertelnej mieszanki, która nieuchronnie prowadzi do Epoki Lodowcowej, poprzedzonej krótkim okresem gwałtownego przyrostu gazów cieplarnianych i „kieszeni gorąca” w dolnej atmosferze, intensywnych opadów deszczu, gradu, śniegu, oraz powodziami.

Uważamy, że jest to, krótko mówiąc, centralny mechanizm sterujący klimatem i zmianami na Ziemi, których mieliśmy ‘szczęście’ doświadczać, i że tłumaczy to łącznie skrajności – deszcze i powodzie, susze i pożary, grad i śnieg.

Z tak wielką ilością informacji, jakie docierają do nas codziennie, trudno się zdecydować, od czego zacząć. Ponieważ ilustracje przemawiają do wyobraźni i dobrze oddają obraz sytuacji, zacznijmy od nich. Wykres poniżej przedstawia ilość opadów atmosferycznych w USA, a ich nierównomierne rozmieszczenie pokazuje mapka.

© NOAA Narodowe Centrum Danych Klimatycznych – Obszar sąsiadujących stanów USA z jednodniowymi opadami atmosferycznymi znacznie przekraczającymi średnią wiosną 2011 roku stanowił 16% powierzchni całego kraju. Średnia za ostatnie 102 lata wynosi 9%.

© NOAA Narodowe Centrum Danych Klimatycznych - Średnie wiosenne opady atmosferyczne przypadające na poszególne stany USA (marzec-maj)

Meteorolog Jeff Masters zaznaczył, że USA miały najbardziej ekstremalną wiosnę z dotąd zarejestrowanych, jeśli chodzi o opady: 46% kraju miało wyjątkowo mokrą lub wyjątkowo suchą pogodę. W szczególności, poziom rzeki Misisipi był o ponad 2 cm wyższy od poprzedniego rekordu z 1927 roku, dzięki rekordowym opadom w dolinie rzeki Ohio. W Północnej Dakocie z powodu najgorszej powodzi na rzece Souris w dziejach miasta Minot musiano ewakuować 10 tysięcy osób.

Również rzeka Missouri ustanawiała historyczne rekordy, zalewając około 600 przecznic w Sioux City i zmuszając 5000 mieszkańców do opuszczenia domów, a Montanie przyniosła najgorszą od dziesięcioleci powódź.

© NOAA

Na terenach klęski w okolicach Missisipi i Missouri, jak również w innych rejonach Środkowego Zachodu USA nie spodziewano się poprawy warunków w ciągu lata. Istotnie, w połowie lipca około 20 cm deszczu zalało Minnesotę. Stan Michigan także nawiedziły burze i deszcze. Silne opady nie ominęły żadnego stanu od Vermont przez Georgię, aż po samą Florydę.

© Unknown

Część opadów pojawiła się pod postacią gradu, na przykład w Teksasie i od Karolin aż do Nowej Anglii. Na Kolorado spadł dwucentymetrowy grad, wystarczająco duży, by uszkodzić około 40 samolotów na międzynarodowym lotnisku w Denver i uziemić na całą noc ponad 1000 pasażerów!

Po doświadczeniach z Fukushimą (wciąż i na długie jeszcze lata reprezentującą poważny kryzys), niepokój budzi powódź w rejonie elektrowni jądrowej Fort Calhoun w Nebrasce, która jest otoczona przez wodę w wyniku przerwania wału na rzece Missouri. Elektrownia została podobno zatrzymana na okoliczność dostarczenia nowego paliwa – w co media głównego nurtu uwierzyły na słowo i od tego czasu ignorowały.

© AP - Niebezpiecznie blisko: pożar, który zaczął się w Bear Wallow Wilderness, zbliża się do domów w Eagar.

W czasie gdy połowa USA była pod wodą, inną ich część nawiedziła poważna susza i pożary. Arizona przeżyła najgorszy pożar w swojej historii, będący rezultatem wysokich temperatur, silnych wiatrów i niskiej wilgotności. Do połowy czerwca ogień spalił ponad 1970 kilometrów kwadratowych, wysiedlając co najmniej 10 tys. osób. Był to trzeci pożar w Arizonie w 2011 roku – poważne wyzwanie, szczególnie przy uwzględnieniu cięć w budżecie przeciwpożarowym w kwocie 250 tys. dolarów, wynikających z przyjęcia założenia, że będzie to ”spokojny” rok, jeśli chodzi o pożary. Zniszczonych zostało co najmniej 40 domów i 10 konstrukcji.

Także Teksas spotkał podobny los. W lipcu Ministerstwo Rolnictwa ogłosiło 213 hrabstw w Teksasie głównymi obszarami klęski żywiołowej, spowodowanej przez jedną z najgorszych susz w historii tego regionu od ponad stulecia. Pozostałe 41 hrabstw również kwalifikuje się do pomocy, tworząc z całego stanu obszar klęski żywiołowej.

Ale oczywiście nie tylko USA widziało takie ekstrema. Również Meksyk miał pracowity sezon pożarowy. Zazwyczaj kończy się on w maju, ale [w tym roku] nawet około 20 maja zdjęcia satelitarne wyraźnie pokazywały dużą liczbę pożarów na obszarze całego kraju. Od początku roku do tego czasu spłonęło w Meksyku ponad 5200 km kwadratowych. W drugiej połowie lipca pojawił się huragan Dora, przynosząc powodzie do południowych prowincji Meksyku.

Na wschodniej półkuli Rosja miała 36 pożarów lasów na obszarze obejmującym ponad 5700 hektarów. Do walki z pożarami straż pożarna zatrudniła dodatkowych 700 osób i ściągnęła 47 elementów sprzętu.

Pod koniec maja Francja podniosła poziom zagrożenia suszami, kiedy ogłoszono, że miała najgorętszą wiosnę od 1900 roku. Podobnie, Wielka Brytania miała najcieplejszą wiosnę od 1659 roku. Jednak redaktorzy SOTT zdecydowali się podejść do tych doniesień sceptycznie, jako że część z nich mieszka w Wielkiej Brytanii i Francji i wiosna nie była dla nich zbyt ciepłym doświadczeniem. Zauważcie, że choć Brytania miała oficjalnie suszę, w Walii sypał śnieg! Witajcie w nowej normalności!

W innej części Europy, Bałkany nawiedza lipcowa fala upałów, z temperaturami stale przekraczającymi 30 stopni Celsjusza.

ONZ ostrzegło, że zarówno wschodnia Afryka jak i Róg Afryki nawiedziły najgorsze od 60 lat susze. Szacuje się, że dotkniętych nią zostało ponad 10 milionów ludzi. Ogromne obszary północnej Kenii i Somalii objęto kategorią ”zagrożonych”, jeden stopień przed oficjalnym zaklasyfikowaniem do klęski głodu, którą jednak ogłoszono w dwóch z ośmiu regionów Somalii. Stopień niedożywienia dzieci w najbardziej dotkniętych regionach jest ponad dwa razy wyższy od 15-procentowego progu alarmowego i może jeszcze wzrosnąć. ONZ doszło do wniosku, że do 2012 roku nie ma co liczyć na poprawę. Cóż, jak długo zasoby planety są wykorzystywane do technologii służącej wymordowaniu części co zamożniejszych afrykańskich obywateli Libii, nie tak trudno zobaczyć, że niezrobienie niczego, by zażegnać kolejną rozwijającą się klęskę głodu, utrzyma tę sytuację przez cały kolejny rok.

Podobnie jak USA, i Chiny walczą z podwójną katastrofą. Najpierw kraj dotknęła przeciągająca się susza, która wpłynęła na produkcje zbóż w najważniejszych regionach rolniczych. Przy tak dużej populacji, gdy Chińczycy odczuwają głód, nie maja innego wyjścia, jak poszukiwanie zaopatrzenia za granicą. Problem w tym, że inne kraje eksportujące żywność – jak USA – mają swoje problemy. Od początku maja zeszłego roku ceny kukurydzy wzrosły o 80%, a ceny pszenicy o około 50%.

Potem przyszły deszcze. Ponad pół miliona ludzi zostało ewakuowanych w czasie ostatnich masywnych powodzi w centralnych i południowych prowincjach Chin. Jak na ironię, powodzie spadły na tereny objęte suszą, jednak przy braku górnej warstwy gleby, mogącej wchłonąć wodę, ludzie i miejsca zostały doszczętnie zmyte. Rząd opisał te powodzie jako najgorsze od 1955 roku. A to mówi wiele w kraju, który jest zalewany bardzo często! (Zróćcie uwagę, jak często w tym streszczeniu ekstremalnych zdarzeń pogodowych pojawiają się słowa ”najgorszy od”.) W sumie, z powodu powodzi ponad 5,7 milionów ludzi w Chinach zostało przemieszczonych lub ich życie zostało w inny sposób zakłócone. Prawie tysiąc firm musiało zawiesić działalność. Ponad 7 tys. domów runęło lub zostało uszkodzonych, a bezpośrednie straty finansowe oszacowano na 6 miliardów yuanów.

Na południe od Chin wylała Brahmaputra w sezonie monsunów i zatopiła wiele wsi w północno-wschodnim stanie Indii, Assamie. Ponad 150 tys. osób zostało poszkodowanych przez tę powódź.

Tajfun Songda kompletnie przemoczył południowo-wschodnią Azję, gdy w maju osiągnął status kategorii 5. Choć dzięki temu, że jego trasa przebiegała z dala od lądu, ofiar i zniszczeń było niewiele, jednak otarł się on o południowo wschodnie wybrzeże Japonii. Zastanawiamy się, ile promieniowania z Fukushimy rozprzestrzeniło się na znaczne obszary najpierw dzięki Songdzie, a potem tajfunowi Ma-On.

© EPA- Niszczycielskie powodzie w Norwegii.

Wracając do Europy, w rezultacie połączenia topniejącego śniegu i silnych opadów także Norwegia znalazła się pod wodą, gdzie zmytych zostało kilka domów i dróg oraz doszło do osunięć ziemi.

Preludium do epoki lodowcowej?

Gdybyście przeczytali tylko rozdział powyżej, prawdopodobnie doszlibyście do wniosku, że kula ziemska istotnie ociepla się i to wszystko wyjaśnia. Ale to nie takie proste. Zacznijmy od tego, że zima na południowej półkuli była w tym roku wyjątkowo ciężka. W części Melbourne, w Australii, zima zjawiła się już w maju i to z najzimniejszym początkiem miesiąca w historii rejestracji temperatur. W tym wyjątkowo zimnym początku śnieżnego sezonu śnieg sypał już na tak niewielkich wysokościach jak 700 m. W Nowej Zelandii, niedaleko Milford Sound, już w czerwcu odnotowano prawie rekordowe opady śniegu, przez co na kilka dni zamknięto znaczną część 120-kilometrowej autostrady.

© The Weather Network - Nagromadzony na drogach śnieg odciął mieszkańców od świata.

W Ameryce Południowej ciężkie burze śnieżne zagrzebały południowe Chile pod dwoma metrami śniegu blokującego drogi, zrywając linie wysokiego napięcia i izolując społeczności. Podano, że 15 tysięcy osób było bez prądu. Chilijska pustynia Atacama, jedno z najsuchszych miejsc na Ziemi, miała najcięższe od ponad dwóch dekad opady śniegu, dochodzące do 80 cm.

To dziwne, zważywszy, że średnia ilość opadów atmosferycznych na pustyni Atacama wynosi mniej niż 50 mm deszczu, a średnie dzienne temperatury w zimie to 22°C, nocne 4°C, w ekstremalnych wypadkach schodzące do -2°C. Ujemne temperatury wystąpiły nie tylko w Chile, ale także w Argentynie i Urugwaju.

Ale robi się jeszcze lepiej. Na części północnej półkuli także dostajemy niespodziewanych letnich dreszczy! Choć większość obszaru Chin cierpiała z powodu upałów, część Narodowej Autostrady Sichuan nr 318, Zheduo Mountain, była pokryta śniegiem. Tak, w lecie.

Jak odnotowaliśmy wyżej, w czasie gdy Wielka Brytania miała mieć suszę, najwyższa góra w Walii, Snowdon, oddawała cześć swojej nazwie, okrywając się śniegiem. Te dwa przypadki wiele mówią. W obydwu wysokie góry są na tyle zimne, by latem zamarzała tam woda, co sugeruje, że możemy mieć rację co do naszej hipotezy, że górna atmosfera się oziębia. To pokazuje także, jakie mogą być efekty połączenia wzrostu wilgotności i opadów oraz zimnego powietrza. Podobnie było w Kolorado, w USA, gdzie pod koniec maja góry miały taką pokrywę śniegu jak w zimie.

Również w maju – za późno jak na zimę – około 10 tys. osób na Dolnym Śląsku w Polsce zostało bez prądu z powodu silnych opadów śniegu, z temperaturą która spadła do -5 stopni Celsjusza. W tym samym czasie w północnej Arizonie zimna burza przyniosła ze sobą mieszankę deszczu, deszczu ze śniegiem i mokrego śniegu. Nawet na początku lipca, choć większa część USA się piekła, w okolicach Denver w Kolorado i Squaw Valley w Idaho śnieg w górach przyciągnął narciarzy.

© Forum - Wrocław w śniegu, maj 2011

Teraz zobaczmy całościowy obraz. Wiemy, że w ostatnich latach zimy były mroźniejsze, a teraz, w oparciu o korelacje pomiędzy zimowymi temperaturami CET i aktywnością Słońca opisaną wcześniej, brytyjscy naukowcy spodziewają się kontynuacji tego trendu surowych zim w Wielkiej Brytanii i Irlandii. Brytyjski serwis prognostyczny, Exacta Weather, także ostrzega przed srogą zimą 2011 – 2012. James Madden z Exacta powiedział, że przez ostatnie dwa lata ich prognozy sprawdzały się. Powiedział, że zima 2011-2012 „będzie niezwykle zimna i śnieżna z temperaturami poniżej średniej i spodziewa się nowych rekordów oraz wyjątkowo ciężkich warunków na szkockich wyżynach. Dlatego już teraz powinniśmy zacząć przygotowywać się na wysokie rachunki za energię i podnosić świadomość sytuacji pośród najbardziej bezbronnych członków społeczeństwa, w tym osób starszych.”

Choć naukowcy i prognostycy nie przewidują małej epoki lodowcowej, inni nie są aż takimi optymistami. Tutaj mamy jeden z rzadko słyszanych głosów naukowców:

Víctor Manuel Velasco z Instytutu Geofizyki Uniwersytetu w Meksyku mówi, że ostatnio panujące  warunki zimowe są podobne do tych z małej epoki lodowcowej, a w szczególności z „Minimum Maundera” – okresu, kiedy istotnie spadła aktywność plam na Słońcu. Zauważa też, że pozycja Ziemi w stosunku do reszty Układu Słonecznego była wówczas podobna do obecnej, co jest według niego czynnikiem istotnym dla klimatu.

Tym z was, którzy mieszkają z dala od równika, sugerujemy by już teraz kupili (lub zrobili) sobie porządne rękawice i wełniane skarpety, dopóki jeszcze są tanie.

Dziwnościomierz

Przed podsumowaniem tego odcinka Łączenia Punktów, chcielibyśmy jeszcze dołączyć kilka obserwacji dotyczących coraz dziwaczniejszej „atmosfery” – tym razem używając tego określenia w jego możliwie najszerszym rozumieniu.

Jak donosi Gralien Report w swoim ciekawym artykule, w ciągu ostatnich kilku miesięcy nastąpił alarmujący wzrost ilości szaleńczych ekscesów, obejmujących brutalne morderstwa, chaos, niewytłumaczalny ekshibicjonizm i Wysoką Dziwność. Jednymi z najbardziej dziwacznych był przypadek 28-latka z Bułgarii, który „w niewytłumaczalny  (i barbarzyński)” sposób zamordował 60-letnią kobietę, oraz przedziwna historia, która rozegrała się w mieście Bridgend w południowej Walii. Również w Stanach Zjednoczonych pojawiło się doniesie, że w Dallas, w Teksasie, po „latach spokoju” odnotowano „nagły 5-procentowy wzrost liczby zabójstw”, co zresztą wprawiło w zdumienie tamtejszych detektywów, chociaż niektórzy z nich doszukiwali się przyczyn w zapaści ekonomicznej.

Było też sporo przypadków „duchowych objawień”, w czasie których ludzie zrzucali ubrania i biegali nago:

  • Nauczyciel ze szkoły podstawowej w stanie Georgia doświadczył „objawienia” i oznajmił, że właśnie otworzyło mu się trzecie oko. Będąc jeszcze na terenie szkoły, rozebrał się do naga i tak przechadzał się po korytarzach.
  • 7 maja w Palm Beach policja aresztowała 47-letniego mężczyznę, który „nago zażywał słonecznej kąpieli” w pobliżu bulwaru South Ocean Boulevard.
  • W mieście Boise w stanie Idaho pewien 19 –latek postanowił rozebrać się i paradować w stroju Adama po ulicy. Jak później wyjaśnił, chciał w ten sposób pomóc innym „przezwyciężyć strach przed pokazywaniem się nago publicznie”.
  • Maribel Gomez z Pompano Beach została aresztowana po tym jak obnażyła się przed dziećmi czekającymi na szkolny autobus. Kobieta nawet prosiła jedno z nich, żeby od niej nie uciekało, tak by mogła je „zaliczyć”.
  • Pewien mężczyzna rozebrał się do naga w nowojorskim metrze i zaczął atakować ludzi, nie szczędząc im przy tym rasistowskich obelg.
  • Australijczyk rozebrał się do naga podczas podróży samolotem. Mężczyzna „musiał pozostać przywiązany do fotela” aż do wylądowania.

Faktycznie wygląda na to, że na całym świecie mamy do czynienia z coraz to większą liczbą niezrównoważonych i impulsywnych zachowań, i bez wątpienia jest to dopiero początek. Spójrzmy teraz, co na ten temat mówi Eksperyment Kasjopeański:

Sesja z 20 lipca 2010

P: (L) Jeśli o to chodzi, dzieją się i inne bardzo dziwne rzeczy. Chciałabym na przykład dowiedzieć się, co się dzieje z D****? D**** napisał do nas wiele maili, które są dość nieskładne. W pewnym momencie skontaktowaliśmy się z nim i próbowaliśmy go przekonać, żeby skorzystał z pomocy terapeuty i coś z tym zrobił, ale nie wiem, na czym to stanęło. Wyglądało na to, że jego stan psychiczny się pogarsza. Aż tu nagle, dostaję dzisiaj maila od byłego członka forum – przez bardzo krótki okres czasu był również członkiem QFS – aczkolwiek bardzo rzadko, o ile w ogóle, brał czynny udział w dyskusjach. Ale do czego zmierzam, on mówi, że ma na imię M**** (arabskie imię) i mieszka w {miasto na Bliskim Wschodzie}, ale jego adres IP prowadzi do Waszyngtonu. Jego maile są bardzo podobne do maili D**** – kompletnie niespójne i zawierają groźby. To znaczy, jego maile wydały mi się dziwne. W dzisiejszych czasach, jeśli masz na imię M***, to nie straszysz wszystkich wokół jakimś mętnym scenariuszem końca świata, mówiąc, że dojdzie do jakiegoś wielkiego wydarzenia. A tak właśnie się zachowywał. Chciałabym wiedzieć, czy jest jakiś związek między wyraźnym pogarszaniem się stanu umysłowego tych dwóch ludzi? {Dodana uwaga: podobieństwo stylu pisania nasunęło nam podejrzenie, że być może jest to jedna i ta sama osoba. Najlepiej oddaje sytuację pojęcie ideacji schizofrenicznej.}
O: Tak.
P: (L) Na czym polega ten związek?
O: To nie tylko bombardowanie „falami” przez takie urządzenia, jak HAARP czy emitery mikrofal, w grę wchodzi również przyspieszanie kosmosu. Ci, którzy nie są zintegrowani, będą się rozsypywać jeszcze szybciej niż kiedykolwiek dotąd.
P: (L) Czy mają w tym udział jakiegoś rodzaju negatywne duchy lub podczepione byty?
O: Nie jest to konieczne, kiedy osobowość jest w takim stopniu zdefragmentowana.

Do tego ogólnego zamieszania dochodzi jeszcze wzrastająca ilość innych niewyjaśnionych dziwności. W pierwszym tygodniu lipca elektroniczne zegarki we włoskiej Katanii zaczęły spieszyć się o 15-20 minut dziennie. Naukowcy z wydziału inżynierii elektronicznej na Uniwersytecie w Katanii nie byli w stanie wyjaśnić tej nieprawidłowości, ale pojawiła się sugestia, że może to mieć związek z siecią transformatorów zlokalizowanych na Sycylii, bądź też z kładzionym właśnie podwodnym kablem sieci energetycznej.

Nasz przedstawiciel SOTT przebywający we Włoszech przekazał nam informację, że tamtejsze lokalne gazety cytują za włoskimi władzami, że kiedy pracownicy układali pod wodą nowy kabel, zmieniła się częstotliwość z 49-50 na 50-50.13 HZ,. W wyniku uderzenia fali elektromagnetycznej, co dotknęło całą wyspę, nastąpiło przesunięcie czasowe we wszystkich elektronicznych zegarkach. Pojawia się tu jednak pewien problem, ponieważ w tym samym czasie zegarek na baterie na biurku naszego włoskiego kolegi również cofnął się o 15-20 minut, tak więc zdaje się, że coś innego jest tutaj na rzeczy.

Co ciekawe, w doniesieniach z zeszłego tygodnia czytamy, że Stany Zjednoczone planują przeprowadzić całoroczne doświadczenie ze swoją siecią elektroenergetyczną, mające „dopuścić bez korygowania większe niż obecnie zmiany częstotliwości”, co może wprowadzić zamęt w funkcjonowaniu sygnalizacji ulicznej, systemów alarmowych i niektórych komputerów, jak również spowodować, że zegary zasilane z sieci i inne urządzenia, jak np. programowalne ekspresy do kawy, przyspieszą o 20 minut. Nikt nie ma pewności, na co konkretnie wpłynie ten eksperyment i jak bardzo. A jednak naukowcy są jakimś cudem w stanie przewidzieć, że zegary na wschodnim wybrzeżu kraju mogą przyspieszyć w ciągu roku o jakieś 20 minut, zegary na zachodnim wybrzeżu mogą spóźniać się o 8 minut, a w Teksasie można spodziewać się ich przyspieszenia o 2 minuty.

Jeszcze na dokładkę do ogólnej dziwności, kolejnym nasilającym się ostatnio zjawiskiem elektrycznym są eksplozje transformatorów, które często doprowadzają do pożarów. Poza zamieszaniem, jakie wywołały, niektóre dały świetlne widowisko przeskakującego łuku elektrycznego, takie jak w poniższym nagraniu wideo zarejestrowanym w maju w Fort Worth w stanie Teksas.

Z badań przeprowadzonych przez SOTT wynika, że w 2011 roku już doszło do tylu eksplozji transformatorów, co w ciągu całego minionego 2010 roku. Oto częściowa lista:

Stan Connecticut: Pożar transformatora pozbawia prądu ponad 1200 mieszkańców miasta Torrington
Stan Georgia: Pożar transformatora w podstacji energetycznej
Stan Wisconsin: Wybuch transformatora w Fort Atkinson
Stan Missouri, hrabstwo Charles County: Pożar transformatora prawdopodobną przyczyną uruchomienia się syren wczesnego ostrzegania przed tornadem
Stan Nevada: Autostrada międzystanowa nr 15 zamknięta z powodu pożaru transformatora w Las Vegas
Stan Pensylwania: Dom w gminie Upper Providence uszkodzony przez pożar.
W Virgnii pożar transformatora pozbawia prądu połowę obszaru miejskiego Lee High
USA: 1 osoba ranna wskutek wybuchu transformatora w podziemnej stacji transformatorowej
Pożar transformatora w stanie Phoenix, tysiące mieszkańców bez prądu

Ciekawe jest to, że według raportu szwedzkiego Instytutu Meteorologii i Hydrologii, w czerwcu w Szwecji odnotowano rekordową liczbę wyładowań atmosferycznych o prądach przekraczających 5000 A. Zgodnie z najbardziej prawdopodobnym scenariuszem, wzrost ilości wyładowań elektrycznych lub ich mocy doprowadził do wzrostu ilości przetężeń, a to przełożyło się na częstsze pożary transformatorów. Trudno w tej chwili powiedzieć, czy prawdziwą przyczyną tych pożarów są błyskawice, czy może mamy do czynienia z jakimś większym zjawiskiem. Nawet jeśli są to jedynie liczniejsze i bardziej intensywne wyładowania atmosferyczne, to i tak wybuchające transformatory są warte odnotowania. Najważniejszą kwestią do rozważenia jest to, że dzieje się – albo też ma się wkrótce wydarzyć – coś wielkiego, a zmiany w środowisku elektrycznym naszej planety mogą odgrywać w tym znacznie większą rolę, niż się powszechnie przypuszcza.

Nie słabną obserwacje obiektów UFO na całym świecie, co również nie uszło uwadze korespondenta Mobius z Gralien Report, który stwierdził, że „stracił już rachubę, jeśli chodzi o UFO, i nie sposób ich dłużej zliczać, a niektórych nagrań wideo ani nie można w żaden sposób wyjaśnić, ani podważyć ich wiarygodności”. Oto kilka z bardziej niezwykłych:

Dwa obiekty UFO nad Bridgman w stanie Missouri, USA:

Obiekty UFO podczas tornada w stanie Oklahoma, USA:

Maine-et-Loire, południowo-zachodnia część Paryża, Francja:

Jasny statek-matka monitorujący Petersburg, Rosja, marzec 2011
Multi-formacja statków kosmicznych nad Denver
Arlington, Teksas
Norymbergia, Niemcy
San Bernardino, Kalifornia
Montreal, Kanada
Rzeszów, Polska
Amsterdam, Holandia
Mayfield, Tasmania, Australia
Los Angeles, Kalifornia
Oakland, Kalifornia
Indian Head, Maryland
Londyn
UFO, „Gwiezdne Wrota” czy po prostu rakieta balistyczna? Tajemniczy bańko-podobny świetlny rozbłysk nad Hawajami

Klimat to nie wszystko

Czas pomyśleć o ewentualnych konsekwencjach obserwowanych przez nas ekstremalnych zmian na Ziemi. Najbardziej oczywistą jest chyba problem żywności. Nawet jeśli mieszkacie w umiarkowanym regionie, z dala od obszarów o największej geologicznej aktywności i z mało prawdopodobnym scenariuszem zbytniego ochłodzenia lub zbytniego ocieplenia, i tak jesteście w dużym stopniu uzależnieni od globalnej sieci produkcji żywności, która w sposób bezpośredni zależy od klimatu. W zeszłym roku mieliśmy aż 40% wzrost cen żywności. Susze i powodzie z 2011 roku wywindują te ceny jeszcze bardziej.

Jak zawsze w świecie naznaczonym niesprawiedliwością, pierwsze i najmocniejsze ciosy spadną na najbiedniejszych. Do czego może taka sytuacja doprowadzić, jak nie do społecznej destabilizacji i rewolucji, co już od kilku miesięcy obserwujemy w niektórych krajach?

Geniusze z Narodów Zjednoczonych już myślą z wyprzedzeniem. Ich rozwiązanie? Nowe siły zbrojne mające chronić środowisko – zielone hełmy – które mogłyby wkraczać w razie konfliktów wywołanych przez kurczące się zasoby. Choć jest to jak na razie w fazie wstępnych dyskusji, stanowi ponure przypomnienie, w jak hierarchicznym świecie żyjemy. Psychopaci u władzy zdecydowali, że jeśli masy nie zechcą jeść ciastek – potraktuje się je mieczem.

Wszystko to prowadzi nas do politycznych, ekonomicznych i społecznych zagadnień. Niestety muszą one poczekać do następnego odcinka Łączenia Punktów. Tymczasem, bez względu na pogodę, pamiętajcie o Znakach i bądźcie wspaniali dla siebie nawzajem!

– –

Ten artykuł jest przekładem oryginału zamieszczonego w języku angielskim na stronie:

dokonanym przez polskich tłumaczy z grupy QFG – edytorów blogu PRACowniA.

Materiał ten został opublikowany przez SOTT.NET – projekt Quantum Future Group, Inc – i jest jego własnością. Zezwala się na kopiowanie i publiczne rozpowszechnianie pod warunkiem podania oryginalnego źródła i autora oraz źródła przekładu.

Dodatkowe informacje uzyskasz pisząc na adres: pracownia-iv@o2.pl

Reklamy

13 Komentarzy »

  1. Myślę że fakt przebiegunowania Ziemi już się rozpoczął, choć władze starannie odwracają przed nim naszą uwagę. Z paniki może wynikać jeszcze więcej problemów…

    Komentarz - autor: Falownikowo — 19 września 2011 @ 22:06

  2. Pani Izo uwielbiam Pania… Otwiera mi Pani oczy

    Komentarz - autor: adka — 19 września 2011 @ 23:41

  3. „Myślenie” nic nie kosztuje, więc można myśleć cokolwiek, na przykład że Baba Jaga była ruda. Przedstawienie źródeł, które się poznało i przeanalizowało, oraz rozumowania, które doprowadziło do takiego czy innego wniosku, to już całkiem inna historia – trzeba za to zapłacić wysiłkiem. To jakie źródła i rozumowanie doprowadziły Cię do myślenia, że proces (a nie fakt! z definicji fakt nie może się rozpocząć) przebiegunowania się już rozpoczął? Czy tak tylko Ci się pomyślało i napisało?

    Komentarz - autor: iza — 19 września 2011 @ 23:43

  4. Dziwne rzeczy się dzieją….

    http://cia.media.pl/nowy_jork_tysiace_chce_okupowac_wall_street

    Pozdrawiam!

    Komentarz - autor: Mariam — 20 września 2011 @ 12:44

  5. Ostrożnym być wypada, bo niejeden raz w historii polityczni handlarze wolnościa zastawiali pułapki…

    Komentarz - autor: Mariam — 20 września 2011 @ 12:55

  6. Na początku chciałabym nadmienić, iż moja wiedza na tematy związane z astronomią, fizyką czy geologią jest na bardzo mizernym poziomie. W szkole zawsze ledwo przechodziłam z tych ścisłych przedmiotów… Myślę jednak, że potrafię myśleć, wyciągać wnioski, łączyć pewne zdarze nia oraz wykorzystywać informację, które posiadam. Pani Izo mam takie pytanie. Czy jest możliwe aby te wszystkie ( lub część ) geologiczne zmiany
    które aktualnie mają miejsce na naszej planecie miały związek z rzekomą obecnością brązowego karła w pobliżu Układu Słonecznego? Jak wynika z Pani poprzedniego artykułu istnienie karła może mieć wpływ na brak aktywności słonecznej i tak sobie myślę, że skoro ma on wpływ na grawitację na Słońcu to może również wpływać na grawitację i pole magnetyczne Ziemi…No i jeszcze Elenin. Przyznam szczerze, że właśnie w poszukiwaniu informacji na temat tej komety trafiłam na tę stronkę ( i chwała Bogu ). Jakie jest Pani zdaniem prawdopodobieństwo, że również Elenin może sie do tego wszystkiego przyczyniać? Wszystkie Pani artykuły są niezwykle interesujące i nawet dla takiego laika jak ja, który posiada jedynie umiejętność czytania ze zrozumieniem, jest jasne co ma Pani na myśli i jednocześnie może dowiedzieć się wielu interesujących rzeczy na temat Ziemi i Wszechświata.Serdecznie pozdrawiam i czekam na kolejne artykuły Pani autorstwa.

    Komentarz - autor: adka — 20 września 2011 @ 12:56

  7. @Mariam

    Nie takie znowu dziwne te rzeczy, przeczytaj ten odcinek Łączenia Punktów: Globalna rewolucja

    „[…]W chwili obecnej publiczne demonstrowanie słusznego gniewu zostanie co najwyżej wykorzystane przez Władzę Realną do jej Światowej Rewolucji. Wykorzystają go do podżegania do kolejnych tłumionych powstań, do rozpętywania kolejnych wojen, zwiększania ekonomicznego zniewolenia, do dalszego rozwoju inwazyjnych technologii, a w konsekwencji – do jeszcze większej nędzy większości ludzi łaknących twórczej wolności”.

    Pozdrawiam,

    Komentarz - autor: koliber — 20 września 2011 @ 14:34

  8. @ koliber

    Śledzę, ale dziękuję.

    Komentarz - autor: Mariam — 20 września 2011 @ 15:47

  9. @adka
    Twój podziw należy się Tobie samej – nikt nie jest w stanie otworzyć komuś oczu. I jeśli można, to nie „pan(i)ujemy” tutaj. 🙂

    Komentarz - autor: iza — 20 września 2011 @ 16:22

  10. @adka

    Czy jest możliwe aby te wszystkie ( lub część ) geologiczne zmiany które aktualnie mają miejsce na naszej planecie miały związek z rzekomą obecnością brązowego karła w pobliżu Układu Słonecznego?

    Możliwe pewnie jest, ale brązowy karzeł – o ile ta hipoteza jest słuszna – to nie wszystko, co się wokół nas dzieje. Więc jeśli jest za coś odpowiedzialny, to raczej za część zmian.

    No i jeszcze Elenin.

    Elenin się rozsypała, więc jej oddziaływanie zapewne znacznie osłabło. Prawdopodobnie przyjdzie man przejść przez jakieś jej szczątki i to, co pozostanie z jej warkocza. Całkiem też możliwe, że właśnie dała początek nowemu deszczowi spadających gwiazd. No i mogą się przywlec jakieś wirusy. Pożyjemy, zobaczymy.

    Ważna uwaga – nie jestem autorką artykułów zamieszczanych na Pracowni!

    Komentarz - autor: iza — 20 września 2011 @ 16:31

  11. W takim razie jesteś dobrym tłumaczem i interpretatorem;)

    Komentarz - autor: adka — 20 września 2011 @ 22:26

  12. Fakt, proces, istota…
    Co za różnica? Skoro istota procesu jest dostatecznie udokumentowana, to jest dokonanym faktem…
    Świetny artykuł, więc nie ma sensu kruszenie kopii o wpadki językowe – prawda?

    Komentarz - autor: Falownikowo — 22 września 2011 @ 00:40

  13. @Falownikowo
    Kwestia wpadki językowej była marginesowa w moim komentarzu; czasem mi się wśliźnie moje zboczenie zawodowe i zamiłowanie do logiki. Bardziej jednak chodziło mi o to, że na tym świecie nie ma NIC pewnego, a zwłaszcza zafiksowanej przyszłości, więc z dbałości o higienę umysłową dobrze jest o tym pamiętać, kiedy nas korcą kategoryczne stwierdzenia.
    Pozdrawiam! 🙂

    Komentarz - autor: iza — 27 września 2011 @ 00:53


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: