PRACowniA

10 Sierpień 2011

Psychologia i psychiatria pod panowaniem patokracji

Ponerologia polityczna
Andrzej Łobaczewski
rozdział VII

Gdyby istniał kraj o ustroju takim, jak to sobie wyobraża Amerykanin wierzący w tamtejszą doktrynę o „Communism’ie”, gdzie lewicowa ideologia byłaby podstawą rządów surowych, jak należy sądzić, ale nie pozbawionych podstawowych wartości humanitarnych, współczesne nauki społeczne, biohumanistyczne i medyczne byłyby tam cenione i odpowiednio wykorzystywane dla dobra ludu. Wówczas także poradnictwo psychologiczne i psychiatryczne dla młodzieży i osób z różnymi trudnościami byłoby przedmiotem naturalnej troski władz. Ludzie poważniej chorzy korzystaliby z wysoko kwalifikowanej opieki psychiatrycznej.

Tymczasem pod panowaniem patokracji sprawy mają się zupełnie odmiennie. Kiedy znalazłem się na Zachodzie, spotkałem także osoby, nie tylko o poglądach lewicowych, które wierzyły bez wątpliwości w istnienie krajów rzeczywiście komunistycznych. Ludzie ci byli prawie pewni także i tego, że w krajach, które tak nazywali, wspomniane nauki cieszą się wolnością. Kiedy temu zaprzeczałem, niedowierzali i pytali „dlaczego”. Co może mieć komunizm do tych nauk? Dlaczego psychiatria miałaby podlegać kontroli politycznej? Chociaż niektórzy słyszeli już o nadużywaniu psychiatrii przeciwko oponentom politycznym, próby wyjaśnienia im, jak wyglądała tutejsza rzeczywistość, natrafiały na trudności, które nie powinny nas już dziwić. Pytanie więc „why?” pozostawało bez dostatecznego wyjaśnienia.

Sytuację tych dziedzin nauki oraz ich roli społecznej i leczniczej, jak także ludzi w te sprawy zaangażowanych, możemy zrozumieć dopiero wówczas, kiedy poznaliśmy już prawdziwą naturę patokracji i to w świetle podejścia ponerologicznego. Wyobraźmy więc sobie, co jest możliwe tylko teoretycznie, że w kraju, gdzie panuje taki system władzy, pozwolono by na swobodny rozwój nauk, umożliwiono normalny przepływ informacji naukowej i międzynarodowe kontakty naukowców. Psychologia i psychiatria rozwijałyby się wtedy bujnie i znalazłyby wybitnych przedstawicieli. Jakie byłyby tego skutki polityczne?

Narastająca dobra wiedza umożliwiłaby w krótkim czasie podjęcie badań, których sens już rozumiemy. Brakujące dane podstawowe zostałyby uzupełnione i pogłębione dzięki odpowiednim dociekaniom szczegółowym. Diagnoza stanu rzeczy zostałaby wówczas wypracowana w ciągu pierwszych kilkunastu lat istnienia takiego systemu rzekomo politycznego. Stałoby się to szczególnie łatwo tam, gdzie został on narzucony przemocą. Takie rozpoznanie natury zjawisk zostałoby uzasadnione wywodem znacznie obszerniejszym niż to, co autor mógł tutaj przedstawić, oraz zilustrowane bogatym materiałem analitycznym i statystycznym.

Takie zrozumienie zjawiska zostałoby przekazane światowej opinii naukowej, a potem szybko spopularyzowane. Obiektywne poznanie zjawiska wyparłoby różne doktryny polityczne i propagandowe, stałoby się częścią światopoglądu rozumnych ludzi o różnych postawach politycznych i w wielu krajach świata. Dotarłoby to do tych narodów, które były przedmiotem ekspansywnych zamiarów imperium patokratycznego. Wówczas jakakolwiek ideologia przestałaby być zdolna do odegrania roli konia trojańskiego patokracji. Krytycyzm i rozsądek szerokich rzesz ludzkich zostałyby bowiem dostatecznie wzmocnione. Narody o ustrojach normalnego człowieka, mimo dzielących je różnic, powiązałaby charakterystyczna solidarność w obronie przed dobrze zrozumianym niebezpieczeństwem, podobna do tej, jaka wiąże ludzi normalnych pod panowaniem patokracji. Ta wiedza i świadomość istoty zjawiska dotarłaby do krajów już nim dotkniętych wzmacniając odporność psychiczną społeczeństw i dając i realne kryteria i środki samoobrony. Czy imperium patokratyczne może sobie pozwolić na takie dramatyczne zastosowanie współczesnej nauki?

W czasach, kiedy wspomniane dziedziny nauk rozwijają się żywo we wielu krajach świata, konieczność zapobieżenia takiemu psychiatrycznemu niebezpieczeństwu staje się dla patokracji sprawą – „to be, or not to be”. Powstaniu takiej sytuacji należy zapobiegać prewencyjnie i umiejętnie wewnątrz i na zewnątrz imperium. Znana nam już świadomość swojej odmienności i ta specyficzna wiedza psychologiczna dana psychopatom, wzmocniona fragmentami wiedzy książkowej, pozwalają na znajdowanie skutecznych środków zapobiegawczych, w swoich skutkach tragicznych dla wielu zwykłych ludzi i dla nauki.

W krajach dotkniętych omawianym tutaj zjawiskiem działał świadomy swoich celów system kontroli, dywersji i terroru, którego zadaniem było zapobiec ujawnieniu patologicznej natury systemu. Obecnie, bardziej zakonspirowany, działa on dalej, aby w miarę możliwości opóźnić tę dramatyczną chwilę. Wszelkie prace naukowe publikowane pod takimi rządami lub przywożone z zagranicy musiały być kontrolowane w aspekcie tego, czy nie zawierają danych, które mogłyby posłużyć takiemu niebezpiecznemu celowi. Zdolniejsi specjaliści stawali się przedmiotem inwigilacji i ograniczeń. Zamykano im drogę do kariery naukowej. Ci, którzy nieopatrznym słowem zdradzili się z tym, że wiedzą już zbyt wiele w tej niebezpiecznej dziedzinie, zostawali zgładzeni w sposób „bezszmerowy” lub wypędzani za granicę i tam, w tym niczego nie rozumiejącym świecie, objęci przez agenturę wyrafinowanym systemem poniżającego terroru. Cała ta akcja musiała być prowadzona w taki sposób, aby nie zwróciła na siebie uwagi społeczeństw krajów normalnego człowieka. Taka bowiem wsypa mogłaby mieć zbyt daleko idące konsekwencje.

Toczyła się więc walka na tajnym froncie, która mogłaby przypominać tamtą z czasów drugiej wojny światowej. Żołnierze i dowódcy, którzy walczyli na różnych frontach, nie wiedzieli wówczas o tym, że ich los jest zależny od wyniku innej wojny, realizowanej przez naukowców i żołnierzy armii podziemnych, której celem było niedopuszczenie do tego, aby Niemcy mogli wyprodukować bombę atomową. Tę walkę sprzymierzeni wygrali. Tymczasem na tym nowym tajnym froncie Zachód wciąż przegrywał naukowo i politycznie. Samotnym bojownikom odmawiano pomocy, bo do tego prowadziła zarówno doktryna antykomunistyczna dająca pozory wiedzy, co i odpowiednie zabiegi agentów. Tymczasem ideologiczny koń trojański nawiedzał coraz to nowe kraje.

Zapoznanie się ze sposobami prowadzenia tej samoobrony, zarówno na froncie wewnętrznym co i zewnętrznym, pozwala dostrzec tę swoistą samowiedzę patokracji, tak trudno zrozumiałą w kategoriach naturalnego światopoglądu. Na to, aby kontrolować ludzi i te raczej mało popularne dziedziny wiedzy, trzeba zrozumieć lub co najmniej wyczuwać, które dane psychopatologii należy uznać za najbardziej niebezpieczne i kogo podejrzewać, że wie już za dużo. Znana nam już wiedza psychologiczna psychopatów musi leżeć u podstaw tych umiejętności. Analizując te obserwacje możemy dostrzec także pewne niedostatki tej samowiedzy, badać słabości tamtej strony.

W kraju o takim systemie rządów, nadzór nad organizacjami naukowymi i kulturalnymi zostaje powierzony odpowiedniemu pionowi ludzi specjalnego zaufania – urzędowi bez nazwy, złożonemu prawie wyłącznie z osobników o rysach psychopatycznych, na tyle jednak inteligentnych, aby mogli ukończyć studia i potem wykonywać swoje nader ważne obowiązki. Nie zdradzali oni jednak uzdolnień, które kwalifikowałyby ich do kariery naukowej. Mimo tego otrzymywali stanowiska naukowe i mogli występować za granicą jako przedstawiciele nauki swojego kraju. W kraju społeczeństwo poznawało ich łatwo po charakterystycznym sposobie myślenia, nie zawsze odróżniając od agentów policji politycznej, wobec których oni czuli się lepszą klasą.

Ludzi tych spotykało się często za granicą, gdzie różne fundacje i instytuty przyznawały im stypendia naukowe, czyniąc to w naiwnym przekonaniu, że w ten sposób przyczyniają się do rozwoju nauki pod rządami „komunistycznymi”. Ci dobrodzieje nie zdawali sobie sprawy z tego, że tym sposobem oddają nam niedźwiedzią przysługę. Pozwalali bowiem tym nadzorcom nauki uzyskać pewien półautentyczny autorytet, oraz zapoznać się lepiej z tym, co mają potem w kraju eliminować ze świadomości naukowej.

Od tych ludzi zależało bowiem dopuszczenie kogoś do doktoratu i do kariery naukowej, a potem awanse. Jako naukowcy nader mierni starali się potem utrącać bardziej zdolnych, kierując się nie tylko tajnymi instrukcjami, ale także zazdrością lub własnym interesem. Oni kontrolowali prace naukowe i starali się o to, aby dobry specjalista nie mógł dotrzeć do potrzebnej mu literatury naukowej.

Szczególnie w dziedzinie wspomnianych powyżej nauk psychologicznych ta kontrola była wyjątkowo perfidna. Wypracowana została pisana i niepisana lista zagadnień, których wykładać nie było wolno i odpowiednie dyrektywy, jak należy zniekształcać inne tematy. W stosunku do psychologii te prohibity były tak obszerne, że z tej nauki pozostał raczej szkielet ogołocony ze wszystkiego, co bardziej wnikliwe i subtelne. Wyeliminowana została psychologia głębi razem z analizą podłoża instynktownego, analiza marzeń sennych, psychologia uczuciowości, zjawiska bimorfii i polimorfii osobowości, a nawet psychologia doboru i przystosowania małżeńskiego.

Oczywiście, nie wolno było badać ani wyjaśniać natury i symptomatyki psychopatii. Do odpowiedniego zaciemnienia tego zagadnienia służyła pomysłowo opracowana definicja psychopatii, która tym mianem obejmowała zarówno same tego typu zjawiska co i różnego rodzaju przypadki o zupełnie odmienne naturze. Tę definicję musiał poznać każdy psycholog i psychiatra, bo znało ją także wielu funkcjonariuszy politycznych. Zdradzanie się z lepszą wiedzą w tej dziedzinie budziło zaraz podejrzenia. Taką definicją należało się posługiwać we wszystkich wykładach publicznych, o ile nie dało się tego tematu w ogóle ominąć.

Najlepiej było jednak, kiedy wykładowca tych dziedzin był człowiekiem, którego jego uzdolnienia nie predystynowały do wnikania w subtelne rozróżnienia jakości psychologicznych, a był skłonny zawsze wierzyć w to, co było wygodniejsze w jego sytuacji. Taki system tak wyselekcjonował i ukształtował ludzi, że mimo formalnego odzyskania niepodległości działa on dalej w nich samych. Wydawane są książki w takim duchu, a ludzie, którzy tego stanu rzeczy nie akceptują, są traktowani jak ci, którzy zagrażają naukowemu establishmentowi.

Niedouczenie psychologów powoduje ich późniejszą bezsilność wobec wielu spraw ludzkich, w których powinni być pomocni. Nie dostaje im wiedzy szczegółowej, którą trzeba było zdobywać po studiach, poszukując jej w trudno dostępnej literaturze obcej. Nie wszystkim to się jednak udaje. Obowiązkowe wykształcenie psychiatrów nie obejmuje minimum wiedzy z psychologii ogólnej, rozwojowej i klinicznej, ani wystarczających umiejętności w dziedzinie psychoterapii. Dzięki temu mierny lekarz, także taki co na studiach korzystał z partyjnych przywilejów, mógł zostać psychiatrą po kilkutygodniowym kursie specjalizacyjnym. Miało to na celu pozyskanie ludzi skłonnych do wysługiwania się władzy, która zapewnia im takie przywileje. Odbija się to fatalnie na poziomie lecznictwa psychiatrycznego.

Takie postępowanie przynosiło i wciąż przynosi wiele szkód i ludzkiej krzywdy w sprawach ich zdrowia, a nie mających praktycznie żadnego związku z zagadnieniami politycznymi. Niestety, z punktu widzenia patokratów, takie postępowanie jest jednak koniecznością, jeżeli istnienie systemu władzy, który uważają za najlepszy z możliwych, nie ma ulec zagrożeniu ze strony tych zdradzieckich nauk.

Że w takich warunkach spotykało się ludzi, którzy pokonując wiele trudności i dzięki własnemu doświadczeniu zdobywali rzetelną wiedzę i dzielili się nią z innymi, którym mogli zaufać, to wynikało to z wartości ich charakterów. Działali jednak głównie z potrzeby służenia tymi umiejętnościami ludziom w ich trudnościach i schorzeniach, a nader rzadko z pobudek odpowiadających zagadnieniom omawianym w tej tu pracy.

Tymczasem w tutejszej rzeczywistości front partyzanckiej walki przebiegał przez każde studium psychologii i psychiatrii, przez każdy szpital czy poradnię zdrowia psychicznego i przez każdą osobowość tam zatrudnionych pracowników. Toczył się ukryty pojedynek chwytów i uników, przemycania dobrej informacji naukowej i codziennych szykan. Zdobywało się dane naukowe, aby nimi służyć ludziom potrzebującym. Świadomość politycznych przyczyn tych ograniczeń i moralnego sensu tej walki rodziła się stopniowo wraz z doświadczeniem i dojrzałością zawodową. Działo się tak szczególnie wówczas, kiedy trzeba było używać tych umiejętności, aby ratować kogoś zagrożonego z przyczyn politycznych.

Póki studenci i początkujący specjaliści zdawali sobie sprawę z tego, co zostało usunięte z programów nauczania i co musiało zostać zniekształcone, starali się zdobywać dostęp do tych owoców zakazanych, Kiedy tej świadomości już brakowało, degeneracja umiejętności zaczęła postępować w niepokojącym tempie. Wobec zupełnego niezrozumienia tych spraw za granicą, także przez polską emigrację, zdobywanie koniecznych prac naukowych okazywało się bardzo trudne.

~~~

Analiza tego systemu prohibitów i zniekształceń w dziedzinie psychologii i psychopatologii byłaby dla specjalistów niezmiernie interesująca. Można bowiem przekonać się, że jest to jedna ze ścieżek, która prowadzi do sedna sprawy, to znaczy do zrozumienia patologicznej natury systemu władzy, którą te prohibity odzwierciedlały w negatywie. Tędy także dochodzimy jeszcze raz do zjawiska psychologicznej samowiedzy takiego systemu, jako czynnika jego swoistego geniuszu.

Jak to wspomniano w rozdziale wprowadzającym pojęcia niezbędne, zrozumienie ludzkiego instynktu gatunkowego stanowi klucz do zrozumienia człowieka. Poznanie zaś anomalii tego podłoża stanowi klucz do zrozumienia natury patokracji. Analiza marzeń sennych, chociaż znajduje coraz mniejsze zastosowanie w praktyce psychologicznej, pozostaje zawsze najlepszą szkołą myślenia psychologicznego, a to z natury jest niebezpieczne. Ponieważ badanie psychologii doboru małżeńskiego wymaga wszechstronnej i wysubtelnionej wiedzy, musiało być także co najmniej źle widziane i tak dalej. Można jednak także dostrzegać braki tej wiedzy tajemnej i błędy popełniane przez jej strategów. Te słabości bywały wykorzystywane przez zdolniejszych specjalistów, aby przemycać dla innych trochę lepszej wiedzy. Toczyła się więc ta walka podjazdowa na terenie zupełnie niezrozumiałym dla ludzi żyjących pod panowaniem ustrojów normalnego człowieka, zarówno tych co potępiają „komunizm”, jak i tych co w niego uwierzyli.

Tutaj warto także wspomnieć o tym, że naczelna doktryna tego systemu brzmiała: „Byt określa świadomość”. Jako więc taka należy ona do psychologii, a nie do żadnej z nauk politycznych. Doktryna ta zaprzecza w istocie wielu danym empirycznym, które wskazują na istotną rolę czynników genetycznych w kształtowaniu się osobowości człowieka. O badaniach więc nad losami bliźniaków monozygotycznych mógł wykładowca wspomnieć zwięźle i w ostrożnym ujęciu formalnym. Nie można było jednak publikować drukiem rozważań na ten temat.

Niedługo po moim przybyciu do USA, na jednej z ulic Queens’u NY młody Murzyn wręczył mi gazetę. Sięgnąłem po portmonetkę, ale on zaprzeczył gestem, bo gazeta była za darmo. Na pierwszej stronie była fotografia Breżniewa młodego i przystojnego, a przyozdobionego wszystkimi orderami, jakie nadano mu znacznie później. Na ostatniej stronie znalazłem jednak wcale dobrze opracowane streszczenie badań nad losami bliźniaków monozygotycznych wychowanych oddzielnie, jakie zostały przeprowadzone z inicjatywy uniwersytetów amerykańskich. Badania te wskazywały na podobieństwo natur i losów tych ludzi. Jak więc dalece „ideologicznie niezorientowani” byli redaktorzy tej gazety.

Dopiero wówczas, kiedy rozumiemy już patologiczną naturę zjawiska makrosocjalnego, a także ten niepokojący stosunek między nim a naukami, które opisują zjawiska psychologiczne i psychopatologiczne, możemy sobie także uświadomić w pełni przyczyny tego postępowania takiej władzy, o którym słyszało się od dawna.

~~~

Postępowanie o charakterze wrabiania człowieka normalnego w chorobę lub nienormalność psychiczną zdarza się w wielu krajach, gdzie tylko istnieją szpitale psychiatryczne. Współczesne przepisy prawa nie są oparte na dostatecznym zrozumieniu psychologii takiego postępowania i dlatego nie stanowią dostatecznie skutecznego środka prewencji przeciw niemu. Zrozumiała w kategoriach naturalnego światopoglądu motywacja takiego postępowania bywa różna jak: porachunki rodzinne, sprawy majątkowe, zamiar podważenia zeznań świadka, a także motywy polityczne.

Kiedy jednak zgromadzimy dostateczne doświadczenie badając tego rodzaju zdarzenia, jawi się nam inna bardziej istotna warstwa motywacyjna takiego postępowania. Okazuje się bowiem, że koncepcja takiego postępowania wobec kogoś rodzi się z reguły w umysłach z różnego rodzaju defektami lub aberacjami psychicznymi. Zachowanie człowieka normalnego, jego reakcje, jego idee i moralne kryteria, wydają się takiemu człowiekowi nienormalnemu często dziwne, głupie, lub nienormalne. U osób histerycznych pojawia się często projekcja własnych skojarzeń samokrytycznych na inne osoby. Psychopatom człowiek normalny wydaje się naiwnym i przemądrzałym wyznawcą trudno zrozumiałych teorii. Od tego nie jest już daleko do uznania go za nienormalnego. Kiedy tacy ludzie zdobywają władzę i dobrobyt stają się skłonni do uznania siebie za kryterium normalności, a tym samym ludzi normalnych za wadliwych.

Prawo więc, oparte na psychologicznym zrozumieniu takich zdarzeń, powinno wymagać tego, aby osoba natarczywie żądająca uznania kogoś za nienormalnego została poddana odpowiednim badaniom. Takie prawo zniechęcałoby osoby skłonne do posługiwania się tą podłą bronią o wiele skuteczniej niż to czynią obecne przepisy.

System rzekomo polityczny, w którym nadużywanie psychiatrii do prześladowania oponentów politycznych stało się częstym zjawiskiem, powinien zostać zrozumiany w świetle analogicznych kryteriów psychologicznych i prawnych. Człowiek, który burzy się wewnętrznie przeciwko takiemu systemowi władzy, który pozostaje zawsze dla niego obcy i trudno zrozumiały, zdradza naturalne ludzkie reakcje. Jeżeli nie zdoła tego ukryć, zostaje łatwo uznany za umysłowo nienormalnego. Naukowo i moralnie zdegenerowana psychiatria staje się narzędziem łatwym do użycia w takim celu. Tak powstaje jedyny środek terroru politycznego i dręczenia uczciwych ludzi, jakiego nie znała już policja polityczna cara Aleksandra II.

Nadużywanie więc psychiatrii do celów, którym nigdy służyć nie powinna, wynika z samej natury patokracji i jest patognomicznym objawem jej późnego okresu. Najpierw należy bowiem zdegenerować samą tę dziedzinę wiedzy i lecznictwa, aby nie mogła zagrażać takiemu systemowi dramatyczną diagnozą, a potem można użyć jej jako narzędzia w ręku takiej władzy.

W czasach, kiedy nauki medyczne i psychologiczne czynią stałe postępy, patokracja musi czuć się coraz bardziej zagrożona z ich strony. Te nauki mogłyby nie tylko wytrącić z jej rąk psychologiczną broń podboju, ale mogłyby uderzyć w samą jej istotę i to na zewnątrz i na wewnątrz imperium. Specyficzne więc wyczucie i samoświadomość nakazywały patokracji daleko idącą „czujność ideową” w tej sprawie. Dlatego także osoby, które wiedziały w tych sprawach zbyt wiele, a znalazły się za granicą, należało oskarżyć o wszystko, co można było zaimprowizować, z nienormalnością psychiczną włącznie.

Równocześnie należy dostrzegać i to, że w tych również dziedzinach, tak na wewnątrz jak i poza granicami imperium, działały subwencjonowane jednostki, których zadaniem było degenerowanie tych niebezpiecznych nauk. Robiono im reklamę i starano się rozszerzać ich wpływy. Dlatego nadchodzi czas, kiedy stałą się potrzebna pewna sanacja tych dziedzin od obco pochodnych wtrętów o znanej nam już genezie.

(wytłuszczenia – PRACowniA)

Wpisy o pokrewnej tematyce:

2 komentarzy »

  1. Polecam ten tekst o biopsychiatrii i lekach psychiatrycznych
    http://nowadebata.pl/2011/09/08/narod-na-prochach-cz-1/

    Komentarz - autor: asngar — 9 Wrzesień 2011 @ 13:21

  2. […] [iv] Andrzej Łobaczewski „Ponerologia polityczna”,  https://pracownia4.wordpress.com/2011/08/10/psychologia-i-psychiatria-pod-panowaniem-patokracji. […]

    Pingback - autor: Kiedy psychopaci zdobywają władzę i dobrobyt – stają się skłonni do uznania siebie za kryterium normalności « Wirtualna Polonia — 26 Wrzesień 2011 @ 11:20


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: