PRACowniA

22 Lipiec 2011

Elenin, Nibiru, Dziesiąta Planeta – Czas na zdrowy rozsądek

Ryan X
Sott.net
10 lipca 2011 15:29 CDT

Oj, od czego tu zacząć?

© Unknown - Co tak naprawdę się dzieje?

Jakoś strasznie gorąco się zrobiło wokół komety C/2010 X1 (Elenin) i ewentualnego jej związku z Nibiru – czy też Planetą X, jak się ją w niektórych kręgach nazywa. To ta przypuszczalna „Dwunasta planeta”, która zgodnie z przepowiedniami ma przedrzeć się przez Układ Słoneczny i przynieść nam sądny dzień. W tej chwili YouTube jest zalane filmami o Elenin, która ma robić to czy owo, w zależności od koncepcji autorów nagrań. Kiedy sprawdzałem ostatni raz, zapytanie o „kometę Elenin” dało ponad 5 000 wyników na samym YouTube (i w żaden sposób nie odzwierciedla to tego, co dzieje się w blogosferze).

Jak przez lata odnotowywaliśmy na SOTT, zazwyczaj kiedy szum zaczyna zagłuszać sygnał, coś się knuje za kulisami. Władza Realna nie wysila się bez potrzeby, by zaciemniać sprawy, a wygląda na to, że ich dezinformacyjna machina pracuje w tym przypadku na najwyższych obrotach. Dzięki całemu temu hałasowi mnożą się pytania. Czy z kometą Elenin wiąże się coś szczególnego? Czy Elenin ma coś wspólnego z Nibiru lub Planetą X? Czy Elenin ma jakiś związek ze zwariowaną pogodą, jakiej doświadczamy ostatnio? Czy kometa Elenin to w rzeczywistości statek kosmiczny z innej galaktyki? Czy to wszystko jest w jakiś sposób powiązane z końcem kalendarza Majów i przepowiadanym na rok 2012 końcem świata? Takie pytania są zrozumiałe, jeśli wziąć pod uwagę wszystkie te kłamstwa, jakimi jesteśmy zalewani i zwariowaną naturę materiału, z jakim mamy do czynienia. Mamy nadzieję, że wiele z tych kwestii rozjaśni się pod koniec tego artykułu.

Podsumujmy obecną sytuację. Wydaje się, że mamy ludzi twierdzących o komecie Elenin wszystko, co możliwe – od mistyfikacji, przez pilotowany statek kosmiczny obcych, do zabłąkanej gwiazdy neutronowej, Planety X we własnej osobie i tak dalej… Jednocześnie NASA z kumplami siedzą sobie wygodnie w fotelach, mówiąc: „Ludzie, tu nie ma nic ciekawego!” Kto to zrozumie? Czy ktoś poskładał już te wszystkie klocki do kupy? To oczywiste, że sporo prawdy miesza się tu z kłamstwami. Jest jednak szansa na zanalizowanie części tego hałasu i wstrzyknięcie odrobiny rozsądku w te chore dyskursy.

Wróćmy do momentu, kiedy się to wszystko zaczęło i zobaczmy, czy uda nam się coś sensownego zrobić z tymi historiami o Elenin, Nibiru i Planecie X.

Puszka Pandory

Na początku roku na stronie SOTT ukazał się artykuł Laury Knight-Jadczyk, „Kometa Elenin nadchodzi!„, w którym omówiła ona fragmenty teorii Jamesa McCanneya i podała ogólne prognozy możliwych zmian na Ziemi w związku z pewnymi charakterystycznymi ułożeniami ciał niebieskich – Ziemi, komety Elenin i Słońca. Kluczem do zrozumienia tego procesu jest to, że – używając terminologii McCanneya – koniunkcje i opozycje mają zdolność „rozładowywania” słonecznego kondensatora (obszaru obejmującego cały Układ Słoneczny). W takich okolicznościach istnieje spora szansa geomagnetycznego oddziaływania na Ziemię, co – jak zaczynamy dostrzegać – jest również związane z trzęsieniami ziemi, wybuchami wulkanów, silnymi burzami i innymi anomaliami atmosferycznymi. A w tym roku z pewnością mieliśmy okazję zaobserwować sporo tego typu zjawisk. Jednakże korelacja nie oznacza jeszcze związku przyczynowego i mogą istnieć również inne czynniki, które trzeba brać pod uwagę. Ale to właśnie krótko po opublikowaniu artykułu Laury maszyna dezinformacji wskoczyła na wysokie obroty.

© Unknown – Rosyjski astronom amator, Leonid Elenin, odkrywca komety Elenin

Mniej więcej w tym samym czasie dużo było szumu na temat możliwości przesunięcia się biegunów magnetycznych Ziemi. W moim artykule Zmiana biegunów? Lepiej spójrzcie w niebo! przedstawiłem, jak teorie Jamesa McCanneya odnoszą się do możliwości zmiany pola magnetycznego. Wspomniałem o ogromnym styczniowym skoku w wyszukiwaniach w Google frazy „przesunięcie biegunów”, prawdopodobnie związanym ze wzrostem doniesień o masowej śmierci zwierząt (co, nawiasem mówiąc, nie ustało). Abo więc wielu ludzi poświęcało temu dużo uwagi, albo przynajmniej ci z wszelakich agencji starali się zarządzać uwagą opinii publicznej. W każdym razie, szaleństwo wokół „przesunięcia biegunów” trwało przez następne kilka miesięcy.

Zaczęliśmy obserwować, jak zgodnie z tym trendem zupełnie przypadkowi ludzie na YouTube wykorzystywali wideo zamieszczone przez Laurę w jej artykule o komecie Elenin i w swoich nagraniach prowadzili dzikie spekulacje na temat zbliżającego się „przebiegunowania”, jakie miało według nich nastąpić w połowie marca, mniej więcej w czasie pierwszego wyrównania Ziemia-Elenin-Słońce. Laura wspomniała o tym w swoim artykule „Pole Shift in March? Not Likely!„. Myślałem, że w moim artykule „Zmiana biegunów?…” wystarczająco jasno wykazałem, że ewentualne przebiegunowanie możliwe by było jedynie w wypadku przejścia w pobliżu Ziemi bardzo dużej (tzn. wielkości planety) komety. Ale widocznie do tych ludzi wiadomość nie dotarła. Liniowe ułożenia planet, nawet z kometami, nie należą do rzadkości i przebiegunowanie Ziemi nie wydaje się być wysoce prawdopodobną możliwością. Jak Laura stwierdziła w swoim artykule, „to zwyczajne wariactwo – przepowiadać przesunięcie biegunów w marcu z powodu zbliżenia się komety Elenin!”.

Co się więc w rzeczywistości stało? Jesteśmy pewni, że  nie było przebiegunowania w marcu (aczkolwiek od jakiegoś czasu Biegun Północny stale dryfuje w kierunku Syberii). Było jednak w tym czasie potężne trzęsienie ziemi w Japonii o sile 9, które wywołało katastrofalne tsunami. Podejrzewamy, że liniowe ułożenie ciał z kometą Elenin mogło mieć w tym swój udział. Jak wskazuje indeks K – logarytmiczny wskaźnik aktywności geomagnetycznej – około 11 marca wystąpił ogromny skok aktywności geomagnetycznej (patrz wykres poniżej). 9 marca serwis SpaceWeather podał:

W późnych godzinach wieczornych 7 marca z okolic plamy słonecznej nr 1164 wyemitowany został koronarny wyrzut masy (CME). Jego prędkość wynosiła ok. 2200 km/sek, co czyni go najszybszym CME od września 2005 roku. Film przygotowany przez Karla Battamsa z Naval Research Lab pokazuje istotny komponent prawdopodobnie zmierzający w kierunku Ziemi. Ten wyrzut masy, i co najmniej jeszcze jeden inny, może otrzeć się o pole magnetyczne Ziemi 9 lub 10 marca. Miłośnicy obserwacji nieba z dużych szerokości geograficznych powinni spodziewać się zorzy polarnych.

© NOAA – Wykres pokazuje ostry wzrost indeksu K, wskazujący na wzrost aktywności geomagnetycznej w okolicach 11 marca, kiedy wystąpiło silne trzęsienie ziemi w Japonii

Czy ten potężny wyrzut masy i wynikająca z niego aktywność geomagnetyczna około 11 marca, jak również katastrofalne tsunami w Japonii, miały jakiś związek z wzajemnym ułożeniem Elenin-Ziemia-Słońce? W ostatnim moim artykule „Planetary Alignments…” wspomniałem o pracy Johna Nelsona i relacji, jaką odkrył pomiędzy ustawieniem się planet w jednej linii i aktywnością geomagnetyczną. Ale czy istnieje podobna korelacja pomiędzy aktywnością geomagnetyczną i trzęsieniami ziemi? Wygląda na to, że tak.

Jedną z takich teorii jest teoria sprzężenia Litosfera-Atmosfera-Jonosfera (LAIC), wykorzystywana do wyjaśnienia zjawiska ogrzewania się jonosfery nad regionem, gdzie wkrótce ma wystąpić silne trzęsienie ziemi. W tym artykule opisano rozgrzanie się jonosfery tuż przed japońskim trzęsieniem M9. Podobne efekty rozgrzewania się jonosfery wykryto i w innych przypadkach przed poważnymi trzęsieniami ziemi.

Naukowcy mają problem z wyjaśnieniem przyczyny tych zmian w jonosferze i atmosferze, jakie poprzedzają silne trzęsienia ziemi. Większość z nich nadal jest przekonana, że źródło trzęsień ziemi musi znajdować się w obrębie samej Ziemi, w siłach generowanych przez przesuwanie się płyt tektonicznych. Podejrzewają, że to promieniowanie wywołane emisją radonu przed i podczas trzęsienia ziemi powoduje obserwowane anomalie jonosferyczne i zmiany w atmosferze. Istnieją jednak inne szkoły myślenia, które zakładają, że zmiany jonosferyczne wynikające z aktywności słonecznej są faktycznie motorem silnych trzęsień ziemi. Inne dobre podsumowanie tej koncepcji można znaleźć tutaj.

W tej chwili trudno jest jeszcze osądzić, jak działa ten proces, ale biorąc pod uwagę relacje, jakie obserwowaliśmy między ustawieniami planet i zmianami na Ziemi, podejrzewamy, że siły, które wywołują trzęsienia, mogą pochodzić z zewnątrz jonosfery. Wytłumaczenie w pełni tego rozumowania wymagałoby jednak odrębnego artykułu. Na razie przyjrzyjmy się trochę temu, co mówi się o komecie Elenin, i zobaczmy, czy w tym szaleństwie da się znaleźć jakiś sens.

Dobry

11 kwietnia bośniacki naukowiec, dr Mensur Omerbashich, umieścił w bazie danych arXiv.org, mieszczącej się na serwerach Cornell University, pracę zatytułowaną „Astronomical alignments as the cause of ~M6+ seismicity” (Astronomiczne współliniowe ustawienia przyczyną aktywności sejsmicznej o magnitudzie ok. M6 i ponad). Z jednej strony, praca jest interesująca, wskazuje bowiem silną korelację między ustawieniem planet i trzęsieniami ziemi – coś, na co i SOTT zwracał uwagę. Ale z drugiej strony, za mechanizm za to odpowiedzialny Omerbashich uważa swój „georesonator”, angażujący siły grawitacyjne, podczas gdy my raczej podejrzewamy przede wszystkim siły elektryczne jako czynnik odpowiedzialny za tę korelację. Sama praca jest przedmiotem wielu dyskusji w Internecie od czasu jej opublikowania i wiele osób próbuje przedstawiać alternatywne interpretacje danych Omerbashicha. Duża część jego pracy skupia się na komecie Elenin jako istotnego elementu jego zbioru danych, co wywołało u niektórych reakcję zdziwienia i niedowierzania. W wywiadzie przeprowadzonym przez Marshalla Mastersa z serwisu Yowusa.com zapytano Omerbashicha, dlaczego zdecydował się skupić w swojej pracy na komecie Elenin:

Kometa Elenin była odpowiednia do przetestowania mojej koncepcji, ponieważ jej trajektoria, o nachyleniu około 1 º, leży praktycznie w jednej płaszczyźnie z naszym układem słonecznym. Dodatkowo, kometa zbliża się do Słońca stosunkowo wolno, podróżując wzdłuż ramienia hiperboli. Te cechy umożliwiają długotrwałe ustawienia w jednaj linii komety, Ziemi i jakiegoś trzeciego ciała.

Co więcej, Elenin wlecze siłami grawitacji zblokowane cząstki rozciągające się na 30 i więcej tysięcy km, jednak ani jej stosunkowo niewielka masa, ani stosunkowo mała gęstość nie stanowi przeszkody w wywoływaniu silnych trzęsień ziemi w georezonatorze. Z tego co mi wiadomo, żaden inny obiekt o podobnych właściwościach nie został zauważony w naszym układzie słonecznym w ciągu ostatnich kilku dziesięcioleci.

© Unknown - Omerbashich to ten po środku, w niebieskiej koszuli. Zdjęcie zrobione w 2001 roku na konferencji technicznej na Uniwersytecie w Nowym Brunswicku.

Ma rację. Większość komet ma duży stopień inklinacji w swoim obiegu wokół Słońca. Przez „inklinację” rozumiem stopień nachylenia płaszczyzny ich orbity od płaszczyzny ekliptyki, czyli płaszczyzny orbit planet Układu Słonecznego. Na przykład kometa Hale-Bopp odchylona jest o 90 stopni do płaszczyzny ekliptyki – przecina ją prawie prostopadle. Mała inklinacja (jak w przypadku komety Elenin) jest najwyraźniej ważną cechą dla koncepcji georezonatora Omerbashicha. Naukowiec ten przewiduje również, że podczas zbliżania się komety do Ziemi, aktywność sejsmiczna faktycznie się obniży. Powodem tego, jak wyjaśnia, jest fakt, że kiedy Elenin będzie zawracała wokół Słońca, jej prędkość wzrośnie maksymalnie, a więc wszelkie współliniowe ustawienia ciał będą zbyt krótkotrwałe, aby mogły spowodować poważną aktywność sejsmiczną. Na razie, kiedy kometa jest jeszcze dość daleko, współliniowość z Ziemią powinna trwać przez dłuższy czas, co prowadzi do większego „rezonansu”, a więc i większej ilości silnych trzęsień ziemi, jak twierdzi. Omerbashich przewiduje, że kiedy Elenin będzie oddalała się od Słońca, aktywność sejsmiczna powinna znów na jakiś czas wzrosnąć, zwiększy się bowiem czas trwania współliniowych ustawień. To wydaje się być jednym z elementów jego teorii, który prawdopodobnie da się wkrótce zweryfikować.

Jako że praca Omerbashicha koncentruje się wyłącznie na wyjaśnieniu szczytów aktywności sejsmicznej, jak wytłumaczymy rekordową liczbę tornad, jakie mieliśmy wiosną tego roku, oraz inne anomalie elektryczne, w tym pożary transformatorów? Wygląda na to, że w całym tym procesie pewną rolę odgrywają czynniki natury elektrycznej, które Omerbashich przeoczył. Zapytany w wywiadzie o jego opinię na temat popularnej teorii Elektrycznego Wszechświata, powiedział:

Nie znam szczegółów tej teorii. Proszę jednak pamiętać, że elektromagnetyzm może równie dobrze być skutkiem ubocznym i cechą zamkniętego oscylatora mechanicznego.

Może więc mamy tu do czynienia z problemem typu co było pierwsze, kura czy jajko? Czy georezonator Omerbashicha przyczynia się do powstawania efektów elektromagnetycznych, czy też efekty elektromagnetyczne występują niezależnie? Pamiętacie wspomnianą wyżej teorię sprzężenia Jonosfera-Atmosfera-Litosfera? Praca Omerbashicha również wspomina o obserwowanym rozgrzewaniu się jonosfery przed silnymi trzęsieniami ziemi, ale jego koncepcja georezonatora nie wyjaśnia tego zjawiska w pełni.

James McCanney również mówił o współliniowych ustawieniach planet jako przyczynie zakłóceń elektrycznych w Układzie Słonecznym, prowadzących być może do zmian na Ziemi. W swoje książce Planet-X, Comets & Earth Changes przytacza przykład komet C/1999 H1 i C/2001 A2 jako tych, które miały spowodować takie szkody. Żadna z nich nie ma orbity o małym nachyleniu do ekliptyki. McCanney zauważa jednak, że najsilniejsze efekty występowały podczas peryhelium, kiedy komety znajdowały się najbliżej płaszczyzny ekliptyki. Współliniowość ustawień nie była wówczas idealna, wspomina, okazuje się więc, że istnieje pewien margines tolerancji, jeśli chodzi o współliniowość z kometami. Jako że Omerbashich twierdzi, iż to długotrwałe współliniowe ustawienia ciał odgrywają największą rolę w jego koncepcji georezonatora, stoi to w sprzeczności z wynikami McCanneya, ustawienia przez niego odnotowane nie trwały bowiem długo. Jednakże korelacje McCanneya dotyczą głównie huraganów, a nie trzęsień ziemi, być może więc każdy rodzaj ustawienia ma swój specyficzny „smaczek”? Przydałoby się więcej badań poświęconych tym problemom, a póki co musimy się zadowolić tym, co mamy, i jakoś próbować to poskładać.

Zły

W każdym razie, praca Omerbashicha rozprzestrzeniała się jak dziki ogień po alternatywnych mediach. Niektórzy nie kupują Omerbashicha koncepcji georezonatora, wierzą za to, że jedynie ogromne zaniżenie przez astronomów masy komety może tłumaczyć ewentualne jej oddziaływanie na odległość, które mogłoby powodować trzęsienia ziemi. Niektórzy z nich podejrzewają istnienie w NASA spisku, mającego na celu ukrycie prawdziwych danych na temat Elenin. Pewnie faktycznie NASA spiskuje, jednak w tym wypadku do wyjaśnienia tej łamigłówki najwyraźniej nie potrzebny jest żaden spisek. Bardziej prawdopodobne jest, że ci kolesie wciąż nie pojęli roli, jaką w naszym układzie słonecznym odgrywają siły elektryczne – faktyczne siły kryjące się za tymi korelacjami pomiędzy Elenin i trzęsieniami ziemi. To właśnie rozumowanie okazuje się stać za spekulacjami, że Elenin to tak naprawdę brązowy karzeł, gwiazda neutronowa albo jakieś hipotetyczne duże ciało niebieskie, jak mityczna Nibiru/Planeta X, a nie po prostu skromna kometa.

Sposób, w jaki jedna warstwa dezinformacji konkuruje z inną, jest godny pożałowania. Kiedy przez dziesięciolecia NASA i profesjonalni astronomowie odrzucali w swoich modelach wagę oddziaływań elektrycznych w obrębie Układu Słonecznego, pozostawili szeroko otwarte drzwi dla tego typu dzikich spekulacji – gdzie masa i grawitacja mają wszystko wyjaśnić. Można by niemalże pomyśleć, że niektórzy przebiegli podróżnicy w czasie w przyszłości byli na tyle sprytni, że ustawili taką nieszczęsną sytuację, ale zbaczam z tematu…

Inni z kolei ludzie próbują pokazać na YouTube, że w miejscu, gdzie ma znajdować się kometa Elenin, nie ma jej, jest za to brązowy karzeł. Wydaje się mało prawdopodobne, aby tak wielu astronomów (zarówno profesjonalnych jak i amatorów) nie rozumiało, co widzą.

Dwie uwagi. Mark Sircus, którego artykuły na temat zdrowia republikujemy na SOTT, jest jednym z tych, co głoszą, że Elenin jest w rzeczywistości jakimś absurdalnie masywnym ciałem (a w jego wypadku – gwiazdą neutronową). Chociaż podważa to niestety jego obiektywizm, może jest tak dlatego, że Mark zbyt się zaangażował w tematy, których sam w pełni nie zbadał. Mam nadzieję, że Mark, jak i wielu innych ludzi, odzyska rozsądek w październiku, kiedy Elenin zbliży się do Ziemi.

Muszę też wspomnieć, że choć wydaje się bardzo mało prawdopodobne, by Elenin była czymś innym niż małą kometą, nie przeczy to idei, że istnieje jakiś brązowy karzeł na binarnej orbicie ze Słońcem. W istocie w tej teori jest coś więcej, niż sądzi większość ludzi, a zbliżanie się gwiazdy towarzyszącej może być odpowiedzialne za niektóre nietypowe wydarzenia, jakie ostanio obserwujemy w Układzie Słonecznym.

W przeciwieństwie do tego, co spekulują zwolennicy Nibiru / Planety X, badania nie wskazują, by ta gwiazda towarzysząca znajdowała się w pobliżu wewnętrznej części Układu Słonecznego. Przy założeniu, że precesja równonocy w jakiś sposób wskazuje na jej parametry orbitalne i opierając się na odkryciu wyraźnej krawędzi [obszaru występowania asteroid i innego typu ciał] w pasie Kuipera w odległości 50 j.a., możemy postawić hipotezę co do jej peryhelium. Jednakże fakt, że hipotetyczny towarzysz Słońca nie dociera do wnętrza Układu Słonecznego, nie oznacza jeszcze, że nie może on wywrzeć jakiegoś zauważalnego wpływu [na Układ Słoneczny]. Wskazywaliśmy już, że jeśli ta hipotetyczna gwiazda towarzysząca przechodzi przez obłok Oorta, będzie się zdarzało, że będzie ona wyrzucała z niego komety – także w kierunku wewnętrznej części Układu Słonecznego.

Wspominaliśmy wielokrotnie o McCanneyu i jego teoriach, ale co James McCanney rzeczywiście mówi o tej całej historii z Elenin? Można by przypuszczać, że jego stanowisko będzie nieco podobne do naszego. Ostatnio McCanney napisał na swojej stronie internetowej:

[Cytat przeredagowany dla łatwiejszego zrozumienia]

© Unknown - James McCanney

Kometa Elenin NIE STANOWI ZAGROŻENIA dla Ziemi… moje nazwisko i moja praca dotycząca elektrycznej natury komet i Układu Słonecznego są zagrabione przez jakąś rządową grupę dezinformacyjną, propagującą wszelkiego rodzaju szalone twierdzenia o Elenin …

Zamieszczane jest to na blogach i stronach internetowych, jest też wiele profesjonalnie wykonanych nagrań wideo na youtube, rzekomo pochodzących od „zwykłych ludzi” jak wy czy ja… częstokroć powołujących się na nie przedstawionych z nazwiska „profesjonalnych astronomów”, którzy „potwierdzają” ich bzdurne historie …

Niektórzy twierdzą, że rozmawiają z „obcymi”, którzy pośród swojego kompletnie pokręconego bełkotu „potwierdzają prace McCanneya” … niektórzy twierdzą, że kometa Elenin wywoła różnego rodzaju klęski i katastrofy, podają nawet terminy i daty, a są i tacy, co mówią, że powinniście się przenieść w pewne „bezpieczne rejony” w określonym czasie …

Odkryliśmy, że wszystkie te strony internetowe i ludzie pochodzą z tego samego miejsca … pozwólcie, że powiem to bardzo jasno, że kometa Elenin jest małą kometką, której większość ludzi prawdopodobnie w ogóle nie zobaczy, bo jest tak mała i tak daleko … ktoś (jakaś grupa) spędza mnóstwo czasu i pieniędzy, żeby z kompletnego niczego zrobić wielką sprawę …ciekawa sprawa, dlaczego wszystkie te błędne informacje i zbieżności „dat” mnożą się w internecie, a teraz i w głównych mediach …

To oczywiste, że stoi za tym spora grupa ludzi i dostają sporo czasu antenowego i miejsca w prasie … następnie w oczywistym dezinformacyjnym stylu prasa będąca własnością NASA ma tych swoich „dobrych kolesi” z NASA, którzy wjeżdżają ze swoim mówiąc wam, żebyście nie słuchali tych wszystkich szarlatanów z internetu (wskazując bezpośrednio te liczne strony, które zdefraudowały moje nazwisko i pracę, która jak powiedziałem, jest zupełnie źle przedstawiana przez tę samą ekipę w tym dobrze zaaranżowanym cyrku na kółkach, jak zdążyliśmy się w ciągu tych wielu lat zorientować… z tą samą dezinformacyjną ekipą kontrolującą obie strony „debaty”) […]

Inni kojarzą te fałszywe doniesienia z ewentualnymi grupami NASA i przywództwa (NWO i inne), aby stworzyć fałszywe scenariusze inwazji obcych (nacisk na FAŁSZYWE), aby wywołać u publiki strach… nie mam NIC wspólnego z żadnym z tych raportów i powtórzę, żeby to było zupełnie jasne … moje prace dotyczące koniunkcji kometarnych i elektrycznej natury Układu Słonecznego pokazują, że kometa Elenin NIE JEST ŻADNYM ZAGROŻENIEM DLA ZIEMI … nacisk na NIE […]

Chociaż McCanney ma tu rację – faktycznie wygląda to na dużą kampanię dezinformacyjną – ten jego tekst sprawia wrażenie zupełnie paranoidalnego. Biorąc pod uwagę tematy, jakimi się zajmuje, odrobiny paranoi można się spodziewać, ale tu posunął się chyba za daleko. Być może złapał eleninową gorączkę, jak ci rozhisteryzowani użytkownicy YouTube, tyle że w nieco odmiennej formie? Mówiąc jednak zupełnie poważnie, wydaje się, że McCanney nie chce przyłączyć się do zdrowej dyskusji na te tematy i wymieniać myśli z innymi ludźmi o podobnych poglądach. Niestety. Wydaje się również, że w uniesieniu wszystkich nazywa teraz takimi czy innymi szarlatanami, wypaczającymi jego pracę bez należytego szacunku. Jak to się mówi, czasami bardzo cienka linia oddziela geniusz od szaleństwa.

Należy stwierdzić, że SOTT popiera jedynie starsze prace McCanneya z zakresu astronomii, które jak na tamte czasy były bardzo dobre. Wygląda jednak na to, że idzie on w zupełnie innym kierunku niż my.

Brzydki

© projectcamelot.org - Project Camelot "wideokonferencja przy okrągłym stole" na temat komety Elenin. New Age’owe COINTELPRO w pełnej krasie.

Ostatnio Kerry Cassidy z Projektu Camelot zakończyła kręcenie „wideokonferencji okrągłego stołu” na temat komety Elenin, w której udział wzięli m.in. Richard Hoagland, dr Joseph Farrell, Keith Hunter, dr Carl Johan Calleman i Andy Lloyd. Na razie konferencja nie została opublikowana w całości. Udostępniono jednak wybrane części. Najbardziej godny uwagi w tej grupie jest Richard Hoagland, ten od słynnej Cydonii („twarz” na Marsie), ze swoją tezą, że Elenin jest w rzeczywistości „sterowanym statkiem kosmicznym”, który bombarduje Ziemię grawitacyjnymi falami torsyjnymi, co powoduje wzrost trzęsień ziemi. Jak donosi Michael Salla z Exopolitics Examiner:

Główna organizatorka konferencji, Kerry Cassidy, powiedziała, że wielu anonimowych informatorów ujawniło, iż Elenin jest pilotowanym statkiem kosmicznym i w rzeczywistości jest holowany przez flotylę statków kosmicznych. Hoagland twierdzi, że został poufnie poinformowany, również przez innych informatorów, o sztucznym charakterze Elenin. Dr Joseph Farrell zgodził się z tym i stwierdził, że Elenin jest albo sztucznym obiektem (sterowanym statkiem), albo obiektem naturalnym, umieszczonym na sztucznej orbicie. Prawdopodobnie najistotniejszą uwagą w czasie konferencji było stwierdzenie Hoaglanda, że Elenin jest prawdopodobnie aktywnym generatorem pola torsyjnego.

Anonimowi informatorzy, co?

Twórcą koncepcji fal torsyjnych był rosyjski naukowiec, profesor Nikołaj Aleksandrowicz Kozyriew. Zbudował on niesłychanie czułą aparaturę do wykrywania tych fal, które – jak odkrył – pojawiają się w wyniku nieodwracalnego procesu. Z tego względu jego fale torsyjne nazywano również „falami czasu”. Oczywiście Kozyriew zaangażowany był w jakąś egzotyczną fizykę, ale główny punkt, który należy tu zrozumieć to twierdzenie, że owe fale torsyjne mają oddziaływać z materią w tak słaby sposób, że mogą je wykryć jedynie najczulsze urządzenia. Z tego to powodu wielu naukowców zastanawia się, czy to, co Kozyriew zaobserwował, było w ogóle realnym zjawiskiem. W każdym bądź razie, Hoagland chyba nie pojął tej koncepcji (jak i wielu innych), jeśli szczerze wierzy, że Elenin emituje fale torsyjne, i to na tyle silne, że wywołują trzęsienia ziemi.

Poważnie?… Elenin?… pilotowany statek kosmiczny?.. jakieś UFO albo statek ‚obcych’? Wybaczcie, że stwierdzę rzecz oczywistą, ale statki UFO są obiektami raczej bardzo nieuchwytnymi, pojawiając się w naszej rzeczywistości i znikając z niej z osobliwą synchronicznością. Przez długie lata śledziliśmy na SOTT co ciekawsze przypadki, mamy więc jakieś pojęcie, czego z grubsza można się spodziewać po zjawisku UFO. Jeśli UFO są tak wymykającycni się tworami, dlaczegóż miałyby nagle przybrać formę wyraźnie widocznej komety i przelecieć obok planet, skoro przeważnie nie pozostają w naszej rzeczywistości nawet na tyle długo, by dało się je pofotografować? Tak naprawdę, to twierdzenie, że Elenin jest „kontrolowanym statkiem kosmicznym”, nie jest falsyfikowalne, niewiele więc da się powiedzieć na ten temat. Innymi słowy, podobnie jak wiele innych stwierdzeń Hoaglanda, nie jest to nawet fałszywe (it’s not even wrong – mówiąc językiem Pauliego) [Link pomocniczy].

Niestety, kojarząc kometę Elenin z UFO, Kerry Cassidy, Richard Hoagland i inni ludzie związani z tą „wideokonferencją okrągłego stołu” Projektu Camelot budują powtórkę ze scenariusza, jaki miał miejsce w wypadku komety Hale-Bopp w latach 90. XX w. Jacyś astronomowie sfotografowali wówczas ciało niebieskie podążające za kometą Hale-Bopp, prowokując tym mnóstwo otwartych spekulacji, że może to być UFO. Ostatecznie doprowadziło to do masowego samobójstwa członków Heaven’s Gate. Z Wikipedii:

W listopadzie 1996 r. astronom amator Chuck Shramek z Houston w Teksasie wykonał kamerą CCD zdjęcie komety, na którym widać było w jej pobliżu rozmyty, lekko wydłużony obiekt. Kiedy jego program do przeglądania nieba nie rozpoznał w obiekcie żadnej gwiazdy, Shramek zadzwonił do radia, do programu Arta Bella „Coast to Coast” informując, że odkrył „obiekt podobny do Saturna” podążający za Hale-Bopp. Entuzjaści UFO, tacy jak rzecznik widzenia na odległość, Courtney Brown, szybko doszli do wniosku, że to pozaziemski statek kosmiczny podąża śladem komety.[51] Kilku astronomów, w tym Alan Hale,[52] stwierdziło, że obiekt ten to po prostu SAO141894 – gwiazda o jasności 8,5, która nie pojawiła się w programie komputerowym Shrameka dlatego, że miał źle ustawione preferencje użytkownika.[53]

Później Art Bell utrzymywał, że uzyskał obraz obiektu od anonimowego astrofizyka, który miał potwierdzić odkrycie obiektu. Jednakże astronomowie Olivier Hainaut i David J. Tholen z Universytetu Hawajskiego stwierdzili, że rzekome zdjęcie było przerobioną kopią jednego z ich zdjęć komety [54].

Kilka miesięcy później, w marcu 1997, sekta Heaven’s Gate wybrała pojawienie się komety jako sygnał do masowego kultowego samobójstwa. Twierdzili, że opuszczają swoje ziemskie ciała, żeby dostać się na podążający za kometą statek kosmiczny.[55]

© Unknown - Richard Hoagland utrzymuje, że kometa Elenin jest "sterowanym statkiem kosmicznym"

Należy zauważyć, że Art Bell i Richard Hoagland przez wiele lat utrzymywali dość bliski kontakt. Promowanie obecnie przez Hoaglanda podobnej historii w związku z kometą Elenin, jest bardzo podejrzane, wziąwszy pod uwagę, co stało się z Heaven’s Gate ponad dziesięć lat temu. To, co zapoczątkowali tu Cassidy, Hoagland i inni, to wstyd. Przedstawianie komety Elenin jak statku kosmicznego wysłanego po to, by „wprowadzić Nową Erę”, jest najzwyczajniej nieodpowiedzialne, zważywszy na przeszłe skutki takich twierdzeń. Społeczności skupione wokół zagadnień UFO i osób utrzymujących, że miały kontakt z istotami pozaziemskimi miewają w swoich szeregach jednostki mocno niezrównoważone psychicznie. Tezy Hoaglanda promowane przez Cassidy o jak wołanie „Pożar!” w zatłoczonym teatrze.

Tak naprawdę jednak nie możecie uważać czegoś za totalną dezinformację, dopóki do akcji nie wkroczy Sorcha Faal (a.k.a. David Booth)  W artykule „Top US Space Expert Issues Catastrophic Warning On Comet Elenin” (Czołowy amerykański ekspert od przestrzeni kosmicznej wydał w związku z kometą Elenin ostrzeżenie o zbliżającej się katastrofie), opublikowanym niedawno na stronie whatdoesitmean.com, Booth omawia stanowiisko Hoaglanda, podkreślając kwestię tzw. „tajnego kodu”, jaki nieznani agenci zawarli ponoć w danych JPL, dotyczących komety Elenin. (Na marginesie, powinno być już oczywiste, że Richarda Hoaglanda nie nalezy uważać za „eksperta” w jakiejkolwiek dziedzinie, z wyjątkiem COINTELPRO.)

To „tajne kodowanie”, o którym mówi Hoagland, znajdujące się na stronie JPL, włączone jest w blok informacji statystycznych, „Parametry wyznaczenia orbity”, gdzie jako producenta danych podano „Otto Matic”.

Według raportu Hoaglanda znaczenie połączenia nazwy „Otto Matic” z kometą Elenin polega na tym, że nazwę tę da się skojarzyć jedynie z grą wideo stworzoną przez Pangea Software, wydaną przez Aspyr Media i wypuszczoną na rynek 11 września 2001, tego samego dnia, kiedy Stany Zjednoczone doświadczyły druzgoczącego ataku.

Dalej w swoim raporcie Hoagland twierdzi, że „nieprzypadkowo” kometa Elenin ma znaleźć się najbliżej Słońca w dziesiątą rocznicę 9/11 – 11 września 2011 r. – oraz że 11 listopada 2011 (11/11/11) jej orbita wprowadzi ją w „wielką współliniowość”: Elenin, Ziemia i inne planety Układu Słonecznego.

Poważnie?? Pamiętajcie, że to strona whatdoesitmean.com, która ma tendencję do podchwytywania najbardziej pomylonych pomysłów, z których następnie robi zgrabną paczuszkę, dołączając kilka wiarygodnych, ale mało istotnych informacji. Chciałbym wierzyć, że większość ludzi potrafi to przejrzeć i dostrzec kłamstwa, półprawdy i psuedo-logikę, ale niektórzy prawdopodobnie dadzą się nabrać na tego typu rzeczy. Hoagland, za pośrednictwem Davida Bootha i Kerry Cassidy, wydaje się prowadzić spore grono ludzi w pogoń za cieniem. Nie trzeba dodawać, że ta dezinformacyjna maszyneria pracuje w tym momencie na pełnych obrotach!

Wracając do porównania Elenin z Hale-Bopp … Mimo tych wszystkich twierdzeń o statkach kosmicznych na ogonach komet i temu podobnych bzdur, obserwacje licznych obiektów krążących wokół lub podążających w ślad za kometą mogą wcale nie być takie nietypowe. Pary komet są często odnotowywane przez astronomów. Często też ciągną za sobą w warkoczu duże ilości rozpadającego się materiału, z czego część mogą stanowić większe ciała, typu asteroid. Bardziej kontrowersyjną tezą jest posiadanie naturalnych satelitów przez wystarczająco duże komety. Według McCanneya tak właśnie było w przypadku komety Hale-Bopp:

© Unknown - Kometa Hale-Bopp zdjęcie „UFO”

Lista kłamstw NASA niemalże nie miała końca. Zdjęcia z teleskopu kosmicznego Hubble’a zamieszczone na oficjalnej stronie NASA usunięto prawie natychmiast. Timelapsy zrobione przez NASA wyraźnie pokazywały dużego towarzysza lub satelitę obiegającego bardzo masywne i ogromne główne jądro. Zadzwoniłem do ludzi z Centrum Lotów Kosmicznych Goddarda i według nich HB [Hale-Bopp] była OGROMNA. Dalsza historia towarzysza (później, na konferencji HB na Wyspach Kanaryjskich, NASA oficjalnie przyznało, że BYŁ TAM) jest tak dziwaczna, że trzeba by odrębnej książki, żeby to opisać. Naukowcy z NASA oskarżyli ludzi, w tym niektórych ze swoich własnych profesjonalnych naukowców, o „sfałszowanie zdjęć” i spowodowanie śmierci 39 niczego nie podejrzewających członków sekty Heaven’s Gates, podczas gdy w rzeczywistości jest już udowodnione, że to naukowcy NASA z University of Hawaii zmanipulowali zdjęcia.

Innymi słowy, według McCanneya jądro komety Hale-Bopp było prawdopodobnie wielkości mniej więcej Księżyca. Ten okrążający kometę – albo ślędzący ją – obiekt, z ktorego entuzjaści UFO robili statek kosmiczny, mógł być po prostu naturalnym satelitą komety Hale-Bopp, który załapał się na przejażdżkę. I tak, jeszcze raz możemy zobaczyć, jak jedna warstwa dezinformacji na temat natury komet, propagowana przez NASA, prowadzi ludzi do przyjęcia dziwaczniejszych wyjaśnień, takich jak uczepiony komety statek kosmiczny, itp. Podobnie rzecz się ma z twierdzeniem, że kometa Elenin jest wielkości brązowego karła. Kłamstwa żerują na kłamstwach i w końcu jedynie staranne badania mogą rzucić trochę światła na sytuację.

… I autorytarna nauka

Okazuje się, że NASA nie zmieniło swoich metod od czasu kontrowersji wokół Hale-Bopp. Ich stanowisko w sprawie komety Elenin jest w zasadzie skrajnym przeciwieństwem pomysłów tych, co rozgłaszają swoje bezpodstawne, zadziwiające teorie. Według NASA Elenin jest tylko niewielką lodową kometą, której jesienne przejście nie wpłynie na Ziemię w żaden znaczący sposób. Co więcej, wszystkie te twierdzenia o Nibiru i Planecie X są tylko wymyślną bujdą, pomagającą niektórym sprzedać swoje książki. Innymi słowy, „Nic tu nie ma, ludzie! Proszę się rozejść.”

Opublikowany niedawny na Space.com artykuł zatytułowany „Believers In Mysterious Planet Nibiru Await Earth’s End” (Wierzący w tajemniczą planetę Nibiru oczekują końca świata) to typowy przykład metod używanych przez NASA. Żeby łatwo poradzić sobie z przeciwnikiem pakuje wszystko – „Nibiru”, „teorie spiskowe”, „2012” i „YouTube” – do jednego kubła, a nawet jednego zdania:

Rosnąca obsesja na punkcie Nibiru, będącej według zwolenników teorii spiskowych planetą, powracającą z obrzeży naszego układu słonecznego i mającą w 2012 r. – lub w 2011, w innych wersjach – zderzyć się z Ziemią i zgładzić ludzkość, pokazuje, że zadziwiająca liczba ludzi „ogląda filmy na YouTube i odwiedza zgrabne strony internetowe bez jakiegokolwiek sceptycyzmu”, jak ujął to David Morrison, astronom planetarny z NASA Ames Research Center i długoletni naukowiec z Instytutu Astrobiologii NASA.

Ludzie pobudzający na YouTube katastroficzne wizje i głoszący ekstremalne twierdzenia o Elenin i Nibiru / Planecie X na pewno postępują nieodpowiedzialnie. Ale NASA wcale nie jest lepsze, jeśli chodzi o zaangażowanie się w racjonalne dyskusje na te tematy. W rzeczywistości, kompletne zanegowanie przez NASA zagrożenia ze strony komet stwarza środowisko, gdzie doskonale prosperują irracjonalne opinie – jak te, na które sami tak złorzeczą. Zaprzeczaniem tylko motywują ludzi do irracjonalnych stanowisk. Prawdziwy „sceptycyzm” to nie to samo co uparte negowanie faktów.

Morrison szacuje, że 2 miliony stron internetowych dyskutują na temat zbliżającej się kolizji Nibiru z Ziemią. Otrzymuje on średnio pięć e-maili dziennie z pytaniami o Nibiru.

Przynajmniej raz w tygodniu dostaję wiadomość od jakiegoś młodego człowieka – nawet od 11-latków – który mówi, że jest chory albo rozważa popełnienie samobójstwa z powodu zbliżającej się zagłady – powiedział Morrison na Life’s Little Mysteries, siostrzanej stronie SPACE.com .

© NASA - David Morrison, rzecznik NASA od Public Relation

Nie pierwszy raz David Morrison twierdzi, że słyszy od młodych ludzi, iż przez to, co czytają i słyszą w sieci, rozważają samobójstwo. (Co, nawiasem mówiąc, jeśli to prawda, jest bardzo tragiczne! Powinno to przystopować wszystkich głosicieli zagłady i miejmy nadzieję, że zastanowią się, dlaczego to robią.) Morrison wspominał o tym samym w wideo, opublikowanym przez NASA na początku tego roku, gdzie również próbował obalić teorie o roku 2012, Nibiru / Planecie X, planetarnych ustawieniach, przesunięciu biegunów magnetycznych itp. w autorytarny sposób. Żadnej racjonalnej dyskusji, tylko zupełne zaprzeczenie oraz podstawowe autorytarne metody. I Morrison zastanawia się, dlaczego tylu młodych ludzi skłonnych jest odebrać sobie życie w świecie tak pozbawionym prawdy? To irracjonalni pomyleńcy na obu końcach spektrum ustanawiają tak opłakany stan rzeczy.

Dalej w artykule omówiono pobieżnie historię opowieści o Nibiru / Planecie X, spopularyzowanych przez Nancy Lieder w latach 90. Nancy narobiła zamieszania wokół spotkania Ziemi z Planetą X w okolicach 2003 roku, które oczywiście nie nastąpiło. Od tamtego czasu zajmowała się popularyzowaniem podobnego programu, tym razem w odniesieniu do roku 2012. Artykuł omawia między innymi pochodzenie nazwy „Nibiru”:

Lieder początkowo nazywała zwiastuna zagłady „Planeta X”, a potem połączyła to z planetą, której istnienie postulował w swojej książce „Dwunasta planeta” Zecharia Sitchin. Według Sitchina (1920-2010) starożytni Sumerowie pisali o gigantycznej planecie o nazwie Nibiru – „dwunastej planecie” w Układzie Słonecznym, po pozostałych planetach (włącznie z Plutonem), Słońcu i Księżycu – która ma wydłużoną orbitę i przemyka w pobliżu Ziemi raz na 3600 lat. Powiedział, że w rzeczywistości ludzie ewoluowali na Nibiru i skolonizowali tę planetę podczas poprzedniego zbliżenia.

Historycy i badacze języka mówią, że Stitchin rażąco błędnie przetłumaczył starożytne teksty. Sumerowie faktycznie wierzyli w kosmologię z udziałem planet, jednak ich zdaniem było ich 5, a nie 12, i wcale nie wierzyli, że człowiek zeskoczył na Ziemię z miejsca zwanego Nibiru. Ponadto, astronomowie wykazali, że orbita taka jak ta zaproponowana dla Nibiru przez Sitchina jest niemożliwa – żadne ciało niebieskie nie może utrzymać stabilnej orbity, która raz na 3600 lat prowadziłaby ją przez wewnętrzny Układ Słoneczny, a przez resztę czasu trzymałaby ją poza orbitą Plutona. Takie ciało szybko zostałoby wciągnięte do wnętrza Układu Słonecznego albo z niego wypchnięte.

© Unknown – Asyryjska pieczęć cylindryczna z uskrzydlonym bóstwem na niebie

Przede wszystkim muszę powiedzieć parę słów o astronomii sumeryjskiej, Sitchin bowiem naprawdę namieszał pod tym względem. Według astronomów, Victora Clube’a i Billa Napiera, owi starożytni astronomowie nieszczególnie interesowali się planetami – jak rozumiemy to pojęcie współcześnie – obserwowali raczej orbity kometarnego gruzu, przybywającego z różnych części nieba. Ich „pięć planet” to w rzeczywistości nie były planety, ale pasma meteorów pozostawionych po przejściu jakiejś dość dużej początkowo komety. W zapiskach, jakie pozostawili po sobie chaldejscy astronomowie, tym „pięciu planetom” przypisane są stałe pozycje w zodiaku – jak ma to miejsce w wypadku deszczy meteorów, podczas gdy zodiakalne pozycje ciał, które obecnie uważamy za planety, zmieniają się w czasie. [Bailey, Clube, Napier; The Origin of Comets; 1990, str. 26]

Zwiększoną ilość meteorów i bolidów na niebie uważano wówczas za zły omen, czy to o charakterze środowiskowym, czy społecznym. Ziemia nie będzie się nadawała do uprawy, plony będą marne, armie będą się ścierać, miasta wzrastać i upadać, a wszystko z powodu znaków od potężnych bogów nieba (czyli wielkich komet przed rozpadem). W tym kontekście zrozumiałe jest to całe zamieszanie o Nibiru będącej planetą. Tym, co starożytni naprawdę opisywali mówiąc o „Nibiru” i pięciu innych planetach, byłt w rzeczywistości komety lub grupy komet i towarzyszące im strumienie meteorów.

W istocie, nie tak rzadko długookresowe komety mają okres obiegu rzędu tysięcy lat. Tak więc twierdzenie, że „żadne ciało niebieskie nie mogłoby utrzymać stabilnej orbity…” jest w pewnym stopniu przekłamaniem, jeśli ma prowadzić do konkluzji, że orbita o okresie obiegu wynoszącycm 3600 lat nie może istnieć. Obserwowano wiele ciał niebieskich o tak długich, a nawet dłuższych orbitach. Owszem, niemożliwe jest, żeby DUŻE ciało niebieskie utrzymało stabilną orbitę, podróżując przez wewnętrzną część Układu Słonecznego, ponieważ takie przejścia ostatecznie zmienią jego orbitę. Nie da się natomiast wykluczyć roju mniejszych komet z orbitą 3600 lat. Nawet jeśli jedna lub dwie z nich zostaną schwytane przez Układ Słoneczny lub wyrzucone z niego, inne prawdopodobnie utrzymają się na niewiele zmienionej orbicie.

W dalszej części artykuł na Space.com przechodzi do omówienia tego domniemanego związku między Elenin i Nibiru:

Najważniejszym brakującym ogniwem w tym proroctwie zagłady jest sama Nibiru. Ponieważ w zewnętrznym Układzie Słonecznym nie znaleziono żadnej ogromnej, samotnej planety, która mogłaby pełnić rolę Nibiru, niektórzy zwolennicy teorii spiskowych zdecydowali, że Nibiru to w rzeczywistości mała kometa o nazwie Elenin, której największe zbliżenie do Ziemi ma nastąpić w październiku 2011 roku. Jednak nawet wowczas, zdaniem naukowców, Elenin przejdzie nie bliżej niż wynosi stukrotna odległość z Ziemi do Księżyca…

Wiązanie Elenin z jakimś masywnym ciałem wynika z błędnego założenia przypisywanego pracy Omerbashicha, co omówiliśmy już w tym artykule. Częściowo jest to wina NASA i ich stanowiska w kwestii elektrycznej natury Układu Słonecznego.

– Faktem jest, że ci ludzie ciągle zmieniają swoją opowieść – napisał Morrison w e-mailu. – Dla niektórych Nibiru nie jest już bogiem sumeryjskim ani planetą, która ma powrócić w pobliże Ziemi pod koniec 2012 roku. Nibiru stała się popularnym synonimem niemal dowolnej katastrofy kosmicznej.

Gdyby Morrison faktycznie rozumiał, co naprawdę kryje się pod pojęciem „Nibiru” (jak opisano powyżej), wiedziałby, jak uzasadniony jest jej status jako „synonimu niemal dowolnej katastrofy kosmicznej”. Nie znaczy to jednak, że kometa Elenin to faktycznie Nibiru. Myślę, że dopóki nie mamy więcej danych, musimy oddzielić te dwie sprawy. Wszystko wskazuje na to, Elenin jest stosunkowo niewielką długookresową kometą. Należy pamiętać, że dopóki komety nie zostaną „naelektryzowane”, nie tak łatwo je wykryć. Wbrew obowiązującemu mitowi, że komety są „przybrudzonymi śnieżkami”, w rzeczywistości są one jednymi z najczarniejszych obiektów w całej przestrzeni kosmicznej. Z tego co wiemy, duża gromada komet może już pukać do drzwi wewnętrznego Układu Słonecznego. Jest to bardzo prawdopodobne, biorąc pod uwagę gwałtowny wzrost od 2000 roku ilości wykrytych wokół Jowisza „księżyców” oraz zewnętrznych planet. [Knight-Jadczyk, Almost Human, 2009, str. 25]

Następnie artykuł próbuje obalić twierdzenia o tajemniczym oddziaływaniu na odległość pomiędzy Elenin a Ziemią:

Internetowy szum wokół Elenin zaczął rozprzestrzeniać się w tym roku. Zbliżanie się komety do Ziemi obwiniano za przesunięcie się o 3 stopnie osi Ziemi w lutym, co miało doprowadzić do trzęsienia ziemi w Chile, i dalsze przesunięcie w marcu i wywołanie trzęsienia ziemi w Japonii.

– Ignorując tektonikę płyt jako przyczynę trzęsień ziemi, sugeruje się silne grawitacyjne lub elektromagnetyczne oddziaływanie komety na naszą planetę – napisał Morrison.

Kiedy naukowcy zwrócili uwagę, że kometa jest zaledwie 5-kilometrową kulą lodu bez żadnego pola magnetycznego i że nawet nie przejdzie dość blisko Ziemi, i że to tektonika płyt, a nie komety, powoduje trzęsienia ziemi, zaczęły krążyć pogłoski, że NASA zataja informacje o Elenin.

Niektóre z tych twierdzeń, a szczególnie to o Elenin i trzęsieniu ziemi w Japonii 11 marca, wydają się mieć jakieś podstawy w rzeczywistości, tak przynajmniej wynika z naszych dociekań. Z tego, co udało nam się dotąd poskładać, efekty elektromagnetyczne wyrównania planet, skutkujące aktywnością sejsmiczną, są zdecydowanie możliwe. Powiedzieć po prostu, że tektonika płyt powoduje trzęsienia ziemi, niewiele różni się od stwierdzenia, że ​​energia elektryczna powoduje świecenie się żarówki. Tymczasem musi jeszcze istnieć jakieś zdarzenie, które wywoła trzęsienie ziemi, tak jak musi być jakiś przełącznik, który skieruje prąd do żarówki. Morrison wydaje się mieszać teorię z mechanizmem przyczynowości. Gdybyśmy rzeczywiście wiedzieli, co powoduje trzęsienia ziemi, byliśmy już w stanie przewidywać, kiedy i gdzie one wystąpią. Jak dotąd nie ma dostępnego nam systemu przewidywania trzęsień ziemi.

Nieco dalej Morrison obala twierdzenie, że Elenin jest w rzeczywistości jakimś masywnym ciałem, na przykład zamaskowanym brązowym karłem:

Gdyby był to brązowy karzeł, „nie miałby komy ani warkocza, bowiem gaz nie może uciec z obiektu o znacznej masie (czyli grawitacji). Ponadto, gdyby był masywny, widzielibyśmy jego oddziaływanie grawitacyjne na orbity planet, zwłaszcza Marsa i Ziemi, nie zaobserwowano jednak żadnych zmian w tych orbitach”, napisał Morrison. „W końcu, gdyby był to brązowy karzeł, łatwo byłoby go wykryć podczas wcześniejszych badań astronomicznych, z ostatnią misją WISE włącznie, nawet gdyby wciąż przebywał w zewnętrznym Układzie Słonecznym”.

Jeszcze raz podkreślę – nie uważamy, że Elenin jest brązowym karłem, nie odrzucamy jednak możliwości, że taka gwiazda – brązowy karzeł – może być binarnym towarzyszem naszego Słońca. Innymi słowy, te dwa obiekty, Elenin oraz hipotetyczny brązowy karzeł jako gwiazda towarzysząca, to dwa niezależne ciała. Niestety ci ludzie na YouTube i blogerzy nie przeprowadzili koniecznych badań i mącą tylko swoimi twierdzeniami – w niektórych wypadkach może i celowo.

Interesujące jest natomiast to, co Morrison mówi tu o WISE. Prawdą jest, że gdyby takie duże ciało istniało, prawdopodobnie WISE sfotografowałby je do tej pory. Jednak to nie oznacza, obiekt zostałby w pełni rozpoznany. Astronomowie John Matese i Daniel Whitmire z University of Louisiana w Lafayette przyznają, że poszukują takiego ciemnego ciała (które eufemistycznie nazwali „Tyche”) o rozmiarach rzędu wielkości Jowisza. Wciąż toczą się dyskusje co do jego parametrów orbitalnych i masy, naukowcy ci jednak podejrzewają jego istnienie ze względu na nieregularności w orbitach długookresowych komet. Proces testowania potencjalnych kandydatów, odkrytych przez WISE, trwa długo, ponieważ w celu obliczenia orbity każde takie ciało niebieskie musi być śledzone przez pewien czas. Nie przeszkadza to jednak Morrisonowi, któremu chodzi głównie o mydlenie wam oczu.

W konkluzji artykułu czytamy:

Morrison zaoferował kilka rad dla tych, którzy interesują się astronomią lub martwią się zbliżającą się kolizją. „Jeśli historia jest prawdziwa, to prawdopodobnie znajdzie się w normalnych mediach, a nie tylko na niektórych stronach internetowych”, powiedział. Ponadto „nie każdy, kto twierdzi na YouTube, że jest naukowcem lub pracownikiem NASA, faktycznie nim jest. Ale nie ma prostego sposobu na odróżnienie prawdy od kłamstwa.

Rzeczywiście. Nie ma prostego sposobu na odróżnienie prawdy od kłamstwa. Potrzeba do tego prawdziwej przenikliwości, a nawet wtedy nic nie jest pewne. Z tego krótkiego artykułu wynika, że prawda – dla Morrisona, a także prawdopodobnie dla autora – to tylko kwestia wiary w autorytety naukowe mianowane przez establishment. Komentarze Morrisona wyraźnie przenika postawa „my przeciw nim”, to samo nastawienie daje się zauważać u większości zawodowych astronomów, włącznie z tymi związanymi z NASA. To tak, jakby dla nich nauka była kwestią wybrania właściwej drużyny w mistrzostwach sportowych . Jest to postawa „my, naukowcy, kontra reszta nieoświeconych szalbierzy”.

W każdym razie pomiędzy tymi dwiema skrajnościami – NASA i zwolenników Nibiru – mało kto dyskutuje na temat pośrednich możliwości, komety Elenin, hipotetycznej gwiazdy towarzyszącej i możliwych ich powiązań ze zmianami zachodzącymi na Ziemi. Mam nadzieję, że niniejsza dyskusja wypełni nieco tę lukę, pomimo faktu, że prawdopodobnie poruszyłem zaledwie niewielki procent istotnych zagadnień.

Co dalej?

Czego w takim razie możemy się spodziewać tej jesieni, jeśli Elenin jest zwyczajną kometą?

Wiemy, że Elenin prawdopodobnie nie będzie przelatywać wystarczająco blisko, by zderzyć się z Ziemią, ale co może się stać, kiedy Ziemia będzie przechodzić przez warkocz komety? Wiemy, że warkocze komet zawierają duże ilości kurzu i mniejszych asteroid. Wiemy również, że przyczepione do tego kurzu bakterie i inne drobnoustroje mogą przeżyć podróż w warkoczu. Ponnieważ Elenin przebyła ogromny dystans, zanim pojawiła się w naszym rejonie, mogła nazbierać po drodze trochę różnych obcych mikrobów. Czy jest możliwe, że późną jesienią lub na początku zimy doświadczymy wysypu nowych chorób lub jakiejś pandemii? A może nastąpi to dopiero w przyszłym roku? Może zająć trochę czasu, zanim materiał wychwycony przez górne warstwy atmosfery (kiedy Ziemia będzie przechodzić przez pola szczątków o różnej gęstości) przedostanie się w dół przez niższe warstwy.

Już wcześniej niektórzy naukowcy łączyli pandemie z kometami, jak w przypadku komety 2P/Encke i tzw. grypy hiszpanki. W artykule „Comets and Contagion: Evolution and Diseases From Space” (Komety i zaraza: Ewolucja i choroby z kosmosu), R. Joseph i C. Wickramasinghe postawili hipotezę, że pandemia grypy z 1918 roku spowodowana była przejściem Ziemi przez warkocz komety Encke – komety związanej z rojem Taurydów, których deszcze pojawiają się co roku pod koniec czerwca (w ten sam czas, kiedy przypada rocznica wybuchu Tunguskiej nad Syberią). Czy coś podobnego może się zdarzyć, gdy jesienią Ziemia będzie przechodzić przez warkocz komety Elenin?

Ale nawet jeśli nawiedzi nas jakaś pandemiczn choroba, nie ma powodu do paniki. Wbrew temu, do czego przekonują was autorytety medyczne, człowiek może wiele zrobić we własnym zakresie, by ustrzec się nowych chorób. W naszej sekcji Health & Wellness poświęconej zdrowiu znaleźć można sporo informacji, a dr Gabriela Segura napisała kilka artykułów na temat detoksykacji. Takie informacje mogą stać się kluczowe w przypadku pandemii, ale myślę, że najlepiej by było, gdyby ludzie zawczasu nabrali zwyczaju detoksykacji i dostarczania swojemu ciału optymalnego paliwa (co przynosi wiele innych korzyści poza zapobieganiem chorobom). Zainteresowany Czytelnik może zacząć od przejrzenia tych linków:

New Light on the Black Death: The Viral and Cosmic Connection

Detoxify or Die: Natural Radiation Protection Therapies for Coping With the Fallout of the Fukushima Nuclear Meltdown

The Day the Water Died: Detoxing after the Gulf Oil Spill

Jeśli to, co mieliśmy okazję zaobserwować w tym roku, cokolwiek zapowiada, możemy spodziewać się więcej trzęsień ziemi, wybuchów wulkanó, gwałtownych burz i niestabilnej pogody. Z tego co wiemy, spora część tych zmian na Ziemi może mieć związek z hipotetycznym brązowym karłem, zmierzającym w kierunku peryhelium. Kometa Elenin może być tylko słabym dodatkowym czynnikiem. Pamiętacie tegoroczny przedwczesny wschód słońca na Grenlandii? Być może coś „dużego” na horyzoncie powoduje niewielkie zmiany w konfiguracji całego Układu Słonecznego? Taka możliwość została przedyskutowana w opublikowanej niedawno pracy, w której próbowano wyjaśnić zmiany w ekscentryczności orbity Księzyca. Choć analiza ta nie doprowadziła do ostatecznych wniosków, możliwość „masywnego odległego ciała niebieskiego” pozostała otwarta. Obecnie Słońce zachowuje się niezwykle spokojnie, kiedy powinno znajdować się w maksimum swojej aktywności. Widzieliśmy już wyraźne zmiany zachodzące w ostatnich latach zarówno na Jowiszu, jak i na Saturnie. Astronomowie obserwują zdarzenia, jakich nie widzieli nigdy wcześniej w krótkiej historii współczesnej astronomii. Wiele tajemnic pozostaje do rozważenia.

Tyle jest ciągle do odkrycia, wciąż pojawiają się nowe tajemnice i nowe horyzonty, a imperatyw otwartych na obiektywną rzeczywistość oczu wzmacnia się wraz z potencjalnymi zagrożeniami, jakie mogą zostać odkryte. Starajcie się pamiętać, że cały ten hałas wokół komety Elenin, rozsiewany po Internecie z kosmicznego sektora COINTELPRO, ma was rozpraszać i wektorować wasze myślenie. Wygląda na to, że wielu jest na tej scenie aktorów i różne są ich motywacje. W jakiś upiorny sposób być może to sama kometa Elenin jest źródłem części tej histerii, jak panuje wśród ogółu społeczeństwa. Clube i Napier odnotowali ewidentny fakt historyczny, że niemal za każdym razem, kiedy nasilaly się obserwacje komet i bolidów, niestabilność społeczna gwałtownie rosła. Wiele razy doprowadzało to do upadku jednego imperium i zastąpienia go innym. W następstwie takich przewrotów masowe ruchy społeczne i religie albo tracą na intensywności i znaczeniu, albo w nich biorą swoj początek. Być może kojarzenie komet z „bogami”, jak robili to starożytni, nie jest aż takim naciąganiem sprawy? Biorąc pod uwagę tempo zmian w naszym kosmicznym i społecznym krajobrazie, już dawno należało zacząć przywoływać zdrowy rozsądek.

– –

Ten artykuł jest przekładem oryginału zamieszczonego w języku angielskim na stronie:

dokonanym przez polskich tłumaczy z grupy QFG – edytorów blogu PRACowniA.

Materiał ten został opublikowany przez SOTT.NET – projekt Quantum Future Group, Inc – i jest jego własnością. Zezwala się na kopiowanie i publiczne rozpowszechnianie pod warunkiem podania oryginalnego źródła i autora oraz żródła przekładu.

Dodatkowe informacje uzyskasz pisząc na adres: pracownia-iv@o2.pl

8 komentarzy »

  1. Czytam Panią od zawsze…dzisiaj bardzo chcę podziękować, za wszystkie publikacje i obiektywną ocenę. Przy tym co się teraz wyrabia w internecie, włosy same stają na głowie. Życze Pani, żeby się zawsze chciało dla nas pisać 🙂 Pozdrawiam serdecznie.

    Komentarz - autor: żabix — 22 Lipiec 2011 @ 15:42

  2. swietna publikacja-mysle ze faktycznie zbyt wiele jest obecnie w iternecie roznych niepotwierdzonych informacji
    z ktorych ciezko odroznic te prawdziwe laikowi-czekamy wiec na kolejne artykuly DZIEKUJE

    Komentarz - autor: Magdalena Jannoun — 22 Lipiec 2011 @ 18:00

  3. Artykuł świetny jak zwykle.
    A jak i w co bawi się NASA ?
    http://www.paranormalne.pl/topic/27359-najbardziej-niepokojace-tajne-projekty-opisane-na-naszywkach

    Komentarz - autor: Thor — 24 Lipiec 2011 @ 18:45

  4. Tutaj można przeczytać o asteroidzie Apophis: http:/ / formlinkus .com/news0042 .php. Proponuję poszukać o niej więcej informacji, korzystając z wyszukiwarki.


    EDIT PRACowniA: Powstawiałam spacje, żeby dezaktywować link. Jak ktoś bardzo ciekawy, może sobie adres skopiować i spacje usunąć.

    PS/ Ty tak na poważnie? Źle trafiłeś. Sensacyjkami i wywoływaniem paniki zajmują się inne miejsca w internecie – liczne, więc może lepiej tam szukaj szczęścia.

    Komentarz - autor: is8 — 25 Lipiec 2011 @ 11:30

  5. Interesujące! Dostaliśmy właśnie e-mail (najprawdopodobniej od „is8”) o takiej treści:

    Witam!

    Proszę o usunięcie mojego komentarza z następującym linkiem [jak wyżej]. Napisałem go, ponieważ wykonywałem takie oto zlecenie:

    Reklama strony [jeszcze raz ten sam link]
    na forach i w komentarzach do newsów:
    termin realizacji zlecenia – 5 dni

    Trzeba napisać 30 postów (komentarzy)
    z linkiem do strony [jakby ktoś jeszcze nie wiedział],
    http: //zleceniaweb .com/

    Dziękuję!

    Imię i nazwisko „zleceniobiorcy” pozostawiam na razie do swojej wiadomości. Mam nadzieję, że to pierwsza i ostatnia nasza przygoda z tym panem. A przy okazji, zobaczyliśmy czarno na białym, jak się robi promocję stron, które mają wektorować Wasze myślenie i emocje. Cenna lekcja!

    Komentarz - autor: iza — 26 Lipiec 2011 @ 14:26

  6. Kasę na spamie robi Maxim Drozd z Mińska.

    Whois dla zleceniaweb.com

    Domain Name: ZLECENIAWEB.COM
    Registrar: DIRECTI INTERNET SOLUTIONS PVT. LTD. D/B/A PUBLICDOMAINREGISTRY.COM
    Registration Service Provided By: PROGOLDHOST.NET
    Contact: +44.2030265670
    Website: http://progoldhost.net
    Whois Server: whois.PublicDomainRegistry.com
    Domain Name: ZLECENIAWEB.COM

    Registrant:
    N/A
    Maxim Drozd (XXXXXXXXXXXXXXXXX@gmail.com)
    Pritickogo 34-98
    Minsk
    ,224568
    BY
    Tel. +375.29654782134
    Creation Date: 19-Jul-2011
    Expiration Date: 19-Jul-2012

    Domain servers in listed order:
    ns5.progoldhost.net
    ns6.progoldhost.net

    Administrative Contact:
    N/A
    Maxim Drozd (XXXXXXXXXXXXXXXXX@gmail.com)
    Pritickogo 34-98
    Minsk
    ,224568
    BY
    Tel. +375.29654782134

    Technical Contact:
    N/A
    Maxim Drozd (XXXXXXXXXXXXXXXXX@gmail.com)
    Pritickogo 34-98
    Minsk
    ,224568
    BY
    Tel. +375.29654782134

    Billing Contact:
    N/A
    Maxim Drozd (XXXXXXXXXXXXXXXXX@gmail.com)
    Pritickogo 34-98
    Minsk
    ,224568
    BY
    Tel. +375.29654782134

    Status:LOCKED
    Note: This Domain Name is currently Locked. In this status the domain
    name cannot be transferred, hijacked, or modified. The Owner of this
    domain name can easily change this status from their control panel.
    This feature is provided as a security measure against fraudulent domain name hijacking.

    zleceniaweb.com

    Zleceniaweb.com is a domain controlled by two name servers at progoldhost.net. Both are on the same IP network. The primary name server is ns5.progoldhost.net. Incoming mail for zleceniaweb.com is handled by one mail server at zleceniaweb.com. zleceniaweb.com has one IP number (78.46.58.135) [Hetzner Online AG – Hetzner Online AG, Stuttgarter Straße 1, D-91710 Gunzenhausen, Germany], but the reverse is server3.progoldhost.net.

    progoldhost.net

    Domena Progoldhost.net („Виртуальный хостинг и реселлинг на базе Cpanel/WHM. Аренда выделенных серверов в датацентрах США. Контактная информация”)

    Komentarz - autor: iza — 26 Lipiec 2011 @ 15:19

  7. Takie kłamstwo na końcu artykułu wytłuszczonym drukiem??? Że słońce zachowuje się spokojnie???

    Komentarz - autor: titus — 2 Sierpień 2011 @ 09:50

  8. @titus,
    Może następnym razem, zanim zaczniesz (gdziekolwiek, nie tylko tu) rzucać oszczerstwa, najpierw odrób zadanie domowe i sprawdź fakty? Naprawdę nie tak trudno jest znaleźć dane potwierdzające wyjątkowo niską aktywność Słońca w obecnym, 24 cyklu – w tym również w ostatnim okresie, kiedy Słońce powinno się zbliżać do Maksimum Cyklu. Wróc, jak przeanalizujesz dane.

    Komentarz - autor: iza — 2 Sierpień 2011 @ 14:29


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: