PRACowniA

11 lipca 2011

Trauma – wir przemocy

Kika słów tytułem wstępu. Wydawnictwo „Czarna Owca” przygotowuje do wydania książkę Petera A. Levine’a pt. „Obudzić tygrysa”. Zamieściliśmy ją na liście naszych lektur i gorąco zachęcamy wszystkich do jej przeczytania, jak tylko będzie dostępna. Mamy nadzieję, że najbliższe wpisy, które przygotowujemy, pozwolą Wam zrozumieć, dlaczego jest to ważna pozycja – zwłaszcza dla tych, którzy z językami obcymi, a zwłaszcza z angielskim, są na bakier i skazani są na źródła pisane w języku ojczystym.

Podobnie jak w wielu dziedzinach, tak i w neurobiologii jesteśmy bowiem zacofani – o co najmniej 50 lat.  Polska Wiki mózgowi poświęciła 1 paragraf. O teorii potrójnego mózgu, czy też „mózgu trójjednego” (triune brain) mało kto słyszał, a jak słyszał to niewiele i najczęściej w kontekście „niepoważnej nauki”. Podstawy pod tę teorię położył już w XIX w. brytyjski neurolog, John Hughling Jackson, a w latach 60. XX w. rozwinął ją Paul MacLean.

Kolejnym jej etapem jest Polyvagal Theory, opracowana przez prof. Stephena Porgesa, dyrektora Brain Body Center na Uniwersytecie Illinois w Chicago, Wydział Psychiatrii. Jak niektórzy z Was może wiedzą, nerw błędny po angielsku nazywa się „vagus nerve”; to jego zaskakująco złożonej budowie i niezwykle ważnym funkcjom teoria zawdzięcza swą nazwę. Jedyną, jak się wydaje, osobą w Polsce, która zapoznała się z tą teorią i wykorzystuje ją do leczenia autyzmu jest dr Magdalena Cubala-Kucharska, która stworzyła dla tego terminu polski odpowiednik: teoria  poliwagalna. I niech tak będzie, przede wszystkim z szacunku i uznania dla pani doktor (a zbiera niestety cięgi od wyznawców jedynie słusznej medycyny), a poza tym chyba się zgodzicie, że „teoria wielobłędna” brzmi zupełnie bez sensu. W największym skrócie, teoria poliwagalna bazuje na rozwoju filogenetycznym, autonomiczny układ nerwowy dzieli na trzy, a nie na dwie, części, które działają sekwencyjnie. Teoria wyjaśnia m.in. zachowania w stresie i działanie emocji, a także – a może przede wszystkim – społeczne zachowania człowieka.

W bliskim kontakcie z prof. Porgesem był niemal od początku prac nad tą nową teorią dr Peter A. Levine – amerykański teoretyk, praktyk i dydaktyk, zajmujący się traumą i zespołem stresu pourazowego (PTSD) od strony psychofizjologicznej. Dr Levine opracował własną metodę leczenia traumy i PTSD, „Somatic Experiencing” – którą opisał najpierw w „Waking the Tiger”, a znacznie dokładniej i umieszczając swoje badania w szerokim kontekście historycznym i naukowym, w niedawno wydanej, kolejnej doskonałej książce pt. „In an Unspoken Voice”.

Podczas gdy teoria trójjednego mózgu jest bardzo bliska wielu nauczaniom ezoterycznym (choćby Gurdżijew i jego „trójmózgowe istoty”, czyli trzy centra człowieka), tak teoria poliwagalna okazuje się doskonale tłumaczyć, dlaczego program Éiriú Eolas tak świetnie się sprawdza! Wszystkie klocki pięknie do siebie pasują i układają się w coraz pełniejszy obraz.

Zanim zamieścimy wpis przybliżający Wam, o co w tym wszystkim chodzi, zapoznajcie się z jedynym jak dotąd przetłumaczonym na j. polski artykułem Petera Levine’a, znalezionym w sieci. Czytając go, miejcie na uwadze, że jest to jeden z wielu artykułów dra Levine’a i tutaj akurat autor skupia się na przemocy jako skutku przeżytej traumy. Oczywiście nie zawsze tak jest. Z drugiej strony, jakże często przeżyta trauma skutkuje ukrytą przemocą skierowaną do wewnątrz, przeciwko sobie samemu, swojemu zdrowiu, ciału i duszy.

Zachęcamy też do zajrzenia na stronę kognitywistyki i zapoznanie się z zarysem historii badań nad mózgiem, może nie od rzeczy będzie też przypomnieć sobie budowę autonomicznego układu nerwowego.

* * *

Trauma – wir przemocy
Peter Levine, Ph.D

Teddy

„Tato, tato, puść go, puść go … proszę nie zabijaj go … puść go.”

To były okrzyki przerażenia, wydawane przez 10-letniego Teddiego, w chwili gdy uciekał z pokoju jak przestraszony królik. Jego zaskoczony ojciec trzymał w rękach nieruchomą wiewiórkę, którą wcześniej znalazł na podwórku i przyniósł pokazać synowi. Myślał iż będzie to doskonały i naukowy sposób, aby pokazać Teddy’emu, w jaki sposób zwierzęta „udają martwe”, aby przeżyć. Zaskoczony reakcją chłopca na to z pozoru nieistotne wydarzenie, ojciec chłopca był nieświadomy powiązania, jakie umysł jego syna stworzył z dawno zapomnianym wydarzeniem. To było „zwykłe” zdarzenie, podobne do milionów innych wydarzeń, doświadczanych przez nas codziennie.

W piąte urodziny Teddy’ego, rodzinę odwiedził pediatra i wieloletni przyjaciel rodziny. Cały klan zgromadził się wokół doktora, podczas gdy on dumnie prezentował zdjęcia, które wykonał w lokalnym szpitalu. Zdjęcia przedstawiały małego Teddy’ego w wieku 9 miesięcy. Chłopiec spojrzał krótko na zdjęcia, i uciekł z pokoju krzycząc z przerażenia. Jak wielu rodziców jest świadkiem takich niewyjaśnionych reakcji swoich własnych dzieci?

W wieku 9 miesięcy, u Teddy’ego rozwinęła się poważna, pokrywająca całe ciało wysypka. Został on zabrany do szpitala i tam przywiązany do stołu do badań. Podczas badania przez zespół specjalistów, przywiązane do stołu i oświetlone silnym światłem dziecko krzyczało z przerażenia. Po zakończeniu badania, chłopiec został odizolowany na kolejne 7 dni. Gdy jego matka przybyła do szpitala, aby go zabrać do domu, Teddy nie rozpoznał jej. Twierdziła iż chłopiec nigdy nie „połączył się” z nią ani z innymi członkami rodziny. Nie przyjaźnił się z innymi dziećmi, dojrzewał coraz bardziej odizolowany od innych ludzi, coraz bardziej zamknięty w swoim świecie.

Jeff

Jako młodzieniec, Jeff zbierał martwe zwierzęta, zabite przez samochody. Zabierał je do domu, rozcinał im brzuchy i usuwał wnętrzności.

W wieku 4 lat, Jeff przeszedł operację przepukliny, po której gwałtownie się zmienił. Zaczął stronić od rodziny i przyjaciół, stał się nieporadny, skryty i przygnębiony.

Wydarzenia takie jak wymienione powyżej, dla dzieci są tak przerażające i traumatyczne, jak bycie porwanym i torturowanym przez pokraczną rasę gigantycznych Obcych. Bez odpowiedniego wsparcia, dzieci nie mają wewnętrznych zasobów, aby poradzić sobie z oślepiającym światłem, byciem przywiązanym do stołu, instrumentami chirurgicznymi, zamaskowanymi ludźmi mówiącymi niezrozumiałym językiem oraz zmienionym stanem świadomości wywołanym przez leki. Również nie są w stanie się odnaleźć w sali pooperacyjnej, gdzie budzą się same, pośród dźwięków aparatury medycznej, odwiedzani jedynie przez nieznajomych pracowników szpitala.

Mimo iż z pewnością nie był to jedyny czynnik, to szpitalna trauma przeżyta przez 9-cio miesięcznego Teddy’ego była bardzo ważnym, jeśli nie krytycznym składnikiem, który ukształtował Theodora Kazcinskiego, domniemanego „Unabombera”. Również straszna operacja przepukliny wpłynęła znacznie na rozwój Jeffrey’a Dahmera, seryjnego mordercy, który torturował, gwałcił, rozczłonkowywał i zjadał swoje ofiary.

Rodzice obu tych mężczyzn spędzili wiele bolesnych godzin, starając się zorientować co się dzieje z ich synami. Tuz po operacji i hospitalizacji obserwowali oddzielenie, izolację, cierpienie, oraz dziwne zachowanie swoich dzieci. Dowody wskazywały na możliwość, iż te trwałe zmiany w zachowaniu były rezultatem traumatycznych przeżyć spowodowanych przez „rutynowe” zabiegi medyczne. Ale czy to możliwe?

Przedstawiłem te dwa ekstremalne przypadki gwałtownego zachowania, aby podkreślić fakt, iż wiele zdarzeń, które postrzegamy jako normalne lub mające nikłe znaczenie, może być tak samo traumatyczne jak horror wojny. W 1946r. Dr. David Levy zaprezentował naukowe dowody, iż dzieci przebywające w szpitalach i przechodzące rutynowe zabiegi medyczne, często mają takie same symptomy traumy jak żołnierze cierpiący na CSR ( Combat Stress Reaction – pochodna PTSD). 50 lat później, medyczny estabilishment dopiero zaczyna zauważać tą istotną informację. Bazując tylko na tej wiedzy, wdrożenie odpowiednich protokołów mogłoby zapobiec traumatyzacji milionów ludzi rocznie, oraz znacznie obniżyć koszty opieki zdrowotnej.

Pomimo to, że najbardziej straumatyzowani ludzie nie są najbardziej agresywni zewnętrznie, ostatnie badania Lewisa i Pincusa (i innych) pokazały, że praktycznie wszyscy brutalni przestępcy doświadczyli w dzieciństwie przemocy i traumy. Ten dowód jest wystarczająco mocny, aby znacznie zmienić sposób, w jaki postrzegamy brutalne zachowanie. Jednakże ponieważ obecnie brak nam narzędzi aby stworzyć nowy paradygmat, służący do usuwania przyczyn przemocy, zamiatamy problem pod dywan Systemu Sprawiedliwości – kosztownego i nieadekwatnego rozwiązania tego pilnego problemu.

Pojedyncze krótkie wystawienie na przytłaczające doświadczenie potrafi wrzucić normalnie funkcjonującą osobę (szczególnie niemowlę lub dziecko) w otchłań fizycznego i emocjonalnego cierpienia. Nie rozumiemy dokładnie, dlaczego tak się dzieje w przypadku jednej osoby, a inna pozostaje praktycznie niezmieniona. Trauma jest powszechnie kojarzona z wydarzeniami takimi jak wojna, ekstremalne nadużycia fizyczne, emocjonalne i seksualne, wypadki powodujące okaleczenia lub katastrofy naturalne. Jednakże wiele niegroźnie wyglądających zdarzeń może być równie traumatyczne. Wypadki samochodowe powodujące uszkodzenie kręgosłupa wyzwalają fizyczne, emocjonalne i psychologiczne symptomy, tak samo jak urazy spowodowane upadkami, szczególnie w przypadku starszych ludzi. Zwyczajne inwazyjne procedury medyczne i dentystyczne mogą być silnie traumatyczne.

Aby zapobiegać i redukować gwałtowne zachowania, musimy zrozumieć kluczową rolę, jaką odgrywa tu nierozładowana trauma. Moja uwaga jest skierowana na relację pomiędzy przemocą a traumatycznym stresem. Aby rozwiązać ten problem, najpierw zdefiniuję czym jest trauma, nakreślę niektóre ze współczesnych badań nad PTSD, zaprezentuję moje podejście do tego tematu (opracowane przez ostatnie 30 lat), omówię powtórną traumatyzację w zakresie mojego podejścia i przedstawię możliwe modele zapobiegania i leczenia PTSD.

Zdarzenie jest potencjalnie traumatyczne, jeśli jest postrzegane (świadomie lub nieświadomie), jako zagrażające życiu. Freud wyobrażał sobie traumę, jako „wyłom w barierze bezpieczeństwa, chroniącej przez (nad) stymulacją, prowadzący do uczucia przytłaczającej bezbronności”. Z powodu różnorodności ludzkich reakcji na potencjalne zagrożenie, trudno jest zidentyfikować lub sklasyfikować źródła traumy. To, co jest niszczycielskie dla jednych, dla innych jest radosne.

Trauma jako patologia – dominujący obraz [pogląd].

Od powstania ludzkości, esencja traumy była postrzegana oczami szamanów z wielu kultur: jej pierwotna natura została doskonale ujęta w starożytnej Samarii, oraz w dziełach Homera. Zarówno trauma, jak jej leczenie, były wówczas uważane za naturalne wydarzenia, w których brała udział cała społeczność, a nie samotne, odizolowane jednostki. Pomimo tego istotnego zrozumienia, w trakcie powolnego, lecz systematycznego odłączania się „cywilizowanego” świata od świata natury, połączenie między traumą a naturą zostało utracone. W latach 60 XX wieku sposób postrzegania traumy był zredukowany do traum wojennych. W latach 70 ruch „Women’s Movement” rozszerzył znacznie ten termin, wskazując, iż skutki przemocy domowej i gwałtów są traumatyczne. Od tego czasu badania nad traumą zostały podjęte w wielu dyscyplinach naukowych, zarówno z dziedzin nauk społecznych jak i biologicznych. Jednakże współczesna psychiatria wciąż nie uwzględnia wielu podstawowych elementów traumy w swoich badaniach, również nie odkryła czy, a jeśli tak to w jaki sposób trauma może być wyleczona.

Terapie bazujące na lekach wzbudziły odrobinę nadziei na złagodzenie symptomów towarzyszących tego typu zaburzeniom. Jednakże uważam, że postęp prac nad stroną teoretyczną i kliniczną PTSD jest istotnie ograniczony przez dominujący, mechanistyczny obraz człowieka. Przykładowo obecne badania wskazują na związek przyczynowy między traumą a patologią mózgu.

Autopsja weteranów wojennych z Wietnamu, cierpiących na PTSD, wykazała „skurczenie się” hipokampu (regionu odpowiedzialnego za emocje i uczenie się). Ten fenomen został potwierdzony badaniem, które wykryło podobne uszkodzenie mózgu u zwierząt, które były poddane przewlekłemu stresowi. Te badania nad „zepsutym mózgiem” wskazują, że objawy PTSD (włącznie z zaburzeniami pamięci, lękiem, depresją, niezdolnością do kontrolowania emocji i gwałtownym zachowaniem) są spowodowane przez nieodwracalne i nieuleczalne zmiany w mózgu.

Moje osobiste doświadczenie z ponad tysiącem ludzi dotkniętych przez traumę, przekonało mnie, że wyżej wymienione „uszkodzenie mózgu” oraz inne biochemiczne i molekularne zmiany są efektami drugorzędnymi, oraz że PTSD można zapobiec oraz w wielu przypadkach można je wyleczyć. Nie ma możliwości aby wiedzieć, jaki był stan mózgu moich klientów przed terapią, ale jest faktem że wiele osób doświadcza symptomów PTSD w ciągu 48 godzin po traumatycznym wydarzeniu, zbyt wcześnie aby mogło nastąpić uszkodzenie mózgu. Dodatkowo wielu z moich klientów, nawet tych z wieloletnią historią silnego PTSD, uwalniało się od objawów w relatywnie krótkim czasie.

Jednym z pomocnych aspektów obecnych badań medycznych nad traumą jest to, iż rodzą one pytania odnośnie potencjalnego szkodliwego wpływu traumy na przyszłe pokolenia dzieci zniszczonych przez nadużycia, zaniedbanie i przemoc. Dopóki nie nauczymy się prawidłowo leczyć efekty traumy, dopóty będziemy bezwiednie tworzyć hiperaktywnych, niezdolnych do nauki, skłonnych do przemocy obywateli, których czyny mogłyby konkurować z najdzikszymi, nihilistycznymi fantazjami Hollywood. Rozwiązanie tego zagrożenia dla lokalnej i globalnej stabilności społecznej jest jednym z naszych największych wyzwań.

Trauma nie jest zarezerwowana tylko do obszarów objętych wojną i targanych przez przemoc, jest wszędzie. Wiele dzieci z klasy średniej, oraz dorosłych cierpi z powodu lęków, depresji oraz zaburzeń psychosomatycznych, często związanych z ukrytymi efektami PTSD. W 1994r „Archives of Geberak Psychiatry” doniosło, iż połowa z całej populacji dorosłych amerykanów spełnia formalne kryteria diagnostyczne, które charakteryzują poważne zaburzenia psychiczne. Wciąż zwiększająca się liczba tych osób ma skłonności do brutalnego zachowania, oraz nadużywania substancji uzależniających. Ponadto, nawet jeżeli osoby te nie wykazują oczywistych symptomów PTSD, to mogą funkcjonować na poziomie znacznie poniżej swojego potencjału.

Podsumowując, badania traumy zorientowane na patologię mogą wprowadzać ludzi w błąd, twierdząc, iż PTSD jest nieuleczalne. W tym samym czasie zatwierdzają one prawdziwość doznań ludzi cierpiących na PTSD. Dodatkowo badania te zadają bardzo ważne pytania: Jak my, jako jednostki, jako ludzie, jako narody, i jako globalna społeczność, planujemy zająć się naszymi traumatycznymi doświadczeniami.

Trauma jako lekcja od Natury.

Kiedy sytuacja jest odbierana jako zagrażająca życiu, ciało i umysł mobilizują olbrzymie zasoby energii, aby przygotować się na reakcję typu „uciekaj lub walcz”. To jest ta sama energia, która pozwala ważącej 50 kg kobiecie podnieść ważący tonę samochód, pod którym leży jej syn. Zadanie to jest wspierane przez znaczne zwiększenie ukrwienia mięśni oraz produkcję „hormonów stresu”, takich jak kortyzol i adrenalina. Badacze opracowali hipotezę, iż długotrwała produkcja kortyzolu może w ostateczności doprowadzić do uszkodzenia mózgu.

Obszar medycyny zajmujący się PTSD jest gałęzią Psychiatrii Biologicznej. Obecnie badania skupiają się na opracowaniu leków, które będą hamować produkcję hormonów stresu. Substancje te będą powodować ulgę w przypadku symptomów, jednakże dopóki nie zostanie rozładowana energia zmobilizowania w celu przetrwania, główny podmiot powodujący PTSD pozostanie niezmieniony. Mimo iż leki są wartościowymi narzędziami, to ich wadą jest fakt, iż często zaburzają ważne funkcje biologiczne.

Sądzę że jest możliwe aby przywrócić równowagę i zapobiec uszkodzeniu mózgu, poprzez rozładowanie energii pozostałej po mobilizacji zaistniałej w przypadku doświadczenia sytuacji zagrażającej życiu. To rozładowanie, gdy zakończone, informuje mózg iż nadszedł czas aby zredukować poziom hormonów stresu – że zagrożenie minęło. Kiedy ta informacja o powrocie do normalnego stanu nie jest przesłana, mózg kontynuuje produkcję hormonów stresu. Gdy taka sytuacja się utrzymuje, może prowadzić do uszkodzenia mózgu. Pytanie za 100 punktów brzmi: co powstrzymuje ludzi przed powrotem do normalnego funkcjonowania, po tym jak zagrożenie minęło?

To poprzez badania nad światem przyrody zacząłem rozumieć krytyczną rolę biologii i instynktu w procesie tworzenia i rozładowywania traumy. Zapraszam cię na krótką chwilę do Parku Narodowego Serengeti. Wyobraź sobie przyczajonego geparda, jego skupione oczy, jego mięśnie drżą w oczekiwaniu, gdy przygotowuje się do ataku na impalę. Śledź swoje własne reakcje podczas „oglądania” sceny, w której szybki gepard dopada swoją zdobycz w biegu z prędkością 120 km/h. Możesz zauważyć, że impala upada na ziemię zanim gepard zatopi w niej swoje pazury. Wygląda to jakby zwierze poddało się drapieżnikowi.

Impala wcale nie jest martwa. Wygląda na słabą i nieruchomą, ale jej system nerwowy jest wciąż silnie naładowany po wyczerpującym biegu. Mimo iż z ledwością oddycha i praktycznie się nie porusza, to jej serce i mózg pracują na najwyższych obrotach. Te same związki chemiczne, które pomagały ucieczce, nadal są pompowane do krwioobiegu. Istnieje możliwość, iż impala nie zostanie pożarta natychmiast. Gepardzica może ukryć impalę (sprawiającą wrażenie martwej) i wyruszyć na poszukiwanie młodych gepardów, ukrytych w bezpiecznej odległości.

Tutaj otwiera się okno możliwości. Podczas gdy gepardzica się oddaliła, tymczasowo „zamrożona” impala budzi się ze stanu szoku, następnie dygocze i drży, aby rozładować olbrzymią ilość energii zgromadzonej w jej układzie nerwowym. Po zakończeniu tej procedury normalizacji, staje na nieco chwiejnych nogach, robi kilka kroków a następnie startuje do biegu w poszukiwaniu stada, jakby nic się nie stało.

Tanatoza (udawanie śmierci – unieruchomienie) zastosowana przez impalę jest bardzo ważnym narzędziem służącym do przetrwania, tak jak jej bardziej znani „krewni”, czyli ucieczka i atak. Wolne i relatywnie bezbronne zwierzęta, takie jak opos używają unieruchomienia, jako pierwszej linii obrony. Kolejną z ważnych funkcji unieruchomienia jest jej funkcja znieczulająca. Jeśli impala (lub człowiek) zostaje zabita podczas unieruchomienia, nie będzie czuła bólu z tym związanego. Ludzie często używają tego mechanizmu, ale mają problemy z normalizacją po przejściu tego stanu. Sądzę, że zdolność do normalizacji po unieruchomieniu jest głównym czynnikiem przy unikaniu traumatyzacji.

Tak jak gepard i impala, ludzie są żyjącymi, oddychającymi, pulsującymi, samoregulującymi się, inteligentnymi organizmami, a nie tylko złożonymi związkami chemicznymi. Obecny kierunek badań naukowych, koncentrujący się na tym, co jest złe (patologie), odwrócił naszą uwagę od naszych wrodzonych zdolności do normalizacji (z odpowiednią pomocą) po przeżyciu przytłaczających wydarzeń. Zakłócenia w procesie normalizacji nie prowadzą nieuniknienie do nieuleczalnych uszkodzeń mózgu. Musimy, jako istoty ludzkie, rozpoznać naszą zdolność do wspierania innych w procesie transformowania traumy. Trauma jest częścią życia, ale nie musi być wyrokiem na całe życie.

Rozwiązanie

Sytuacje zagrożenia życia są dla impali codziennością, dlatego też rozsądne jest założenie, iż zdolność do radzenia sobie z tymi wydarzeniami jest wbudowana w jej systemy biologiczne. Ludzki mózg posiada 3 integralne systemy: gadzi (instynktowny), pochodzący od ssaków (emocjonalny) oraz tzw. Kora Nowa – neocortex (racjonalne myślenie). Współdzielimy dwa pierwsze systemy z gadami i ssakami, podczas gdy Kora Nowa jest tylko ludzka. Tak więc skoro nasze funkcje instynktowne są takie same jak u impali, można wyciągnąć wniosek iż ludzie również posiadają zdolność do samo leczenia skutków traumatycznych wydarzeń.

W filmie nakręconym przez National Geographic, zatytułowanym „Polar Bear Alert”, przestraszony niedźwiedź polarny jest ścigany przez samolot, trafiony przez pocisk ze środkiem usypiającym, otoczony przez biologów i oznakowany. Kiedy zwierzę wychodzi ze stanu szoku, zaczyna delikatnie drżeć, stopniowo coraz silniej, aż drżenie przechodzi w konwulsje i potrząsanie kończynami w sposób wydawałoby się przypadkowy. Drżenie zanika i zwierzę nabiera 3 bardzo głębokie, rozchodzące się po całym ciele wdechy. Narrator filmu wyjaśnia, że takie zachowanie niedźwiedzia jest konieczne, ponieważ uwalnia stres zgromadzony podczas schwytania.

Kiedy puszczono ten film w zwolnionym tempie, stało się oczywiste, iż te „przypadkowe” ruchy kończyn tak naprawdę są w pełni skoordynowanymi ruchami symulującymi ucieczkę. Tak jakby zwierzę odtwarzało ucieczkę poprzez symulowanie ruchów, który były uniemożliwione podczas schwytania, a następnie rozładowywało zgromadzoną energię i poddawało się w spontanicznym głębokim oddychaniu.

W latach 60, gdy studiowałem zachowanie zwierząt w relacji drapieżnik-ofiara, byłem zaintrygowany podobieństwem zachowania wielu moich klientów do wcześniej opisanych zwierząt. Zacząłem zauważać, że ten paniczny lęk doświadczany przez duży odsetek ludzi mających do czynienia z traumą jest wrażeniem bezpośredniego zagrożenia lub zbliżającej się śmierci połączonej z nieodpartą potrzebą ucieczki. To według mnie jest esencją traumy – potrzeba ucieczki połączona z spostrzeżeniem, iż jest to niemożliwe. Wyjście ze stanu unieruchomienia może być gwałtownym doświadczeniem. Zwierzęta, które nie posiadają rozwiniętego umysłu nie zastanawiają się nad wyjściem, one po prostu z tego wychodzą.

Kiedy ludzie zaczynają wychodzić ze stanu unieruchomienia, są najczęściej przestraszeni intensywnością odczuwanej energii, i wzbraniają się przed mocą swoich własnych odczuć. Ta postawa obronna blokuje proces rozładowania energii, konieczny do przywrócenia normalnego funkcjonowania. Nierozładowana energia jest przechowywana w układzie nerwowym, tworząc podstawę pod symptomy, które przerodzą się w PTSD.

Od tego czasu opracowałem metodę, która pozwala ludziom, delikatnie i stopniowo rozładowywać te potężne i instynktowne energie. Nazwa, którą nadałem temu procesowi to „renegocjacja”. Jeśli pobudzimy „zmysł odczuwania” naszych fizjologicznych zasobów, następnie delikatnie i stopniowo odłączymy strach od reakcji unieruchomienia, to możemy świadomie „renegocjować” nasze traumy z minimalnym ryzykiem powtórnej traumatyzacji.

Obecnie wielu terapeutów zajmujących się traumą jest szkolonych, aby zachęcać ludzi do ponownego „przeżycia” traumy z emocjonalną intensywnością równą przyczynowemu doświadczeniu. Teoria wspierająca to podejście jest taka, iż PTSD wynika ze strachu przed traumatycznymi wspomnieniami. Zakłada się, że przez ponowne przeżycie doświadczenia, ludzie będą w stanie stanąć „twarzą w twarz” ze swoim strachem i go przezwyciężyć. Jednakże, jeśli strach nie zostanie odłączony od reakcji unieruchomienia, to rezultat może spowodować powtórną traumatyzację.

Powtórna traumatyzacja – wir przemocy

Potrzeba rozładowania i uleczenia traumy jest tak potężna jak objawy, które generuje. Potrzeba rozwiązania tego problemu przez powtórzenie doświadczenia (rekonstrukcję) może być niezwykle silna, wręcz kompulsywna. Jesteśmy nieodparcie przyciągani do sytuacji które są powieleniem pierwszego traumatycznego wydarzenia – zarówno w sposób oczywisty jak i nieoczywisty. Prostytutka z historią wykorzystywania seksualnego, były żołnierz, który wstępuje do oddziałów antyterrorystycznych w Policji, osoby angażujące się w niezdrowe, pełnie przemocy związki – to częste przykłady tego fenomenu.

Definiuję rekonstrukcję jako nieudaną próbę rozładowania zgromadzonej energii zmobilizowanej do obrony przed doświadczeniem odbieranym jako zagrożenie dla życia.

Odpowiedni przykład gwałtownego zachowania typu „acting-out” został przedstawiony w serialu TV „Prawo i Porządek” w odcinku zatytułowanym „Subterranean Homeboy Blues” (drugi odcinek 1 sezonu). W pierwszej scenie młoda piękna kobieta o imieniu Laura czeka na metro. Ma „nieobecne” oczy, oraz sztywność ciała, podobną do manekina. Nagle pojawia się przechodzień, wymachując rękami przed jej twarzą, i następnie odchodzi. Jej oczy podążają za nim czujnie, lecz jej ciało się nie porusza, jakby było zamrożone. Wsiada do zatłoczonego pociągu, w którym dwóch nastolatków zachowuje się agresywnie. Wyciąga broń z torebki i zabija ich obu.

Sześć miesięcy przed tym zdarzeniem, Laura, która była profesjonalną tancerką, została zgwałcona i pobita przez trzech mężczyzn w metrze. Jej obrażenia były tak poważne, że po przejściu kilku operacji kręgosłupa została zmuszona porzucić swoją karierę tancerki. W wyniku tej tragedii kupiła broń, z zamiarem obrony w przypadku gdyby pojawiła się taka potrzeba, co w jej mniemaniu nastąpiło.

Spójrzmy na to wydarzenie z biologicznego punktu widzenia. Na stacji metra widzimy kobietę, która przeżyła silną traumę. Jakie mamy wskazówki? Widzimy „nieobecne” oczy, wskazujące na to, iż osoba jest „gdzieś indziej”, nie w swoim ciele. Ten stan „oddzielenia” jest kluczowym objawem traumy. Badania wykazały, że dysocjacja jest najważniejszym wskaźnikiem diagnozującym chroniczne PTSD. Zwrot Woody’ego Allena: „Nie boję się śmierci, po prostu nie chcę tam być, kiedy to się stanie” jest swego rodzaju dziwnym sposobem wyjaśnienia funkcji dysocjacji. Nieobecne oczy same w sobie, mogą być niczym więcej niż śnieniem na jawie, ale gdy są połączone z ciałem, które sprawia wrażenie „zamrożonego” (unieruchomienie jest biologiczną podstawą dysocjacji), stają się wyraźnym wskaźnikiem traumy. Kiedy przechodzień rozpoczyna swój dziwaczny taniec, Laura zamiast być rozdrażniona, natychmiast wyczuwa bezpośrednie zagrożenie. Nagle przechodzi w stan wysokiej uważności, jej oczy śledzą każdy ruch, który wykonuje mężczyzna. Ten szybki przeskok z dysocjacji do „superuważności” jest kolejnym dowodem traumy.

Laura wchodzi do wagonu metra będąc w stanie silnego pobudzenia. Potężna energia unieruchomiona od czasu brutalnego wydarzenia zaczyna się poruszać. Reakcja obronna, której nie była w stanie wykonać w czasie gwałtu nagle eksploduje z furią. Ucieczka nie jest możliwa w metrze, nie ma dokąd uciec. Jej instynkty zmuszają ją do walki, do rozładowania potężnej energii trzymanej w systemie nerwowym.

Jej psychika nie spostrzegła upływu czasu pomiędzy gwałtem a chwilą obecną, jakby była zawieszona w czasie, jak gdyby to się działo właśnie teraz. Zamiast trzymać się z daleka od agresywnych młodych ludzi, ona jak ćma przyciągana do światła, siada obok nich, dosłownie wciągnięta przez wir przemocy. Jeden z młodych ludzi przysuwa się bliżej i mówi do niej. Zamroczona przez wściekłość kontratakuje, pociągając za spust kilka razy i niszcząc postrzegane zagrożenie. I już po wszystkim, drzwi metra się otwierają i Laura wychodzi jak w transie.

Ten scenariusz prowokuje pytanie: czy brutalna rekonstrukcja skutkuje rozładowaniem i uleczeniem traumy? Odpowiedź prawie na pewno brzmi nie. Jeśli tak by było to nie byłoby potrzeby wielokrotnych prób rozładowania reakcji przetrwania, które są charakterystyczne dla ludzi mających brutalne zachowania typu „act-out”. Byłoby pewnie znacznie mniej seryjnych morderców, różnego rodzaju „mścicieli”. Zamiast tego, po jednym brutalnym czynie, układ nerwowy większości ludzi wróciłby do normalnego stanu i mogliby oni kontynuować swoje życie jakby nic się nie stało.

Gwałtowne zachowania typu „acting-out” mogą przynieść chwilową ulgę, oraz fałszywe uczucie zwycięstwa i dumy, ale bez biologicznego rozładowania, nie ma rozwiązania traumy. W rezultacie cykl wstydu i przemocy powraca. System nerwowy pozostaje silnie pobudzony, co zmusza ludzi do poszukiwania jedynej ulgi jaką znają – przemocy. Traumatyczne wydarzenie nie zostało rozładowane i ludzie zachowują się jakby ono wciąż trwało, ponieważ ich układ nerwowy wciąż jest pobudzony.

Psychiatra James Giligan w swojej znakomitej książce „Violence” (Przemoc) wypowiada takie stwierdzenie: „Próby osiągnięcia i utrzymania sprawiedliwości, lub cofnięcia albo zapobiegnięcia niesprawiedliwości, są jedyną uniwersalną przyczyną przemocy.” Na poziomie emocjonalnym i intelektualnym, ta sentencja jest właściwa, ale jak się ona ma do biologii? Na poziomie instynktownym poczucie sprawiedliwości osiągane jest poprzez kompletne rozładowanie energii zmobilizowanej do przetrwania sytuacji zagrażającej życiu.

Pomimo iż rośnie poziom emocjonalnego i społecznego wsparcia, kobiety takie jak Laura rzadko uzyskują pomoc, której potrzebują tuż po traumatycznym wydarzeniu. To jest ten krytyczny moment, w którym przy wsparciu innych ludzi mogą dosłownie strząsnąć z siebie stan unieruchomienia i wszystkie emocje jak wstyd, wściekłość, co pozwala na kompletne rozładowanie energii zmobilizowanej do obrony siebie. Jeśli to się nie stanie to wpływ leczniczy jednostki lub grupy, skupionej na „historii” tego, co się stało, będzie poważnie ograniczony.

Istnieje znaczna grupa kobiet w więzieniach, które były skazane za morderstwo w bardzo podobnych okolicznościach jak fikcyjna Laura. Położenie tych kobiet, jak również tych niezliczonych ludzi, którzy przeżyli inne traumatyczne zdarzenia, wskazuje na naszą porażkę w niesieniu pomocy potrzebującym, pomocy w uleczeniu i rozwiązaniu straszliwych skutków traumy.

Dlaczego rekonstrukcja jest niezdolna do rozładowania energii? Odpowiedź brzmi: „System Przeładowany”. Jeśli instynktowna potrzeba rozładowania potężnej zgromadzonej energii jest zablokowana (zazwyczaj przez strach), to pozostałe dwa systemy zostają w znacznym stopniu zaburzone przez ten dodany bagaż odpowiedzialności. Emocjonalny mózg jest zmuszony do „przetłumaczenia” tej instynktownej energii na emocje (gniew, wstyd, złość, strach, smutek). Następnie mózg racjonalny tworzy myśli (zemsta, sprawiedliwość, nikt o mnie nie dba, wszyscy chcą mi zrobić krzywdę, itp.) aby uzasadnić emocje. Te dwa powiązane ze sobą systemy robią wszystko, co w ich mocy, biorąc pod uwagę zaistniałe okoliczności. Jednakże brak rozładowania potężnej dawki biologicznej energii stawia mózgi emocjonalny i racjonalny w sytuacji, do której nie zostały stworzone.

Rezultatem tego dylematu jest fakt, że ta nierozładowana energia staje się zagrożeniem dla dwóch przeładowanych systemów. W reakcji na to wewnętrzne zagrożenie, mózg emocjonalny i racjonalny skupiają się na poszukiwaniu zewnętrznego zagrożenia, aby „wyjaśnić” to intensywne pobudzenie układu nerwowego. W konsekwencji mózg emocjonalny staje się lękliwy i pogmatwany, podczas gdy mózg racjonalny zaczyna myśleć nieracjonalnie, przypadkowo identyfikując wrogów i obarczając ich odpowiedzialnością za wewnętrzną dolegliwość. To nadaktywne poszukiwanie źródeł zagrożenia prowadzi do prób rekonstrukcji zdarzenia zamiast do renegocjacji.

W miejscach na świecie gdzie zewnętrzne zagrożenie jest elementem codziennego życia (strefy wojny, slumsy), kombinacja nierozładowanej energii służącej do przetrwania, biedy, oraz sytuacji zagrażających życiu, powoduje wybuchową sytuację, tragiczną, samonapędzającą się maszynerię. Powstawanie miejskich i wiejskich gangów ma swoje przyczyny w instynkcie przetrwania, ale bez narzędzi do renegocjacji, działanie tych grup ogranicza się do ucieczki ze społeczeństwa i rekonstrukcji brutalnych zdarzeń. Dzięki synergicznej naturze intensywnych uczuć, wojujące plemiona, grupy etniczne i religijne oraz narody będące w stanie ciągłego zagrożenia są bardziej podatne na pełne przemocy, irracjonalne zachowania.

To upokarzające przyznać możliwość, że znaczna część ludzkiego zachowania jest wynikiem nadmiernie wzbudzonych stanów post-traumatycznych. Większość ludzkości sprawia wrażenie zafascynowanych, wręcz zahipnotyzowanych tymi z nas, którzy uzewnętrzniają naszą potrzebę poszukiwania sprawiedliwości. Istnieją niezliczone ilości książek i filmów opisujących z detalami życie „seryjnych morderców” i „poszukiwaczy zemsty”, wiele z nich jest bestsellerami.

Podstawą potężnej fascynacji tymi, których zachowania cechuje przemoc, jest potrzeba rozładowania i rozwiązania traumy. Osoba, która „renegocjowała” traumatyczne zdarzenie doznaje tak głębokiej transformacji, że nie czuje żadnej potrzeby zemsty, obwiniania, wstydu, i pojawia się potężne uczucie odnowy i samoakceptacji.

Większość ludzi, którzy doznali traumy cechują zachowania typu „act-in”. Zwracają oni terror, złość i wstyd do wewnątrz. To powoduje powolne pogorszenie się zdrowia oraz dobrego samopoczucia. Lekarze oceniają, iż w 80% przypadków nie potrafią stwierdzić medycznej przyczyny złego samopoczucia u pacjentów którzy szukają u nich pomocy. Znaczna część z nich prawdopodobnie cierpi z powodu niezdiagnozowanych objawów traumy i stresu.

Popełnianie przemocy na sobie jest metodą preferowaną przez naszą kulturę z wielu powodów. Oczywiście jest łatwiej utrzymać strukturę społeczną, która sama się kontroluje. Jednakże sądzę, iż inny jednakowo ważny powód – poprzez ukrywanie efektów przytłaczających lub raniących zdarzeń, zaprzeczamy że te zdarzenia mają znaczny wpływ na naszą zdolność do funkcjonowania w społeczeństwie. Tam gdzie nie ma świadomości problemu, nie ma również potrzeby na osobistą i społeczną odpowiedzialność.

Istotne jest, aby zrozumieć, że strategia uwewnętrzniania efektów traumatycznych zdarzeń jest rodzajem rekonstrukcji, takiej w której stajemy się ofiarami samych siebie. Pomimo tego iż jest mniej dramatyczna niż „acting-out”, „acting-in” jest nie mniej gwałtowne. Nie jest również bardziej efektywne w rozładowaniu energii zgromadzonej do obrony przed śmiertelnym zagrożeniem. Ponadto często się zdarza, że ludzie, którzy zazwyczaj uwewnętrzniają swoje symptomy, mają nagłe i niekontrolowane zachowania typu „act-out”, którym następnie towarzyszą poczucie winy i brak samoakceptacji w wyniku tego, co zrobili.

Dla naszych dzieci

Ośmioletnia Anna ma niezwykle brązowe oczy. Mogłaby być modelką u Davida Keana, malującego charakterystyczne portrety dzieci z migdałowymi oczami. Pielęgniarka szkolna właśnie ją do mnie przyprowadziła. Blada, jej głowa jest opuszczona, ledwie oddycha, jest jak młody jeleń zastygły w bezruchu w świetle nadjeżdżającego samochodu. Jej wątła twarz jest bez wyrazu, a jej prawe ramię zwisa bezwładnie, jakby na granicy odłączenia się od barku.

Dwa dni wcześniej Anna uczestniczyła w wycieczce szkolnej na plażę. Ona i tuzin innych dzieci z jej klasy bawiły się w wodzie, kiedy nagle fala przypływu zmyła je do morza. Anna została uratowana, lecz Mary (jedna z matek, która zgłosiła się do opieki nad dziećmi) utonęła po brawurowym uratowaniu kilkorga dzieci. Mary była „zastępczą” matką dla wielu dzieci z sąsiedztwa, włącznie z Anną. Cała społeczność była zszokowana w wyniku jej tragicznej śmierci.

Zostałem zaproszony do konsultacji przez mojego kolegę, który był terapeutą w Okręgu Szkolnym. Poprosiliśmy pielęgniarki szkolne o zwrócenie szczególnej uwagi na dzieci mające nagle pojawiające się objawy (bóle głowy, brzucha, przeziębienia). Anna tego ranka odwiedziła pielęgniarkę już 3 razy, skarżąc się na silny ból w prawym ramieniu i barku.

Wcześniejsze traumy mogą ujawnić w następstwie przeżycia nowej potężnej traumy, tworząc skomplikowaną sytuację, która zawiera „ukryte sekrety”, wstyd, poczucie winy, wściekłość i ból. Z tego powodu zrobiliśmy małe dochodzenie i dowiedzieliśmy się od nauczycieli trochę o historii Anny. Następujące informacje zostały ujawnione:

W wieku dwóch lat Anna była świadkiem sytuacji, w której jej ojciec postrzelił matkę w bark i następnie odebrał sobie życie. W ostatnim czasie Anna była wściekła, gdy szesnastoletni syn Mary, Robert znęcał się nad jej 12 letnim bratem. Istniało duże prawdopodobieństwo, że Anna żywiła niechęć względem Roberta i szukała sposobu na zemstę. To z kolei mogło spowodować, iż Anna czuła się głęboko winna za śmierć Mary, być może nawet czuła się odpowiedzialna. Anna miała problemy ze snem i prawie nic nie jadła w ciągu ostatnich 2 dni.

Poprosiłem pielęgniarkę, aby lekko podtrzymała prawą rękę Anny. To pozwoli jej pomieścić energię szoku, zmagazynowaną w ramieniu, jak również podniesie wewnętrzną świadomość. Z takim wsparciem, Anna będzie zdolna do powolnego, stopniowego, rozpuszczenia i wejścia w emocje i reakcje, co pozwoli jej powrócić do normalnego stanu.

„Anna czy mogłabyś opisać uczucie w swoim ramieniu?” – zapytałem ją delikatnie.

„Bardzo boli” odpowiedziała niewyraźnie, w jej oczach widać było przygnębienie.

„To bardzo boli, prawda?”- powiedziałem.

„Tak”

„W którym miejscu czujesz ból? Czy możesz pokazać palcem? Wskazuje na miejsce w górnej części ramienia i mówi: „Wszędzie, … nie umiałam pływać … sądziłam, że utonę”

Przez jej prawy bark przebiega niewielki dreszcz, po którym następuje niewielkie westchnięcie. Jej blada twarz na chwilę się rozluźnia, a szybkie tempo bicia serca powoli zaczyna spadać.

Dobrze ci idzie kochanie, czy czujesz się odrobinę lepiej? Potwierdza niewielkim skinieniem głowy i nabiera następny wdech. Po tym niewielkim zrelaksowaniu natychmiast sztywnieje podciągając ramiona w obronnym geście. Wykorzystuje ten właściwy moment.

,„W którym miejscu twoja mama została ranna?” Anna wskazuje to samo miejsce na swoim ramieniu i zaczyna się trząść. Nic więcej nie mówię. Dygotanie narasta i rozchodzi się w dół jej ręki oraz do karku. „Tak Anno, pozwól twemu ciału się trząść, tak jak miseczce z galaretką, czy byłaby ona czerwona, zielona czy może jasnożółta? Czy możesz pozwolić jej się trząść? Czy czujesz jak dygota?” „Jest żółta” odpowiada Anna, „jak słońce na niebie.” Nabiera wdech prawie do oporu, i spogląda na mnie po raz pierwszy. Zauważyłem, że jej twarz lekko się zaróżowiła. Uśmiecham się i potakuję. Jej oczy spotkały się z moimi na chwilkę.

„Co czujesz teraz w swoim ramieniu”

„Ból przesuwa się w dół, do moich palców”. Jej palce drżą delikatnie. W czasie, gdy mówię do niej delikatnie, spokojnie i rytmicznie, jej tempo bicia serca szybko się uspokaja.

„Anna kochanie … myślę, że nie ma nikogo w tym mieście, kto by nie czuł, że w jakiś sposób to jest jego wina że Mary nie żyje.” Spogląda na mnie krótko a ja kontynuuję: „Oczywiście jest to nieprawda, ale tak wszyscy czują, a jest tak, ponieważ wszyscy tak bardzo ją kochają.” Teraz ona obraca się i patrzy na mnie. W jej postawie można wyczuć samoświadomość. Kontynuują widząc jak patrzy na mnie okrągłymi oczami: „Czasami im bardziej kogoś kochamy, tym bardziej wydaje się nam, że to była nasza wina.” Dwie łzy spłynęły po jej policzkach, zanim odwróciła głowę ode mnie.

„Czasami, kiedy jesteśmy źli na kogoś, komu stała się właśnie krzywda, to również myślimy, że to się stało przez nas, że chcieliśmy aby to się stało.” Anna spojrzała mi prosto w oczy i powiedziałem: „Wiesz, kiedy coś złego stanie się komuś, kogo kochamy lub nienawidzimy, to nie staje się dzięki naszym uczuciom. Złe rzeczy czasem po prostu się dzieją … a uczucia, niezależnie od tego jak potężne są, są tylko uczuciami … i wiesz, ponieważ kochałaś Mary to dlatego to zdarzenie jest bolesne, ale ten ból nie będzie trwał wiecznie.” Spojrzenie Anny jest głębokie i pełne wdzięczności. Czuję, że mam łzy w oczach. Pytam ją czy ma ochotę wrócić do klasy. Potwierdza skinieniem, spogląda ponownie na naszą trójkę i wychodzi, z kompletnie rozluźnionymi ramionami.

Dzieci po doświadczeniu traumy mogą stać się lękliwe, hiperaktywne, „przyklejone” do rodziców, wycofane, mogą mieć problemy z moczeniem nocnym, stać się agresywne. Często mają koszmary, oraz bóle głowy i brzucha. Istnieje kilka prostych procedur, których możemy użyć, aby pomóc dzieciom (i dorosłym) przebrnąć przez intensywny strach i izolację często połączoną z wypadkami, nadużyciami, przemocą, stratą ukochanych osób oraz zabiegami medycznymi. Jeśli te informacje byłyby włączone w nasze istniejące procedury medyczne i paramedyczne, centra kryzysowe i psychologiczne, „gorące linie” itp. mogłoby to zapobiec olbrzymiej ilości niepotrzebnego cierpienia, oraz zredukować koszt opieki zdrowotnej.

Zapobieganie traumie

Z Przeglądu Reader’s Digest zaczerpniemy przesłany przez ojca opis efektów „rutynowej” procedury medycznej przeprowadzonej na jego synku:

Doktor twierdzi, że wszystko jest porządku. Kolano ma się dobrze, ale nic nie jest porządku dla chłopca budzącego się w stworzonym przez leki koszmarze, miotającym się na szpitalnym łóżku – kochany mały chłopiec, który nigdy nikogo nie skrzywdził, patrzył ze swojego anestetycznego amoku, oczami dzikiego zwierzęcia, uderzając pielęgniarkę, krzycząc „czy ja żyję?” i zmuszając mnie abym chwycił go za ramiona … patrzył prosto w moje oczy i nie wiedział kim jestem.

Trauma pozostawia ludzi z poczuciem samotności i oddzielenia. Musimy zmodyfikować nasze społeczne struktury, aby odzwierciedlały „współczującą obecność” – taką, która może pomóc ludziom ponownie połączyć się z „ludzkim stadem”. Dla przykładu – dzieci (i dorośli) hospitalizowani w celu przeprowadzenia operacji powinni mieć „rzeczników”. Wiele nowoczesnych szpitali zatrudnia osoby, które oferują informacyjne i emocjonalne wsparcie w ograniczonym zakresie. Ja proponuję by pacjenci przechodzący operację mieli do dyspozycji rzeczników, którzy będą pozostawać z nimi przez cały czas.

Wielu traumatycznym reakcjom można zapobiec poprzez zdelegalizowanie (zwłaszcza wobec dzieci) wiązania, inwazyjnych procedur, znieczulenia w przypadku silnego strachu. Jeśli osoba jest przestraszona, potrzeba następnie trochę czasu, aby pomóc jej zneutralizować strach. Rzecznicy obecni byliby w sali pooperacyjnej, oferując kontakt, wsparcie i zapewnienie w czasie, gdy pacjent wychodzi ze znieczulenia.

Personel ratunkowy może być odpowiednio przeszkolony, aby pomóc ludziom przejść przez procedurę deaktywacji energii. Dodatkowo stosując się do specyficznych protokołów na sali operacyjnej, personel może zminimalizować lub zapobiec rozwojowi PTSD u wielu pacjentów.

Trauma powoduje utratę połączenia z samym sobą, z innymi ludźmi, z naturą, ze wszystkim. Jeśli będziemy pracować razem, nasz sukces w przywracaniu tych zniszczonych połączeń wzrośnie dramatycznie. Wprowadzenie tych wymienionych wcześniej pomysłów służących do zapobiegania i renegocjacji traumy jest małym, ale ważnym krokiem w kierunku znacznie większego celu – doświadczenia radości bycia w pełni człowiekiem, przeżywania naszego życia w spokoju, bezpieczeństwie i stabilności. W tym celu, stworzenie metod do rozwiązywania traumy zaadaptowanych do użytku w strefach wojny na całym świecie jest teoretycznie możliwe.

copyright © Peter Levine Ph.D. 1996
źródło:
Lista artykułów dra Petera A. Levine’a
– bezpośredni link Trauma – The Vortex of Violence (PDF)

Przekład: Dawid Zaręba

Reklamy

6 Komentarzy »

  1. Cieszy mnie dalsza aktywność „pracowni4”,bo to kawał dobrej roboty i nie wielu zdaje sobie z tego sprawy.
    Wielkość „pracowni4 ” liczona w kosmicznej wartości tłumaczeń i komentarzy pozwala poszerzać horyzonty ludzkiej świadomości . Akurat temat TRAUMY jest czymś co pozwoli nam zrozumieć dlaczego po katastrofie Smoleńskiej byliśmy tak bardzo wszyscy przytłoczeni i jak bardzo byliśmy podatni na nieracjonalne zachowania .
    Wiedza chroni – tak słyszę w głowie.Mamy zaległości w tej wiedzy … i tu .światełko .. światło.. i konieczność zmiany paradygmatu . Dam inny przykład : w ubiegłym roku wdałem się w dyskusję na temat witaminy C. Ponieważ jestem ciekawski i otwarty na nowe podejście do życia,postanowiłem na sobie sprawdzić … jak to jest ,gdy organizm ma więcej Kwasu Askorbinowego L skrętnego inż poprzednio . … dziś kończy mi się opakowanie 1 kilograma tej witaminy i ani ja ani nikt z rodziny – nie ma problemu z zajadami, z katarem,bólami żołądka ,podrażnieniami skóry,z bólami zębów i dziąseł. itd . TERAZ DOPIERO WIDZĘ jak ważne jest bieżące uzupełnianie tej witaminy ,jak byliśmy naiwni wierząc ,że to co jemy wystarcza.. szczególnie na wiosnę … Ja po prostu zapomniałem, kiedy miałem katar ,kiedy miałem podrażnienie gardła .. i ile mnie to kosztowało ? 45 złotych…. . najfajniejsze jest to ,że argumentów defetystycznych słyszałem tak dużo ,że 100 stronicowa praca w PDF by nie pomieściła .Co się stało ? CAŁKIEM ZMIENIŁEM NAWYKI .tylko w jednej drobnej sprawie ZACZĄŁEM”ŻREĆ” WITAMINĘ „C” Teraz po podleczeniu -wyjściu na prostą ,nie ma potrzeby by brać tak sporo .Zrozumienie reakcji organizmu i zauważanie jego potrzeb ,to ważna lekcja …to więcej życia ,to więcej radości,żwawość ,energia …. i stałem się ZARAŹLIWY – zarażam wszystkich dookoła .Serwuję napój /aqua filtrata i odrobina wit C/, wszyscy sobie chwalą … piją do dna .. . . Świat się zawali defetystom jak będziemy działać rozsądnie .. ale z mądrością i wiedzą tą prawdziwą. .Mamy ozdrowieńczy wpływ na innych .. i to jest fajne . Wiem jak natychmiast usuwać ból, wiem też jak neutralizować traumę.. …wiem coraz więcej i będę o tym pisać na swoim blogu ./też brakuje mi czasu by pisać ,ale jak nawykiem stanie się pisanie ,to będzie to DOBRY NAWYK /.Może by tak zacząć zmieniać złe nawyki i zastępować dobrymi …już troszkę pokazałem … wyzwolić w sobie potencjał .. właśnie TU „pracownia4 ” macie źródełko . korzystajcie do woli …/ to IZA zaraziła mnie wit.C-pokłony./

    Komentarz - autor: adept48 — 19 lipca 2011 @ 00:06

  2. Dziękuję, adpt48, za miłe słowa – w imieniu wszystkich naszych tłumaczy oraz tych, którym tę wiedzę zawdzięczamy.
    Pozdrawiam.

    Komentarz - autor: iza — 19 lipca 2011 @ 18:00

  3. Koncze wlasnie czytanie niemieckiej wersji tej ksiazki (Sprache ohne Worte: Wie unser Körper Trauma verarbeitet und uns in die innere Balance zurückführt). Bardzo, ale to bardzo ciesze sie, ze ukaze sie ona rowniez w jezyku polskim.
    Ksiazka napisana jest przez terapeute, ktory od 40 lat pracuje z ludzmi z PTSD. Po wypadu samochodowym mial tez okazje wyprobowac na sobie skutecznosc metody, ktora pracuje ze swoimi pacjentami.
    Poza tym P. Levine bardzo obrazowo opisuje w niej budowe i funkcje ukladu nerwowego wg S. Porgesa. Ja osobiscie czytalam „Teorie poliwagalna” i uwazam, ze Porges pisze strasznie trudnym naukowym jezykiem. Levine tlumaczy jego teorie na jezyk „prostego” czlowieka.
    Sama teoria poliwagalna pieknie tlumaczy zachowania dzieci po traumie (i nie tylko) i moze warto pomyslec o jej przekladzie?
    Pozdrawiam serdecznie

    Komentarz - autor: Hania — 15 sierpnia 2011 @ 11:19

  4. […] [Więcej na temat książki znajdziecie w dziale nasze lektury, zainteresowanych odsyłamy również do wpisu Trauma – wir przemocy]. […]

    Pingback - autor: Wywiad z Peterem Levinem na temat doświadczania somatycznego « PRACowniA — 26 października 2012 @ 14:10

  5. Dziękuję za wyczerpujące i trafiające w samo sedno zrozumienie traumy.. Na teorii polyvaglanej oparte są ćwiczeni TRE Davida Bercelego. proszę zajrzeć na moja stronę _www.bioenergetykalowena.pl Jest tam ksiązka Zaufaj ciału , a w niej ćwiczenia wywołujące wibracje w ciele. W zakładce David Bervceli pisze o metodzie . Sama pracuję z wieloma pacjentami i jestem zdumiona jak bardzo mozna im pomóc jeżeli na traumę spojrzy się ze zrozumieniem fizjologicznym i pozwoli sie ciału rozładowac trzymający w napięciu nadmiar energii.
    Pozdrawiam serdecznie
    Joanna

    Komentarz - autor: JOanna Olchowik — 30 października 2012 @ 23:14

  6. @ Joanna Olchowik

    Komentarz wygląda mi na autopromocję. Podziękowanie za artykuł należą sie doktorowi Peterowi Levine, od którego zresztą Berceli zaczerpnął nie tylko ideę drżenia, ale nawet wykorzystał w swoim wideo te same klipy z niedźwiedziem, które widziałam na wideo Levine’a albo Porgesa. Różnica między nimi jest jednak ogromna. Berceli nie jest psychologiem, tym bardziej klinicystą. I jak można przeczytać w raporcie DCE z 2011 roku we fragmencie dotyczącym TRE:

    „Given a relative lack of research using biological measures to study
    the effects of tension release exercises, theories as to how tension release practices affect
    the ANS remain unknown. The reproducible nature of TRE raises the level of interest in
    understanding what the mechanism is of the neuromuscular tremor response.”

    Jakkolwiek ćwiczenia TRE mogą przynosić poczucie odprężenia, nie leczą traumy:

    „Benefits Of Accessing The Relaxation Response
    Once the relaxation response has been re-established, people are more likely to be able to cope with the thoughts, feelings and behaviors that come about as a
    result of tension and trauma. Problem solving, planning, organization, deep breathing, healthy sleep patterns and capacity to view a problem more objectively are common reported experiences once the relaxation response has been re-activated. TRE is in no way a replacement for psychotherapy, physiotherapy, massage therapy, medication and/or medical intervention. It’s aim is to access the relaxation response so that talking is more effective in assisting the participant in letting go of the emotional stress around their experiences (Benson, 2010).”

    Nie można powiedzieć tego samego o metodzie SE Levine’a, która ma na celu leczenie traumy i ma dobrze udokumentowane podłoże naukowe.

    A już twierdzenie, że TRE jest oparte na teorii poliwagalnej jest moim zdaniem nadużyciem. Drżenie mięśni to nie to samo, co stymulacja nerwu błędnego. Czy komentarz miał służyć li tylko promocji sklepu i zwiększeniu sprzedaży przytoczonego tytułu? A jeśli już o książce mowa, to nie zgadzam się z autorem:

    „Dzięki wyleczeniu traumatycznego epizodu łatwiej przychodzi nam akceptacja przytrafiających się w życiu rzeczy. Im bardziej dajemy się ponieść życiu, tym, paradoksalnie, częściej odkrywamy, że możemy odzyskać kontrolę nad swoim życiem. Tak oto możemy się uwolnić od przeszłości, dotrzeć do przyszłości i przygotować się na kolejne ewolucyjne i/lub dokonujące się w nas zmiany poprzez doświadczenie. W tym świetle trauma staje się nie tylko integralną częścią procesu ewolucyjnego, ale jest również procesem uczenia się, prowadzącym ku dojrzalszej i mądrzejszej ludzkości.””

    Nie zgadzam się, że „danie się ponieść życiu” prowadzi do odzyskania nad nim kontroli – do tego potrzebna jest głęboka i długotrwała praca nad sobą. Nie zgadzam się, że chodzi o „akceptację przytrafiających się w życiu rzeczy”. Jak dla mnie, chodzi o to, żeby jak najmniej „się przytrafiało” (co jest w istocie znacznie bliższe uzyskaniu kontroli) i żeby z doświadczeń się uczyć i w efekcie lepiej sobie radzić z tym, co nas spotyka. A gdyby trauma faktycznie była ewolucyjnym procesem uczenia się, to już dawno mielibyśmy myszy mądrzejsze od kotów.

    Moje trzy grosze.

    Komentarz - autor: iza — 31 października 2012 @ 18:31


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: