PRACowniA

17 czerwca 2011

Schyłek amerykańskiego imperium

Filed under: Polityka,Wydarzenia bieżące,Świat wokół nas — iza @ 14:53

Larry Elliott
The Guardian
6 czerwca 2011

© Bettmann/Corbis - Czas Wielkiej Depresji. Uchodźcy z derenow dotkniętych dusterami idą w kierunku Los Angeles. Obecnie ceny nieruchomości spadły bardziej niż w latach 30. XXw.

Gospodarcza potęga XX wieku wyratowała się z Depresji. Czy jednak uda się Stanom Zjednoczonym powtórzyć tamto zwycięstwo, tym razem zmagając się dodatkowo  z upadkiem kultury, chorymi strukturami i uzależnieniem od funduszy?

Na początku czerwca Ameryka pobiła rekord: ostatni spadek cen nieruchomości oznacza, że zmalały one o 33 proc. w stosunku do punktu szczytowego. To o dwa punkty procentowe więcej niż w czasach, gdy John Steinbeck pisał „Grona gniewu”.

Bezrobocie nie wróciło wprawdzie do poziomu z okresu wielkiego kryzysu lat 30., ale wynik 9,1 proc. siły roboczej to wystarczająco dużo, by budzić niepokój w Białym Domu. Ostatnim prezydentem, który został ponownie wybrany na to stanowisko przy bezrobociu przekraczającym 7,2 proc. był Franklin Delano Roosevelt.

Stany Zjednoczone mają poważne problemy. Co szósty obywatel musi korzystać z rządowej pomocy żywieniowej. Budżet, który jeszcze niespełna dekadę temu miał nadwyżkę, dziś notuje deficyt, który proporcjonalnie można porównać z tym, co się dzieje w Grecji. Tymczasem politykę Waszyngtonu ogarnął paraliż.

Przyjmuje się, że problemy te są łatwe do rozwiązania, ponieważ Stany Zjednoczone to największa gospodarka świata, jedyny kraj o globalnym zasięgu militarnym, szczęśliwy posiadacz światowej waluty rezerwowej i naród posiadający zdolność odbudowywania się mniej więcej co pokolenie.

To wszystko prawda. Prawdą jest też, że amerykańskie uniwersytety są znakomite i przyciągają najtęższe umysły z całego świata. Ameryka wyznacza nowe granice technologiczne. Możliwe też, że z tego długotrwałego koszmaru wyjdzie mocniejsza niż wcześniej, a silna pozycja finansowa amerykańskich firm uwolni falę nowych inwestycji w nadchodzących latach.

Pozwolę sobie jednak przedstawić alternatywną hipotezę: Stany Zjednoczone roku 2011 to Rzym Anno Domini 200 albo Wielka Brytania w przeddzień wybuchu pierwszej wojny światowej: imperium, które jest u szczytu potęgi, ale gdzieniegdzie widać już pęknięcia.

Losy Rzymu i Wielkiej Brytanii uczą nas, że kiedy rozkład się już zacznie, trudno jest go zahamować. Istnieje kilka sygnałów ostrzegających o bliskich kłopotach: nadmierne zaangażowanie militarne, rosnąca przepaść między bogatymi a biednymi, wydrążona gospodarka, zadłużeni obywatele żyjący ponad stan oraz nieskuteczność strategii, które wcześniej zdawały egzamin. Do tego dochodzi wysoka przestępczość, epidemia otyłości, uzależnienie od pornografii i zbyt duże wykorzystanie energii – wszystko to świadczy o tym, że Ameryka jest w stanie kulturowego rozkładu.

Imperia upadają z różnych powodów, ale pewne czynniki są wspólne. Początkowo występuje niechęć do tego, by przyznać, że jest się czego obawiać. W ustalony porządek światowy wkracza nowy gracz (albo kilku graczy). Dla Hiszpanii takim rywalem była Wielka Brytania, a dla niej Stany Zjednoczone. W przypadku Ameryki zagrożeniem są Chiny.

Upadek Wielkiej Brytanii po roku 1914 był niezwykle gwałtowny. Do roku 1945 państwo to stało się pionkiem w dwubiegunowym świecie zdominowanym przez USA i ZSRR , a funt szterling – serce XIX-wiecznego standardu waluty złotej – szybko tracił swój blask jako waluta rezerwowa. Już w 1851 podczas Wielkiej Wystawy Światowej wyrażano obawy, że przemysłowej hegemonii Wielkiej Brytanii zagrażają głodniejsi i wydajniejsi producenci w Niemczech i USA. Nie podjęto jednak żadnych poważnych działań politycznych. W drugiej połowie XIX wieku nastąpiły subtelne przesunięcia w gospodarce, z północy Anglii na południe, od produkcji do finansów, od wytwarzania dóbr do życia z dochodów z inwestycji. W 1914 wszystko już było przesądzone.

Pod dwoma względami dzisiejsze Stany różnią się od Zjednoczonego Królestwa sprzed wieku. Po pierwsze są znacznie większe, co oznacza, że zyskują na skali o zasięgu całego kontynentu. Poza tym są obecne w tych gałęziach przemysłu, które będą odgrywały istotną rolę strategiczną w pierwszej połowie XXI wieku. Wielka Brytania 1914 roku była za bardzo uzależniona od górnictwa i przemysłu stoczniowego – gałęzi, które między wojnami przeżywały trudności. Brytyjczycy nie zdołali ponadto w porę dostrzec znaczenia nowych technologii.

Mimo to można zaobserwować pewne podobieństwa, takie jak długoterminowa zmiana nacisku z wytwórstwa w kierunku finansów, przy rosnącej konkurencji ze strony producentów z innych części świata.

Gorączka

Zwróćmy teraz uwagę na uderzający kontrast między obecnym wychodzeniem z kryzysu a wcześniejszymi cyklami. Tradycyjnie poprawie stanu amerykańskiej gospodarki towarzyszy efektowny spadek bezrobocia, ponieważ niższe stopy procentowe zachęcają konsumentów do wydawania pieniędzy, a branżę budowniczą do budowania nowych domów. Tym razem sytuacja jest inna. W latach nadmuchiwania bańki miała miejsce gorączka budowlana, która spowodowała olbrzymi nadmiar podaży jeszcze zanim ceny poleciały w dół, a wzrost bezrobocia doprowadził do lawiny przejęć majątków. Ameryka nie wie, co robić z domami, które wybudowano, a taki stan rzeczy będzie trwał przez wiele lat.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy napływały do nas niedobre informacje, które nadwątlały nadzieję na stopniową poprawę sytuacji. W miejsce optymizmu pojawiła się obawa, że Stany Zjednoczone idą w stronę przerażającej recesji w kształcie litery W [podwójny dołek] .

Na rynku nieruchomości, będącym symptomem głębokiej niemocy amerykańskiej gospodarki, drugie załamanie już nastąpiło. Ulgi podatkowe dla właścicieli domów były jedynie chwilowym oddechem dla upadającego rynku. Miliony Amerykanów mieszkają w domach wartych mniej, niż za nie zapłacili. Nic dziwnego, że teraz liczą każdego centa. Rosnące ceny towarów dodatkowo pogarszają sytuację, napędzając inflację i zmniejszając siłę nabywczą zarabianych pieniędzy.

Mimo podejmowanych prób polityka makroekonomiczna okazała się mniej skuteczna niż zwykle. Przez ponad dwa lata USA miały zerowe krótkoterminowe stopy procentowe. Dwukrotnie wprowadzały ilościowe rozluźnienie polityki pieniężnej („quantitative easing”) , a druga runda właśnie się kończy. Deficyt budżetowy jest tak duży, że doprowadził do ostrzeżenia wystosowanego przez agencje ratingowe, pomimo statusu dolara jako waluty rezerwowej. I tak, wbrew retoryce silnego dolara, Waszyngton przyjął politykę łagodnego zaniedbania wobec waluty w nadziei, że tańsze artykuły eksportowe zrekompensują presję, jaką oczuwają konsumenci.

Jak zwykle, działania rządzących ukierunkowane są na wzrost, ponieważ zarówno bank centralny, jak też sekretarze skarbu i kolejni gospodarze Białego Domu panicznie boją się powrotu do lat 30. ubiegłego wieku. Ówczesną niemoc gospodarczą można w znacznym stopniu przypisywać działaniom deflacyjnym, które pogłębiły recesję wywołaną pęknięciem bańki giełdowej lat 20.

Nikła reakcja gospodarki na dzisiejsze lekarstwa może świadczyć o tym, że Stany Zjednoczone są znacznie słabsze niż w latach 30. XX wieku. Uporanie się z tymi słabościami będzie wymagało wyrwania się gospodarki z uścisku finansów oraz podjęcia działań zmierzających do podniesienia siły nabywczej zwykłych rodzin i ograniczenia ich zależności od długów. Do tego z kolei będzie potrzebna amnestia na rynku nieruchomości. Przede wszystkim jednak Ameryka musi odkryć na nowo te wartości, które uczyniły ją wielką. A to nie będzie łatwe.


żródło: Decline and fall of the American empire (Guardian)
Artykuł na SOTT.net
źródło przekładu: Onet.pl
[fragmenty pominięte przez Onet przetłumaczone przez: PRACowniA]

Advertisements

Dodaj komentarz »

Brak komentarzy.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: