PRACowniA

11 grudnia 2010

Wylewanie dziecka z kąpielą – WikiLeaks i zasada Prawdy

Sott.net
7 grudnia 2010

Jak nasi czytelnicy wiedzą, droga, którą podąża Sott.net nie zawsze jest łatwa, staramy się jednak wybierać drogę słuszną i nie lubimy być obrzucani jajkami. Jeśli uważamy, że wbrew wszelkiej opozycji mamy rację, będziemy obstawać przy swoim. Na tej samej zasadzie, jeśli odkrywamy, że popełniliśmy błąd, przyznajemy się i go naprawiamy. Nie lubimy sytuacji, kiedy musimy przyznawać się do błędu i go naprawiać, dlatego staramy się błędów nie popełniać.

Jest takie stare powiedzenie, żeby „nie wylewać dziecka z kąpielą”, i nigdy nie było ono bardziej adekwatne niż w obecnej sytuacji związanej z WikiLeaks i Julianem Assange. Powiedzenie to znajduje szczególne zastosowanie w odniesieniu do tych, którzy wyśmiewają WikiLeaks i Assange’a i zwracają uwagę na liczne problemy, wobec których sytuacja ta stawia wnikliwych myślicieli i badaczy – do których my sami do pewnego stopnia zaliczamy siebie i Sott.net. Musieliśmy więc usiąść, przedyskutować i długo i poważnie rozważać ten temat, i oto do czego doszliśmy.

Przede wszystkim, Sott.net ma przyjaciół, którzy zajęli w tej sprawie stanowiska po obu stronach – są to przyjaciele, których opinie szanujemy i, co więcej, rozumiemy ich. Przepytaliśmy dokładnie zwolenników Assange’a i nawet oni przyznają, że treść przecieków z pewnością nie jest tym, czego by się oczekiwało. Jeden z nich zwrócił uwagę, że depesze dyplomatyczne nie mogą raczej zawierać rzeczywiście brudnych tajemnic, niczego poza standardową dwulicowością dyplomacji, albowiem dyplomaci myślą lub wiedzą tylko o tym, co podają im agencje wywiadowcze. Z depeszy dyplomatycznych można dowiedzieć się jedynie, jak zamierzają oni zabrać się za wspomaganie zamierzeń swoich rządów – zamierzeń, które są w trakcie realizacji, ale nie mogą być otwarcie zadeklarowane. Krótko mówiąc, znalezienie w dyplomatycznych depeszach, że zamierza się wystawić Iran – czy też Pakistan – na cel ataku, jest dokładnie tym, czego można by się spodziewać. Jak jeden z ekspertów napisał dość pogardliwie:

„W międzyczasie organizacja z pewnością odkryła sztukę rozbudzania apetytów, czego najlepszym przykładem są ostatnie dokumenty Cablegate. Jeśli jest w nich cokolwiek skandalicznego, to fakt, że rząd USA nie jest dostatecznie zły. Nie ma mowy o obaleniu rządów innych państw. Żadnych przykładów łamania prawa międzynarodowego. Żadnych rozmów o zabójstwach. Nic. Oczywiście, gdyby nie zadać sobie trudu przeczytania szczegółów, można by pomyśleć, że doszło do masowego naruszenia najbrudniejszych tajemnic Ameryki, które rozerwało zasłonę nad światem płaszcza i szpady korpusu dyplomatycznego USA (oczywiście amerykańscy politycy nazywają WikiLeaks organizacją „terrorystyczną”, pomagając jedynie w ten sposób nadmiernie rozdmuchać znaczenie dokumentów).”

(more…)

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: