PRACowniA

17 Sierpień 2010

Jeden za wszystkich i wszyscy za jednego

Laura Knight-Jadczyk
laura-knight-jadczyk.blogspot.com
24 czerwca 2010

Jeden za wszystkich i wszyscy za jednego

Problem metanu i wydobywania się gazów zaprzątał mi głowę przez ostatnich parę lat, szczególnie po napisaniu Czarnej Śmierci w nowym świetle: Kosmiczne powiązanie. Poprosiłam nawet redaktorów SOTT.net, by zwracali uwagę na wszelkie nowe informacje, które mogą być powiązane z uwalnianiem się gazów. W naszej bazie można już znaleźć całkiem sporą kolekcję na ten temat. Wraz z nowymi wiadomościami o związku metanu z wyciekiem w szybie naftowym BP i napływającymi w tej sprawie alarmującymi doniesieniami, zaczęłam szperać w poszukiwaniu pewnych danych, które już wcześniej wykorzystałam w swoich artykułach, i kiedy kilka z nich znalazłąm, pomyślałam: ciekawe, że ta „Matka wszystkich szybów” może dać początek „Matce wszystkich sztormów”. Zaraz zrozumiecie, co mam na myśli!

Najpierw przeczytajcie ten tekst na SOTT. Prawdziwe skutki zapadnięcia się dna oceanicznego.

Zauważcie, co jest napisane:

Te dwa możliwe scenariusze to albo całkowite zapadnięcie się dna oceanu zaraz nad szybem Deepwater Horizon i w okolicy, albo częściowe zapadnięcie się w postaci osuwiska z jednej strony szybu.

W artykule, który napisałam w 2007: Fire and Ice The Day After Tomorrow [Ogień i Lód – Pojutrze], spośrod wielu przytoczonych tam tekstów jeden mówi o Eksplozji gazu w jeziorze Nyos, Kamerun 1986, [PL] gdzie czytamy:

Jezioro Nyos to jeden z trzech zbiorników na świecie, który jest nasycony dwutlenkiem węgla – pozostałe to jezioro Monoun, również w Kamerunie, leżące w odległości 100 km, oraz jezioro Kivu w Rwandzie. Komora wulkaniczna znajdująca się pod tym obszarem to obfite źródło dwutlenku węgla, który wycieka przez dno jeziora, nasycając wodę Nyos około 90 milionami ton CO2.

Jezioro Nyos podzielone jest na warstwy termiczne. Cieplejsza, o mniejszej gęstości, znajduje się bliżej powierzchni, unosząc się na zimniejszej i gęstszej, utrzymującej się bliżej dna. Powoli przedostający się do zimnej wody dwutlenek węgla przez długie okresy czasu pozostaje w niej rozpuszczony w ogromnych ilościach.

Przez większość czasu jezioro jest stabilne i roztwór CO2 utrzymuje się w niższych warstwach. Jednakże, kiedy z upływem czasu roztwór wodny staje się przesycony, a dojdzie na przykład do trzęsienia ziemi lub erupcji wulkanu, ogromne ilości CO2 mogą zostać momentalnie uwolnione z roztworu.

Gwałtowne wydobycie się CO2 miało miejsce na jeziorze Monoun w 1984, zabijając 37 okolicznych mieszkańców, aczkolwiek nie przewidywano podobnego zagrożenia na jeziorze Nyos. Mimo to, 21 sierpnia 1986 wskutek limnicznej erupcji w tym jeziorze gwałtownie uwolniło się około 1,6 miliona ton CO2. Gaz spłynął w dół dwiema sąsiadującymi dolinami, wypierając z nich całe powietrze i dusząc około 1800 ludzi, głównie rolników, oraz 3500 zwierząt hodowlanych, w promieniu 20 km od jeziora. Około 4000 mieszkańców opuściło teren, ratując się ucieczką. U wielu z nich pojawiły się dolegliwości związane z oddychaniem, poparzenia oraz paraliż, wywołane przez szkodliwe gazy.

Nie wiadomo, co spowodowało katastrofalne wydobycie się gazów. Większość geologów podejrzewa osunięcie się ziemi, lecz niektórzy uważają, że mogła mieć wtedy miejsce mała erupcja wulkanu na dnie jeziora. Trzecia możliwość jest taka, że katastrofę  mogła wywołać zimna woda deszczowa spadająca na jedną stronę jeziora. Bez względu na przyczynę, skończyło się to wymieszaniem się przesyconej głębokiej wody z wyższą warstwą jeziora, gdzie niższe ciśnienie pozwoliło skumulowanemu CO2 uwolnić się z roztworu.

Uważa się, że uwolnione zostało do kilometra sześciennego gazu. Ponieważ CO2 jest gęstszy od powietrza, warstwa gazu o grubości dziesiątek metrów spłynęła zboczem góry, na którym leży jezioro Nyos, do pobliskich dolin, wypierając powietrze, dusząc ludzi i zwierzęta, zanim zdołał się rozproszyć. Zaraz po wydobyciu się gazu normalnie błękitna woda jeziora zmieniła kolor na ciemno czerwony. Stało się tak na skutek wyniesienia ku powierzchni bogatych w związki żelaza wód z jego głębin i utlenienia ich w zetknięciu z powietrzem. Poziom wody obniżył się o metr, co ukazuje ilość nagromadzonego i uwolnionego gazu. Wyciek prawdopodobnie spowodował też wystąpienie wód z brzegów jeziora. Drzewa w pobliżu jeziora zostały powalone.

Sytuacja na jeziorze Nyos dotyczyła innego rodzaju gazu… być może.  W każdym bądź razie, podobne wydarzenie z udziałem metanu stworzyłoby znacznie więcej problemów.

Tak czy inaczej, w tym artykule napisanym w 2007 znajduje się sporo materiału, który stosuje się do obecnej sytuacji, a zwłaszcza ten kawałek:

John Barnes w swej powieści zatytułowanej „Mother of Storms” [Matka wszystkich sztormów] opisuje uwolnienie się wielkich ilości metanu inicjujące powstanie globalnego super sztormu, który praktycznie całkowicie niszczy Ziemię.

Wydarzenia opisane w „Mather of Storms” rozgrywają się w przyszłości, za jakichś 30 lat. ONZ stało się dominującą organizacją. Na początku książki prezydent Stanów Zjednoczonych desperacko stara się uniknąć dalszej utraty suwerenności w stosunku do ONZ. Organizacja podejmuje decyzję o nuklearnym ataku na Republikę Syberyjską, ukrywającą tajną – i nielegalną – broń, przechowywaną na dnie Oceanu Arktycznego. Eksplozje powodują uwolnienie się ogromnych ilości metanu ze znajdujących się tam klatratów. Gaz powoduje wymykający się spod kontroli efekt cieplarniany, podnoszący temperaturę na globie o 10 stopni F w ciągu kilku miesięcy.

Wilgotne i gorące oceany są świetnym podłożem do powstania huraganów, które momentalnie przekształcają się w niezliczone sztormy o niespotykanej sile i długości trwania.

Oczywiście, jeśli taki scenariusz rozegrał się dziś, role by się odwróciły w stosunku do tego, co sobie wyobrażał Barnes: to USA rozpoczęłyby atak nuklearny, który uwolni metan, co wywoła super sztorm na skalę światową. Stałoby się tak najprawdopodobniej jedynie w przypadku, gdyby wystarczająca ilość metanu zostałaby uwolniona na tyle szybko, by wywołać taki efekt.

Powyższy tekst przykuł moją uwagę. W książce „Matka wszystkich sztormów” metan zostaje uwolniony przez nuklearną eksplozję na Oceanie Arktycznym… co prawda, jak do tej pory nie zdetonowali jeszcze żadnych bomb atomowych w Zatoce Meksykańskiej, choć wygląda na to, że sytuacja rozwija się podobnie jak w powieści Johna Barnesa. Warto nadmienić, że przejrzał on sporo materiału naukowego, warto więc tę książkę przeczytać choćby po to, żeby mieć pojęcie o tym, co mogłoby się wydarzyć!

Następnie pojawia się problem trzęsień ziemi w Zatoce Meksykańskiej. Kilka lat temu odnotowano niezwykłe trzęsienie ziemi na tym obszarze, które zarchiwowaliśmy na SOTT.net: Trzęsienie ziemi o sile 5.2 stopnia w martwym punkcie w Zatoce Meksykańskiej – wydarzenie poprzedzające większy wstrząs z New Madrid? Przeczytajcie i zastanówcie się.

Następnie, History Channel Mega Disasters – Methane Explosion [Mega katastrofy na History Channel – eksplozja metanu], żebyście mieli jakieś pojęcie, o czym tu rozmawiamy:

Nawet jeśli nie wydarzy się nic tak katastrofalnego, musimy stawić czoło Toksycznemu syndromowi Zatoki Meksykańskiej, który mógłby spowodować śmierć lub poważne choroby milionów ludzi.

Wiele różnych gazów, od siarkowodoru po benzen, zostają uwolnione do atmosfery w iloścach przekraczających dopuszczalne bezpieczne dla człowieka dawki 4000 razy. W konsekwencji ludzie zaczną śmiertelnie chorować. Zostaną zatruci i niestety niektórzy z nich umrą. Już od jakiegoś czasu wiemy o problemach z oddychaniem w rejonie Zatoki, a teraz doniesienia nadchodzą nawet z tak oddalonych miejsc jak Atlanta w Georgii. […]

Oprócz zniszczenia dzikiej przyrody, zabitych zwierząt i zdewastowanej gospodarki wybrzeża, ogromy wyciek ropy w Zatoce dokona również, w konsekwencji, zniszczeń na podłożu psychologicznym i psychicznym wśród okolicznej ludności. Zgrożony będzie cały stan Floryda – a wygląda na to, że teraz również Georgia i reszta południowo-wschodnich stanów USA, sądząc po tym, co już obserwujemy wśród ludności Atlanty. I nie mówimy tu wcale o najgorszym ze scenariuszy. […]

Inni martwią się możliwą utratą wielu ludzkich istnień wskutek eksplozji metanu, mogącej utworzyć falę pływową, która zalałaby całą Florydę i większą część pozostałego regionu Zatoki. Najgorszy scenariusz przewiduje zagrożenie dla dziesiątek milionów ludzi w wyniku toksycznych opadów deszczu, który spaść może dalej na północ od Zatoki, wskutek przejścia prądów powietrznych i huraganów przetaczających się przez ten obszar. Jeszcze inni widzą, jak cały Północny Atlantyk pokrywa się czernią i staje się całkowicie martwym morzem, a koszmarny scenariusz trwa bez końca; to wszystko, co wyczynia się na naszej planecie, przyprawia każdego poważnego czytelnika o mdłości. Pozwoliliśmy kapitalistycznym korporacjom zrobić coś, czego nie potrafią naprawić, a co jest smutne i tragiczne w skutkach dla przyszłości naszych dzieci.

Wiem, że wszyscy czujemy się trochę zmęczeni psychicznie ostatnimi wydarzeniami. To jest straszne i nie bez powodu; są to niebezpieczne czasy dla żyjących. Według Kasjopean, mamy bardzo mało czasu. Wziąwszy pod uwagę to, co możemy dostrzec, jeśli chodzi o interes związany ze zmianą klimatu, i dodając do tego możliwy wpływ na Florydę wycieku ropy w Zatoce, „nadchodzący globalny super sztorm” już nie wydaje się być tak szalonym pomysłem. Może się to stać tej zimy, może następnej… i ziemia może zostać skuta lodem przez następne mniej więcej 10 000 lat. Tego nie wiemy.

Wiemy natomiast, że ten rok będzie bardzo ciężki pod względem ekonomicznym. Przewidujemy straty w uprawach na całym globie spowodowane trudnymi warunkami pogodowymi oraz niesamowicie wysokie ceny żywności. Możliwa jest również rewolucja. Pewne jest jedno – Floryda stanie się miejscem, z którego trzeba będzie uciekać i trzymać się od niej z daleka, ponieważ sytuacja na tym obszarze jest bardzo niestabilna.

Ludzie byli w stanie ewoluować jedynie dzięki więzom społecznym. Wygląda na to, że zaufanie do siebie nawzajem stanowi pewnego rodzaju strategię ewolucyjną, która służyła nam dobrze przez długi czas. W tym ewolucyjnym trudzie człowiek zmagał się z „naturalnym wrogiem”, czyli środowiskiem i wszystkim, co z nim związane. Jedyne co miał, to większy mózg, który miał rekompensować mniejszą siłę i szybkość, no i oczywiście – działanie zespołowe.

Dziś nie musimy już stawiać czoła naszemu sparing partnerowi, jakim jest naturalny świat, teraz musimy przeciwstawiać się kulturze, które była stopniowo infiltrowana i przejęta została przez patologiczne jednostki. Jednocześnie, ten zewnętrzny świat, ukształtowany przez patologię, również stanowi odbicie pewnego patologicznego stanu ludzkości – braku umiejętności dostrzegania patologii u jednostek, które wyglądają jak oni sami, są jednakże wewnątrzgatunkowymi drapieżcami. Niepowodzenie ludzkości w dostrzeżeniu tego i zaadoptowaniu się oznacza, że nasz wewnętrzny świat, przyjęty z zewnątrz poprzez identyfikację, stał się „niezależną siłą”, która następnie, poprzez projekcję, staje się stworzoną przez nas rzeczywistością. W końcu to normalni ludzie, a nie jednostki patologiczne, mają prawdziwą moc by grupowo „tworzyć rzeczywistość”. Patologiczni osobnicy jedynie wpływają na nas – głównie na kobiety – byśmy uwierzyli, że pewne rzeczy są normą, wskutek czego my działamy potem pod ich dyktando.

Ta zewnętrzna rzeczywistość, która ma tak ogromny wpływ na kształtowanie się naszego charakteru i skupianie się na swojej kreatywności, stała się siłą samą w sobie, a nam rzucono wyzwanie stania się „nowymi istotami”, które w drodze ewolucji zaadoptują się do tej zmieniającej się sytuacji. Albo staniemy się zupełnie patologiczni, co będzie oznaczało brak stresu (droga STS, z ang. Service to Self – Służenie Sobie), lub powrócimy do korzeni, wyposażeni w  wiedzę o nowym „przeciwniku”, co umożliwi nam odbudowanie naszych społecznych więzi i struktur oraz przetrwanie w obliczu ogromnym zmian, które są przed nami.

Ponieważ, patrząc realistycznie, nawet jeśli nie rozegra się żaden scenariusz obejmujący kataklizm, to każdy z choćby odrobiną rozsądku może dostrzec, że bez dwóch zdań zbliżamy się do „starcia cywilizacji”, aczkolwiek nie w wersji, o której stara się nas przekonać. Jest to starcie normalnych ludzi z jednostkami patologicznymi, które w tym momencie mają w rękach wszystkie atuty (zdobyte dzięki sztuczkom, przebiegłości i oszustwom). Nawet najłagodniejszy ze scenariuszy nie jest przyjemny: Zmiana klimatu i jej wpływ na ludzkość. Nie jest to sympatyczna wizja.

Należy poważnie zastanowić się nad zasadą mówiącą, że wewnętrzny świat przyjęty jest z zewnątrz poprzez identyfikację, a następnie, jako projekcja, zmienia on świat zewnętrzny tak, żeby jeszcze lepiej odpowiada naszemu wewnętrznemu światu. Zasadniczo, musimy wyrwać się z tej sytuacji poprzez odwrócenie procesu – mając w opozycji świat zewnętrzny, musimy stworzyć wewnętrzny świat, który następnie stanie się, połączony, wystarczająco silny, by zmienić świat zewnętrzny.

Kreatywna jednostka musi być w stanie stworzyć i rozwinąć swoje standardy, przekraczające identyfikację z zewnętrzną patologiczną rzeczywistością. Mówiąc najprościej, oznacza to połączenie się z wyższym Ja, po to, by ta część nas świadomie prowadziła twórczą wolę i rządziła nią, nawet w kategoriach osobowości. Ważnym czynnikiem jest tu to, że grupy ludzi muszą dotrzeć stąd tam – stąd, czyli z fałszywej osobowości utworzonej w nas przez patologiczny świat zewnętrzny; tam jest natomiast połączeniem się z wyższym Ja poprzez świadomy wybór tych czynników, z którymi się zidentyfikuje.

Musi to być wysiłek grupowy.

Jedyne rozwiązanie, jakie w tym momencie widzę dla ludzkości, to zjednoczenie świadomości w przebudzeniu się i czynienie tego, co musi zostać uczynione, by – jeśli to możliwe – poprawić sytuację i przejść przez ten horror, który psychopaci stworzyli na naszej planecie. Pytanie, jak zrobić to skutecznie? Innymi słowy, co by naprawdę zadziałało? Coś, co pomogłoby wszystkim podobnie postrzegać świat, iść w tym samym kierunku, w stronę Prawdy… a odpowiedź, jaką widzę, to droga, którą zarysowali nam Kasjopeanie, jako jedyną możliwą drogę wyjścia: zaangażować się w praktykę, która pomoże szybko wyczyścić stare emocjonalne programy, stojące na przeszkodzie zarówno do efektywnej współpracy, jak i skutecznego widzenia i zdolności rozróżniania. Mowa tu o programie Éiriú Eolas, który stworzyłam z pomocą Kasjopean. I nie staram się go tutaj sprzedawać, choć bardzo by nam pomogło, gdybyście kupili płyty. Dzięki temu moglibyśmy więcej ich wyprodukować, by móc je również rozdawać. Ale nie o to tu chodzi, bo możecie obejrzeć cały program za darmo na stronie EE.

Pierwszą sprawą do załatwienia jest więc oczyszczenie się. Druga to spowodować, by ludzkość zaczęła modlić się w tym samym „kierunku”. Dokładnie w tym celu została stworzona Modlitwa Duszy, która jest częścią programu EE –  by pomóc wam się przebudzić. Ćwiczenia oddechowe połączone z medytacją i modlitwą pomogą wam szybko osiągnąć ten stan świadomości, jaki konieczny jest,  żeby móc widzieć niewidzialne i wiedzieć, co robić we współpracy z innymi.

Jak tłumaczyłam na wideo we wprowadzeniu do EE, stres to epidemia na skalę światową. Chorobą numer jeden wśród dorosłych jest depresja, najbardziej skrajna forma napięcia w systemie nerwowym.

Ale tu kryje się klucz: reakcja stresem jest bardzo istotna dla przetrwania w niebezpiecznych czasach. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy stres jest zbyt silny i dotyka nas zbyt często.

Fakt, że nasza reakcja w postaci stresu przekroczyła wszelkie normy, wskazuje, że nasze ciało próbuje coś nam zakomunikować na temat naszego świata. Niebezpieczeństwo skrywa się pośród nas w postaci osobników patologicznych. Żyjemy w ciągłym stresie, ponieważ znajdujemy się w stanie dysonansu poznawczego. Wyczuwamy niebezpieczeństwo, lecz go nie widzimy, ponieważ zostaliśmy tak zaprogramowani poprzez kłamstwa i fałszywe konstrukty rzeczywistości.

James Surowiecki w książce „Mądrość tłumu” sugeruje, że w podejmowaniu pełnowartościowych decyzji na skomplikowane tematy kluczowe jest zapoznanie się z wieloma punktami widzenia osób z szerokim wachlarzem doświadczeń, nie wystarczy ograniczyć się do poznania zawężonych stanowisk ekspertów. Wysłuchanie, co ma do powiedzenia na dany temat duża ilość różnych ludzi, można przyrównać do korzyści płynących z korzystania z różnego rodzaju urządzeń, takich jak mikroskop, teleskop, papierek lakmusowy, mierniki rozciągliwości, urządzenia ultradźwiękowe, wagi itd.

Oczywiście nie mówimy tu o gromadzeniu dużej ilości emocjonalnych poglądów, lecz raczej o spostrzeżeniach i ocenach wspólnej nam wszystkim Pierwotnej Rzeczywistości – tego, co jest realne. Nawet jeśli zgadzamy się co do tego, że istnieje realna rzeczywistość i jest tym, czym jest, to nikt z nas nie posiada wszystko-obejmującej możliwości postrzegania, dzięki której moglibyśmy zrozumieć każdy aspekt tego, co istnieje poza nami.

W tym sensie praca w sieci jest Nauczycielem.

Aby jednak móc pracować w sieci, aby dojść gdziekolwiek i nie popaść w entropię, musi istnieć kierunek i w tym sensie musi też istnieć awangarda [z ang. vanguard].

[Awangarda: Etymologia: Z języka średnioangielskiego vauntgard, z anglo-francuskiego vantgarde, avantgarde, 1: oddział żołnierzy ubezpieczający od przodu maszerujące wojsko 2: grupa ludzi torujących nowe drogi w jakiejś działalności bądź ruchu.]

Charakterystycznym dla prawdziwie rozwojowych społecznych działań jest to, że jedni przecierają szlaki, podczas gdy inni wspierają ich i „ubezpieczają”. Kiedy już ścieżka jest przetarta a cel osiągnięty, pozostali nie tylko korzystają z wysiłku włożonego w przetarcie szlaku, lecz również biorą się za dopracowywanie szczegółów nowej sytuacji i jej stabilizację. Tak więc każdy odgrywa jakąś rolę i przy ścisłej współpracy wszyscy powinni dotrzeć mniej więcej jednocześnie.

Mówiąc zwięźle, wygląda to tak: wszyscy razem siedzimy w tym bałaganie i albo utoniemy, albo dopłyniemy do przystani. Ktoś jednak musi koordynował działania, bo w przeciwnym razie będziemy krążyć bez końca, nikt nie będzie wyczerpywał wodę z łodzi, wiosłował, ani analizował prądów i znaków wodnych, by określić kierunek. Stworzyłam program EE. W tym momencie setki, jeśli nie tysiące ludzi korzystają z niego i donoszą o niesamowitych rezultatach. Utworzyłam również legalną organizację dla ochrony naszych działań – Fellowship of the Cosmic Mind – w świecie rządzonym przez psychopatów czasami trzeba zagrać według ich zasad, by wydostać się z pułapki. Możecie zostać członkami i dołączyć do tysięcy innych, którzy współpracują w sieci, by się oczyścić i obudzić oraz pracują w tym samym kierunku, by wspólnie przekształcić nasz świat.

Jak już mówiłam, ewoluowaliśmy, by ufać sobie nawzajem – lecz był to świat, gdzie inni byli godni zaufania. Teraz żyjemy w innym świecie. Oszuści rozwinęli zdolność wzbudzania w nas zaufania do nich, lecz sądząc po nieustannym stresie, w jakim żyjemy, zmierzamy w złym kierunku i znaleźliśmy się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Mimo to, by móc w ogóle cokolwiek zrobić, musimy ufać. A żeby wiedzieć, komu zaufać, musimy polegać na obserwacjach pochodzących od wielu obserwatorów. Przypomnę, że nie mówimy tu o poznawaniu wielu emocjonalnych punktów widzenia, lecz raczej o spostrzeżeniach i ocenach Pierwotnej Rzeczywistości – tego co jest realne i co faktycznie zdaje się sprawdzać, wyjaśniać pewne sprawy i na przestrzeni czasu wykazało wewnętrzną niesprzeczność.

Ci, którzy są w stanie wykonać to zadanie odbudowania społecznych więzi w oparciu o nowy ewolucyjny standard, uwzględniający patologię – będą ewoluować. Pozostali, którym się to nie uda, zginą.

W skrócie, myślę, że Kasjopeanie mieli rację: pozostało nam najwyżej kilka lat. Naprawdę musimy doprowadzić do tego, by jak najwięcej ludzi stosowało program EE, i to najszybciej jak się da. Jeśli go nie stosujecie albo nie staracie się w jakiś sposób podzielić się nim z innymi, mam nadzieje, że zaczynacie czuć, jak pilna jest to sprawa. Jak już powiedziałam, nie widzę nic, co by mogło być od tego ważniejsze – nie tylko ze względu na potencjał rozwoju, ale również dlatego, że w nadchodzących czasach potrzebny będzie przebudzony i świadomy trzon ludzkości, żeby poprowadzić zagubione owce.

Tak ja to widzę z mojej perspektywy. Zjednoczeni stoimy, rozdzieleni upadniemy. Wszyscy za jednego, jeden za wszystkich.

– –

Ten artykuł jest przekładem oryginału zamieszczonego w języku angielskim na stronie:

dokonanym przez polskich tłumaczy z grupy QFG – edytorów blogu PRACowniA.

Materiał ten został opublikowany przez SOTT.NET – projekt Quantum Future Group, Inc – i jest jego własnością. Zezwala się na kopiowanie i publiczne rozpowszechnianie pod warunkiem podania oryginalnego źródła i autora oraz żródła przekładu.

Dodatkowe informacje uzyskasz pisząc na adres: pracownia-iv@o2.pl

13 komentarzy »

  1. Witam

    Czy program Éiriú Eolas, istnieje w wersji polskojęzycznej?
    Pozdrawiam
    Dariusz Brymora

    Komentarz - autor: ufoludek — 17 Sierpień 2010 @ 08:44

  2. Moim zdaniem jedna z przyczyn gromadzenia się CO2 w wodach może być niszczenie na ZIEMI roślinności, która do swego przeżycia i rozwoju potrzebuje CO2 jak ludzkość powietrza.
    Innym czynnikiem jest uwalnianie nadmiernej ilości CO2 podczas niepotrzebnych nadmiernych procesów produkcyjnych i postawienie na głowie prawa popytu i podaży, gdzie popyt jest wymuszany przez nadmierną produkcję.

    Pomysły magazynowania CO2 nie rozwiązują sytuacji zagrożenia dla życia ludzkości , a mogą być wykorzystywane do walki z ludzkością. Powinni się opracować technologie wykorzystania CO2 dla dobra przyrody iludzkości.

    Komentarz - autor: Stawol — 17 Sierpień 2010 @ 10:06

  3. @Dariusz

    Prawie 🙂 Materiały już są przygotowane, pozostała produkcja. Nie będzie dubbingu, ale będą polskie napisy. Niestety płyty z medytacją trzeba będzie słuchać w oryginale, ale będzie dodatkowa płyta DVD zawierająca ścieżkę dźwiękową medytacji, trochę obrazków i polskie napisy – do oswojenia się z tekstem medytacji. Rekompensatą będzie głos Laury, który jest tak doskonały do medytacji, że żaden dubbing by mu nie dorównał. Mówię to całkiem serio.

    Komentarz - autor: iza — 17 Sierpień 2010 @ 18:48

  4. @Stawol

    Zupełnie nie rozumiem, jak niszczenie roślinności na Ziemi czy procesy produkcyjne mogą byś przyczyną gromadzenia się CO2 w wodach, zwłaszcza w kontekście tego artykułu. Naprawdę nie rozumiem. I co to ma wspólnego z wulkanami? Możesz wytłumaczyć?

    Komentarz - autor: iza — 17 Sierpień 2010 @ 19:18

  5. Patrzę na Ziemię i na jej historię… Patrzę na ludzkość i jej upadek… I czuję spokój o ZIEMIĘ …
    Stary program wygasa, NOWE, jakże NORMALNE przyjdzie I TAK I TAK… kto chce wybiega naprzeciw 🙂 Reszta ma wolną wolę i JA to szanuję … WSZYSTKO MA 1 ŻRÓDŁO OD 1 POCHODZI… CÓŻ WIĘCEJ ?

    Komentarz - autor: Thor — 17 Sierpień 2010 @ 23:30

  6. Czy to znaczy, że ci, co wybiegają naprzeciw (cokolwiek przez to rozumiesz), wolnej woli nie mają? A co z tymi, co jakby wolną wolę mają, ale nie mają wyboru, jak choćby Gazańczycy?

    Komentarz - autor: iza — 17 Sierpień 2010 @ 23:44

  7. Wolna wola pozwala na wszystko, na bycie z przodu albo z tyłu – albo gdzieśtam 🙂 Nie każdy tu jest z programem zmiany, możliwe jest też pojawienie się z programem zatrzymania zmian… karma

    Komentarz - autor: Thor — 17 Sierpień 2010 @ 23:55

  8. Iza

    Czy będzie gdzieś zamieszczona informacja, że można już zakupić wersję polską Éiriú Eolas?

    Komentarz - autor: ufoludek — 18 Sierpień 2010 @ 08:26

  9. Do Izy
    ———–
    Roślinność może wzrastać tylko w obecności CO2, a wycinanie lasów na Ziemi powoduje,że następuje kumulacja CO2, a nie jego spożytkowanie do wzrostu roślinności.

    Tylko roślinność może uratować Ziemię.

    Działalność wulkanów powoduje wzrost ilości CO2, a przy obniżaniu porostu dużych lasów na Ziemi absorpcja CO2 jest mniejsza i powoduje większe zagrożenia.

    Komentarz - autor: Stawol — 18 Sierpień 2010 @ 10:43

  10. @Dariusz
    Informacja o gotowej wersji EE z napisami będzie zamieszczona tu na Pracowni i na quantumfuture.net/pl

    Pozdrawiam

    Komentarz - autor: iza — 18 Sierpień 2010 @ 12:51

  11. @Stawol
    Tylko roślinność może uratować Ziemię.

    Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy. Roślinność nie uratuje Ziemi przed psychopatami, kometami ani zlodowaceniem.

    Komentarz - autor: iza — 18 Sierpień 2010 @ 12:54

  12. Iza
    ——–
    Jaka masz na to radę ?

    Komentarz - autor: Stawol — 19 Sierpień 2010 @ 07:11

  13. Hmm… Nie czytałeś artykułu?

    Wiedza, wiedza i jeszcze więcej wiedzy. Po to, żeby umieć WIDZIEĆ rzeczywistość, a nie wymyślać ją sobie w zależności od widzimisię. Zdrowe, odtrute ciało, odtruty umysł, oczyszczone emocje i zrównoważone centra. Ciało podporządkowane umysłowi, a nie odwrotnie. Łączenie się, a nie dzielenie, bo w pojedynkę niczego się nie osiągnie.

    No i oczywiście codzienne ćwiczenia oddechowe i medytacja, najlepiej Eiriu Eolas, bo to doskonałe narzędzie przyspieszające osiągnięcie tego, co powyżej.

    To moja rada. Mozesz z niej skorzystać, albo nie.

    Pozdrawiam.

    Komentarz - autor: iza — 19 Sierpień 2010 @ 18:44


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: