PRACowniA

3 lipca 2010

Łączenie Punktów: Powrót samolotowego szaleństwa i lustrzana pogoda (3)

Z przeprosinami za spory poślizg czasowy…

Sott Editors
Sott.net
8 Maja 2010 21:05 EDT

Bigot Brother

Hasło “nie masz nic do ukrycia ani powodów do obaw” stało się mantrą Wielkiego Brata naszych czasów. Niespodziewanie odczuł je także brytyjski [obecnie – były] premier Gordon Brown, gdy dzięki mikrofonowi ukrytemu w samochodzie wyszła na jaw jego „prywatna” zniewaga pod adresem wieloletniej zwolenniczki Partii Pracy. „Afera z bigotką” jasno pokazała, jakim śmiertelnym zagrożeniem dla czyjejś kariery politycznej mogą być prywatne komentarze, jeśli zostaną upublicznione. Ciekawe, czy oprogramowanie służące do przewidywania zbrodni (swoją drogą, już funkcjonujące) rodem z „Raportu mniejszości” byłoby w stanie przewidzieć, że faux pas dwulicowego Browna uczyni go najmniej popularnym premierem Wielkiej Brytanii?

Arizona wprowadziła właśnie w życie ustawę imigracyjną przypominającą procedury Stasi, która wymaga od wszystkich imigrantów noszenia dokumentów tożsamości, a stanowej policji nadaje prawo zatrzymania każdego, kto zostanie posądzony o nielegalny pobyt na terenie stanu. Nowe rasistowskie prawo może mieć więcej wspólnego z chęcią pozbycia się przeciwników Partii Republikańskiej, niż troską o zapewnienie miejsc pracy rodowitym mieszkańcom Arizony. Także inne stany rozważają przyjęcie podobnych ustaw, wiodących w stronę wzmożonej kontroli, terroru i robienia z nielegalnych imigrantów kryminalistów – zapominając, że ci ludzie opuszczają Meksyk z powodu chaosu, jaki wywołały dziesięciolecia nadużyć ze strony ich północnego sąsiada.

Tego typu zabiegi, w połączeniu z reformą systemu imigracyjnego, mogą wkrótce doprowadzić do wymogu noszenia przy sobie ujednoliconego dokumentu tożsamości przez wszystkich zatrudnionych. W Wielkiej Brytanii podobny program nowych dowodów nie spotkał się z uznaniem obywateli, więc tamtejszy rząd postanowił wprowadzić system paszportów z odciskami palców, co umożliwi utworzenie scentralizowanej bazy danych zawierającej – oprócz podstawowych informacji – także dane biometryczne, takie jak rysy twarzy czy wzór linii papilarnych obywateli. Jak widać, tak czy inaczej zdobędą wasze dane!

Podobne działania podejmuje się też w innej części świata – plan poddania spisowi powszechnemu 1,1 miliarda Hindusów pokazuje jasno, że idea biometrycznych dowodów jest zjawiskiem globalnym i wymaga międzynarodowej współpracy pomiędzy rządami i dostawcami potrzebnej technologii.

”Elektroniczne dowody tożsamości zyskują globalny zasięg. Już ponad 2,2 miliarda ludzi – 33 procent światowej populacji – posiada takie dowody. Spośród tej liczby, ponad 900 milionów ludzi ma dokumenty z danymi biometrycznymi twarzy i wzorem linii papilarnych. Bieżący plan zakłada, że do roku 2012 takie elektroniczne dowody będzie miało ponad 85 procent ludzi na świecie. Pozostali również od tego nie uciekną – zresztą dane większości z nich już znajdują się w starszych bazach danych, co często ma miejsce w krajach takich jak Myanmar (Birma), gdzie panuje dyktatura …”

Wygląda na to, że ostatecznie wszystkich ma objąć plan noszenia elektronicznego dowodu, a być może i czegoś trwalszego, jak „niewidzialny tusz RFID”, opracowywany przez „nowo powstałe” przedsiębiorstwo, które zapewnia, że jest on bezpieczny dla krów i ludzi… No pięknie! Niedługo mogą robić nam unikalne tatuaże.

Obok parcia w stronę przymusowych biometrycznych dowodów trwa również akcja gromadzenia próbek naszego DNA w ogromnej bazie danych. W Stanach Zjednoczonych ostatni wymóg władz federalnych, by wykrywać potencjalne choroby genetyczne u noworodków oznacza, że w bazie danych jest już DNA waszego dziecka, pobrane oczywiście bez waszej wiedzy i zgody. Pojawiają się też doniesienia o tym, że policja amerykańska po cichu zbiera próbki waszego DNA grzebiąc wam w śmieciach, nie chcąc bawić się w wymagane nakazy.

© Reason Magazine

Stale rosnąca brytyjska składnica DNA wkrótce rozrośnie się jeszcze bardziej dzięki unijnym regulacjom. Posługując się hasłem „zapobiegania przestępstwom” Unia uzyska niedługo prawo wystawiania sobie nakazów rewizji obowiązujących na całym jej obszarze. Gdy już do tego dojdzie, służby porządkowe każdego kraju członkowskiego będą uprawnione do sprawdzania kont bankowych, pobierania odcisków palców czy próbek DNA, przechwytywania zapisów rozmów telefonicznych a także śledzenia za pomocą kamer przemysłowych każdego podejrzanego w każdym zakątku superpaństwa.

Scentralizowana baza danych z materiałem genetycznym z pewnością ma swoje dobre strony, umożliwiając choćby skuteczniejszą walkę z przestępczością czy wykrywanie wad genetycznych u noworodków. Z drugiej strony, istnieją dobrze udokumentowane przypadki nadużywania danych, o których się nie mówi. Pewne plemię Indian z Arizony zgodziło się swego czasu przekazać próbki DNA swoich członków naukowcom badającym cukrzycę, jednak niedawno wyszło na jaw, że ten materiał genetyczny został bez ich zgody użyty do zupełnie innych badań. Z kolei w Wielkiej Brytanii niedokładności w kryminalnej bazie danych prowadzą do mylnych aresztowań – w jednym przypadku na cztery materiał genetyczny uznany za należący do przestępcy w rzeczywistości może należeć do kogoś niewinnego. Sam brytyjski [były] premier, Gordon Brown, promując akcję pobierania DNA opierał się na błędnych danych, jak choćby w wypadku sprawy zabójstwa Sally Anne Bowman. Posłużono się nią jako przykładem na użyteczność genetycznej bazy danych niewinnych ludzi w skazywaniu przestępców, jednak jak się okazało, DNA zabójcy pozyskano dopiero po późniejszym aresztowaniu go za inną zbrodnię.

Niekończący się lotniskowy przekręt

System inwigilacji nie przestaje się rozwijać. W Wielkiej Brytanii policja potajemnie nagrywa nawet do 14 milionów kierowców dziennie oraz instaluje kamery w domach. Nowe kamery mogą śledzić kierowców przy pomocy satelitów, a śledzące czipy ukryto w 2,5 miliona pojemników na śmieci, dzięki czemu władze lokalne mogą ściągać dodatkowe podatki. Natomiast nad Wyspami krążą bezzałogowe drony, by monitorować wszystkich antyspołecznych kierowców, złodziei grasujących na polach czy nielegalnych śmieciarzy.

Jeśli chodzi o Stany, stolicą inwigilacji stało się Chicago, gdzie wszechobecne oczy pilnują was na każdym kroku:

W ciągu niecałych dziesięciu lat i przy słabym głosie sprzeciwu miasto stworzyło sieć tysięcy kamer – na ulicznych lampach, wieżowcach, w autobusach i tunelach kolejowych – obejmującą większość obszaru. Urzędnicy mogą oglądać nagrania na żywo siedząc w rozsianych punktach centrum zarządzania sytuacjami nadzwyczajnymi, na posterunkach policji czy nawet w samochodach.

Na gwałtownie rozwijający się system bezpieczeństwa, tworzony zresztą „dla naszego dobra”, składają się:

Elektroniczna inwigilacja (rozmów telefonicznych, przeglądanych stron internetowych, korzystania z usług social media); potajemne ataki komputerowe dokonywane przez państwowych agentów; śledzenie przez GPS oraz kamery przemysłowe, zorganizowane w ogólnokrajową sieć; elektroniczne dowody tożsamości; towary z wbudowanymi czipami RFID i złowieszczy „Internet przedmiotów”; zbieranie danych biometrycznych – a tak przy okazji, Pentagon właśnie uruchomił Agencję Zarządzania Danymi Biometrycznymi (BIMA); wyszukiwanie danych osobowych; tworzenie list osób do obserwacji; i tak dalej.

Głównym powodem tych innowacji jest zysk dostawców technologii oraz zdobycie łatwiejszych przychodów przez agencje rządowe. W związku z tym, stare hasło amerykańskiej policji powinno teraz brzmieć „chronić i służyć zyskowi”.

© ComputerWorld - Strażnik dokonujący odczytu obrazu ze skanera

Dzięki mainstreamowym mediom podchwytującym apele służących sobie polityków, kwitnie wielki przekręt związany z bezpieczeństwem na lotniskach. Obok ciągłego przypominania nam o 9/11, co ma utrzymać poczucie strachu, swoje obawy przed atakami terrorystycznymi na system transportu publicznego w USA wyraził ostatnio senator Joe Lieberman. W podobnym tonie senator Frank Lautenberg uskarża się, że TSA (Agencja Bezpieczeństwa Transportu) nie robi wystarczająco dużo, by zabezpieczyć linie kolejowe. Obaj domagają się pieniędzy dla stale rozwijającego się przemysłu technologii inwigilacji – a przy okazji dla siebie. Sprzedać skanery na lotniska, stacje kolejowe, przystanki autobusowe, stadiony, do szkół… tej wyliczance może nie być końca. Chyba że przybędzie ludzi, którzy potwierdzą, że skanery jednak zapisują zdjęcia, są pogwałceniem podstawowych praw człowieka oraz są kompletną stratą pieniędzy. Z drugiej jednak strony, niewątpliwą tego konsekwencją będzie wprowadzenie nowych, ulepszonych, nie naruszających prywatności systemów skanowania ciała i gromadzenia danych.

Tymczasem, w celu wprowadzenia programu „bezpiecznych lotnisk 2.0”, naukowcy nie przestają produkować “poważnych” badań wspierających sztuczne zapotrzebowanie na zaawansowaną technologię. Z kolei Pentagon chce wykrywać, śledzić, a nawet ustalać tożsamość terrorystów za pomocą analizy ciepłoty ciała i zapachu potu. W Unii Europejskiej za pieniądze podatników przeprowadza się zaś badania nad technologią pozwalającą  monitorować rozmowy pasażerów w samolotach.

Okazuje się, że producenci skanerów tworzyli przychylne im sondaże, które następnie z radością publikowało imperium prasowe Murdocha. W rzeczywistości jednak, poparcie dla pełnych skanerów jest znacznie niższe niż można przeczytać w gazetach. Rzecz w tym, że takie nagłówki nie zwiększyłyby ani sprzedaży skanerów, ani gazet.

Pomimo oficjalnych zaprzeczeń, w USA kontrola rasowa jest stosowana w praktyce, nawet w stosunku do sześcioletnich dzieci, które TSA umieściła na liście osób z zakazem lotu.

googlebook.gov i cyber-dystopia

Google i Facebook nie szczędzą wysiłków, by przekonać nas, że prywatność była tylko iluzją, a ich szefowie deklarują definitywny koniec ery prywatności. Jeszcze nie nastąpił, ale to tylko kwestia czasu. Podczas gdy senatorowie skarżą się na zmiany w polityce prywatności Facebooka, ten reaguje zwiększoną aktywnością swoich lobbystów w Waszyngtonie i wzmacnianiem więzi z agencjami wywiadowczymi. Zacieśnia się związek pomiędzy rządem i Google. Google wyjawiło ostatnio, które z rządów zaopatruje w informacje o użytkownikach ze swoich obszernych baz danych, i nie jest niespodzianką, że na samym szczycie tej listy figurują USA i Wielka Brytania .

Dyrektor CIA, Leon Panetta, powiedział 300 delegatom organizacji Sacramento Metro Chamber, że następnym „Pearl Harbor” będzie prawdopodobnie atak na amerykańskie systemy finansowe, wojskowe i informatyczne, natomiast były dyrektor National Intelligence (Narodowego Wywiadu), Michael McConnell, oznajmił w zeszłym miesiącu na forum Senatu, jak również czytelnikom „Washington Post”, żeStany Zjednoczone prowadzą obecnie cyberwojnę, w której przegrywamy”. Jego intencje rozreklamowania cyberwojny nie były jednak czyste – firma, której jest właścicielem, stanęła do przetargu na wart 34 miliony dolarów kontrakt na budowę „centrum kontroli operacji cyberwojennych” w Amerykańskiej Bazie Powietrznej, które ma zostać wyposażone w kolejną eskadrę bezdusznych dronów dostarczonych prosto z akademii gier komputerowych.

© crunchgear

Cyberwojna i zagrożenia dla praw autorskich były wykorzystywane do wprowadzenia nas na ostateczną drogę do dyktatorkiego piekła. W celu rozszerzenia nadzoru, kontroli i cenzury Internetu wprowadzono nowe przepisy. Brytyjska ustawa antypiracka Digital Economy Bill została uznana za dystopię przyszłości przemysłu rozrywkowego, ponieważ wytycza wizję przyszłości, gdzie priorytety wielkich koncernów medialnych są dokładnie wplecione w strukturę Internetu, organy egzekwowania prawa i instytucje edukacyjne. Wielu rzeczy użytkownicy Internetu nie będą mogli już robić. Nieuniknioną reakcją będą próby obejścia tych drakońskich zamachów na wolność Internetu, na co z kolei Wielki Brat odpowie nowymi środkami mającymi zlikwidować ostatnie luki prawne, umożliwiające swobodę przepływu informacji.

Oto czołowi kandydaci do kwietniowej nagrody SOTT w kategorii Wielki Brat:

1. Kobieta w islamskiej burce na twarzy prowadząca samochód została ukarana przez fracuską policję mandatem za ograniczenie sobie pola widzenia.

2. Życie w Zjednoczonym Królestwie to panoptyczny koszmar, czego dowodem jest babcia postawiona przed sądem, ponieważ kamery bezpieczeństwa zarejestrowały, jak zostawia obok śmietnika kartonowe pudło, nie radząc sobie z wrzuceniem go do środka.

3. Pewien Anglik ukarany mandatem podjeżdżając na wstecznym biegu na swój podjazd, ponieważ „zatrzymał się na przejściu dla pieszych przed swoim domem”, czekając na lukę w natężonym ruchu.

4. Kolejna pechowa angielska babcia za sprzedanie 14-letniemu chłopcu rybki akwariowej została ukarana mandatem, wpisana do rejestru i skazana na areszt domowy w wyniku zasadzki policyjnej, zorganizowanej po otrzymaniu zgłoszenia, że jej sklep, Majors Pets, sprzedał myszoskoczka nastolatkowi mającemu problemy z nauką.

5. A może zwycięzcą zostanie Vancouver, miasto, które swoją nowa uchwałą, z której dumny byłby sam Hitler, wprowadziło zakaz palenia w parkach?

Swoje głosy wysyłajcie do Pentagonu. Nieograniczony nadzór państwowy oczekuje zarówno zwycięzców, jak i przegranych.

Więdnie kirgiska „Tulipanowa Rewolucja”

© AP Photo/Sergei Grits - Protestanci gromadzący się na rynku w Biszkeku, w Kirgistanie, czwartek 8 kwietnia 2010 roku.

Pięć lat po tzw. tulipanowej rewolucji, która wyniosła do władzy prezydenta Bakijewa, ludzie wyszli na ulice Kirgistanu, żeby zaprotestować przeciwko skradzionym wyborom i nieprzyzwoitemu zagarnięciu przez niego majątku społecznego. Na pierwszy rzut oka, wybuchła nowa krwawa rewolucja, ale wydarzeń tych nie sposób w pełni wytłumaczyć bez uprzedniego zrozumienia geopolitycznych rozgrywek między Moskwą i Waszyngtonem, w samym środku których znalazł się Kirgistan.

W Kirgistanie mieści się kontrowersyjna baza lotnicza Stanów Zjednoczonych, ważna z racji dostarczania wsparcia siłom USA w Afganistanie, jak również rosyjska baza wojskowa. Jest to jedyne państwo na świecie, na którego terytorium swoje bazy posiadają obydwie strony dawnej Zimnej Wojny. Kreml najprawdopodobniej miał rację sądząc, że Bakijew był pod pantoflem Stanów Zjednoczonych, wziąwszy pod uwagę jego przewrotną podwójną grę:

Bakijew próbował upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, bezczelnie strasząc zamknięciem ważnej pod kątem wojny w Afganistanie amerykańskiej bazy w ubiegłym roku, zaraz po podpisaniu korzystnej umowy o pomocy finansowej z Rosją, a potem nagle zmieniając zdanie, kiedy Stany Zjednoczone przystały na ponad trzykrotnie wyższą pożyczkę w wysokości 60 milionów dolarów rocznie i dodatkowe 100 milionów dolarów pomocy. W rezultacie stracił zaufanie u obydwu mocarstw i został osamotniony, kiedy w zeszłym tygodniu sytuacja w kraju wymknęła się spod kontroli, zaraz po wybuchu zamieszek identycznych do tych, które wyniosły go do władzy.

Zamieszki wybuchły po ogłoszeniu podwyżki opłat komunalnych za wodę i prąd dla i tak już zubożałej 5 milionowej populacji. Podczas zamieszek zginęło co najmniej 75 osób, a setki innych zostało rannych. Kraj pogrążył się w chaosie, a ludzie mieli dość represji i tyranii reżimu Bakijewa.

Chociaż świeży samozwańczy rząd obiecał przeprowadzić nowe wybory, Bakijew odmówił ustąpienia. Zmuszony do odejścia z urzędu przywódca Kirgistanu powiedział: „tak skoordynowana operacja nie mogła być przeprowadzona bez pomocy z zewnątrz”, potwierdzając to, co swobodnie przyznała tymczasowa przywódczyni, Roza Otunbajewa, a mianowicie, że swoją rolę odegrała tu Rosja. Oskarżyła ona Bakijewa o sprowadzenie kraju na krawędź wojny domowej, ale Bakijew udał niewinnego i zagroził dalszym rozlewem krwii, gdyby doszło do jego aresztowania.

Putin zaprzeczył zaangażowaniu Rosji, podobnie jak w imieniu USA zrobił to rosyjski doradca Obamy, bez wątpienia jednak to Rosja będzie bardziej zadowolona z rozwoju wydarzeń. Otunbajewa powiedziała, że amerykańskie bazy pozostaną, ale nie kryje ona pogardy dla amerykańskiej ingerencji i ich szczególnego wojskowego zainteresowania zacieśnianiem stosunków z tym krajem Azji Środkowej.

Piszący dla Global Research Eric Walberg sugeruje, że najlepiej by było, gdyby w przyszłym roku Obama dobrowolnie wycofał się z przeprowadzania amerykańskich operacji na terytorium Kirgistanu. W rzeczywistość jednak, imperium jest wiecznie głodne. Jak długo kwitnie handel narkotykami i trwają prace nad tworzeniem mapy Ropociągistanu, o jakimkolwiek wycofaniu amerykańskiego wojska z tego kraju można jedynie pomarzyć. Jeżeli spojrzymy szerzej na geopolityczne implikacje, amerykańskie imperium ma wszelkie powody, żeby tam pozostać. Kirgistan graniczy z Chinami, Kazachstanem, Tadżykistanem i Uzbekistanem, a od Rosji oddziela go tylko Kazachstan. Z jego strategicznego znaczenia Stany Zjednoczone tak łatwo nie zrezygnują.

Zamieszki wciąż wybuchają, a Bakijew nie chce zaakceptować porażki. Nam pozostaje jedynie domyślać się, w której części Azji wybuchnie następna rewolucja. Na fali tego kolejnego ciepłego frontu w (nowej?) Zimnej Wojnie, przywódcy gruzińskiej opozycji ostrzegają, że jeżeli nie skończą się aresztowania opozycyjnych aktywistów, kraj może spotkać los Kirgistanu.

People Power: Siła ludu w Tajlandii

© Ap Photo

Antyrządowi demonstranci w Tajlandii wyrazili swoją niechęć wobec rządzących tam skorumpowanych oligarchów. Domagają się rozwiązania parlamentu i rozpisania przedterminowych wyborów w ciągu 15 dni. „Żółte koszule” opowiadają się za zachowaniem status quo, podczas gdy „czerwone koszule” wywodzą się ze środowisk tajlandzkiej biedoty wiejskiej, pozostającej poza marginesem życia społecznego, pokładającej nadzieję w poprzednim premierze Thaksinie Shinawatra i prodemokratycznych działaczach, którzy przeciwstawili się wojskowemu zamachowi stanu, w wyniku którego były premier został usunięty ze stanowiska pod zarzutem korupcji. Blokowali oni centra handlowe, ochlapali krwią rezydencję prezydenta i ponownie wyrządzili szkody przynoszącemu państwu duże zyski przemysłowi turystycznemu.

Przywódca Tajlandii, Abhisit Vejjajiva, ogłosił w Bangkoku stan wyjątkowy, wprowadził cenzurę środków masowego przekazu i rozszerzył uprawnienia 30 tysiącom żołnierzy, żeby przywrócili porządek. Rząd wyłączył People TV (Kanał Ludowy) tłumacząc, że relacje tej stacji telewizyjnej nadawane z wieców i przemówień opozycji “rozpowszechniały fałszywe informacje”. Nie spodobało się to “czerwonym koszulom” zgromadzonym przed siedzibą stacji. Udało im się odeprzeć atak z użyciem gazu łzawiącego i armatek wodnych, a następnie przedrzeć się przez fosę ogrodzoną drutem kolczastym i wyważyć frontową bramę. „Czerwone koszule” przywróciły emisję swojej stacji telewizyjnej i przyrzekły, że wezmą odwet, jeśli rząd nie przestanie naciskać na (prawdomówne) media.

W ciągu ostatnich 40 lat tajlandzkie elity sześciokrotnie ostrzelały nieuzbrojone cywilne demonstracje. Przeprowadzona 10 kwietnia pokojowa i zdyscyplinowana demonstracja „czerwonych koszul” również została rozpędzona przez posłusznych rządowi żołnierzy, uzbrojonych w (wyprodukowane w USA) karabiny maszynowe M16, ostrą amunicję i czołgi, w wyniku czego zginęły 24 osoby a 1000 zostało rannych. Brutalność ta jedynie zwiększyła determinację czerwonych koszul i wygląda na to, że udało im się wymusić negocjacje z rządem.

Rząd Abhisita nie został wybrany demokratycznie. Jest u władzy dzięki przewrotowi wojskowemu z 2006 roku, dwóm przewrotom sądowym, przemocy Sojuszu Ludowego na rzecz Demokracji i działaniom wojskowym. Partii Demokratycznej Abhisita nigdy w żadnych wyborach nie udało się zdobyć powszechnej większości i partia ta nie ma co liczyć na taką wygraną w przyszłości. Potrafi utrzymać się przy władzy jedynie przy pomocy wojska i cenzury. Tak więc uzasadnione jest domaganie się przez „czerwone koszule” ustąpienia rządu i bezzwłocznego rozpisania demokratycznych wyborów. Jednak  wiele osób twierdzi, że demokratyczne wybory nie rozwiążą kryzysu. Prawdopodobnie mają oni rację. Głos większości i demokracja nie znajdują poszanowania u licznych przedstawcieli elit, środowiska akademickiego, wojska, klasy średniej, organizacji pozarządowych i Partii Demokratycznej. Podobnie jak wszyscy zwolennicy dyktatur, są oni silnie przekonani, że tajlandzki elektorat „jest zbyt niekompetentny, aby miał prawo głosu”. O wszystkim tym chętnie zapominają tajlandzkie serwisy informacyjne.

Całkowicie racjonalny temat

Ponownie zebraliśmy zawrotną ilość doniesień o obserwacjach UFO i zauważyliśmy parę ciekawych artykułów na ten temat w mainstreamowej prasie. Stephen Hawking, autorytet w świecie naukowym, trafił w sedno ostrzegając, że podczas gdy obfitość dowodów czyni domniemanie istnienia inteligentnego życia poza naszą planetą „całkowicie racjonalnym”, to już wiara, że istoty pozaziemskie są gotowe zalać nas światłem i miłością, jest niebezpiecznie arogancka. Jednak albo Hawkingowi brakuje krytycznego rozumienia hiperwymiarowej natury wszechświata, albo strategicznie unika on ujawnienia się ze świadomością tego faktu. Powiedział: „Jeśli obcy nas odwiedzą, rezultat będzie podobny do skutków pojawienia się Kolumba w Ameryce, które okazały się fatalne dla rdzennych Amerykanów”.  Ostrzeżenie Hawkinga pasuje do wzmożonego trendu ujawniania zjawiska UFO. Co ciekawe, tego samego dnia, kiedy opublikowany został jego punkt widzenia, były kanadyjski minister obrony, Paul Hellyer, podczas swojego wystąpienia na konferencji egzopolitcznej próbował udowodnić błędność stwierdzenia Hawkinga, że „obcy” mogliby „próbować podbić i skolonizować” nasz świat:

“(Hawking) pozwala sobie na dość przerażające wypowiedzi, czego wolałbym nie słyszeć od kogoś o tak ugruntowanej pozycji. […] prawda jest taka, że oni (obcy) odwiedzali Ziemię od dziesięcioleci, a może i tysiącleci, i bardzo dużo wnieśli do naszej wiedzy”.

Hellyer uważa, że powinniśmy być wdzięczni pozaziemskim bogom – specom od zaawansowanej technologii – za to, że obdarowali nas monitorami i mikroprocesorami oraz innymi informatycznymi cacuszkami, które pozyskaliśmy przy pomocy inżynierii wstecznej ze statków kosmicznych z odzysku. Brytyjski „Telegraph” opublikował w tym miesiącu kolejny dający do myślenia artykuł. Przedstawiono w nim wyniki międzynarodowego badania, w którym przepytano 23000 dorosłych osób z 22 krajów. Okazało się, że ponad 40% obywateli Indii i Chin wierzy, że obcy żyją obecnie pośród nas, udając ludzi. Europejscy respondenci byli bardziej sceptyczni. Nic w tym dziwnego, skoro pozostają całkowicie nieświadomi faktu, że żyje wśród nich pewna obca rasa istot udających ludzi. W końcu, po co nam kosmici, skoro mamy międzygatunkową rasę psychopatów, kolonizujących nasz świat i zmieniających jego gospodarzy w niewolników?

Kamera internetowa, nastawiona na obserwację lodowca masywu Eyja na Islandii, zarejestrowała UFO unoszące się wprost nad wulkanem tuż przed jego erupcją, podczas gdy inny zagadkowy obiekt pojawił się w pobliżu chmury popiołu wyrzuconego z krateru. Jak widać, nie wszystkie statki powietrzne są zdane na silniki odrzutowe.

Drugie zdarzenie zostało przez przypadek pokazane w materiale filmowym brytyjskiego Sky News.

Ogrom obserwacji na całym świecie nie pozwala przytoczyć ich wszystkich, jednak przedstawimy wam próbkę tego, co wydarzyło się w kwietniu. W Wielkiej Brytanii zaobserwowano jasne światła, za którymi leciał samolot wojskowy, czarne kwadraty nad Londynem, kule ognia nad Szkocją i myśliwce ścigające UFO nad autostradą M5 w West Midlands.

Anglia: Kilku świadków widziało trzy pomarańczowe obiekty w formacji o kształcie trójkąta.

Po przeciwnej stronie Atlantyku myśliwce ścigały UFO nad Montaną, zaś inna para odrzutowców ruszyła w pościg za UFO w Oregonie. W Nowym Meksyku gwiazdo-podobny obiekt dał się we znaki najstraszniejszym (dla ludzi) siłom zbrojnym na świecie, tańcząc nad Holloman AFB (amerykańską bazą sił powietrznych im. płk. George’a von Hollomana). Rzecz jasna, najlepsze technologie, jakimi dysponujemy, na nic się zdają w walce z tymi obiektami! Według pewnej alarmującej relacji, nad Missouri dwa statki UFO wystrzeliły do siebie nawzajem “jakby laserowe pociski”, co jednak dziwniejsze, prawie identyczne zdarzenie zostało zaobserwowane w pobliżu tego samego miejsca w 1997 r.! Obserwowanie takiego zjawiska z dystansu to jedno, ale kiedy siedzi się w zaparkowanym samochodzie, a ten zaczyna lewitować nad ziemią, to doświadczenie takie staje się dość przerażające. Poniższa relacja dwójki nastolatków jest fascynująca, a zarazem mrożąca krew w żyłach.

20 marca 2010r. w Laconii zaparkowany samochód, w którym siedziała dwójka nastolatków z New Hampshire, został uniesiony w powietrze, a następnie upuszczony na chodnik 55 m dalej, kiedy zbliżyło się czarne UFO. […]

„Po prostu siedzieliśmy sobie, a ja patrzyłam na księżyc”, powiedziała dziewczyna będąca świadkiem zdarzenia. „Zobaczyłam ten dziwny czarny obiekt i zapytałam wtedy mojego chłopaka – Co to jest?

Obie relacje opisują to samo zdarzenie. Świadkowie zobaczyli na niebie zbliżający się w ich stronę obiekt i wpadli w panikę. Kiedy próbowali odjechać, ich samochód został oderwany od ziemi. Oboje opisują dziwny zapach towarzyszący zdarzeniu. Kiedy samochód spadł na chodnik 55 m dalej, pękła przednia szyba i wystrzeliły poduszki powietrzne.

Firmani powiedział, że karoseria samochodu nie została uszkodzona, ale ucierpiało podwozie, którego naprawa kosztowała 5000$.

Świadek tak opisał UFO:

“Nie wiem, jak to wytłumaczyć, ale zwalniając i krążąc przybiera to kształt kuli, natomiast aby poruszać się szybciej i po linii prostej, zamienia się w płaski talerz z chaotycznie rozmieszczonymi światłami. Były one cały czas włączone”.

Tak natomiast opisał próbę odjechania:

“Przednia część samochodu została uniesiona i samochód nie mógł ruszyć. Kręciliśmy kierownicą w lewo i prawo, ale samochód dalej unosił się w powietrze.”

Kiedy samochód uderzył o ziemię, pojechali szybko do domu dziewczyny, gdzie jej matka wezwała policję.

Liczne obserwacje dziwnych dysków nad Rohde Island, odwiedziny obcych w Arizonie, „trójkąt” w Michigan, czerwone światła nad Waszyngtonem, kolejny latający trójkąt i przypominający wojskowy samolot transportowy nieruchomy obiekt unoszący się w powietrzu w stanie Wirginia, święcące kule, kolejny trójkąt w Kalifornii, kolejna czerwona kula nad Florydą… w stanie Missouri pojawiły się nawet obiekty w kształcie łez. Można by tak wymieniać bez końca. Każdego dnia w samych tylko Stanach Zjednoczonych takich obserwacji muszą być dosłownie setki. Oto przypadek, który przeoczyliśmy w listopadzie zeszłego roku.

W tym miesiącu w Australii była potężna fala UFO, co sprawiło, że zaniepokojeni mieszkańcy zaczęli obawiać się nadciągającej inwazji. Fala UFO w Chile, która trwa od czasu potężnego trzęsienia ziemi, w tym miesiącu zaowocowała codziennymi relacjami z całego kraju. Obiekt z „oślepiającymi światłami” pojawił się nad Chengu w Chinach, w Kanadzie trójkątny obiekt przeleciał tuż nad czyimś domem, a pewna kobieta żałowała, że błyszczące czerwone, zielone i niebieskie światła w oddali nie powróciły, aby mogła je lepiej sfilmować. Rosyjski poseł zwrócił się do premiera Putina z prośbą o wszczęcie dochodzenia w sprawie zjawiska UFO, kiedy ten publicznie opowiedział o swoim doświadczeniu z porwaniem. Być może powinien poduczyć się historii, aby zrozumieć, że nie otrzyma bezpośredniej zgody jakiegokolwiek rządu, ponieważ rolą wszystkich rządów jest utrzymanie spokoju w obliczu bezradności! Czasami jednak państwowe media decydują się nagłośnić przypadki masowych obserwacji, jak w wypadku tego raportu z Republiki Dominikany:

Wobec tej praktycznie nieprzerwanej fali obserwacji UFO na całym świecie, ludzie łatwo mogą „uwierzyć” w istnienie “innych ras”, których zadaniem jest “uczyć nas” i “chronić” przed nami samymi. Jednak ten akt w największym show na Ziemi nastąpi później. Dokąd jeszcze się wybierzemy? Wszędzie! Zostańcie z nami, aby dowiedzieć się o kolejnych aktach terroryzmu sfabrykowanych przez Tajną Grupę, o kolejnych wojnach i zapowiedziach wojen, o następnych dziwnych zjawiskach pogodowych oraz aktach zła, przekraczających waszą wyobraźnię.

A wszystko to na Sott.net, dla którego liczą się jedynie wiadomości ujawniające prawdę.

© Lucy Pringle- 5 maja, Anglia: pierwszy odnotowany krąg zbożowy sezonu 2010.

– –

Ten artykuł jest przekładem oryginału zamieszczonego w języku angielskim na stronie:

dokonanym przez polskich tłumaczy z grupy QFG – edytorów blogu PRACowniA.

Materiał ten został opublikowany przez SOTT.NET – projekt Quantum Future Group, Inc – i jest jego własnością. Zezwala się na kopiowanie i publiczne rozpowszechnianie pod warunkiem podania oryginalnego źródła i autora oraz żródła przekładu.

Dodatkowe informacje uzyskasz pisząc na adres: pracownia-iv@o2.pl

Advertisements

10 komentarzy »

  1. Technika zmienia się. Monitory LCD działają na zupelnie innej zasadzie niż lampowe, a za jakiś czas wyśrubowane LCD trzeba będzie wyrzucić do kosza gdy nowa, mozolnie opracowywana technika stanie się dojrzała. Jesli monitory budujemy w oparciu o podpatrywanie obcych, to jaki rodzaj monitora jest na statkach obcych? I czemu tak nam bliski, że możemy go dziubnąć?

    Jakiekolwiek współeczesne zaawansowane urządzenie jest nie do ugryzienia dla nas samuch sprzed 40 lat. Np. co by ludzie z roku 1970 zrobili ze współczesnym procesorem? Wzieli pod mikroskop elektronowy? I co dalej? Technikę (przedmiot) mają, ale technologii (procesu wytwarzania) nie. Podrzucenie współczesnego czołgu 3000 lat wstecz nie przyspieszy powstania maszyny parowej. Przykłady można mnożyć.

    Jesli postęp techniki wynika z inżynierii wstecznej na UFO, to czemu miliony inżynierow milczą? Ich praca okazuje się zupełnie innego chrarakteru niż to gloszą. Spisek na miliony ludzi? Czemu postęp jest rozożony na wiele państw, a nie np. te które kontrolują wraki UFO?

    Dlatego zdanie o uzyskiwaniu wiedzy ufoków za pomocą inżynierii wstecznej uważam za nonsensowne. Generalnie teksty z SOTT mi odpowiadają, ale czasem zdarzają się przypały jak ten właśnie. Nie wiem o czym to świadczy, chyba o małym rozeznaniu w technice przez piszącego i niepokojąco dużej chęci na dospiewywanie niepewnego. Ja bym te co bardziej odjechane elementy pominął w tłumaczeniu.

    Komentarz - autor: Zerohero — 5 lipca 2010 @ 00:13

  2. PS. Jeszcze jeden przyklad. Ludzki mózg. Co tam ludzki. Mózg myszy. Inżynieria wsteczna nic tu nie da, bo jest zbyt zaawansowany jak na nasze możliwości. Na uprawianie inżynierii wstecznej potrzeba tej samej klasy cywilizacji, która wytworzyła oryginał. Rosjanie mogli skopiować samolot B29, a Chińczycy SU27. Natomiast prosta, jednoczęściowa tytanowa proteza jest nie do skopiowania przez amazońskich indian. Mogą sobie tylko model z drewna wystrugać. Być może rozbite UFO mogłoby dać ludziom jakieś ogólne wskazówki, np. wielkie elektromagnezy mogłyby zasugerować idee napędu, ale większośc wyposażenia byłaby jak rozbite jajko. Wspaniała nanostruktura której za nic nie potrafimy powielić.

    Komentarz - autor: Zerohero — 5 lipca 2010 @ 00:20

  3. Pozwolę sobie i ja trzy grosze wtrącić. koncepcja pozyskiwania technologii od obcych wbrew pozorom może mieć ręce i nogi. Twoje uwagi byłby słuszne gdyby całkowicie wykluczyć możliwość kooperacji na samym szczycie piramidy władzy. Ja bym tego nie wykluczał… żadnych chyba twardych dowodów na to nie ma, nie mniej jednak tu i ówdzie pojawiają się głosy, ze coś takiego jest możliwe. Rzeczywiście podrzucenie czołgu 3000 lat wstecz nie wiele by wniosło, ale na pewno moglibyśmy dać kilka rozwiązań technicznych, które z powodzeniem mogły by być wykorzystywane przez ówczesną ludność. Z ufo rzecz wydaję się bardziej skomplikowana, bo oni operują chyba zupełnie na innej płaszczyźnie, podlegają zupełnie innym prawom i rzeczywiście przechwycony pojazd nie wiele by dał…chyba, żeby ktoś coś podpowiedział. Obcy mogą rzucić parę wskazówek, co mogło by byc już teraz wykorzystywane, jeśli uznają, że to nie zagraża ich interesom a wykorzystana technologia może być zgodna z ich intencjami. Pewnie w zamian za to coś od nas dostają… Być może posuwam się za daleko w swoich spekulacjach, ale czytając zeznania osób które rzekomo były uprowadzone przez obcych, którzy robią dziwne i nieprzyjemne rzeczy, często słychać, że obcy twierdzą, że mają do tego prawo! hmmm…że niby co? Ktoś im te prawo dał. Może właśnie gdzieś ludzie z czubka tej piramidy władzy na to pozwolili, w zamian za sztuczki technologiczne, a może my sami sie na to zgdzilismy, gdzieś na głębszym poziomie naszego istnienia? Ta historia z rajskiego ogrodu, kiedy Ewa wchodzi w układ z wężem (gadzia istota), może ona symbolizuję to jak daliśmy się oszukać, w zamian za ich obiecanki daliśmy im zgodę na to co wyprawiają? Ja mam na boku taki scenariusz, choć nie mam pojęcia jak duże prawdopodobieństwo mu przypisać.

    Komentarz - autor: dzienia — 5 lipca 2010 @ 09:17

  4. Kasjopeanie mówią gdzieś, że wolna wola nie byłaby ograniczona gdybyśmy się do tego nie zobowiązali. A z tego co rozumiem zobowiązaniem do tego był wybór 3D STS. Wybieranie STS się powtarza i mogą ograniczać naszą wolę przez np. porywanie nas. Uwolnić się z tego można tylko przez wybór STO.

    Komentarz - autor: kam — 5 lipca 2010 @ 11:27

  5. @Zorohero

    Dlatego zdanie o uzyskiwaniu wiedzy ufoków za pomocą inżynierii wstecznej uważam za nonsensowne. Generalnie teksty z SOTT mi odpowiadają, ale czasem zdarzają się przypały jak ten właśnie. Nie wiem o czym to świadczy,

    Moim zdaniem, może świadczyć o czytaniu bez zrozumienia. 🙂

    O inżynierii wstecznej mówił w swojej wypowiedzi były kanadyjski minister obrony, Paul Heyller, używając jej jako kontrargumentu wobec dość sensownej (naszym zdaniem) wypowiedzi Hawkinga. Z kontekstu raczej jasno wynika, że słowa Hellyera brzmią po prostu groteskowo i właśnie dla ukazania ich bzdurności zostały przytoczone.

    To jak z tym „przypałem”? 😉

    Jeśli temat Cię interesuje, polecam kilka innych naszych artykułów na ten temat. Publikowaliśmy teksty o Dolanie (i Dolana), o Keelu i Mac Tonniesie; sekcja o UFO jest też w niemal każdym odcinku Łączenia Punktów.

    Pozdrawiam!

    Komentarz - autor: iza — 5 lipca 2010 @ 14:03

  6. @Zorohero – dokladnie to samo chcialem napisac co Iza – brak zrozumienia tekstu 🙂

    @dzienia – „że obcy twierdzą, że mają do tego prawo!”

    dla mnie calkiem normalna teza z ich punktu widzenia – z najstarszych dostepnych tekstow
    sumeryjskich mozna poznac dosyc dokladna historie naszego stworzenia, bardziej ziemska
    niz przekazy Kasjo, lecz pokrywajaca sie oczywiscie. Polecam kolekcje ksiazek Pana:

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Zecharia_Sitchin

    rowniez fajny akcent (poparty byc moze tymi wlasnie informacjami) jest w dosyc dobrym
    filmie, ktory wlasnie wchodzi do kin i dotyczy porwan – http://www.filmweb.pl/f482468/Czwarty+Stopie%C5%84,2009
    w pewnym momencie pytaja sie ich: dlaczego i po co i kto im daje prawo?
    Ich odpowiedz jest krotka i bez emocji – My jestesmy Twoim Bogiem i mamy do tego wszelakie prawo.

    Analizujac zapisy sumeryjskie bardzo latwo dopasowac historie religii i aktualnych Bogow
    do tego na jakiej podstawie podwaliny religii byly pisane i modyfikowane 🙂

    Nasza rasa tez testuje i modyfikuje organizmy DNA na myszach i innych zwierzatkach,
    malo tego – ktorych nie stworzylismy i poniekad jestesmy dla nich pomimo tego Bogami.

    W kwietniu 2008 roku napisalem moim zdaniem nadal ciekawy tekst (byc moze teraz informacje
    w nim zawarte sa troche out-of-date pod katem wiedzy ktora zdazylem do tego czasu
    zgromadzic) gdzie uwazam to za naturalny scenariusz dla cywilizacji STS

    http://www.goinfo.pl/2008/04/02/ewolucja-naszej-rasy/

    Komentarz - autor: goinfo — 5 lipca 2010 @ 16:52

  7. W innych wymiarach nie obowiązują prawa fizyki z 3 wymiaru, a tym samym rozumienie praw fizycznych innych wymiarów jest niedostępne w naszym wymiarze.
    Jeżeli nastąpi współdziałanie na tym polu różnych wymiarów może nastąpić tzw. odkrywanie nowych praw fizycznych, przeważnie niedostępnych ogółowi, który jest utrzymywany w ignorancji, podobnie jak tablica Mendelejewa zawiera około 105 pierwiastków, gdy w rzeczywistości jest juz znanych około 145 pierwiastków.

    Komentarz - autor: Stawol — 8 lipca 2010 @ 10:44

  8. @Iza

    Przeczytałem jeszcze raz. A nóż przeczytałem bez zrozumienia? I jednak nie, zdania nie zmieniam. Słowa Hellyera brzmią groteksowo, ale to wcale nie wynika z kontekstu ale z samego cytatu. Kontekst jest taki, ze Hawking powiedział swoje, Hallyer powiedział swoje. Tuż przed zacytowaniem słów hallyera, Hawkingowi nawet się oberwało:

    Jednak albo Hawkingowi brakuje krytycznego rozumienia hiperwymiarowej natury wszechświata, albo strategicznie unika on ujawnienia się ze świadomością tego faktu.

    choć wcześniej padło zdanie:

    Stephen Hawking, autorytet w świecie naukowym, trafił w sedno ostrzegając, że…

    Artykuł w tym miejscu jest po prostu niejasny. Jeśli zdanie miało brzmieć ironicznie, to autor zaznaczył to za słabo. Jak dla mnie ten fragment stanowi wieloznaczne wodolejstwo bez wyraźnego celu.

    Natomiast zarzut, że jestem analfabetą funkcjonalnym (czytanie bez zrozumienia) traktuje jako emocjonalną reakcję na moją krytykę. No cóz, chciałem dobrze, pisałem w dobrej wierze, bo jak podkreślam, całość mi sie podoba i szkoda gdy szpecą ja takie kwatki. i tyle. Nie zamierzam wchodzić w uszczypliwości, które szybko prowadzą do pyskówki, więc temat zakończę.

    @goinfo

    Zgodziłeś się z Izą, która dystansuje się do Hellyera i z Dzienią, która go jednak broni. I cóż mogę odpisać. Chyba nic 🙂

    Komentarz - autor: Zerohero — 15 lipca 2010 @ 15:44

  9. @Stawol

    Tablica Mendelejewa to usystematyzowanie pierwiastków wg. pewnych kluczy, a nie wykaz pierwiastków. 80 czy 100, to dla niej sprawa drugorzędna wobec samego systematyzowania. Zatem jeśli masz wiedzę tajemną nt. 50 kolejnych, to możesz sobie tablicę spokojnie rozszerzyć. Skąd pochodzi wiedza nt. „tajnych” pierwiastków – wolę nawet nie zgadywać. Pewnie z tych samych źródeł co teksty o Nowej Szwabii, reptilionach itp. Smutne.

    Komentarz - autor: Zerohero — 15 lipca 2010 @ 15:56

  10. @Zerohero
    nie tyle dzienia go broni, co uważa, że Twoje stwierdzenie o wykorzystaniu obcej technologii jako całkowitym nonsensie, za zbyt kategoryczne. Nic więcej. Nie mówie o żywym przenoszeniu ich terchnologi do naszej rzeczywistości, ale bardziej podpatrywanie pewnych rozwiązań, czy kierunku działania. wydaję mi się, że przy odrobinie pomocy niektóre wynalazki mogły mieć takie pochodzenie. Po prostu nie uważam tego za całkowity nonsens i że to jest w ogóle nie możliwe.

    Komentarz - autor: dzienia — 18 lipca 2010 @ 10:01


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: